Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 54 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
#21 PostWysłany: 17 Cze 2020 17:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2698
Loty: 439
Kilometry: 1 037 948
złoty
Tez bylam kiedys na wczasach w Rumunii pociagiem, zmiana kół byla bardzo ciekawa, szczegolnie dla szesciolatki ;-) A jak pociag mial dlugi postoj w Bukareszcie, to balam sie, ze odjedzie bez mojego ojca, ktory poszedl do kiosku.

Pod koniec podstawowki i na poczatku liceum jezdzilam duzo pociagiami, bo bylam dzieckiem PKP. Pewnie wszystkie dzieci PKP pamietaja jak to wsiadalo sie do pociagu i jechalo, bo akurat taka byla wena. Prototyp podrozowania last minute samolotami, tylko nie trzeba bylo placic :-)
_________________
Carpe Diem.


Ostatnio edytowany przez Aga_podrozniczka, 17 Cze 2020 17:22, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off  
 
#22 PostWysłany: 17 Cze 2020 17:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Sty 2013
Posty: 633
Loty: 92
Kilometry: 191 278
srebrny
W 1991 r. miałem okazję uczestniczyć w almaturowej, studenckiej, letniej wycieczce objazdowej po Grecji (2 lub 3 tygodnie, wyjazd z Rzeszowa).
Podroż specjalnie nie dała sie wtedy we znaki, chociaż jechaliśmy zwykłym Autosanem H9 (na zdj.), nocowaliśmy przed Grecją chyba 2 razy. Kilka nocy na kempingach, a tak to gdzie się dało... :P Najczęściej pod gołym niebem, czasem w szerokiej koleinie na ściernisku, albo w gaju pomarańczowym. Na Mykonos spaliśmy na plaży (dość wietrznej). Ogólnie, dużo zwiedzania, fajna przygoda. Jedzenie we własnym zakresie. Pamiętam też, że wtedy wchodziły dopiero na nasz rynek chińskie zupki.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez pabloz, 18 Cze 2020 06:53, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#23 PostWysłany: 17 Cze 2020 23:27 

Rejestracja: 06 Kwi 2015
Posty: 418
niebieski
Aga_podrozniczka napisał(a):
Tez bylam kiedys na wczasach w Rumunii pociagiem, zmiana kol byla bardzo ciekawa, szczegolnie dla szesciolatki ;-) A jak pociag mial dlugi postoj w Bukareszcie, to balam sie, ze odjedzie bez mojego ojca, ktory poszedl do kiosku.

Pod koniec podstawowki i na poczatku liceum jezdzilam duzo pociagiami, bo bylam dzieckiem PKP. Pewnie wszystkie dzieci PKP pamietaja jak to wsiadalo sie do pociagu i jechalo, bo akurat taka byla wena. Prototyp podrozowania last minute samolotami, tylko nie trzeba bylo placic :-)
Oj tak dzieckiem PKP było cudownie być, miałem trzech kolegów którzy również byli No i siła rzeczy wszyscy mieliśmy darmowe przejazdy kolejowe. Co prawda podróże tylko po Polsce ale do Jastrzębiej Góry jechaliśmy 24 h - wyjazd ze stadionu dziesięciolecia z zaopatrzeniem w procenty, niestety było ich za dużo i zamiast w Gdyni wysiedliśmy w Kołobrzegu - to był minus darmowego biletu ze konduktor nie powiedział „przyjechaliście stację” niestety byliśmy zbyt słabi żeby znaleźć morze w Kołobrzegu i powrót do Gdyni , Jastrzębia Góra po 24h od wyjazdu z domu skąd ja miałem na to siłę nie wiem, może dlatego ze miałem 18 lat

Swoją drogą to chyba przez te darmowe bilety zaczęło się moje uzależnienie od przemieszczania się.
Góra
 Relacje PM off  
 
