Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 59 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 29 Sty 2023 20:35 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 23061
W sumie, od dłuższego czasu się zbierałem do relacji. Trochę brak czasu, trochę brak chęci, ale dostałem trochę próśb od ludzi (i także od mojej rodziny) że chcieliby poczytać jak to było tam.

Pomysł o tą podróż, zaczęła się w 2019 roku, kiedy po paru piwach postanowiliśmy z @Apocalipse @kamo375 oraz @sko1czek o podróż do Mauretanii słynnym pociągiem z rudą żelaza.

Niestety zastał Covid (termin był zaplanowany na marzec 2020, więć mogło być ciekawie, co by było, jakbyśmy tam utknęli, jak słynny rolnicy z Togo. Plany zostały otwarte, na przyszłość. Niestety 2021 nie udało się (dziwne wymagania wjazdu do Maroka) ale w 2022 kiedy Mauretania otworzyła granice, już wróciliśmy do planowania wyjazdu.

Pomysłów o lotach sporych. Pierwszy zakup, to ciekawa oferta linii Marokańskich (Royal Air Maroc) którzy odpalili nowe połączenie z Dakhli (Sahara Zachodnia / Sahrawi) do Paryża, za fajne pieniądze.

Z dolotami było jednak ciekawej i ciut trudniej. Za mile Lotowskie, było jedynie opcja Turkisha, ale z dopłatami traciło sens więc zaczęło się kombinowanie, i podzielenie naszej grupki na różne opcje dolotów. Ja wybrałem opcje Ryanaira do Las Palmas de Gran Canaria Ryanairem gdzie po całodniowym odpoczynku leciałem Binterem do Nawakszut. @sko1czek oraz @Apocalipse wybrali opcję AirSenegal z Mediolanu przez Dakar a @kamo375 lot do Dakaru ze lądowo się spotka z nami w hotelu w Nawakszucie.

Przed rozpoczęcie relacji, chciałbym bardzo podziękować mojej koleżance z ONZ, które stacjonuje w Mauretanii o podanie wskazówek dot. Nawakszut oraz Nawazibu.

Więc zapraszam do relacji, tam gdzie kończy się Maghreb i spotyka się Afryka.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
72 ludzi lubi ten post.
19 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 29 Sty 2023 20:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Kwi 2012
Posty: 1254
Loty: 69
Kilometry: 142 806
srebrny
Eh, zazdroszczę. Ja już kolejny rok się na ten pociąg załapać nie mogę.
_________________
Przez Bliski Wschód i Kaukaz - Relacja z wyprawy do Turcji, Iranu, Armenii i Gruzji
Góra
 Relacje PM off
Zeus lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 30 Sty 2023 16:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 Wrz 2012
Posty: 1554
Loty: 619
Kilometry: 992 187
srebrny
@Pabloo
Eh, nie ma problemu, żeby załapać się do "wagon soleil" i jechać na rudzie, pod gołym niebem. Miejsc nie zabraknie ;)
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
kamo375 uważa post za pomocny.
 
 
#4 PostWysłany: 30 Sty 2023 18:59 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 23061
Chyba najtrudniejsza rzecz w wyjazdu do Mauretanii, to logistyka. Bo jako tako, zabytki UNESCO lub inne zabytki bez problemu się znajdzie w necie ale jak się dostać do tych miejść i za ile. Niby są jakieś informacje, ale większość pro-Covid albo podawane w cenach przed dewaluacją i jedno zero odpadło od ouguiyi. Nawet przewodnika nie znajdzie się o Mauretanii, jedynie małą część w przewodnikach typu Western Africa.

Oczywiście sporą wiedzą w tych czaszach to grupy facebookowe dedykowane do danego regionu świata, ale jest jeden minus. Od prawie dwóch lat jestem zbanowany w facebooku co powoduje że jedyne info, to szukanie w google przy pomocy języka Wiktora Hugo, Juliusza Werna lub Woltera. Czyli francuskiego, języka którego 3 razy się brałem i nigdy mi się nie udało opanować.

