Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 69 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 04 Lis 2022 12:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 998
złoty
Dawno, dawno temu, a dokładniej podczas drugiej bodajże (albo i trzeciej) fali koronowirusa, pojawiła się bardzo sympatyczna promocja na lot z Lądka do Sao Paolo. W C. Z możliwością krótkiego, półrocznego, stopoveru w Portugalii. Czyli dwa wyjazdy w cenie jednego, nie licząc dolotów oczywiście, ale tym się będę martwił później. Więc karta w dłoń i już prawie bilety wylądowały w koszyku, gdy przypomniałem sobie o dość ważnym szczególe.

Należy docenić ogrom uczuć mojej kochanej żony, że na wizję „polecimy w maju do Londynu, by potem spędzić weekend w Portugalii, wrócimy, a potem w listopadzie przelecimy się do Brazylii” odpowiedziała tylko „to chyba lekko nierozsądne wobec pandemii”, zamiast na przykład zacytować marszałka Zycha z obrad Sejmu (nie to o czym pomyśleliście, ta druga wypowiedź –bardziej wulgarna). Jako że jestem porządnym samcem, usłyszałem to co miałem potrzebę usłyszeć, czyli brak zakazu. I tym sposobem kolejny raz tamtego roku stałem się klientem TAPu.

Ktoś spyta, dlaczego w tytule jest coś o pechowych mgnieniach. Otóż, o ile ryzyko, że któryś z lotów zostanie odwołany i będzie można elastycznie zaplanować sobie podróż w przyszłości, było już przewidywane przez szanowne koleżeństwo na tym forum już przed zakupem, więc nawet nie robiłem sobie wielkich nadziei na 2021 rok. I rzeczywiście, po bodajże 2 tygodniach, odwołanie. A że troszkę później oraz wcześniej TAP rzucił też promocyjnymi cenami na Hiszpanię i Azory, więc urlop na 2021 się szybko wyczerpał.

Pechowo zaczęło się robić w tym roku. Po pierwsze i najważniejsze, pewnie zmiany w mojej pracy spowodowały, że ostatnie kilka miesięcy to naprawdę ciężka harówka i niezbyt wiem, kiedy wiosna zamieniła się w lato, wrzesień w październik, a lato ponoć było upalne. Udało mi się zapowiedzieć głośno o wyjeździe w listopadzie i od czerwca nikt tego nie odwołał. Pewnie dlatego, że osoba, która się na to zgodziła już wtedy wiedziała, że nie przetrwa lipca, a jej następca już we wrześniu miał swojego następcę… Potem zaś z 3 tygodni wyjazdu (z czego połowa zdalnej pracy), zostałem poproszony o obcięcie tygodnia (raczej tego urlopowego niż zdalnego), by na sam koniec wparowało HR, całe na biało i stwierdziło – kolega ma do wykorzystania 27 dni, a zaplanowane 6, na przyszły rok można przenieść maksymalnie 5. Do the math. Więc 2 tygodnie wolnego. To było pod koniec września. Więc najwyższy czas by kupować doloty i rezerwować podróż właściwą.

W październiku okazało się zaś, że ktoś powinien zrobić prezentację dla tych kilku osób, których tytuły zaczynają się na „C” a kończą na „O” i wyraziły zainteresowanie, dlaczego przepalamy tyle pieniędzy by zasilić chmurę – więc może ze dwa dni bym jednak popracował… Nie zrozumcie mnie źle, to były bardzo interesujące miesiące i wiele się nauczyłem i uczę, ale ucierpiał na tym wyjazd. Średnio udało mi się przygotować, jestem mocno zmęczony i mam przesyt ludzi. Lecz o planie może we wpisie numer 3. Póki co dalej o pechu.

Pod koniec października złapałem koronawirusa. Nie po raz pierwszy, ale troszkę mogło mi to pokomplikować plany wyjazdowe. Na szczęście bez objawów. Gdyby pozytywny test był dwa dni później, trzeba by było odwołać ten wyjazd – a przynajmniej tak piszą w zaleceniach służby zdrowia kraju, w którym mieszkam. Tyle dobrze.

A i jedno ostrzeżenie na koniec – pisze tą relację troszkę bardziej dla siebie – by mieć motywację na coś więcej niż tylko siedzenie z Caipirinhą na leżaczku...

I przepraszam, pierwszy, rozbiegowy, wpis bez zdjęć i mapki.
Góra
 Relacje PM off
16 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 04 Lis 2022 12:52 

Rejestracja: 29 Cze 2015
Posty: 7585
srebrny
Cytuj:
Z możliwością krótkiego, półrocznego, stopoveru w Portugalii.

