Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 37 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 26 Sie 2020 01:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Maj 2017
Posty: 343
Z racji, że w tym roku raczej nikt nie wstawi nowej relacji z USA, postanowiłem opisać swoją - tak na pokrzepienie serc i być może dla małego źródła inspiracji przy planowaniu tras na kolejny rok, o ile ktoś ma więcej czasu.

Nie umniejszając absolutnie przepięknym krajobrazom, relacji z południowo-zachodnich Stanów w internecie jest od groma, w językach od słoweńskiego po starochiński. Generalnie wszystkie jadą po tych samych punktach, Kalifornia, Las Vegas, Wielki Kanion itd., lecz już widząc tysiąc sto siedemdziesiąte selfie pod Golden Gate Bridge mam ochotę zapić to białoruskim denaturatem. Dlatego zapraszam do miejsc, do których nikt nie jeździ, bo nie ma czasu albo siły. Będzie dziki zachód bez Kalifornii, za to z górami we wszelakim wydaniu - należy wziąć poprawkę na to, że mój forumowy nick zobowiązuje, a góry uwielbiam, i wszystko co płaskie (bez podtekstów! ;)) jest nudne. Zapraszam zatem na dwutygodniowy exodus od cywilizacji w Góry Skaliste: Wyoming, Montana & Idaho.

Oto topograficzny plan wycieczki z miejscami, które były celem do zdobycia lub w których po prostu było co fotografować. Niektóre oczywiście nie sprostały definicji mało popularnych, ale będąc w pobliżu musiałem na nie zerknąć. O pieniądzach będzie krótko na koniec, bo nie podsumowałem jeszcze wyciągów z karty.

Załącznik:
map.jpg


W skrócie:
4,638 przejechanych kilometrów.
238 km przedreptanych w górach.
6,174 m przewyższeń (tylko do góry, skoro auto w dolinie, wychodzi razy dwa).

————

Dzień 1. Z Utah do Bridger National Forest

Pomysł wyjazdu był spontaniczny i podjęty niecałe 2 tygodnie przed wylotem - stwierdziłem, że trzeba się wreszcie zmęczyć czymś innym niż siedzeniem przy komputerze. Plan na Alaskę był dość skomplikowany, zostanie na przyszły rok. Zaklepałem więc loty ORD-DEN-SLC u Frontiera, nakupiłem sprzętu na Amazonie. Biedni amerykańscy studenci, co przez COVID musieli siedzieć w rodzinnych domach zamiast palić zioło i pić tanią tequilę w akademikach, dostali “A” na koniec semestru, żeby potem nie zawracali gitary. Poza tym uczenie laboratoriów online to proceder haniebny, wręcz sabotaż dydaktyczny, ale cóż poradzić… 9 sierpnia po 3 w nocy dotarłem na O’Hare. O tej porze świeciło jeszcze pustkami, sklepy wszystkie zamknięte na amen. Lot o 6 do Denver bez opóźnień, samolot zapełniony w 100%, oczywiście nic poza wodą nie można kupić na pokładzie. Dwugodzinna przesiadka daje idealną ilość czasu na wyjście na papieroska z terminalu i ponowny security check, wszak na prawie żadnym lotnisku w USA nie ma palarni. W Salt Lake City ląduję o 11, pachnie upałem podobnie jak na pustyni Negev w majowe popołudnia. Bez wjeżdżania do miasta biorę auto z Avis z pełnym ubezpieczeniem (było najtańsze)… i ruszam do pierwszego Walmarta po drodze zrobić zapasy jedzenia, gdyż plan zakłada spanie w wyłącznie w terenie.