Tutaj wielkie kudos przekazuję @Apocalipse który spędził czas szukając ofert lokalnych przewodników w lokalnych auberge i targując o lepszą cenę lub plan czego chcemy zobaczyć.

Wygrywa w koncu propozycja [url="https://www.fly4free.pl/forum/wycieczki-po-saharze,349,167702"]Sid'ahmeda z Ataru[/url], który przygotował nam plan 4 dniowy z Nawakszut aż do Ataru.

Co do wizy, trochę informacji mieliśmy ze strony lotniska (wygląda jakby stworzona była przez dziecka) ze to koszt 55 EUR (tylko w gotówce), z lotniska jedynie taksówką dojedziemy no i że karty nie są tak mile widziane.

Pierwsze 2 noclegi w Nawakszut klepnięte przez booking, co nam trochę uratowało sytuację. Oferta niestety uboga, ale miła oferta za 4* hotel, w dobrej dzielnicy nie mogło się obejść od nas.
Hotel postanowił parę dni przed naszym przylocie, anulować nocleg, bo tak. Jednak booking wziął na klatę, i po paru tel/mailach zmienił nam nocleg na inny 4* i zwrócił nam hajs za różnice.

I tym wszystkim, docieramy do 1 października, gdzie każdy z nas jest w innym miejscu Europy/Afryki docierając do Nawakszutu.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
35 ludzi lubi ten post.
6 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#5 PostWysłany: 09 Lut 2023 19:16 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 23061
Przez wiele lat gardziłem Kanarkami. Jakos nie widziałem sensu marnowania mojego urlopu zeby tam polecieć a cenowo nie było najtaniej żeby lecieć na weekend. Ale jednak pandemia spowodowała że to była jedyna destynacja łatwa i bliska do long haula.

Połączenie do Las Palmas z Krakowa, był idealne skoordynowany godzinowo do wieczornego Bintera do Mauretanii.
Lot dość przyjemny oraz szybki, jako że tylny wiatr spowodował że wygraliśmy prawie 1h.

Relacji z Las Palmas, raczej nie będzie, bo głównie spędziłem na plaży przy stolicy delektująć się tapasami, lokalnymi krafcikami a na koniec drinkami w saloniku Las Palmas.

Boarding, jak na samolot gdzie w 95% stanowiło rdzenni mieszkańcy Mauretanii, szło bardzo sprawnie a bagażowo nie wyglądało tak tragicznie jak się widzi w niektórych afrykańskich liniach.
Ostatnie wiadomości na signale z resztą ekipy w DSS, także drinkują przed abstynencją.
Ponownie lot bardzo spokojny i parę minut przed czasem dotykamy pas NKC.

Pierwsza kontrola, to z sanepidu sprawdzających czy mamy wszystkie papiery covidowe i już myślą jestem, że za parę minut już będę mógł powiedzieć, witamy w Afryce.

Ale jednak nie. Wszędzie pisano że wiza, jak na warunki Afrykańskie, jest bezproblemowa. Myśląc podobnie, kieruję się do stanowiska wyrobienie wizy. A tu zaczynają się schody.
Raczej, jak by powiedział Jean-Paul Sartre: les chaises, bo jedynie języki w których mogłem porozmawiać, to francuski i arabski. Im nie pasowało jak to, że grek i posiada polski paszport. Tłumaczę im, tak jak Mauretańczyk który posiada francuski paszport, czyli nie wasz interes.

Sprawę komplikowały 2 jeszcze rzeczy. Brak wifi na lotnisku oraz całkowity brak zasięgu (nie wiedziałem że w Mauretanii karty sim z Europy po prostu nie będą działać) więc nie wiedziałem czy chłopaki polecieli, nie dolecieli, czekają - nie czekają.

Po 20 minutach, już mam wlepkę République islamique de Mauritanie i zadowolony kieruję się do stanowiska kontroli paszportowej. Byłem ostatnim pasażerem tego dnia na lotnisku i czekali łaskawie, i już myślałem że tu chociaż pójdzie gładko. Je m'en fous, podaj mi trasę jaką pan planuje w Mauretanii zrobić. En français, bien sûr. Dobrze ze druki miałem i poszło to, zaskakująco szybko. Została tylko kontrola celna. Daję plecak do sprawdzenia a tu butelka szklana (spakowałem wodę z saloniku) i już wielka afera!

