Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 4 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 03 Sie 2016 10:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 Lis 2015
Posty: 546
Loty: 100
Kilometry: 216 440
złoty
Wielu osobom Japonia kojarzy się z kwitnącymi wiśniami. Mi kojarzyła się ona z przepiękną przyrodą, a w szczególności z wulkanami. W związku z tym, lecąc do Japonii postanowiłem zdobyć jeden z nich.

Najbardziej znanym wulkanem w Japonii jest Fudżi – święta góra dla wszystkich Japończyków. Relacji na f4f z wejścia na Fudżi jest kilka, dlatego też ja chcę zaproponować Państwu alternatywę dla tej góry i opisać wyprawę na inny wulkan, dużo mniej znany, położony w prefekturze Nagano w Parku Narodowym Kamikochi. http://www.japan-guide.com/e/e6040.html

Image

Image

O wulkanie Yake Dake dowiedziałem się 3 dni przed wylotem do Japonii. Koleżanka wyczytała w necie, że jest to prawdopodobnie obecnie jedyny czynny wulkan w Japonii. Nie musiała nic więcej dodawać, wystarczyło mi tylko to jedno stwierdzenie - „czynny wulkan”. Ale mega byłoby zdobyć czynny wulkan. Postanowiłem, że musimy na niego wejść. Czasu było niewiele, a informacji jak się dostać do początku szlaku w Kamikochi jeszcze mniej. Plan pobytu w Japonii już był z grubsza ustalony, ale postanowiliśmy, że trochę pozmieniamy kolejność odwiedzanych miejsc i spróbujemy podjąć wyzwanie.

Największym problemem był czas potrzebny na dojazd i powrót z Kamikochi, wejście i zejście z Yake Dake oraz opłacone już noclegi. Dzień wolny i dobrą pogodę, która pozwalała nam spróbować wejść na Yake Dake mieliśmy dopiero w połowie naszego pobytu w Japonii, podczas pobytu w Yokohamie.

Pod koniec czerwca trafiliśmy na okno pogodowe w górach. Postanowiliśmy, że musimy to wykorzystać, dlatego też wstaliśmy następnego dnia o 4 rano, aby złapać pierwsze możliwe połączenie do Shinshimashima.

Image

Po 4h jazdy, 4 różnymi pociągami dojechaliśmy do miasta Shinshimashima, z którego odjeżdżają autobusy do Kamikochi. Bilet OW kosztuję 2450 JPY, a RT 4550 JPY. W Shinshimashima wsiedliśmy w autobus o 9:35 i po kolejnej godzinie podróży byliśmy w Parku Narodowym Kamikochi.

Image

Jeśli jakiś turysta zapuści się w tak odległe rejony Japonii to głównie aby podziwiać wspaniałą rzekę Azusa u podnóża Alp japońskich. Wzdłuż rzeki można spacerować licznymi ścieżkami krajoznawczymi. http://www.kamikochi.or.jp/english/areamap/

Image

Image

Image

Dla nas tak długa podróż dla samej rzeki, byłaby czymś zbyt małym. Spacer wzdłuż jej meandrów i podziwianie ośnieżonych szczytów, bez próby ich zdobycia? Super, ale dla nas to zbyt mało.

Jak wcześniej wspomniałem największym naszym przeciwnikiem był czas. Dojechaliśmy na miejsce o 10:40, a ostatni autobus odjeżdżał o 18:00. Mieliśmy troszkę ponad 7h na wejście i zejście z Yake Dake. W Internecie odnaleźliśmy tylko jedną, nie napisaną po japońsku, relację z wyprawy na wulkan Yake Dake. Wyczytaliśmy w niej, że komuś udało się zdobyć wulkan w 7h. Jeśli komuś się udało to i nam się uda, więc szybkim krokiem prosto z autobusu poszliśmy szukać początku szlaku.

Image

Na początku szlaku spotkaliśmy informacje o niedźwiedziach, która nas trochę przestraszyła, ale postanowiliśmy iść dalej.

Image
Spotkane nieliczne osoby na szlaku posiadały dzwoneczki przyczepione do plecaków, które miały odstraszać niedźwiedzie. Fakt ten, że każda napotkana osoba taki posiada uświadomił nas jeszcze bardziej, że spotkanie niedźwiedzia jest tu bardzo prawdopodobne.

Przez pierwszą godzinę szliśmy wąską ścieżką przez gęsty las, po drodze mijając kilka mostków i kładek.

Image

Image

Po wyjściu z lasu doszliśmy do kilku bardziej ciekawych, a zarazem niebezpiecznych miejsc do pokonania.

Image

Image

Po drodze podziwialiśmy widoki, które zapierały nam dech w piersiach...

Image

Image

W końcu doszliśmy do miejsca, w którym musieliśmy wspiąć się po kilku drabinach, aby pójść dalej.

