Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 24 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: Kenia 2013
#1 PostWysłany: 05 Lip 2013 13:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 Lut 2012
Posty: 291
niebieski
Afryka - nowy dla mnie kontynent, który zawsze w moich podróżniczych planach odsuwany był w bliżej nieokreśloną przyszłość.
Aż do pewnego sobotniego, kwietniowego poranka, kiedy zobaczyłem nagłówek na fly4free: HIT! Magiczna Kenia za 977 PLN (IV-VI 2013). Szybkie ustalenie możliwości wyjazdu, terminu i bilety kupione. Wylot z TORP, pod koniec maja.

Moja trasa wyglądała następująco:
WAW-GDN - Polski Bus
GDN-TRF - Wizz Air
TRF-AMS - KLM
AMS-NBO - Kenya Airlines

MBA-NBO - Fly540

NBO-AMS - Kenya Airlines
AMS-TRF - KLM
TRF-WAW - Wizz Air

Miałem około półtora miesiąca na przygotowanie się do wyjazdu. W tym czasie zgromadziłem niezbędne informacje o kraju, mojej trasie, potencjalnych problemach, chorobach etc., załatwiłem szczepienia (które planowałem już X wyjazdów wcześnie, ale dopiero hasło Afryka mnie odpowiednio zmobilizowało). Te ostatnie + antymalaryki są sporym wydatkiem, do tego krytykowanym przez dziesiątki internetowych guru, ale:
1) Jeśli złapiecie malarie/inne choróbsko nie ma się komu poskarżyć..... wtedy już wszystkowiedzący nie wiele pomogą.
2) Szczepienia wystarczają na dłuższych okres czasu, od 2 do 10 lat
3) W okresie, w którym ja byłem w Afryce, komarów tam na prawdę nie brakowało.
4) Po co się zastanawiać na miejscu, czy jednak nie powinienem ....
5) Nie ma szczepień obowiązkowych przy wjeździe do Kenia ALE przepis ten dotyczy turystów "wlatujących" do Kenii z poza Afryki, jeśli np. wyjedziecie na Safari do Serengeti, czy goryle do Ugandy, to w drodze powrotnej Żółta Febra już jest szczepieniem obowiązkowym i jej brak może przysporzyć problemów na granicy.

Dodam jeszcze tylko, że szczepienia są nie małym wydatkiem, ale można go obniżyć m.in. sprawdzając w kilku miejscach - różnice sięgają 50zł na jednej dawce szczepionki. W Warszawie najtańszy punkt szczepień, który znalazłem to Szpital MSWiA na Wołoskiej.
Z antymalaryków brałem Malarone, nie miałem po nim ŻADNYCH opisywanych w necie skutków ubocznych, malarii nie złapałem.

No więc w drogę.
Załącznik:
1samolot.jpg

Lot minął bez zakłóceń, w Kenya Airlines było świetne żarcie, jestem WEGE, czego nie dało zaznaczyć się w "specjalnych posiłkach" ale do wyboru były 3 dania, w tym jedno właśnie bezmięsne. Samolot Boeing 777-200, bardzo wygodny, nie ma do czego się przyczepić.
Załącznik:
2centrum.jpg

Ląduję w Nairobi, tam mam transfer do mojego hosta z Airbnb, płacę za transfer 20$.
Na temat Nairobi można sporo wyczytać w internecie i przewodnikach, przede wszystkim złych rzeczy; jak bardzo jest niebezpiecznym miastem, ile kradzieży, rozbojów, napadów, jak mało ciekawym i zakorkowanym.
Doświadczyłem tylko tego ostatniego, w życiu nie stałem jeszcze w takich korkach, mój host z aibnb mieszkał w Langacie, dzielnicy Nairobi położonej około 10km od centrum, w godzinach szczytu dojazd potrafił zabrać 1,5-2 godziny .
W Nairobi spędzam około 1,5 dnia, a w sumie w ciągu wyjazdu 3 noce, przy czym głównie są to właśnie noce, w drodze z jednego miejsca w inne.
Za samodzielny pokój u przemiłej rodziny płacę 15$ za noc.
Załącznik:
3ugali.jpg