:?:
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 04 Lis 2022 13:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 998
złoty
@boots
https://www.fly4free.pl/forum/lon-gru-2800-zl-biznes-nieaktualne,234,157322
W pierwszym wpisie masz szczegóły taryfy.
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 04 Lis 2022 14:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 998
złoty
Tak między Bugiem a prawdą, to moje jedyne przygotowanie (poza rezerwacją noclegów i rzuceniem okiem na dojazdy) to przeczytanie kilku relacji na forum. I bardzo mi się spodobało podejście @tropikey do wyjazdów do Brazylii. Czyli zaczynamy od loudżingu i wypasu w samolocie, a potem dopiero zaczynamy „prawdziwe” zwiedzanie…
Image
Więc dzisiejszy dzień zaczął się bardzo wcześnie – o 5 przechodziłem kontrolę na lotnisku CPH, bez żadnej kolejki, co jest miłą odmianą po innych tegorocznych przelotach. Ale co spowodowało też, że pod drzwiami Eventyru byłem troszkę za wcześnie, bo otwierają dopiero o 5.30. Wstyd się przyznać, ale te 20 minut poświęciłem na kończenie wczorajszych tematów pracowych.
Image
Pół godziny na spokojne śniadanie i już British Airways wiezie mnie na Heathrow – samolot nabity pod dach, w końcu piąteczek. Pierwszy raz zdarzyło mi się korzystać z możliwości transferu na tym lotnisku airside – autobus między terminalami 5 i 2 kursuje co 10 min, a sama podróż trwa kilka minut. Dużo dłużej trwa krążenie po korytarzach w poszukiwaniu kontroli paszportowej i bezpieczeństwa.
Image
Jeszcze dłużej trwało wystawianie karty pokładowej – bo przez internet się jej uzyskać nie dało. Pewnie przez to, że bilet był zmieniany. A może przez to, że niecodziennie system widzi trasę LHR-LIS-OPO-LIS-GRU (mapka w następnym poście). W każdym razie, troszkę potrwało, zanim kolejny raz mogłem sobie strzelić kawę z przekąską. I koniaczek. Nie można przecież podróżować bez koniaczku, nieprawdaż?
Image
I to na tyle retrospekcji. Za którą przepraszam, ale wczorajszy wieczór troszeczkę wyszedł inaczej niż planowałem. Właśnie siedzę w Air Canada lounge na T2 i czekam na informację, gdzie podstawią mój samolot do Lizbony. I walczę z moim dziedzictwem PRLu – jak dajo, to brać. Po korek. Tylko że dzisiaj w programie jeszcze C TAPu, lounge w LIS i znowu C. A w Rio będę potrzebował mojego „bikini body". A przynajmniej chciałbym się zmieścić w (dość rozciągliwe) szorty kąpielowe...
Image
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 04 Lis 2022 20:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 998
złoty
Wspominałem że będzie trochę pechowo? To będzie, ale najpierw obiecana mapa.

Załącznik:
1.png


Jak na prosty i spokojny wyjazd do Brazylii troszkę ten plan skomplikowany, ale cóż, z pewnych względów (o których w następnym niemerytorycznym wpisie) tak wyszło. A poza tym, dlaczego nie?

Na południowej półkuli najpierw czekają mnie 3 dni w Puerto Iguazu oraz Foz, z pierwszym mgnieniem z tytułu tej relacji – czyli nocnym spacerem przy wodospadach. Zobaczmy się uda, bo jest to mocno zależne od pogody. A już dostałem informację o konieczności zmiany trasy, ulewne deszcze uszkodziły bowiem największą atrakcję, kładkę przy gardzieli diabła. Zobaczymy, czy wystarczy mi czasu (i energii) na zaporę Itaipu.

Potem trzy dni w Rio – tutaj się zmieniło troszkę wobec wcześniejszych planów – mam chwilowy przesyt ludzi i stwierdziłem, że na pewno kiedyś tu wrócę. Tak więc dwa dni pracy zdalnej przypadają na to miasto (zaczynamy o 4:00, juhu!), i potem prawie tydzień na Ilha Grande. Widziałem na tyle dużo pocztówkowych obrazków z tegoż miejsca, że mam nadzieję na rajskie plaże, małe ilości ludzi i sympatyczne trekkingi. I to będzie drugie mgnienie. Co prawda nie obejdę wyspy wokół – taka relacja jest dostępna na forum – ale co sobie pospaceruję, to moje.

