Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 3 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Odessa na wakacje
#1 PostWysłany: 17 Wrz 2017 13:06 

Rejestracja: 11 Sty 2016
Posty: 7
Odessa na wakacje

Myśl by spędzić urlop w Odessie od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie. W końcu tuż przed Sylwestrem 2016 decyzja – jedziemy. Bilety lotnicze (UIA) i pokój w apartamentowcu kupiliśmy w pakiecie... i zostało czekać do sierpnia 2017.

Samoloty i lotniska
Ukrainian Airlines
4 loty UIA w kilkunastoletnich Boeingach. Prawie wszystkie siedzenia zajęte. Nie było żadnych problemów, opóźnień. Na pokładzie standardowe wyposażenie dla lotów na krótkiej trasie – czyli żadnych fajerwerków. W czasie lotu można napić się wody lub kupić napoje/kanapki. Na plus należy dodać, że maleńki Boeing latający na trasie Warszaw-Kijów ma ponadstandardowe odległości między fotelami.
Miałem wykupione bilety tylko z bagażem podręcznym. Moja standardowa lotnicza walizka była 2cm szersza od opisanej na stronie UIA (55x40x20 cm 7kg), a ponieważ miała wystające na zewnątrz kółka stwierdziłem, że nie będę ryzykował z nią 4 lotów (odpraw). Praktyka była taka, że w bagażu podręcznym lądowały walizki innych pasażerów co najmniej 1,5 razy szersze lub wyższe. W Odessie przy odprawie poprzedzająca mnie pasażerka ledwo podniosła na wagę swoją „podręczną” walizkę (w sumie tylko po to by nakleić informacje o bagażu podręcznym). Waga i wymiary sporo poza limit. Pani w okienku prawie oczy wyszły z orbit, ale nic nie powiedziała…
Kijów Boryspol
Nowoczesne lotnisko, moją uwagę zwróciło m.in.:
• Na szybach w punktach kontroli paszportowej naklejki z informacją w wielu językach, że dawanie łapówek jest przestępstwem
• Część krajowa – do autobusów schodzi się po schodach (specjalne wydzielone zejścia a’la rękaw). Odprawę do Odessy obsługiwała jedna osoba. Wstrzymała odprawę, wypuściła autobus i dalej kontynuowała sprawdzanie biletów. Po sprawdzeniu kart pokładowych i zejściu czekaliśmy bez żadnej obsługi kilka minut na przyjazd autobusu (kwestie bezpieczeństwa)
• Odprawa bezpieczeństwa w części krajowej - prawdopodobnie zawiesiła się bramka do kontroli i każdemu „piszczała”. Spowodowało to od razu kolejkę. Większość osób była w b. okrojonej garderobie (na zewnątrz upał). Po „zapiszczeniu” każdy był sprawdzany ręcznym skanerem, następnie siadał na dyżurnym krześle, a jego buty (a w większości przypadków sandały, często były to tylko skórzane paski) wędrowały do „rentgena”.
• Dojazd do miasta – przy wyjściu z terminala kierując się na godzinę pierwszą-drugą stoją autobusy linii Skybus. Są to kilkunastoletnie, przeważnie turystyczne pojazdy. W jednym była informacja o bezpłatnym WiFi (ale chyba nie działał), w innym naklejka Polskiej Marynarki Wojennej. Należy wejść do środka, zająć miejsce (ew. wcześniej schować bagaż do luku). Gdy autobus będzie pełen kierowca do każdego podejdzie i sprzeda bilet. Kurs do stacji metra 50 UAH (+ metro 5 UAH), do centrum 80 UAH. Wychodząc z autobusu przy stacji metra (obok targowiska, pod wiaduktem) trzeba wejść w podziemne przejście (nie ma tam żadnego znaczka metro) i przejść w prawo do stacji. Powrót – oczywiście po drugiej stronie, czekać pod wiaduktem, aż zatrzyma się autobus. Wracałem dwa razy, czekałem góra 10 minut. Zabrał wszystkich pasażerów, raz kilku stało.
• Przechowalnia bagażu – przy wyjściu ze strefy przylotów do głównej hali należy iść w lewo. Za kantorami jest przechowalnia. Płaci się tylko gotówką za każdą sztukę. Wywieszona jest informacja o przerwach. Dwa razy z niej korzystaliśmy.
Odessa
• Przy przylocie i wylocie na krótkim odcinku terminal-samolot poza lotniskowym autobusem kursował bus z napisem „VIP”
• Przylot – upał, wchodzimy do nowoczesnego typowo lotniskowego autobusu z wyłączoną lub nieczynna klimatyzacją. Terminal – super. Nowoczesny, ogromny zwłaszcza, że obsługiwano w tym momencie tylko nasz lot. Po dwóch dniach na śniadaniu spotykamy rodaków. Przy rozmowie schodzi na temat lotniska i mowa ich ciała zdradza co najmniej zdziwienie gdy opowiadamy o lotnisku. Przylecieli LOT-em w równie upalny dzień, ale po południu (a nie tak jak my wieczorem). Odprawa celna, bagaże odbierali w ….starym porcie. Upał, brak klimatyzacji, a wyszli dopiero po godzinie. Być może nowy terminal nie ma jeszcze przeniesionych wszystkich służb…
• Wylot – już ze starego terminala (rzeczywiście trochę na minus w porównaniu z przylotem…). Mieliśmy wylot o 7 rano. Jeśli ktoś rano chce coś zjeść to jedyny czynny bar przed kontrolą bezpieczeństwa, za bramkami nic nie było czynne. Wyjeżdżaliśmy z hotelu o 5 rano. Zamiast śniadania zamówiliśmy suchy prowiant. Odebraliśmy z recepcji reklamówkę z dwoma porcjami. Reklamówka wylądowała na taśmie do „rentgena”, nie było żadnych uwag. Po kontroli postanowiliśmy zjeść śniadanie. Ja zamówiłem zastaw A, żona B, a dostaliśmy dwa … C. Otwieramy pudełka, a tam wszystko umazane w śmietanie podanej w spodeczku (otwartym)… i każdy dostał kartonowy napój 200ml. Taka kontrola. Co prawda puszki z kawiorem sprawdzali (były w plecaku) – kontrolowali wagę.
• Pas startowy – ma swój urok. W fly4free są dostępne jego zdjęcia. Betonowe płyty. Lotnisko ma chyba mało dróg kołowania. Przed startem przejechaliśmy dostojnie cały pas, zawróciliśmy i znów trzęsąc się bum, bum, bum szczęśliwie wystartowaliśmy.
• Transport do miasta. Jest trolejbus (o tak wczesnej porze gdy odlatywaliśmy jeszcze nie jeździł) . W obie strony wybrałem Ubera (ok. 9 km, niecałe 10PLN).

