Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 26 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 04 Mar 2015 17:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Sty 2015
Posty: 756
Loty: 69
Kilometry: 196 395
niebieski
odc. 1 - W pogoni za autobusem.

Co ma banan do małpy, a może raczej małpa do banana :?: O tym później, duużo później...

Dość długo namawiałem dziewczynę na te wakacje - nie lubi latać samolotoami...
Co niektórzy pamiętają może, jak szukałem transportu na Krabi z pominięciem samolotu :mrgreen:

Długo zastanawialiśmy się pociąg czy może autobus, nocować w Bangkoku czy nie... Chodziły słuchy na AmazingLanta, że ostatni autobus o 21:00 itp, itd. Na Southern Bus Terminal nie mogłem się dodzwonić, no ale w końcu decyzja. Autokar i próbujemy z marszu, a właściwie z biegu.

Bilety Etihad TXL-AUH-BKK-AUH-TXL kupione na Flighttix (swoją drogą mogę polecić). Do i z Berlina busem.
Wyszliśmy z domu we wtorek o 12tej. Na busa podrzucił nas "Zbychu". Samolot mieliśmy o 21:50. Na Tegel dojechaliśmy ze sporym zapasem - jak ja nie lubię tego lotniska :evil: Odprawy otworzyli 3h przed lotem, więc nadaliśmy bagaże i z nudów rundka dokoła lotniska, a pić się chce :mrgreen: 5,90 e za browara - masakra. Nawet Niemcy się dziwili :shock: Jak tylko otworzyli bramki postanowiliśmy się do nich udać i to był błąd. Po kontroli bezpieczeństwa trafiliśmy do niezbyt wielkiego pomieszczenia, trochę miejsc siedzących, jedna biedna toaleta i zero sklepu czy knajpy! Stały 2 lodówki na monety i szczęki. Ta z alko była zamknięta :( Na szczęście zjawił się "kelner" i otworzył szczęki i lodówkę, uff przed lotem trzeba się przecież zaszczepić ;) Oczekiwanie było długie, na szczęście mieliśmy miejscówki siedzące. W końcu zaczęli wpuszczać na pokład i po jakimś czasie lecimy... Bez przygód, nieźle wypasiony A330 (lot realizowany przez AB), każdy ma swoje centrum rozrywki, kto chciał - dostał słuchawki, wejście USB itp. Dali też skarpetki, składaną szczoteczkę do zębów i mini pastę... Jednak stewki w AB mogłyby być milsze...

Image

Krótka (2h20) przesiadka w Abu Dhabi (jakoś nie mogę się przyzwyczaić do polskiej nazwy), wypasione lotnisko i jesteśmy na pokładzie Etihad.
Wow, robi wrażenie. Dużo miejsca na nogi, centrum rozrywki bardziej wypasione niż w AB, a reszty dopełnia bardzo miła, uprzejma i pomocna załoga.
Niezłe zdziwko było, jak podali papu. Mam trochę lotów za sobą, próbowałem nawet ostatnio policzyć, ale się pogubiłem, będzie koło 50. W każdym razie 1 raz widziałem metalowe sztućce w samolocie :mrgreen: Między półwyspem a Indiami trochę trzęsło, ale w sumie lot był spokojny.

Wylądowaliśmy koło 18:20 no i biegniemy. Dałem ciała, bo zahaczyłem o kantor (trzeba było po odbiorze bagażu) Kontrola paszportowa - kolejka masakra. Bagaże odebraliśmy 19:30.
Biegiem po taksówkę, taksiarz pyta gdzie ticket, jaki ticket? O tam! No to biegiem po ticket, fart - był do niego. Pytam Southern Bus Terminal... Gościu zrobił oczy, przyszedł kolega z sąsiedniej taksówki i też zrobił oczy :shock:
Przypomniało mi się Sai Tai Mai. Aha, aha. Pokazuję na zegarek ile czasu... Półtorej godziny. Mówię masz godzinę, jedziemy... O dziwo bez problemu włączył taksometr. Jedziemy 120 km/h =, ujechaliśmy z połowę drogi i sobie myślę, "chyba go pogięło z tym półtorej godziny". Zapeszyłem, ujechaliśmy jeszcze kawałem i stoimy! Na czteropasmowej drodze zrobiło się 6 rzędów samochodów :o Bramki :!: Na drugich było już trochę luźniej. Jechaliśmy 70 min. Wyszło 450 Baht razem z toll. Jest 20:40.

Znikąd pojawił się miejscowy i pyta "łer du ju goł?" Krabi. On pokazuje ręką, coby za nim i wsiada na komarka a my biegiem za nim. Biegiem "zwiedziliśmy" z 3/4 dworca i trafiliśmy pod autobus. Pogadał z kierowcą i mówi ze smutną miną, że 2300 baht czy jakoś tak za dwie osoby. I tak byliśmy szczęśliwi, że zdążyliśmy, więc wsiadamy. Okazało się, że to 1 klasa, piętrus, ale jednak. Fotel a'la łóżko, bardzo długi i szeroki - naprawdę wygodny. Dostaliśmy prowiant na drogę, ale biletów nie, kierowca chyba wziął kasę w kielnię :roll: Napisów po angielsku żadnych, my w środku jedyni europejczycy, więc na wszelki wypadek pytam kogoś obok, czy na pewno jedziemy do Krabi. Zrobiło się konsylium, po 5 minutach dowiedziałem się, że jedziemy do Phang Nga :shock:

cdn... jeszcze dziś
_________________
Relacja z Filipin 2016
Relacja z Filipin 2017 LIVE