Alcool? Dans notre pays? (Alkohol? Do naszego kraju?)

I trafiło na słowo, które za żadne skarby, nie wypowiedziałbym poprawnie, więc staram się w każdym innym języku: woda, aqua, h2o, nero aż w końcu przygotowuję usta w pozycji rzygającego kota, żeby wypowiedzieć to nieszczęsne słowo: eau.

Poszło i to. Wychodzę wreszcie w landside, tam już @sko1czek z @Apocalipse długo czekają na mnie a @kamo375 już kontakty załatwia w Mauretanii przy papierosie.

Bienvenue en Afrique.
Góra
 Relacje PM off
43 ludzi lubi ten post.
6 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#6 PostWysłany: 12 Lut 2023 18:52 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 23061
Stolica Nawakszut, to takie ciut większy Kraków. Mieszkaniowo i wielkościowo, bo to zaledwie 1000 km^2 miasto. Ale jednak jadąc lotniska robi wrażenie ze to ogromne miasto. Do naszego noclegu (Casaẞlü) docieramy dopiero po jakieś 40 minut, gdzie po szybkim (jak na warunki Afrykańskie) check in, i rozpoczynamy poszukiwanie najważniejszy rzeczy wyjazdu.

Lokalnej gotówki. Jako tako, na drogie atrakcje (hotele) można bez problemu zapłacić w Euro, nawet cennika mają w Euro. Ale jednak na normalne zakupy, zostaje jedynie lokalna waluta, ugija. O płatność kartą można się jedynie pośmiać. Ale co ciekawe, jednak wypłata z bankomatu to jedyna dobra opcja w Mauretanii, bo oprócz cinkciarzy kantorów innych nie znajdziemy.

Hajsik wypłacony z bankomatu i pora podelektować się lokalnym przysmakiem, jedynym który był otwarty koło naszego hotelu. Pizzą z kawałkami shoarmy. O dziwo smakuje zaskakująco dobrze i idealnie zakończy nasz pierwszą noc w Maureatanii.

Po śniadaniu kierujemy się pod główny meczet Nawakszut, w celu zapoznania się z miastem.

Okazuje się że nas hotel, ulokowany jest w “ekskluzywnej” dzielnicy Nawakszut, czyli tam gdzie znajdują się wszystkie zagraniczne ambasady, delegacje Europejskie/Francuskie i o dziwo, nawet Honorowego Konsulatu Greckiego, chociaż tego ostatniego, strażnik nie pozwolił mi zrobić zdjęcia.

Załącznik:
PA020203.jpg


Załącznik:
PA020205.jpg


Załącznik:
PA020206.jpg


Jest 11 rano, a życie na ulicy, jakby go wogóle nie było, jak się przypomina że wieczorem większość lokali było otwartych.

Stajemy się ciekawostką na tubylców. Nie dziwota, kiedy kraj odwiedza zaledwie parę tysięcy ludzi rocznie, a większość to jedynie tranzytowo do Senegalu

Załącznik:
PA020211.jpg


Spotykamy się z resztą ekipy w ich hotelu, popijamy herbatę, oglądamy widok dookoła i snujemy plan na dalszy dzień.

Załącznik:
PA020213.jpg


Załącznik:
PA020215.jpg


Warunek nr 1. Trzeba załatwić lokalną kartę SIM. Maps.me, iOverlander coś tam piszą gdzie kupić SIM, ale jednak to Afryka, a okazuje się że ją kupimy od lokalnego sprzedawcy przy stacji benzynowej.

Załącznik:
PA020217.jpg


Załącznik:
PA020220.jpg


Kolesiowi trochę czasu niestety zajęło (prawie dobrą 1h) żeby cała nasza 4ka miała simy, parę puszek coli lub Bavarii i wracamy do odkrywania tego miasta.

Muszę przyznać, że zostałem zaskoczony miastem. Myślałem że spotkam pospolity chaos, klaksony tak jak w Maghrebie, a tutaj jako tako wszystko było spokojnie.