Komunikacja miejska Kijów
Metro
• Wagony jak „te” starsze rosyjskie w warszawskim metrze, ale wygodniejsze bo szersze (dużo łatwiej można się mijać wewnątrz).
• Stacje – ich wzornictwo ma swój urok. Byłem na 3 stacjach. Kharkivska (przystanek Skybus), Złote Wrota i Arsenalna ( najgłębsza na świecie, ponad 100m). Coś mi nie pasowało. No tak, nikt nie wyprzedza z lewej strony. Na stacjach Złote Wrota i Arsenalna schody są tak strome i długie( i po dwa odcinki) , że byłoby to jak wchodzenie po drabinie. Młodzież często siada na schodach zjeżdżając w dół.
• Autobusy – nie jeździłem, ale wyglądają na nowoczesne (przynajmniej w centrum miasta)
Komunikacja miejska Odessa
• Marszrutki (raczej nie busiki, ale małe „autobusiki” z dwoma drzwiami). Wiecznie zatłoczone, małe otwarte okienka. Korzystałem raz wracając do centrum z Arkadii. Płaci się przy wyjściu, biletów nie ma. Pani siedząca z tyłu podaje przez pasażerów pieniądze do kierowcy, reszta wraca tą samą drogą. Wychodząc chciałem zapłacić, kierowca pokazuje mi leżący na pokrywie silnika kartonik z pieniędzmi, żebym zostawił pieniądze i sobie wydał. Nie byłem pewien ile kosztuje przejazd, wydała mi inna pasażerka
• Tramwaje i trolejbusy – generalnie zabytki
Image
Czy WiFi w środku rzeczywiście działa, nie sprawdzałem

Image
Ważne, by w Polsce po powrocie nie dzwonić pod ten numer i nie zamawiać TAXI.

