Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 111 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
#81 PostWysłany: 07 Lis 2016 23:05 

Rejestracja: 10 Kwi 2014
Posty: 5
Wpadki zawsze się zdarzają:
1. Wbjamy w nawigacje miejscowość Bóbrka (k. Krosna - tam jest Muzeum Naftownictwa), po kilku godzinach dojeżdżamy do Bóbrki ale koło Soliny mała wpadka :)
A ile osób pojechało na Hyżne - wioske w podkarpackim, a nie Chyżne - przejście graniczne ze Słowacja w małopolskim, znam przypadki nawet TIR-ów.
2. Wyjście z hotelu w Pradze bez zapamiętania nazwy i adresu, co skutkowało chyba ze 4 h błąkania we mgle po nocnych deszczowych uliczkach :0
3. Popiłem we Lwowie ze znajomymi i oczywiście film mi się urwał ' obudziło mnie uderzenie o płyte w Stambule, lotu Pegasusem i w ogóle wsiadania ...zanik pamięci :0
4. Jedziemy z środkowych Włoch w kierunku Szwajcarii, kierunek Genewa bez nawigacji jednak po dośc długim czasie coś nie zgadza się nam droga, a sie okazało że jedziemy na GENOVA czyli Genua, a nie Genewa, języki zaskakuj hehe :)

Znam gościa, który z Londynu wyczaił promocje i zarezerwował przelot i hotel dla całej rodziny wg niego na Rodos. Po krótkim czasie lotu jednak zamolot zaczął zniżać lot i okazało się że to był lot do Rodez we Francji. Mała różnica w pisowni.
Kolega zapił na granicy rosyjsko-chińskiej i obudził sie po libacji w CHinach (bez wizy oczywiście:), wracał w ciężarówce.
Jednak przypałów typu zapomniałęm karty pokładowej czy zaspałem na przystanku to się zdarzyło. Pomijam zaspanie w tramwaju czy autobusie miejskim lub PKS jeden czy dwa przystanki bo to każdemu zdarzy ale to nie podóż w końcu, a o to w temacie chodzi.

Pozdrawiam:)


Ostatnio edytowany przez Abcn, 08 Lis 2016 00:08, edytowano w sumie 1 raz
Ort, itp. zamolot zostaje tak jak jest :)
Góra
 Relacje PM off
tropikey lubi ten post.
 
 
#82 PostWysłany: 07 Lis 2016 23:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2825
Loty: 439
Kilometry: 1 037 948
niebieski
Ostatnio mialam najwieksza wpadke podroznicza. Podchodze do odprawy Emirates w Warszawie, lot do Australii. Pan mowi, ze nie widzi wizy przypisanej do mojego paszportu w systemie.
-"Jakiej wizy?
-"Wizy do Australii."
-"Ale ja nie potrzebuje wizy do Australii."

W koncu okazalo sie, ze chodzi o elektroniczne pozwolenie na podroz. Sprawdzilam szybko na telefonie, zaczelam wypelniac wniosek, a tam nie ma brytyjskiego paszportu na liscie do wyboru. Musialam doczytac wiecej i okazalo sie, ze dla Brytyjczykow to eVisitor. Wypelnilam i czekam na zatwierdzenie. W te pol godziny od odkrycia problemu, do zatwierdzenia wniosku, myslalam, ze spedze tydzien w Wawie albo w pracy, a nie w Australii. Juz sobie wyobrazalam co powiedza w pracy jak pojawie sie w poniedzialek ... Na szczescie przyszedl email, ze wniosek zatwierdzony i moglam odprawic sie.