Załącznik:
PA020222.jpg


Załącznik:
PA020224.jpg

Société Nationale Industrielle et Minière / Narodowe Przedsiębiorstwo Przemysłowo-Wydobywcze

I gubimy się w Targu Pokoju / سوق السلام gdzie niestety króluje kicz i tandeta chinska.

Pora zwiedzić jedno z głównych atrakcji Nawakszut, jeden z największych targów wielbłądów w Afryce. I tu się zaczyna piękna zabawa, bo żaden taksówkarz nas nie chce wziąć. Nie po to, ze nie chce, tylko nie wiem co Camel Market. I tutaj Skoczek, przypomina ze po francusku, wielbłąd to chameau a nie camel. I po chwili już jedziemy, samochodem który prawdopodobnie pamięta czasy pierwszy rząd Jacques Chiraca w Francji.

Kierowca, jak to w Mauretanii, zachwycony że ma białych w samochodzie i z dumą odpala nam transmisję meczu premiership żebym nam nie było nudno kiedy dotrzemy do targu.

Targ jest naprawdę ogromny. Ilość wielbłądów idzie w setkach jak nie w tysiącach.

Załącznik:
PA020230.jpg


Załącznik:
PA020234.jpg


Załącznik:
PA020238.jpg


Załącznik:
PA020242.jpg


Trafiamy na późną godzinę, gdzie większość wielbłądów zostały już sprzedane, głównie w celach posagu dla przyszłych żon.

Pod koniec dnia, jako że prawie wszystko widzieliśmy w Nawakszut, kierujemy się na kolację do Palacio (więcej tu: nawakszut,457,167582)

Załącznik:
PA020246.jpg


a wieczór konczymy przy bezalkoholowych Bawarkach na dachu Al Khaima City Center, ogarniając plany na jutrzejszy dzień. Podbój pustyni!


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
35 ludzi lubi ten post.
8 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#7 PostWysłany: 15 Lut 2023 09:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 Sty 2015
Posty: 975
Loty: 385
Kilometry: 586 208
srebrny
Dodam tylko 2 drobne rzeczy, o których nie wspomniałeś, nieznacznie spojlerując kolejną część. Dzień zwiedzania Nawakszut to była niedziela. W poniedziałek ruch był kilku, albo nawet kilkunastokrotnie większy.
I drugie: lokalna karta sim jest szczególnie istotna, gdyż żadna Polska karta nie ma roamingu w Mauretanii, więc nie zadzwonicie nawet awaryjnie.
_________________
Don't be evil
Góra
 Relacje PM off
Zeus lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#8 PostWysłany: 15 Lut 2023 14:41 

Rejestracja: 18 Gru 2011
Posty: 277
niebieski
Jako że jeszcze nikt nie zapytał - Ile kosztuje taki średniej jakości wielbłąd? Bo nie wierzę że nie spytaliście ;)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 15 Lut 2023 15:25 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 23061
@sko1czek chyba pytał naszego przewodnika
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 15 Lut 2023 15:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 4657
Loty: 650
Kilometry: 816 083
HON fly4free
dlugi_szmul napisał(a):
Jako że jeszcze nikt nie zapytał - Ile kosztuje taki średniej jakości wielbłąd? Bo nie wierzę że nie spytaliście ;)
Zapytaj onet

Image
Góra
 Relacje PM off
Apocalipse lubi ten post.
Apocalipse uważa post za pomocny.
 
 
#11 PostWysłany: 24 Lut 2023 11:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Gru 2019
Posty: 74
Loty: 64
Kilometry: 156 230
Czy ten pociąg pojedzie? :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 24 Lut 2023 11:53 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 23061
Pojedzie, pojedzie :)
Miałem mini wypadek (kontuzja uda) i nie miałem głowę na to :) myslę ze dzis/jutro kolejny rozdział będzie :)
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 24 Lut 2023 19:11 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 23061
Wreszcie dzień który czekałem od początku wyjazdu. Wyjazd na północ w celu zobaczenia/spotkania się z Saharą!

