Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 11 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 27 Sty 2020 12:23 

Rejestracja: 20 Lip 2015
Posty: 88
Loty: 53
Kilometry: 127 342
Witam,

Może był ktoś na Borneo około 3 - 4 tygodnie i chciałby się podzielić planem? :)
Wiem już gdzie chcę jechać, mam tylko problem ile czasu realnie potrzebuję na konkretne miejsca oraz na przemieszczanie się.

zaczynam w Kuching,

* Kuching i okolice 5-7 dni
- Semenggoh - 1 dzień
- Gunung Gading - 1 dzień
- Kuching - miasto - 1 dzień
- Bako - 2 dni
- Sarawak Cultural Village - 1 dzień
- Annah Rais - 1 dzień

Czy był ktos w Annah Rais? Warto? Gdzie najlepiej zobaczyć potomków łowców głów? chodzi mi o jak najmniej komercyjne miejsca

* Kuching - Miri - 4 dni
* Brunei - 3 dni
* Sandakan i okolice (z Kinabatangan River) - 7 dni
* Semporna 4 dni

O czymś zapomniałam?

Pozdrawiam,
Góra
 Relacje PM off  
 
#2 PostWysłany: 28 Sty 2020 11:12 

Rejestracja: 11 Lut 2018
Posty: 120
niebieski
Cześć,
Obie prowincje Borneo malezyjskiego zwiedzaliśmy 10 lat temu więc bardziej odniosę się do miejsc niż aktualnych informacji.
Na Semenggoh wystarczy pół dnia więc zaplanuj sobie jeszcze coś na ten dzień,
Sarawak Cultural Village - możesz to połączyć z małą wyprawą (minitrekiem) na niezbyt wysoki szczyt wulkanu Santubong. Stok tego niedużego (i nieczynnego) wulkanu zaczyna się kilkaset metrów od skansenu. Trzeba przejść kawałek asfaltową drogą do podnóża góry. Trasa treku (10 lat temu) zaczynała się z miejsca obok knajpki Greek Paradise Cafe (właściwie trzeba było przejść przez środek knajpki na jej tyły). Do wyboru było albo wleźć na szczyt, co zajmuje kilka godzin, albo pójść niżej położoną i krótszą trasą (ok. 2-3 godzin) do malowniczego, małego wodospadu. Oba szlaki są oznakowane więc bez problemu można chodzić samemu. Trasy nie są trudne, a góra zachowała autentyczny skrawek tropikalnego lasu deszczowego.
Bako to jeden z fajniejszych parków narodowych Sarawaku i Sabah. Znajduje się tam sporo oznakowanych tras do minitreków (od bardzo krótkich, zajmujących najwyżej kilka godzin, do nawet 2-dniowych). Większość turystów wpada tutaj "na chwilę" więc czasu wystarcza im tylko na najbliższą okolicę wokół głównej bazy parku. A szkoda bo trasy są bardzo zróżnicowane - można wędrować przez las deszczowy, ale także obszary pólsawanny. Idą wzdłuż brzegu można trafić do bezludnych malowniczych małych zatok morskich, jak niżej na naszym zdjęciu:
Image

Choć przy korzystaniu z morskich kąpieli trzeba zachować dużą ostrożność z uwagi na występujące w tym rejonie krokodyle. Tego sfotografowaliśmy z motorówki w drodze do Bako:
Image

W Bako spędziliśmy 3 dni i nie było to wcale dużo.

Z innych dobrych momentów w rejonie Kuching dość dobrze wspominam jednodniowy wypad do pobliskiego park narodowy Kubah skąd kilkugodzinną trasą przez las deszczowy przeszliśmy do Matang Wildlife Centre. Jedną z zalet tej trasy było to, że nie spotkaliśmy na niej ani jednego turysty. Jednak gdybym miał zrobić prywatny ranking zwiedzonych na Borneo parków to Kubah pewnie nie byłby na jego czele. Na pewno wyżej znalazłoby się Bako i Mulu (zwłaszcza z wejściem na Pinnacles).