#24 PostWysłany: 17 Cze 2020 23:33 

Rejestracja: 17 Paź 2016
Posty: 115
Loty: 47
Kilometry: 55 558
Krakow-Ciudad Real w Hiszpanii. 54 godziny busem. Cena ok 600 zł w 2000r.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#25 PostWysłany: 18 Cze 2020 12:12 

Rejestracja: 12 Paź 2010
Posty: 83
W roku 2001 byłem na tanio organizowanym wyjeździe na hiszpańskie wybrzeże Costa Brava. Całość była realizowana przez jakieś słowackie biuro podróży, więc trzeba było na własną rękę dotrzeć na Chyżne i piechotą przejść granicę - a tam już czekał stary, czechosławacki autokar, który nie miał nawet miejsca na złożenie bagażu, lecz ciągnął za sobą przyczepkę z bagażami.
Wczasy były dość atrakcyjne finansowo, bo kosztowały 250 DM, czyli jakieś 500 zł w tych czasach - autokar + nocleg, z czego na miejscu było niecałe 10 dni. Wyjechaliśmy w niedzielę o 17:00 z Chyżne, rano ok 10 byliśmy we włoskiej Weronie. Kierowca położył się spać a mu ruszyliśmy na zwiedzanie miasta. I znów po 17 wyjazd i całonocna jazda przez Włochy i Francję. We wtorek ok 10-11 byliśmy w Lloret de Mar ;-)
Góra
 Relacje PM off  
 
#26 PostWysłany: 18 Cze 2020 12:46 

Rejestracja: 21 Lut 2016
Posty: 409
Loty: 90
Kilometry: 126 237
niebieski
Ja autokarem do:
- Chorwacji (Makarska) chyba ok 20h, potem jeszcze czekanie w pełnym słońcu z 2-3h na apartament, bo dojechaliśmy rano :?
- Londynu, chyba też ze 20h

Samochodem (bez klimy :cry: ) z rodzicami na Costa Brava w 2003 - było z noclegiem we Francji, ale i tak jechało się i jechało. Na dodatek na granicy francusko-hiszpańskiej kończyła się nam benzyna, a w Hiszpanii nie było długo stacji benzynowej, więc było pytanie czy dojedziemy do stacji, ale udało się, bo było z górki :lol:
_________________
Jestem dziewczyną ;-)
Góra
 Relacje PM off  
 
#27 PostWysłany: 18 Cze 2020 14:28 

Rejestracja: 06 Sie 2014
Posty: 326
Loty: 59
Kilometry: 144 206
niebieski
na początku lat 90 z rodzicami do Francji jezdzilismy zakupioną tam od znajomego Renault 18 :-) szał to był na wsi że ho ho :D żeby było smieszniej jezdzilismy w 4 osoby ale kierwoca był jeden - biedny tatuś sam darł kierownicę przez 18-20 godzin :) bez noclegu bo cebulo-dziady jechaly :)

później 2006 rok to studencka wyprawa na Krym - pociągiem do Przemyśla i potem dalej autobusem do Sudaku. jest co wspominać :D

i już nieco inne czasy bo 2015 i objazdówka Bałkan Słowenia Chorwacja Bośnia Czarnogóra z jednym biurem turystycznym. Małą vdl bova
_________________
zapraszam serdecznie :-) na nasz ig: Podróżnicy z Kórnika :-)
Góra
 Relacje PM off  
 
