Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 24 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
#21 PostWysłany: 15 Sie 2018 18:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Paź 2013
Posty: 369
Loty: 58
Kilometry: 144 870
niebieski
11.11. – 15.11., czyli Tajlandia wyspiarska

Wakacje bez plaży, wody i relaksu? Not gonna happen! :D

Podczas tworzeniu planu przeglądałam przez setki stron i artykułów. Stale trafiałam na coś nowego. Coś ciekawego. Większość odkrytych miejsc i pomysłów na zagospodarowanie czasu „wołała” do nas z taką mocą, że wiedząc już o ich istnieniu i mając je niemal na wyciągnięcie ręki, nie potrafiliśmy z nich zrezygnować. Realizacja każdego kolejnego punktu wyprawy automatycznie pozbawiała nas jednak dni, które planowaliśmy spędzić w towarzystwie lazurowej wody, białego drobnego piasku i podwodnego świata. Ze stopniowym rozszerzaniem pierwszej - intensywnej części wyjazdu, uszczuplaliśmy jej drugą część - pulę na relaks. Ani się obejrzeliśmy, a w konsekwencji tych radosnych poczynań zostało nam zaledwie 4 dni. :lol: Niewiele…

O zupełnie dziewiczych wyspach w Tajlandii można już zapomnieć. Masowa turystyka, która w ostatnich latach zalała kraj, w przeważającej części pozbawiła go idyllicznego, sielskiego klimatu. Mimo tego, sytuacja nie jest beznadziejna. ;) Przy odrobinie chęci, nadal można znaleźć miejsca względnie spokojne i warte odwiedzin.

11.11. i 12.11. – Ao Nang

Ao Nang na przykład…. takim miejscem nie jest :P, ale tajemnicą jego turystycznego sukcesu jest logistyka.
Ao Nang, punkt newralgiczny Krabi, do którego skierowaliśmy się z Khao Sok NP, jest najlepszym miejscem wypadowym na pobliskie wyspy. Wystarczy przejść się wzdłuż brzegu, bądź jakąkolwiek prostopadłą do niego uliczką, by rozwinął się przed nami bogaty wachlarz ofert i możliwości dostania się na okoliczne wyspy. Ponieważ do miasta dotarliśmy późnym popołudniem, to zdecydowaliśmy się zatrzymać w nim na 2 noclegi, czyli jeden pełny dzień i rozglądnąć się po okolicy.

Plaża w Ao Nang jest raczej przeciętna. Nie należy do najczystszych. Jest duża, popularna i w sezonie ponoć bardzo tłoczna. Bliskość ruchliwej ulicy oraz warkot silników łodzi motorowych, które nieustająco kursują tam i z powrotem, czynią ją dość hałaśliwą. Otoczenie nie sprzyja wypoczywaniu. ;) Plaża oczywiście jest dużo ciekawszą alternatywą, niż duszne, betonowe centrum miasteczka, ale potraktowałabym ją raczej w kategoriach tych "do spacerowania" jej wybrzeżem, niż "do leżenia plackiem"… Najlepiej w obuwiu, bo składa się z miliona drobnych, połamanych i ostrych jak żyletki muszelek 😉. Oczywiście, im wybierzemy się dalej od miejsca tranzytowego, tym robi się sympatyczniej i ciszej.
Załącznik:
DSC03766-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03771-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03772-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03773-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03774-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03784-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03787-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03789-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03799-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03800-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03804-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03831-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03818-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03835-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03839-Resizer-800.jpg

W Ao Nang zupełnie przypadkiem trafiliśmy na pyszną jadłodajnię. Było tak smacznie, że nie eksperymentowaliśmy już nigdzie indziej. Najczęściej dania nie doczekiwały zdjęcia, ale znalazłam przykładowe rarytasy. Przyznacie, że poza rozpieszczaniem brzucha cieszyły tez i oczy...? :)
Załącznik:
DSC03767-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03834-Resizer-800.jpg


13.11. – Koh Phi Phi

Na pierwszy ogień wybraliśmy popularne wyspy Phi Phi… :) W pewnością każdy, kto rozmyślał kiedykolwiek o podróży do Tajlandii i choć trochę zgłębiał temat, słyszał o niebiańskiej Koh Phi Phi. Sporów na temat tego, czy faktycznie jest „niebiańską” nie ma końca. Ile turystów, tyle opinii. Według mnie kluczowe jest pytanie, czego szukamy, bo bez dwóch zdań - wyspa jest specyficzna. ;) Ale po kolei…

Z Ao Nang na Koh Phi Phi kursują promy. Rejs trwa około półtorej godziny.

