Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 54 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
#41 PostWysłany: 20 Cze 2020 19:36 

Rejestracja: 29 Cze 2015
Posty: 5713
platynowy
Cytuj:
pierwsza pizzernia w Łodzi powstała w 1983 roku (na ul. Zachodniej przy Limanowskiego)

Nie żartuj, chłopie.
Pierwsza pizzeria to lokal o nazwie Papa Lolo - została otworzona w 1978 roku na Piotrkowskiej 196 i pracuje do dzisiaj.
W menu były dwa rodzaje pizzy na grubym (bardzo!) cieście.

Cytuj:
nie tak łatwo było dostać paszport na wszystkie kraje świata (tylko układy lub ... i

Głupoty wypisujesz.
Cytuj:
zamiast dolarów można było w Pewexie, czy Baltonie płacić bonami talonowymi,

Nie żadne talonowe, tylko były to bony towarowe PEKAO.

Cytuj:
zamiast pubów były restauracje z dancingiem

To nie było zamiast.

Widzę, że ktoś Ci to wszystko niezbyt dokładnie opowiedział... :D
_________________
Quam parva sapientia regitur mundus!
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#42 PostWysłany: 20 Cze 2020 20:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4658
HON fly4free
Ach, Ikarusy... Podróż tym cudem techniki była moim pierwszym wyjazdem zagranicznym. W 7. kl. podstawówki załapałem się na harcerski (mimo, że sam skautem nie byłem) wyjazd na Węgry, do Velence. Mimo, że startowaliśmy z Trójmiasta, w sumie nie był to jeszcze żaden hardcore. Ten nadszedł kilka lat później, gdy miałem 17 lat. Wybrałem się wówczas z moją przyszłą małżonką na objazdówkę po Francji zorganizowaną przez jeden z gdańskich nieistniejących już państwowych zakładów pracy. Był to taki mini konwój dwóch Ikarusów, których pasażerowie podzieleni byli na 4-osobowe zespoły (my jakimś fartem znaleźliśmy się w 3-osobowym :D ). Każda grupa miała swój namiot i kosze z prowiantem (bo na żarcie we Francji nikogo nie byłoby stać). Poszczególne etapy miały różne długości, ale niektóre były naprawdę dłuuuugotrwałe. Do tego stopnia, że w trakcie jednego z nich uczestnik zwany przez wszystkich "studentem" zdefekował w autokarze wprowadzając do kabiny tzw. nieprzyjemności odorowe. Pamiętam, że imponowała nam para 60-latków, którzy byli tak bardzo wprawieni w praktykach kempingowych, że namiot swojego zespołu mieli zawsze rozłożony, gdy inni zaczynali się dopiero zastanawiać, czy ta płachta, to zasadnicza część namiotu, czy może tropik :) Tak to się wtedy (czyli w 1990 r.) podróżowało :D

Rok później wybraliśmy opcję niemal luksusową. Co prawda podróżowaliśmy ponownie autokarem, ale już bez namiotów. Te czekały na nas na kempingu w Lido di Spina, który był naszą bazą noclegową i wypadową do zwiedzania północno-wschodnich Włoch. Przejechaliśmy wtedy też bardzo dużo kilometrów, ale poszczególne etapy (oprócz dojazdu z Trójmiasta do Włoch i z powrotem) były już sporo krótsze.

Przygodę z dalekimi podróżami autokarowymi skończyliśmy w wakacje 1995 r., gdy skorzystaliśmy z oferty polsko-tureckiego biura podróży i wybraliśmy się na pobytówkę do Kusadasi. Na miejsce nie dotarliśmy, bo nasz autokar rozbił się w Bułgarii, grzebiąc w swych zgliszczach 6 pasażerów (w tym panią, której godzinę przed wypadkiem odstąpiliśmy nasze miejsca, żeby mogła się nieco rozłożyć). Nasze wojaże ograniczyły się w kolejnych 3 latach głównie do turnusów rehabilitacyjnych dla połamańców. Na osłodę dostaliśmy przelot samolotem rządowym, który ówczesny premier J. Oleksy wysłał do Bułgarii, więc w naszym portfolio lotów mamy i taką ciekawostkę. Był to również nasz pierwszy lot na leżąco - część foteli była wymontowana, a w ich miejsce ułożono nosze z nami na nich. Istna biznes klasa...
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
 