Załącznik:
IMG_5186.jpg

Załącznik:
IMG_5212.jpg

Załącznik:
IMG_5223 (1).jpg

Załącznik:
IMG_5249 (1).jpg

Załącznik:
IMG_5251.jpg

Załącznik:
IMG_5262.jpg

Załącznik:
IMG_5280 (1).jpg

Załącznik:
IMG_5286.jpg

Załącznik:
IMG_5309.jpg

Załącznik:
IMG_5342.jpg

Załącznik:
IMG_5354.jpg

Załącznik:
IMG_5355.jpg

Załącznik:
IMG_5386.jpg


Nic jednak nie może być bezstresowe. Zamówiłem wprawdzie wcześniej spray na niedźwiedzie z podwójnie mocnym gazem pieprzowym, ale okazało się, że TSA zabrania przewożenia go nawet w rejestrowanym. Oczywiście mój bagaż został sprawdzony przez TSA; sami piszą na stronie, że informacje o potencjalnych zagrożeniach zbierają długo przez wylotem danej osoby. Algorytmy AI działają, nie zawsze używałem VPN. Zaś niedźwiedzi podobno jest dużo w Wyoming. Dlatego też w miarę jazdy postanawiam sprawdzać na stacjach benzynowych i przydrożnych sklepach, czy da się kupić spray na miejscu, zaś ten co został w domu może się kiedyś przydać w razie kolejnej fali plądrowania miast przez sami-wiecie-jakie grupy ludzi :P Bez skutku, wszystko wyprzedane. Dojechawszy po kilku godzinach do ostatniej wioski, gdzie mieszkają ludzie - Boulder, WY - jestem wciąż bez gazu. Słońce chyli się ku zachodowi, a przede mną ponad 70 km do Big Sandy Trailhead bez niczego po drodze. Myśląc wciąż o tych niedźwiedziach, decyduję się jechać. Trudno, nie będę marnował czasu.

Następne 40 km droga mknie przyzwoitym asfaltem przez pagórkowatą prerię, a za plecami soczysty zachód słońca rozpływający się z każdą kolejną milą za horyzontem. Jednak wszystko co dobre, szybko się kończy - już po zmroku, pośród przeszywającej ciszy wokół, wjeżdżam w gruntową, kamienistą i potwornie dziurawą szosę. Z czasem robi się ona tak zła, że mam tylko nadzieję, że moja poczciwa Toyota nie złapie gumy albo nie straci kilku części z podwozia, a ja nie zostanę pośrodku niczego bez zasięgu w kompletnej ciemności kilkadziesiąt kilometrów od żywego ducha. Jadę w nieznane, 15 km na godzinę, omijając kamienie i stada antylop (właśc. widłorogów amerykańskich) pałętających się na poboczu. Droga wiedzie potem mocno pod górę, między iglastym lasem i czasami jakimiś urwiskami z lewej strony. Nie wiem czy dojadę, i dokąd. Przerwa na fajkę też nie napawa ukojeniem, pieron wie, co zza każdych krzaków może zaraz wyjść. Aż nagle w oddali, pod drugiej stronie zbocza widzę… ogień! Ognisko. Czyli jest jakaś cywilizacja, są ludzie.

Uff. Pod koniec tej 35-kilometrowej przeprawy okazuje się, że jednak na górze jest sporo aut zaparkowanych między drzewami, choć wszystkie 4x4. Wciąż jednak nie ma tu żywej duszy, słychać tylko lekki szum pobliskiego strumienia i kilka komarów, a niebo osnute jest niemożliwą ilością gwiazd. Po ponad 38 godzinach bez snu rozbijanie namiotu w tym mroku nie uśmiecha mi się za bardzo, zdrzemnę się więc w aucie i jutro zobaczymy, co to za miejsce. A będzie fajne. Fajniusio.