Image

Kolejny widok urzekł mnie, a zarazem zastanowił najbardziej. Zastygnięty potok lawowy, który obrósł mchem przypominając skocznie narciarską w lecie pokrytą igelitem.

Image

Po niespełna 2h marszu doszliśmy do jednego z najbardziej wymagających odcinków trasy. Aby dostać się na wyższy odcinek szlaku musieliśmy wejść po 4 skręconych prowizorycznie ze sobą drabinach na wysokość przynajmniej trzeciego piętra, a następnie podciągając się na łańcuchach wspiąć się jeszcze kilka metrów wyżej.

Image

Przejście tego krytycznego punktu było ciężkie technicznie, ale warte wysiłku, bo będąc coraz wyżej mogliśmy podziwiać przepiękne widoki w innym kierunku oraz zobaczyć pierwsze oznaki aktywności Yake Dake.

Image

Image

Image

Po 2,5h dotarliśmy do przełęczy na której wybudowano małe schronisko. Zrobiliśmy tu kilkuminutową przerwę, aby odpocząć i posilić się przed atakiem na szczyt.

Image

Wędrując coraz dalej, a więc wchodząc coraz wyżej widoki japońskich Alp mnie onieśmielały. Kocham polskie Tatry, które są przepiękne, ale góry w Japonii są niesamowite.

Image

Im bliżej szczytu, tym Yake Dake dawał coraz bardzie o sobie znać. Droga robiła się coraz trudniejsza. Obsypujące głazy i strome zbocza znacznie utrudniały pokonywanie kolejnych wysokości. Od ekshalacji siarki miejscami robiło się aż niedobrze.

Image

Image

Między ostatnią przełęczą, a szczytem na końcowym podejściu jest lina pomagająca w spinaczce. Po niespełna 4h zdobyłem szczyt wulkanu Yake Dake. Widoki na wszystkie strony świata i radość zdobycia kolejnego wulkanu spowodowały, że natychmiast zapomniałem o zmęczeniu jakie towarzyszyło mi na ostatnich metrach, a zarazem naładowało mnie pozytywną energią na zejście, na które pozostawały już tylko 3h.

Image

Po kilkunastu minutach szczyt zdobyły również kolejne dwie osoby z naszej ekipy. Po chwili przeznaczonej na podziwianie przepięknych widoków i robienie zdjęć, postanowiliśmy zejść do przełęczy pod szczytem na której pozostała reszta uczestników wyprawy.

Image

Image

Jeziorko w zastygłej kalderze.

Image

Najmocniejsze wyziewy gazów wulkanicznych.

Image

Image

W miejscach ekshalacji wulkanicznych, skały były bardzo gorące, a w powietrzu unosił się zapachu zgniłego jaja. Dotykając skał można było się oparzyć. Czuć było, że ten wulkan naprawdę jest aktywny!

Image

Czasu na zejście nie mieliśmy zbyt dużo. Aby zdążyć na ostatni autobus, postanowiliśmy schodzić inną drogą niż wchodziliśmy, nie wiedząc co nas na niej czeka. Okazało się, że na tej trasie nie ma drabin i mostków nad przepaścią. Dużo dłużej idzie się przez las, jednakże ten stok wulkanu był znacznie bardziej wilgotny i często musieliśmy skakać po kamieniach lub korzeniach drzew, aby nie wylądować w błocie.

Zejście zajęło nam około 2,5h. Byliśmy uradowani, że doszliśmy do drogi asfaltowej przed 18. Na złość na naszej schematycznej mapce wydrukowanej z Internetu nie było zaznaczonego przystanku z którego mieliśmy autobus powrotny. Zaczęliśmy się zastanawiać czy mamy iść serpentynami w górę drogi, czy w dół? Po kilku minutach przejeżdżał pierwszy samochód, jak się później okazało jedyny jadący tą drogą. Zatrzymaliśmy młodego Japończyka. Niestety nie wiedział, gdzie jest przystanek, ale odnalazł go w swojej nawigacji w samochodzie. Okazało się, że mamy do zejścia serpentynami w dół 9km w niecałe pół godziny ;/ Po prostu super. Nie damy rady. Nie zdążymy na ten ostatni autobus. :( Byliśmy w 6 osób, więc nawet nie spytaliśmy Japończyka czy nas podwiezie. W Japonii nikt dobrowolnie nie złamie prawa i nie będzie jechał samochodem w 7 osób. Trudno. Postanowiliśmy bardzo szybkim tempem kierować się w stronę przystanku, może jakoś zdążymy.