W razie braku zatwierdzenia wniosku na godzine przed odlotem, bylabym finansowo sporo w plecy. Pocieszalam sie jednak, ze jak pojde do pracy, to wyjde na czysto, tyle ze nie zobacze Australii. Teraz bede sprawdzac wymagania wizowe do kazdego kraju, w ktorym nie bylam. Coraz wiecej z nich wprowadza elektroniczne wnioski, itp.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#83 PostWysłany: 11 Lis 2016 22:26 

Rejestracja: 18 Mar 2016
Posty: 88
Październik, rok chyba 2010. Szanowna Pani Dyrektor i ja, nauczyciel'ka angielskiego lecimy na pierwsze spotkanie Comenius Sokrates na Krecie. Spotykamy się w taksówce i jedziemy na lotnisko, wszystkie dokumenty w teczce przejrzałam chyba ze sto razy, Pani Dyrektor, osoba totalnie wyluzowana mimo, że zbliżała się już do 60tki, nie zawracała sobie wyjazdem głowy w ogóle. Najważniejszy był bagaż ok 25 kg, a w nim 1000 kiecek na każdą okazję ;)
W połowie drogi uświadomiłam sobie, że nie mamy adresu hotelu, w którym się wszyscy uczestnicy projektu zatrzymują, zorganizowanego zresztą przez nauczycieli z Grecji. Za bardzo się tym nie zmartwiłam, bo mają na nas czekać na lotnisku, jednak na wszelki wypadek dzwonimy do szkoły i sekretarka podaje nam nazwę hotelu i adres.
Przyjeżdżamy na lotnisko i się odprawiamy. Po około dwóch godzinach i wydanych już kilku złotych w wolnocłowym, siadamy i oczekujemy na wejście do samolotu. Niestety jest opóźnienie ok. dwóch godzin, dzwonię więc do Męża na krótką pogaduszkę, a on, że własnie ogląda lokalne wiadomości i jest opóźnienie jednego ze startujących samolotów spowodowane nietrzeźwością pilota :shock: Cale szczęście, że wykryto to przed lotem, bo nie wiem gdzie mogliśmy wylądować :D Po kolejnej godzinie oczekiwania jesteśmy zaproszeni do wejścia na pokład.
Jakie było nasze zdziwienie, gdy do samolotu weszły trzy osoby, tzn. my dwie i jeszcze jakaś pani. Okazało się, że był to ostatni w sezonie czarter, lecący po pasażerów z Krety. Prawie jak "private jet" :D .
Po wylądowaniu, a jest już ok 22.00, oczywiście okazuje się, że nikt na nas nie czeka. Nie będę pisała, jaka byłam wtedy wdzięczna Pani Dyr. że jednak postarała się o ten adres hotelu. Nie pamiętam już jaki to był dzień tygodnia, ale okazało się, że pozostali uczestnicy dojechali po trzech dniach. My jednak ten wolny czas potrafiłyśmy sobie zorganizować ;)
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#84 PostWysłany: 14 Lis 2016 20:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lut 2016
Posty: 23
Loty: 25
Kilometry: 27 426
Z czasów gdy byłem jeszcze studentem, około 21l.
Pojechałem z kumplami na wakacje do Władysławowa. To był totalny spontan, więc pierwsze dni zatrzymaliśmy się w przypadkowym, losowo wybranym, prywatnym domu, a w nim dwa pokoje wynajmowane było dla wczasowiczów, a w pozostałej częsci mieszkali domownicy.
Pani która nas 'zameldowała' wyglądała na bardzo surową, restrykcyjną gospodynię. Niechcąc już szukac nic innego (środek sezonu- brak miejsc), przekonaliśmy ją, że jesteśmy ułożonymi, spokojnymi studentami, a przyjechaliśmy tu obserwować morskie fale i robić domki z piasku. Pani ucieszyła sie i dała nam po pączku na dobry początek:D
Prawda była zupełnie inna, alkohol lał się strumieniami a z melanżu wracaliśmy nad ranem.
Od początku ustaliliśmy, że wchodzimy do pokoju przez okno, które wychodzi na zewnętrzny taras, by nie robić niepotrzebnego hałasu na korytarzu i utrzymać dobrą renomę grzecznych chłopców do końca pobytu.
Drugiej nocy imprezowaliśmy w namiocie Lecha na plaży/ przesadziłem lekko z alko, kiepsko się czułem, więc szybciej niż kumple zawinąłem się do domu. Cicho idę po tarasie, wchodze przez uchylone okno i grzecznie idę spać.
Rano budzi mnie wrzask:
- Co ty k**wa robisz w moim łóżku!!?
- ale o co chodzi?? - odpowiadam skacowanym bełkotem
do pokoju, jak sie okazało córki, wpada gospodyni domu:
- na Boga, co tu sie wyprawia!!??
i ciach, złapała za jakąś mokrą szmatę i mnie po plecach, ja przez to okno na taras i do swojego pokoju, gdzie spali kumple:D
zabarykadowałem się, by mieć chwilę na obudzenie kumpli i ubranie się:D
Wychodząc przez drzwi wyjściowe, oczywiście natknąłem się na Gospodynię,- skumała już sama, że w nocy pomyliłem okna i wszedłem do pokoju córki, które to pomieszczenie wyglądało mega podobnie do naszego pokoju, więc nie wzbudziło to moich podejrzeń. Powiedziała że jeszcze jedną noc (bo na tyle się umówiliśmy na początku) mogę zostać, bym się nie wyprowadzał:D
Jak się okazało, córka była całkiem niezłą laską, szkoda że wcześniej tego nie wiedziałem :D:D:D
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#85 PostWysłany: 14 Lis 2016 21:48 

