Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 28 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 16 Kwi 2017 22:50 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 916
platynowy
No to lecimy z następną relacją :-)

Czasami prawdziwa egzotyka jest tam, gdzie niewielu się jej spodziewa. Nie widnieje w katalogach biur podróży, nie ma tam żadnych promocji ani error fare. Ukryta jest za murem niewiedzy (tej naszej, polskiej bo na wschodzie prawie wszyscy o niej słyszeli) i biurokracji. Egzotyka na skraju Unii Europejskiej, w miejscu gdzie lokalna władza akceptuje Euro ale pokazuje środkowy palec równouprawnieniu i swobodzie przepływu ludzi. Egzotyka, której piękniejsza połowa społeczeństwa nie ma możliwości doświadczyć - kobietom wstęp wzbroniony i zakaz ten dotyczy nawet samic zwierząt! Brzydsza połowa musi starać się o specjalne pozwolenie, wydawane niewielu niewiernym. To miejsce to ostoja konserwatyzmu, tradycji oraz bardzo powolnego i rozważnego korzystania z dobrodziejstw postępu cywilizacyjnego. Nie ma tu turystów z prawdziwego zdarzenia, są tylko pielgrzymi. Ta egzotyka to Góra Athos - republika prawosławnych mnichów.

Załącznik:
athos-map-760.jpg

O pozwolenie na wjazd starać można się pół roku wcześniej. Wszystko jest banalnie proste, wystarczy mail z danymi osobowymi, kopia paszportu i informacja o wyznaniu. Prawo wjazdu ma 10 nieprawosławnych mężczyzn dziennie i 100 prawosławnych. Cudownego nawrócenia na ortodoksję przed wyjazdem raczej nie polecam, przy deklaracji tego wyznania potrzebne jest potwierdzenie od popa z własnej parafii.

Po wysłaniu maila w miarę szybko, to znaczy tylko po trzech przypomnieniach, otrzymujemy albo potwierdzenie wjazdu (stosowny papier trzeba będzie odebrać na miejscu, w dniu wjazdu) albo informację o wyczerpaniu limitu na dany dzień - wtedy trzeba próbować z wjazdem kiedy indziej.

Załącznik:
ath1.jpg

Pozwolenie (tzw diamonitirion) uprawnia do trzech noclegów w klasztorach na półwyspie. Trzeba je sobie zarezerwować oddzielnie i tu zaczynają się schody. Da się to zrobić tylko telefonicznie, trzeba mieć nadzieję, że nie tylko uda się dodzwonić do mnichów ale także, że po drugiej stronie słuchawki ktoś rozumie jakiś obcy język. Mój grecki ogranicza się do "ouzo" i "Panathinaikos" a to w rozmowie o noclegach niespecjalnie pomaga. Dlatego skorzystałem z pośrednictwa zaufanego człowieka z Salonik, który za hm... niewielką opłatą zaproponował mi sensowną trasę zwiedzenia półwyspu i zajął się kwestiami organizacyjnymi. Spotkałem się z nim w Salonikach na parę tygodni przed samym wjazdem na Athos i uzgodniłem ostatnie szczegóły wyjazdu. Teraz nie pozostało już nic jak tylko z napięciem oczekiwać na dzień wyjazdu.

PS. mapka jest z National Geographic, mam nadzieje, że nie łamię żadnych praw autorskich.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Yukon - tworzy sie
Azerbejdżan - zakończona

Laponia | Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Relacje PM off
27 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 17 Kwi 2017 23:29 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 916
platynowy
Dzień 0 - jeszcze bez zdjęć ale już z przygodami

Bramą do Athos jest Ouranoupolis, małe miasteczko na półwyspie Chalkidiki. Z Salonik dojechać można tam autobusem. Sprawdziłem wcześniej w internecie, ostatni odjeżdża koło 17. Mój samolot ląduje w Salonikach po 14, mam więc sporo czasu, żeby dotrzeć na dworzec międzymiastowy. Pamiętam z poprzedniego pobytu, że autobus miejski z lotniska jedzie najpierw przez centrum a jego końcowym przystankiem jest właśnie dworzec autobusowy, więc z dotarciem na czas nie powinno być problemów. Pierwszy transport z lotniska ucieka mi sprzed nosa, następny jest za pół godziny. Mam dużo czasu, więc niespecjalnie się martwię. W końcu podjeżdża następny autobus, siadam na końcu i zaczynam w spokoju czytać. Jadę powoli przez miasto, przebijając się przez popołudniowe korki. Mija minuta za minutą, zerkam co jakiś czas na zegarek ale powodów do zmartwień nie ma. W końcu jakoś sporo po 16 dojeżdżam na dworzec.