I trochę o samochodach, raczej kierowcach w Odessie
Image
Tak „można” parkować …

Image
I tak też. W Odessie często są szerokie chodniki. Im droższy samochód tym parkuje bliżej drzwi. Za kadrem był ochroniarz, właściciel pewnie coś załatwiał w środku

Ale nie było tak źle. Na pasach czułem się raczej pewnie…z jednym wyjątkiem gdy ktoś z piskiem zahamował (z suwalską rejestracją, …tylko raz widziałem polską rejestracje)

Image
Liczniki czasu pomagają pieszym na wielu skrzyżowaniach w centrum


##########################################################################################################################################################################################

Wyjazd do Odessy miał być wakacyjny (z dwoma specjalnie dłuższymi przerwami w Kijowie). Żadnego zwiedzania - katakumby, muzea, bunkry, ptaki, wyjazd do Naddniestrza, szukanie lepszych plaż na południe lub północ od Odessy, winiarni itp. – nie tym razem. Tylko słońce, lokalne jedzenie, picie, luźne spacery i dobre humory .

# Dzień pierwszy Kijów (sobota)
Sprawnie dojeżdżamy do centrum (stacja Złota Brama). Sobota przed południem. Przechodzimy przez ulice – pusto, ale po obu stronach pasów przepuszczają nas terenowe Mercedesy. Tak, wiem że to nie jest „reprezentatywna próbka”, ale tylu Mercedesów, „Cadillaców” ile widziałem w Kijowie (i Land Rowerów królujących w Odessie) w ciągu kilku dni trudno zauważyć w Polsce w ciągu kwartału.
Zwiedzamy Majdan i okolice. Czysto, schludnie. Kupujemy kartę SIM za 50 UAH – 20 minut do Polski i 4GB Internetu. W czasie rozmowy telefonicznej wyczerpał się limit minut. Na karcie zablokowano wszystkie usługi. W punkcie operatora, w terminalu zapłaciłem 1 UAH i usługi wróciły. Czekaliśmy na infolinii 15 minut by się dowiedzieć dlaczego tak się stało, ale po wysłuchaniu kilku piosenek daliśmy za wygraną.
Image
Na wjeździe do Kijowa pamiątka po wspólnym Euro 2012

Image

Image
Na Majdanie są różne atrakcje zwłaszcza w gorący dzień

# Dzień pierwszy wieczór Odessa
Przyjeżdżamy do naszego apartamentowca. Wychodzimy ok. 21, temperatura wciąż ponad 30 stopni. Tuż obok trwa …akcja ratowania konia. Niedaleko stoi dorożka, którą pewnie cały dzień ciągnął. Wokół tłum i pełno butelek z wodą. Koń jest polewany i pojony. Po godzinie wracamy, koń już w trochę lepszym stanie stoi po drugiej stronie ulicy. Idziemy na sąsiednią ulicę na kolację. Po chwili przejeżdża laweta z dorożką i tłumek odprowadzający konia i jego właściciela.
Image


# Dzień drugi Odessa (niedziela)
Mieszkamy przy Puszkina. Piękna brukowana ulica , szerokie chodniki i wielkie platany. Od ulicy jesteśmy odgrodzeni barierkami. Na skrzyżowaniu stoi wolontariusz i informuje nas o wyścigu kolarskim (13 pętli po ulicach Odessy …w upale).
Image
Przed hotelem, po drugiej stronie ulicy „wita” nas pan Puszkin

Image
W czasie pierwszych dni temperatura była podobna

Image
Chodząc po mieście mieliśmy okazję kibicować im kilka razy

Image
Ulica Puszkina tuż obok naszego budynku

Szukamy kościoła z polską mszą – jest o 11. GoogleMaps pokazuje go niedaleko, tyle tylko że go tam nie ma. W recepcji patrzą na adres, dają mapę i zaznaczają jak się później okazało… cerkiew.