Załącznik:
IMG_5405.jpg

Załącznik:
IMG_5404.jpg

Załącznik:
IMG_5408.jpg

Załącznik:
road.jpg

Załącznik:
IMG_5414.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez Sz@lony 26 Sie 2020 21:02, edytowano w sumie 3 razy
Góra
 Relacje PM off
32 ludzi lubi ten post.
SPLDER uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 26 Sie 2020 02:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 4717
Zbanowany
srebrny
@Sz@lony fajnie sie zaczyna i swietne fotki. :)
Ale spray na niedzwiadki, nie wpadlbym na to...
Btw bylem na Alasce, widzialem niedzwiedzie, ale nie mialem zadnego spray z gazem pieprzowym.
Pozdr. i czekam na CD.
_________________
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, uderzy w ciebie ze zdwojoną silą i nie bądź tchórzem i kłamcą.

Znów prymitywne ataki!

Socotra / Afganistan
Afryka / Goryle
Wyprawa na Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda, Polska Stacja Arctowski, Arktyka etc.
Fotorelacje na życzenie przez PW
Góra
 Relacje PM off
Sz@lony lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 26 Sie 2020 04:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Sie 2019
Posty: 335
niebieski
Wieki cale temu robilismy podobna trase, tylko ze jechalismy autem z Minnesoty przez Poludniowa Dakote, potem Wyoming, Montana, Idaho, Washington State, i samolotem do domu z Seattle. Samochod nam padl zaraz obok Devils Tower. W jakims przydroznym garazu na pustkowiu naprawiali go nam mechanicy, ktorzy wygladali jak czlonkowie zespolu ZZ Top. To byly czasy!