Idę do kasy i z uśmiechem na ustach proszę o jeden bilet do Ouranopoulis. Panienka z okienka patrzy na mnie zdziwiona. Pewnie nie mówi po angielsku albo z moją wymową miasta jest coś nie tak, powtarzam dwa razy wolniej i wyrażnie Ou-ra-no-pou-lis. Kasjerka uśmiecha się i piękną angielszczyzną odopwiada, że głucha ani głupia nie jest, a autobusy do Ouranopolis odjeżdżają z innego dworca - po drugiej stronie miasta i w miarę blisko lotniska.

Taaaa, sprawdziłem przed wyjazdem sporo ale jakoś do głowy nie przyszło mi, że Saloniki mogą mieć więcej niż jeden dworzec autobusowy... Mój misterny plan dojazdu pada jak klocki domina. Jak nie dojadę dziś na Chalkidiki to jutro rano nie zdążę na poranny statek na Athos, stracę co najmniej jeden dzień a w sumie nie wiadomo, czy w ogóle mnie później wpuszczą. Szybka decyzja - idę do taksówkarza i obiecuję mu podwójną stawkę za kurs na drugi dworzec, jeżeli wyrobi się w pół godziny. (na mapie ten właściwy dworzec podpisany jest greką, ja najpierw pojechałem na Macedonia)

Załącznik:
bus.jpg

Na całe szczęście Saloniki mają obwodnicę a przepisy drogowe traktowane są dosyć luźno. Po szalonym rajdzie o 16:55 dojeżdżam na właściwy dworzec. Kupuję bilet, wsiadam do mojego autobusu. Stres mija, od razu zasypiam.
Budzę się po paru godzinach, już po zmroku, tuż po przyjeździe do Ouranopolis. Zostawiam rzeczy w hotelu a potem idę na przechadzkę. Miasteczko jest małe i senne. W sezonie pewnie pełno tu ludzi, sądząc po dużej ilości restauracji i sklepów z pamiątkami. Ale na początku kwietnia turystów prawie nie ma i sporo miejsc jest jeszcze zamkniętych. Znajduję jakąś czynną restaurację i serwuję sobie na kolację danie wybitnie nie-wegetariańskie, wiedząc, że przez następnych parę dni mięsa na oczy nie zobaczę. Potem małe zakupy w sklepie spożywczym i idę spać. Jutro rano będzie wczesna pobudka.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Yukon - tworzy sie
Azerbejdżan - zakończona

Laponia | Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 18 Kwi 2017 20:22 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 916
platynowy
Dzień 1

Wstaję wcześnie rano. O 7:30 otwierane jest biuro, w którym mogę odebrać oryginał mojego pozwolenia na wjazd. Będzie ono potem sprawdzane przy wejściu na statek oraz przy meldowaniu się w każdym z klasztorów więc warto dobrze dbać o ten kawałek papieru. Mój statek na Athos odpływa po 9, mam więc trochę czasu na śniadanie w porcie i ostatnie spojrzenie na przedstawicielki płci pięknej - a jest na co popatrzeć bo kelnerki są ładne.

Statek, którym płynę jest głównym środkiem transportu towarów na wyspę, przewozi to, czego mnisi nie są w stanie zrobić lub wyhodować na miejscu. Najpierw wpuszczane są na pokład samochody, potem, po sprawdzeniu wszystkich papierków wchodzą ludzie.

Odpływamy. Powoli w oddali znikają zabudowania Ouranopoulis, płyniemy wzdłuż wysokich brzegów półwyspu. Na początku wydają się one zupełnie niezamieszkałe, aż w końcu widać "ich" - pierwszych mieszkańców Athosu. Zaczynamy podpływać do małych przystani, w których na swoje towary czekają pierwsi mnisi. Wydają się trochę nieśmiali, jakby podświadomie czując, że ktoś robi im z daleka zdjęcia.

Załącznik:
Athos 1.jpg

Spora część klasztorów położona jest nad morzem, każdy z nich ma swoją przystań, do której zawijamy na parę minut żeby wyładować towary, zostawić paru ludzi albo wziąć kogoś na pokłąd a potem płyniemy dalej. To dobra okazja, żeby popatrzeć z morza na miejsca, które będę odwiedzał później. Statek to także jedyny sposób dla kobiet oraz ludzi bez pozwolenia chcących choć z daleka rzucić okiem na Athos - w sezonie specjalne rejsy turstyczne wypływają z paru portów na Chalkidiki, nie mogą one jednak podpływać do brzego na mniej niż 500 metrów. Ale przy dobrym zoomie w aparacie albo lornetce. można trochę zobaczyć.