Image
Kościół znaleźliśmy później przy ulicy Carycy Katarzyny (na razie otoczony rusztowaniami). Może komuś przydadzą się te informacje. „Polski” kościół czyli Katedra pw. Wniebowzięcia Najświętszej Panny Marii też jest przy ulicy Katerinskiej 33 (carycy…).


A propos. Ulica kończy się tuż obok schodów Potiomkinowskich na placu z jej pomnikiem, z którego patronka patrzy na budynek z klubem nocnym Rasputin….
Image

Image

Do plaży mamy od 20 minut przez park. Mijamy ulicę Polską, przechodzącą dalej w Kaczyńskiego. Mijamy nowoczesny stadion Czarnomorca. Dziś jest mecz, ale mam wykupione bilety do Opery.
Tuż za portem są dwa duże hotele/ośrodki (ten drugi to Nemo z delfinarium). Dalej plaże. Z początku dość wąskie, później szersze. Dużo miejsca zajmują rozłożone łóżka, leżaki, bungalowy – należą do licznych wypożyczalni. Idziemy wzdłuż morza, aż za ruiny pewnie portu jachtowego. Plażujemy. Fajny, czysty piasek. Woda przyjemna. Chłodzi, nie „zupa”. Pływa w niej trochę roślinek. Ok. 100m od brzegu jest jak mi się wydaje „zatopiony” falochron. Można na nim stanąć. Z brzegu widać stojących na nim ludzi. Przy wyjściu jest prysznic bezpłatny (wracając widzimy, ze na niektórych plażach przy prysznicu wisi kartka opłatą). Okazało się, że to była nasza jedyna wizyta na plaży w czasie całego pobytu.
Image
Na falochronie, jedna z plaż oddalonych od centrum Odessy (widok ze statku)

Wieczorem opera. Specjalnie zmieściłem w moim plecaku wyjściowe długie spodnie i buty. Budynek widzieliśmy już wczoraj, prezentuje się okazale. Wnętrze bardzo ładne. Sama inscenizacja ciekawa, ale co się nasłuchałem w jej trakcie dzwonków komórek, otwieranych na rzepy torebek, błyskających w ciemności ekranów smartphonów…. W czasie przerw głównym zajęciem są sesje zdjęciowe pań - na schodach, w eleganckich klatkach schodowych. Jest kolejka by stanąć w najlepszym miejscu - obok luster czy efektownych lamp.

# Dzień trzeci Odessa (poniedziałek)
Po drodze na plaże idziemy zobaczyć kiedy jest show z delfinami. Odkrywamy, że przed Nemo i między hotelami jest szeroki do 30m taras z desek gdzie można się opalać. W porównaniu z plażą jest tam b. mało ludzi. Praktycznie cały dzień zajęty jest rząd tuż przy barierce od strony morza. Taras jest płaski, kończy się ok 2-3 m nad morzem (na falochronie). Są 2-3 wejścia do głębokiego już morza. W nich prysznice. Przychodzimy już tam każdego dnia. Na szczęście tylko raz trafiliśmy na natchnionego DJ z hotelu, który nadawał b. głośną muzykę na całą okolicę. Po dwóch dniach zorientowałem się, że „coś tu nie gra”. Niby wszystko OK, ale coś nie tak. ….w ogóle nie ma dzieci, bo jest zejście do głębokiego morza. Jeśli ktoś szuka takiego miejsca to proszę.
Image
Z tego pomostu można swobodnie skakać na „główkę” (aż w południe nie ruszy wypożyczalnia skuterów)

Image
Jeszcze inna fotka z okolicy

Image


Po południu zwiedzamy kolejny raz centrum. Schody Potiomkinowskie. Jeżdżąca obok kolejka jest podobno bezpłatna. Idziemy do portu zobaczyć, o których godzinach wypływają statki. I tu zaskoczenie – nie ma cennika, tablicy rozkładów. Od podziemnego przejścia do miejsca cumowania statków (ok. 500m) jest pełno naganiaczy. Są trzy firmy, rejsy są godzinne – w głąb morza lub do Arkadii (i z powrotem). Statki odpływają gdy się zapełnią. Najlepiej iść do końca i zobaczyć, który jest prawie pełen. Na pirsie stoi dworzec morski (z „pełnymi uroku” zwłaszcza dla pań toaletami) oraz opuszczony (chyba) nowoczesny/szklany hotel.
Image
Schody raz

