Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 8 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 12 Cze 2019 00:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Paź 2012
Posty: 5816
Loty: 36
Kilometry: 49 420
HON fly4free
„Październik – najbardziej „lotniczy” miesiąc, upłynął głównie pod znakiem podróży do Indonezji na wschodnią Jawę i północne Sulawesi. W nowy rok wszedłem z postanowieniem napisania relacji z tego wyjazdu”
Skoro tak napisałem w Podsumowaniu Sezonu 2017 (tak, spore opóźnienie w relacji :) ), to wychodząc z założenia, że lepiej późno niż wcale, czas w końcu się wywiązać z obietnicy.

Prolog
Sierpień 2016 – pierwszy raz w Indonezji – wtedy wybór padł na raczej nietypowy kierunek, bo Sumatrę, którą na koniec okrasiliśmy krótkim pobytem w Yogyakarcie. Już wtedy po lekturze przewodnika wiedzieliśmy, że do Indonezji wypadałoby wrócić. Rok później mieliśmy już bilety Qatar do Dżakarty i plan na kolejny wyjazd do Indonezji. Tym razem szlaki bardziej utarte jak wschodnia Jawa, ale również mniej znane – północne Sulawesi. Na miejscu pełnych 15 dni – co dało się „upchnąć” w takim czasie? Całkiem sporo, choć oczywiście z dużą pomocą krajowych połączeń wewnątrz Indonezji, bo takie zaliczyliśmy cztery. Dla ciekawskich uchylę rąbka tajemnicy i dodam, że będą wulkany, żółwie, „upiory”, makaki i delfiny.

5 października wystartowaliśmy z Warszawy. Przesiadka w Doha – obowiązkowe zdjęcie z misiem,
Załącznik:
9E8A6880.JPG

jakiś posiłek w McDonaldzie z widokiem na płytę lotniska,
Załącznik:
9E8A6882.JPG

trochę szwendania się po lotnisku i lot do Dżakarty.

W Dżakarcie lądujemy przed 8 rano, mamy 3 godziny na odbiór bagażu, wymianę pieniędzy + bankomat i „zaokrętowanie się” na lot liniami Garuda do Malang z terminala 3. Na lotnisku miła niespodzianka – od niedawna działający shuttle train do terminala 3, co jest zdecydowanie przyjemniejsze niż przemieszczanie się autobusem. Terminal 3 jeszcze pachnie nowością, ale trzeba dbać ;)
Załącznik:
9E8A6894.JPG


zaliczamy też krótką lekcję na temat linii lotniczych na indonezyjskim niebie...
Załącznik:
9E8A6890.JPG


Na wylocie mamy niewielkie opóźnienie, ale ostatecznie chwilę po 11 startujemy w kierunku Malang.
Cdn.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 12 Cze 2019 11:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Kwi 2017
Posty: 51
Loty: 121
Kilometry: 253 340
Super, akurat na koniec września lecę do Indonezji, w planie wulkany na Jawie, 3 dni na Bali i Suwalesi, więc będę śledzić :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 28 Cze 2019 02:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Paź 2012
Posty: 5816
Loty: 36
Kilometry: 49 420
HON fly4free
Wróciłem z urlopu, biorę się więc za kontynuowanie relacji :)

Część pierwsza – miasto nieturystyczne, świątynia i wodospad

Nasz samolot ląduje na niewielkim lotnisku w Malang. Pojęcie hala przylotów byłoby w tym przypadku sporą przesadą, bo to mały budyneczek z niezbyt zadbanymi toaletami i czymś w rodzaju karuzeli bagażowej.
Załącznik:
9E8A6899.JPG

Wszyscy tłoczą się w oczekiwaniu na bagaż. Wkrótce wyjeżdżają nasze plecaki i udajemy się na zewnątrz. Tam załatwiamy przedpłaconą taksówkę, która zawozi nas do Hotelu Trio Indah 2.
Załącznik:
9E8A6907.JPG

