Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 11 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 18 Lis 2022 23:08 

Rejestracja: 04 Lut 2017
Posty: 257
Loty: 149
Kilometry: 151 406
srebrny
Nie będzie to relacja turystyczna. Nie będzie to opis miejsc historycznych. Nie będzie to przewodnik po mieście. Będzie to zbiór luźnych spostrzeżeń z trzech dni w Kutaisi, pokazujących często rzeczy, na które turysta nie zwraca uwagi. Turystykę miałem podczas pobytu w 2019 roku, a teraz była czysta, niczym niezmącona przyjemność nic nie muszenia.
W Kutaisi wylądowałem po godzinie 12.00 i po raz pierwszy skusiłem się na transfer organizowany przez Wizzair w formule door-to-door. Na dwa dni wcześniej za zawrotne 14 zł OW zakupiłem stosowną usługę i zgodnie z zaleceniami pomaszerowałem na lotnisku do stanowiska GeorgianBus, który obsługuje ten transport. Pani od razu skierowała mnie na pobliski parking, skąd odjeżdżają autokary tej firmy do Tbilisi, Batumi i właśnie do Kutaisi. Niestety, taniość idzie w parze z pewnymi niedogodnościami – w moim przypadku było to ponad godzinne siedzenie w busie. Otóż Wizzair Transfer to nie przewożenie pojedynczych pasażerów samochodem osobowym, a „zbiórka” kilku/kilkunastu osób z różnych przylotów. Na szczęście około 20-kilometrowy dystans do Kutaisi pokonuje się szybko w komfortowym busie.
Załącznik:
1.jpg

Załącznik:
2.jpg

A jakie są inne formy wydostania się z lotniska do miasta? Oczywiście taksówki, oczywiście nieoficjalne. Panowie w sweterkach lub skórzanych kurtkach sami was namierzą i zaproponują jakąś cenę. Można wykupić przejazd GeorgianBus przez ich stronę internetową, ale wyjdzie na pewno więcej, niż 14 złotych z Wizzair Transfer. Można wyjść na główną drogę przed lotnisko i zatrzymywać marszrutki/busiki jadące w prawo. Trzeba machać na każdy pojazd, bo zapewne nie będzie opisany naszymi literami, tylko ichnimi szlaczkami, których nie da się rozszyfrować w kilka sekund. To będzie według mnie najtańszy sposób na dojazd do Kutaisi.
Jest również alternatywa dla autokarów jadących do turystycznych miejsc w Gruzji. A jest nią … pociąg. Wprawdzie stacja nie znajduje się przy lotnisku, wprawdzie jest kilka pociągów na krzyż, ale może ktoś skusi się na jazdę na przykład tutaj …
Załącznik:
3.jpg

No dobra, nie będę świnią …
Załącznik:
4.jpg

Na lotnisku można nabyć kartę SIM (jest kilka punktów) i wymienić walutę. Ja internet kupiłem już w mieście, zapłaciłem 9 lari za 15 GB internetu i 15 minut rozmów (ważne przez tydzień). Kursy walutowe na lotnisku i w mieście wyglądają mniej więcej tak:
Załącznik:
5.jpg

Załącznik:
6.jpg

Jeśli traficie na upierdliwą osobę w kantorze, to może żądać od was paszportu lub dowodu osobistego.
Ja miałem ze sobą euro, które wymieniłem na lari (GEL). Jeśli ktoś powie wam, że w Gruzji jest tanio, to nie ma co mu wierzyć. Wyliczyłem, że 1 lari to 1,75 zł, więc łatwo możecie przeliczyć sobie ceny niektórych artykułów ze sklepów spożywczych (sieciówek). Cenówka prawie razy dwa robi często wrażenie. Najtaniej chyba jest w hipermarkecie Carrefour, ale komu chciałoby się jeździć po całym Kutaisi, żeby kupić podstawowe artykuły.
Załącznik:
7.jpg