Image
Schody dwa (po lewej stronie teren już odrestaurowany, po prawej wciąż trwają prace)

Image
Kolejka szynowa gdy brak sił lub chęci na przejście prawie 200 stopni

Image
Kolumnada powróci zapewne za rok

Image
Tu ważny jest kąt pod jakim patrzymy…

Image

Image

Image


# Dzień czwarty Odessa (wtorek)
Przerwa od słońca. Żona chce kupić nowe spodenki – no to jedziemy na słynny targ „7 kilometr”. Jeśli ktoś lubi klimaty jak z bazaru z lat 90 to będzie czuł się jak ryba w wodzie. Ciuchy, dywany itp. Co zwraca uwagę – przygotowania do roku szkolnego – mnóstwo garniturów dla chłopców. Nie znaleźliśmy nic ciekawego. Przez płot poszliśmy do centrum handlowego – tam kupiliśmy rodzinie pamiątki. To była nasza jedyna wizyta w sklepie innym niż spożywczy. Ceny jak w Polsce i wszędzie pusto. W centrum Odessy przez okna widać w sklepach pustki – nie ma w nich ludzi. Generalnie to b. luksusowe sklepy. Obok naszego apartamentowca jest duży sklep Prady (na całą długość kamienicy). Przechodząc obok niego nigdy nie widziałem tam żadnego klienta. Sklep b. okazały. Rano idąc na śniadanie zawsze widzieliśmy przed nim panie sprzątające liście i myjące chodnik, w nocy przed wejściem palił papierosy ochroniarz. W bramie tej samej kamienicy widać podwórko i „inny świat”, już nie tak high life.
Kantory – jest ich mnóstwo w centrum Kijowa i Odessy (w Odessie dużo gorszy kurs złotówek). O ile w Kijowie słychać obce języki, to w Odessie słyszałem kilka razy polski i dwa razy angielski. Czyżby żyły z turystów z krajów byłego ZSRRR lub kantor służy do innych celów (walka z inflacją)?

Po powrocie idziemy do centrum i do portu na rejs . Wybieramy podróż szybką łodzią do Arkadii. Przed wejściem na pokład doszło do nieprzyjemnej sytuacji. Wybieraliśmy statek jakim chcieliśmy podpłynąć (są zwykłe, katamarany, szybkie ścigacze i duże motorówki). Podeszła do nas pani i oferowała rejs. Rozmawialiśmy z nią o warunkach, gdy podeszła młodsza, ubrana w taką samą koszulkę. Przeszliśmy na angielski, więcej informacji przekazała nam później ta młodsza. Myśleliśmy, że są z tej samej firmy (i były) i chcą nam dostarczyć więcej szczegółów. Problem zaczął się wtedy, gdy zaczęliśmy płacić za bilet. Każda z nich oferowała „własne” bilety – czytaj prowizja dla niej. Panie się pokłóciły przy nas. Chcieliśmy kupić jeden bilet od jednej, drugi od drugiej. Po wzajemnych wyzwiskach pierwsza pani odeszła i w końcu kupiliśmy od młodszej. Rejs fajny. Fale, widok na plaże, fragment portu, kluby Arkadii.
Image
Są statki takie

Image
I inne

W Odessie praktycznie nie można kupić pocztówek. Są, ale b. rzadko widoczne wśród innych pamiątek (prym wiodą marynarskie koszulki w biało-niebieskie paski). W Internecie znalazłem adres poczty głównej (niedaleko Soboru Przemienienia Pańskiego). Duży budynek, a w środku puściutko..;-) Kartki i znaczki kupione, wszystkie doszły do adresatów. Pustki na poczcie mogą wynikać z popularności bankowości internetowej lub z wszechobecnych na ulicach terminali (podobne do bankomatów) do ładowania kart SIM i opłacania rachunków.
Image

# Dzień piąty Odessa (środa)
Rano przed plażowaniem idziemy w stronę dworca kolejowego na Bazar Priwos. Na zakupy żywności, owoców i słodyczy to super miejsce. Smak pomidorów i winogron mam w ustach do dziś.
Image

Image
Jak widać bazar oferuje wiele przysmaków

Image
Arbuzowy stragan na chodniku (czasami arbuz służy za zagryzkę dla pijących wódkę na ławce)

Cerkwie – jest ich w centrum miasta dużo. Wewnątrz sporo modlących się ludzi i handel – dewocjonalia, świeczki, bułeczki. Dla mnie najciekawsze były dwie:
Image
Odbudowywany Sobór Przemienienia Pańskiego. Moje pierwsze skojarzenie – wewnątrz jak w meczecie w Abu Dhabi. Nie ten rozmiar i forma, ale wszędzie biały marmur.