Załącznik:
Athos 2.jpg

Wolno płyniemy dalej, po jakimś czasie zawijamy do Dafni, głównego port Athosu. Brzmi bardziej szumnie niż rzeczywiście jest, tak naprawdę to parę domków, kawiarenka i sklep z pamiątkami. Zatrzymujemy się tu na dłuższą chwilę, tu na ląd mogą zjechać samochody, rozwożąc potem towary do innych klasztorów położonych z dala od morza.

Ja płynę kawałek dalej, opuszczam statek przy klasztorze Grigoriou. Razem ze mną statek opuszcza parędziesiąt puszek sera feta, które potem w dość tradycyjny sposób przetransportowane będą stromą drogą wiodącą z przystani do zabudowań klasztornych. Uprzedzając pytanie: nie, nie sprawdziłem, czy osły rzeczywiście są płci męskiej.

Załącznik:
Athos 3.jpg

Generalnie w klasztorach nie można robić zdjęć, tylko od czasu do czasu udaje mi się strzelić z biodra jakieś ciekawe ujęcie. Pierwszy rzut na Grigoriou i już widać, że nie wszystkim powodzi się tu dobrze. Stare freski, kiedyś piękne i kolorowe teraz niszczeją i tylko na niektórych widać jakieś próby konserwacji. Aż szkoda patrzeć, jak na moich oczach powoli znika część dziedzictwa kulturowego ludzkości.

Załącznik:
Athos 4.jpg

Kręcę się trochę po zabudowaniach, spędzam w Grigoriou niecałą godzinę a potem ruszam dalej, mała ścieżka na tyłach klasztoru prowadzi mnie do następnego. Trasa jest iście alpejska, wije się w lewo i prawo, w górę i w dół, sporo razu muszę wspinać się po skałkach. Przydałyby się kijki trekkingowe ale nie mogłem wziąć ich do samolotu jako bagaż podręczny. Użalam się nad sobą do chwili, w której z przeciwnego kierunku wymija mnie jedne mnich. Ja w górskich butach i z dobrym plecakiem, on siwiutki, w sandałach i ogromnym worku na plecach a śmiga po ścieżce jak kozica. Można wpaść w kompleksy.

Chwilę później na horyzoncie widzę zaudowania kolejnego klasztoru, to Dionisiou. Wygląda bardziej jak forteca niż święte miejsce, ale to dzięki takiej architekturze półwysep oparł się w przeszłości zakusom złych ludzi, którzy próbowali go podbić lub złupić.

Załącznik:
Athos 5.jpg

Ten klasztor jest o wiele lepiej zachowany niż poprzedni, spacer po nim przypomina wizytę w średniowiecznej fortecy. Jest pusto, wczesne popołudnie więc wszyscy albo mają siestę albo są gdzieś w polu. Udaje mi się zrobić parę zdjęć, ale gdy przymierzam się do najlepszych nagle zza rogu wychodzi dwóch mnichów, dobrodusznie grozi mi palcem a potem znika w jednym z bocznych korytarzy. Bojąc się prawosławnej klątwy odkładam aparat na bok.

Załącznik:
Athos 6.jpg

Ruszam dalej moją skalistą ścieżką, celem jest klasztor Agiou Pavlou czyli Św Pawła. Tu zarezerwowany mam pierwszy nocleg. Docieram tam po niecałej godzinie wędrówki, mijam masywną bramę i wchodzę do innego świata.

Załącznik:
Athos 7.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Yukon - tworzy sie
Azerbejdżan - zakończona

Laponia | Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik


Ostatnio edytowany przez pbak 19 Kwi 2017 00:09, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off
16 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 18 Kwi 2017 20:35 

Rejestracja: 02 Kwi 2015
Posty: 1742
srebrny
Wow, fascynujące miejsce!

Ile kosztuje taka zgoda na wjazd? Napisałeś, że uprawnia do trzech noclegów w klasztorach - są w cenie? Jak z jedzeniem na miejscu?
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 18 Kwi 2017 20:42 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 15162
Loty: 399
Kilometry: 506 100
25 euro było kiedyś. Nie wiem jak teraz.
Noclegi też były kiedyś darmowe.
Góra
 Relacje PM off
silvershark lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 18 Kwi 2017 21:00 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 916
platynowy
Bedzie wiecej szczegolow, wszystko w swoim czasie :-)

Enviado desde mi ALE-L21 mediante Tapatalk
_________________
Yukon - tworzy sie
Azerbejdżan - zakończona

Laponia | Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Relacje PM off
silvershark lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 18 Kwi 2017 21:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 Gru 2011
Posty: 5600
Loty: 169
Kilometry: 241 913
HON fly4free
@‌pbak‌, ukradłeś mi pomysł na relację! Planowałem się tam wybrać od dawien dawna, ale procedury mnie trochę odstraszały.
_________________
Blbec je blbec a blbcem zůstane
Ja tu tylko sprzątam
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 18 Kwi 2017 21:12 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 15162
Loty: 399
Kilometry: 506 100
Jak ktoś będzie potrzebować pomocy, to służę pomocą (załatwieniem pozwoleń, telefonami lub mailami do mnichów) :)
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
silvershark uważa post za pomocny.
 