Załącznik:
8.jpg

Załącznik:
9.jpg

Załącznik:
10.jpg

Załącznik:
11.jpg

Załącznik:
12.jpg

Załącznik:
13.jpg

Załącznik:
14.jpg

Załącznik:
15.jpg

Załącznik:
16.jpg

Załącznik:
17.jpg

Ciekawym przypadkiem jest według mnie piwo. Otóż w sklepie kosztuje w puszce, czy w butelce od 4-5 zł za pół litra. Można kupić także niepopularne u nas piwo w plastikowych, dużych butelkach (od 1 litra do 3 litrów pojemności w cenie proporcjonalnie nawet o 70% niższej). Takie duże piwo wygląda tak (piwna maciora w proporcji do półtoralitrowej wody mineralnej).
Załącznik:
18.jpg

A już całkowicie nie do ogarnięcia przeze mnie była kwestia kupowania, a właściwie cena piwa, w jakże przeze mnie uwielbianych lokalnych spelunkach. Byłem w dwóch takich miejscach i zapłaciłem 1,7 lari i 2 lari za pół litrowy kufelek. Czyli piwo lane było tańsze, niż w sklepie. Nic dziwnego, że miejscowi panowie z czerwonymi nosami kupowali piwo na wynos właśnie w spelunkach. I często obowiązuje w nich wspaniały zwyczaj trzymania pustych kufli w lodówce, przez co szklanka jest naturalnie zimna, a nawet oszroniona.
Załącznik:
19.jpg

Trafiłem do genialnego miejsca na bazarku. Na pierwszy, czy setny rzut oka wydaje się, że to spelunka najgorszego sortu. I to jest prawda. Dopiero, gdy na spokojnie popatrzyłem na lokal, to doceniłem jego genialność. Otóż całość zajmuje powierzchnię może z 10 m kwadratowych. Jako że szału z gabarytami nie ma, to nie ma też krzesełek, tylko trzy stoliki, przy których się pije, ewentualnie przekąsza swoje produkty i wychodzi, by przemiał klientów był duży. Wystroju brak, bo klientela i tak by go nie doceniła. Asortyment towarowy również nie jest bogaty – wiadomo, że wszystko musi być świeże, więc do wyboru jest jedno piwo nalewane na biurku, plastikowa butelka z koniakiem i plastikowa butelka z czaczą, czyli lokalnym bardzo mocnym alkoholem. Aby nie paliło w gardle, klienci mieli do „wyboru” jeden smak przepitki.
Załącznik:
20.jpg

Załącznik:
21.jpg

Ten bar to oaza recyklingu i ekologii. Aby nie „produkować” pustych plastikowych butelek, pan po opróżnieniu przez klientów butelki z czaczą uzupełniał ją od nowa z dużego pojemnika. Nie muszę chyba dodawać, że mocny alkohol był własnej produkcji. Za kącik sanitarny służył stojący na cegłach metalowy zlew, prawdopodobnie nie podłączony nawet do kanalizacji.
Załącznik:
22.jpg

Pan, chyba w celu przyciągnięcia zgłodniałych klientów, przykleił za sobą apetycznie wyglądające reklamy fast foodów. Do „jedzenia” była jedynie stojąca na stolikach … sól. Genialne miejsce, naprawdę. Biznesmen wyciągnął ze swojej powierzchni handlowej wszystko, co się dało. Brawo za pomysł!
Wracając na ziemię, bo jak wiadomo, nie samym alkoholem na wyjeździe człowiek żyje. Czasami trzeba coś przekąsić i wtedy polecam małe piekarnie, gdzie już za 0,5 lari możemy wszamać coś fajnego. Piszę „coś”, bo komunikacja najczęściej ogranicza się do pokazania palcem produktu i potem okazuje się, co wylosowaliśmy do zjedzenia. Mi trafiła się bułka z jakąś odmianą kaszanki. No chyba że umiecie odszyfrować literki gruzińskie, a to wtedy wielki szacunek.
Załącznik:
23.jpg