Image
Cerkiew niedaleko dworca kolejowego (piętrowa)

Idziemy plażować, a później pieszo do Arkadii. Z Nemo zajęło to niecałe 2h spacerowym tempem. Przechodzimy pod dość archaiczną kolejką linową (ok. 2km od początku bulwaru) dowożącą ludzi ze skarpy na plaże.
Jak pisałem byliśmy na jednej plaży, wcześniej widzieliśmy kilka czystych. Spotkani Polacy mówili, że dalej od centrum czysto jest na plażach prywatnych, na pozostałych jest brudno.
Do Arkadii wiedzie bulwar, to może za dużo powiedziane. Jest asfaltowa droga i chodnik. Jeżdżą nią nieliczne elektryczne busiki (Nemo-Arkadia 70 UAH) i równie nieliczne rowery. Rowerów w Odessie jest b. mało (mimo iż widziałem wyścig kolarski). Na ulicach ich nie widać, na bulwarze pojedyncze sztuki mimo dobrych warunków do jazdy. Widziałem dwie małe wypożyczalnie – obok stadionu Czernomorca i przy wjeździe do Arkadii.
Image
Fragment bulwaru

Arkadia – inny świat niż centrum Odessy. Gigantyczne kluby nocne, a właściwie molochy – klub/restauracja/plaża. Prostopadle do morza pasaż ze sklepami, restauracjami, wesołe miasteczko i inne rzeczy potrzebne turystom. Zupełnie inna, wysoka zabudowa.

# Dzień szósty Odessa (czwartek)
W południe plaża i odpoczynek. Z obserwacji mojej żony – męska moda plażowa - w Polsce panowie noszą krótsze lub dłuższe spodenki, w Odessie kuse slipki.
Wieczorem kolejna wizyta w operze - Traviata i kolacja prawie pożegnalna.
Bilety na operę kupiłem przez Internet w Polsce. Pierwszy raz zawierałem transakcja na stronie z cyrylicą. Cena „taka mała” w porównaniu z operą warszawską. Na Aidę kupiłem ostatnie bilety na parterze. Jeden kosztował więcej niż piwo przy plaży i mniej niż w restauracji.

# Dzień siódmy Odessa ( piątek)
Ostatnie plażowanie. Ja nie chcę wyjeżdżać!!! Pożegnalna kolacja. Zawsze coś stało na przeszkodzie (głównie pamięć), ale dziś pamiętałem - sało. Moim zdaniem bardzo pasuje do wódeczki. Przy okazji , wiele razy przy zamawianiu różnych dań byliśmy pytani czy można dodać do dania czosnek.
Image
Sało

# Dzień ósmy Odessa i Kijów (sobota)
Pobudka o 4:40, po 5 Uber na lotnisko, o 7 start i po 9 jesteśmy w centrum Kijowa. Dziś podróż z przesiadką (za jeden uśmiech, tzn. za jeden żeton) do stacji Arsenalna. Pieszo do Ławry Peczerskiej. Przed nią park z mauzoleum oraz pomnikiem ofiar głodu.
Image

Ławra robi wrażenie. Wiele cerkwi, architektura, ołtarze. Do tego … ciąg 100m stoisk z różnego rodzaju miodami.
Image

Image

Dalej spacerek do Muzeum historii Ukrainy w II wojnie światowej. Tam gigantyczny pomnik Matki Ojczyzny (tak chyba można przetłumaczyć), muzeum wojskowe, wystawa sprzętu udowadniającego rosyjskie działania na wschodzie Ukrainy. Wokół wiele wojskowego sprzętu, monumentalne pomniki, a życie toczy się swoja drogą. Miejsce na którym siedzi dziewczyna to magazynek karabinu maszynowego ( mocno wyślizgany – widać popularne miejsce).
Image

Upał, upał, upał. Wypiliśmy po dwie lemoniady z kija i pieszo idziemy na Majdan.