Szybki prysznic, świeże ciuchy i na miasto. Do załatwienia 2 sprawy – potwierdzenie wycieczki w biurze i zakup lokalnej karty SIM.
Malang wybitnie nie jest miejscowością obleganą przez obcokrajowców.
Załącznik:
9E8A6912.JPG
Załącznik:
9E8A6914.JPG
Załącznik:
9E8A6915.JPG
Załącznik:
9E8A6911.JPG

Hoteli oczywiście trochę jest i mijamy turystów na ulicy, ale bardzo rzadko. Docieramy pieszo do biura Helios Tours, z którym wcześniej mailowo rezerwowałem wycieczkę. Vinda, miła dziewczyna, z którą korespondowałem, jest na miejscu i załatwiamy resztę formalności, czyli dopłatę do wycieczki (zaliczka wcześniej z kantoru Aliora). Potem znajdujemy sklepik, gdzie trochę czasu schodzi nam na zakupie karty SIM (ta, którą mieliśmy z poprzedniego roku straciła ważność). Kręcimy się jeszcze chwilę po mieście, zjadamy jakiś posiłek i wracamy do hotelu.

Następnego dnia rano czeka na nas z samochodem Harry – kierowca i przewodnik.
Załącznik:
9E8A7592.JPG

Tak zaczynamy naszą podróż po wschodniej Jawie. :D Nasza wycieczka będzie 3-dniowa, a w planie po kolei stare świątynie Singosari, wodospad Madakaripura, wulkan Bromo, krater Kawah Ijen, potem przejazd do Sukamade i zakończenie wycieczki w Banyuwangi.

Pierwszy przystanek – hinduistyczno-buddyjska (tak mówi wujek google ) świątynia Singosari w wiosce Candirenggo, jakieś 10 km od Malang. Pochodzi z XIII wieku, nie jest wielka, wygląda na niedokończoną lub uszkodzoną. W środku posąd Sziwy, na fasadzie twarz bogini Kali.
Załącznik:
9E8A6934.JPG
Załącznik:
9E8A6928.JPG
Załącznik:
9E8A6933.JPG

Ale dość nieoczekiwanie kawałek od świątyni znajdują się ogromne posągi dvarapala, którzy ponoć strzegą wejścia na dawny, królewski cmentarz.
Załącznik:
9E8A6940.JPG
Załącznik:
9E8A6947.JPG

Gdzieś obok szkoła – dzieciaki wyległy na ulicę i oczywiście pozują do zdjęć :)
Załącznik:
9E8A6944.JPG


Ruszamy dalej, po drodze zaliczamy kamieniołom i warsztat kamieniarza
Załącznik:
9E8A6958.JPG
Załącznik:
9E8A6959.JPG
Załącznik:
9E8A6961.JPG
Załącznik:
9E8A6955.JPG
Załącznik:
9E8A6951.JPG


herbaciane pola
Załącznik:
9E8A6979.JPG

i przejeżdżamy przez lokalny targ 8-)
Załącznik:
9E8A6984.JPG
Załącznik:
9E8A6985.JPG
Załącznik:
9E8A6988.JPG
Załącznik:
9E8A6989.JPG


a potem dojeżdżamy do parkingu przy wodospadzie. Stamtąd na tyle motocykla miejscowi dowożą nas do wejścia do parku.
Załącznik:
9E8A6992.JPG

Harry śmieje się: „You’re gonna get wet” :lol: Ale zanim można zmoknąć, to trzeba kawałek przejść. Potem jednak z wysokich ścian kanionu – ściana wody. Zarzucamy na siebie poncho, i w sandałach wskakujemy do strumyka. Przejście pod ścianą wody jest jak chodzenie w deszczu, trzeba też uważać na kamienie.
Załącznik:
9E8A7016.JPG
Załącznik:
9E8A7019.JPG
Załącznik:
9E8A7044.JPG
Załącznik:
9E8A7022.JPG