 
#43 PostWysłany: 21 Cze 2020 14:27 

Rejestracja: 14 Sty 2014
Posty: 297
Loty: 57
Kilometry: 77 128
niebieski
@boots
Nikt mi tego nie opowiadał, bo sam to przeżyłem i to za młodych lat w Łodzi (do roku 1984).
Kto w tamtych czasach wyrabiał paszport na wszystkie kraje świata to dokładnie wie o czym piszę, a jak nie wiesz to wiele z tych osób znajdują się w aktach IPN.
Tej pizzerii z Piotrkowskiej nie kojarzę (a często tam bywaliśmy), pizza na Zachodniej też była bardzo, bardzo gruba.


Ostatnio edytowany przez potek7, 21 Cze 2020 18:19, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off  
 
#44 PostWysłany: 21 Cze 2020 20:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2698
Loty: 439
Kilometry: 1 037 948
złoty
tropikey napisał(a):
Przygodę z dalekimi podróżami autokarowymi skończyliśmy w wakacje 1995 r., gdy skorzystaliśmy z oferty polsko-tureckiego biura podróży i wybraliśmy się na pobytówkę do Kusadasi. Na miejsce nie dotarliśmy, bo nasz autokar rozbił się w Bułgarii, grzebiąc w swych zgliszczach 6 pasażerów (w tym panią, której godzinę przed wypadkiem odstąpiliśmy nasze miejsca, żeby mogła się nieco rozłożyć). Nasze wojaże ograniczyły się w kolejnych 3 latach głównie do turnusów rehabilitacyjnych dla połamańców. Na osłodę dostaliśmy przelot samolotem rządowym, który ówczesny premier J. Oleksy wysłał do Bułgarii, więc w naszym portfolio lotów mamy i taką ciekawostkę. Był to również nasz pierwszy lot na leżąco - część foteli była wymontowana, a w ich miejsce ułożono nosze z nami na nich. Istna biznes klasa...

To miales moment z "Final Desitnation", chociaz wtedy jeszcze nikomu nie snilo sie o tym filmie.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off  
 
#45 PostWysłany: 21 Cze 2020 21:21 

Rejestracja: 17 Gru 2012
Posty: 473
Loty: 97
Kilometry: 135 968
niebieski
@cccc @potek7
Jeszcze warto dodać o jednym jakże istotnym a dziś nie-mieszczącym się w głowie ograniczeniu czyli o książeczce walutowej.

W czasach kiedy handel walutą był karalny, karty płatnicze to była abstrakcja a kantory internetowe czy np. Revolut to się nawet nie śnił, władza w PRL doskonale wiedziała ile obywatelowi potrzeba waluty na wyjazd do bratnich krajów:)
Mając stosowny kwit od organizatora wyjazdu (np. Orbis, Gromada) można było pójść do NBP i zakupić walutę. Oczywiście zakup walut był reglamentowany (limity roczne) i skrupulatnie odnotowywany w specjalnej książeczce.
A jeśli był to wyjazd z własnym transportem to dodatkowo trzeba było otrzymać kartki na paliwo w bratnich krajach. Największe jaja były z kartkami rumuńskimi. Cena paliwa wychodziła jakaś kosmiczna (ok. 10 razy drożej jak u nas) i dodatkowo po powrocie można było zwrócić tylko całkowicie niewykorzystany voucher. Więc trzeba było tak kombinować (np. przerobić zbiornik paliwa) żeby w Rumunii nie tankować, a zrobić to w Bułgarii lub w ZSRR.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#46 PostWysłany: 22 Cze 2020 00:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Sie 2013
Posty: 2233
Loty: 273
Kilometry: 379 797
złoty
Ja z dużych podróży w PRL-u (jestem 1973) przeżyłem tylko wyjazd na obóz młodzieżowy do Jugosławii w 1989 roku.