Pierwszego dnia skupiam się na załatwieniu kilku spraw „organizacyjnych” tj. dogranie safari (z Polski nic nie wykupiłem, tylko zbierałem informacje), wymiana walut, zakup biletów kolejowych itd. Oraz na ogólne zapoznanie z codziennymi obyczajami i zasadami, zwiedzaniu miasta, jeżdżeniu matatu, kosztowaniu lokalnej kuchni itd. Zabytków tu wiele nie ma, najstarsze to te z pierwszej połowy XX wieku, zbudowane przez Brytyjczyków.
Załącznik:
4smok.jpg

Ciekawostka: Nairobi jest miastem (chyba jedynym na świecie), w którym nie wolno palić!! I jest to przestrzegana zasada, policja tego pilnuje, za niedostosowanie się mandaty są do 500Euro! W centrum jest kilka „smoking zones” w których można zapalić papierosa.
Załącznik:
5national.jpg

Drugi dzień poświęcam na Nairobi National Park , Giraffe Center i jeszcze jeden spacer po mieście.
Mimo bardzo złej opinii, mi się miasto podobało.
Nic złego mnie nie spotkało, mimo że podróżuje samotnie i sporo chodziłem z aparatem na szyi. Nie chce generalizować, mówię o swoich doświadczeniach. Oczywiście zawsze trzeba pamiętać o zdrowym rozsądku, nie ma co pałętać się po Nairobi w nocy itd….
Załącznik:
6miasto.jpg

Jest zaskakująco czysto jak na wyobrażenie Europejczyka o Afryce.

Latają Marabuty :)

Ludzie raczej pomocni, choć już tutaj odczuwam to o czym czytałem wcześniej, a mianowicie bardzo dużą niechęć do bycia fotografowanymi. Tak, tak, to nie kraje arabskie czy Indie, tu naprawdę trzeba o tym pamiętać.

Walutą lokalną jest Szyling Kenijski, jego przybliżony kurs to: 1 EUR = 100 Szylingów.

W Nairobi wymienialne są zarówno dolary jak i euro, na prowincji, czy przy wymianie na ulicy korzystniejszy kurs jednak ma dolar i to polecam zabierać.
Załącznik:
7piwo.jpg

Przykładowe ceny to:

Przejazd matatu – 50-70 szylingów
Ugali (lokalna potrawa) – 200 szylingów
Cola/Piwo w restauracji – 150/200 szylingów
Pociąg nocny z Nairobi do Mombasy – 3300 szylingów/od osoby za miejsce w wagonie 2 klasy (4 łóżka w przedziale) z kolacją, śniadaniem, oraz pościelą.
Załącznik:
8dworzec.jpg

Wieczorem idę na dworzec kolejowy, gdzie wsiadam w nocny pociąg do Mombasy.
Pociąg jedzie 15 godzin. Planowo, podobno bywa że więcej. Sporo więcej :)
Noc spokojna, rano pojawiają się piękne widoki, wzgórza, maleńkie wioski, dzieciaki itd.
Image
screenshot on pc
Przy przyjeździe w planie mam zwiedzanie Mombasy i zaliczenie plaż położonych na południe od miasta.
Różnic jest sporo, począwszy od tego, że stolica i centralna Kenia jest chrześcijańska, na wybrzeżu zdecydowanie dominuje Islam. Widać mnóstwo wpływów arabskich, zarówno w architekturze jak i „w ludziach”.
Image
screen shot windows
Najstarszym zabytkiem jest Fort Jesus, forteca zbudowana przez Portugalczyków w XVIw.
Image
how to do a screen shot
Stare miasto bardzo atrakcyjne, z piękną architekturą i zabudowaniami, położone nad samym morzem. Niestety zapuszczone i zasyfione okropnie, brud, smród i uchodźcy z Somalii, niezbyt przyjaźnie nastawieni do nikogo poza swoimi. Jest ich bardzo dużo na starym mieście, władze ich tam osiedliły, ponieważ zabytkowa starówka jest najtańszym lokalem mieszkaniowym w mieście. Tak, to nie Europa, tu stare budynki są traktowane nieco inaczej za to spacer uliczkami, które mają może metr szerokości robi niesamowite wrażenie. Przy czym polecam z kimś „miejscowym” , dla własnego bezpieczeństwa. Tutaj się można spotkać z zaczepką.
Image
image hosting tumblr
Dalej w moim planie jest przedostanie się na plaże położone na południe od miasta. Konkretnie planuje dotrzeć do Tiwi Beach.

Mombasa jest wyspą….