#28 PostWysłany: 19 Cze 2020 08:21 

Rejestracja: 17 Gru 2012
Posty: 473
Loty: 97
Kilometry: 135 968
niebieski
Pierwszy raz leciałem samolotem mając 29 lat:) Więc do tego czasu jakoś trzeba się było przemieszczać po Europie i nie tylko. Z najciekawszych podróży
- w 1988 wczasy z rodzicami w Bułgarii pod namiotem na kempingu w Pomorie koło Burgas. Transport - "samochód" Syrena 105 :). Spora część bagażnika zapełniona częściami zamiennymi. Ale i tak niektórych zabrakło i trzeba było dokonywać po drodze prowizorycznych napraw np. drutem i blachą po konserwach łatać rurę wydechową. Klimy nie było, szyby z tyłu się nie odsuwały (ten typ tak miał), do tego hałas i czasem smród spalin z dwusuwowego silnika. Kierowca oczywiście jeden (mój tato). Do tego niekończące się kolejki na granicy ZSRR (w Medyce i w Siret z Rumunią) i klimat pokątnego handlu walutą w Bułgarii czy złotem w ZSRR. Dziś mam dzieci w podobnym wieku jak ja wtedy i doceniam jak moi rodzice za komuny musieli kombinować.
- rok 2000 - Krym - pociąg (plackarta 32h) z Lwowa do Symferopola
- luty 2006 rok - do Londynu autobusem ok 40 h (m.in. przez strajk dokerów w Calais i kilkanaście godzin czekania w porcie)
- 2005 rok - lądem do Syrii - najpierw pociąg (Kraków) - Plavec - Bukareszt (24 h), potem kolejne Bukareszt - Ruse, Ruse - Płowdiw, Płowdiw - Svilengrad, Svilengrad - Kapikule, Kapikule - Stambuł i na koniec autobus Stambuł - Hatay - Aleppo i po 8 dniach w drogę powrotną przez Ankarę, Stambuł, Burgas, Ruse, Bukareszt do Preszowa. Jak spałem w łóżku z czw/pt w domu, to potem w hotelu w Aleppo z wt/śr
- 2004 rok - Czarnogóra - pociągiem ze Słowacji (miało być autem, ale na Słowacji pojazd się zepsuł, więc został do naprawy a my dalej... na koszt PZU, bo assistance pokrywał kontynuację podróży)
- 2006 rok - Macedonia, Albania i Grecja - pociągiem ze Słowacji do Skopje, potem autobusy, prom na Korfu, powrót przez Meteory i Saloniki, na końcu pociągiem z Salonik, przez Belgrad, Budapeszt do Preszowa. Żona kolegi była w 3 miesiącu ciąży:)

Oprócz tego kilka podróży autobusem do Paryża i pociągami do Pragi, Bratysławy, Budapesztu, Splitu. I pewnie tysiące km pokonane w marszrutkach, elektriczkach i plackartach na Ukrainie:)

Kilkanaście lat temu były bardzo dobre oferty kolejowe na Bałkany ze Słowacji - nazywało się to CityStar (np. grupowy bilet dla 4 do Czarnogóry kosztował ok. 200 EUR). Ważny był w zasadzie na wszystkie pociągi, czasem trzeba było miejscówkę dopłacić
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#29 PostWysłany: 19 Cze 2020 09:36 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Maj 2012
Posty: 607
Loty: 135
Kilometry: 309 772
Dawno to było ale parę takich przelotów (tfu, przejazdów), które mi zapadły w pamięć:
- autokarem z Poznania do Salonik, 34h, z kontrolami granicznymi, 2002 r.
- autokarem z Rio Gallegos do Buenos Aires, 3003 km, 46h z opóźnieniem licząc, 2011 r. - mój osobisty rekord którego wolałbym nie pobijać
- pociągiem z Sewastopola do Lwowa, 23h w 2014 r.
- pociągiem z Kantonu do Chengdu, czyli 28h wśród ciamkających, mlaskających i spluwających gdzie bądź pasażerów, którzy z umiłowaniem oglądali w nocy filmy ale bez refleksji aby do tej czynności użyć słuchawek. Odczuwalne jak 100 godzin ;) rok. 2017.

Wisienka na torcie: pociągiem Przemyślaninem (relacja Szczecin - Przemyśl) na trasie Poznań - Zagórz. To był rok 1998 r. i ta relacja to był wówczas taki wynalazek jak "przyspieszony". Coś pomiędzy osobowym a pospiesznym, czyli niby nie zatrzymywał się na każdej stacji ale jednak zatrzymał się jakieś osiemset piętnaście razy. Może osiemset szesnaście, już dobrze nie pamiętam. Z opóźnianiem licząc wyszło ponad 20h (23 chyba). I to wszystko w ramach naszego pięknego kraju :D

p.