Załącznik:
24.jpg

Załącznik:
25.jpg

Gdyby ktoś miał wątpliwości co do świeżości przekąsek, to często można zobaczyć panie produkujące pieczywo na zapleczu.
Załącznik:
26.jpg

Ja, jak to ja, w restauracjach raczej nie stołuję się, więc nie mam za ambitnych potrzeb żywieniowych. Zakładam, że najtaniej nie jest, ale nie ma też tragedii, patrząc na przykład na takie menu:
Załącznik:
27.jpg

Czasami człowiek chciałby jednak wiedzieć, co je, a z tym może być problem …
Załącznik:
28.jpg

W Kutaisi jest kilka dużych bazarów, a na dwa zapewne traficie. Pierwszy znajduje się przy McDonald’s i dworcu marszrutkowym w centrum miasta, a drugi jest jakieś 300 metrów od słynnej fontanny. Wybór artykułów na obu jest ogromny, o zasadach SANEPID-owych trzeba zapomnieć, ale jakie można znaleźć smakołyki … Pomijając świńskie łby, ryby leżące na ceratach, opalane z piór palnikiem gazowym kurczaki, to bez problemu można kupić wino domowe, domowe koniaki i inne alkohole (ja zapłaciłem 15 lari za litrową butelkę pysznego, lekko gazowanego wina, ale mam nieodparte wrażenie, że handlarka przekręciła mnie na cenie i można taki trunek nabyć taniej). Są mandarynki rosnące przy domach, owoce khaki, granaty, różne dziwne i dziwniejsze warzywa. Wybór olbrzymi.
Załącznik:
29.jpg

Załącznik:
30.jpg

Oblicza handlu i miejsc noclegowych są mocno zróżnicowane. Obok bogatych miejsc można bez problemu spotkać punkty handlowe/usługowe w rozpadających się domkach, garażach, bramach, klitkach wciśniętych między domy. Raz jest się kapitalistą z klasą, a raz jest się kapitalistą dziadem. Szczytem był garaż, w którym facet sprzedawał używane, pożółkłe i brudne materace do łóżek. Aż nie miałem serca uwieczniać takiej biedy na zdjęciu.
Załącznik:
31.jpg

Załącznik:
32.jpg

Załącznik:
33.jpg

Załącznik:
34.jpg

Załącznik:
35.jpg

Załącznik:
36.jpg

Załącznik:
37.jpg

W Kutaisi są dwa dworce kolejowe oznaczone jako I i II. Pierwszy dworzec jest bogatszy, ładniejszy, zadbany, ma nawet kilka pociągów dziennie, co nie jest oczywistą oczywistością przy dworcu nr II, który wygląda na wymarły i zapewne taki jest. Nie znalazłem nawet kasy biletowej, więc podejrzewam, że nic tam nie kursuje. Ogólnie koleje gruzińskie to jakaś czarna magia i lepiej zapomnieć o tym środku transportu.
Załącznik:
38.jpg

Załącznik:
39.jpg

Załącznik:
40.jpg

Załącznik:
41.jpg

Załącznik:
42.jpg

Na wprost dworca Kutaisi I jest opuszczony kompleks basenowy z rampą dla deskorolek, czy rowerów. Jeśli to nie przerysowana konstrukcja, to wielbiciele takich rozrywek muszą mieć naprawdę mocne nerwy.
Załącznik:
43.jpg

Załącznik:
44.jpg

Bardzo dużo można znaleźć siłowni plenerowych (tak, niedużych i zadaszonych – czemu u nas nie wpadli na taki banalny pomysł?) i bardzo mało – by nie powiedzieć, że jedną – ścieżkę rowerową, z której nikt nie korzystał. Dodam, że przez cztery dni nie widziałem w Kutaisi ani jednej osoby jadącej na bicyklu.
Załącznik:
45.jpg

Załącznik:
46.jpg

Częste połączenie fatalnego otoczenia z nowością.
Załącznik:
47.jpg

W Kutaisi budują dłuuuugą alejkę spacerową z palmami, ławeczkami itp. Powiało klimatami cypryjskimi.
Załącznik:
48.jpg