@Czy był ktos w Annah Rais? Warto? Gdzie najlepiej zobaczyć potomków łowców głów? chodzi mi o jak najmniej komercyjne miejsca

W Annah Rais nie byliśmy. Kierując się podobnymi nadziejami wybraliśmy sie w górę rzeki Rejang i w mojej ocenie nie zawiedliśmy się. Oczywiście jeśli ktoś ma nadzieję na zobaczenie czegoś mocno zatopionego w przeszłości to pewnie zawiedzie się. Nam jednak udało sie zobaczyć nadal funkcjonujące tradycyjne longhouse'y nie pełniące jedynie funkcji skanseny, a w dwóch z nich także nocowaliśmy. To takie ciekawe zderzenie cywilizacyjne. Z Jednej strony drewniany długi dom z jego tradycyjnymi funkcjami, a z drugiej strony anteny satelitarne i automatyczne pralki. Czy tak jest obecnie,10 lat później, tego oczywiście nie wiem. Tutaj znajdziesz kilka wybranych zdjęć z naszej trasy w górę Rejang: http://www.art-kozien.cracow.pl/Rejang.html

Alternatywą do tej trasy jest rejon Bario, w którym jednak nie byliśmy (z braku czasu choć nasza trasa na obie prowincje była rozpisana na 6 tygodni).

@Kuching - Miri - 4 dni
Jak rozumiem te 4 dni to łącznie z przejazdami? W Miri byliśmy krótko, tyle by załatwić wyjazd do parku Mulu i zrobić wypad do Niah (niepełny dzień). Samo Miri - jak zresztą wszystkie miasta Borneo, poza Kuching - jest nieciekawe. Do Niah pojechaliśmy na niecały dzień wynajęta taksówką.

@ Brunei - 3 dni
Znowu jak rozumiem te 3 dni to z przejazdami i krótkim pobytem w stolicy Brunei - Bandar Seri Begawan? Powinno wystarczyć. Sama stolica nie imponuje ilością miejsc wartych zobaczenia. Nam najbardziej podobała się wędrówka pomostami w dzielnicy domów stojących na palach w zatoce. Dzielnica jest położona nieopodal meczetu Sułtana Omara.

@Semporna 4 dni
Samo miasteczko jest dość paskudne więc lepiej szukać lokalizacji gdzieś na pobliskich wysepkach. My zakotwiczyliśmy się na wyspie Mabul w resorcie u Uncle Changa. To był dla nas strzał w dziesiątkę. Wokół wyspy świetna rafa koralowa dostępna także dla snorkelingu. Zwłaszcza dobre wspomnienia mamy ze snorkelingu na płyciźnie Kapali - pływaliśmy tam razem z nurkami od Uncle Changa. Jedna z najlepszych raf jakie widziałem w Azji.

@O czymś zapomniałam?
Dla mnie jednym z najlepszych zdarzeń było wejście na Pinnacles w parku Mulu. Sam park zaliczyliśmy dość incydentalnie bo w pierwszym dniu zahaczyliśmy jedynie o jaskinie położone w głównej części parku i jeszcze tego samego dni przeprawiliśmy się do campu nr 5 skąd następnego dnia wchodziliśmy na Pinnacles. Ale dla tego wejścia warto było tutaj przyjechać (a raczej przylecieć.

pzdr
Góra
 Relacje PM off
Ihriel lubi ten post.
Ihriel uważa post za pomocny.
 