Działo się to wieki temu, kiedy to terminal na Okęciu był stary i brzydki. Musiałem pilnie udac się do Moskwy. Biletów w klasie Y już nie było, a że leciałem na koszt kochanego pracodawcy, to nabyłem w klasie C. Dolot był z WRO, w samolocie poznałem sympatycznych Finów. Niestety nasz lot mocno sie opóżnił a czasu na przesiadkę miałem jak kot napłakał. Ostatecznie dotarliśmy do WAW, żegnam się z Finami i zaliczam sprinta z terminalu krajowego poprzez security i straż graniczną do upragnionego gate'u. W końcu jestem, lekko zdyszany. Witają mnie trzy znudzone panie, zajęte rozmową o promocji w Gancie. Jedna wręcza mi jakiś kwitek i macha ręką:
- Tam!
No to idę TAM i widzę ino jedne otwarte drzwi, ale przezornie zabezpieczone taśmą do ustawiania kolejek. Trudno, odpinam taśmę i rękawem udaje się do samolotu. Wparowałem na pokład, miejsce miałem w pierwszym rzędzie. Stewardesa odhaczyła mnie na liście i powiedziała, że czekamy na kolejnych pasażerów. I w tej chwili do samolotu wchodzą moi świeżo poznani Finowie. Uśmiech, skinienie głową. Potem pierwsza wątpliwość - a kiego oni tutaj robią? Po sekundzie tłumaczę sam sobie, że przecież nikt nie zabronił jeszcze Finom latać do Moskwy.
W końcu samolot zaczyna kołować, kapitan przeprasza za opóżnienie i recytuję formułkę o locie do Helsinek. O żeś Ty, hola hola!
- Przepraszam - mówie do stewardesy.
- Słucham pana.
- Czy kapitan przypadkiem nie pomylił się z tymi Helsinkami?
- Pan pozwoli kartę pokładową.
W jednej sekundzie kobieta zmieniła się na twarzy i poleciała do swojego magicznego telefonu. Samolot zatrzymał się i ruszył ponownie w kierunku rękawa.
Opuściłem pokład, powitały mnie trzy wściekłe damy, które nie tak dawno temu plotkowały w najlepsze.
- Miał pan iść do autobusu!
- A skąd do licha miałem o tym wiedzieć? Słyszałem tylko po ile są kurczaki w Gancie.
- Drutem kolczastym trzeba grodzić przed takimi!

Po krótkiej pyskówce w eskorcie owych pań dotarłem do oficera straży granicznej, który anulował pieczątke opuszczenia kraju. Panie próbowały jeszcze wmówić mi, iż całe zamieszanie spowodowałem ja i nie należy mi się ani bilet na kolejny rejs, ani tym bardziej hotel na koszt LOTu.
Wówczas z odsieczą nadszedł ten sam oficer SG, odciągnał mnie na bok i szepnął
- Pan sie zapyta gdzie jest pański bagaż. Jeżeli nie zdjęli go z samolotu lecącego do Moskwy, to możesz pan domagać się czego tylko dusza zapragnie, gdyż bagaż nie może lecieć bez pasażera ze względów bezpieczeństwa. A one (kiwnął w kierunku zacnych dam) zrobią wszystko, byle tylko zatuszować sprawę.
I faktycznie, damy zmieniły ton, przebookowały bilet i zorganizowały nocleg w hotelu jednym z lepszych na owe czasy .
Góra
 PM off
21 ludzi lubi ten post.
 