CDN.
Image
photo hosting software


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image


Ostatnio edytowany przez wa793, 08 Lip 2013 16:18, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#2 PostWysłany: 08 Lip 2013 14:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 Lut 2012
Posty: 291
niebieski
CZĘŚĆ 2

Mombasa jest wyspą, na którą można się dostać na 2 sposoby:
- od strony północnej jest most, tam też (na północ od Mombasy) mieszczą się najbardziej turystyczne kurorty, znane z katalogów dużych biur podróży i tam trafia większość turystów docierających na zorganizowane wakacje w Kenii. Wielkie ośrodki hotelowe, ochroniarze odradzający wychodzenie poza „resorty” bo niebezpiecznie, piękne baseny, drinki z palemkami.
- od strony południowej mostu Kenijczycy wybudować jeszcze nie zdążyli i ruch tam odbywa się promem: wstęp na prom dla pieszych jest darmowy, za samochód płaci się około 100 szylingów. Część pasażerska jest zazwyczaj wypełniona ludźmi po brzegi, tak że trudno cokolwiek tam wcisnąć, część samochodowa jest nieco luźniejsza. Po wyjściu z samochodu na promie można stać sobie spokojnie, nie będąc zgniatanym. Oczywiście mimo wszechobecnych tabliczek „Safety First” praktycznie nikt z samochodów nie wysiada. Efektem tego była spora liczba ofiar śmiertelnych przy zatonięciu jednego z tych promów w latach 90-tych.
Image
screen shot tool

Promy są 3, kursują w kółko, przepłynięcie z jednego brzegu na drugi zajmuje około 15 minut.

Po zjechaniu z promu mamy przez kilka kilometrów jeden wielki targ, tysiące ludzi, sklepików, stoisk… wszystkiego.
Image
photo sharing

Z wynajętym taksówkarzem jedziemy 17km na południe od Mombasy, do miejscowości Tiwi Beach. Z tego co czytałem przed wyjazdem i słyszałem na miejscu jest to najmniej skomercjalizowana miejscowość w całej okolicy.

Moim celem jest konkretnie ośrodek Twiga Lodge, tani, choć podobno znośny i położony na samej plaży. Po dojechaniu na miejsce, wybór okazuje się trafnym, ośrodek w prawdzie leciwy, ale przepięknie położony i atrakcyjny cenowo:
- Za podstawowy pokój SGL z łazienką płacę 16 EUR za noc.
- Za podwyższony standard z widokiem na morze zapłaciłbym 33 EUR za noc.
Image
image upload with preview

Śniadania w granicach 200- 500 szylingów (2-5 eur)

Kąpiele w bajkowym oceanie, napawanie się widokami i cieszenie białym piaskiem i palmami – wliczone w cenę, bez dodatkowych opłat :)
Image
screenshot utility windows

Za taksówkę z Mombasy (dalszych obrzeży miasta – nie centrum) płacę 2500 szylingów (około 25 euro), następnego dnia za taksówkę (tą samą) za przejazd Tiwi – Mombasa Stare miasto, parę godzin przerwy – lotnisko , płacę 3000 szylingów (około 30 EUR) .
Image
image hosting photo bucket

W samym Tiwi wiele do roboty nie ma, poza leżeniem na piasku i pławieniem się w oceanie, można iść na spacer po plaży, poprosić miejscowego o zerwanie świeżego kokosa, tudzież innemu miejscowemu dać się naciągnąć na snorkeling.

Aczkolwiek jako przerwa w podróży, lub jej zakończenie miejsce jest naprawdę wymarzone.

Dodam tylko, że podczas mojego pobytu, poza mną w okolicy było moooooże 10-15 osób.
Image
image upload no registration

Następnego dnia wracam do Mombasy, raz jeszcze dokładniej poznać stare miasto.
Image
image upload with preview

Wieczorem mam lot powrotny do Nairobi, żeby następnego dnia wyjechać na safari.