 
#3 PostWysłany: 28 Sty 2020 13:28 

Rejestracja: 21 Mar 2018
Posty: 419
srebrny
Mam kilka luźnych i chaotycznych uwag na podstawie dwóch wyjazdów na malezyjskie Borneo - z 2010 i 2019. Za pierwszym razem byliśmy tylko w Sarawaku, za drugim w Sarawaku, Brunei i Sabah.
Nasze trasy to:
2010: Kuching (wycieczki do Bako, Semenggoh, Muara Tebas, Santubong, w sumie byliśmy w Kuchingu i okolicy tydzień) - Sibu - Kapit - Belaga - Niah Caves - Miri
2019: Kuching (3 noce, w tym wycieczka do Semenggoh), przelot do Miri, wycieczka półdniowa do Lambir Hills NP (nic specjalnego, przyjemny spacer po dżungli, ale Niah fajniejszy) - przelot do Bario na Kelabit Highlands (super, piszę trochę niżej) - powrót do Miri - autobus do Brunei (2 noce) - prom na Labuan - prom+autobus do Kota Kinabalu - samolot do Sandakan (półdniowa wycieczka do Sepilok, orangutany + Sun Bear Conservation Cetre) - package 3D2N (w zasadzie to 2 dni) do Sukau nad Kinabatanggan (super! - rezerwowane mailem w http://www.sukaugreenview.com/) - autobus do Ranau (2 albo 3 noce, stamtąd wycieczka do Kinabalu NP, spacer po szlakach przy HQ) - minibus do KK - wycieczka na wyspy Tunku Abdul Rahman NP - wylot z KK do kontynentalnej Malezji

Kuching to zdecydowanie najfajniejsze miasto na naszych tamtejszych trasach. Warto wybrać nocleg w samym centrum i połazić na piechotę po jego starych częściach. Poza tym to dobry punkt wypadowy. Oprócz oczywistego Semenggoh (polączyliśmy z pobliskim Jong's Crocodile Park) i Bako zroblilśmy sobie jeszcze wycieczkę do nadmorskiej wioski Muara Tebas z dużą chińską świątynią. Na wycieczkę do Semenggoh i Jong bardzo sprawdził się Grab (miejscowy odpowiednik Ubera).
W Semenggoh nie ma gwarancji zobaczenia orangutanów. Są półdzikie, schodzą na karmienie, jak są głodne, więc jak w dżungli jest dużo owoców, to się nie pokazują. Można na bieżąco sprawdzać, ile ich się pokazuje na profilu https://www.facebook.com/Semenggoh/ My mieliśmy dużo szczęścia, bo trafiliśmy na pierwsze pokazanie się małpiego noworodka, przywitanego prawie jak "royal baby" :-)

Nie do końca zgadzam się z Jackiem, że borneańskie miasta są nieciekawe. Fakt, że nie ma w nich miejsc z "efektem wow" i w większości są wizualnie brzydkie i zdominowane przez szyldozę i samochody nawet bardziej niż w Polsce. Ale są ciekawe kulturowo (miks etniczno-religijny), jest w nich zawsze świetne jedzenie, znacznie lepsze i tańsze niż w miejscach będących turystycznymi atrakcjami, a jak się trochę poczyta i pogugla, to są w nich też fajne ciekawostki do zobaczenia. Pomijając to, że jeżeli trafisz w sezon durianowy, a zasmakuje ci ten owoc, to przepadłaś :) W Kota Kinabalu z przyjemnością spędziliśmy sporo czasu szwendając się po mieście, jedząc na wieczornych food courtach i pijąc piwo w obskurnie wyglądających, ale bardzo malowniczych chińskich knajpkach. W Sandakan jest fajna wioska nadmorska na palach, z dzielnicami chińską i malajską (Grabem z centrum dojedziesz za 5 RM). Do tego, zwłaszcza w Kuching i KK, jest mnóstwo bardzo fajnego street artu.

Bako warto zdecydowanie z noclegiem, a nawet i dwoma. Nosacze najlepiej zobaczyć blisko HQ parku wczesnym rankiem, a wieczorem rangersi organizują ciekawy spacer pokazujący przyrodę po zmroku. Co do kąpieli w morzu - jak byliśmy tam w 2010, to rangersi nam mówili, że to jest bezpieczne, a krokodyli przy samym parku nie ma. Później było jednak kilka przypadków ataków na ludzi, w tym śmiertelnych, w różnych miejscach na wybrzeżu w okolicy Bako i Santubong. Jak sprawdzałem to przed ostatnim wyjazdem, to kąpiel w morzu w Bako jest teraz zdecydowanie odradzana, mimo że plaże rzeczywiście są świetne.