Na końcu docieramy do „studni” z widokiem na cały główną część wodospadu. Trzeba przyznać, że robi wrażenie. :o
Załącznik:
9E8A7029.JPG
Załącznik:
9E8A7032.JPG

Krótki postój i powrót. Szybki posiłek i dalej w drogę. Po południu docieramy do Cemoro Lawang. Jest jeszcze na tyle wcześnie, że wychodzimy popatrzeć na mruczący w oddali wulkan Bromo.
Załącznik:
9E8A7087.JPG

Zjadamy kolację w hotelowej restauracji i wcześnie się kładziemy, bo start na wschód słońca o 2 w nocy. :mrgreen:

Na razie dobranoc, idę spać (w łóżku będę miał więcej miejsca na nogi niż rikszarz poniżej ;) ) i zapraszam wkrótce na kolejną część :)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 10 Lip 2019 01:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Paź 2012
Posty: 5816
Loty: 36
Kilometry: 49 420
HON fly4free
Część druga – Bromo, perła Jawy

2 w nocy. Budzik nie odpuszcza. Zrywamy się z łóżka, zakładamy cieplejsze ubrania, zabieramy aparaty fotograficzne. Po chwili mkniemy jeepem w ciemności przez płaskowyż u stóp wulkanów. Jest na tyle wcześnie, że ruch jeszcze nieduży. Docieramy pod King Kong hill – wzgórze z jednym z punktów widokowych na ogromną kalderę Tengger o średnicy 16 kilometrów - to w niej znajduje się wulkan Bromo, chyba najbardziej znany wulkan Indonezji, w otoczeniu kilku innych stożków wulkanicznych: Semeru, Batok i Widodaren. Wciąż jest ciemno, nad nami rozgwieżdżone niebo. W dole dziesiątki poruszających się świateł – to kolejne jeepy wiozą ludzi na punkty widokowe.
Załącznik:
9E8A7141.JPG


Powoli próbuję robić pierwsze zdjęcia, choć nieco na czuja, bo nie da się złapać ostrości. Na wschodzie robi się coraz jaśniej – miejscowi uczestniczą w rytuale powitania słońca tzn. wszyscy z komórkami skierowanymi w kierunku wschodnim. ;)
Załącznik:
9E8A7156.JPG
Załącznik:
9E8A7151.JPG


Prawie nikt nie zwraca na piękny kolor nieba, który pojawia się bliżej wulkanów.
Załącznik:
9E8A7149.JPG
Załącznik:
9E8A7185.JPG

Na płaskowyż zwany Morzem Piasku (Sea of Sand) schodzi też mgła.
Załącznik:
9E8A7214.JPG

Widoki robią się niesamowite – mamy dużo szczęścia, bo ponoć poprzedni poranek był deszczowy i widoki takie sobie, a tutaj jakby specjalnie dla nas wulkany prezentują się niezwykle okazale w pięknych okolicznościach przyrody. :D Chłoniemy widoki ile się da, większość miejscowych już dawno się ulotniła a nam wciąż mało.
Załącznik:
9E8A7164.JPG
Załącznik:
9E8A7197.JPG
Załącznik:
9E8A7233.JPG
Załącznik:
9E8A7245.JPG
Załącznik:
9E8A7247.JPG

Ale w końcu trzeba ruszać. Znowu w jeepie i jedziemy w dół, a tu korek – wleczemy się niemiłosiernie. Po jakimś czasie okazuje się, że jeden z samochodów się wywrócił i częściowo zablokował drogę i stąd taki problem.
Załącznik:
9E8A7250.JPG
Załącznik:
9E8A7257.JPG
No, ale docieramy do podnóży wulkanów.
Załącznik:
9E8A7260.JPG

Tam robi się gwarno - mnóstwo turystów i mnóstwo miejscowych usługodawców, w tym oferujących podjazd konny w okolice krateru.
Załącznik:
9E8A7314.JPG
Załącznik:
9E8A7311.JPG