Pewnie dla niektórych wizyta w Brazylii i poświęcenie 2 nocy pomiędzy lotami na Sao Paulo oraz 2 popołudni na Rio to lekka herezja, ale cóż, przynajmniej będzie powód, by wrócić, jak już będę miał więcej energii na miasta.
Image
Wracając do relacji – lot z Londynu był całkiem przyjemny, szczególnie, że miałem 3 miejsca dla siebie. Mniej fajne było godzinne spóźnienie, ale chyba lepiej czekać w samolocie już ryzykować spotkanie z resztkami chińskiej rakiety...
Image
Jedzenie dość smaczne, aczkolwiek połączenie wołowiny z kremem z tuńczyka dla mnie troszkę niezbyt oczywiste. Wino dobre, ale powtórzyło się to o czym czytałem w opisach podróży z TAPem. Czyli że załoga pokładowa jest bardziej zajęta sobą niż pasażerami – wydali jedzenie, przeszli z dolewką oraz trochę sprzątnęli i tyle ich było widać. Ponownie pokazali się dopiero po ponad godzinie, przygotowując kabinę do lądowania.
Image
A w Lizbonie flagowy louge TAPu wygląda tak:
Image
A sąsiedni bieda-salonik przeżywa swoje dni chwały...
Image
Byłem w zeszłym roku wielokrotnie w LIS i naprawdę miałem nadzieję że uda mi się flagowy salonik zaliczyć – w tym wyjeździe mam nawet 3 szanse. Cóż, taki lajf. W zamian można za to dostać voucher na całe 10 euro. W zeszłym roku dostałem takowy z okazji zerwanej przesiadki i wiem co można z taki voucherem zrobić. Dopłacić...


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#6 PostWysłany: 04 Lis 2022 22:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 998
złoty
Ponarzekam sobie. Wyszedłem jakieś 15 min przed boardingiem z lounge by zobaczyć czy mogę ten mój voucher zamienić na coś usypiającego do hotelu. Po pierwsze, wszędzie są ogromne kolejki - ludzie jedzą na stojąco lub na podłodze.
Image
Po drugie, tam gdzie nie ma kolejek, to se można zapłacić, a nie zrealizować voucher. Najwyraźniej aż tylu jest odprawionych pasażerów z lounge (wiem, generalizuję na podstawie dowodu anegdotycznego ).

Niemniej trzeba czekać tyle, że nie ma to sensu. Poza tym, za ten voucher to że można zaszaleć. Np. niecałą kanapkę
Image
Albo i całego tosta - reszta starczy na niecałą butelkę wody
Image

Dobrze chociaż, że w ANA lounge jest wciąż dobre białe Porto i bardzo dobra Madera. Można było utopić smutki. To czekamy w kolejce na ostatni lot dzisiaj...
Image
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 04 Lis 2022 23:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 998
złoty
Nawet szybsza aktualizacja niż się spodziewałem. Się chyba dzisiaj nie wyśpię. Pierwszy raz wyrzucono mnie z autobusu do samolotu. Przyszła pani i zaczęła coś tłumaczyć po portugalsku. Ludzie wyszli. Potem zaczęła coś tłumaczyć po portugalsku innej grupie, ludzie wyszli. Zostałem sam. Na szczęście dostałem smsa, że samolot odleci z opóźnieniem 1:10. Albo i więcej. Więc jak pani zaczęła gniewnie coś do mnie mówić - po portugalsku - to zrozumiałem że nie jestem mile widziany na pokładzie busa...
Image
Ogólnie, od kilku dni wprowadzany jest nowy system komputerowy nadzoru lotów na tym lotnisku. I jest źle. Jak widać, na tablicy odlotów są tylko samoloty, które już dawno powinny mieć zakończony boarding. #testynaprodukcji
Image
A mi się udało znaleźć miejsce, gdzie mogłem zamienić voucher na kanapkę. Całą. Bez kolejki. Jestem naiwny. Po pierwszym kęsie wiem czemu nie ma kolejki. Nie polecam. Naprawdę. Knajpa przy schodach ruchomych do loungów.
Image
Ach, nie wspomniałem o tym - godzinę temu dostałem info z airbnb w Rio, że basen na dachu niestety, ale nie będzie dostępny w czasie mojej wizyty z powodu remontu. Dobrze mi wyszedł tytuł c'nie?
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
oskiboski uważa post za pomocny.
 
 
#8 PostWysłany: 05 Lis 2022 02:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 998
złoty
No cóż, po tej 1:10 opóźnienia ponownie zaprosili nas do busa. Wszystko szło zgodnie z planem, dopóki kierowca nie chciał zamknąć drzwi. Domykały się, ale nie zamknęły. Spróbował ponownie. I ponownie. Po dziesiątym razie uznał że chyba ten sposób nie działa... Więc podszedł, popatrzył i zobaczył lampkę nad drzwiami która lekko zwisała z sufitu. Z pomocą jednego z pasażerów spróbował jak dokręcić. Nie znam się na autobusach, ale to chyba nie był ten problem.
Image
I rzeczywiście. Kilka prób pokazało, że to niezbyt pomogło. Więc pan kierowca wezwał na pomoc kolegę. Podrapali się po głowie (każdy po swojej) i wymyślili. Kierowca wyłączył silnik, i wyłączył ponownie. Jak osoba z IT, pokiwałem głową ze zrozumieniem. Aczkolwiek kolejne kilka prób zamknięcia drzwi pokazało, że i ta metoda była nieskuteczna. W końcu przesiedliśmy się do drugiego busa i w samolocie byliśmy 1:40 po czasie.