W 2010 chyba największą atrakcją wyjazdu była podróż w górę rzeki Rajang promami. Zaczęliśmy w Kuchingu, w pierwszy dzień popłynęliśmy do Sibu, w drugi do Kapit, w kolejny do Belagi. Z Belagi wydostaliśmy się regularnym shared taxi jadącym do Bintulu, który wysadził nas na skrzyżowaniu drogi Bintulu-Miri i pojechaliśmy w stronę Miri.

W ubiegłym roku "przeskoczyliśmy" środek Sarawaku lecąc samolotem z Kuchingu do Miri. Swoją drogą warto rozważyć przeloty nawet wewnątrz poszczególnych prowincji, bo potrafią być tylko nieco droższe (Air Asia albo Maswings), a oszczędzić wielu godzin w autobusie. Lecieliśmy też na trasie Kota Kinabalu - Sandakan. Na lotnisko w każdym mieście można się dostać Grabem za kilkanaście ringgitów, więc nie trzeba też już wydawać dużej kasy na taksówki.

Najbliższą styczność z "potomkami łowców głów" mieliśmy w Bario. Z tym że teraz to gorliwi chrześcijanie i zdecydowanie wyrzekli się dawnych obyczajów :-) Sam lot tam to przygoda - malutkim śmigłowym samolocikiem Maswings nad dżunglą i górami. Na miejscu mieszkaliśmy w homestayu w chyba największym longhousie w Bario - Bario Asal Longhouse (https://rangshomestayhandicraft.blogspot.com/, najlepszy kontakt przez Whatsapp, numer na stronie - odpowiada syn gospodyni mieszkający w Kuala Lumpur i przekazuje matce, Sina Auntie, przez telefon rezerwacje). Spędziliśmy tam 3 dni, bez ambitnych treków po dżungli z przewodnikiem, szwendając się po wsiach, raz wyszliśmy na górkę Prayer Mountain. Zdecydowanie mało tam komercji robionej pod turystów, zresztą prawie ich nie było, pojedyncze osoby. Normalnie żyjąca społeczność, z energią elektryczną, lodówkami, zasięgiem komórek i internetu (co prawda słabym i przerywanym). Longhouse jest częściowo pusty, bo większość mieszkańców wyjechała do miast i wraca tylko od święta. Ale i tak bardzo ciekawe było zobaczenie tego miejsca i zestawienie z tym, co można przeczytać o jego historii (nb. Sina Auntie ma świetną biblioteczkę z książkami o Kelabitach).

Gdybyś miała jakieś szczegółowe pytania, to pytaj :)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#4 PostWysłany: 28 Sty 2020 14:35 

Rejestracja: 11 Lut 2018
Posty: 120
niebieski
Marek "sprzedał"- jak zawsze - świetną porcję informacji... :D

Ja jeszcze uzupełniająco chciałem polecić dla wszystkich wybierających się na wędrówkę po Sarawaku jedną książkę - C.S. Godshalk "Kalimantan". To świetna powieść. Autorka opowiada historię angielski awanturnika James Brooke, który tutaj w XIX wieku założył swoje prywatne państwo Białego Radży ze stolicą w Kuching. Książka jest dostępna za grosze na Allegro.
Góra
 Relacje PM off
Ihriel lubi ten post.
Ihriel uważa post za pomocny.
 