Pod nazwą Koh Phi Phi kryją się dwie wapienne skały Koh Phi Phi Doh oraz Koh Phi Phi Leh, połączone ze sobą wąskim przesmykiem. Ten malowniczy niuans czyni wyspę niezwykle charakterystyczną i urokliwą. Krystalicznie czysta, turkusowa woda okalająca wyspę dopełnia wrażenia doskonałości. Natura dała w tym miejscu niezły popis i zapewniła tym samym Phi Phi bezpieczną, wysoką pozycję w rankingach najpiękniejszych tajskich wysp.
Załącznik:
DSC03840-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03841-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03842-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03844-Resizer-800.jpg

Wąski przesmyk to miejsce, gdzie wyspa najintensywniej tętni życiem. Dla osób mniej imprezowych dobra wiadomość – Phi Phi można wziąć sposobem. :D Jeśli nie gustujecie w dyskotekowo-klubowych klimatach poszukajcie noclegu oddalonego od imprezowego przesmyku. My na przykład zatrzymaliśmy się w bardzo przytulnych domkach – Vikings, do których spokojnie można dojść na piechotę, a są na tyle daleko, że właściwie do ośrodka nie docierają żadne odgłosy nocnego życia. Resort dysponuje dwoma prywatnymi plażami, więc jest dość kameralnie.
Załącznik:
DSC03846-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03848-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03849-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03850-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03851-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03853-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03862-Resizer-800.jpg

Polecam również wspinaczkę na punkt widokowy. W upale jest bardzo męcząca, ale widok roztaczający się z góry - wart zachodu. :o Wybraliśmy się w jego kierunku dopiero późnym południem, głównie z myślą o zachodzie słońca. Było pięknie, ale bardzo tłoczno. Jestem przekonana, że pojawienie się w tym miejscu o poranku byłoby o niebo lepszym wyborem, a krajobraz cieszyłby oczy oraz duszę jeszcze mocniej. Wyobrażam sobie, że wschodzące słońce przyjemnie ogrzewa plecy i buduje niezapomniany nastrój. Zalewa ciepłym światłem wąskie wybrzeże poniżej i stopniowo nasyca krajobraz barwami. A jeśli można byłoby się napawać tak magicznym widokiem w ciszy i względnym odosobnieniu to myślę, że mogłoby to być jedno z najbardziej magicznych podróżniczych wspomnień.
Załącznik:
DSC03867-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03879-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03903-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03937po-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03947-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03964-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03973-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC03941-Resizer-800.jpg

Więc w czym tkwi haczyk? A no w tym, że nie tylko my jesteśmy entuzjastami przyrody szukającymi nieprzeciętnych miejsc. Phi Phi przyciąga tłumy, które chcąc nie chcąc, stale towarzyszą nam podczas odkrywania jej piękna. Dobrze mieć to na uwadze obierając ją jako cel wizyty. To głośna i bardzo imprezowa wyspa, z mnóstwem pubów, dyskotek oraz nocnych występów fireshow na plażach. Ze sławnymi drinkami w wiaderkach i całym wachlarzem używek oferowanych często wprost. Należy mieć świadomość jej specyfiki, by na miejscu nie przeżyć rozczarowania. Mimo pewnych mankamentów uważam, że jej naturalne piękno nie zawiedzie i zrekompensuje wszelkie niedogodności. ;)
Załącznik:
DSC04027-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04078-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04058-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04041-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04088-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04096-Resizer-800.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Moje relacje:
2017 - Tajlandia/Kambodża
2016 - Bałkany
2015 - Zachodnie Wybrzeże USA
2014 - Maroko


Ostatnio edytowany przez Maxima0909, 16 Sie 2018 18:38, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
olajaw lubi ten post.
 