 
#86 PostWysłany: 18 Lis 2016 12:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2825
Loty: 439
Kilometry: 1 037 948
niebieski
W ubiegla niedziele zaliczylam niezla wpadke. Mam 9 mil samochodem na Gatwick. Nawigacja pokazuje dwie opcje: autostrada 15 minut, boczna droga pol godziny. Przed wyjsciem sprawdzilam korki i widzialam troche czerwonego na Google Trafiic, ale nic strasznego. Kiepska nawigacja w moim aucie nie pokazala czerwonego na tym samym odcinku. Wybralam autostrade (M25) liczac, ze to jakis maly koreczek i bedzie i tak szybciej i wygodniej. Po paru milach zacielam sie i jechalam jedna mile przez pol godziny. Po zjezdzie na druga autostrade w strone Gatwick (M23) widze, ze tam tez parking. No to przerabane, spoznic sie na lotnisku, jak mieszka sie tylko 15 minut od niego.

Zaczelam robic zdjecia informacji o korku z nawigacji, zeby przygotowac sie roszczenia z ubezpieczenia turystycznego, zeby miec potwierdzenie, ze sa niespodziewane korki, a ja dolozylam wszelkich staran, zeby dojechac na czas. Zadzwonilam nawet do meza, zeby sprawdzil wiadomosci i zrobil zrzuty ekranowe dlaczego sa opoznienia. Okazalo sie, ze byl wypadek w przeciwna strone, ale zamknieto tez jeden pas w moja strone. Zdazylam na samolot, ale tylko dlatego, ze mialam zarezerwowany parking Short Stay tuz przy terminalu. Nie wiem czy dalabym rade dojechac przed zamknieciem odprawy z Long Stay. Zwlaszcza, ze w przeszlosci zdarzylo sie, ze nie przyjechal autobus i czekalam 20 minut, zeby dostac sie z parkingu do terminalu.

Nauczka na przyszlosc: na Gatwick trzeba jezdzic bocznymi drogami, mimo malej odleglosci.

Drugi wyjazd z kolei, gdzie pojawia sie niespodziewana przeszkoda (ok, wize to Australii mozna bylo przewidziec). A dzisiaj przy odprawie do USA nie mogli znalezc mojej ESTA, po jej odnowieniu miesiac temu. Trzeci wyjazd z kolei z problemami, moze ktos mnie przeklal albo to znak, zeby siedziec w koncu na tylnej czesci ciala, a nie latac w te i z powrotem.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#87 PostWysłany: 18 Lis 2016 13:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Maj 2010
Posty: 433
Loty: 54
Kilometry: 85 890
srebrny
Historia sprzed 4 lat - byłam w Polsce na urlopie. Zima, luty, mojej mamie strasznie nie chciało się mnie wieźć na lotnisko do Wrocławia. W końcu jednak dała za wygraną (głównie dlatego, że pociąg Częstochowa-Wrocław jechał dwa razy w ciągu dnia, raz o 5 rano, a drugi raz o 18:00, a mój samolot był o 15:00). Wyjechałyśmy dość wcześnie, głównie ze względu na pogodę. Przy wyjeździe z domu moja mama pyta czy wszystko mam bo nie będziemy wracać. Mam, jedziemy. Na lotnisko dotarłyśmy z dużym zapasem czasu, napiłyśmy się kawy i w końcu nadszedł czas check-inu. Tu wszystko ok, wsiadam do samolotu - mam jeszcze przesiadkę w Bolonii (to była ostatnia zima gdy nie było bezpośrednich połączeń Polska-Malta-Polska). Bolonia powitała mnie deszczem, ale siedzę sobie, radośnie i czekam na kolejny lot. Na Maltę mieliśmy dolecieć o północy, ja miałam zarezerwowany transfer pod hotel, który był dosłownie na przeciwko mojego mieszkania. W samolocie przysnęłam i obudziłam się gdy samolot dotknął lotniska - w tym momencie mam przebłysk ZAPOMNIAŁAM KLUCZY DO MIESZKANIA! Nawet wiem gdzie są - na biurku w moim dawnym pokoju. Zostawiłam tam też euro i zabrałam złotówki. Ja panika, jest północ, nikt o tej porze mi nie pomoże. Okazał się jeszcze, że w telefonie nie mam numeru do właściciela mojego mieszkania (w Polsce zmieniałam telefon i chyba nie zapisałam wszystkich numerów). No nic, zadzwoniłam do mamy jeszcze sprawdzić czy rzeczywiście klucze zostały u nich w domu. Tak. Cóż, nie mam innego wyjścia jak przenocować w hotelu pod który właśnie zostałam dowieziona. Hotel 4* ale myślę - może nie będzie tak źle z ceną. Po tym jak opowiedziałam recepcjoniście moją historię okazało się, że pokój wolny jest i kosztuje całe ... €10 ze śniadaniem :lol: biorę. Następnego dnia rano mam plan by pójść do sklepu, który dorabia klucze - może mają na stanie ślusarza. Wychodząc z hotelu wpadam na nie kogo innego jak na właściciela mojego mieszkania :D Patrzy na mnie zaskoczony "to ty już wróciłaś?" - wróciłam i zapomniałam kluczy. Okazuje się, że on mieszka 2 minuty ode mnie. Poszedł do siebie po zapasowe klucze.
Od tamtej pory 3 razy sprawdzam przed wyjazdem czy na pewno mam klucze do domu ;)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#88 PostWysłany: 18 Lis 2016 17:13 