Zostawiamy samochód na „parkingu” na Morzu Piasku (tu widziany z góry)
Załącznik:
9E8A7251.JPG
i idziemy w stronę krateru. U jego stóp niespodzianka – wejście jest po schodach i znowu kolejka, powolna.
Załącznik:
9E8A7310.JPG

Docieramy na krawędź wulkanu i spoglądamy w huczącą i dymiącą "paszczę". Wow :!: Średnica krateru to ok. 700 metrów (sic!) a głębokość ponad 100 metrów. Mówimy sobie, żeby nie podchodzić zbyt blisko krawędzi, bo ześlizgnięcie do aktywnego wulkanu z pewnością nie kończy się dobrze. No i warto pamiętać, że erupcja w 2004 roku pochłonęła dwie ofiary - zostały zabite przez skały wyrzucone z wulkanu. Ponadto kłęby dymu i popiołu wyrzucane podczas erupcji potrafiły prowadzić do zamknięcia lotnisk.
Załącznik:
9E8A7268.JPG
Załącznik:
9E8A7272.JPG
Załącznik:
9E8A7276.JPG
Załącznik:
9E8A7283.JPG

Nieliczni decydują się na odejście krawędzią krateru trochę dalej - to daje okazję do ciekawych ujęć i pobawienia się perspektywą :)
Załącznik:
9E8A7304.JPG
Załącznik:
9E8A7285.JPG
Załącznik:
9E8A7302.JPG

Ufff, po emocjonującym poranku wracamy do hotelu na śniadanie, a potem znowu w drogę. Po drodze Harry zabiera nas na stawy solankowe i pokazuje miejscowy proces uzyskiwania soli.
Załącznik:
9E8A7321.JPG
Załącznik:
9E8A7324.JPG
Załącznik:
9E8A7325.JPG
Załącznik:
9E8A7350.JPG

Następnie zjadamy obiad w przydrożnej restauracji. Tam zaliczam wpadkę kulinarną – omyłkowo zamawiam smażone ścięgna (tendon przeczytałem jako tenderloin… :oops: ). Niestety dla mnie mało jadalne. :mrgreen: Na szczęście sytuację ratuje smażony powój (morning glory) i satay, który zamówiła żona.
Załącznik:
9E8A7375.JPG
Załącznik:
9E8A7376.JPG

Potem ruszamy na nocleg do Bondowoso. Tam mamy hotel z basenem, z którego nie omieszkaliśmy skorzystać, :)
Załącznik:
9E8A7392.JPG
a potem szybka kolacja i w kimę, bo kolejny dzień też zapowiada się ciekawie. Zasypiamy wciąż mając w pamięci fantastyczne poranne widoki na wulkany. 8-)
Załącznik:
9E8A7207.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 10 Lip 2019 22:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Paź 2014
Posty: 808
Loty: 143
Kilometry: 253 891
srebrny
Piękne niebo nad Bromo! :) Czekam na równie ładne znad Ijena :D
_________________
Moje relacje:
Włochy - Liguria / Indonezja / Malmo+Kopenhaga / Dublin / Sri Lanka+Malediwy / Maroko / Amsterdam / Kaukaz
i: https://www.instagram.com/ola.javv/
Góra
 Relacje PM off
Kashpir lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 25 Lip 2019 02:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Paź 2012
Posty: 5816
Loty: 36
Kilometry: 49 420
HON fly4free
No to lecimy z Ijen :)

Część trzecia – czy dzień może zacząć się poprzedniego dnia? :?