Lot był krótki i bez historii. Alkoholu też nie było. Kawa była i niedobry sok. I jak to zwykle bywa, gdy się człowiek spieszy, bo za 6 godzin powinien wyjść z hotelu, metro nie zaczekało.
Image
Wczoraj było mało spania, dzisiaj będzie mało spania, jutro nocka na lotnisku, pojutrze wczesny lot i wieczorne atrakcje. Wakacje pełną gębą
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
oskiboski uważa post za pomocny.
 
 
#9 PostWysłany: 05 Lis 2022 09:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 998
złoty
Niektórzy jeszcze finiszują piateczek, a znowu w drodze - 4:45 snu, prysznic i można ruszać na drugą półkulę. Swoją drogą, to że w Kopenhadze w krótkich spodniach będę się wyróżniał z tłumu, mogłem zrozumieć. Ale żeby w Porto? Wśród ludzi w grubych kurtkach, czapkach czy rękawiczkach - też jestem oryginałem. A wcale nie jest tak zimno...
Image

Fajnie, że mam fast tracka - kolejka jest troszkę długa a że u mnie w hotelu do spożycia była tylko woda z kranu, a po tylu godzinach snu jestem trochę marudny bez kofeiny. Już prawie czułem zapach kawy, gdy pod drzwiami do lounge natknąłem się na kolejkę. Powód był prosty, jakiś pan miał wejściówki na loungeKey, ale mimo to oczekiwano od niego dopłaty. Wiec personel recepcji, pan ze swoją rodziną uczestniczyli w rozmowie na głośnomówiącym zestawie z wsparciem z dalekiego kraju. Kolejka stanowiła chór z antycznej tragedii. Aczkolwiek z nowoczesnymi środkami wyrazu artystycznego w postaci chrząknięć oraz przewracania oczami.

Gdy dołączyłem do tego chóru, pan tłumaczył - sądząc po tonie głosu, nie pierwszy raz - skąd ma te wejściówki. Potem kilka minut ustaliliśmy w jakim kraju się znajdujemy, jakie lotnisko, jaki lounge ("tak, na pewno jedyny", "Na lewo od kontroli bezpieczeństwa schodami w górę"), kto jest właścicielem... I po tych kilku minutach stało się to, co się przeważnie dzieje gdy odpowiedz nie pasuje do skryptu. Połączenie się rozłączyło.
Image
Przyznam się szczerze, że mnie to ucieszyło. Potrzebowałem kawy... Nawet jeśli była dostępna tylko nieekologiczna - z kapsułki (czy tam dysku) i w papierowym kubeczku.Image
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 05 Lis 2022 09:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6688
HON fly4free
Ważne, że załapałeś się na pasteis de nata :D
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 05 Lis 2022 12:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 998
złoty
Skoro jeszcze się szlajam po Europie uprawiając loundżing, to wspomnę o moich pomysłach na ten wyjazd – a właściwie na relację. Głównie z powodów wspomnianych we pierwszym wpisie wyszło jak wyszło, ale cóż. Może ktoś się kiedyś zainspiruje.

W 2021 tak szybko ten wyjazd został odwołany, że nawet nie rozważałem co będę robił w Brazylii. Ale z nowym, 2022 rokiem, okazało się, że chyba będzie można ten wyjazd zrealizować. Pierwszym pomysłem, który przyszedł mi do głowy – i to chyba źle o mnie świadczy, że zacząłem planować wyjazd na podstawie chwytliwego tytułu – były wydarzenia początku wojny w Ukrainie. иди нахуй brzmiało jak fajny tytuł. Co prawda wciąż nie jestem pewien czy już można żartować, ale cóż, zobaczyłem, ile kosztuje dotarcie do miejsca uzasadniającego tytuł (w wersji szybkiej) albo ile trwa (w wersji wolnej), że sobie odpuściłem. Może nawet lepiej, bo jeśli dobrze widzę, to sąsiedni live opiera się na podobnym pomyśle (ale zapewne lepszym wykonaniu...). @tropikey będzie fotka przy drogowskazie/napisie z nazwą?

Potem planowałem zrobić sequel do mojego wyjazdu na Azory w listopadzie zeszłego roku. Czyli połączenie pracy i zwiedzania, ale że najpierw praca się okazała niepołączalna, a potem przyszedł HR i wyrównał, to i ten pomysł upadł.