 
#5 PostWysłany: 28 Sty 2020 15:38 

Rejestracja: 12 Gru 2011
Posty: 962
srebrny
Ihriel napisał(a):
Czy był ktos w Annah Rais? Warto? Gdzie najlepiej zobaczyć potomków łowców głów? chodzi mi o jak najmniej komercyjne miejsca


Byliśmy, nam się podobało, jednak potrzebny jest lokalny przewodnik, aby pokazał i opowiedział, bo bez tego nie zrozumiesz tego miejsca. Należy jednak mieć świadomość, że jest to dom/wioska w której żyją prawdziwi ludzie. Nie jest to dzika wioska w środku dżungli bez najnowszych zdobyczy techniki do której należy przedzierać się dwa dni i dwie noce przez busz wycinając sobie maczetą drogę (wystarczy Grab) po przybyciu do której należy przywitać się z wodzem, wypalić fajkę i podarować miejscowym koraliki (należy zapłacić MYR za wejście). Jeżeli szukasz czegoś takiego to się zawiedziesz.
Nie jest to też skansen, więc widok anten satelitarnych w miejscach, które na codzień żyją też nie może dziwić. Jeżeli chcesz zobaczyć jak wygląda prawdziwy longhouse z prawdziwymi jego mieszkańcami, a nie przebierańcami i jesteś w stanie spojrzeć na całość z dystansem i świadomością aktualnych potrzeb mieszkańców (też chcą mieć trochę cywilizacji) to miejsce godne polecenia. Należy pamiętać, że mieszkający tam ludzie po prostu z tego żyją, więc częściowo sprzedają swoją prywatność, więc tak, jest to częściowo miejsce komercyjne, jednak dojazd tam jest bardzo prosty i dla nas był to jeden z wyznaczników, bo podróżowaliśmy z dwoma dzieciakami, w tym jednym infantem. :)
Góra
 Relacje PM off
Ihriel lubi ten post.
Ihriel uważa post za pomocny.
 
 
#6 PostWysłany: 28 Sty 2020 23:46 

Rejestracja: 20 Lip 2015
Posty: 88
Loty: 53
Kilometry: 127 342
Witam,


Bardzo dziękuję wszystkim za wskazówki i informacje.

Komentarze do postu Jaszona:

Troszeczkę zmienię plan podróży, może skrócę Kuching o jeden dzień, zwiedzanie miasta zrobię po karmieniu Orangutanów w Semenggoh
Na Bako mam 2 dni z noclegiem ale rozważę 3 dni, wszystko zależy od dalszej części podróży, na razie robię rozpiskę na Borneo, myślałam żeby spędzić około miesiąca, ale jako, że w planach mam dalsze podróże, to jestem elastyczna, mogę wyjechać wcześniej lub później. Ale z krokodylami to kąpać się na pewno nie będę! , zwłaszcza na początku wycieczki :)

Poczytam o Rejang bo nie słyszalam! może tam bym się wybrała, za to Matang Wildlife Centre na pewno odpuszczę, popatrzyłam na opinie i ma tragiczne, mimo, że ma to być centrum rehabilitacji orangutanów, ludzie piszą, że zwierzęta są trzymane w klatkach, ze są nieszczęśliwe, i ponoć pracownicy Semenggoh są zaniepokojeni tym co tam się dzieje ... wolę więc to ominąć.

Kuching - Miri - 4 dni z przejazdami, tak, z tego co patrzyłam mam poranny lot z Kuching, 2-3 noce w Miri, później autobus do Brunei, ostatni jest 3:45, więc chyba lepiej wziąć poranny autobus bo nie wiem czy w pół dnia coś się jeszcze zrobi.