Ostatnio edytowany przez MaPS, 04 Mar 2015 22:09, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
#2 PostWysłany: 04 Mar 2015 22:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Sty 2015
Posty: 756
Loty: 69
Kilometry: 196 395
niebieski
odc. 2 - Baj Koh Lanta

Słyszałem, że coby dzieło przekłuło się na sukces - musi mieć dobry tytuł...
Np. "Janko Muzykant - czyli sex and przemoc" :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Wracając do poprzedniego postu, kurs waluty przed i po odprawie paszportowej jest identycznie złodziejski, ale przed odprawą szkoda czasu.
"Za koszmi i w regały!" :mrgreen:

...
Jedziemy do Phang Nga.
Na szczęście obok nas znalazł się ktoś mówiący po angielsku, o co w Tajlandii wcale nie jest tak łatwo. Pokazał mi mapę w smartfonie (to takie skrzyżowanie telefonu z telewizorem :mrgreen: ) i mówi, że do Krabi o tej godzinie już nie jeżdżą, ale z Phang Nga jest co chwilę autobus do Krabi (odl. ok. 60 km).
Jedziemy, gadam z gościem (jest koło trzydziestki), a On mówi, że jest "Pazda". Nie bardzo wiedziałem co to znaczy, a nie chciałem być niegrzeczny mówiąc, że ja "Kwicoł".
Drążę więc temat, a a w tzw. międzyczasie On zmienił zdanie i mówił, że jest "Krystian". W końcu pyta:
- Skąd jesteś?
- Z Polski.
- A wiesz kto to Jezus?
- Wiem.
- No to ja jestem "Krystian Pazda"
- Palmface... Pastor, gościu jest pastorem...

Całe szczęście, że był, bo pomógł i uspokoił nas na duchu. Pogadaliśmy trochę o śniegu, słoniach i kauczukowcach, a potem w kimę. Na wyposażeniu były koce, dużo większe i grubsze niż w samolotach, ale spać się za bardzo nie dało. Trzęsło i bujało (jechaliśmy na piętrze) gorzej niż w samolocie podczas turbulencji...

Około 9 godzin później :o między szóstą a siódmą wysadzili nas w "jakiejś dziurze, w jakimś mieście" i powiedzieli, że za pół godziny będzie autobus do Krabi, pokazując w którą stronę będzie jechać. Obok był jakiś kram i panowie ewidentnie znali się z właścicielką. Zapytałem jeszcze o "exchange" (a pytałem już wcześniej podczas postojów), bo na lotnisku wymieniłem mało, ze względu na kurs. W pobliżu ni ma :!: A ten, co jest dalej i tak zamknięty, bo dopiero od 8:00. Ale przy straganie był ATM. Nie chcieliśmy wybierać kasy z karty (naczytawszy się wcześniej, że zdarzały się po egzotycznych wypłatach blokady), ale na szczęście miałem zapasowego prepaida, z paroma stówkami w rezerwie. Drogo, bo drogo, wybrałem 1,5k THB, choć zastanawiało mnie, że gościu z tajniaka zostawił kobiecie jakąś kasę. Może, coby w razie potrzeby nam wymieniła? Okłamałem go przecież wcześniej, że nie mamy karty... Pokazali, że autobus będzie w przeciwną stronę, więc trzeba przejść na drugą stronę ulicy. Środkiem dwupasmówki, gdyż pasów dla pieszych jeszcze tam nie wynaleźli. Dziesiąty z kolei zaczepiony lokales (poprzedni ni w ząb po angielsku) poświadczył, że jesteśmy w dobrym miejscu. Jak ja żałuję, że nie zrobiliśmy tam zdjęć, jednak ja miałem obłęd w oczach, a dziewczyna była za bardzo zmęczona, by o zdjęciach myśleć.
Faktycznie za pół godziny podjechał autobus. Wyszli kierowca i bileter. Zabierają się za nasze bagaże, a on zaczyna odjeżdżać :lol: Jeden trzyma, a drugi leci zaciągnąć ręczny... Udało się. 70 Baht na łebka i po 50 minutach jesteśy na dworcu autobusowym w Krabi.

Nauczony po Tajsku przez Pazdę, mówię do kolejnego łerdujugoła: "Baj Koh Lanta". 300 Baht od osoby i o 9:00 jedziemy - mówi. Pytam o prom, czy zdążymy i czy jest w cenie - twierdzi, że zawiezie nas do hotelu. Pokazał na mapie, którędy będziemy jechać. No OK. Okazało się, że wcale nie trzeba poginać na prom, a co godzinę, chyba od 7:00 do 20:00 (ale dokładnie nie pamiętam) jeżdżą busy na Koh Lantę. Zaliczyliśmy jeden most, dwie przeprawy promowe i o 12:00 w czwartek - byliśmy przed hotelem.