 
#9 PostWysłany: 18 Kwi 2017 21:31 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 916
platynowy
@‌krasnal‌ - najciekawsze jest to, że te procedury rzeczywiście wyglądają strasznie a jak przychodzi co do czego, to można to załatwić o wiele prościej niż się wydaje. A jak teraz @‌Zeus‌ będzie pomagał to zanosi się na najazd Polaków na Athos.
_________________
Yukon - tworzy sie
Azerbejdżan - zakończona

Laponia | Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Relacje PM off
sko1czek lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 18 Kwi 2017 23:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Lip 2015
Posty: 1096
srebrny
Utrzymujesz napięcie jak "Klan" za starych ,dobrych czasów.Dawaj dalej bo się nie załapiesz na relację miesiąca przed wakacjami. :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#11 PostWysłany: 19 Kwi 2017 07:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Wrz 2013
Posty: 231
Loty: 623
Kilometry: 1 425 595
niebieski
Zeus napisał(a):
25 euro było kiedyś. Nie wiem jak teraz.
Noclegi też były kiedyś darmowe.


Orthodox - 25
Non Orthodox - 30
Noclegi bezpłatne, raczej po jednym w każdym Monasterze
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 19 Kwi 2017 20:25 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 916
platynowy
Dzień 1 - ciąg dalszy.

Pierwszy napotkany mnich kieruje mnie od razu na górę, do pokoju gościnnego, w którym rejestruje się pielgrzymów. Na dzień dobry poczęstowany jestem wodą i czymś w rodzaju słodkiej galaretki, tak zwyczajowo wita się tu odwiedzających. Dostaję łóżko w pokoju czteroosobowym, moimi współlokatorami są dwaj Rumuni. Mnich dyżurny informuje mnie o godzinach posiłków oraz nabożeństw. Wychodzi na to, że modli się tu przez większość czasu (co raczej nie dziwi), ze szczególnym uwzględnieniem godzin nocnych (a to już dla mnie niespodzianka) - nabożeństwa rozpoczynające się w środku nocy albo kończące nad ranem to rzecz codzienna.

Załącznik:
Athos 11.jpg

Formalnie na Athosie obowiązuje czas bizantyjski, według niego północ wybija w momencie zachodu słońca. To trochę trudne do przełożenia na nasz normalny system bo różnica pomiędzy czasem lokalnym na naszym każdego dnia się zmienia. Żeby uniknąć nieporozumień w rozmowach z osobami z zewnątrz mnisi stosują czas grecki.

Załącznik:
Athos 12.jpg

Mam trochę czasu przed kolacją więc chodzę trochę po terenie klasztoru. Potem znajduję sobie miejsce z widokiem na morze i po prostu nic nie robię, poza patrzeniem na zachodzące słońce

Załącznik:
Athos 13.jpg

Kolacja zaczyna się wczesnym wieczorem. Wtedy otwierane są drzwi do refektarza, wraz z mnichami i innymi pielgrzymami wspólnie siadamy do stołów i zaczynamy jeść. W menu jest chleb, trochę warzyw, ryba i wino. Tylko jeden z duchownych nie zajmuje się konsumpcją, ma inne zadanie: siedzi nad głowami wszystkich na czymś w rodzaju ambony albo innym podwyższeniu i czyta na głos ze starej księgi żywoty świętych. To znaczy powiedziano mi, że to czyta bo robi to oczywiście po grecku a ja nie mam pojęcia co on mówi. O "ouzo" i "Panathinaikosie" nie ma w każdym razie ani słowa.

Ten mnich to najważniejsza osoba podczas posiłku, koniec jego recytacji oznacza automatycznie koniec jedzenia. Wtedy wszyscy wstają od stołu i wychodzą z refektarza. Nie ma przebacz, o żadnej dokładce ani kanapce na drogę nie ma mowy. Dla nieznających greckiego to spore utrudnienie, trochę ciężko zorientować się jak daleko mnich jest w swojej opowieści i ile jeszcze czasu zostało na jedzenie. Pierwszego dnia odchodzę od stołu z nie do końca zaspokojonym apetytem.

Po zmroku, jeżeli akurat nie ma żadnego nabożeństwa, życie w klasztorze zamiera. Biorę szybki prysznic, idę do swojego pokoju i próbuję zasnąć. Moim współlokatorom udaje się to o wiele szybciej, chrapią tak, że aż szyby w oknach się trzęsą. Na sen nie ma szans, biorę czołówkę i książkę, idę do pokoju gościnnego i na parę godzin zagłębiam się w lekturze.