A spraye na niedzwiedzie sa bardzo pomocne!
_________________
~~~ Do or do not. There is no try. ~~~
Instagram: @2catstrooper
Góra
 Relacje PM off
Sz@lony lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 26 Sie 2020 05:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sie 2011
Posty: 1175
Loty: 247
Kilometry: 339 169
srebrny
@Sz@lony Nie ładują się zdjęcia :(
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 26 Sie 2020 06:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Maj 2017
Posty: 343
@cccc Dzięki, fotki nie wszystkie były idealne, robiłem iPhonem. Przy słabym świetle potrzeba jednak dobrej pełnoklatkowej lustrzanki, wtedy pokazałbym piękne gwieździste niebo i zachód słońca bez rozmycia. W każdym razie nie używam żadnych filtrów - jedynie poprawiam czasem balans bieli, żeby zdjęcia odzwierciedlały rzeczywiste kolory.

@2catstrooper Super! Przecież wiadomo, że nie zdobywałem bieguna południowego, trochę jest ludzi, którzy jeżdżą zobaczyć przyrodę gdzieś na dziko ;) jesteście w takim razie miejsce do przodu, bo nie dotarłem do rzeźb prezydentów w Dakocie ;)

@Szyn3k Na pewno? Walczyłem z tymi linkami żeby wszystkie były dobrej jakości i ładowały się bez problemów. Zgodnie ze skryptem na forum, fotki są podpięte pod otwarty folder na Dropbox i powinny się automatycznie ładować. Jeśli to nie działa, to będę musiał robić załączniki z tymi brzydkimi ramkami.

Pozdrowienia
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 26 Sie 2020 07:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6354
HON fly4free
Potwierdzam słowa @Szyn3k - u mnie też zdjęcia się nie pojawiają, ani w tapatalku, ani na www :(
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 26 Sie 2020 07:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Maj 2017
Posty: 343
@tropikey Dobra, dzięki za info - będę ładował zdjęcia jako załączniki.
Góra
 Relacje PM off
tropikey uważa post za pomocny.
 
 
#8 PostWysłany: 26 Sie 2020 08:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sie 2011
Posty: 1175
Loty: 247
Kilometry: 339 169
srebrny
Sz@lony napisał(a):
@Szyn3k Na pewno? Walczyłem z tymi linkami żeby wszystkie były dobrej jakości i ładowały się bez problemów. Zgodnie ze skryptem na forum, fotki są podpięte pod otwarty folder na Dropbox i powinny się automatycznie ładować. Jeśli to nie działa, to będę musiał robić załączniki z tymi brzydkimi ramkami.

Możesz spróbować jeszcze wrzucić na Google'a.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 26 Sie 2020 09:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Lip 2012
Posty: 3575
srebrny
Nie ma zdjęć

edit
są zdjęcia
_________________
"Ten, kto znalazł się za drzwiami, pokonał najtrudniejszy etap podróży" - przysłowie duńskie
Image


Ostatnio edytowany przez cypel, 26 Sie 2020 11:13, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 26 Sie 2020 11:03 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 2697
srebrny
Tapatalk zdjecia ok.
Zapisuję sie do wątku!!
Góra
 Relacje PM off  
 
#11 PostWysłany: 26 Sie 2020 20:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Gru 2015
Posty: 270
Śledzę :)
Ale zdjęć nie widać znowu :(
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 26 Sie 2020 20:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Paź 2016
Posty: 974
Loty: 306
Kilometry: 490 334
srebrny
Ja też zdjęć nie widzę :(
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 26 Sie 2020 20:45 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 2697
srebrny
Bede wam printscreeny wklejać ;)Image
Góra
 Relacje PM off
maginiak lubi ten post.
 
 
#14 PostWysłany: 26 Sie 2020 20:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 4717
Zbanowany
srebrny
Dziwne, u mnie od samego poczatku wyswietla zdjecia.
_________________
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, uderzy w ciebie ze zdwojoną silą i nie bądź tchórzem i kłamcą.