Rejestracja: 12 Lip 2016
Posty: 9
Historia z morałem - "dlaczego warto mieć zawsze przy sobie euro"

Podróż po Bałkanach. Macedonia. Jedziemy do granicy z Serbią. Przed wyjazdem założyliśmy, że nie kupujemy winet do żadnego kraju - jadąc "krajówkami" można trafić w ciekawe miejsca i więcej zobaczyć. Po przejechaniu granicy Macedonia-Serbia wita nas autostrada. Nie ma bramek, nikt nie każe nic pokazywać ani płacić, no to jedziemy :mrgreen: Po przejechaniu 30-40 km GPS każe zjeżdzać z autostrady, grzecznie zjeżdzamy, a tu bramka - wyjazd kosztuje 2 euro. Zjeżdzamy na bok jak najbardziej się da, przegrzebuję portfel - są złotówki, forinty, korony czeskie, leki albańskie, kuny, ale jak na złość - ani euro ani dinarów serbskich nie ma. Wysiadam, staram się negocjować - nic z tego. Wsiadam załamana do samochodu i zastanawiam się co zrobić, przecież nie wycofam na autostradzie. Już zastanawiałam się, gdzie blisko autostrady można rozbić namiot ( :mrgreen: ), gdy nagle z kontemplacji wyrywały mnie okrzyki pary Niemców, którzy opłacili nam wyjazd i kazali jechać. Zanim zdążyłam sobie uświadomić co się stało i podziękować, ominęli nasz samochód i pojechali ;)
Góra
 Relacje PM off
Japonka76 lubi ten post.
 
 
#89 PostWysłany: 19 Lis 2016 01:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 Wrz 2014
Posty: 2664
niebieski
Aga_podrozniczka napisał(a):
...albo to znak, zeby siedziec w koncu na tylnej czesci ciala, a nie latac w te i z powrotem.

Powyższe wcale się nie wyklucza, wiec takimi argumentami to raczej swojego ego nie przekonasz ;-)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
miriam lubi ten post.
 