Nocne nabożeństwa mają swoją zaletę. O pierwszej w nocy moi Rumuni wstają i idą do cerkwii. Pomimo wielkich chęci i ciekawości nie idę z nimi - zmęczony całym dniem, wrażeniami oraz skuszony wizją cichego pokoju tylko dla siebie wskakuję pod kołdrę i wreszcie zasypiam.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Yukon - tworzy sie
Azerbejdżan - zakończona

Laponia | Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 21 Kwi 2017 19:43 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 916
platynowy
Dzień drugi

W planie było wczesne wstanie, ale jakoś nic z tego nie wyszło. Zamiast zmusić się do pójścia na wczesnoporanne nabożeństwo udało mi się zwlec z łóżka dopiero na śniadanie.

Rytuał przy posiłku jest podobny jak przy kolacji. Znowu jeden z mnichów czyta, a inni jedzą. Łapię coraz większą wprawę w konsumpcji na czas i tym razem nie odchodzę od stołu głodny. Albo może to wino do śniadania powoduje, że jakoś mniej się tym przejmuję.

Pakuję swoje rzeczy i idę na przystań. Na dziś w planie jest powrót statkiem wzdłuż wybrzeża do klasztoru Dochiariou a potem piesza wędrówka wzdłuż morza. Na statku klimat jak na rejsie turystyczny, można nawet kupić pamiątkowe dewocjonalia. Widać też, że młodsi mnisi nie są do końca na bakier z techniką i korzystają przynajmniej od czasu do czasu ze zdobyczy cywilizacji.

Załącznik:
Athos 11.jpg

Podpływamy do Dochiariou i już wiem, że mi się tu spodoba. Z zewnątrz klasztor wygląda prześlicznie a wnętrza są jeszcze ładniejsze. Jakoś nie widzę informacji o zakazie robienia zdjęć, więc biegam z miejsca na miejsce i cykam fotki z każdej możliwej pozycji. Aż słyszę groźne chrząknięcie, stary mnich pokazuje mi drewnianą laską tabliczkę z przekreślonym aparatem fotograficznym, wisi praktycznie tuż przed moimi oczami. Nie wiem, jak jej nie zauważyłem, ale przynajmniej nie mam wyrzutów sumienia, że złamałem zakaz świadomie.

Załącznik:
Athos 12.jpg

Załącznik:
Athos 13.jpg

Załącznik:
Athos 14.jpg

Załącznik:
Athos 15.jpg

Kawałek dalej, też nad brzegiem morza leży kolejny przystanej podczas mojej wędrówki - Xenofontos. Zgubić się nie sposób, szeroka ścieżka nie może prowadzić gdzieś indziej. Generalnie trasy na półwyspie są dosyć dobrze oznaczone, a na bardziej problematycznych skrzyżowaniach są drogowskazy. Trzeba tylko znać grecki...

Załącznik:
Athos 16.jpg

Podobnie jak wczoraj tak i dzisiaj klasztor odwiedzany wczesnym popołudniem wydaje się praktycznie niezamieszkały. Ani żywego ducha, nawet innych pielgrzymów nie ma. Słońce grzeje niemiłosiernie dlatego na dłuższą chwilę zostaję w cerkwii, kontemplując freski i czekając aż upał się trochę zmniejszy.

Załącznik:
Athos 17.jpg

W końcu ruszam dalej. Dzisiejszy nocleg zaplanowany jest w Agiou Panteleimonos. Większość klasztorów na Athosie jest grecka ale są trzy wyjątki - po jednym dla mnichów z Serbii, Bułgarii i Rosji. I właśnie w tym ostatnim zarezerwowane jest miejsce dla mnie.

Załącznik:
Athos 19.jpg

Rosjanie mają chyba jakieś kompleksy, ich klasztor jest największy i najbardziej nowoczesny ze wszystkich, które odwiedziłem podczas tej podróży. Często wykorzystywany jest do celów nie tylko religijnych ale też politycznych. To miejsce regularnie odwiedza Władimir P, pokazując swoim rodakom w rodzimym kraju w jakich dobrych stosunkach są rosyjskie państwo i rosyjski kościół.

Pewnie z tego powody w Agiou Panteleimonos nie ma tego klimatu mistycyzmu i wiary, ma się wrażenie że to głównie budynki może ładnie wyglądające ale puste duchowo. Jakoś średnio się tu czuję i parę godzin dzielących mnie od kolacji spędzam nad morzem. Nie sam, sporo tu młodych mnichów albo chcących w spokoju porozmawiać z Bogiem albo po prostu uczących się do jakiegoś egzaminu.