Obóz jechał 3 autobusami.
1 dzień upłynął na przejeździe z Warszawy do Poronina (ze złapaniem gumy i naprawą dętki w oponie na poboczu drogi). Wieczorem poszliśmy zwiedzać Muzeum Lenina w Poroninie (niby już komuna konała, ale w programie było).
2 dzień w podróży był dla mnie dużym wydarzeniem - pierwszy raz przekraczałem granicę. Podróż przez Czechosłowację, potem Węgry - gdzie dużym zdziwieniem była autostrada, a przy niej rosnące słoneczniki i kukurydza.
Tego dnia wieczorem dojechaliśmy do Szegedu, gdzie nie udało nam się przekroczyć granicy - podczas kontroli bagażu celnikom nie spodobały się wiezione na obóz młodzieżowe przez naszych wychowawców towary typowo wypoczynkowe jak kryształowe żyrandole i dywany :lol:
Noc spędziliśmy na łażeniu po centrum Szegedu, aczkolwiek nie oddalając się zbytnio od autokarów ze względu na kompletny brak znajomości języka (poza rosyjskim).
Rano po zmianie celników granica została przekroczona i wjechaliśmy do Jugosławii, niestety nastąpiła awaria jednego z autokarów i nasz 3-autokarowy konwój pojechał aż do fabryki w Nowym Sadzie, gdzie zakupiono i zamontowano niezbędną część. Popołudniem 3 dnia dojechaliśmy do Belgradu, gdzie nocowaliśmy w jakimś ośrodku sportowym na peryferiach miasta.
4 dnia wyjechaliśmy dopiero po południu i jechaliśmy cały dzień i całą noc i dopiero 5 dnia nad ranem dojechaliśmy do wioski Buljarice koło Petrovaca (obecna Czarnogóra).

Dziś jest to nie do uwierzenia, bo Google Maps pokazuje, że tą trasę można pokonać w ok. 20 godzin.

Jugosławia bardzo mi się podobała (ciepło, piękne morze, winogrona które dziko rosły i można było je jeść).
Natomiast strasznie mnie wtedy dziwiło, jak tamtejsi nastolatkowie z jednego kraju potrafią się nienawidzić.
Serbowie do Chorwatów i wzajemnie.
Dla mnie było to wtedy niepojęte - kilka lat później zapewne moi rówieśnicy strzelali do siebie nazwajem.
_________________
Image

"Podróżować to żyć..."
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
#47 PostWysłany: 22 Cze 2020 02:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 4029
Ostrzeżenia: 1
platynowy
kow napisał(a):
@cccc @potek7
Jeszcze warto dodać o jednym jakże istotnym a dziś nie-mieszczącym się w głowie ograniczeniu czyli o książeczce walutowej.