Znów prymitywne ataki!

Socotra / Afganistan
Afryka / Goryle
Wyprawa na Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda, Polska Stacja Arctowski, Arktyka etc.
Fotorelacje na życzenie przez PW
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 26 Sie 2020 21:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Maj 2017
Posty: 343
Już są permanentne załączniki kosztem jakości ;)
Góra
 Relacje PM off
maginiak lubi ten post.
 
 
#16 PostWysłany: 27 Sie 2020 11:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Maj 2017
Posty: 343
Dzień 2. Wind River Range - Big Sandy Trail, Cirque of the Towers

Promienie porannego słoneczka walące przez szybę obracają orzeźwiający chłód nocy w strumień gorąca pojawiający się znikąd jeszcze we śnie, by człowiek powrócił na ziemię z eksplodującą ochotą na wyskoczenie ze śpiwora i rozprostowanie kości w cieniu. Wznoszące się słońce w towarzystwie bezchmurnego nieba rozgrzewa suche, trzeszczące pod stopami trawy. Wczorajsze mroczne krzaki i pustkowia okazują się być milutką łąką, którą przecina piaszczysta droga. Jest 7 rano, a pierwsze dwa czy trzy SUVy suną wzdłuż kilku zaparkowanych na poboczu aut, zostawiając za sobą tumany kurzu. Cóż, nie pozostaje nic innego, jak zjeść jakieś śniadanie, spakować plecak i ruszać w drogę!

Okazuje się jednak, że mnie Internet oszukał podobnie jak oszukano pewnego toruńskiego elektryka wysokich napięć. Według map trasa do Cirque of Towers miała bowiem mieć 11 mil w obie strony, tymczasem przezornie sprawdzam wszystko na GPS oraz drogowskazy przy parkingu, i nie. Tylko do Big Sandy Lake w połowie trasy, jest 6 mil! Trochę mnie to zasmuciło, bo planowałem zrobić całą pętlę tym szlakiem, a przy tych odległościach 2 dni ciągłego marszu nie wystarczą. Taki urok szlaków w Ameryce - jedne atrakcje są przy parkingach, ale do tych naprawdę soczystych trzeba iść dziesiątki (sic!) kilometrów na piechotę i poświęcić na to kilka dni. Nie przejmując się tym przesadnie, zakładam górskie buty, których nie miałem na nogach od ponad roku, plecak ze sprzętem i ruszam w las. To ciekawe uczucie, kiedy człowiek po takim czasie siedzenia przy biurku i ani minuty na siłowni, idzie nagle w teren z plecakiem ważącym prawie 1/3 własnej masy. Ale przecież można się pokusić na odrobinę szaleństwa. ;)

Mijając na parkingu grupkę wyluzowanych studentów, rodzinkę z Oregon i ojca z dzieciakiem, wchodzę w sosnowy las, a ścieżka przesuwa się z dźwiękiem chrupoczących gałązek pod nogami. Po prawej płynie rzeka, las się kończy, a kolejne kilometry idę w miarę po płaskim przez trawiaste łąki w dolinie. Póki co, nic szczególnego, poza… konikami polnymi. Holender! Mają kilka centymetrów długości, fruwają na parę metrów wyglądając jak ćmy, ale najciekawsze - wydają dźwięki głośniejsze od jechania brzeszczotem po desce z gwoździami i bzyczą jak transformator na 30 kV. Ważące 2 gramy stawonogi! Na ścieżce raz po raz pojawiają się odcinki pod górę wokół skał. Idąc tak już jakiś czas, dostrzegam nareszcie wyłaniające się zza drzew jezioro. Podczas krótkiego odpoczynku na skrzyżowaniu spotykam starsze, acz krzepkie amerykańskie małżeństwo, które szło trzeci dzień od drugiej strony szlaku. Powiedzieli mi, że robią pętle po górach od lat i przeszli już trasy w 40 państwach, ale tę drogę robią już czwarty raz, i jest jedną z najpiękniejszych, jakie widzieli. Trochę myślę o tym z przymrużeniem oka, też przecież byłem w sporo ponad 40 krajach. BŁĄD. Po powrocie dotrze do mnie, że ta lokalizacja będzie moim numerem jeden na kolejny wypad w góry, bo ilość odległych, dzikich i nieprawdopodobnie zachwycających szlaków w Wind River Range jest ogromna, ale o tym potem.

Załącznik:
IMG_5420.jpg

Załącznik:
IMG_5432.jpg

Załącznik:
IMG_5435.jpg

Załącznik:
IMG_5463.jpg

Załącznik:
IMG_5468.jpg