Rozpoczęcie podróży miało być miasto Akdżawadżat, lub znane bardziej po francusku: Akjoujt. Ale jak to w Mauretanii, znalezienie z skąd odjeżdża autobus (bo na internetach twierdzą że istnieje) z Nawakszutu, to nawet najstarszy Tuaregowie nie znają. I tu, jako Deus ex machina, wpada Sid'ahmed, informująć nas ze jego kierowca, i tak będzie jechać z Nawakszutu do Akjout i jakbyśmy chcieli, to możemy z nim jechać i zacząć wycieczkę wcześniej. Trochę taki mauretański blablacar, ale godzimy się z tym, bo nam daje mozliwość zaliczenia kolejnej atrakcji Nawakszutu, słynny targ rybny, położony nad atlantykiem.

Załącznik:
PA030275.jpg


Niestety, 11 to nie najlepsza pora na zwiedzanie targu, jako że większość rybaków znajdują się w morzu albo wrócili rano i co miało się sprzedać, zostało sprzedane lokalom. Ale daje to piękną możliwość zobaczenia łódek postawionych na plaży.

Załącznik:
PA030255.jpg


Załącznik:
PA030260.jpg


Załącznik:
PA030262.jpg


Załącznik:
PA030267.jpg


Załącznik:
PA030280.jpg


Jak to w afryce. Królują kolory i prostota. Do tego ciekawość ludzi, którzy nie mają okazje spotkać się z “białymi” a tym bardziej 4rce ludzi, którzy nie są z korpusu ONZu lub ambasady, lecz tylko turystami. Niektórzy się pozują (za friko lub za drobniaki), dzieciaki mają frajdę a kobiety niektóre się chowają i wyganiają a niektóre się pozują.

Załącznik:
PA030273.jpg


Ostatnie spojrzenie nad morze (bo długo nie zobaczymy) i lokalnych produktach/zabawkach i uciekamy z stolicy.

Załącznik:
PA030256.jpg


Załącznik:
PA030269.jpg


Załącznik:
PA030271.jpg


Ledwo parę km za miastem, i zaczyna się słynne: Mes amis, fiches s'il te plaît (moi drodzy, fiszki, proszę). Fiche, to nic innego jak skan paszportu i oddawany żołnierzowi/żandarmerii/policjantowi. To jeden z pomysłów rządów Mauretanii z walką porwaniami obcokrajowców przez paramilitarne organizacje.

https://www.reuters.com/article/us-maur ... 3W20091129

Trzeba przyznać, że od 2009 roku (takie info znalazłem) przestali już porywać obcokrajowców, ale ręki na to nie dam.

Między stolicą i Akjoujt, dzieli nas 260 km bardzo dobrej drogi (wszyscy byliśmy mega zaskoczeni jakością) i także dobrej jakości zasięgu komórkowego, prawie przez całą drogę mamy LTE.

I kolejne zaskoczenie, ze Sahara może być zielona, ale to dopiero początek.

Załącznik:
IMG_20221004_092817.jpg


Dojeżdżamy do Akjoujt, gdzie spotykamy się z naszym przewodnikiem, z Sidem-Ahmedem, gdzie zaprasza nas na pierwszą prawilną herbatę (do tej pory mieliśmy jedynie herbaty w pokroju liptona) i ona pakują manatki na nasz wyjazd.

Załącznik:
IMG_20221003_161835.jpg


Załącznik:
IMG_20221003_161837.jpg


Po 17 nasz pickup jest zapakowany namiotami, sprzętem kuchennym i naszą wodą, wpakujemy się, chociaż to trochę challenge, nasza 6tka (gdzie połowa to o “grubych kościach”) w 5 osobowym aucie. Przed wyjazdem z miasta, zakup mięsa z wielbłąda do naszych obiadokolacji na najbliższe dni i kierunek pustynia! No powiedzmy. Bo jakoś za bardzo zielono jest.

Docieramy do pierwszego punktu, gdzie rozbijamy namioty i delektujemy się pierwszą kolacją, makaronem z mięsem wielbłąda. I pierwszą obrażą na oczach Sid-Ahmeda. Powód, mega głupi dla nas. Poczęstował nas jabłkami, jako deser, ale niestety baliśmy zjeść czegoś, co nie wiadomo, czy było dobrze umyte przed podaniem. Jednak zatrucie na pustyni to nie jest najlepszym pomysłem.