Brunei - 2-3 dni, dojazd z Miro 2 godziny, zależy czy pojadę porannym, czy popołudniowym autobusem

W Sempornie byłam i faktycznie nie jest to piękne miejsce ale świetna baza do nurkowania. Ja akurat spałam w Sempornie bo łatwiej mi jedzenie znaleźć, na Mabul to bym chyba tylko pieczone banany jadła :)
Chcę tam jednak wrócić bo nurkowanie rewelacja, nie byłam na Sipadanie i właśnie chcę to nadrobić, poza tym tam nurkowanie stosunkowo niedrogie , sympatyczni ludzie, mam zaprzyjaźnioną szkołę nurkowania, nie ma nawału turystów itp. Ale nocleg na Mabul rozważam

Książka Kalimantan dodana do koszyka na Allegro :)

Komentarze do postu Meczko:

Ja też bardzo lubię borneańskie miasteczka, co prawda nie zaliczyłam ich wiele, znam tylko Sabah, ale mają swój urok, bardzo lubiłam łazić po night marketach, ciekawi ludzie, interesujące jedzenie, uwielbiam street food, wolę jeść z lokalsami niż turystami, niestety ze względu na moje ograniczenia w przyjmowaniu pewnych typów żywności, czasami mam problem :)
Duriana próbowałam w KK i tragedia!!! normalnie tragedia, odbijało mi się tym przez pół wieczoru, kolejne pół byłam chora :)
decyzja zapadła, w Bako się nie kąpie, nie ma takiej opcji :)

ogólnie planowałam lecieć z Kuching do Miri ale zobaczę tą podróż w górę rzeki Rajang
Z Graba korzystałam ale w większych miastach Azji, w Sandakan myślałam że to nie funkcjonuje i zawsze byłam skazana na taksówki które tanie nie były.
I dzięki za Bario! Widzę że to mi się spodoba, łażenie po wioskach itp.
Takie dziwne pytanie, da się tam z walizką dojechać? biorę moją mamę na wyprawę i jakoś nie widzę jej z plecakiem :)


Komentarze do postu Opo:

Dzięki, zdecydowanie rozważę Annah Rais, daleko nie jest, dojazd jest niezły, więc jak tylko czas pozwoli to się chętnie wybiorę

Jeszcze raz dzięki za podpowiedzi,
Rejony Sabah znam lepiej, Sepilok znam najlepiej, Miśki również, byłam też w okolicy u nosaczy, i w jaskini z nietoperzami, ale muszę się wybrać na rejs po Kinabatangan, i chcę spędzić kilka dni obserwując Orangutany :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 29 Sty 2020 00:58 

Rejestracja: 21 Mar 2018
Posty: 419
srebrny
Walizka - cienko to widzę. Zresztą jak byłaś w Sabah, to wiesz, jak tam wyglądają chodniki w miastach i ile na nich jest miejsca :) Chociaż z drugiej strony da się też podróżować tak, że główny bagaż nosi się niewiele, tyle co z transportu do taksówki/Graba i z taxi do hotelu. W Bario jeżeli sobie zarezerwujecie nocleg, to gospodarze po Was przyjadą na lotnisko, więc walizkę można zapakować do auta. Tylko ten samolocik ma jakieś ograniczenia masy bagażu, do sprawdzenia na stronie Maswings - zostawialiśmy część bagażu w Miri.

Grab - wszedł w Malezji jakoś niedawno, 2-3 lata temu. Dla mnie w zeszłym roku to też było nowe doświadczenie. Muszę powiedzieć, że jestem dużym fanem - jak nożem uciął skończył się odwieczny podróżniczy problem z naciąganiem przez taksiarzy :-) Do tego ceny średnio o połowę niższe niż to, ile wcześniej kosztowały taxi, zwłaszcza z lotnisk. Apka z mapą, która pokazuje, czy w pobliżu są akurat kierowcy. No i możliwość płatności gotówką, więc nie ma też ryzyka, że apka coś pochrzani z obciążeniem karty, zastanawiania się, jak uniknąć przewalutowań itp.

Rejang - do sprawdzenia, jak to wygląda aktualnie. Gdzieś czytałem, że budowana jest (już została wybudowana?) droga do Kapit, co może oznaczać, że przestaną tam pływać promy, które wcześniej były głównym środkiem transportu.