Big Sandy Lake jest ładne, ciągnie się wzdłuż zielonej dolinki, a woda zmienia kolor od dziwnie szmaragdowego po soczysty turkus. Nie to jest jednak najistotniejsze, bowiem sunąc wzdłuż brzegu, z trawiastych łąk wyłaniają się góry o nieprawdopodobnych kształtach, zbudowane z jasnoszarych skał, którym jakby ktoś nadał fantazyjne formy. Ni to gruz, ni granit, ani kruszące się łupki; niektóre zbocza wydają się się wypolerowane, inne przecięte nagle skalpelem jak kawał szynki konserwowej. To właśnie jest urzekające - nie przypominają ani Tatr, Alp, Sudetów, urwisk na Azorach, potężnego Kaukazu, ani gór w Indonezji czy Malezji. Są po prostu inne. Dzikie i piękne. Dla jednych to tylko duży kawał kamienia w tle, a dla innych inspirujący krajobraz, który choć stoi martwy od milionów lat, każdego dnia odgrywa filmową rolę ze światłem i chmurami w roli głównej.

Krótka przerwa na sałatkę z tuńczyka z puszki i tosty jako drugie śniadanie, i ruszamy dalej. Zapomniałem już nawet o niedźwiedziach. Nad brzegiem widać dwóch wędkarzy; tak, łowienie ryb jest legalne w parkach narodowych, krajobrazowych, prawie wszędzie, o ile się kupi stanową licencję za kilkanaście dolarów. Sam bym połowił, ale nie wziąłem z domu wędki i po ostatnich porażkach nad Jeziorem Michigan zacząłem przestać wierzyć w istnienie ryb, choć wcześniej było pełno półmetrowych catfish. Na skrzyżowaniu spotykam dwójkę fajnych chłopaków z dziewczyną (rodzina albo znajomi, bo nie trzymali się za ręce, a Delaney była przeurocza :D). Tak się okaże, że kolejne kilka godzin będziemy szli albo razem, albo mijali się co chwilę, w zależności komu pierwszemu wysiądzie kondycja. Amerykanie są w większości po prostu fajni w swojej otwartości, jak już wielu zauważyło podczas wycieczek do USA. Zapomniałem dodać w poprzednim poście, jak zatrzymałem się na stacji w jakiejś wsi w Wyoming po drodze. Stanąłem pod drzewem w cieniu blisko płotu, bo ciepło było, a nie chciałem palić za blisko dystrybutora. Po chwili dziarsko przyczłapała przez ogródek 70-letnia babcia, mając karabin oparty o płot. Spytała, co tu robię, bo krążę wokół - HER PROPERTY - po czym przegadaliśmy ze 20 minut o życiu i przeróżnych rzeczach, przekochana kobieta z Oklahomy! :D Na widok broni w Chicago chowasz się za najbliższym betonowym słupem, bo to w 98% murzyńskie gangi, głównie na południu i zachodzie, czy wokół Hyde Parku (tylko w każdy weekend jest zamordowanych przez nich kilkanaście ludzi i postrzelonych około 50, łącznie z przypadkowymi bezbronnymi dziećmi, ale to przerażający i długi temat); zaś strzelba w rękach farmera to sygnał, że jesteście obaj bezpieczni. Taki paradoks.

Załącznik:
IMG_5474.jpg

Załącznik:
IMG_5479.jpg

Załącznik:
IMG_5495.jpg

Załącznik:
IMG_5502.jpg


Za jeziorem ścieżka każe już sobie godnie zapracować na czekające ileś kilometrów naprzód widoki. Oblany potem, w palącym słońcu targając plecak, cisnę pod nosem przekleństwa we wszystkich językach jakie sobie przypominam z każdym kolejnym krokiem pod górę. Przecież ja nienawidzę łażenia pod górę i męczenia się! Chociaż niezupełnie. Wysiłek biegania na taśmie na siłowni, gapiąc się w szybę i licznik, jest dla mnie po stokroć podlejszy niż jakbym się miał poddać radzieckiemu eksperymentowi zakopania w grobie na 48 godzin. Jednak to uczucie walki z niechęcią i zmęczeniem, nagrodzone nieprawdopodobnym widokiem, czy nawet minutą wytchnienia na kamieniu, w której każdy następny, zwalniający oddech jest błogosławieństwem, są nie do opisania dla nie-górskich osób. Nie bez powodu Tomek Mackiewicz wyszedł cudem z heroinowego syfu chodząc po górach i pokonując granice nie do przekroczenia - nie tam jakieś kilometry czy mróz, tylko nimi właśnie pokonując uczucie, któremu niemal nikt się nie przeciwstawi, jak kablowi pod napięciem 230V owiniętemu wokół ciała, który biologicznie zaciska przez nerwy wszystkie mięśnie. Nigdy nie ćpałem, ale byłem kiedyś w szpitalu i po przerwaniu kilkutygodniowych dawek morfiny, poczułem przez chwilę czym jest to uczucie obłędu zamieniające człowieka w coś niższego niż zwierzę, i odtąd nie istnieje dla mnie większy poziom heroizmu ponad pokonanie nałogów wbrew tej nieprawdopodobnej fizykochemicznej bariery i społecznego ostracyzmu. Z resztą, zgodnie z powiedzeniem, w kwestii gór są dwa rodzaje ludzi: są tacy, którym nawet najbardziej szalonej wyprawy nie trzeba tłumaczyć, i tacy, którym nigdy się tego nie wytłumaczy ;)