Nockę niektórzy z nas spędza w namiocie a niektórzy na zewnątrz pod gwiazdami.

Załącznik:
IMG_20221004_065020.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
31 ludzi lubi ten post.
10 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#14 PostWysłany: 17 Mar 2023 17:17 

Rejestracja: 07 Sty 2015
Posty: 1677
niebieski
Coś się relacja zacięła. Jest szansa na kontynuację?
Góra
 Relacje PM off
Zeus lubi ten post.
 
 
#15 PostWysłany: 17 Mar 2023 20:16 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 23061
Pierwsza nocka na pustyni była ciut ciężka. Jak się naoglądało Animal Planet oraz National Geographic za młodości, to wiesz że w saharze są różne jadowite zwierzęta. Więc każdy odgłos w nocy, powodowały że wstawałem i odpalałem latarkę, sprawdzić co to jest. A w 100% to był mały żuczek, robiący swoje rzeczy.

Pobudka koło 7 na śniadanie, które będzie nam towarzyszyło przez cały wyjazd. Czyli naleśniki z dżemem brzoskwiniowym. Jak na takie miejsce, to więcej niż luksus.

Załącznik:
PA030306.jpg


Pakujemy nasze namioty i graty do pickupa i jedziemy w kierunku wydm. Po drodze sama woda i zielone tereny. A GPS pokazuje że jesteśmy w środku pustyni. Pytamy naszego przewodnika, czy to normalne ze tak tu zielono, a on na no:
Tak nie było przez wiele lat. Macje okazję zobaczyć jak wygląda Sahara na zielono.

Spoko. Dla nas wielkie pozytywne zdziwienie, bo to atrakcja. Ale także minus, bo jednak liczymy na piasek, piasek i piasek. To samo dotyczy naszego kierowcy, gdzie wszystkie jego szlaki jakie znał, są zalane wodą a pod niej ruchome piaski.

Załącznik:
PA040326.jpg


Załącznik:
PA040332.jpg


Docieramy do jednej z licznych wiosek bedujnów, gdzie robimy mini przerwę na modlitwę na kierowców i dla nas na wyprostowanie nogi. I sprawdzenia lokalnego ubera.

Załącznik:
PA040335.jpg


Załącznik:
PA040336.jpg


Z daleka widać już wydm. Ale jest przeszkoda. Rzeka która powstała między palmami i wydmami. Woda niby do kostki ale jak się wejdzie tam gdzie nie trzeba, to utknięcie gwarantowane. Więc dalsze szukanie, jak się dostać tam. Kolejne lepianki beduinów, kolejne pytania: jak się tam dostać.

Załącznik:
PA040338.jpg


Udajemy się wreszcie na miejsce gdzie spędzimy najgoręcej czas oraz obiad. Zostawiamy pomagiera żeby przygotował nam obiad i Sid-Ahmed bierze nas do wydm.

Miałem okazję zobaczyć pustynię w życiu, ale pierwszy raz zobaczyć ogrom Sahary. Stoję i patrzę na nią, i chyba najlepiej o moim “szoku” świadczą słowa T.E. Lawrence (słynnego Lawrenca z Arabii):

-To credo pustyni wydawało się niewyrażalne w słowach, a nawet w myślach.

Jest ogromna, niesamowita i tak jak ją wyobrażałem. Szczególnie jak się na nią wejdzie i zobaczy się wielkość jej aż po horyzont. I przypominam komiksy które czytałem, gdzie główne postacie się gubili w Saharze szukając pomocy. Od Kaczora Donalda z Sknerusem McKwaczem aż po Tintina z kapitanem Hadockiem.

Załącznik:
PA040343.jpg


Załącznik:
PA040346.jpg


Załącznik:
PA040350.jpg


Załącznik:
PA040351.jpg


Załącznik:
PA040358.jpg


Załącznik:
PA040361.jpg


Fajnie, fajnie się chodzi po wydmach. Fajnie się turla po wydmach, ale niczego nie zbawia lepiej w takiej temperaturze, niż kąpanie się rzeczce. Która ma temperaturę źródeł termalnych z Podhala, ale jednak to zbawienie. I idealnie można odpocząć czekając na obiad.