Bilety na lot rezerwowałem jeszcze z Polski, kosztował około 50 $. Idealny godzinowo żeby wrócić pod koniec dnia, przelot 20:40-21:30.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#3 PostWysłany: 08 Lip 2013 15:33 

Rejestracja: 01 Mar 2011
Posty: 4
Cześć, będzie ciąg dalszy?
Interesuje mnie szczególnie kwestia organizacji i sam przebieg safari
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#4 PostWysłany: 08 Lip 2013 15:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 Lut 2012
Posty: 291
niebieski
Będzie, będzie, ale dziś już raczej nie dam rady. Kiedy wyjeżdżasz ? To się pospieszę :)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#5 PostWysłany: 08 Lip 2013 15:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 Kwi 2011
Posty: 2171
srebrny
Ciekawa relacja - czekamy na dalsza czesc :)
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#6 PostWysłany: 09 Lip 2013 11:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 Lut 2012
Posty: 291
niebieski
CZĘŚĆ 3

Jadąc pierwszy raz do Afryki, chyba większość ludzi chce pojechać na safari. Tak było i ze mną, także jedną z pierwszych rzeczy, które zacząłem sprawdzać po zakupie biletów były możliwości udziału w „Safari from Nairobi”. Pierwsze znalezione informacje i otrzymane odpowiedzi na moje maile nie napawały optymizmem…. Ceny kształtowały się w granicach 400-500$, jako że byłem sam (w sensie bez grupy minimum 4-5 osób), do tego jechałem w niskim sezonie, to firmy, do których pisałem zapytania na siłę próbowały mi wcisnąć indywidualne safari z przewodnikiem. Ani mi się to nie podobało, ani nie miałem ochoty wydawać takiej sumy pieniędzy, więc szukałem dalej. Co więcej w wielu miejscach znalazłem informację, że na „pierwszy raz” z Nairobi, najlepszym miejsce jest Park Narodowy Masai Mara, a wszystkie spośród wspomnianych wyżej firm proponowały mi wyjazd gdzie indziej.

Także szukałem dalej. Po jeszcze kilku wysłanych mailach i konsultacji z moim hostem z airbnb, udało mi się w końcu znaleźć kilka firm, które składają grupki właśnie z indywidualnych turystów i wysyłają je do Masaj Mara, co więcej znacznie taniej. O to mi chodziło.

Ale nauczony doświadczeniem, uznałem, że z ostateczną decyzją wstrzymam się do Nairobi, tam się jeszcze przejdę osobiście po kilku firmach i dopiero wtedy coś wybiorę.

Tak też zrobiłem i po przyjeździe na miejsce…. Doznałem lekkiego szoku 

W Nairobi są setki firm organizujących safari…. Nie wiem dokładnie ile, ale myślę, że znacznie więcej niż centrów nurkowych w Sharm El Sheikh, których 7 lat, kiedy tam mieszkałem i pracowałem było już około 200. W 4-milionowym Nairobi firmy organizujące safari są wszędzie, na każdym rogu ulicy, w każdym biurowcu po kilka…

No i weź tu człowieku zdecyduj…. Zawodowo, choć w nieco innym zakresie, również zajmuję się turystyką, więc pewne procesy nie są mi obce. Ale w miejscach takich jak Nairobi, pod kątem Safari, czy wspomniane Sharm pod kątem nurkowania, człowiek uświadamia sobie, że w naszym kraju coś takiego jak turystyka przyjazdowa niemalże nie istnieje.
Tam jest to prawdziwy przemysł, gruba gałąź gospodarki narodowej, miejsce pracy dla setek tysięcy ludzi – u nas, mało powiedzieć, że raczkuje. Tak, tak, wiem że nie mamy Morza Czerwonego ani lwów, ale to nie tylko w tym problem.

Ostatecznie zdecydowałem się na firmę Jocky Tours i byłem bardzo zadowolony. Wszystko co miało być, to było, przewodnik/kierowca robił wrażenie człowieka, który może jeszcze nie zjadł zębów na prowadzeniu takich wycieczek, ale już co najmniej poważnie obgryzł wargi.
Za 2-dniowe Safari (1 noc) zapłaciłem 230$. W innych firmach było nieco taniej , ale pewne względy natury organizacyjnej spowodowały, że wybrałem tę a nie inną firmę.