Kolejnym pomysłem było nawiązanie do el dorado. Głównie dlatego, że dzięki tej relacji zmieni się mój status na tym portalu, ale też dlatego że jest to pierwszy wyjazd z planowanych 4, które docelowo mają mi dać golda w A*. Ba, planuję stworzyć własny program Elyta plus i być jego beneficjentem. Ponieważ jest to program z plusem, to i rodzina się załapie na rozdawane goldy... .A przynajmniej takie coś sugeruje wheretocredit (z zastrzeżeniem, że jeden z wyjazdów, ten najbardziej milonośny, jest jeszcze w etapie zawieszenia – więc i klasy rezerewacyjne są „oczekiwane”).

Ale, tyle o moich pomysłach. Póki co trzeba się nacieszyć Europą, a dokładniej znowu Lisboną. Do saloniku, kolejka jest dwa razy dłuższa niż w wczoraj.
Image
A że ja mam pół godziny, to sobie odpuszczam. Nie odpuszczam sobie 10 euro w voucherze. A co. Wszędzie na dole też są kolejki, poza pizza hut. Ale to tylko glitch systemu, bo szybko po mnie robi się kilkunastoosobowa kolejka. Tak wygląda 10 euro w fast foodzie:
Image
(Tak, wiem, nie zauważyłem że to z ananasem. Cóż, dzisiaj wyprodukowałem trochę foodwaste’u. Poza tym, i tak mnie zaraz nakarmią)

Jeszcze tylko kontrola graniczna, gdzie byłem na tyle uczynny że udało mi się przekonać dwójkę Amerykanów, którzy z oporem godnym lepszej sprawy próbowali skorzystać z bramek dla klientów z gwiezdnym kółeczkiem – że oni potrzebują flagi nie tylko z gwiazdkami, ale i paskami. Pana, lokalnego, który próbował użyć prawa jazdy na bramce paszportowej, już mi się nie chciało.
Image
A potem kolejna kolejka – tym razem do kolejki do gate’u. Tyle dobrze, że demokratyczna, a nie jakieś sztuczne podziały na grupy pierwszeństwa i drugi raz – po Porto, sprawdzono mi szczepienie na koronę. Wygląda że ten proces jest bardzo dopracowany – bo dostałem urzędowo wyglądający glejt.
Image
I kanapka z porannego lotu na deser.
Image
Tyle z Europy, do usłyszenia z drugiej półkuli.
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
 
 
#12 PostWysłany: 05 Lis 2022 14:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6688
HON fly4free
"będzie fotka przy drogowskazie/napisie z nazwą?" Postaram się :)
Góra
 Relacje PM off
abelincoln lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 06 Lis 2022 01:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 998
złoty
Bardzo pociesznie wyglądał inny Amerykanin który stał jako pierwszy w kolejce dla burżujów. Stal, i stał, i stał, aż zaczęli wpuszczać. I okazało się że pan to raczej pospólstwo i to najpośledniejszego sortu. Grzecznie pokazano my właściwą kolejkę, ale długo trwało zanim się przestał awanturować, że jak to, na sam koniec? Przecież on tyle już stał, to niesprawiedliwe, a tak w ogóle bez sensu.

Jak to zwykle była, rękawy w Lizbonie są dla zarządu, nas wieźli autobusem. Tyle dobrze że C miało mały, ciasny, ale własny.
Image

I fajnie że TAP przygotowuje nas na południowe podejście do życia (wiem, stereotyp). Pojechaliśmy po samolot, nasz autobus oraz drugi z pasażerami z ekonomicznej. No i sobie stoimy, drugie schody nawet nie przygotowane. Po jakimś czasie podchodzi spacerowym krokiem pan, i zaczyna ustawiać schody pod drugie wejście. Kibicują mu oba autobusy. A widać że pan jest dokładny - cofał i podjeżdżał że 3 razy. Ale w końcu skończył. Czekamy dalej. Po pewnym czasie wyszła z samolotu pani koordynatorka. Zaczęła patrzeć na samolot. My z nią. I tak się patrzyliśmy i patrzyliśmy... Dobrze że autobus klimatyzowany, bo pod samolotem spędziliśmy ponad kwadrans.
Image