Po stromym podejściu idę dalej lekko w dół nową dolinką, żeby potem znów się wspiąć, zejść pod brzeg North Lake, wejść znowu do góry, przejść trawersem kolejne łąki. Dzielę się z Delaney czekoladą, to rzecz uniwersalna łącząca ludzi ;) W międzyczasie nadciągają cholernie ciemne chmury, burza wydaje się być pewna. Wolałbym nie, ale co zrobić, do jakiegokolwiek punktu na camping sporo drogi. Przyspieszamy nieco, ale na szczęście po godzinie chmury znikają. No i nareszcie. Za plecami pozostaje ten widok - w rzeczywistości był jeszcze bardziej błękitny, bez żadnych instagramowych filtrów! Ale kotlinka pod Cirque of the Towers dopiero się wynurza, a to będzie najpiękniejsze.

Załącznik:
IMG_5521.jpg

Załącznik:
IMG_5536.jpg

Załącznik:
IMG_5549.jpg

Załącznik:
IMG_5572.jpg

Załącznik:
IMG_5580.jpg

Załącznik:
IMG_5617.jpg

Załącznik:
IMG_5632 (1).jpg

Załącznik:
IMG_5646.jpg


Dzień chyli się ku zachodowi, a trzeba gdzieś rozbić namiot. Jackass Pass na prawo, dziwna ścieżka nieistniejąca na mapie, prowadząca do kotliny pod Pingora Peak, z lewej mroźnie wyglądające Arrowhead Lake kilkaset metrów poniżej. Idę prosto. Za zakrętem spotykam dwie dziewczyny szukające strumienia, powiedziały mi, że w kotlince jest fajne miejsce na camping. Ruszyłem zatem w dół skacząc między kilkumetrowymi głazami, aż dotarłem nad strumień w cieniu nieprawdopodobnie pięknego Cirque of the Towers - ostrych, skalistych szczytów uciętych jakby maczetą, otaczajacych klimatyczną kotlinę z paroma jeziorkami w dole. Rozbiłem namiot wśród trawiastych cieni zasypiających szczytów, zjadłem kolację i patrzę na gwiazdy. Jest wspaniale. Dobrej nocy!

Załącznik:
IMG_5667.jpg

Załącznik:
IMG_5669.jpg

Załącznik:
IMG_5674.jpg

Załącznik:
IMG_5677.jpg

Załącznik:
IMG_5679.jpg

Załącznik:
IMG_5687 (1).jpg


PS. Zagalopowałem się, postaram się kolejne dni opisać razem i zwięźlej, niż produkować kilkadziesiąt postów.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
35 ludzi lubi ten post.
SPLDER uważa post za pomocny.
 
 
#17 PostWysłany: 27 Sie 2020 13:01 

Rejestracja: 29 Maj 2011
Posty: 185
Loty: 178
Kilometry: 329 695
niebieski
ech pieknie! z plecakiem i po gorach - glosuje na relacje miesiaca!
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 27 Sie 2020 13:22 
Moderator forum

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 1362
Masz świetne pióro!
Nie rób wszystkiego w jednym poście, świetnie się czyta i ogląda w takiej formie odcinkowej ;)
Trzeba mieć odwagę żeby zejść z utartego szlaku turystycznego, podziwiam :)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
Sz@lony lubi ten post.
 
 
#19 PostWysłany: 27 Sie 2020 14:08 

Rejestracja: 12 Sie 2020
Posty: 6
Jest co zobaczyć, im dłużej planuję wyjazd do Stanów, tym więcej punktów podróży się robi. Tak z ciekawości jak najtaniej można znaleźć loty do USA? :D
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 27 Sie 2020 14:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6354
HON fly4free
Pomruk napisał(a):
Tak z ciekawości jak najtaniej można znaleźć loty do USA? :D


Nie wypada rozmydlać komuś relacji, ale jako świeżemu użytkownikowi podpowiem, że warto zajrzeć np. tu (tytuł sugeruje tylko Kanadę, ale Stany też tam są):

vancouver-calgary-edmonton-z-pl-od-1254-zl-rt,232,154310
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 37 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group