 
#90 PostWysłany: 20 Lis 2016 13:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Mar 2014
Posty: 1478
Loty: 129
Kilometry: 244 434
niebieski
W miarę świeża historia bo styczeń tego roku. Dokładnie 1 stycznia Bergamo.
Wychodzimy z hotelu w centrum Bergamo, niedaleko dworca kolejowego. Zaraz obok jest przystanek autobusowy którym powinniśmy dojechać na lotnisko. Sprawdzamy rozkład w niedziele i święta, autobus za kilka minut. To czekamy, mija kilkanaście miniut, wiadomo to Włochy więc opóźnienie może się zdarzyć, pogoda ładna, świeci słońce, temperatura też przyjemna. Nagle podchodzi do nas jakiś Włoch i łamanym angielskim tłumaczy, ze autobus nie pojedzie. Okazało się, że w Nowy Rok autobusy ruszają dopiero po 13, a my o 12 z minutami mieliśmy wylot. Ok w takim razie musimy iść na taksówkę. Idziemy do dworca, tam podobno jest postój, ale taksówek ani widu ani słychu. Jakaś grupka Polaków niezbyt zresztą symaptycznych mówi, ze dodzwonili się i czekają 20 min na taksówkę. Dowiedzieliśmy się jaki jest nr telefonu, ale okazuje się, że czas oczekiwania na taxi to jakieś 40 min. A i pewności nie ma na 100%, ze dojdziemy. Postanawiamy ruszyć na pieszo na lotnisko zupełnie nie znając drogi. Ale stwierdziliśmy, ze po drodze zatrzymamy jakąś taksówkę (żadna nas nie minęła) a spacer właściwie przerodził się w bieg na lotnisko. Zdążyliśmy właściwie na styk.
To tylko na południu Europy takie cuda, kilkanaście lotów, a zero komunikacji miejskiej bo święto :)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Moje wisienki
#91 PostWysłany: 24 Lis 2016 13:20 

Rejestracja: 03 Wrz 2014
Posty: 10
2014 Barcelona
wracamy z Lanzarote przez Barcelonę,mamy tam jedną nockę.Wylot mamy na drugi dzień wieczorem ,więc prawie cały dzień na miasto.Na koniec paella w zestawie z winem, dopiero po zamówieniu kapujemy ,że przecież musimy wrócić z Katowic do Krakowa samochodem .Trudno - wypijam sam 1l :D idziemy na pociąg bo 2 godz do odlotu.Coś wydaje mi się że długo jedziemy i mało "ludzi z walizkami" , w dodatku nie bardzo kojarzę okolicę.Pytam kogoś o lotnisko pokazując na mapce "samolocik" i ku naszemu przerażeniu pani kiwa przecząco i pokazuje palcem inny kierunek.Wysiadamy na najbliższej stacji,na horyzoncie widać startujące samoloty co powoduje u mnie zupełne odparowanie resztek alko Jakimś cudem udaje nam się wrócić i z wywieszonymi jęzorami dobiec do bramki


2015 Dubaj
250zł za bilety z Dubaju do Manili to przecież niemożliwe kupuję w ciemno 2 bilety. Będziemy lecieć przez Budapeszt ,jest trochę kombinowania ale wszystko klika.Jaki to ja jestem sprytny i genialny za jednym zamachem zwiedzimy jeszcze Budapeszt i Dubaj,a całość za 1000zł/osoba.Oczywiście jak każdy wyjazd wszystko organizuję sam,wkład mojej lubej ograniczył się do tego że chciała sobie przeglądnąć jedzonko w Cebu Pacyfik i przy okazji odebrała maila z info o planie lotu.Pech chciał że zupełnie zlekceważyłem tą wiadomość,bo przecież po co mam drukować plan lotu jak doskonale go znam.Problem zaczął się w Dubaju przy odprawie,zostaliśmy poinformowani że przepisy na Filipinach nie pozwalają na wpuszczanie osób bez biletu powrotnego lub wizy.Spróbujcie sobie wyobrazić stres :para od doby w podróży,brak internety na lotnisku i niedowierzanie w to że faktycznie TO się stało.
Zupełny mętlik w głowie,nie pomaga żadne tłumaczenia i podawanie rezerwacji,wszyscy rozkładają ręce i obsługa czeka już tylko na nas.W ostatnim akcie desperacji wyciągam laptopa,telefon ustawiam na wifi ,odnajduję zakładkę lot-powrót pokazujemy na laptopie obsłudze i rzutem na taśmę dostajemy jako ostatni bilety na podróż.Jeszcze tylko bieg przez całe lotnisko/to nie jest Kraków/i za 100zł mogę kupić w samolocie dwa piwka i coś do jedzenia
Nikomu nie polecam tych emocji
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#92 PostWysłany: 24 Lis 2016 21:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 Paź 2013
Posty: 1286
Loty: 113
Kilometry: 193 880
niebieski
Wpadka odkryta kilkanaście minut temu. Pierwszy raz machnąłem się w rezerwacji lotu. Na daty. Miałem lecieć w datach 02.12- 09.12. Chciałem przed paroma chwilami się odprawić i na stronie Wizzair'a przywitał mnie komunikat: Twój następny lot.....pozostało 3 dni. Kupiłem od 28.12-05.12!!.