Przed powrotem z centrum spędzamy czas w cieniu w miłej kawiarni przez stacją metra Złota Brama tuż obok … Złotej Bramy. Lot na trasie Warszawa Kijów trwa 1,5h. Kolejny raz zastanawiam się jak długo jechał tu król Chrobry konno…żeby wyszczerbić …Szczerbiec…?

Odprawa lotu do Warszawy z poziomu „0”. Tłum. Ze wszystkich sąsiednich stanowisk są odprawiani pasażerowie. Wchodzimy do autobusu i jedziemy 100m do samolotu.
Warszawa wita nas pustkami na lotnisku. Bez przygód wracamy do domu. Szukam biletów do Odessy na długi letni weekend w 2018…

########################################################################################################################################################################################


I jeszcze trochę Odesskich (głównie) obserwacji
• Miasto - poznałem głównie centrum. Wiele odrestaurowanych ulic, budynków. Spacerując co chwilę przechodzi się pod daszkami przed kamienicami, które są właśnie remontowane. Jest klimat, dużo ludzi, beztroska atmosfera wakacji . Donbasu i spraw wojennych „nie czuć w powietrzu”.

• Plaże – dodam, że nie czuć przy nich zapachu smażonej ryby i frytek. Chyba jedzą coś innego… Mnóstwo sezonowych kafejek, piwa za 25 UAH. Uliczni sprzedawcy z kubeczkami krewetek i „gruzińskimi snickersami”.

• W Kijowie i Odessie widać dużo salonów fryzjerskich o bogatym wystroju

• W obu miastach dużo punktów sprzedaży kawy (wszystkie rodzaje). W Kijowie to całkiem estetyczne „budki”, w Odessie food tracki, ale przerobione z małych samochodów dostawczych

Image

Image
Kawa od 10-12 UAH

• Uber – w Odessie widoczne samochody jeżdżące z logo Uber (może tylko reklamujące?)
Image

• Napoje – z „kija” poza piwem dostępny wszechobecny kwas chlebowy (w sklepach wiele gatunków i producentów) oraz lemoniada


I jeszcze trochę o Odessie

Image
Jeśli chcesz poznać cennik plażowej wypożyczalni

Restauracje/kawiarnie - jest ich mnóstwo w centrum. Spacerując po centrum między 21-23 trudno znaleźć wolne miejsce w dziesiątkach kawiarni i restauracji. Cena obiadu/kolacji to moim zdaniem 70-80% ceny w Polsce. Z kilku, w których byłem mogę polecić gruzińską. Chcieliśmy zjeść w gruzińskiej obok naszego mieszkania, ale nie mieli w karcie….chinkali. Poszliśmy dalej i przypadkiem odkryliśmy hinkalnya.com.ua (ich stronę znalazłem po powrocie, jest nawet polska wersja językowa). Wróciliśmy tam po kilku dniach bo było warto. Puzata chata (lokalny fast food/bar w którym wybiera się dania z długiej lady). Na pewno warto odwiedzić – można do woli próbować ukraińskie potrawy (w Kijowie mieści się m.in. pod Majdanem, a w Odessie w ścisłym centrum). Do pierogów, które u nas się je z tłuszczem u nich standardowo dodaje się śmietanę.
Generalnie – kuchnia i smaki bardzo swojskie – od chłodników (z pokrojoną wędliną) , przez ziemniaki z tłuszczem, skwarkami i cebulą, pielmieni (nasze kołduny), aż po smażone w tłuszczu czebureki (z serem, mięsem). O bogactwie owoców morza (już nie swojskich) nawet nie wspominam… mniam, mniam.
Lwów – odniosłem wrażenie, że to co lwowskie to lepsze lub najlepsze. Lwowska kawiarnia, lwowska fabryka czekolady, w kawiarniach lwowskie piwo, najbardziej popularna woda (z mapki na butelce wynika że ze studnie gdzieś między Lwowem, a granicą z Polską).
W mieście pełno pomników, pomniczków, tablic, ku pamięci i na wesoło oraz innych miejsc przyciągających turystów. Wiele związanych z II Wojną Światową, czasami widoczne sierp i młot. Najbardziej popularnym miejscem, „top of the top” jest …mosiężne krzesło. To mebel z kultowej radzieckiej powieści satyrycznej „Dwanaście krzeseł” (czterokrotnie filmowanej). Zawsze do niego kolejka chętnych do zdjęcia.
Image