Załącznik:
Athos 18.jpg

Jedyna zaleta rosyjskiego klasztoru to kolacja, poza rybną i warzywną klasyką serwują nam barszcz ukraiński. I czasu na jedzenie jakby więcej, widocznie żywoty świętych po starocerkiewnosłowiańsku są dłuższe niż po grecku.

Tym razem nabożeństwo w cerkwii zaczyna się nie w śroku nocy a wieczorem. Przez ponad godzinę siedzę sobie w rogu cerkwii i słucham prawosławnych pieśni. Potem wymykam się do pokoju; czas iść spać zanim wrócą inni chrapiący pielgrzymi.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Yukon - tworzy sie
Azerbejdżan - zakończona

Laponia | Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#14 PostWysłany: 22 Kwi 2017 14:45 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 916
platynowy
Dzień 3

Poranek podobny jak wczoraj: wstaję rano, idę na śniadanie ze szklaneczką wina a potem ruszam w drogę. Dzisiaj nie będzie żadnego statku. Wychodzę z Agiou Panteleimonos, droga prowadzi ostro pod górę. Wspinam się do pierwszego klasztoru w planie dzisiejszego dnia, Xiropotamnou. Położony z dala od morza, choć z przepięknym widokiem na leżącą w dole zatokę z portem w Dafni. Po drodze mijam sporą grupę młodych Ukraińców, wychodzi na to, że są tu jednak jakieś zorganizowane wyjazdy, pewnie coś w stylu wycieczki parafialnej. Zatrzymujemy się na chwilę i trochę rozmawiamy o stosunkach międzynarodowych, ze szczególnym uwzględnieniem tematu dawnych ziem II Rzeczpospolitej.

Xiropotamnou robi przyjemne wrażenie, w porównaniu z wcześniejszym klasztorem rosyjskim to wręcz oaza spokoju i duchowości. Spotkany tam mnich macha do mnie konspiracyjnie ręką, zaprasza do kuchni i nalewa mi i sobie sporą porcję wina. To już drugie tego poranka, jak tak dalej pójdzie to niezbyt dużo dziś zwiedzę. Na migi dziękuję mu i staram się powiedzieć, żę następną kolejkę stawiam ja, ale może kiedy indziej.

Załącznik:
Athos 21.jpg

Tuż koło klasztoru przebiega główna droga łącząca port w Dafni z Karies, stolicą Athos. Staję na zakręcie, chowam się przed słońcem pod czymś w rodzaju przystanku autobusowego i czekam. Ruch prawie żaden, od czasu do czasu jedzie coś w kierunku przystani, na spotkanie statku z Ouranopolis, który przypływa za niecałą godzinę. Ale już pierwszy samochód jadący w przeciwną stronę zatrzymuje się i za niewielką opłatą podrzuca mnie do miasta.

Karies to jak na warunki lokalne metropolia. Jest tam poczta, klilka sklepów, w kórych można uzupełnić zapasy jedzeniowe jeżeli dieta klasztorna komuś nie wystarcza. Są dwie kawiarnie, piekarnia, parę sklepów z pamiąkami, i nawet hotel. No i oczywiście stara cerkiew. A wszystko to skupione przy paru małych uliczkach. Z centrum odjeżdżają busy dowożące pielgrzymów w dalsze miejsca półwyspu. Czekając na jeden z nich próbuję uwiecznić na zdjęciu ludzi kręcących się po mieście. Łatwo nie jest, mnisi nie lubią zdjęć i potrzeba sporej dozy taktu, sprytu i dobrego obiektywu.

Załącznik:
Athos 23.jpg

Załącznik:
Athos 22.jpg

Wczesnym popołudniem odjeżdża mój transport do Ivironu, klasztoru po wschodniej stronie półwyspu. Płacąc za przejazd zauważam, że ktoś wcześniej wydał mi jako resztę bułgarskiego lewa. Moneta wygląda podobnie jak 1 euro, tylko wartość trochę nie ta.

Iviron z zewnątrz przypomina warowną fortecę. Wystarczy dodać do tego paru facetów w hełmach i mamy gotową scenografię z filmu historycznego. Ściany z kamienia, uliczki z kamienia, tak samo dziedziniec. Dopiero po wejściu do klasztoru podłoże robi się bardziej równe a na posadzce widać pozostałości po świętowaniu Niedzieli Palmowej.

Załącznik:
Athos 24.jpg

Załącznik:
Athos 25.jpg

Wdaję się w rozmowę z młodym mnichem. Rzucił wszystko, przyjechał tu parę lat temu z Niemiec, zapuścił brodę a teraz spędza całe dnie uprawiając ogródek i modląc się o zbawienie świata. Wydaje się zadowolony z życia, z jego słów płynie takie przekonanie o słuszności swojego wyboru, że aż głupio pytać czy brakuje mu Starbucksa albo spotkań Bundesligi.