Co do organizacji Safari to pewnym standardem są 3-dniowe wycieczki z 2 noclegami na miejscu (w Parku lub bezpośrednio przy nim – w zależności od wybranego standardu zakwaterowania). Safari zwyczajowo rozpoczynają się rano, w ustalonym dniu, od odbioru z miejsca zakwaterowania turysty. Jeśli jest to hotel w centrum miasta, to nigdy nie ma z tym problemów, jeśli inne zakwaterowanie, tak jak u mnie prywatny dom, na obrzeżach Nairobi, to zapewne organizator na początku będzie próbował zrzucić obowiązek dojechania do centrum na turystę, ale warto upierać się przy swoim i stawiać tak sprawę, że jeśli nas nie odbiorą to rezygnujemy. Jeśli chcemy ruszyć na safari bezpośrednio po przylocie, to też nie będzie problemu żeby transfer domówić z lotniska.
Przyczyną tego stanu rzeczy nie tylko jest ich sknerstwo, a również nieprawdopodobne korki jakie dręczą Nairobi. Jeśli start Safari ma być z centrum koło 8 rano, to odbiór z takich okolic w jakich ja mieszkałem trzeba zaplanować na około 6…. A komu się chce tam jeździć tak skoro świt.
Image

Uploaded with ImageShack.us

W każdy razie po odbiorze mnie z mojego miejsca zamieszkania i spędzeniu przepisowych 2-godzin w korkach, ruszyłem.
Cena mojego safari obejmowała:
- przejazdy
- nocleg na Campie na miejscu
- wyżywienie (obiad i kolację w pierwszym dniu, śniadanie i obiad w drugim)
- wszystkie opłaty związane ze wstępem do Masai Mara
- odbiór z miejsca zamieszkania, powrót do centrum miasta
- popołudniowe w pierwszym dniu i poranne w drugim „Game drive” czyli istotę safari.
- pewną ilość wody do picia.

Generalnie można safari jest tak przygotowane, że nie wydając pieniędzy na pamiątki, dodatkowe napoje, napiwki etc. Można już nic więcej nie wydać. Chociaż nie znam nikogo komu by to się udało 
Image

Uploaded with ImageShack.us

Na safari standardowo jeździ się dwoma rodzajami samochodów:
- tańsze – mini busiki z otwieranym dachem, pakują tam 6 turystów, tak żeby każdy miał miejsce przy oknie.
- droższe – powiększony samochód 4x4 również z otwieranym dachem, również tak żeby wszyscy siedzieli przy oknach.
Czas przejazdu do Parku Masai Mara jest zależny od kilku czynników, przede wszystkim od tego jak długo kierowca będzie się przebijał przez korki i ilu jeszcze maruderów trzeba zgarnąć po drodze z różnych miejsc. Generalnie, można przyjąć, że ruszając z Nairobi w granicach 8-9 do Parku dotrzemy około 13-15. To wcale nie jest tak blisko.
Image

Uploaded with ImageShack.us
Po drodze każda wycieczka ma obowiązkowy postój na bycie naciąganym na zakup szajsu wszelkiego przy tarasie widokowym w miejscu zwanym Great Rift Valley – z ładnym widokiem na ową dolinę.
Następnym przystankiem po drodze był Obiad, zresztą zupełnie dobry.
Po dojechaniu do Campu mieliśmy około pół godziny na „odświeżenie”, kawę, herbatę i ruszaliśmy do parku.
Image

Uploaded with ImageShack.us

Image

Uploaded with ImageShack.us

Całe popołudnie spędzamy w Parku, podnosząc co raz to okrzyki ŁAŁ, PATRZCIE, TAM itd. Dorośli, młodsi, wszyscy reagują podobnie. Zresztą, jak tu reagować inaczej. Doznanie zupełnie cudowne, nie ma o czym dyskutować.

Po powrocie czeka na nas kolacja, później piwo w grupie, wymiana wrażeń i spać.
Image

Uploaded with ImageShack.us

Na campach prąd jest produkowany przez generatory, a te są włączane tylko w określonych godzinach, rano przez około 3 godziny i wieczorem przez 2, więc trzeba się do tego dostosować i warto wziąć ze sobą latarkę.
Namioty są zupełnie komfortowe, w każdym jest wygodne łóżko (od 2 do 4 łóżek), umywalka, toaleta i prysznic. Nad każdym z łóżek są moskitiery.
Image

Uploaded with ImageShack.us

Na każdym campie są też niesamowicie upierdliwi Masajowie, którzy na każdym kroku chcą nam wcisnąć jakiś szajs, wyciągnąć na wycieczkę do „prawdziwej wioski masajskiej”, sprzedać nam koc, żeby „przypominał nam Prawdziwego Wojownika, z którym mieliśmy okazję się zapoznać” (to ich słowa) itd.
Image

Uploaded with ImageShack.us
Image

Uploaded with ImageShack.us

Następnego dnia mam poranne safari od 6 do około 10 rano, po czym śniadanie, kawa i ruszamy w drogę powrotną. Grupa, która ma wykupione standardowe, 3-dniowe safari, w drugim dniu cały dzień spędza w Parku.
Ja w drodze powrotnej mam jeszcze postój na obiad i około 16 jestem w Nairobi.
Image

Uploaded with ImageShack.us

I tak powoli dobiega końca moja pierwsza afrykańska przygoda.
Wieczór spędzam razem z rodziną, która mnie gościła, rano transfer na lotnisko i w drogę powrotną.