Ale w końcu udało się wejść na pokład. I widzę że oszczędności trafiły i tutaj - zamiast kosmetyczki dostaje się woreczek, ale dobre i to. Z tyłu mają tylko dobre towarzystwo.
Image
Widać że samolot troszkę już przeszedł, tu brudno, tam nadłamany podłokietnik, pianka rodem z "Usterki", a jak wyciągnąłem pilota, to rozwijanie sznurka się zacięło i spędziłem kupę czasu próbując go - dość na chama - wepchnąć z powrotem...
Imagesu
A sam lot? Można się przyzwyczaić do tego trybu podróżowania, nawet jeśli się upewniłem, że nie mogę spać w środkach komunikacji. Nawet na leżąco. Ale jedzenie w miarę ok, wino dobre, ale niezbyt często polewane, kawa o dziwo pijalnia.
Image
Już w GRU, gdzie czeka mnie nocka - bo o 7 rano lot do IGU. Niby miałem hotel, ale ponieważ nie odpowiedział na pytanie czy oferowany transportu na lotnisko jest dostępny o 5 rano, i nie wiem jak o tej porze się tutaj sprawuje Uber, poszukam możliwości na airside. Swoją drogą, kto wymyślił by tranzyt polegał na wyjściu na zewnątrz i wejściu ponownie(na krajówkach)...
Image
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#14 PostWysłany: 06 Lis 2022 14:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 998
złoty
Nocka na lotnisku jak to nocka na lotnisku - głośno, jasno i średnio wygodnie. Chyba najlepsze miejsce do spania na terminalu 2 jest obok Plaza Premium Lounge. Jest kilka siedzisk bez oparć, jest trochę ciemniej niż w pozostałych miejscach i jest też ciepłej - wszędzie indziej jest po prostu zimno. Gorzej z towarzystwem - po jednej stronie była rodzina z dwójką małych dzieci, które najpierw się bawiły, a potem były marudne. A z drugiej sobie siedział pan i rozmawiał z partnerką na głośnomówiącym. Odkąd przyszedł około pierwszej, aż do trzeciej, gdy stwierdziłem, że w takim hałasie to nie zasnę i poszedłem się przejść. Jak potem przyszedłem do lounge otwieranego o 5 - to wciąż gadał...(Miejscówka do spania)
Image
<Dziaders mode on>swoją drogą to fascynujące ile osób tutaj nie stać na słuchawki - bo przecież nie zmuszali by wszystkich wokół do słuchania bzdurek, które oglądają na telefonach, no nie? <Dziaders mode off> (Noc i poranek)
ImageImage

I jak miło, za całe 8 USD wylicytowałem wodę i chipsy oraz miejsce z przodu. Co prawda wczoraj dostałem maila że nie, ale dzisiaj kasę pobrano - i widzę nowe miejsce na karcie pokładowej. Dobrze wydane pieniądze. Co ciekawe, albo tak się wyróżniam, albo stewardesa wiedziała że trzeba do pasażera na tym miejscu zwracać się po angielsku (nie to co wczoraj...)
Image
Teraz czas na Argentynę, airbnb i wieczorne zwiedzanie.
Image
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
benedetti uważa post za pomocny.
 
 
#15 PostWysłany: 06 Lis 2022 20:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 998
złoty
Od początku pobytu w Foz mam mieszane uczucia. Już w drodze z lotniska widać sporo brzydoty - jakieś ledwo stojące słupy, zabudowania w stanie agonalnym, droga proszącą się o remont (i chyba coś takiego się dzieje) ale oprócz tego też pasujące jak pięść do nosa ogromne resorty, hotele, centrum handlowe godne Mokotowia, czy odpustowe atrakcje w postaci wystawy o dinozaurach połączonej z motoryzacyjną oraz ice-barem. W centrum jest niewiele lepiej. Jakieś bloki, każdy z innej bajki, dziurawe ulice oraz odpicowane pojedyncze parcele.
Image
Image
(Najwyraźniej wszyscy chcą stąd wyjechać. Kolejka do autobusu na lotnisko. Do parku też jedzie.)
Image

Ale na początek lokalny folklor, czyli demonstracja/blokada lokalnego garnizonu przez zwolenników poprzedniego prezydenta. "ukradli nam wybory" czy też "przestępca u władzy" - było kilka angielskojęzycznych transparentów. Na szczęście nastrój jest pozytywno-radosny. Nikogo z automatem czy rogami bizona nie było widać. Cóż, mam nadzieję że w przyszłym roku w Polsce raczej też będzie bezprzemocowo. Bo tego typu protestów można być pewnym...
Image
Troszkę dalej odpust (bo co innego może być w niedzielę w katolickim kraju?) bardzo fajnie wyglądający zresztą. W ofercie wszystko co jest w takich miejscach, łącznie z rdzennym Amerykaninem (południowym?) z instrumentem dmuchanym oraz szydełkowanym Janem Pawłem II.
Image
Skoro kiedyś nauczyliśmy Francuzów jedzenia widelcem - to może też Brazylijczyków robienia wody brzozowej?
Image

Potem zachciało mi się pójść na punkt widokowy, z którego widać most graniczny z Argentyną. Niby to 20 min spaceru od dworca autobusowego, taka nieprzyjemna okolica, w sensie brudno, zaniedbanie, bezdomne koty, że doszedłem do 3/4 i sobie odpuściłem. Wróciłem na dworzec łapać autobus do Argentyny, gdzie mam nocleg.
[Image

Swoją drogą, ktoś wie dlaczego EU serce Foz? Widziałem to w kilku miejscach...
Image
W przeciwieństwie do @benedetti (świetny opis dojazdów w Iguazu) kierowca nie tylko się zatrzymał na granicy brazylijskiej, nawet poszedł ze mną do pogranicznika. Pewnie dlatego że byłem jedynym pasażerem. I teraz muszę dostać pieczątkę wjazdową...
Image