Hmmm, może. :o Jako że zdecydowaliśmy się na wycieczkę następnego dnia do krateru Ijen z wyjściem na słynne błękitne płomienie (blue flames), to Harry zarządził wyjazd o północy, a my musieliśmy wcześniej zwlec się z łóżka. Z Bondowoso do wejścia na szlak prowadzący na Ijen było jeszcze trochę drogi, próbowaliśmy więc chwilę pospać w samochodzie. Na miejscu przygotowanie ekwipunku (maski przeciwgazowe!), czołówki na głowę i w górę z przewodnikiem (Harry został przy samochodzie). Niby było chłodno, ale przy tej wilgotności powietrza podchodzenie pod górę bardzo szybko sprawia, że ściągamy z siebie polary. Podejście nie jest bardzo strome, ale trochę się jednak idzie, a potem wyzwanie – zejście ze zbocza w dół po skałach w kierunku płomieni. Wszyscy turyści poruszają się wolno, bo wciąż ciemno i o potknięcie nietrudno.
Załącznik:
9E8A7397.JPG


Docieramy wreszcie bliżej płomieni i zasiadamy, żeby delektować się niebieskimi ognikami, które momentami nikną w dymie siarkowym.
Załącznik:
9E8A7406.JPG
Załącznik:
9E8A7414.JPG
Załącznik:
9E8A7428-001.JPG

Czasem zawiewa tak, że przydają się maski, bo siarkowy dym strasznie drapie w gardło. Co odważniejsi skaczą po skałach, żeby być jak najbliżej płomieni. Powoli się rozjaśnia, a ogniki zaczynają tracić swój nocny urok.
Z mroku wyłania się jezioro w kraterze i „kopalnie” siarki.
Załącznik:
9E8A7462.JPG
Załącznik:
9E8A7466.JPG

Ze zboczy wulkanu Ijen otworami wypływa siarka o wysokiej czystości i następnie zastyga na świeżym powietrzu. Określenie kopalnia oznacza, że w tych otworach zamontowano rury, którymi spływa siarka. Jej wydobywanie odbywa się poprzez wyłamywanie obeschniętych płatów.
Załącznik:
9E8A7446.JPG
Załącznik:
9E8A7447-001.JPG


Wkrótce pojawiają się też robotnicy transportujący siarkę – na ramionach kij, na końcach kija dwa koszyki, a w nich ciężki nawet na kilkadziesiąt kilogramów ładunek. Niezwykle ciężkie warunki i trudna praca, bo wniesienie takiego ładunku w górę to ogromy wysiłek dla całego organizmu. Nie mówiąc już o szkodliwych oparach siarkowych… A dodam, że oni masek nie używają - co najwyżej jakieś chusty na twarz.
Załącznik:
9E8A7481.JPG
Załącznik:
9E8A7472-001.JPG
Załącznik:
9E8A7469.JPG

Schodzimy jeszcze nad brzeg jeziora – przewodnik ostrzega, żeby nie wchodzić czy nie zanurzać rąk w wodzie – stężenie kwasu siarkowego jest tak wysokie, że taki kontakt może być bardzo bolesny dla skóry.
Załącznik:
9E8A7453-001.JPG

Rozpoczynamy powrót – po drodze czekają nas jeszcze piękne widoki na jezioro i kraterowy krajobraz (czasem urozmaicony przez grupę skośnookich z dronem ;) )
Załącznik:
9E8A7477.JPG
Załącznik:
9E8A7489.JPG
Załącznik:
9E8A7502.JPG
Załącznik:
9E8A7503-001.JPG
Załącznik:
9E8A7505.JPG
Załącznik:
9E8A7509.JPG
Załącznik:
9E8A7525.JPG

a gdy zbliżamy się do parkingu, nieoczekiwanie na drzewach napotykamy małe stado małp. Cóż, musiały zostać obfotografowane. 8-)
Załącznik:
9E8A7549.JPG
Załącznik:
9E8A7571.JPG

Zjadamy śniadanie (ach jak proste rzeczy smakują po takiej wycieczce) i dalej w drogę – dojeżdżamy do cywilizacji. Gdzieś po drodze żegnamy się z Harym i na resztę wycieczki rolę przewodnika przejmuje Eri – miła muzułmanka, dość dobrze mówiąca po angielsku. Jej mąż jest naszym kierowcą, a przesiadamy się do jeepa. Do jeepa, bo ruszamy tam, gdzie diabeł mówi dobranoc. Ale o tym już w kolejnej części relacji.
Załącznik:
9E8A7582.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 20 Sie 2019 00:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Paź 2012
Posty: 5816
Loty: 36
Kilometry: 49 420
HON fly4free
Mozolnie, ale do przodu :)

