Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 8 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 27 Paź 2016 19:37 

Rejestracja: 14 Lis 2010
Posty: 341
Loty: 116
Kilometry: 151 005
A – jak Air Serbia

Relację z naszej październikowej podróży na Bałkany rozpoczniemy od tego, jak na te Bałkany udało się nam dostać. Zdecydowaliśmy, że podróż zaczynamy w Skopje, rozważaliśmy więc podróż z Berlina albo Wizzairem, albo Air Serbią z przesiadką w Belgradzie. Wybieramy tę drugą opcję.

To była nasza pierwsza przygoda z tym przewoźnikiem, ale na pewno nie ostatnia. Biorąc pod uwagę fakt, że Air Serbia w najtańszej nawet taryfie oferuje bagaż rejestrowany, różnica cenowa między nim, a Wizzairem nie robi już się aż tak duża (lecąc węgierską linią zapłacilibyśmy ok. 100zł mniej)

Na korzyść Air Serbii działały również godziny lotów. Lecąc Wizzairem wylądowalibyśmy w Skopje przed północą, a wybrane przez nas połączenie pozwoliło nam znaleźć się w Skopje już po 14:00. Wygodna, 1.5 godzinna przesiadka w Belgradzie minęła bardzo szybko, nie odczuwaliśmy więc żadnego dyskomfortu związanego z koczowaniem na lotnisku.

Loty niewiekim Airbusem A319, może niezbyt nowym, ale wystarczająco komfortowym, z zadowalającą ilością miejsca na nogi. Obłożenie bardzo małe na locie Belgrad-Skopje-Belgrad (każdy z nas spokojnie mógłby znaleźć cały rząd dla siebie), jedynie lot Belgrad-Berlin wypełniony był w blisko 100%.

Obsługa – cudowna! Personel pokładowy miły, uśmiechnięty i szczerze pomocny. Patrząc na stewardessy miało się wrażenie, że oto mamy przed sobą właściwe osoby, na właściwym miejscu. Nawet spełniając wygórowane zachcianki dotyczące napojów (tak, w Air Serbia zarówno posiłek i napoje, w tym alkoholowe, są wliczone w cenę) zawsze były gotowe do pomocy, a szczery uśmiech, z jakim obsługiwały pasażerów sprawiał, że lot mijał w bardzo przyjemnej atmosferze.

Sam posiłek w sam raz jak na tak krótkiej trasie. Na locie Berlin – Belgrad, kanapki i ciastko + serwis z napojami, Belgrad – Skopje kanapka, ciastko i woda. Czyli okazuje się, że na locie, który trwa zaledwie 50 minut też można gościom zaserwować coś, co nie jest Prince Polo… Drogi Narodowy, bierz przykład!

Podsumowując: chcę częściej. Po powrocie sprawdziłam archiwum promocji na stronie głównej i patrząc, jak interesująco wyglądają ich przesiadkowe połączenia, np. do Azji, mam cichą nadzieję, że już wkrótce będziemy mogli zobaczyć się ponownie.

B – jak bałkańskie widoki

Podróżując przez Macedonię, Czarnogórę i Albanię, wielokrotnie wydawaliśmy z siebie ochy i achy nad otaczającą nas przyrodą. Rozległe masywy górskie, doliny rzek, fiordy, niewielkie plaże, każde z nich miało coś, co nas zachwyciło. Jest pięknie. Pomimo sporej biedy, widocznej gołym okiem np. w Albanii, trzeba przyznać fakt, że pod kątem ukształtowania terenu i walorów przyrodniczych, są to miejsca bardzo ciekawe do odwiedzenia.

Brakowało nam niestety punktów, w których można było się zatrzymać i choć chwilę ponapawać się pięknem. Drogi na Bałkanach do idealnych nie należą (o tym później), mało bezpieczne było więc zatrzymywanie się na poboczu, mając po jednej stronie wąską dróżkę, a po drugiej przepaść. Szkoda, bo podziwianie tego piękna z samochodu nie zawsze było wystarczająco zadowalające.

Image
Widok z trasy na Zatokę Kotorską
Image
Zatoka Kotorska o zachodzie słońca
Image
Sveti Stefan widziany z drogi E80
Image
Jeden z niewielu napotkanych punktów widokowych z szutrowym poboczem