Może jeszcze mógłbym dodać, że parę razy wziąłem udział w takich długodystansowych zawodach sportowych, które są wydłużoną wariacją nt. triathlonu i za pomocą własnych mięśni przebyłem kiedyś, 10 kilogramów temu, dystans 390 km (bieg, rower, kajak, rolki, pływanie) w formule non-stop i zajęło mi to ok. 48 godzin. To była, jakby nie było, forma podróży ;) Niekoloryzowane.
_________________
Moje relacje:
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#30 PostWysłany: 19 Cze 2020 10:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Lip 2017
Posty: 1372
Loty: 66
Kilometry: 132 538
Ostrzeżenia: 1
złoty
Za to co napiszę w następnym zdaniu prawdopodobnie dostanę bana wiekuistego na tym forum.

Ale odechciało mi się latać, cuda z pakowaniem, terminy, odwołania, bolące kolana, ograniczenia płynów itp

W lutym odebraliśmy solidną terenówkę i przez najbliższy czas planujemy pozwiedzać PL i Europę.

Z drugiej strony to co napisałem jest prawdą w 80% bo bilety do Dubaju na kwiecień 2021 już były kupione w marcu.
_________________
Coito ergo sum
Góra
 Relacje PM off
wasil10 lubi ten post.
 
 
#31 PostWysłany: 19 Cze 2020 11:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2698
Loty: 439
Kilometry: 1 037 948
złoty
E tam, podrozowanie samochodem i innym srodkami transportu, to ciagle podrozowanie. Ja to zawsze mieszalam z lataniem. Byly lata, gdzie co weekend robilam po 1000 mil (1600km) samochodem, glownie na trasie UK- Francja albo UK-Niemcy. Zwiedzilam mnostwo miejsc i bardzo milo spedzilam czas. W tym roku nie planuje latac, bo nie ma miejsca, do ktorego chce leciec tak bardzo, zeby cierpiec w samolocie z roznymi ograniczami, nie wspomne o banach na wjazd. Mam dwa rozne samochody i jezdze nimi na zmiane, w zaleznosci od celu podrozy i trasy przejazdu. Moge wziac co chce (albo co sie zmiesci) i nie przejmuje sie ograniczeniami bagazu. Moge zatrzymac sie gdzie chce i decydowac o trasie na biezaco. Najbardziej lubie wyjazdy gdzie plyne z pradem i gdzie kola mnie poniosa.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
eskie uważa post za pomocny.
 
 
#32 PostWysłany: 19 Cze 2020 16:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 Wrz 2014
Posty: 2466
srebrny
Fajny wątek. Potem się dopisze bo w terenie jestem. Jako zajawka: pociągami 2,5 tygodnia Niemcy, Austria, Włochy (do Palermo włącznie), Francja, Monaco, Niemcy. Backpackersko. Każdego dnia gdzieś indziej. Autobusy też by się znalazły. Polska praktycznie cała. Dziecko PKP ;-)
Zresztą autem podobne wygibasy, chociaż bardziej współcześnie.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#33 PostWysłany: 19 Cze 2020 17:53 

Rejestracja: 14 Sty 2014
Posty: 297
Loty: 57
Kilometry: 77 128
niebieski
Rok 1985. Trasa z Mazur do Jugosławii, a konkretnie do miasteczka Trstenik. Pierwszy dzień dojazd do Hyżnego i tam nocleg, następnego dnia wyjazd o 5 rano i dojazd na miejsce kolejnego dnia o 5 rano. Uwaga, na pokładzie jeden kierowca - autosan (zdjęcie kilka postów wyżej).
Rok 1986. Trasa jak wyżej tylko dwóch kierowców na pokładzie.
Rok 1993 - Białystok-Rzeszów - Ateny - i powrót. Cały dzień w autokarze bez noclegów.