Załącznik:
49.jpg

Natrafiłem też na park dla dzieci i młodzieży. Latem na pewno tętni życiem, ale jesienią przypomina opuszczony park w Prypeci.
Załącznik:
50.jpg

Fajny, nowoczesny skwer z oświetleniem, trawką itp. i dosłownie po drugiej stronie ulicy skwerek ozdobiony dziwadłami zrobionymi z opon samochodowych.
Załącznik:
51.jpg

Załącznik:
52.jpg

Kutaisi raczej nie jest miastem dla wielbicieli obrazów na budynkach. Jest ich niewiele, ale część na szczęście nawiązuje do wsparcia Ukrainy i ma charakter antywojenny.
Załącznik:
53.jpg

Załącznik:
54.jpg

Załącznik:
55.jpg

Załącznik:
56.jpg

W Kutaisi jest, a raczej był duży stadion piłkarski. Obecnie przechodzi przebudowę, a wynik będzie zapewne imponujący. Patrząc na kasy biletowe starego obiektu nie należy dziwić się, że wymagał remontu.
Załącznik:
57.jpg

Załącznik:
58.jpg

Załącznik:
59.jpg

Idę sobie przez park, patrzę z daleka i myślę, że chyba to budki lęgowe dla ptaszków. No niestety, to tylko skrzynki elektryczne.
Załącznik:
60.jpg

Komunikacja miejska … Hmm, tutaj chyba nastąpiła poprawa w ciągu trzech lat, bo nie kojarzę, żeby w 2019 roku jeździły estetyczne autobusiki. Oczywiście turysta nie wie dokąd, bo obowiązuje wyłącznie alfabet gruziński, a na przystankach brak jakichkolwiek rozkładów. Nie znam też zasad zapłaty za przejazd, bo po prostu nie odważyłem się wsiąść to takiego wehikułu.
Załącznik:
61.jpg

Załącznik:
62.jpg

Fajny pomysł: zamiast przystanku na ulicy narysowane jest pole dla autobusu. Często po drugiej stronie ulicy jest również przystanek, czyli na jednej wysokości są punkty odjazdu w przeciwnych kierunkach.
Załącznik:
63.jpg

Zakładam, że 99,9% turystów nie zna liter gruzińskich, więc na wielu ulicach jest oznakowanie dwujęzyczne. Brawo!
Załącznik:
64.jpg

Kolejne wspaniałe udogodnienie dla kierowców – zegar pokazujący, ile jeszcze sekund będzie pokazywało się dane światło na skrzyżowaniu.
Załącznik:
65.jpg

A ile kosztuje paliwo? Tanio nie jest (dla przypomnienia: 1 lari = 1,75 zł).
Załącznik:
66.jpg

No i kontynuując wspaniały temat motoryzacji. To kopalnia wiedzy i nieoczywistości. Na drodze szaleństwo, przepisy drogowe prawie nie istnieją. Wątpię, żeby obowiązywały w Gruzji przeglądy techniczne, bo jak mógłby go przejść taki wynalazek?
Załącznik:
67.jpg

Albo taki? Brak całej lampy przedniej, zderzak przymocowany na zawleczki, część samochodu pomalowana pędzlem …
Załącznik:
68.jpg

Zdarzyło mi się widzieć po ciemku samochody bez oświetlenia, bo … nie miały lamp. Drobnostka – przecież ważne, że jest silnik.
Bardzo wielkie poważanie mają samochody niemieckie (z 70 procent wszystkich pojazdów) i japońskie (z 20 procent). Pozostałe marki są reprezentowane sporadycznie. I nie, żeby było tak, że jest sama nędza na drogach – zdarzają się piękne okazy. Na przykład taki (spójrzcie na zindywidualizowaną rejestrację).
Załącznik:
69.jpg