 
#22 PostWysłany: 15 Sie 2018 19:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Paź 2013
Posty: 369
Loty: 58
Kilometry: 144 870
niebieski
14.11. – Sunset Krabi Cruise

Z niebiańskiego Phi Phi, skierowaliśmy się do Krabi, skąd ok. 14:00 ruszaliśmy już na kolejną przygodę.
Bardzo rzadko korzystamy ze zorganizowanych wycieczek. Lubimy niezależność. Ale kiedy maksymalną dawkę wrażeń chcemy skomasować w ekstremalnie krótkim czasie, to najrozsądniejszym pomysłem jest chwilowo porzucić swoje nawyki i pozwolić sobie na niewielkie odstępstwa. ;) Z oferty powyższego biura skorzystaliśmy przede wszystkim ze względu na możliwość „zaliczenia” kilku miejsc snorklingowych w ciągu jednego dnia. Dodatkowo, opcja popołudniowa była dla nas atrakcyjniejsza organizacyjnie:
a) późniejsze wypłynięcie na morze dawało nam przewagę czasową – mogliśmy w miarę bezstresowo wrócić z Phi Phi (prom + taxi) do Krabi - na miejsce zbiórki i jeszcze tego samego dnia skorzystać z wycieczki
b) po zakończonym rejsie, mogliśmy skorzystać z opcji „odstawienia” bezpośrednio na Railay, gdzie mieliśmy zaplanowany kolejny nocleg (po zmroku dostanie się na Railay prywatną łódką jest w zasadzie niemożliwe – musielibyśmy czekać do kolejnego dnia; tym sposobem zaoszczędziliśmy również na transporcie)

Z samej wycieczki jesteśmy bardzo zadowoleni. Statek był super klimatyczny. Grupa niezbyt duża, co dawało pełną swobodę w poruszaniu się - i na pokładzie i podczas przebywania w wodzie. Do tego młoda i niezwykle sympatyczna załoga zapewniała kupę śmiechu i dawała energetycznego kopa. Pakiet obejmował 4 spoty snorklingowe, dodatkowo umożliwiał nielimitowane korzystanie z kajaków, czy desek. Ponad to, atrakcja dla odważniejszych w postaci skoków z dachu łodzi – stylem dowolnym :lol:, dużo przepysznego jedzenia i napojów w cenie rejsu oraz odprężająca muzyka w tle. Na deser przepiękny zachód słońca, a po zmroku – dla chętnych – możliwość popływania w bioluminescencyjnym planktonie.
Załącznik:
DSC04115-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04117-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04119-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04121-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04122-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04127-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04129-Resizer-800.jpg

Załącznik:
GOPR6845po-Resizer-800.jpg

Załącznik:
GOPR6897po-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04141-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04147-Resizer-800.jpg

Poranek i wczesne popołudnie były bardzo upalnie i słonecznie, ale wraz z upływającymi godzinami przybywało coraz więcej chmur. Nadciągająca warstwa chmur była zbawienna – szczęśliwie obyło się bez poparzeń, ale brak promieni słonecznych jednocześnie znacząco wpłynął na przejrzystość wody. Myślę, że połyskujące w słońcu wielobarwne rybie łuski robią piorunujące wrażenie. Pierwsze swoje spotkanie z podwodnym światem uważam za udane, choć do zachwytów mi daleko. Obiektywnie - właściwie szara i obumarła rafa koralowa nie mogła zrobić wrażenia, ale pływające na wyciągniecie ręki kolorowe rybki były cudowne.
O dobrych zdjęciach nie było mowy – za mało światła.
Załącznik:
GOPR6807po-Resizer-800.jpg

Załącznik:
GOPR6812po-Resizer-800.jpg

Załącznik:
GOPR6816po-Resizer-800.jpg

Załącznik:
GOPR6827po-Resizer-800.jpg

Załącznik:
GOPR6830po-Resizer-800.jpg

Załącznik:
GOPR6841po-Resizer-800.jpg

Załącznik:
GOPR6889po-Resizer-800.jpg


Zachód słońca.
Załącznik:
DSC04208-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04194-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04177-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04223-Resizer-800.jpg