@kow wiele bylo dewiacji za czasow komuny, ktorych dzisiaj ciezko zrozumiec.
Takim przykladem byl zakup znaczkow skarbowych, wklejanych do paszportu na kazdy wyjazd za 600 zl. Aby przyblizyc relacje, np. zarabia sie 10 000, a za znaczki nalezalo uiscic niebagatelna oplate az 600 zeta.
Wtedy 0,5 litra najtanszej wodki o egzotycznej nazwie Vistula kosztowalo 550 zeta (cenna dzienna od godz.13, gdyz w nocy na metach prawie podwojnie), nazywanej potocznie "usmiechem kombajnisty", papierosy Wiarusy chyba ok. 45 zeta, ktore musialy wyjatkowo cuchnac w barach krajow zachodnich, skoro Pani barmanka potrafila zwrocic uwage.
Btw po powrocie w zadnym razie nie moglo brakowac granicznych pieczatek wjazdowych, bylo to istotnie wazne.
Inna anomalia, gdy sie wyjezdzalo do krajow o ustroju kapitalistycznym, oprocz paszportu i wizy potrzebna byla jeszcze tzw. karta przekroczenia granicy, bez ktorej opuszczenie PRL bylo niemozliwe.
Poza tym przecietny Kowalski wybierajac sie na wycieczke do wrogiego kapitalizmu, nazwanego w tamtym okresie przez wladze PRL „zgnilym kapitalizmem“, mogl zakupic legalnie tylko 10 USD, za ktore mogl sobie kupic na miejcu tylko kanapke i browarka.
Oczywiscie, ze kupowano USD na czarnym rynku od tzw. konikow, czesto grasujacych przed Pewexami, tylko juz po cenie czarnorynkowej.
Przed ambasadami krajow wrogich byly potezne kolejki, niektorzy zabierali ze soba namioty i czekali nawet kilka dni.
Aby uzyskac wize indywidualna potrzebne bylo oficjalnie, potwierdzone zaproszenie.
Osoba zaproszajaca byla zobowiazana zagwarantowac wszystkie koszty zwiazane z pobytem i ewentualnym leczeniem i chyba zrozumiale, ze nie kazdy sie chwapil taki dokument wystawic.
Latwiej bylo uzyskac wize poprzez biura turyst., jak np. Orbis, Almatur, Gromada, Agencja Tau etc.
Koszt takiej wycieczki wynosil np. 15 000 zeta + dodatkowo w USD np. 200-600 USD, co w stosunku do przecietnych zarobkow bylo suma astronomiczna.
Gdyby Kowalski pochwalil sie sasiadom czy kolegom w pracy, ze zamierza wyjechac i pozostac za granica to moglo sie skonczyc tragicznie.
Wtedy wystarczylo, ze nawet ktos zaufany, mogl zlozyc meldunek i Kowalski juz nigdzie nie pojechal, a zgnily kapitalizm mogl polukac tylko na ekranach telewizora.
Wracajac do wycieczek handlowych z tamtych czasow, wielu, ktorzy handlowali, dzinsami, posciela, kremami Nivea, Biseptolem jako srodkiem atntykoncepcyjnem czy nawet gumami do zucia, dzis sa fabrykantami czy znanymi biznesmenami.
I tak to sie wlasnie podrozowalo za granice w tamtym okresie, ale niestety wielu bylo na to nie stac, jak rowniez wnioski o paszporty na wszystkie kraje swiata byly chetnie odrzucane przez wladze PRL-u. Typowym powodem odmowy mogl byc np. nieuregulowany stosunek do sluzby wojskowej, bliska rodzina, ktora nie powrocila do kraju i x innych, w zaleznosci od pogody i humoru urzednikow. A za twarda walute mozna bylo zalatwic wszystko, nawet rzeczy wydajace sie za niemozliwe, o ile ktos posiadal.
_________________
Travel is a privilege, not a right.
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, obróci się przeciw tobie i nie bądź tchórzem i kłamcą.

Szkoda czasu na forum, nie odpowiadam na pw!

Z Kiruny na Socotrę
Goryle
Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda, Stacja Arctowski, Bhutan, Burundi, magic Socotra etc.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#48 PostWysłany: 22 Cze 2020 08:07 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Maj 2012
Posty: 607
Loty: 135
Kilometry: 309 772
kow napisał(a):
- w 1988 wczasy z rodzicami w Bułgarii pod namiotem na kempingu w Pomorie koło Burgas. Transport - "samochód" Syrena 105 :).


Dopiero teraz doczytałem ten post. Moi znajomi robili różne rzeczy typu Fiatem 126p do Skandynawii a nawet Fiatem 125p do Mongolii ale Syreną 105 do Bułgarii robi chyba na mnie największe wrażenie.

p.
_________________
Moje relacje:
Góra
 Relacje PM off  
 
#49 PostWysłany: 22 Cze 2020 08:11 

Rejestracja: 04 Gru 2017
Posty: 49
Te znaczki, to były tzw. znaczki paszportowe, znaczki skarbowe były inne ale służyły analogicznemu celowi czyli wniesieniu opłaty.
Co do paszportu na wszystkie kraje świata, to różnie z tym bywało - zależało od okoliczności wyjazdu i okresu z pewnością też.
Jeśli ktoś jechał (leciał) na wycieczkę np. z Orbisem, która kosztowała niemało albo wyjeżdżał na zorganizowany kontrakt (inżynierowie, robotnicy budowlani, personel medyczny) to na pewno łatwiej było mu dostać paszport niż gdy "pasjonat z ulicy" przyszedł na komendę milicji (bo tam się składało wnioski i odbierało) bo postanowił wyjechać do tzw. drugiego obszaru płatniczego
Góra
 Relacje PM off  
 
#50 PostWysłany: 22 Cze 2020 09:39 

Rejestracja: 29 Cze 2015
Posty: 5713
platynowy
@cccc
Cenę papierosów to zawyżyłeś dziesięciokrotnie. Wódka też kosztowała inaczej ;-)
_________________
Quam parva sapientia regitur mundus!