Z Ivironu idę dalej. Podobno gdzieś na wybrzeżu jest ścieżka prowadząca do miejsca mojego ostatniego noclegu - Stavronikita. Podobno, bo jakoś nie udaje mi się jej znaleźć a o drogę nie ma już kogo spytać. Wracam więc tą samą trasą, którą przyjechałem wcześniej busem i po pewnym czasie odbijam zgodnie z drogowskazem w bok. Paręnaście minut później moim oczom ukazuję się klasztor. Staję i podziwiam ten widok.

Załącznik:
Athos 26.jpg

Czuję się, jak przeniesiony w czasie. Mam wrażenie, że zaraz koło mnie przejedzie jakiś rycerz w zbroi a z okienka na wieży zacznie do niego machać welonem jakaś białogłowa. Zamiast niej widzę jednak faceta z długą brodą i w czarnej czapie na głowie, zaprasza mnie do środka i rejestruje mój pobyt.

Stavronikita jest najbardziej staroświecki ze wszystkich klasztorów, w których byłem. Do tego stponia, że nie dociągnięto tu jeszcze elektryczności a pod prysznicem nie ma ciepłej wody. Jakoś mi to nie przeszkadza, nawet pasuje do otoczenia.

Tym razem nabożeństwo planowane jest przed posiłkiem, krótkie, to znaczy trwa jakąś godzinę. Ciemna cerkiew oświetlona świecami wygląda fenomenalnie. Potem idziemy na kolację. Doszedłem już do wprawy w czasowym rozplanowaniu jedzenia, jestem syty na długo przed końcem dzisiejszego czytania. Ostatnie parę minut posiłku delektuję się winem rozglądając się po refektarzu. Chyba paru mnichów było wczoraj na nocnym czuwaniu, walczą ze zmęczeniem ale co jakiś czas jeden z nich przysypia nad stołem.

Po kolacji wszyscy rozchodzą się do swoich pokoi, zapada cisza. Siedzę jeszcze przed jakiś czas przed głównym wejściem, starając się zachować to wszystko w pamięci. Jutro rano trzeba wracać do normalnego świata.
Załącznik:
Athos 27.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Yukon - tworzy sie
Azerbejdżan - zakończona

Laponia | Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
 
 
#15 PostWysłany: 23 Kwi 2017 14:38 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 916
platynowy
Dzień czwarty

Rano budzi mnie deszcz. Po trzech słonecznych dniach przyszła nagle zmiana pogody, chmury zasłoniły słońce, temperatura spadła o ładnych parę stopni. Idę na swoje ostatnie athosowe śniadanie ubrany we wszystkie ciepłe rzeczy, które wziąłem na wyjazd, ale i tak czuję chłod a ciepła ryba podana nam przez mnichów po paru minutach przypomina mrożonkę. Jeżeli tak wygląda kwiecień to zimą na półwyspie musi być ciekawie.

Pakuje swoje rzeczy, wkładam plecak w pokrowiec przeciwdeszczowy, żegnam się z poznanymi ludźmi i ruszam spacerkiem z powrotem do Karies. Miejscami jest dosyć stromo, a do tego od czasu do czasu ślizgam się po mokrych kamieniach, którymi wyłożona jest ścieżka. Do miasta docieram po ponad godzinie, kompletnie przemoczoczony. Kupuję ostatnie pamiątki a potem siadam w kawiarence i czekając na odjazd mojego busa do Dafni ogrzewam się gorącą kawą.

Tłumów nie ma, razem ze mną na transport czeka tylko parę osób. Niedługo później kierowca puka w okno kawiarni, macha ręką i każe nam wsiadać. Jedziemy do portu, skąd za chwilę statek zabieże mnie z powrotem do Ouranoupolis. Dafni generalnie nie jest ruchliwym miejscem ale dziś jest wyjątkowo spokojne. W lokalnej knajpce pustki, zamawiam kolejną kawę i siedzę w rogu czytając książkę. Deszcz cały czas pada, choć już nie tak mocno jak wcześniej.

Zaczyna robić się jakieś niewielkie poruszenie, ludzie zaczynają o czymś bardziej żywiołowo dyskutować. Po chwili jeden z nich podchodzi do mnie i łamaną angielszczyzną mówi, że "ship today no". Że co, proszę? Pytam pare innych osób i okazuje się, że rzeczywiście statek dziś nie przypłynie. Zdarza się tak co jakiś czas, jak wiatr na morzu jest zbyt silny i fala zbyt wysoka, wtedy po prostu trzeba czekać aż wszystko się uspokoi.