Na koniec jeszcze trochę ciekawostek i przydatnych informacji:
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#7 PostWysłany: 09 Lip 2013 18:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 Lut 2012
Posty: 291
niebieski
CIEKAWOSTKI I PORADY:

- Nairobi, stolica Kenii (4 mln. Mieszkańców) jest miastem, gdzie nie wolno palić na ulicach. Za spacer po mieście z papierosem grozi kara w wysokości 500 EUR. W centrum jest kilka Smoking Zones – wyznaczonych stref dla palących.

- W Kenii obowiązuje ruch lewostronny.

- W Nairobi znajduje się największa dzielnica biedy, slums, we wschodniej Afryce. Nazywa się Kibera. Lokalne biura podróży oferują kilkugodzinne wycieczki dla turystów do Kibery.

- Z punktu widzenia niezależnego turysty Kenia wydaje się być względnie bezpieczna przy zachowaniu zdrowego rozsądku.

- Jeśli chodzi o wyznanie, to stolica i „środek” kraju są chrześcijańskie, natomiast wybrzeże zdecydowanie zdominowane przez Islam.

- Nairobi jest najbardziej zakorkowanym miastem, w jakim dotychczas byłem – korki w Azji to nic w porównaniu z tymi w Nairobi.

- Podstawowymi środkami komunikacji w dużych miastach Kenii są poza samochodami: matatu, czyli 13 osobowe busiki, mające konkretne numery, jeżdżące po konkretnych trasach i zabierające pasażerów z konkretnych punktów. Koszt przejazdu to 50-70 szylingów (około 2-2,50zł). Taksówki – niestety nie znam cen. Oraz taksówki motorowe, popularne w Azji. Dla 1 pasażera, dobra metoda na korki.

- Masaje – grupa trudniąca się głównie wypasem bydła i wciskaniem szajsu turystom. Ci nie mający bezpośredniego kontaktu z turystami zazwyczaj całymi dniami stoją przy swoich stadkach i pilnują co by ich lew nie zeżarł, za to kobiety zapierdalają jak motorki – zajmują się domami, pilnują dzieci, piorą, sprzątają gotują, chodzą wiele kilometrów po wodę, po czym targają ją z powrotem na plecach – im naprawdę nie jest łatwo.
Ci mający kontakt z turystami, trudnią się wyciąganiem ręki po pieniądze pod byle pretekstem.
Być może moja wypowiedź jest tendencyjna, podobno mają swoją ciekawą kulturę, często można zasłyszeń opowieści o tym co potrafią jeść, dla uzyskania sił witalnych, albo czym się nacierać w zastępstwie kąpieli, ale to czego doświadcza biały można podać jako przykład „negatywnego wpływu turystyki na społeczności lokalne”.

- Mimo tego, że do Kenii trafiają miliony turystów rocznie i wydawałoby się, że kraj jest zupełnie skomercjalizowany, zapewniam, że nie ma takiej obawy. Masowa turystyka w Kenii skupia się w kilku kurortach na wybrzeżu + na Safari. Poza tym można całymi dniami chodzić po większych i mniejszych miastach Kenii, nie spotykając żadnego innego białego.

- Maj – Czerwiec, to pora deszczowa i najniższy sezon turystyczny, ceny idą nieco w dół, miejscowi są bardziej skłonni do ustępstw cenowych. Deszczu nie uświadczyłem ani razu.

- Mimo braku deszczu komarów było dość dużo i były dość agresywne.

- Na szczęście praktycznie wszędzie (gdzie byłem) są moskitiery, jeśli nie nad łóżkiem to w oknach .

- Strona CDC czyli Centers for Disease Control and Prevention w rozdziale na temat Kenii mówi o Malarii: „Present in all areas (including game parks) at altitudes <2,500m (<8,202ft).ᅠNone in Nairobi.”