Miri - relatywnie brzydkie miasto i w porównaniu z Kuchingiem czy KK robiło wrażenie na wpół wymarłego, więc nie ma sensu planować w nim więcej czasu niż potrzebne w tranzycie. I tak najpewniej skończy się, że w sumie spędzicie tam 2-3 noce między jednym czy drugim transportem, zwłaszcza gdybyście się wybrały do Bario. Na tamtejsze atrakcje knajpiano-żywnościowe i niespieszny obchód centrum dwa popołudnia/wieczory spokojnie wystarczą :) W Miri też mogę polecić świetny nocleg - Hotel Nur, czyściutki pokój o dość wysokim standardzie za cenę prawie hostelową, w samym centrum (też jest na Bookingu).

Brunei - z Miri są tylko dwa autobusy, jeden rano chyba o 8, drugi po południu ok. 16. Dwa-trzy dni to chyba mocno za dużo, samo centrum BSB da się obejść pieszo w 1-2 godziny, bardzo fajną Kampong Ayer (wioskę wodną) przy bardzo dokładnym zwiedzaniu i zapuszczaniu się w dalsze okolice może drugie tyle. My byliśmy 2 noce, 1,5 dnia, i pod koniec drugiego dnia już plątaliśmy się po własnych śladach. Koniecznie warto pojechać na krótką wycieczkę z jednym z wodnych taksówkarzy w górę rzeki - standard to chyba 1.5 h, płaciliśmy 25 B$ za łódkę. Widzieliśmy z rzeki w kilku miejscach nosacze, a w rzece całkiem sporego krokodyla - całe 10 min drogi od centrum stolicy :-) Bardzo polecam na nocleg Qing Yun Resthouse Bandar i szarpnąć się na odrobinę droższy pokój z widokiem (płaciliśmy 50 B$, rezerwowaliśmy przez Booking.com). Dobre warunki, mega czysto i wygodnie, genialny panoramiczny widok na Kampong Ayer, super położenie pod kątem transportu - autobus z Miri dojeżdża pod drzwi, lokalny dworzec autobusowy jest za budynkiem. No i lodówka, w której można schłodzić przywiezione z Malezji piwo (w samym Brunei prohibicja :-) ). Na kolację polecam z kolei fajny wieczorny food court Tamu Selera - da się z centrum/waterfrontu dojść na piechotę, co jest dużą zaletą, bo transport publiczny zamiera ok. 18.

Z Brunei do KK przedostawaliśmy się przez Labuan - ze względów czysto poznawczych, chcieliśmy zobaczyć, jaki ta wyspa ma klimat. Logistycznie proste - autobus na przystań promową i prom. Sam Labuan jak kolejne malezyjskie miasteczko, ani na plus ani na minus od średniej, fajniejsze od Miri, ale zdecydowanie mniej ciekawe od KK.