Nie mam pojęcia kiedy takie uspokojenie może przyjść. Jeden z pasażerów z busa radzi mi wrócić do Karies i tam zastanawiać się co dalej, siedzenie w Dafni nie ma sensu. I tak wczesnym popołudniem zupełnie nieoczekiwanie wracam do stolicy Athos.

W międzyczasie sporo rozmawiam z Grekiem, który tak, jak ja miał dziś wracać do domu. Nikos jest przedsiębiorcą z Aten, jutro ma mieć jakieś ważne spotkania, od których zależy los jego firmy. Z kolei ja mam już zarezerwowany samolot z Salonik, odlot jutro po południu więc jak do rana nie dotrę do Ouranoupolis to będę mieć spory problem. Siedzimy w kawiarni, co chwila podrzucam jakieś propozycje, które mój Grek konsultuje z miejscowymi. Przejazd taksówką jak najdalej na północ a potem dalej piechotą do granicy? Nie da się, tam nie ma żadnej drogi. Wynajęcie prywatnej łódki? Jak duży statek nie pływa to nikt nie odważy się wypłynąć na morze motorówką. Łódź patrolowa policji? No dobra, tu się troche zagalopowałem.

Nikos jest o wiele bardziej zrelaksowany niż ja, wychodzi na to, że pogodził się z losem. Na kolejną moją propozycję dotarcia do Grecji odpowiada w końcu, żebym się nie martwił bo Matka Boska ma nas w swojej opiece. Na taki argument nie mam odpowiedzi. Wreszcie dociera do mnie, że mój ostatni dzień na Athos właśnie stał się przedostatnim. Albo nawet nie, jeżeli pogoda się nie poprawi to zostanę tu na dłużej.

Trzeba teraz załatwić sobie nocleg. Idziemy do Koutloumousiou, klasztoru położonego tuż za miastem. Znajdujemy dyżurnego mnicha, Nikos wyjaśnia mu całą sytuację i bez problemów bez wcześniejszej rezerwacji dostajemy pokój.

Załącznik:
Athos 33.jpg

Ten klasztor przypomina trochę koszary a mgła i ciemne chmury tworzą klimat jak z horroru.

Załącznik:
Athos 31.jpg

Załącznik:
Athos 32.jpg

Po kolacji, późnym wieczorem idziemy do cerkwii. Zajmuję miejsce w rogu, patrzę i podziwiam. Dookoła mnie jest ze trzydziestu mnichów. Niektórzy śpiewają, inni modlą się z rękami uniesionymi do nieba. Ktoś przysiadł na krześle i przysnął, ktoś inny zapala świeczki przed świętymi obrazami. Stężenie mistycyzmu na metr sześcienny przekracza wszystkie znane mi do tej pory normy. Niezależnie od tego, w co się wierzy, w tym miejscu rzeczywiście czuć obecność jakiejś siły wyższej. Nie da się tego opisać ani uwiecznić na żadnej fotografii: to po prostu trzeba przeżyć.

Idę spać sporo po północy. Deszcz przestał już padać, na niebie widać gwiazdy.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Yukon - tworzy sie
Azerbejdżan - zakończona

Laponia | Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
 
 
#16 PostWysłany: 24 Kwi 2017 00:53 

Rejestracja: 15 Lut 2016
Posty: 269
Loty: 105
Kilometry: 126 716
niebieski
Takie emocje, że od wczoraj zaglądam tutaj już szósty raz... dawaj ciąg dalszy! :D
_________________
Alfabet Podróży: Ateny, Brno, Malta, Fryzja, Ryga, Walencja, Promem z Gdyni -> klik!

2018: Anglia, Litwa, Austria, Węgry, Kosowo, Albania, Czarnogóra, Włochy, Rosja, Holandia, Hiszpania
2019: Chorwacja, Niemcy, Czarnogóra, Czechy, Chiny...
Góra
 Relacje PM off  
 
#17 PostWysłany: 24 Kwi 2017 01:11 

@pbak Bardzo Ci dziękuje za relacje. Mam nadzieje jechać w wakacje, więc mega przydatne info (licz się z tym, że będę gnębił jak coś ;) )
Góra
 PM off
Qba85 lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 24 Kwi 2017 19:58 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 916
platynowy
Miło czytać, że się komuś podoba :-) Ciąg dalszy już za chwilę.
_________________
Yukon - tworzy sie
Azerbejdżan - zakończona

Laponia | Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Relacje PM off  
 
#19 PostWysłany: 24 Kwi 2017 20:13 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 15162
Loty: 399
Kilometry: 506 100
Btw, to nie grecki lecz greka.
Jest różnica między jednym i drugim :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 24 Kwi 2017 20:58 

Rejestracja: 21 Gru 2014
Posty: 1161
Loty: 135
Kilometry: 294 290
złoty
Świetny foty, super relacja ;)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 28 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group