Po kilku minutach marszu zauważyliśmy, że jedzie w naszą stronę Japończyk, z którym rozmawialiśmy. Powiedział, że spotkał przed chwilą przy drodze niedźwiedzia i nie możemy dalej iść pieszo tą drogą i nakazał pierwszej trójce wsiąść do auta, aby odwieźć ich na przystanek. Po 10 minutach wrócił po mnie i resztę. Patrzyliśmy z niecierpliwością na zegarki. Zdążymy, czy nie? Jak nie to przynajmniej połowie z nas uda się wrócić do Yokohamy, a nam przyjdzie szukać noclegu gdzieś w Kamakochi. Nie chcieliśmy chłopaka poganiać, tym bardziej, że droga przypominała tę z filmu Tokyo Drift - wszystkie barierki były poobijane, a schodząc ze szczytu widzieliśmy na szlaku samochód, który musiał wypaść z drogi kilkanaście lat temu, zanim postawiono barierki.

Image

Nasz pomocny Japończyk podjechał na przystanek dosłownie w tym samym momencie co autobus! :) Takim to sposobem zdążyliśmy szczęśliwie na ostatni autobus, który dowiózł nas na jeden z ostatnich pociągów. Czekały nas jeszcze 4 przesiadki, ale byliśmy bardzo szczęśliwi, że nie zostaliśmy na noc w górach. Do hotelu w Yokohamie dojechaliśmy koło północy.

Na szczęście nam na szlaku nie udało się spotkać niedźwiedzia, ale dzięki spotkaniu misia przez młodego Japończyka i jego bezwarunkowej pomocy cali i zdrowi wróciliśmy z wyprawy na wulkan Yake Dake.

Japonia to wspaniały kraj, a bezgraniczna pomoc Japończyków jest nie do opisania. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że mieszkańcy Japonii są wspaniałymi ludźmi.
_________________
Relacja z wyprawy na wulkan Yake Dake w Alpach Japońskich

Relacja z Gruzji


Ostatnio edytowany przez GeoTrip 31 Sie 2016 09:25, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off
21 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 20 Sie 2016 21:45 
Czerwony raptus
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Wrz 2012
Posty: 7675
Loty: 15
Kilometry: 58 252
Jaki był koszt dojazdu z Tokio kolej+bus? Zastanawiam się czy przy 4 osobach nie zorganizować takiej jednodniowej wycieczki samochodem. Odpada problem z wczesnym powrotem. Trasa z google maps to 272km i 3,5h drogi. Przy okazji gdzieś w okolicy startu jest parking/baza?
_________________
Dancehall Masak-Rah
Junior Stress - Za Mało Cichej Wody W Rzece
ImageImage
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 22 Sie 2016 08:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 Lis 2015
Posty: 546
Loty: 100
Kilometry: 216 440
złoty
My mieliśmy JRPass, więc za pociągi nie płaciliśmy. Bez JRpassa pociągi z rezerwacją miejsc kosztowałyby ok. 11500 JPY OW, bez rezerwacji miejsc byłoby prawie o połowę taniej. Bus z Matsumoto do Kamikochi kosztuje 2450 JPY OW lub 4550 JPY RT. Ten bilet również umożliwia przejazd pociągiem z Matsumoto do Shinshimashima i tam dopiero można wsiąść w autobus. My tak zrobiliśmy, ponieważ zależało nam na czasie. Ruszaliśmy z Yokohamy, z Tokio powinno być około 1000 JPY taniej. Ceny połączeń znajdziesz na http://www.hyperdia.com/en/cgi/en/searc ... m_target=7

Jeśli chodzi o parking to my wysiedliśmy na przystanku Teikoku Hotel Mae bus stop, bo stąd mieliśmy bliżej do początku szlaku. Tam nie było żadnego parkingu, oprócz parkingu hotelowego, a czy na nim można zostawić samochód, nie mam pojęcia. Nie dojechaliśmy do ostatniego przystanka, czyli Kamikochi bus terminal, więc nie wiem czy w miasteczku są jakieś parkingi, ale przypuszczam, że powinny być jak wszędzie w Japonii, ale płatne. Na mapach google widać duży parking, tylko będziecie mieli trochę więcej do przejścia do początku szlaku, https://www.google.pl/maps/place/%E9%A7 ... 37.6347078


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Relacja z wyprawy na wulkan Yake Dake w Alpach Japońskich

Relacja z Gruzji
Góra
 Relacje PM off
mashacra lubi ten post.
mashacra uważa post za pomocny.
 
 
#4 PostWysłany: 07 Wrz 2016 12:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 Lis 2015
Posty: 546
Loty: 100
Kilometry: 216 440
złoty
Poniżej filmik z wejścia na wulkan Yake Dake. Jest to mój pierwszy zmontowany film, więc proszę o wyrozumiałość :)

Image
_________________
Relacja z wyprawy na wulkan Yake Dake w Alpach Japońskich

Relacja z Gruzji
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
 [ 4 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group