Ale można oczywiście ujrzeć i takie cuda techniki.
Załącznik:
70.jpg

Załącznik:
71.jpg

Nie mogło zabraknąć i polskich akcentów.
Załącznik:
72.jpg

Załącznik:
73.jpg

To mój faworyt w kategorii „Król szos”.
Załącznik:
74.jpg

Jadąc z lotniska na pewno będziecie mijać dziesiątki warsztato-szrotów. Potrzebujesz 1/2 samochodu? A może 1/3? Na pewno znajdziecie wszystko w ofercie tych miejsc. Zakładam, że tutaj odbywa się składanie jednego pojazdu z kilku innych.
Załącznik:
75.jpg

Załącznik:
76.jpg

A’propos przepisów ruchu drogowego i oznakowań. Tutaj, jak wspomniałem, często panuje wolna amerykanka. Idę, patrzę, że wisi znak ronda, a co jest dalej? No jeśli tutaj jest rondo, to czegoś nie widzę.
Załącznik:
77.jpg

Załącznik:
78.jpg

Ustępowanie pieszym na przejściach nie jest w Gruzji znane. Czasami obserwując tubylców przechodzących przez większe skrzyżowania można mieć wrażenie, że to samobójcy, ale po pewnym czasie sami opanujecie tę umiejętność. Wystarczy odważyć się i zrobić pierwszy krok. Przy okazji dodam, że piesi również nie przestrzegają swojego czerwonego światła. A parkowanie na przejściach nie jest wcale rzadkie.
Załącznik:
79.jpg

A gdy zdarzy wam się zginąć na drodze, to może traficie na cmentarz jakże różny od tych, jakie widzimy w Polsce. Wesołe odwzorowania zmarłych, stoliczki i ławeczki do imprezowania, zadaszenie … Żyć, nie umierać.
Załącznik:
80.jpg

Załącznik:
81.jpg

Załącznik:
82.jpg

Załącznik:
83.jpg

Jeśli myśleliście, że wszystko widzieliście w tematyce nierównych ulic, to spójrzcie na ten fragment ze ścisłego centrum Kutaisi.
Załącznik:
84.jpg

A tutaj genialny patent, jak można ograniczyć parkowanie na chodniku. Jest kratka – parkowanie dozwolone. Nie ma kratki – jak jesteś twardziel, to spróbuj zaparkować.
Załącznik:
85.jpg

Załącznik:
86.jpg

Teraz troszkę na poważnie … Odkąd w Albanii zostałem nie najlepiej potraktowany przez bezdomne psy, to mam do nich mocno ograniczone zaufanie. Tymczasem w Kutaisi takich zwierząt są TYSIĄCE. W większości zapewne niegroźne, leżakują sobie lub sępią o coś do jedzenia, ale kilka razy widziałem, gdy nie wiadomo skąd pojawiało się kilka „miejscowych” psów i rzucało się na innego, który nieopatrznie naruszył ich teren. Z ciepłych kluchów przeobrażały się w wojowników i rozpoczynała się gonitwa.
Jako że po Kutaisi zrobiłem z 30 km po różnych ulicach, to ubezpieczałem się niosąc w kieszeni kamień, oczywiście na wypadek starcia z jakimś czworonogiem. Byłem na to przygotowany, jednak nie wpadłbym na to, że na mojej drodze (na chodniku!!!) staną trzy czworonogi innej nieco rasy.
Załącznik:
87.jpg

Kurczę, nie znam się na krowach, nie znam się na ich zachowaniach, więc początkowo stanąłem w pewnym oddaleniu od nich. Na szczęście z naprzeciwka szedł jakiś tubylec, minął mućki bez żadnych emocji, więc i ja odważyłem się przejść obok. Kilkadziesiąt metrów dalej napotkałem na istoty tym razem dwunożne, na szczęście w pełni bezpieczne.
Załącznik:
88.jpg

Rozumiecie – blokowisko, przed nim kilka domków, w których są kurki, gąski, owieczki. No i krówki. Dla mnie sytuacja mocno niestandardowa.
Jakie jeszcze polskie akcenty napotkałem w Kutaisi? Handlowe …
Załącznik:
89.jpg