Wszystko na szczęście da się ogarnąć. rezerwacje były z możliwością anulacji.
W pracy urlop też się znajdzie. W weekend jesteśmy mega zajęci a na poniedziałek wieczorem w czasie pracy planowałem drukowanie wszystkiego co potrzebne. Bym sobie podrukował. Nie ma co.

Spadam ogarniać dalej temat.
Góra
 Relacje PM off  
 
#93 PostWysłany: 24 Lis 2016 21:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 Gru 2011
Posty: 5598
Loty: 169
Kilometry: 241 913
niebieski
Sprawdź daty powyżej jeszcze raz, bo znów się machnąłeś :)
_________________
Blbec je blbec a blbcem zůstane
Ja tu tylko sprzątam
Image
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
 
 
#94 PostWysłany: 25 Lis 2016 17:11 

Rejestracja: 15 Lut 2016
Posty: 291
Loty: 111
Kilometry: 133 112
wojtekf93 napisał(a):
Myślę, że będzie to ciekawy temat :) Każdy planuje wszystko przed wyjazdem od A do Z, ale czasami...

1) Jestem na Wilanowskiej 10 min przed odjazdem PB. Szukam autokaru do Wilna i dowiaduje się, że z stąd nie jedzie (jak to? zawsze stąd wszędzie jeździłem PB... No tak, ale nie za granicę...) Oczywiście pytanie w biurze PolskiegoBusa o możliwość przetrzymania o 15 minut autokaru na Młocinach spotyka się z odmową. Pytam pierwszej taksówki - Ile do Białegostoku? - ok. 1000zł... Mętlik w głowie co robić.. W Wilnie miałem mieć 6h czasu do odlotu do Kutaisi (leciałem na mecz Gruzja - Polska). Na szczęście miałem numer do kierowcy UBER'a który chwilę wcześniej przywiózł mnie z centrum. "Zawieziesz mnie do Białegostoku za 100$?" - "eee, hmm w porządku. Jestem za 5 minut". Dogoniliśmy autokar 50km przed Białymstokiem i trzymaliśmy się już za nim.

Dodam, że było by to trudne do wykonania, ponieważ praktycznie cała droga z Warszawy do Białegostoku to jednopasmówka, ale kierowca swoim VW Polo jechał jak szalony :)


No to miałeś pecha :) Ja kiedyś zrobiłem podobny numer. Jechałem o 18 do Berlina, 17:30 wysiadłem na Wilanowskiej, po kilku minutach zorientowałem się, że to jednak powinny być Młociny (na usprawiedliwienie dodam, że początkowo do Berlina jeździło się z Wilanowskiej). Pobiegłem do taksówek: - ile na Młociny? - jakieś 50-60 złotych. - ja się pytam ile minut! - no to jest daleko, pół godziny co najmniej. - wiem, że daleko, znam miasto, potrzebuję być na autobus na 18, czyli za jakieś 22 minuty. - no nie wiem, nie wiem... - panie, jedziesz pan? - oczywiście! :D Dojechał 18:05, ale miałem to szczęście, że podróżowałem z kolegą i on już wcześniej zapytał kierowcę, czy może poczekać. Zgodził się, tym bardziej, że.... nie byłem jedyny i ostatecznie nie dotarłem ostatni :) Kierowca powiedział, że takie opóźnienie to drobiazg, bo i tak zawsze jest przed czasem. (P.S. Za taksówkę zapłaciłem 75 zł, bo pan stwierdził, że jednak źle oszacował hehe :))
_________________
2018: Anglia, Litwa, Austria, Węgry, Kosowo, Albania, Czarnogóra, Włochy, Rosja, Holandia, Hiszpania
2019: Chorwacja, Niemcy, Czarnogóra, Czechy, Chiny
2020: Hiszpania i...:/
2021: Litwa
2022: Albania...
Góra
 Relacje PM off
wojtekf93 lubi ten post.
 