C – jak ceny

Dość szybko stwierdziliśmy, że fajnie czasami jest poczuć się jak Niemiec na wakacjach. Po wizycie w Czarnogórze w ubiegłym roku wiedzieliśmy już, że będzie tanio, nie spodziewaliśmy się jednak, że w Albanii i Macedonii ceny aż tak bardzo pozytywnie nas zaskoczą.
Jest supertanio. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów szukając noclegów głównym kryterium naszego wyszukiwania była ocena gości, a nie cena. Choć rezerwowaliśmy obiekty, które w porównaniu z innymi wypadały dość drogo, to i tak były w bardzo przystępnych cenach. Najtańsze noclegi kosztowały nas ok. 50zł za osobę za noc, najdroższe 150zł, ale za każdym razem były to albo hotele **** albo piękne i nowoczesne apartamenty położone tuż nad brzegiem morza/jeziora, z wliczonymi śniadaniami. Czy da się taniej? Oczywiście, śmiało mogę powiedzieć, że bez większego wysiłku można też znaleźć nocleg o przyzwoitym standardzie za połowę tej ceny. Może kosztem nieco gorszego położenia czy braku basenu typu infinity, ale nadal na pewno będzie całkiem ok.
Ceny w restauracjach, to kolejne miłe wspomnienie. Tutaj również staraliśmy się wybierać miejsca ze średnio-wyższej półki, a i tak nigdy po skończonym posiłku nie czuliśmy się oskubani. Często jadaliśmy owoce morza (do gigantycznych porcji na Bałkanach jeszcze wrócimy), które zawsze były świeże i doskonale przygotowane. Zdarzało nam się jeść w hotelowych restauracjach, miejscach, które przewodnik Lonely Planet opisywał jako drogie (€€) lub bardzo drogie (€€€), a i tak nasz rachunek nigdy nie przekroczył 40 zł za osobę z napiwkami (zazwyczaj 2 dania, lub przystawka i główne + napoje). Półlitrowe piwo w pubie to ok. 6zł, choć udawało nam się też znaleźć lokale, gdzie za tę samą cenę dostawaliśmy litrowy kufel.
W sklepach spożywczych jeszcze lepiej. Często zaopatrywaliśmy się w składniki na kolację, napoje wyskokowe na wieczór, czasami coś na śniadanie, jeśli akurat nie mieliśmy wliczonego go w obiekcie. Rachunek zazwyczaj oscylował w granicy 60zł za zakupy dla 4 osób.
Przykładowe porównanie:
Image
Ceny na lotniskach podobne do naszych sklepowych, przy przesiadce w Belgradzie zakup kanapki, 2 napojów i dużej paczki cukierków to wydatek ok. 25 zł, nie ma więc dramatu.
Ceny paliwa podobne, lub nieco niższe od naszych. Najgorzej w Czarnogórze (dochodziło do 4,90 zł za litr), w Macedonii ok. 4,50zł, Albania 4,30zł.

Bilety wstępu również przystępne:
Rejs łodzią po Kanionie Matka – 30zł
2h rejs po Jeziorze Szkoderskim – 20 eur (łódka na wyłączność dla naszej czwórki, na pewno da się taniej wybierając rejs z grupą)
Mauzoleum Njegosa – 3 eur
Wejście na mury w Kotorze – 3 eur
Berat – 6zł
Butrint – 20zł

Leżaki na plaży w Albanii 10 zł za całą naszą czwórkę za cały dzień…

D - jak drinki

Nie sposób nie wspomnieć tu o rakiji. Bimber robiony z winogron, który ludność lokalna pędzi w każdym domu i łoi przy każdej możliwej okazji. Samogon ma zazwyczaj ok. 50-60%, wersja sklepowa 45-50%. Mocne to jak diabli, w szczególności kiedy częstują Cię nią niespodziewanie gdy jest ciepła, pijesz ją z plastikowego kubeczka i nie masz czym jej zapić. W sklepie litr takiego specyfiku kosztuje 10 eur.

W Czarnogórze piwo lokalne jest tylko jedno (Niksicko), popularny jest też Jelen, który mimo, że uznawany jest za piwo serbskie, rozlewany jest w tym samym browarze, co to pierwsze.

W Albanii nasi wycieczkowi smakosze piw wysoko ocenili piwo Korca, popularna jest również kosowska Peja, w Macedonii natomiast królowało Skopsko, popularny jest też Zlaten Dab. Co ciekawe, w każdym z tych trzech miejsc bardzo powszechnie spotykane są piwa w plastikowych, 1.5l butelkach. Kojarzyły nam się one z napojami niezbyt wysokich lotów sprzedawanymi u nas, ale co dziwne, smakiem nie odbiegały aż tak bardzo od ich butelkowanych braci i sióstr. Cena 1,5l to ok. 6-7 zł.

Wina albańskie uznawane są za bardzo zróżnicowane, w większości restauracji zamówić można trunki lokalne, często sprzedawane jako specjalność danego lokalu, w bardzo przyzwoitych cenach.

E- jak ekstremalne trasy

I tu się zaczyna przygoda. Planując trasę i korzystając z pomocy forumowiczów, wielokrotnie słyszałam, że musimy być przygotowani, że po Bałkanach jeździ się wolno.

W Macedonii zdarzało nam się spore odległości pokonać autostradą, ale po 1. nie była ona pierwszej nowości, a po drugie co ok. 30 km ustawiona była na niej bramka, kosztująca 0,50-1eur za odcinek.

Czarnogóra jest ok, drogi ładne, dość szerokie (2 pasy bez pobocza), ukształtowanie terenu nie pozwala jednak na ich poszerzenie. Pod kątem bezpieczeństwa i prędkości jednak jeździ się jednak fajnie.