… i polityczne.
Załącznik:
90.jpg

Załącznik:
91.jpg

Załącznik:
92.jpg

Załącznik:
93.jpg

Załącznik:
94.jpg

Jeden z fajniejszych budynków – taki, jakie lubię. Robi wrażenie, że nie ma ściany bocznej. Ma, ale ma kształt trójkąta.
Załącznik:
95.jpg

Wrócę na chwilę na jeden z bazarów. U nas kiedyś popularne były w takich miejscach „szczęki”, a u naszych gruzińskich przyjaciół często jednostką terytorialną na targu jest … jeden kontener. Miejsce bardzo praktyczne, pojemne, łatwo zamykane i otwierane. Brawo za pomysł.
Załącznik:
96.jpg

Załącznik:
97.jpg

Zbliżam się do końca moich spostrzeżeń na temat Kutaisi. Nie było tutaj turystyki, ale pojawi się ciekawy „drogowskaz”.
Załącznik:
98.jpg

A na lotnisku przy odlocie pojawiły się znów gruzińskie szlaczki. Na szczęście co kilkanaście sekund zmieniają się w coś powszechnie przez nas rozumiane.
Załącznik:
99.jpg

Załącznik:
100.jpg

Czy zachęcam do wizyty w Kutaisi? Oczywiście. Czy jest to fajne miejsce? Oczywiście. I najważniejsze, że Polaków tam bardzo lubią i złego słowa nie dadzą na nas powiedzieć, w przeciwieństwie do pewnej nacji z kraju na R…, której co najmniej nie lubią.
W kolejnej relacji opiszę moją wyprawę z Kutaisi do mocno nieoczywistego miejsca. Nie będzie to Tbilisi, nie będzie to Batumi. Będzie to … Poczekajcie, a sami zobaczycie.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
18 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 19 Lis 2022 16:47 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 7966
Loty: 911
Kilometry: 876 816
platynowy
Chodzi mi po głowie jednodniówka w Kutaisi, bo przynajmniej póki co wg letniego rozkładu W6 można taką zrobić.
I @Tom Stedd przekonałeś mnie, że warto. I już się nie zastanawiam, czy, tylko kiedy.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 25 Lis 2022 10:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Sty 2012
Posty: 4018
platynowy
@Tom Stedd świetna relacja, w klimatach nieoczywistych.
Pomnik na skwerku Raczkiewicza odsłonięto bardzo niedawno, jakiś miesiąc temu.
Powiedz, po ile czurczchela ? 😏
I gdzie ten cmentarz jest?
@Sudoku na jednodniówkę w Kutaisi zdecydowanie warto się wybrać. Np. krakusy mają nie najgorzej. Przykładowo w sb. wylot z KTW 6.40 , powrót do KRK przed północą
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
Sudoku lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 25 Lis 2022 10:44 

Rejestracja: 04 Lut 2017
Posty: 257
Loty: 149
Kilometry: 151 406
srebrny
@wtak
Nawet nie wiedziałem, że to się nazywa czurczchela. Dla wyjaśnienia, to owoce lub orzechy nawleczone na sznurek, scalone czymś w stylu soku. Wyglądają jak korale. Najtańsze małe były po 1 lari, ja kupowałem średnie po 2 lari, ale oczywiście były i droższe.
Podejrzewam, że każdy cmentarz może wyglądać podobnie "radośnie". Ten akurat wg map google nazywa się Avangardi.
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 25 Lis 2022 12:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 Sie 2012
Posty: 1079
Loty: 361
Kilometry: 388 033
srebrny
Fajna relacja, dobra odmiana od zaliczania atrakcji punkt po punkcie.