Image

Czystość – moim zdaniem jest generalnie czysto i schludnie (brudnych plaż osobiście nie doświadczyłem). Nawet jak coś jest stare, zniszczone i widać ząb czasu to nie walają się śmieci czy butelki. Nigdzie nie czułem też nieprzyjemnej woni.

Karta/gotówka - poza przechowalnią bagażu, autobusem z lotniska do centrum Kijowa, niektórych nadmorskich sezonowych knajpek i budek, kawowych food trucków, statku i marszrutki , bazarów (trochę tego wyszło) … wszędzie można płacić kartą. Tuż przed wylotem znalazłem darmową kartę kredytową w BZWBK, która nie nalicza marży od płatności za granicą (waluty wg kursu Master Card czyli plus/minus NBP).

Piątkowe śluby i chyba inne niż u nas limuzyny
Image

Image


# Polskie klimaty w Odessie

• Ulica Polska, przechodząca w Lecha Kaczyńskiego, której koniec łączy się z główną ulicą Odessy „Derubasowską” (centrum restauracji/handlu/turystyki).

Image

Image

• Tablica na domu, w którym pisał Sonety Krymskie i pomnik ku pamięci Adama Mickiewicza. Któregoś dnia postanowiłem odszukać pomnik i okazało się, że wielokrotnie obok niego przechodziłem, a obok w alejce parkowej spędzałem czas w kawiarni.
Image

Image

Smyk (choć nie wiem czy to polska firma)
Image

• W wielu miejscach ceramika sanitarna firmy Koło (w moim apartamencie 100%)




Odessa na wakacje to dobry pomysł!

Pozdrowienia
Smolny
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Odessa na wakacje
#2 PostWysłany: 22 Wrz 2017 01:50 

Rejestracja: 03 Sty 2015
Posty: 18
Świetnie opisany wyjazd.Myślę że wiele osób z niego skorzysta. Ja kiedyś również.Tegoroczny mój wyjazd 12 sierpnia nie doszedł do skutku z winy mojego koleżeństwa (strach?).Dam im do przeczytania - niech żałują!!!!!!!, że im billety samolotowe przepadły i nic nie zobaczyli.
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Odessa na wakacje
#3 PostWysłany: 23 Paź 2019 20:28 

Rejestracja: 25 Lip 2018
Posty: 9
Odświeżę temat. :)

Chciałem w te wakacje polecieć z rodziną w rejon Odessy - spędzić w Odessie ze 2 noce, żeby ją zwiedzić, po czym udać się troszkę niżej i w jakiejś miejscowości z ładną plażą spędzić resztę tygodnia. Problem jest taki, że chcemy te wakacje spędzić w miarę budżetowo (nie chodzi o jedzenie, ale o loty i nocleg). W grę wchodzą 2 terminy - początek lipca albo środek września.
Patrząc na klimatogramy na lipiec i wrzesień - boję się troszkę, czy wrzesień to dobra pora na wypoczynek nad morzem, z codzienną kąpielą (wyłączając standardowe anomalie pogodowe jak nagły deszcz, bo to może się zawsze zdarzyć - bardziej chodzi mi o ogólną temperaturę).

Chciałbym się też dowiedzieć, bo nie umiem znaleźć informacji w internecie - co tam można robić poza wypoczynkiem na plaży (mówię dalej o rejonie, powiedzmy, ujścia Dniestru). Są jakieś wypożyczalnie rowerów? Jakieś atrakcje? Jest tam Dolnodniestrzański Park Narodowy - był ktoś na jakichś wycieczkach przyrodniczych?

Byłbym wdzięczny za wszelkie informacje, zarówno na temat pogody, jak i form spędzania wolnego czasu. :)
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 3 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group