Niestety zaraz po zachodzie słońca złapała nas ulewa. Była tak intensywna, że na tyłach statku momentalnie zrobił się mały basen. :D
W Tajlandii nawet najintensywniejsze deszcze okazały się być całkiem przyjemne. Są ciepłe. Po kilku zaliczonych oberwaniach chmury traktowaliśmy je jako nieodłączny element Azji. Początkowo nas zaskakiwały. Z niekrytą fascynacją poznawaliśmy ich charakterystykę :shock:, a z czasem po prostu przywykliśmy. Do tej pory śmiejemy się, że błyskawicznie zostaliśmy zapoznani z „regułę 15 sekund” – jeśli w tym czasie nie jesteś w stanie znaleźć schronienia lub okryć się przeciwdeszczowym odzieniem wierzchnim – szkoda energii, just let it happen. :lol: :lol: :lol:

Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja, kiedy tkwisz na środku morza, po zapadnięciu mroku :? , deszcz jest tak obfity, że nie widać świata poza pokładem, a jedynie częściowe zadaszenie nie chroni przed deszczem. Nieprzyjemny wiatr wzmagał uczucie przeszywającego chłodu i już po kilku pierwszych minutach dygotaliśmy z zimna. Mimo niesprzyjających warunków garstka uczestników rejsu zdecydowała się na kąpiel w świecącym planktonie. My znaleźliśmy się w tej drugiej grupie. ;) Wizja wchodzenia do ciemnego, niespokojnego morza skutecznie studziła mój zapał. :lol: Prawdopodobnie temperatura wody była zdecydowanie wyższa, niż powietrza. I może nawet unoszenie się na jej powierzchni byłoby przyjemniejsze, niż stanie w ulewie na pokładzie, ale nie w takich okolicznościach chciałam spełniać marzenie. ;) Nie za wszelką cenę i nie w pośpiechu. Zrezygnowaliśmy bez poczucia straty, czy żalu. "Co się odwlecze, to nie uciecze", a wyczekane doświadczenie mam nadzieję będzie smakować jeszcze bardziej...

Na Railay zostaliśmy odstawieni na długi dryfujący na wodzie mostek. Pan sternik pomógł nam wykaraskać się z rzucającej się na wodzie łódki, dorzucił nam 4 plecaki (tak, tak... już po 2 na głowę :shock: – ja naprawdę nie wiem, kiedy one się rozmnażają!?!? :? :lol:), serdecznie pozdrowił i odpłynął.... :D A nas czekał jeszcze długi marsz w strugach deszczu w poszukiwaniu ośrodka, w którym mieliśmy dwa kolejne noclegi. :P Wodospad spadający strumieniem wody z ronda kapelusza nieco ograniczał widoczność, ale szczęśliwie po ponad godzinie dotarliśmy do Railay Garden View. Jeszcze tylko ponad 150 stromych schodów do pokonania i w końcu nadszedł czas na zasłużony odpoczynek. ;)
Nigdy wcześniej, ani później mój organizm nie doświadczał tak długo, tak intensywnych opadów. :shock: :shock: :shock: Fakt faktem – nie spieszyliśmy się w poszukiwaniu naszego noclegu. Przyświecała nam zasada „let it happen”. :lol: Pamiętam – namokłam wtedy jak gąbka :D :D :D.
Załącznik:
IMG_20171114_193114-Resizer-800.jpg

Wieczór spędziliśmy na tarasie z widokiem na morze. W towarzystwie Changa i ciekawskich nietoperzy. :o
Załącznik:
DSC04240-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04232-Resizer-800.jpg