Część czwarta, czyli Sukamade i plaża żółwi

Nasz jeep „mknie” przez wioski poludniowo-wschodniej Jawy, których jest coraz mniej. Docieramy w końcu nad ocean i wychodzimy na naszą pierwszą plażę w Indonezji. A tam inwazja krabów :)
Załącznik:
9E8A7617.JPG
Załącznik:
9E8A7625.JPG


Potem wjeżdżamy w las, droga wąska, momentami grząska, dwa samochody mogą się minąć tylko w niektórych miejscach. Przejeżdżamy przez strumienie, na szczęście płytkie.
Załącznik:
9E8A7644.JPG
Załącznik:
9E8A7654.JPG

Komórki tracą zasięg. Dojeżdżamy do jednej z miejscowości – widzimy most, ale jednak zniszczony.
Załącznik:
9E8A7647.JPG

Eri mówi, że nikt go nie remontuje i żeby dojechać do naszego celu, czyli miejscowości Sukamade i ośrodka ochrony żółwi, trzeba nadrobić przez to spory kawałek drogi. Po kilku godzinach jazdy docieramy do Sukamade i ruszamy w kierunku morza – tam mamy nocować w domkach przy wspomnianym ośrodku. Napotykamy jednak jeepa jadącego z przeciwka – inni podróżni wracają, bo tam już nie ma miejsc (nie ma zasięgu, więc nie można wcześniej zadzwonić i się spytać). My też zawracamy i kwaterujemy się w podrzędnym guesthousie. Po wejściu do pokoju wita nas sporych rozmiarów karaluch, którego jednak wypraszamy za pomocą klapka :evil: Zjadamy kolację i jedziemy wieczorem do ośrodka.

Strażnicy zabierają kilkunastoosobową grupkę turystów na nocne oglądanie samic żółwi, które nocami przypływają na plażę w Sukamade, żeby złożyć tam jaja. Gdy docieramy na plażę zostajemy usadzeni na piasku, strażnicy ruszają na poszukiwania żółwi, a my mamy grzecznie czekać - ponoć niektóre grupy czekały nawet po kilka godzin, ale my mamy dużo szczęścia bo już po pół godzinie jest sygnał. Samica żółwia zielonego składa jaja :!: Instruktaż – nie podchodzimy za blisko, nie świecimy w oczy, staramy się zachowywać jak najciszej i jak najspokojniej. Gdy podchodzimy bliżej wrażenie jest niesamowite – wyraźnie widać wysiłek samicy, która po złożeniu jaj zasypuje je piaskiem, a potem powoli oddala się w kierunku fal.
Załącznik:
9E8A7683.JPG
Załącznik:
9E8A7693.JPG
Załącznik:
9E8A7706.JPG


Strażnicy następnie wykopują jaja, aby ochronić je przed drapieżnikami i umieścić w wylęgarni. Naliczyli ponad 60 jaj.
Załącznik:
9E8A7740.JPG

Zasady odwiedzin na plaży mówią, że każda wycieczka obserwuje tylko jednego żółwia i potem wraca. Nikt nie protestuje. Wracamy pieszo do ośrodka, potem jeepem do pensjonatu i spać.