Ostatnio edytowany przez Abcn, 19 Cze 2020 19:37, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off  
 
#34 PostWysłany: 20 Cze 2020 00:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 Wrz 2012
Posty: 1095
Loty: 114
Kilometry: 177 029
srebrny
Moje rekordowe przejazdy busami:

2013 Warszawa-Wiedeń i Wiedeń-Warszawa Polskim Busem około 12 h w każdą stronę (w samym mieście byłem niecałą dobę)
2013 Warszawa-Zakopane i Zakopane-Warszawa około 9 h w każdą stronę, również Polski Bus. Jadąc do Zakopca jechałem nocnym busem. Do celu dotarłem po 7 rano i od razu z marszu ruszyłem na Giewont.
2014 Kraków-Budapeszt około 8 h
2014 Stambuł-Saloniki około 12 h , również nocna podróż. Jako że w busie byłem jedynym niepasującym do reszty pasażerem na granicy turecko-greckiej urządzili wszystkim szybką ewakuację , po czym wyczytali moje imię i nazwisko i poddali mnie szczegółowej kontroli ;)
_________________
Zapraszam na moją stronę! :) https://www.facebook.com/darekwpodrozy

Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#35 PostWysłany: 20 Cze 2020 07:46 

Rejestracja: 10 Kwi 2015
Posty: 34
Polski Bus to inna historia niż podróże autosanem ;)
Góra
 Relacje PM off
mezo23 lubi ten post.
 
 
#36 PostWysłany: 20 Cze 2020 09:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 Wrz 2012
Posty: 1095
Loty: 114
Kilometry: 177 029
srebrny
@LiMag
oczywiście, tak. Niestety w czasach gdy podróżowało się autosanami to mną targała straszliwie choroba lokomocyjna. Nawet krótka podróż 20-30 minutowa to była dla mnie ogromna katorga dlatego nie było mowy o dłuższych podróżach. Teraz na szczęście rzadko kiedy ta przypadłość mnie łapie ;)
_________________
Zapraszam na moją stronę! :) https://www.facebook.com/darekwpodrozy

Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#37 PostWysłany: 20 Cze 2020 10:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Cze 2014
Posty: 15
Też mam kilka takich wyjazdów zaliczonych: Kraków - Alicante (Jelcz PR), Kraków - Rzym (Autosan H10), Słoneczny Brzeg Bułgaria, Chorwacja kilak razy w tym 30 osobowym Otoyol z Jordana jak dobrze pamiętam - uff tą była męczarnia :lol: Ale ja to bardziej oprócz samych podróży podziwiam pracę kierowców autokarów w tamtych czasach gdy nie było nawigacji, igo, here i innych google mapsów a chłopy ogarniali trasy niesamowicie. Nikt mi nie powie bo jest stres gdy masz na pokładzie 50 osób i pasuje nie błądzić.
Góra
 Relacje PM off  
 
#38 PostWysłany: 20 Cze 2020 11:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Cze 2010
Posty: 178
Loty: 179
Kilometry: 380 913
niebieski
Autostop i czym się dało. Od roku 94 dobre 10 lat.
Najpierw Berlin i Praga. Potem Rzym a potem to już poszło. Nieraz krócej a nieraz mnie pół wakacji nie było. No i wtedy mój wymarzony Egipt...wzdłuż Nilu.
Bez telefonu i neta , z papierową mapą - rodzice po latach dopiero mi powiedzieli, ile to ich nerwów kosztowało.
Płacili za usługę Poland Direct chyba miliony raz wracając z Hiszpanii zadzwoniłem im jednego dnia z Barcelony, drugiego Monako a trzeciego z Wenecji.
A raz mi tato paszport schował bo mamie powiedziałem, że po weekendzie jadę do Monako a ona powiedziała tacie, że do Maroka :) dla nich wtedy to był kosmos :)
Zostało parę klisz z tamtych czasów.