Na obiad dziś? Resztki wielbłąda z wczoraj, z ryżem. Coś w rodzaju uzbeckiego plowu.

Załącznik:
PA040377.jpg


Załącznik:
PA040378.jpg


A obiad na pustyni nie byłby obiadem jakby nie była podana herbata po beduińsku, znana w tym regionie świata, jako berber whiskey.

Załącznik:
PA040370.jpg


Załącznik:
PA040375.jpg


Załącznik:
PA040381.jpg


Siesta, i znowu pakowanie wszystkiego do pickupa i jedziemy na azymut, gdzieś, gdzie spędzimy nocleg.

Załącznik:
PA040387.jpg


Podobnie i teraz. Niby kierowca drogę zna, ale gdzie jedziemy to zalane dookoła. A tu rzeka, a tu przepaść, a tu budujemy mini most a końcu bierzemy parę autostopowiczów do paki.
Docieramy pod wieczór na mini górkę, gdzie rozbijamy nasze namioty, obok małej osady.
Zapowiadało się ponownie, spokojny wieczór, dopóki nie przyszła cała wioska na sprzedaż lokalnych duperel, z pokroju aliexpress lub prosto z Maroka.

Nie dało się im wytłumaczyć, żeby nie wystawiali to, bo i tak nie kupimy, kobiety musiały wszystko wystawić i demonstrować nam co jest co. Ponownie odmawiamy i dziękujemy za fatygę, i chyba wtedy lokalna społeczność rzuciła na nas urok na noc. Ale o tym opowiem w następnym rozdziale :) .


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
33 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#16 PostWysłany: 18 Mar 2023 06:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Sty 2012
Posty: 4547
srebrny
A powiedz w ramach dygresji; co z tymi robalami, jadowitymi stworzeniami i pierwotniakami ?
Strach uzasadniony, czy nie?
Kąpiel w rzece nie kończy się gorączką krwotoczną?
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#17 PostWysłany: 18 Mar 2023 09:37 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 23061
Skorpiony, kobra, ale nasz przewodnik twierdził ze nigdy nie widział na żywo.

Co do rzeki, nasz doktorek oraz weteran Afryki, @sko1czek potwierdził ze jest ok tam wejść :)
Góra
 Relacje PM off
wtak lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 18 Mar 2023 21:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2012
Posty: 214
Loty: 92
Kilometry: 199 893
niebieski
Robiłem ten pociąg z synem rok przed pandemią, wspaniałe doświadczenie ;)
Doba w autobusie z Marrakeszu, nocleg w spelunie w Nawazibu, szybki pociąg do Ataru, sen w Nawakszucie i powrót na jednym ciągu do Marrakeszu.
Jedna z moich fajniejszych wypraw.
_________________
Relacje 2022 >>SYRIA>https://www.fly4free.pl/forum/syria-piekna-czy-bestia,214,163045
NEPAL>
nepal-w-strone-bazy-everestu-rodzinnie,215,164947
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#19 PostWysłany: 18 Mar 2023 22:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Paź 2016
Posty: 1206
Loty: 402
Kilometry: 672 009
srebrny
irae napisał(a):
Robiłem ten pociąg z synem rok przed pandemią, wspaniałe doświadczenie ;)

@irae Wszystko psujesz! Jatukibicujęchłopakom! I czekam w napięciu! A Ty mówisz że robiłeś z synem, pewnie gdzieś pod koniec podstawówki :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 19 Mar 2023 13:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 Wrz 2012
Posty: 1554
Loty: 619
Kilometry: 992 187
srebrny
irae napisał(a):
Robiłem ten pociąg z synem rok przed pandemią, wspaniałe doświadczenie ;)
Doba w autobusie z Marrakeszu, nocleg w spelunie w Nawazibu, szybki pociąg do Ataru.

Co to to nie, nie do Ataru no i nie szybki 😉
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
 [ 59 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group