15.11. Naturo, chapeau bas! - Railay

Ośrodek Railay Garden View jest fantastyczny! Położony na zboczu wzgórza na wschodnim wybrzeżu Półwyspu Railay, w otoczeniu bujnej, soczyście zielonej roślinności. Żeby dostać się do naszego najwyżej usytuowanego na skarpie bungalowa mieliśmy do pokonania ponad 150 stromych schodów. I nie narzekaliśmy, bo po każdorazowej wspinaczce widok z domku błyskawicznie rekompensował nam wszystkie trudy. Widok z tarasu - na ogród poniżej i majaczące w oddali morze – hipnotyzujący. Nieustająco piękny o każdej porze dnia i nocy. Wiem co mówię – sprawdzałam również o wschodzie słońca. 8-)
Załącznik:
DSC04312-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04316-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04317-Resizer-800.jpg

Domki wykonane w rustykalnym stylu są bardzo przytulne i przestronne. Ośrodek dysponuje także otwartą restauracją, w której można zjeść smaczne śniadanie, poczytać książkę lub po prostu posiedzieć i popodziwiać otaczającą nas egzotyczną przyrodę. Gorąco polecam to miejsce.
Załącznik:
IMG_20171115_081135_1-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04243-Resizer-800.jpg

Załącznik:
IMG_20171115_081135_1-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04315-Resizer-800.jpg


Półwysep Railay wcina się głęboko w Zatokę Phang Nga. Jego wyjątkowy charakter tworzą urokliwe, ukryte plaże. Plaże, które za sprawą mogotów – czyli pionowych, wapiennych gór porośniętych gęsto przez dżunglę - są zupełnie niedostępne od strony lądu. Można się tu dostać jedynie od strony morza.

Na Półwysep Railay składają się aż cztery plaże: po stronie wschodniej - Railay East, a po stronie zachodniej rozdzielone wapiennymi klifami – Railay West, Tonsai oraz Phra Nang Cave Beach.

Do Wschodniej Railay podpłynęliśmy łódką dzień wcześniej. Również po wschodniej stronie znaleźliśmy zakwaterowanie w Garden View Resort. Po tej stronie półwyspu zlokalizowana jest większość restauracji, barów, resortów, jak również sklepiki z pamiątkami i liczne biura turystyczne. East Railay nie nadaje się do plażowania (woda jest tu raczej płytka i mętna, a brzeg porośnięty lasem namorzynowym), ale oferuje ładne widoki.
Załącznik:
DSC04244-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04247-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04248-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04249-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04322-Resizer-800.jpg

Aby dotrzeć na druga stronę półwyspu, do Zachodniej Railay, musieliśmy się udać na około 10-minutowy spacer. Główna ścieżka przecinająca półwysep i łącząca plaże jest bardzo przyjemna i spokojna. Przechadzając się w cieniu palm, nierzadko w towarzystwie stada małp, mijaliśmy kilkanaście bardzo prostych, niezwykle klimatycznych knajpek i barów reagge z tajskimi rastafarianami za ladą. :D To takie miejsce z dobrą wibracją i nawet po zachodzie słońca nie traci klimatu. ;) Można się tu wygodnie rozłożyć na leżankach/pufach, zapalić sziszę lub „papierosa Boba Marleya” i celebrować życie. ;) 8-)
Załącznik:
DSC04274-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04276-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04292-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04295-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04297-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04306-Resizer-800.jpg


A to już West Railay - jedna z najchętniej fotografowanych plaż Tajlandii. Jest naprawdę bajkowa – najdłuższa i najszersza wobec dwóch sąsiadujących. Złoty, błyszczący w słońcu piasek, pionowe skały wyrastające z przejrzystej, lazurowej wody oraz charakterystyczne łodzie przyozdobione szarfami kolorowych kwiatów i wstążek – to połączenie doskonałe i kwintesencja moich wyobrażeń związanych z rajskimi tajskimi plażami. Absolutny chapeau bas dla natury po raz kolejny! Byliśmy zachwyceni, oszołomieni i przeszczęśliwi, że udało nam się tam dotrzeć tuż przed powrotem do Polski. Nieprawdopodobnie ciepła woda zapraszała do kąpieli, a (o dziwo!) niezatłoczone plaże do błogiego relaksu.
Załącznik:
DSC04251-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04323-Resizer-800.jpg