pozdrawiam
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#39 PostWysłany: 20 Cze 2020 14:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 4029
Ostrzeżenia: 1
platynowy
Ano wlasnie, jak sie wczesniej podrozowalo?
Warto wspomniec i przypomniec czasy glebokiej komuny, idealny czas do podrozy autostopem.
Podrozujac stopem mialo swoje walory, mozna bylo poznac roznych ludzi, fajna dziewczyne.
Moze pojawic sie ciekawe pytanie jakie byly realia, jak to sie wtedy przedstawialo zarobkowo i czemu podroze stopem byly modne?
Jesli chodzi o zakup auta za czasow PRL-u to mozna tutaj poczytac:

Wspominamy. Samochód w PRL. Za talony, za dolary lub po czterech latach w kolejce

2 polowa lat 80-tych, srednio zarabialo sie ok. 15-20 USD (15 000-20 000 zl) miesiecznie, ale przykladowo swiezo zatrudniona, mloda przedszkolanka na prowincji otrzymywala wynagrodzenie 5500 zeta (ok. 5,5 USD) w 1987. Byly nawet takie anomalia, ze w krajach zachodnich mozna bylo zarobic wiecej za 1h niz w PL za miesiac.
Puste pólki w sklepach, poza tylko kilkoma artykulami jak chleb, mleko, ocet, system kartkowy i dlugie kolejki za miesem.
Pewex: 0,5 litra wyborowej 0,95 USD, Zyto 0,86 USD, fajki Golden American 0,40 USD, Camel'e 0,65 USD, spodnie marki Wrangler 15-22 USD, telewizor japonski z pilotem ok. 650 USD, magnetowid 700 USD, a np. za dosc porzadny obiad w warszawskiej Victorii nalezalo zaplacic ok. 1 USD.
Czarnorynkowa wartosc 1 USD to bylo ok. 1000 zeta (1987 r.), mniej wiecej tyle ile pol litra wodki w Pewexie czy Baltonie.
Cena biletu w Orbisie za samolot na trasie WAW-ZRH-WAW ok. 35000 zeta (ok. 35 USD), wtedy dla niektorych to wiecej niz 2 pensje miesieczne i normalnie ciezko osiagalne.
Podroze pociagiem po terytorium PRL-u rowniez mialo swoje walory, pociagi czesto funkcjonowaly niezgodnie z planem, potezne opoznienia, a najciekawsze byly kilkugodzinne postoje na szczerych polach z niewiadomo jakich powodow, a u podroznych stoicki spokoj i nikt nawet nie smial sie denerwowac i wszczynac zamet, wydawalo sie byc normalne. Pasazerowie rezygnowali z kolejek przy kasie i zakupie biletow, wystarczylo tylko "dac w lape" konduktorowi.
W tamtym okresie byly modne wycieczki handlowe autem, autokarem czy pociagiem, mozna bylo wziac towar "opchnac" za granica i przywiezc pelne kieszenie waluty.
A co niektorzy rezygnowali nawet ze stalej pracy zarobkowej i trudnili sie wycieczkowym handlem.
Wybierajac sie za granice przewaznie do krajow demokracji ludowej, nalezalo sie przygotowac na godzinne postoje na granicach, gdzie szukano tzw. "towaru", typu posciel, lisy, butle gazowe etc. ktory wg. przepisow mogl stanowic zrodlo i cel przemytu i byl konfiskowany.
Celniczki z krajow osciennych jak DDR, Czechoslwacja i CCCP byly doskonale wytrenowane w przeszukiwaniu towaru podejrzanego o przemyt, np. gosc jedzie na kilka dni, niby na urlop na Wegry i wiezie od kilkanastu do kilkaset kremow marki Nivea czy ma zagwarantowany hotel, a tacha ze soba zestawy poscieli.
Podobnie jak wytlumaczyc czapki i szale z lisa w srodku upalnego lata, czy butle gazowe jadac na wycieczke zorganizowana autokarem?
Nie dosc, ze sie zwracaly wszystkie koszty wykupionej wycieczki to jeszcze istniala mozliwosc dobrego zarobku.
Podobno Polacy to madry, porzadny i uczciwy narod, potrafili wmowic Rumunom i Wegrom, ze polski Biseptol to srodek antykncepcyjny i sprzedawno z zyskiem na duza skale.
Po powrocie z zagranicy paszport nalezalo zwrocic do biura paszportwego, nie mogl lezec sobie w domu, bylo to powaznym wykroczeniem.
Wczasy wypoczynkowe np. w Bulgarii czy nawet wyzsza polka np. w Jugoslawii byly wielkim wydarzeniem, przecietny obywatel PRL-u nie mogl sobie pozwolic, a jak sie komu udalo ogarnac Kanary to mogl byc postrzegany za burzuja albo wtyke, majaca niezle plecy.
Jeslli komu udalo sie wykupic wycieczke do krajow zachodnich i otrzymac paszport co wymagalo nie lada kombinacji i sprytu to zostawal za granica, do kraju powracaly autokary "widma", gdyz byly przypadki ze wszycy uczestnicy wycieczki pozostawali. Byly nawet takie skrajne przypadki, ze nawet kierowcy zostawali za granica i biuro musialo poslac innych kierowcow samolotem, aby przywiezli autokar do kraju.