- temperatury na wybrzeżu znacznie odbiegają od temperatur w głębi lądu, w Mombasie i okolicy nawet ową zimą jest temperatura około 30 stopni i dość wysoka wilgotność, z kolei w Nairobi temperatury wahały się od 15 do 20 stopni.

- Miejscowi nie lubią być fotografowani. Róbmy zdjęcia z wyczuciem, pytajmy o zgodę, albo chociaż udawajmy że robimy zdjęcie obiektu w tle.

- Sieć kolejowa jest słabo rozwinięta, są 2 lub 3 główne linie kolejowe i tylko do kilku miast można dotrzeć pociągiem.

- Sieć krajowych połączeń lotniczych jest nieźle rozwinięta, a ceny biletów potrafią miło zaskoczyć, przy rezerwacji z odpowiednim wyprzedzeniem .

- Sieć krajowych połączeń autobusowych jest dobrze rozwinięta, autobusy przyzwoite i bardzo kolorowe. Przykładowa strona przewoźnika: http://www.easycoach.co.ke

- Zdecydowanie największą mniejszością narodową w Kenii są Hindusi, przywiezieni tam jeszcze w czasach kolonialnych, obecnie stanowią w większości jedną z zamożniejszych warstw społecznych. Kenijczycy narzekają nawet, że Hindusi ich dyskryminują we własnym kraju.

- Jednym z najczęściej słyszanych słów jest Muzungu – nie ma się co denerwować, oznacza to tyle co „hej biały człowieku”, nie jest ani agresywne ani zaczepne.

- Angielski jest drugim urzędowym językiem w Kenii, obok suahili

- Imiona zwierząt w filmie „Król lew” to nazwy tych zwierząt w języku suahili (przynajmniej większość z nich)

- w Egipcie doświadczałem dużo poważniejszych problemów żołądkowych niż w Kenii.

- wegetarianie mają tam dość dobrze, przy czym po standardowym „no meat, no fish” trzeba jeszcze dodać, mniej u nas popularne, „no chicken”.

Jeśli tylko będę znał odpowiedzi, to chętnie odpowiem na pytania.
Image



Image



Image



Image



Image


Image
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
acquiesce21 lubi ten post.
wersus79 uważa post za pomocny.
 
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#8 PostWysłany: 26 Lip 2013 20:21 

Rejestracja: 09 Lis 2011
Posty: 8
genialna relacja, przeczytałam na raz:)
_________________
piszę;)http://www.mistake.com.pl
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#9 PostWysłany: 26 Lip 2013 20:38 

Rejestracja: 05 Cze 2011
Posty: 1439
niebieski
super się czytało.. myślałem o Kenii jednak, troszkę się jeszcze obawiam , tym bardziej że w zasadzie zawsze wyjeżdżam z rodzinką w skład której wchodzi 7 lat synek i... chyba nie dla niego jeszcze ta Afryka ? co myślisz ?
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#10 PostWysłany: 29 Lip 2013 17:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 Lut 2012
Posty: 291
niebieski
Dzięki za miłe słowa.

Co do podróży z dzieckiem... W trakcie każdej podróży zastanawiam się jak ewentualny kierunek zrealizować, tak żeby zachęcić moją kobitę, która "nie chce pół życia w powietrzu tracić", czyli trochę jak podróżować z dzieckiem :)
To oczywiście pół żartem pół serio, a poważnie mówiąc, myślę, że jest to realne, tylko ja bym to zrobił w sposób następujący, żeby małego (a tym samym i siebie) nie zamęczyć i nie zanudzić: Odpuściłbym męczące przejazdy, skupiłbym się np. na safari 3-dni plus plażowaniu 3-dni. I tu i tu myślę, że dziecko będzie w miarę zadowolone i nie będzie się nudziło.
W TIWI była rodzina z dziećmi w tym mniej więcej wieku, biali, więc jakoś musieli dotrzeć, dzieci były zachwycone.
Przejazdy kolejowe myślę, że można spróbować wtedy zamienić na przeloty lokalne, nie wyjdzie dużo drożej, za to jakieś 15 razy krócej. Podobnie długie przejazdy autobusowe.
Safari można również lotniczo zorganizować, ale jest to już baaardzo drogie - natomiast w trakcie przejazdu busem na safari sporo się dzieje, krajobraz zmienia, myślę że da się z dzieckiem.
Co do jedzenia - jak wszędzie, trzeba uważać, żeby małego nie przytruć, ale wydaje mi się, że tak układając trasę, jest to do zrobienia.