Image

A kiedy weszli na wyniosłości wzgórza - oczom ich ukazał się las :mrgreen:

Image

butów :D Nie widać ich za dużo na zdjęciu, bo zdjęcia robione kiedy indziej, my jeszcze nie wyszliśmy z szoku, że udało się dotrzeć na miejsce :shock:

Niech żyje Khlong Khong :!:

PS.
Budują most na Koh Lantę, mówią że w przyszłym roku ma być gotowy. Ale patrząc na tempo robót - nie sądzę, by zdążyli.
_________________
Relacja z Filipin 2016
Relacja z Filipin 2017 LIVE
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#3 PostWysłany: 05 Mar 2015 17:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Sty 2015
Posty: 756
Loty: 69
Kilometry: 196 395
niebieski
odc. 3 - Tłenty

Nasz pokój prezentował się tak z zewnątrz:

Image

a tak wewnątrz:

Image

przed hotelem sytuacja wyglądała jak poniżej:

Image

Dziewczyna padła na wyro, a ja stwierdziłem, że jadę "na miasto" czyli do Saladan. Trzeba się przecież rozejrzeć, wymienić kasę i zapełnić czymś lodówkę.
Zatrzymałem tuka tuka i zapytałem o cenę. Koleś stwierdził, że stówa, ale po chwili targowania zgodził się pojechać za 5 dych. Do dzisiaj nie mogę uwierzyć, że to najtaniej jak udało mi się pojechać :shock: W Saladan zakupiłem browara w 7/11 za 46 Baht i obskoczyłem kilka banków, w celu porównania kursów euro. Z perspektywy czasu stwierdzam, że kurs był średni (w Ao Nang i Bangkoku lepszy, na Ko Phi Phi gorszy). Z ciekawostek, to w Bangkoku mieli inny kurs w zależności od nominału, najwięcej płacili za setki. Wymieniłem trochę waluty, poszwędałem się tu i ówdzie i na koniec zrobiłem większe zakupy płynów w 7/11. Pani za kasą bardzo się zdziwiła, widząc wszystkie rodzaje piwa w jednym koszyku, wszystkie 3 dodam, bo tyle tam mieli Tajskich piw. Jak mnie zobaczyła z pełnym pleczaczkiem napojów, stwierdziła, że pewnie potrzebuję tuk tuka. Zapytałem ile będzie kosztować. Ktoś tam rzucił, że "tłenty". Oczywiście zaraz znalazł się kierowca, który chciał mnie podwieźć, no to mówię mu dokąd i że tłenty. Takiego wała. Tłenty, tłeny, tłen, six tłenty - OK. Nikt nie chciał jechać za mniej niż stówę. Pokazywali mi cenniki, tłumaczyli, jak to daleko itp. Mówiłem, że przecież wiem jak daleko, bo stamtśd przyjechałem :mrgreen: Ale jak nie, to nie :!:

Aha, na Koh Lancie z angielskim było o niebo lepiej, niż w Bangkoku...

Siadłem sobie przed sklepem, koło tuktukowców, powiedziałem, że mam czas i cały plecak picia i generalnie strajk :mrgreen: Po dwóch piwkach napatoczył się koleś, który mnie przywiózł. Znowu powiedziałem tłenty, a On następny z cennikiem a'la mapa wyskakuje. Skończyło się tak, że dostałem w Saladan ksywę "Tłenty" a odwiózł mnie ten "mój" za 5 dych.
_________________
Relacja z Filipin 2016
Relacja z Filipin 2017 LIVE
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
#4 PostWysłany: 05 Mar 2015 21:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Sty 2015
Posty: 756
Loty: 69
Kilometry: 196 395
niebieski
odc. 4 - Siedzimy, pijemy, nic się nie dzieje (chill out)

Po powrocie okazało się, że dziewczyna jeszcze śpi, więc ja też poszedłem w kimkę, ale na plaży. Do plaży jakieś 200m. Z naszego hotelu (Lanta Just Come) trzeba było przejść na drugą stronę ulicy i przez ośrodek Lantas Lodge. widoki na plaży prezentowały się tak:

Image

Image

Plaża prawie pusta, jest woda w morzu, co wybiegając w przyszłość, wcale nie jest takie oczywiste. Cisza i spokój , bez pływających w te i nazad, wyczących long taili. Po przebudzeniu, zdążyłem do pokoju i razem na zachód słońca. Kolacja na plaży z daniami z grilla i napojami (jesteśmy przecież na wakacjach, a co tam!) kosztowała około 400 Baht.

Następnego dnia rano udaliśmy się tuk tukiem do Saladan. Jak już wcześniej wspomniałem, tym razem było drożej, zwłaszcza, że ceny za tuk tuk są od osoby. Tak, od osoby! Przyjemność ta kosztowała nas 150 i tyle samo z powrotem :o Nikt nie chciał jechać taniej... Śniadanko (banana pancake) w knajpce koło portu, male zakupy (miejscowy rum itp.), powrót i na plażę. Co ciekawe - bardziej opłacało się zakupić soki w małych kartonikach z rurkami (typu 200, 250 ml). Litrowe kartony tej samej firmy kosztowały więcej w przeliczeniu na objętość :lol: :lol: :lol:

Przez dwa dni nie robiliśmy nic. Plaża, knajpka, drinkowanie na tarasie, zachody słońca i prawie pełnia księżyca:

Image

"film o facecie w łódce" :mrgreen:

Image

Nasz nastrój udzielił się też miejscowym:

Image

Z knajpek mogę polecić "3 Sisters". Dwie minuty z buta w lewo od naszego hoteliku. Przy drodze, ale bardzo smacznie i jak na Lantę tanio. Pad thai vegetarian 50, z dodatkami 60, najbardziej wypasione danie 120, a piwo Chang (duże) tylko 80 Baht (najtaniej jak widziałem w knajpie). Sąsiedzi z kolei zdradzili nam patent na picie rumu (nie najtańszy przyznam). Rambutan w puszcze jest idealny do drinków... Owoce zjadamy a sok / syrop dodajemy do rumu, dużo lepsze niż z colą czy pepsi. Spróbujcie. Na plaży, jak już wspomniałem, ludzi niezbyt dużo, mieszane narodowości, w zasadzie żadna nie dominowała (może Francuzi). Dało się trafić Polaków i jedni z nich cykli nam nawet parę fotek. Jedna z nich rządzi (podziękowania dla fotografa!)

Image

Po dwóch dniach leniuchowania zdecydowaliśmy się na wycieczkę. Las namorzynowy, Koh Talabeng, Koh Boo Boo i kajaki, ale o tym następnym razem...
_________________
Relacja z Filipin 2016
Relacja z Filipin 2017 LIVE
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
      
#5 PostWysłany: 11 Mar 2015 17:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Sty 2015
Posty: 756
Loty: 69
Kilometry: 196 395
niebieski
odc. 5 - Pierwszy raz kajakiem

Wycieczkę zakupiliśmy w hotelowej recepcji, oczywiście z rabatem. O umówionej godzinie przyjechał po nas pick-up. Zgarnęliśmy po drodze jeszcze kilka osób i ruszyliśmy do portu dla long taili, jest po drugiej stronie wyspy.

Image

Do dzisiaj pozostaje dla mnie zagadką, w jaki sposób miejscowi wiedzieli, kto gdzie ma płynąć (były dwie wersje wycieczki z kajakami i bez). Nie mieliśmy żadnych znaków rozpoznawczych, ale nikt nie protestował, czyli udało im się. Zapakowali nas na łódkę i popłynęliśmy przez rzekę. Po obu jej stronach rósł las namorzynowy, do którego mieliśmy później wrócić. Potem było otwarte morze, na którym trochę pohuśtało... Płynęliśmy dosyć długo (będzie ponad pół godziny). Wysadzili nas na kawałku plaży, wśród skał i mówią: tu czekamy, bo nie mamy kajaków :mrgreen:

Image

Na szczęście kajaki przypłynęły inną łódką... Pływałem kiedyś kajakami, ale dziewczyna nie. Był więc "lekki" stres. Przewodnik kazał kobitkom siadać z przodu a facetom z tyłu. Tam gdzie pływaliśmy - morze było w sumie spokojne - tak w sam raz na pierwszy raz.

Image

Popłynęliśmy do jaskini na Talabeng (wyszły kiepskie zdjęcia), kto chciał mógł się wspiść po skałach na górę, ale były śliskie i obuwie nieodpowiednie, więc się niezdecydowaliśmy. Był stop na pływanie i znowu kajakiem na kolejną plażę wśród skał, skąd zabrali nas na łódkę. W sumie tych kajaków było około godzinki, na pierwszy raz dla dziewczyny akurat. Łódką popłynęliśmy na Koh Boo Boo. Kierowca i przewodnik (złośliwe bestie) płynęli tak, żeby czasem ustawić się skosem do fal i nas ochlapać, mieli przy tym radochę, ja sumie też, bo zacząłem udawać "babę" i piszczeć wniebogłosy, było trochę śmiechu :lol: :lol: :lol:

Na Boo Boo zjedliśmy pyszny obiadek (pad thai, kurczak curry itp) przegryźliśmy ananasem i arbuzem, popływaliśmy i poleżeliśmy na pustej plaży. Obierki z owoców przewodnik zapakował do reklamówki i wziął na łódkę. Pomyślałem sobie: dbają o porządek. :lol: Ale że w przyrodzie nic się nie zmarnuje... to było dla małp. W drodze powrotnej, zatrzymaliśmy się bowiem przy "małpim gaju" w celu pozbyć się resztek owoców :lol:

Image

Swoją drogą, sprytne bestie... Jak coś spadło na piasek - małpka najpierw wypłukała sobie to w wodzie, a dopiero potem zjadła. Brudnego przecież jeść nie będzie :mrgreen: Pozbywszy się wszystkich resztek zahaczyliśmy ruszyliśmy do portu. Po drodze zahaczyliśmy jeszcze o famę na wodzie...

Image

Tym samym pick-up'em odstawili nas do hotelu, a że było dopiero koło czwartej, zadowoleni z wycieczki poszliśmy jeszcze na plażę.

PS. Te płetwy na zdjęciu, były na wycieczce "o suchym pysku". Kąpać miały się dopiero kilka dni później :lol: Będzie z tego afera...
_________________
Relacja z Filipin 2016
Relacja z Filipin 2017 LIVE
Góra
 Profil Relacje PM off
wojtkow lubi ten post.
 