Teraz tylko znaleźć airbnb i można się przygotowywać do atrakcji wieczoru. Poza tym, w Argentynie stabilnie.
Image
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#16 PostWysłany: 06 Lis 2022 20:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lip 2018
Posty: 1533
Loty: 122
Kilometry: 290 393
złoty
abelincoln napisał(a):
Od początku pobytu w Foz mam mieszane uczucia. Już w drodze z lotniska widać sporo brzydoty - jakieś ledwo stojące słupy, zabudowania w stanie agonalnym, droga proszącą się o remont (i chyba coś takiego się dzieje) ale oprócz tego też pasujące jak pięść do nosa ogromne resorty, hotele, centrum handlowe godne Mokotowia, czy odpustowe atrakcje w postaci wystawy o dinozaurach połączonej z motoryzacyjną oraz ice-barem. W centrum jest niewiele lepiej. Jakieś bloki, każdy z innej bajki, dziurawe ulice oraz odpicowane pojedyncze parcele.

Mi akurat po pobycie w Sao Paulo, Foz jawiło się jako bardzo przyjemne miejsce.
Co do kierowców to tak, oni faktycznie wychodzą, kierują a nawet każą się wpychać przed innych, bo im się generalnie spieszy. No i jak się nie wepchniesz, to może nie poczekać.
Powodzenia!
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
SPLDER lubi ten post.
 
 
#17 PostWysłany: 06 Lis 2022 22:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lip 2013
Posty: 1486
platynowy
abelincoln napisał(a):
Swoją drogą, ktoś wie dlaczego EU serce Foz? Widziałem to w kilku miejscach...

'Eu' nie 'EU'.

'Eu' to po portugalsku "Ja" - Ja kocham Foz do Iguacu.
8-)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#18 PostWysłany: 06 Lis 2022 23:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 998
złoty
Nie da się ukryć, że ma to większy sens... Podróże kształcą
Góra
 Relacje PM off  
 
#19 PostWysłany: 07 Lis 2022 04:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 998
złoty
Już nie pamiętam gdzie przeczytałem o możliwości odwiedzenia wodospadów w świetle księżyca - kilka dni w miesiącu, gdy jest pełnia i gdy pogoda na to pozwala. Brzmiało to na tyle interesująco, że znalazłem jakiś link, informacje o cenie (99 dolarów) i wrzuciłem do oneNote'a o Brazylii.

Gdy zacząłem dokładniej się tym interesować, okazało się, że owszem, za 99 (w najtańszej ofercie jaką znalazłem) to przywiozą i odwiozą z Foz. A bilet trza kupić samemu za skromne 138 dolarów. Stwierdziłem że tak się nie bawię - za bardzo się przywiązałem do tej myśli o nocnych odwiedzinach, by z nich rezygnować, ale dojazd sobie zorganizuję sam. Dlatego też nocleg mam po stronie argentynskiej. Jest też możliwość zjedzenia kolacji w parku za skromne 45 dolarów - ale nawet przy oficjalnym kursie w knajpach to troszkę za dużo dla mnie.

Ale najpierw poszedłem do sklepu - a tutaj tuż obok trwa mecz, który obserwuje z setka widzów. Jako że nie chciałem płacić za mecz o którym nie mam pojęcia, to dołączyłem do licznej grupy oglądającej zza płotu. Patrząc na stan murawy i sylwetki zawodników, była to jakaś wersja okręgówki - ale im się chciało. A to najważniejsze. Potem przyszedł czas na autobus do parku.

Image
Image
Niby mial jeździć co pół godziny, ale czekałem ponad dwa razy dłużej. Trudno. W środku kierowca bardzo misowaty z kubkiem na yerba mate. Wpuścił nas wszystkich, popatrzył na nas i sobie poszedł. Do sklepu po colę... Spoko, mam jeszcze zapas czasu. A pan kierowca, jak tylko wyjechaliśmy z miasta włączył nadświetlną. Przypomniał mi się wtedy mem o kierowcy warszawskiego MZK. My też nie jechaliśmy. My ZA-PIER-DA-LA-LI-ŚMY. przyhamowały go dopiero progi zwalniające niedaleko parku. I dziwna uroczystość.
Image
Jak już prawie dojechaliśmy, zatrzymał nas osobnik kierujący ruchem. Nie wiem czemu, bo uroczystość była na trawniku a droga była wolna. Pozwolił jechać w takim momencie, że wychodziłem z autobusu gdy wszyscy stali na baczność i śpiewali - chyba - hymn. A potem zaczęły się przemówienia. Zaczęła pani mówiąca takim drżącym od bólu i dramatów głosem, coś o obronie, że zacząłem się zastanawiać czy dziś nie jest jakaś rocznica Falklandów czy czegoś w tym stylu. Szczególnie że byli też wojskowi. Ale nastepni mówcy mieli już spokojniej, i o ekologii czy parku, więc może pierwsza ma przeszłość sceniczną... No i sprawdziłem, że dzisiaj bodajże jest dzień bankowca.
Image