Załącznik:
GOPR6931p-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04253-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04256-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04258-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04259-Resizer-800.jpg

Załącznik:
GOPR6947p-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04261-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04265-Resizer-800.jpg

Zachodnia Railay przyciąga głównie plażowiczów i sympatyków leniuchowania. Sąsiadująca z nią Ton Sai i jej wysokie klify są natomiast prawdziwym rajem dla wspinaczy. Mimo, że nie należymy do drugiej grupy, to postanowiliśmy ją odwiedzić. Już samo przeprawienie się na jej wąską, urokliwą plażę stanowiło dla nas mini-zagadkę. :) Nie stworzono bowiem oficjalnej, oznakowanej drogi. ;) Ton Sai jest oddzielona od Zachodniej Railay klifami. Mamy dwie możliwości, aby się do niej dostać: przejść mało oczywistym szlakiem przez dżunglę, bądź – jeśli odpływ na to pozwala - obejść skały morzem. Z poczynionych obserwacji i licznych prób podejmowanych przez innych turystów wynikało, że wodą się raczej nie da :lol:, dlatego udaliśmy się na poszukiwania „tajemnego przejścia” ukrytego w gąszczu drzew.
Załącznik:
DSC04326-Resizer-800.jpg

Załącznik:
GOPR7039p-Resizer-800.jpg

Załącznik:
GOPR7058p-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04334-Resizer-800.jpg

Załącznik:
GOPR7063p-Resizer-800.jpg

To, co mnie zaskoczyło w Ton Sai to jej nie-turystyczne, dziewicze oblicze. Wzdłuż całego wybrzeża ciągnie się przepiękny las palmowy. Nie ma tu eleganckich resortów, ani zbędnego luksusu. Zakwaterowanie jest bardzo proste. Klimat tworzą głównie ludzie. To mekka dla entuzjastów wspinaczki i base-jumperów, którzy ze względu na ogromną mnogość i różnorodność propozycji wspinaczkowych, oraz – oczywiście – imponujące panoramy chętnie tu ściągają ze wszystkich stron świata. Ton Sai przyciąga określony rodzaj turystów – ludzi, którzy szukają przeżyć, a nie kurortów z basenami i drinków z palemką.
Załącznik:
DSC04336-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04338-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04342-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04343-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04351-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04352-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04367-Resizer-800.jpg

Olbrzymią popularnością cieszy się tu również stosunkowo nowy nurt wspinaczkowy Deep Water Soloing. Jest to rodzaj wspinaczki bez asekuracji na klifach i skałach przewieszonych nad taflą wody. Po dotarciu na określoną wysokość należy po prostu puścić się skały i wykonać skok do wody. Easier said than done. :D, ale ponoć ten niezwykły sposób wspinaczki to najczystszy rodzaj kontaktu ze ścianą. Daje śmiałkom uczucie wolności podczas mierzenia się ze skałą – bez lin są ograniczeni wyłącznie swoimi umiejętnościami. Jest stosunkowo bezpieczny, lokalizacje zawsze są spektakularne, a niebanalna droga powrotna zapewnia dodatkowy zastrzyk adrenaliny i niemal pewny wyrzut endorfin po skoku. :mrgreen:

Calusieńki dzień spędziliśmy na plażach Zachodniej Railay i Ton Sai. Rozkoszując się słońcem i pływając w niewiarygodnie ciepłym morzu zupełnie straciliśmy poczucie czasu i ostatecznie nie dotarliśmy na Ao Phra Nang.
Załącznik:
GOPR6966p-Resizer-800.jpg


Wieczorem, kiedy ostatnie wycieczkowe łódki z turystami opuszczają wybrzeże, plaża się wyludnia. Zostają tylko mieszkańcy i ci, którzy nocują na półwyspie. Wtedy zaczyna się magia… Za nami rumiane od zachodzącego słońca klify, a przed nami niebo rozświetlone feerią kolorów, przechodzących od pomarańczowego do czerwonego, po róż i fiolet. Dla mnie – prawdziwie rajsko.
Załącznik:
DSC04380-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04393-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04405-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04437-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04442p-Resizer-800.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Moje relacje:
2017 - Tajlandia/Kambodża
2016 - Bałkany
2015 - Zachodnie Wybrzeże USA
2014 - Maroko
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#23 PostWysłany: 16 Sie 2018 19:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Paź 2013
Posty: 369
Loty: 58
Kilometry: 144 870
niebieski
16.11 - Bangkok