      
#6 PostWysłany: 09 Kwi 2015 16:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Sty 2015
Posty: 756
Loty: 69
Kilometry: 196 395
niebieski
Odc. 6 - Dwa dni na Phi Phi, czyli Full Moon Party oraz barki i koparki.

Na Lancie skoczyliśmy jeszcze do Old Town, miejsce moim zadaniem warte odwiedzenia na godzinę - dwie.

Następnego dnia rano mieliśmy płynąć na Phi Phi. Do wyboru mieliśmy dwa promy: jeden chyba o 8:00, drugi o 12:00 czy jakoś tak.
Wybraliśmy ten drugi, coby trochę rano pospać. Za transfer hotel - port na Phi Phi zapłaciliśmy po 300 Baht/os.

Image

W porcie przywitał nas tłum ludzi, ledwo dało radę się przecisnąć, oraz informacja, że od każdego pobierają 20 Baht parapodatku na wywóz smieci. Turururu! Koszy na śmieci na miejscu jak na lekarstwo! Gdyby turyści nie zabierali ze sobą śmieci do hotelu, to na plaży nie byłoby się gdzie położyć!

Ulic tam nie ma, są tylko chodniki, więc do hotelu udaliśmy się z buta. Są za to taksówki, ale honor nie pozwolił mi z nich skorzystać.
Taksówki są towarowe :) Wyglądają jak wózki na złom + lokales do ciągnięcia :) Szkoda, że nie zrobiłem zdjęcia.

Wyspa nie przypadła nam specjalnie do gustu, wszędzie tłum i hałas.
Woda w morzu była tylko wcześnie rano i po zmroku, w dzień totalny odpływ:

Image

Fakt, że byliśmy podczas pełni księżyca, więc pływy były dość spore.
W zatoce do samej plaży podpłynęła taka spora, brzydka barka, na zdjęciu poniżej:

Image

Podczas odpływu, czyli większość dnia, od i do barki, po całej szerokości plaży poginała taka duża Fadroma.
Rozwoziła materiały budowlane, czyniąc przy tym huku co nie miara! Nie zrobiłem jej niestety zdjęcia...

Wieczorem i w nocy natomiast, wszystkie knajpy wystawiały na plażę sprzęt nagłaśniający - godny koncertów.
Jedna chciała być głośniejsza od drugiej, więc kakofonia dźwięku waliła po uszach. I tak do rana.
A że trafiliśmy akurat na fool moon party, były też pokazy żonglowania ogniem, nie ukrywam - imponujące.

Image

Dla tych, którym szkoda było wydawać kasy w kanjpach na plaży, przygotowana była oferta na wynos, na przychodnikowych straganach.
Jedzonko bardzo smaczne:

Image

A drinki w wersji XXL dla jak dla wiadomych nacji:

Image

Sami postanowiliśmy walnąć się na materacach rozłożonych przy knajpach na plaży i z nogami prawie w wodzie (jak w nocy - to przypływ)
popijaliśmy z wiader. Jednak "muza" - huki i stuki - waliła ze wszystkich stron, za wyjątkiem morza, więc długo nie wytrzymaliśmy...

Mimo, że "pokój" (ledwo się walizka zmieściła) mieliśmy dość daleko od plaży i tak było słychać niosący się hałas.

Image

A nad ranem, "na deser" - hordy nawalonych, wrzeszczących turystów wracających spać (delikatnie rzecz ujmując).

Ale, coby nie było, że tylko narzekam, to z rana widoczki były ładne:

Image

Image

Na Phi Phi spędziliśmy 2 dni i uważam, ze to o jeden dzień za długo.
Wybiegając w przyszłość na promie do Krabi widzieliśmy rosyjską rodzinkę, która planowała 5 dni na Phi Phi.
Widać po 2 dniach zmienili zdanie.


Musieliśmy kupić jeszcze aviomarin, bo się skończył, a dziewczyna lepiej po nim znosi podróże.
Miejscowa wersja nazywa się Dramamine - może to komuś pomoże.
_________________
Relacja z Filipin 2016
Relacja z Filipin 2017 LIVE
Góra
 Profil Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
      
#7 PostWysłany: 18 Kwi 2015 00:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Sty 2015
Posty: 756
Loty: 69
Kilometry: 196 395
niebieski
Odc. 7 - A fiordy to mi z ręki jadły.

Następnym naszym celem było Ao-Nang. Do wyboru mieliśmy 2 promy, rano (Krabi + bus) i po południu (do Ao Nang). Z oczywistych względów wybraliśmy ten rano. Tak jak się zastanowiłem, to nie wiem gdzie Oni chcieli tym promem w Ao Nang zaparkować :mrgreen: W porcie chcieli nas oczywiście naciągnąć na taksówkę za 400 Baht, że niby szybciej będzie. Ale "nie ze mną te numery Bruner". Do hotelu dostarczyli nas upakowanych jak sardynki, autobusem z drewna.

Image

Zdjęcie zrobione, kiedy już parę osób wysiadło, wcześniej nie było nawet jak aparatu wyjąć :lol: Jakby ktoś się pytał co to za koleś z tyłu - odpowiadam bezpiecznik - pilnował bagaży, coby nie pospadały...