 
#95 PostWysłany: 19 Lut 2018 21:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2825
Loty: 439
Kilometry: 1 037 948
niebieski
Nie ma to jak kupic bilet w "promocji" i wpisac zle dane. Strona po wlosku, sprawdzalam wszystko, ale i tak imie i nazwisko jest odwrotnie. Call centre w UK nie moglo pomoc, przekierowalo mnie do Wloch, ale tam juz zamkniete. Jutro dowiem sie co dalej ... Niektorzy pisza, ze to nie problem, ale nie chce ryzykowac, ze nie polece a potem inne rezerwacje pojda w kosmos.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off  
 
#96 PostWysłany: 19 Lut 2018 21:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 4717
Zbanowany
srebrny
@Aga_podrozniczka, a jakie linie?
Dzwonilas na call center do posrednika czy linii?
_________________
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, uderzy w ciebie ze zdwojoną silą i nie bądź tchórzem i kłamcą.

Znów prymitywne ataki!

Socotra / Afganistan
Afryka / Goryle
Wyprawa na Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda, Polska Stacja Arctowski, Arktyka etc.
Fotorelacje na życzenie przez PW


Ostatnio edytowany przez cccc, 19 Lut 2018 21:46, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off  
 
#97 PostWysłany: 19 Lut 2018 21:46 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 18607
@Aga_podrozniczka spokojnie :)

U mnie to co 3 lot jest do góry nogami :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#98 PostWysłany: 19 Lut 2018 21:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Maj 2012
Posty: 1576
srebrny
Żaden problem. Parę razy miałem dane odwrotnie wpisane, nikt nigdy okiem na to nie mrugnął.
_________________
http://arturro.fly4free.pl/blog/1455/z- ... te-dunaju/
Góra
 Relacje PM off  
 
#99 PostWysłany: 19 Lut 2018 21:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2825
Loty: 439
Kilometry: 1 037 948
niebieski
cccc napisał(a):
@Aga_podrozniczka, a jakie linie?
Dzwonilas na call center do posrednika czy linii?

Kupilam bezposrednio na stronie przewoznika. Z tego co doczytalam w necie, to ta linia mowi, zeby kupic nowy bilet, a oni anuluja stary, bo zeby zmienic dane, trzeba wydac bilety od nowa. Zadzwonie jutro rano i jak beda chcieli za to ekstra, to zostawie bilet tak jak jest. Ale troche mi to popsuje beztroskosc wyjazdu. Kto wie czy w Azji nie przyczepia sie do tego.

Doczytalam tez, ze teoretycznie nie jest to problem. Jedyna wada taka, ze nie moge dodac numeru FF i nie moge wybrac miejsc za darmo. Moze dodadza przez telefon.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off
Grzes830324 lubi ten post.
Grzes830324 uważa post za pomocny.
 
 
#100 PostWysłany: 20 Lut 2018 10:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Kwi 2011
Posty: 446
Loty: 294
Kilometry: 510 804
niebieski
@Aga_podrozniczka
Spokojnie, tez lecialam do Azji na odwrot (kupowalam dwa bilety, jeden dobrze, drugi-swoj w pomylonej kolejnosci). Kupowane przez expedie.de, tez panikowalam, napisalam do niech-kazali kontaktowac sie z przewoznikiem, Finnair oznajmil, ze nie moga pomoc i mam sobie kupic nowy bilet...Olalam sprawe i nikt nigdzie nie zwrocil uwagi (byly 4 odcinki).
Co do FF to dodawalam loty juz po, ale w AY i tak mozna bylo wybrac miejsca dopiero przy checkinie.
_________________
http://www.liswplecaku.pl
O lotach, podróżach i innych dziwach
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 111 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group