A następnego dnia wstajemy dość wcześnie, bo po śniadaniu znów wracamy do ośrodka.
Załącznik:
9E8A7763.JPG

Zwiedzamy najpierw wylęgarnię żółwi. Każdy „zbiór” jaj z plaży opisany jest na tabliczce datą i zasypany w piasku.
Załącznik:
9E8A7961.JPG
Załącznik:
9E8A7967.JPG

Oczywiście część żółwików już się wykluła a my tym razem pożyteczne łączymy z przyjemnym, bo w ramach pomagania w odbudowaniu populacji dostajemy wiaderko małych żółwików, które wykluły się z jaj zebranych na plaży kilka tygodni wcześniej. :D
Załącznik:
9E8A7765.JPG

Udajemy się na plażę i tam pojedynczo je wypuszczamy obserwując ich niezdarny, kierowany instynktem bieg ku morzu.
Załącznik:
9E8A7784.JPG
Załącznik:
9E8A7789.JPG
Załącznik:
9E8A7799.JPG
Załącznik:
9E8A7802.JPG
Załącznik:
9E8A7808.JPG

Na okolicznych drzewach siedzi kilka kań bramińskich, najwyraźniej niezadowolonych z takiego obrotu sprawy, bo obecność ludzi odstrasza je od polowania na młode żółwie. Zapewne i one jednak się kiedyś pożywią, bo strażnicy nie wykopują przecież wszystkich jaj.
Załącznik:
9E8A7891.JPG
Załącznik:
9E8A7847.JPG
Załącznik:
9E8A7907.JPG


Plaża Sukamade w ciągu dnia jest przepiękna. Kusi szerokim pasem piasku i górzystym krajobrazem na horyzoncie.
Załącznik:
9E8A7774.JPG
Załącznik:
9E8A7822.JPG
Załącznik:
9E8A7831.JPG
Załącznik:
9E8A7859.JPG
Załącznik:
9E8A7943.JPG

Nie dane jest nam jednak długo na niej pozostać – czeka nas już powrót z „końca świata”. Choć zanim ruszymy czeka nas jeszcze krótka sesja zdjęciowa z makakami, które w ośrodku czują się jak u siebie. :)
Załącznik:
9E8A7998.JPG
Załącznik:
9E8A8004.JPG


Po drodze psuje się nam jeszcze samochód i mamy przymusowy postój na naprawę w wiosce, w której nocowaliśmy. Szwendamy się po okolicy i nad rzeką.
Załącznik:
9E8A8047.JPG
Załącznik:
9E8A8048.JPG
Załącznik:
9E8A8054.JPG
Załącznik:
9E8A8125.JPG

Przychodzi ulewa, ale poncho i folia na teleobiektyw dają szansę na ciekawe ujęcia polowania w strugach deszczu
Załącznik:
9E8A8087.JPG
Załącznik:
9E8A8103.JPG


Po naprawie samochodu ruszamy w kierunku miasta Banyuwangi, ale po drodze można jeszcze spotkać trochę miejscowej fauny.
Załącznik:
9E8A8165.JPG
Załącznik:
9E8A8135.JPG
Załącznik:
9E8A7649.JPG

A po południu docieramy do Banyuwangi - naszego ostatniego przystanku na Jawie. Ale o tym w następnym wpisie 8-)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 07 Paź 2019 00:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Paź 2012
Posty: 5816
Loty: 36
Kilometry: 49 420
HON fly4free
Obejrzany dzisiaj program Azja z nieba (czy jakoś tak) o Indonezji oraz drinki kinnie ginnie dały mi kopa do powrócenia do relacji ;)

Część piąta – Banyuwangi, czyli miasto zwyczajne oraz powitanie Sulawesi

Banyuwangi – miasto zwyczajne jakich wiele na Jawie. Niedaleko znajduje się port, do którego dobijają promy z Bali, ale w samym mieście zatrzymuje się pewnie garstka turystów, bo większość rusza od razu na podbój Ijen i Bromo. My jednak nocujemy, bo następnego dnia mamy lot do Surabaya, a stamtąd na Sulawesi. Dojeżdżamy do hotelu na tyle wcześnie, że idziemy na późny obiad (po drodze znajdując sklep z piwem – tak właśnie jest opisany na maps.me :D ) a potem jeszcze zwiedzamy chińską świątynię.
Załącznik:
9E8A8186.JPG
Załącznik:
9E8A8189.JPG
Załącznik:
9E8A8194.JPG
Załącznik:
9E8A8195.JPG