Niestety. Wszystko co dobre, szybko się kończy. Przyszedł czas na ostatnie, pożegnalne zdjęcie, wysypanie piasku z butów i powrót do bezlitosnej miejskiej dżungli.
Załącznik:
G0067140p-Resizer-800.jpg

Ojjjj…. Bałam się wstrząsu! Totalnie nie mieliśmy ochoty na wyciskanie ostatnich soków z „Wielkiego Mango”, szukaniu i zaliczaniu „obowiązkowych atrakcji” stolicy. Plan na Bangkok był prosty – przetrwać! Chcieliśmy po powrocie do Polski kojarzyć Tajlandię z zielonymi wzgórzami północy, gęstym tropikalnym lasem deszczowym i złotymi plażami tropikalnych wysp. Brudne, hałaśliwe, pełne dziwacznych zapachów i wariackich tuk-tuków ulice stolicy nie wpisywały się niestety w ten obrazek. ;) Chcąc pobyć trochę dłużej w otoczeniu natury, postanowiliśmy oszukać nasze organizmy i udaliśmy się do Sea Life Bangkok Ocean World. :D
Nie jest to na pewno poziom światowy, mało tego - bardzo zaskoczyła nas jego lokalizacja - oceanarium znajduje się w ścisłym certum miasta, uwaga... w podziemiach GALERII handlowej!!! :shock: Zajmuję dość dużą powierzchnię i w środku właściwie zupełnie zapomina o tym, w jakim dziwacznym - jak na tego typu atrakcję - obiekcie się znajdujemy.
Załącznik:
DSC04630-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04628-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04486-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04493-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04495-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04506-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04515-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04520-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04521-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04523-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04573-Resizer-800.jpg

Niewątpliwą atrakcją jest największy w całej Azji długi 270-stopniowy podoceaniczny tunel podwodny, nad którym przepływają różne gatunki rekinów i płaszczek oraz 360-stopniowe panoramiczne oceanarium. :o
Załącznik:
DSC04577-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04579-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04587-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04596-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04601-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04603-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04617-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04605-Resizer-800.jpg

Zastanawiam się jedynie, czy lokalizacja została przemyślana w kontekście komfortu życia zwierząt. Czy obiekt zbudowany w centrum metropolii został tak zaprojektowany, alby efektywnie wygłuszyć drgania i hałasy docierające z wewnątrz i zewnątrz budynku? My ich nie odczuwamy, ale czy woda ich nie przenosi?

Ostatnie popołudnie i wieczór spędziliśmy delektując się wyśmienitą tajską kuchnią i zimnym Changiem.
Z bezpiecznego dystansu (nie wychodząc zbytnio poza strefę komfortu :D) obserwowaliśmy chaos azjatyckiej metropolii.
Z poczuciem spełnienia i satysfakcji po raz ostatni chłonęliśmy jej klimat i przyjazne usposobienie jej mieszkańców.
Najbardziej tajskim z tajskich tuk tuków wróciliśmy do hotelu, a z hotelu na lotnisko.
Załącznik:
DSC04454-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04458-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04460-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04461-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04462-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04468-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04473-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04474-Resizer-800.jpg

Załącznik:
DSC04478-Resizer-800.jpg

Załącznik:
IMG_20171117_162744-Resizer-800.jpg

Żegnaj Tajlandio! :D


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Moje relacje:
2017 - Tajlandia/Kambodża
2016 - Bałkany
2015 - Zachodnie Wybrzeże USA
2014 - Maroko
Góra
 Relacje PM off
olajaw lubi ten post.
 