Image

Ledwo zdążyłem zrobić zdjęcie (tak poginał) a po ciasnej klitce/klatce na Phi Phi, czekał na nas sporej wielkości pokój:

Image

Do wyburu były 2 plaże Ao Nang i Noppharathara Beach. Ta druga ładniejsza i spokojniejsza. Bez problemu można było kawałek dla siebie.
Od połowy plaży właściwie pusto, jak na prywatnej, a naprzeciwko smaczne żarełko:

Image

Image

Za sporą rybę, prawie pół kurczaka, michę ryżu i 3 fanty zapłaciliśmy 190 Baht :)
Po dniu leniuchowania postanowiliśmy ruszyć się na wycieczkę. Wybór padł na Ko Hong + kayaking + snorkeling.
Wcześniej mniej więcej sprawdziłem ceny - wszędzie były podobne. Zakupiliśmy więc u nas w hotelu - za 60% ceny katalogowej :D
Wybór okazał się trafny! Pomimo lekkiego rozczarowania na Hong, było tłoczno, nie było rybek, choć widoczki ładne, kayaking był super!!!

Image

Image

Image

Opłynęliśmy całą wysepkę dookoła

Image

Nasz przewodnik był sympatyczny i miał poczucie humoru. W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Ko Lao La Ding.

Image

Image

Mimo, że wysepka malusia (polecam!), to urocza. Koleś sprzedający nam wycieczkę uprzedził, żebyśmy wzięli chleb dla rybek, dzięki!
Chleb zrobił furorę, koło mnie zrobił się mały tłumek, a rybki wielkości dłoni z ręki mi jadły. Myślę, że mogłem spokojnie kromkę po 10 euro sprzedawać + VAT :mrgreen:

Image

Rozdałem trochę ludziom dookoła, a co mi tam, jak się bawić to na bogato :lol:
_________________
Relacja z Filipin 2016
Relacja z Filipin 2017 LIVE
Góra
 Profil Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
      
#8 PostWysłany: 23 Cze 2015 20:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Sty 2015
Posty: 756
Loty: 69
Kilometry: 196 395
niebieski
Odc. 8 - A małpy mi rękę jadły

Czas na Ao Nang upłynął nam głównie na plażowaniu. Odwiedziliśmy min. Railay, Phra Nang.
Niech nikogo nie zdziwi, jeśli spotka taki widok:

Image

Tłok, łódki ledwo się mieszczą na plaży - zasłaniając piękne widoki - a na powrót i tak czekaliśmy przy łódce ze 20 minut.

Najbardziej do gustu przypadła nam Noppharathara Beach:

Image

Im dalej od Ao Nang w stronę portu tym mniej ludzi i taniej w knajpkach. Spokojnie można znaleźć miejsce pod drzewem, ludzie co 50 metrów.
Miejscowi mają w zwyczaju rozkładać się na matach pomiędzy drogą a plażą i konsumować z maty "po turecku".

Image

Image

Za posiłek ze zdjęcia (1/3 kurczaka, spora ryba i miska ryżu + 3 napoje) zapłaciliśmy 160 Baht.

W międzyczasie przygotowywaliśmy "pocztówki" dla rodziny i znajomych:

Image

Image

Image

czym wzbudziliśmy MEGA sensację wśród miejscowych dzieciaków...

Image

A przechodząca młodzież prosiła o zdjęcia z moją drugą połówką na fejsa :mrgreen:
Każdy indywidualnie - a jak...

Jednak Ao Nang Beach też ma swoje zalety, a właściwie to jedną. Na samym końcu, idąc w stronę Railay, za knajpką Last Cafe po plaży biegają małpki.
Kradną co się da, czego się nie da też próbują. Nauczyły się otwierać zamki błyskawiczne od plecaków i wkładać do nich łapę itp.

Image

Image

Plan był taki: kupujemy banany, ananasy i arbuzy i idziemy nakarmić małpki. Siedłem se więc na skale wyjąłem owoce i nóż i zaczynam dzielić.
Z ananasem poszło sprawnie, potem banany. Nagle podbiega sporej wielkości małpoludek i bach - kradnie mi całego banana zanim zdążyłem pokroić.
Niewiele myśląc (a z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że ze wskazaniem na nic) chciałem zabrać, w celu pokrojenia dla większej ilości chętnych.
Dziabnął mnie - po angielsku "manki bum". Głupi chciałem zabrać małpie banana, teraz już wiem, że nie wolno.
Użarła mnie małpka, na szczęście płytko i już na drugi dzień mogłem się z tego śmiać.
_________________
Relacja z Filipin 2016
Relacja z Filipin 2017 LIVE
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
#9 PostWysłany: 23 Cze 2015 21:16 

Rejestracja: 08 Mar 2014
Posty: 12
Hej,
Fajna relacja z praktycznymi wskazówkami, płynnie się czyta. Czekam na więcej:)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#10 PostWysłany: 23 Cze 2015 21:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Sty 2015
Posty: 756
Loty: 69
Kilometry: 196 395
niebieski
Odc. 9 - Bangkok piiip Bangkok...

Na Bangkok zostawiliśmy sobie 2 dni. I na koniec postanowiliśmy podarować sobie odrobinę luksusu - Chatrium Residence.