Ostatnio edytowany przez boots, 22 Cze 2020 10:48, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off  
 
#51 PostWysłany: 22 Cze 2020 09:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Maj 2016
Posty: 649
Loty: 77
Kilometry: 125 903
platynowy
4 razy pojechałem gdzieś za dzieciaka autokarem na obóz na wakacje. Nie miałem łatwo, bo prawie wszyscy uczestnicy wsiadali gdzieś w Katowicach, a ja byłem już wtedy po całym dniu jazdy z Białegostoku :P

Dobrze nie pamiętam, ale zawsze było to coś około 2 dni w jedną stronę.
Teraz choruję jak mam wsiąść w auto na więcej niż 5h.
_________________
Wasil10

Relacja Brunei, Singapur, Malezja
Góra
 Relacje PM off  
 
#52 PostWysłany: 22 Cze 2020 11:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 4029
Ostrzeżenia: 1
platynowy
boots napisał(a):
@cccc
Cenę papierosów to zawyżyłeś dziesięciokrotnie. ;-)


@boots nie zawyzylem, takie byly ceny, przykladowo papierosy "Mocne" kosztowaly 42 zeta w 1986 roku.
Mozesz tutaj polukac cene:

Załącznik:
Extra Mocne.JPG

Wiarusy, produkowane z domieszka tytoniu bulgarskiego nalezaly do lepszej klasy i mozna bylo kupic 2 wersje, w miekkim i twardym opakowaniu.
Podalem przykladowe ceny, aby miec relacje do ceny znaczkow paszportowych w tamtym okresie.
Za oplate znaczkow paszportowych mozna bylo kupic 13 paczek niby "lepszej klasy" papierosow, czy tez ok. 40 paczek najtanszych.
Najtansze byly "Popularne" (ex. Sport) bez filtra za kilkanascie zeta (1987r.).
De facto musialy wczesniej zmienic nazwe ze "Sport" na "Polularne" ze wzgledu na sprzeciw organizacji sportowych, gdyz palenie tytoniu nie szlo w parze ze sportem.
Komuna wyciagala kase na kazdym kroku od obywateli, majacych w planach wyjazd za granice.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Travel is a privilege, not a right.
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, obróci się przeciw tobie i nie bądź tchórzem i kłamcą.

Szkoda czasu na forum, nie odpowiadam na pw!

Z Kiruny na Socotrę
Goryle
Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda, Stacja Arctowski, Bhutan, Burundi, magic Socotra etc.
Góra
 Relacje PM off  
 
#53 PostWysłany: 22 Cze 2020 11:09 

Rejestracja: 29 Cze 2015
Posty: 5713
platynowy
Piszesz o roku 1986, a to w zasadzie teraźniejszość. ;-)
Ja miałem na myśli lata 1978 - 1983. Polskie Marlboro kosztowało na początku 20 zł, potem 28, a potem 40 zł.
Popularne najdłużej kosztowały 3,50. A wódka w Pewexie 0,95-1,05 bona (dolara).
_________________
Quam parva sapientia regitur mundus!
Góra
 Relacje PM off  
 
#54 PostWysłany: 29 Cze 2020 15:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lut 2017
Posty: 1649
Loty: 446
Kilometry: 710 403
platynowy
Zeus napisał(a):
Mięczak.

50h Ateny - Kraków, 1999 roku.

Sierpien 1996, Krakow-Saloniki przez Belgrad autobusem bez klimy.

NBE322 napisał(a):
Jestem zaintrygowany, tymi podróżami z dawnych czasów. Jestem ciekaw, ile płaciliście za bilety? Były jakieś deale?

Byly deale, a jakze. W 2003 roku placilem 2000 zl za trase WAW-STN-WAW Air Polonia i to byla niezla cena.

I taka ciekawostka a propos paszportow w PRL.
Pod koniec lat 80. otrzymalem swoj pierwszy paszport wazny na Все страны Европы
_________________
Także = również / też
Tak że = więc / zatem / dlatego
Tak, że = tak bardzo, że / w taki sposób, że


Ostatnio podbity przez p.wl, 29 Cze 2020 15:54
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 54 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brandwatch [Bot], CommonCrawl [Bot], szyderca87 oraz 10 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group