 
#24 PostWysłany: 16 Sie 2018 23:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Paź 2013
Posty: 369
Loty: 58
Kilometry: 144 870
niebieski
PODSUMOWANIE KOSZTÓW (za parę)

1. Bilety:
WAW-BKK / BKK-WAW - 3500 PLN
DMK – REP - 100 USD
REP – DMK - 107 USD
DMK – CNX - 68 USD
CNX – DMK - 103 USD
DMK – URT - 48,5 USD
KBV – DMK - 48,5 USD

2. Noclegi:
Bangkok: Grand Tower Inn (1 noc) - 1120 THB
Siem Reap: Kim Xiang Chiang Mai (3 noce) - 74,5 USD
Chiang Mai: B House Chiang Mail (6 nocy) - 6500 THB
Bangkok: Tara Place (2 noce) – 177 PLN
Surat Thani: Neenlawat Riverside (1 noc) - 720 THB
Ao Nang: Baan Kure Ngern Aonang (2 noce) - 2060 THB
Phi Phi: Viking Resort (1 noc) - 1803 THB
Railay: Railay Garden View (2 noce) – 207 PLN
Bangkok: Pinnacle Lumpini Park (1 noc) - 1462 THB

korzystaliśmy z różnych stron rezerwacyjnych, dodatkowo często kontaktowałam się z hotelami mailowo i negocjowałam ceny (warto)
dzięki linkom polecającym odzyskaliśmy 115 USD i 60 PLN

3. Ubezpieczenie: 192 PLN

4. Atrakcje:
Kambodża:
wiza do Kambodży - 70 USD
bilet do Angkor Wat - 74 USD
pływająca wioska Kompong Khleang - 70 USD

Chiang Mai:
Elephant Nature Park - 11600 THB
Womens Center Massage - 400 THB + 800 THB
Asia Scenic Cooking - 2400 THB
5 Hilltribes - 2300 THB
Doi Suthep (dojazd + wstęp) - 460 THB

Bangkok:
Grand Palace - 1000 THB
Shanghai Mansion – ladyboy show - 1800 THB
Sea Life Oceanarium - 1290 THB

Khao Sok:
Our Jungle House: domek Romance + overnight trip - 9050 THB

Ao Nang:
5 Islands Sunset Cruise - 5000 THB

5. Transfery:
Bangkok:
Uber lotnisko BKK – centrum - 370 THB
Uber hotel – lotnisko BKK - 420 THB

Siem Reap:
riksza lotnisko REP – hotel - 9 USD
riksza hotel – Angkor Wat – hotel - 20 USD
riksza hotel – lotnisko REP - w cenie noclegu

Chiang Mai:
taxi lotnisko CNX – hotel - 150 THB
taxi hotel – lotnisko CNX - 200 THB

Bangkok:
Uber lotnisko DMK – hotel - 370 THB
Uber Chinatown – Khao San Road - 150 THB
Uber Khao San Road – Chinatown - 150 THB
Uber Chinatown – Krao San Road - 150 THB
Uber Khao San Road – Siem Center - 125 THB
taxi hotel – lotnisko DMK - 400 THB

Khao Sok NP:
taxi lotnisko URT – hotel - 400 THB
taxi hotel – stacja busów - 300 THB
bus Surat Thani – Khao Sok NP - 800 THB
bus Khao Sok NP – Ao Nang - 900 THB

Wyspy:
łódź: Ao Nang – Phi Phi oraz powrót Phi Phi – Krabi i bus do Ao Nang - 600 THB
łódż: Railay - ? – taxi Krabi lotnisko KBV - 800 THB

Bangkok:
Uber lotnisko DMK – hotel - 420 THB
Uber hotel – Khao San Road - 300 THB
tuk tuk Khao San Road – Oceanarium - 200 THB
Uber hotel – lotnisko BKK - 425 THB

6. Tzw. Fanaberie i Pamiątki
nie nadaje się do publikacji … :lol: :lol: :lol:

Dziękuję. Dobranoc. :mrgreen:
_________________
Moje relacje:
2017 - Tajlandia/Kambodża
2016 - Bałkany
2015 - Zachodnie Wybrzeże USA
2014 - Maroko
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
Grzes830324 uważa post za pomocny.
 
 
 [ 24 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group