Albania to cyrk. Owszem, trafiły się drogi ekspresowe czy autostrady (całkiem przyzwoity odcinek ze Szkodry do greckiej granicy, tj drogi: E762, SH4 i E853), jednak często będzie Wam się też zdarzało jeździć drogą wąską, bez pobocza, bez barierek nad przepaścią i z dziurami do wnętrza ziemi.
Image
Image
Jeśli mapy Google wyliczają Wam czas przejazdu mówiący, że będziecie jechać średnio 50km/h, to nie liczcie, że na pewno dociągniecie do 80. Bardzo często drogi są bardzo kręte, a sprawę dodatkowo utrudniają wchodzące na jezdnię owce, krowy, lub albańscy kierowcy.
A to już kolejny temat rzeka. Mam wrażenie, że w Albanii główny przepis ruchu drogowego mówi, żeby jeździć nieprzepisowo. Na podwójną linię ciągłą nikt już nie zwraca uwagi, po kilku dniach pobytu wyprzedzanie na trzeciego przestało już dziwić. Jeśli pasy ruchu w mieście są dwa, to Albańczycy robią sobie z nich pięć, no i koniecznie na każdym rondzie musi pojawić się ktoś, kto z lewego pasa będzie skręcał w prawo, przebijając się przez 4 inne, nowoutworzone pasy. Rondo to kolejna zagadka, reguł pierwszeństwa nie opanowaliśmy do tej pory. Czasami pierwszeństwo miał ten, który był już na rondzie, czasami ten, który był większy, czasami woźnica z koniem wstrzymywał ruch na całym rondzie, a jeszcze innym razem wszyscy ruszali jednocześnie.

Dodatkowo dochodzą do tego rowerzyści, bardzo często jeżdżący pod prąd, piesi przechodzący przez jezdnię tam, gdzie akurat mają ochotę i stojące na środku psy, którym ani trochę nie uśmiecha się zrobić miejsce przejeżdżającym autom.

Stan techniczny pojazdów również pozostawia wiele do życzenia. Popularne tam Mercedesy nie zawsze są jednak niezawodne, dzięki czemu mogliśmy zaobserwować np. Albańczyka pchającego późnym wieczorem nieoświetlonego busa pod stromą górę lewym pasem, bez jakiegokolwiek oświetlenia czy oznakowania, czy dwóch innych jadących jednym skuterkiem z tej samej serpentynowej górki, również bez świateł.

No i klakson, używany na pewno częściej niż hamulec. Jeśli po 0.01s od zmiany światła na zielone nie ruszysz z piskiem opon – jesteś strąbiony. Jeśli masz czelność wpuścić kogoś, kto akurat włącza się do ruchu, usłyszysz klakson, a w lusterku zobaczysz buzującego ze złości kierowcę autobusu. Klakson zastępuje też pomachanie ręką, kiedy z naprzeciwka jedzie ktoś znajomy, ale ma też jedno, praktyczne zastosowanie. Na bardzo wąskich, górskich drogach, przed zakrętem sygnalizujemy nim jadącym z naprzeciwka zbliżanie się, co pozwala z odpowiednim wyprzedzeniem zwolnić, lub choć trochę zjechać na pobocze, w celu bezpieczniejszego minięcia.

c.d.n.
_________________
Image

*Karpik też jest kobietą, powtarzam, Karpik też jest kobietą* ;)


Ostatnio edytowany przez krasnal, 01 Gru 2016 13:00, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
dyzio1 uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 26 Lut 2017 18:42 

Rejestracja: 17 Sie 2011
Posty: 194
Loty: 125
Kilometry: 139 475
@‌karpik‌ takie fajne, a litery uciąłeś już na początku alfabetu! Szkoda!
Góra
 Relacje PM off
jekyll lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 26 Lut 2017 19:49 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1618
srebrny
Łapkę byś kliknął to może dziewczyna by coś dopisała, z tego alfabetu :)
_________________
www.ineedatrip.pl
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 14 Mar 2017 15:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 Cze 2014
Posty: 66
Loty: 40
Kilometry: 118 431
Czekamy na dalszą część :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 14 Kwi 2017 11:14 

Rejestracja: 14 Kwi 2015
Posty: 45
Loty: 29
Kilometry: 69 872
i ja czekam na ciąg dalszy :) może chociaż klika literek?
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 06 Maj 2017 20:06 

Rejestracja: 30 Sie 2011
Posty: 746
niebieski
Też bym chętnie poczytał dalej ...
_________________
http://dynekontour.blogspot.com/
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 10 Maj 2017 21:28 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1618
srebrny
@karpik :D czekamy na kolejne literki alfabetu :)
_________________
www.ineedatrip.pl
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 20 Sie 2017 19:43 

Rejestracja: 20 Sie 2017
Posty: 5
Ciekawy początek, jest szansa na ciąg dalszy?
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 8 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group