Książkę Kalimantan też polecam :-) A po przeczytaniu w Kuchingu warto odwiedzić Fort Margherita po drugiej stronie rzeki, z niewielkim muzeum Brooke'ów, nowym (nie było go za naszą poprzednią wizytą), założonym niedawno przez fundację Brooke Trust (http://www.brooketrust.org/). Zresztą w ogóle w Kuchingu doszło do pewnego odrodzenia sentymentu za niepodległym Sarawakiem - w mieście na domach było sporo powywieszanych flag z czasów Brooke'ów, od czasu do czasu można było też zobaczyć takie naklejki na autach.
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 29 Sty 2020 01:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sty 2014
Posty: 191
Loty: 144
Kilometry: 354 166
niebieski
Dla mnie numerem jeden na Borneo był park Mulu oraz historia plemienia Penan. Poświęciłbym na niego co najmniej 3 dni.
Krótki opis, może zainteresuje:
"Historia lasu deszczowego w Gunung Mulu zaczyna się 60 milionów lat temu. Jest to prastary las. Obecnie wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Oprócz słynnych jaskiń, na terenie parku występuje 20 000 gatunków bezkręgowców, 81 gatunków ssaków, 270 gatunków ptaków, 55 gatunków gadów, 281 gatunków motyli, 458 gatunków mrówek, 76 gatunków płazów i 48 gatunków ryb, 28 gatunków nietoperzy, 25 gatunków węży. Świat roślin jest równie bogaty - np. 109 rodzajów palm, czy 170 gatunków roślin storczykowatych. Okolice zamieszkiwane są przez 6 malezyjskich plemion. Na każdym kroku dało się zauważyc, że ten las tętni życiem;) Udało nam się zaobserwać nietoperze, ślimaki, ropuchy, latające wiewiórki, węże, patyczaki, pająki, motyle, ogromne larwy, skolopendry, jaszczurki, ważki, koniki polne wielkości dłoni."
Oraz o Penan:
"Plemię Penan od zawsze prowadziło koczowniczy tryb życia, zaś ich podstawowym zajęciem było zbieractwo i polowania. Na tle innych plemion z Borneo wyróżniali się pokojowym nastawieniem i łagodnym usposobieniem. Żyli w harmonii z przyrodą i poszanowaniem lasu, który według nich jest własnością duchów, a nie ludzi. Zamieszkiwali środkową, ciężko dostępną część wyspy - przeważnie tereny górzyste, porośnięte gęstym lasem deszczowym.
Kiedy Borneo zostało podzielone na 3 państwa - Malezję, Indonezję i Brunei, ludzie z plemienia Penan automatycznie zostali obywatelami Malezji. Szybko jednak zaczęli przeszkadzać rządowi, więc skupiono się na wywabianiu ich z głębi lasu i dostosowywaniu do stylu życia człowieka współczesnego. Bezdyskusyjna władza nie liczyła się z prawem Penanów do zamieszkiwania przez nich ziem, które tak naprawdę były ich domem od setek lat."
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
meczko lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 29 Sty 2020 09:00 

Rejestracja: 12 Gru 2011
Posty: 962
srebrny
@Ihriel
jeszcze jedna mała uwaga, jak będziecie jechać do Annah Rais Grabem to koniecznie dogadajcie się z kierowcą żeby na Was poczekał i wracajcie tym samym samochodem. W okolicy nie można już złapać powrotnego Graba przez app, bo jest to zbyt daleko od miasta i nie ma kierowców.
My zapłaciliśmy stawkę +/- taką jak pokazuje aplikacja, jednak bez włączania aplikacji, czyli cała kwota za powrót poszła prosto do kieszeni kierowcy.
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 29 Sty 2020 13:30 

Rejestracja: 21 Mar 2018
Posty: 419
srebrny
Na marginesie tematu i w uzupełnieniu tego, co pisze @naimad - zainteresowanych obecną sytuacją pierwotnych mieszkańców malezyjskiego Borneo, m.in. Penanów, i ich walką z przemysłem drzewnym, zalewaniem ich ziem przez hydroelektrownie i wspierającymi je skorumpowanymi rządami Sarawaku, może zaciekawić strona Sarawak Report (http://www.sarawakreport.org/) założona przez brytyjską dziennikarkę i aktywistkę Clare Rewcastle Brown, zresztą urodzoną w Sarawaku.
Jej działalność w obronie pierwotnych mieszkańców Sarawaku przerodziła się w nieprawdopodobną historię, bo stopniowo doprowadziła do wykrycia jednej z największych kradzieży w historii - skandalu funduszu inwestycyjnego 1MDB - a w konsekwencji do pierwszej w historii Malezji klęski rządzącej od niepodległości UMNO w wyborach w 2018. To już historia wykraczająca mocno poza Borneo, jest opisana w książce "The Sarawak Report" (http://www.sarawakreport.org/the-sarawak-report-book/).
Góra
 Relacje PM off
naimad lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 04 Lut 2020 13:01 

Rejestracja: 20 Lip 2015
Posty: 88
Loty: 53
Kilometry: 127 342
jeszcze raz dziekuje za pomoc!
Przechodze do nastepnej czesci planu - Papua :)
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 11 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group