Na początek spaceru pani przewodniczka wyjaśnia coś długo i dokładnie. Jako że robi to w narzeczu lokalnym, to nie mam pojęcia co chce nam przekazać. Stawiam, że jakieś zasady bezpieczeństwa. Z jednej strony, skoro są tutaj pumy i jaguary, wypadało by się czegoś dowiedzieć. Z drugiej, nawet wiedząc - co to da, jeśli zostanie się zaszeregowanym do kategorii przekąsek.

Po krótkiej przechadzce zatrzymujemy się na stacji kolejki na krótką, 45 minutową przerwę. Na pewno nie ma to nic wspólnego ze znajdującą się tam kawiarnią i sklepem z pamiątkami...
Image
Potem, o dziwo, jest podział na grupę lokalną i anglojęzyczną (całe 6 osób) I słyszymy mały wykład o geografii Argentyny. Potem wsiadamy w pociąg. Po dojechaniu na miejsce spacer najpierw po szlaku, a potem po kładkach z postojami fotograficznymi na platformach. Wracamy po 2 godzinach.

Miały być akapity przetykane zdjęciami, ale (głos Bogusława Wołoszańskiego) nie uprzedzajmy faktów.

Bardzo fajny jest spacer nocą po ścieżce i po kładkach, poza kilkoma drobnymi szczegółami - świerszcze świergają, ptaki czasem zaśpiewają, puma mlasknie z rzadka. Oświetlone światłem księżyca. Jeleń na rykowisku normalnie. Wodospady są klasą same w sobie.

Ale, to jest duża grupa , spokojnie ponad setka osób i trzeba się pilnować, bo druga podobnie liczna zjawi się o określonej godzinie. Więc czasem idzie się niczym w łączniku na metrze świętokrzyska. Albo w metropolis. A nie po swojemu. Po drugie, światło księżyca jest bardzo romantyczne. Jeśli nie schowa się za chmurami. Wtedy naprawdę słabo widać. A po trzecie, w ciemności średnio widać głębię. I to chyba nie tylko moje zaburzenie percepcji. A bez głębi ciężko docenić ogrom wodospadów Iguazu...

Czy żałuję jego doświadczenia? Nie, było interesująco. Czy warte jest to tej ceny? Też nie. A czy poleciłbym to innym? Hmmm, chyba też nie. I na pewno nie jako pierwsza styczność z wodospadami.

Wracając do zdjęć (tak, te poniższe są robione w nocy). Mam kartofel zamiast aparatu i kiepskie umiejętności - w dodatku mój aparat lubi używać sztuczne inteligencji. Co mu średnio wychodzi. Trochę mi wstyd pokazywać publicznie takie zdjęcia, ale cóż. Wypadałoby pokazać coś, co się reklamowało jako główny punkt programu...
ImageImageImageImageImageImageImageImage
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
 
 
#20 PostWysłany: 07 Lis 2022 17:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 998
złoty
Dzień zaczął się późno - bo musiałem odespać te kilka poprzednich nocy - i trochę pechowo, jakoś udało mi się zablokować dostęp do maila podczas kupowania biletów do parku Iguazu. Nie jest to krytyczny problem, ale sporo rzeczy mam pod ten adres podpięty - no i jest to mój pierwszy adres email, stworzony jeszcze w 1999 roku. Cóż, straciłem pół godziny i wrócę do tematu wieczorem. Nie mam pojęcia jaką datę urodzenia podałem 23 lata temu. Na pewno nie swoją...

Dojazd do parku bez większej historii ale w mocno przytulnej atmosferze. Najbardziej mnie rozczuliło jak na jednym z przysiadków zaczęła wysiadać połowa z nastoosobowej grupy. Najpierw wysiadła jedna osoba, potem druga - a reszta zaczęła się żegnać, gadać, coś tam uzgadniać. Trwało to i trwało, współpasażerowie patrzyli na to obojętnie - chciałbym być tak zrelaksowany a nie żyć zgodnie z rytmem wskazówek zegara...
A i jeszcze jedna rzecz. Wczoraj bilet RT kosztował 40 reali. Dzisiaj zapłaciłem 30. Nominalnie cena w peso taka sama - aż tak się osłabiło przez noc?
Image

A i dlaczego przez kilka lat(bo na tyle wygląda ten autobus) nie ściągną resztek folii z siedzeń? Widzę to w kolejnym autobusie.
Image
Tyle pytań, tak mało odpowiedzi...
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 69 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group