Przy okazji okazuje się, że piesi nie są w Indonezji zbyt poważnie traktowani :lol:
Załącznik:
9E8A8201.JPG
Załącznik:
9E8A8204.JPG

Zanim udamy się na spoczynek, znajdujemy jeszcze miejscowe kino
Załącznik:
9E8A8207.JPG
Załącznik:
9E8A8209.JPG

i odwiedzamy plac Blambangan
Załącznik:
9E8A8206.JPG
Załącznik:
9E8A8213.JPG

A potem Prost pomaga zasnąć…
Załącznik:
9E8A8216.JPG


Następnego dnia pobudka z samego rana, bo samolot o 7:30. Podjeżdżamy pod lotnisko – szału nie ma, musimy na dodatek zabulić za wjazd taksówki na teren. Lotnisko i terminal – malutkie. W dodatku bagaże ważone są na osobno stojącej, "old-schoolowej wadze" – w Europie chyba już niespotykane :o
Załącznik:
9E8A8221.JPG
Załącznik:
IMG_20171011_062130.jpg
Załącznik:
IMG_20171011_062752.jpg
Załącznik:
IMG_20171011_063349.jpg
Załącznik:
9E8A8225.JPG

Do Surabaya lecimy liniami Garuda. Ze względu na niewielkie rozmiary lotniska, nasz ATR 72-600 podjeżdża dość blisko terminala.
Załącznik:
9E8A8236.JPG
Załącznik:
9E8A8237.JPG
Załącznik:
9E8A8238.JPG

Podróż przebiega przyjemnie – gdyby ktoś miał kiedyś przyjemność lecieć na tej trasie, to warto poprosić o miejsca po lewej stronie. Przy dobrej pogodzie mogą się trafić widoki na Ijen.

W Surabaya mamy kilka godzin na przesiadkę i lecimy z innego terminala. Co nieco o lotnisku napisałem już tutaj surabaya-informacje-terminale,999,119458#p997241
Niemniej Surabaya to już sporo większy kaliber lotniskowy i dość oryginalne próby reklamy regionu :)
Załącznik:
9E8A8239.jpg
Załącznik:
9E8A8241.jpg
Załącznik:
9E8A8242.jpg

Natknąłem się także na dość specyficzną reklamę Air Asia - linii z jajami ;)
Załącznik:
IMG_20171011_112253.jpg

Zjedliśmy jakiś obiad i potem czekał nas lot Lion Air do Manado. Wszystko było niby w porządku, aż do końcówki lotu, kiedy zaczęliśmy krążyć w okolicach Manado a lądowanie miało miejsce na „maximum brakes” jak to powiedział kapitan w komunikacie pokładowym. Te perypetie też już opisałem w temacie o flightradar2 ciekawe-przeloty-z-flightradar24-com,18,81700?start=380#p995584
Na szczęście lądowanie się udało, miejscowi zaczęli bić brawo i następnie opuściliśmy samolot, odebraliśmy bagaże i znaleźliśmy kierowcę z zarezerwowanego ośrodka Highland Resort & Nature Tours. W trakcie jazdy okazało się, że na północnym Sulawesi spora grupa mieszkańców to chrześcijanie – głównie protestanci. To pozostałość po czasach holenderskiego kolonializmu. I nawet mają swój Świebodzin, który fotografujemy po drodze…
Załącznik:
9E8A8260.jpg

Na koniec męczącego, transportowego dnia czekał na nas przyjemny pokój w ośrodku prowadzonym przez Chińczyków..
Załącznik:
9E8A8262.jpg

... i zimne piwko w zmrożonym kuflu :)
Załącznik:
9E8A9143.jpg


Na dzisiaj to tyle. Kolejny odcinek - mam nadzieję wkrótce :)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 8 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group