Image

Image

Image

Za hotel szarpnęliśmy się 4300 Baht. Apartament był ogromny. Wielki pokój dzienny z balkonem i 50" LCD na ścianie, duża sypialnia z 42" LCD na ścianie :) Spora łazienka z wanną, sporej wielkości kuchnia, wyposażona we wszystko, czego potrzeba (lodówka, kuchenka, naczynia itp.)
Łóżko było takie wygodne, że chętnie zabralibyśmy do domu! W pokoju było cicho.
Obsługa bardzo miła. Kiedy zamawialiśmy taksówkę, ochrona zawsze tłumaczyła po tajsku, gdzie nas mają zawieźć, a taksiarz bez problemu włączał taksometr. Dostępny jest też darmowy hotelowy bus, który o określonych godzinach dowozi w kilka lokalizacji takich jak: market, nocny targ, port, sky train itp. Darmowe WiFi w pokoju działało bez lagów i szybko, co w Tajlandii należy raczej do rzadkości. Basen - rewelacja. Blisko było do Tesco, co pozwoliło zbilansować nadwyrężony hotelem budżet :) Na lotnisko jechaliśmy 40 minut.

A z taksówkami w Bangkoku to raczej łatwo nie jest. Na każdym kroku próbują naciągnąć. Wrócić do hotelu nie było prosto. Na postoju taksówek koło nocnego targu chcieli od nas 500 Baht (z recepcji wiedziałem, że powinno być koło 100). Musieliśmy kupić numerek w budce za 20 Baht i dopiero wtedy pojechał z nami gościu na licznik - wyszło 90.

Drugiego dnia nie mieliśmy pomysłu - co robić. Postanowiliśmy udać się na spływ ściekiem - o przepraszam rzeką. Taksa z hotelu 75.
W porcie na dzień dobry próba naciągnięcia na wycieczkę za 2000. Złapaliśmy jednak takie niebieskie z opowiadaczem do mikrofonu na pokładzie za 40/os.
Nawijał po angielsku i nawet dało się go zrozumieć.

Image

a w drodze powrotnej takie coś publiczne za 20/os.

Image

Tym sposobem zwiedziliśmy Bangkok "z rzeki". Przy powrocie znowu problem z taryfą. Żaden nie chciał jechać na licznik. 6 czy 7, który się zatrzymał i zgodził włączyć licznik ujechał 200 metrów. Dostał bilecik z hotelu (taka mapka wielkości wizytówki) z napisami po tajsku i angielsku "please take me to..."
Co zrobił? Ano zatrzymał się i i wy... nas z taksówki :lol:. Powiedział, że nie wie gdzie to jest, nie mówi po angielsku i że nie chce od nas kasy - wszystko oczywiście po angielsku.
To ja się pytam na grzyba mu licznik, jak nie chce zgodnie z nim jeździć? Tym sposobem do reszty obrzydził nam Bangkok, który już wcześniej budził w nas mieszane uczucia. Wróciliśmy tuk tukiem za 150. Resztę popołudnia spędziliśmy na basenie (basen osłodził nam chamstwo taksówkarzy - naprawdę przyjemny)

W drodze powrotnej wyskoczyliśmy jeszcze "na miasto" w Abu Dhabi, przejechaliśmy się autobusem i pociągiem miejskim w Berlinie, a z Berlina Polskim Busem do Wro.

Parę przemyśleń:
- walutę najlepiej wymieniliśmy w Bangkoku Sathon naprzeciwko hotelu, najgorszy z kolei kurs na lotnisku
- w Bangkoku nie sprzedali mi piwa w Tesco o 16:52 :evil: (zakaz do 17:00) - musiałem wrócić o 17:01, w innych miejscach problemu nie stwierdzono
- Taksówki w Bangkoku - horror
- Koh Lanta - sielsko i anielsko
- Ko Phi Phi - to taka Ibiza, z resztą jedna z knajp na plaży tak się zowie
- Ao Nang - wbrew obiegowej opinii - jak ktoś się chce pobyczyć - całkiem miło
- komunikacja publiczna - autobusy, promy - bardzo sprawnie
- Na Koh Lantę jeżdżą z Krabi busy pod sam hotel
- Tajowie, oprócz Bangkoku, bardzo mili i pomocni


KONEC i Dobrounoc - jak mawiał krecik.


PS. Zapomniałem o najważniejszym!

Po prawie 12 godzinnej podróży autokarem z Bangkoku do Krabi moja dziewczyna stwierdziła, że KBV-BKK robimy samolotem!!! :D :D :D
Lecieliśmy 63 minuty. Chyba się przestała bać (właśnie wróciliśmy z Krety :mrgreen:)
_________________
Relacja z Filipin 2016
Relacja z Filipin 2017 LIVE
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
#11 PostWysłany: 28 Cze 2015 20:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Sty 2015
Posty: 756
Loty: 69
Kilometry: 196 395
niebieski
Jeszcze cuś:

- jak ktoś lubi piwo, to muszę go zmartwić, cena to 48 - 55 Baht, za to 0,7 miejscowego rumu to wydatek 170 Baht
- wszędzie przyda się Ocean Pack - taki nieprzemakalny worek, do którego można schować ręczniki, aparat czy dokumenty. Jest dostępny w różnych wersjach, za 15 zapłaciłem 450 Baht (wystawiony za 690) i to już chyba było po bandzie...
_________________
Relacja z Filipin 2016
Relacja z Filipin 2017 LIVE
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#12 PostWysłany: 12 Lis 2015 12:54 