Jak byś miał jeszcze jakieś pytania, pisz śmiało, jeśli tylko będę umiał to podpowiem.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#11 PostWysłany: 29 Lip 2013 19:07 

Rejestracja: 29 Mar 2012
Posty: 410
wegetarianie mają tam dość dobrze, przy czym po standardowym „no meat, no fish” trzeba jeszcze dodać, mniej u nas popularne, „no chicken”.


To zawsze mnie zastanawiało np. w Turcji dlaczego na "no meat" oni reagują "chicken ?"
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#12 PostWysłany: 30 Lip 2013 10:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 Lut 2012
Posty: 291
niebieski
Wydaje mi się, że to jest element kulturowo-religijny. W katolickiej Polsce ludzie są przyzwyczajeni, że jak nie można jeść mięsa, np. w post, to podaje się ryby. A te przecież na drzewach nie rosną, jakby się nie spierać, to do roślin je trudno zaliczyć, choć nie ma to tak naprawdę żadnego sensu i uzasadnienia. Wynika z tradycji i przekonań.
Tak samo we wszystkich krajach arabskich, jak widać również części afrykańskich, to samo dotyczy kurczaka.
Przy czym, co ciekawe, w krajach chrześcijańskich w Europie, kurczak jest uznawany za mięso, a w chrześcijańskich częściach Afryki już nie :)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#13 PostWysłany: 16 Lis 2013 11:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Paź 2013
Posty: 372
Loty: 85
Kilometry: 198 971
Witam.

Czy mógłbyś sporządzić jakiś kosztorys takiej wycieczki? Bilety lotnicze, noclegi, safari $240 to doczytałam :), jedzenie... Ile mniej więcej kosztowałaby tygodniowa wycieczka do Kenii? Czy z doświadczenia uważasz, że tydzień to wystarczająco? I czy wyjazd na własną rękę jest tańszy jak wycieczka zorganizowana z Polski?

Dzięki za odpowiedź. :) Pozdrawiam
_________________
Moje relacje:
2017 - Tajlandia/Kambodża
2016 - Bałkany
2015 - Zachodnie Wybrzeże USA
2014 - Maroko
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#14 PostWysłany: 16 Lis 2013 11:34 

Rejestracja: 17 Lip 2013
Posty: 39
Loty: 30
Kilometry: 37 264
Super relacja:) Tak samo jak Maxima0909 ciekwa jestem kosztów takiej wycieczki:) Pozdrawiam
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#15 PostWysłany: 16 Lis 2013 11:42 

Rejestracja: 25 Paź 2012
Posty: 939
niebieski
Dołączam pytania j/w. I też dziękuję za relację! E
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#16 PostWysłany: 11 Gru 2013 15:29 

Rejestracja: 24 Lis 2013
Posty: 3
Zbanowany
Ja również przeczytałam za raz to wszystko :) Świetnie napisane i genialne zdjęcia. Super pamiątka.
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#17 PostWysłany: 12 Gru 2013 12:40 

Rejestracja: 08 Lis 2013
Posty: 2
Zbanowany
Oczywiście, że świetne :) Przyjemnie się czyta.
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#18 PostWysłany: 31 Gru 2013 04:22 

Rejestracja: 07 Maj 2013
Posty: 179
Uff,skonczylem.

Piszesz bardzo obszernie i ciekawie.Poczulem sie jakbym mial juz Kenie za soba :D

Wielki szacunek za Twoj czas poswiecony na ten fotoreportaz.
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#19 PostWysłany: 03 Lut 2014 15:40 

Rejestracja: 08 Wrz 2011
Posty: 82
Co do Safari to 2 lata temu byłem na 4-dniowym safari (3 noclegi) organizowanym z Mombasy. Ksozt: 620 usd od osoby. Tak jak już zostało powiedziane jest mnóstwo lokalnych biur, które to organizują. Korzystałem z biura z jakimiś opiniami, no-name się bałem. Rada: warto się negocjować, bo zawsze coś można urwać nawet w renomowanej firmie.
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Kenia 2013
#20 PostWysłany: 08 Lut 2014 11:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Sty 2013
Posty: 9
Ja jadę do Kenii w lipcu tego roku. Jak wyglądała u Ciebie sprawa ze szczepionkami? Jaki czas przed wyjazdem trzeba się tym zająć?
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 24 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group