Jednak tu mam małe ale:
Tom Stedd napisał(a):
Jeśli ktoś powie wam, że w Gruzji jest tanio, to nie ma co mu wierzyć


Tom Stedd napisał(a):
Ja, jak to ja, w restauracjach raczej nie stołuję się, więc nie mam za ambitnych potrzeb żywieniowych. Zakładam, że najtaniej nie jest


To akurat jest błąd. Ceny sklepowe w Polsce vs ceny sklepowe w Gruzji nie wypadają zbyt korzystnie, zresztą tak samo było z Ukrainą. Prawdziwa różnica pojawia się w przypadku usług, czyli właśnie np. restauracji czy taksówek.

Mimo wzrastających cen, nadal chociażby w Tbilisi są restauracje, w których danie obiadowe lub litrowy dzbanek wina to 10 GEL, przystawki mniej.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
wtak lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 25 Lis 2022 13:02 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 7966
Loty: 911
Kilometry: 876 816
platynowy
wtak napisał(a):
@Sudoku na jednodniówkę w Kutaisi zdecydowanie warto się wybrać. Np. krakusy mają nie najgorzej. Przykładowo w sb. wylot z KTW 6.40 , powrót do KRK przed północą

Mam bardzo fajną z Gdańska - wylot w sobotę po południu i z powrotem w niedzielę wieczorem. Ale to dopiero w rozkładzie letnim W6, więc niestety jest spore ryzyko, że zdążą jeszcze namieszać.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 25 Lis 2022 13:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Sty 2012
Posty: 4018
platynowy
A skoro mamy Mundial '22, to gdzie w Kutaisi polecacie miejsce na obejrzenie meczyków? 😏
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 25 Lis 2022 14:38 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 7966
Loty: 911
Kilometry: 876 816
platynowy
No kolega zrobił zdjęcie stadionu ;)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 06 Gru 2022 21:34 

Rejestracja: 27 Paź 2015
Posty: 452
Loty: 6
Kilometry: 5 948
@Tom Stedd
Dzięki za relację , za moje klimaty i prawie też te same co moje ścieżki po Kutaisi , nie wyszła nam jednodniówka w Tibilisi w pażdzierniku i właśnie wybieramy się do Kutaisii końcem stycznia też na 3 dni z tym że to będzie bardziej 30kilka godzin niż te 3 dni ( godziny lotów z/do Katowic),daj znać czy przywoziłeś może z Kutaisi ser imeretyński i jak z kontrolą i w ogóle jak tam teraz w Kce jest na lotnisku dalej się czepiają wszystkich i wszystkiego o ile oczywiście z tego lotniska leciałeś /wracałeś bo tak wnioskuję po godzinie lądowania że to Katowice albo Kraków i poweidż o ile się orientujesz czy ta kolejka w centrum była czynna jak tam byłeś ?

Co do formuły door-to-door to ja sobie bardzo ją chwalę ale nas leci zawsze (tym razem również) większa grupa osób więc nie czekamy aż sie nazbiera odpowiednia ilość tylko pakujemy się i odjeżdżamy


@Sudoku nawet się nie zastanawiaj naprawdę warto chociaż tylko wyjechać kolejką na wzgórze zobaczyć panoramę miasta i napić się kawy czy wypić winko w kafejce koło białego mostu. Polecam
Góra
 Relacje PM off
Sudoku lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 06 Gru 2022 21:40 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 7966
Loty: 911
Kilometry: 876 816
platynowy
Wyjdzie pewnie 2- albo i 3-dniówka.
Kupiłem już bilety na taką 1-dniówkę w maju i parę dni po ich zakupie nasz ulubiony Wizzair zmienił rozkład.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
kewatkO lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 06 Gru 2022 22:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Sty 2012
Posty: 4018
platynowy
wtak napisał(a):
A skoro mamy Mundial '22, to gdzie w Kutaisi polecacie miejsce na obejrzenie meczyków? 😏

To wlasny post uzupełnię.
Obronę karnego przez Wojciecha i meczyk naszych z Arabią S. obejrzałem w restauracji Baraqa opodal fontanny kolchidzkiej.
Świetne jedzenie, ale obsługa ma dużo czasu 😊
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 11 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 8 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group