Rejestracja: 03 Gru 2013
Posty: 442
niebieski
Fajna relacja:) podsumowujac, ktora wyspa z opisanych najlepsza (wazne dla mnie: jest co robic, ladna plaza, malo tyrustow zwlaszcza glosnych/pijanych, dobre ceny spania/jedzenia)
bylam na Koh Chang, moze kiedys w strone Krabi/Ko Lanta wlasnie?

dziekuje:)

-- 12 Lis 2015 12:05 --

BKK - mam dobre wspomnienia, pewnie dlatego brak starc z taksowkarzami bo nocowalismy w hotelu blisko przystani i plywalismy takimi lodkami lokalnymi po 20 thb w jedna strone, polecam, sporo atrakcji jest blisko przystani i sa one oznaczone na mapce tych stateczkow po "chao praya river", na kazdej przystani dokladna mapka.
_________________
Meksyk http://www.fly4free.pl/forum/puerto-aventuras-riviera-maya-na-zywo-luty-2015-2-tyg,210,65109
Wietnam http://www.fly4free.pl/forum/wietnam-na-swieta-bn-i-nowy-rok-2015-2016-relacja-z-wloczegi,216,86193&start=0
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#13 PostWysłany: 15 Gru 2015 23:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Sty 2015
Posty: 756
Loty: 69
Kilometry: 196 395
niebieski
@popcarol

Dopiero teraz przeczytałem. Odpowiadając na Twoje pytanie, bezapelacyjnie Koh Lanta!
_________________
Relacja z Filipin 2016
Relacja z Filipin 2017 LIVE
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#14 PostWysłany: 15 Gru 2015 23:39 

Przeczytałem całą relację, super. Nie rozumiem dlaczego ma tak mało komentarzy. Jest naprawdę treściwa, zawiera dużo praktycznego info. Gratulacje dla autora.
Góra
 PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
#15 PostWysłany: 16 Gru 2015 09:42 

Rejestracja: 03 Gru 2013
Posty: 442
niebieski
MaPS napisał(a):
@popcarol

Dopiero teraz przeczytałem. Odpowiadając na Twoje pytanie, bezapelacyjnie Koh Lanta!
Dziekuje, moze za rok! :)
_________________
Meksyk http://www.fly4free.pl/forum/puerto-aventuras-riviera-maya-na-zywo-luty-2015-2-tyg,210,65109
Wietnam http://www.fly4free.pl/forum/wietnam-na-swieta-bn-i-nowy-rok-2015-2016-relacja-z-wloczegi,216,86193&start=0
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#16 PostWysłany: 16 Gru 2015 10:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Paź 2012
Posty: 280
Loty: 14
Kilometry: 20 706
super relacja!
_________________
Codzien­nie pat­rz na świat, jak­byś oglądał go po raz pierwszy.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#17 PostWysłany: 16 Gru 2015 11:05 

Rejestracja: 13 Kwi 2015
Posty: 1446
Loty: 46
Kilometry: 40 795
złoty
Świetna relacja, bardzo lubię taką "jajową" narrację ;) Generalnie w ogóle mam wrażenie, jakbym ja ją pisał, z takich eskapad najbardziej właśnie zostają mi jakieś śmieszne sytuacje z lokalsami czy dojazdami w jakieś miejsce gdzie musisz liczyć tylko i wyłącznie na siebie bo co się nie zapytasz to każdy najmądrzejszy a coś przekręci i jeszcze spróbuje Cię orżnąć :D
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#18 PostWysłany: 16 Gru 2015 13:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Sty 2015
Posty: 756
Loty: 69
Kilometry: 196 395
niebieski
Jeszcze pamiątkowe zdjęcie 2 dni po ukąszeniu :mrgreen:
Jak się dobrze przyjrzeć - to widać, że robione w samolocie

Image

konkretnie w tym:

Image

z widokiem na skrzydło 3X, załącza się takie zdjęcie do rezerwacji biletu i mamy FD :lol:
Tyle, że my lecieliśmy w economy, a ten 3X działa tylko na First :D

Image
_________________
Relacja z Filipin 2016
Relacja z Filipin 2017 LIVE
Góra
 Profil Relacje PM off
Kański lubi ten post.
 
      
#19 PostWysłany: 17 Gru 2015 12:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Sie 2014
Posty: 1629
Zbanowany
Don_Bartoss napisał(a):
Przeczytałem całą relację, super. Nie rozumiem dlaczego ma tak mało komentarzy. Jest naprawdę treściwa, zawiera dużo praktycznego info. Gratulacje dla autora.


Dokładnie tak, też nie wiem jak mogłem jej wcześniej nie zauważyć.
Widać że niektóre perełki się gdzieś schowają w gąszczu wielu relacji, które są obecnie na forum.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#20 PostWysłany: 17 Gru 2015 12:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Maj 2015
Posty: 664
Loty: 30
Kilometry: 57 910
Super relacja i rewelacyjne zdjęcia. !
Aż sam żałuje, że wczesniej jej nie widziałem.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 26 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group