Cytuj:
Szczęśliwcy wyjeżdżali za granicę, choć jednym z czynników uzależniających przed rokiem 1989 każdy, najbardziej nawet niewinny wyjazd, było zdobycie paszportu, który był towarem ściśle reglamentowanym, bo władza ludowa niechętnie zgadzała się na indywidualne wyjazdy.

Istnialy wtedy rozne rodzaje paszportow, na kraje demokracji ludowej z wyjatkiem Jugoslawii, na wszystkie kraje swiata oraz paszporty konsualrne.
Generalnie kto wtedy regularnie podrozowal na polskim paszporcie po krajach zachodnich i powracal do kraju mogl okazac sie podejrzanym.
Byly przypadki wyjazdow na Zachod np. studentow, ktorym udalo sie zdobyc paszport i czas za granica w okresie wakacji przewaznie poswiecali nie na zwiedzanie, ale na znalezienie pracy dorywczej i zarobku w obcych walutach.
Podobno istanialy wycieczki zakladowe za granice, ale z reguly byly zarezerwowane dla "uprzywilejowanych", np. czlonkow partii, UB-oli czy innych zaufanych towarzyszow, wiernych istniejacemu systemowi.
Gdy ktos decydowal sie wyjechac wlasnym "zlomem" za granice i sie po drodze nie rozlecial, nalezal do szczesliwcow, a przy okazji mogl pozniej zostac nielubianym wsrod sasiadow czy kolegow z pracy.
Dzis co prawda nikt nie chwapi sie az tak bardzo zostac pilotem wycieczek zagranicznych, ale w tamtym trudnym okresie ksiazeczka z uprawnieniami pilota wycieczek zagranicznych okazywala sie dobrem, pewnym oknem na Swiat, nalezalo tylko mocno uwazac co sie przekazywalo uczestnikom wycieczki przez mikrofon.
Mimo wszystko nadal istnieje wiele zwollennikow tamtych dzikich, skorumpowanych i wypaczonych czasow...
Pewnie dzis ciezko zrozumiec tamten okres, ale z pewnoscia niektorzy starzy wyjadacze pamietaja tamte czasy i moga dodac w temacie.
_________________
Travel is a privilege, not a right.
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, obróci się przeciw tobie i nie bądź tchórzem i kłamcą.

Szkoda czasu na forum, nie odpowiadam na pw!

Z Kiruny na Socotrę
Goryle
Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda, Stacja Arctowski, Bhutan, Burundi, magic Socotra etc.


Ostatnio edytowany przez cccc, 20 Cze 2020 19:03, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#40 PostWysłany: 20 Cze 2020 19:02 

Rejestracja: 14 Sty 2014
Posty: 297
Loty: 57
Kilometry: 77 128
niebieski
@cccc Warto jeszcze dodać, że w czasach słusznych były też inne ograniczenia, np.:
- alkohol można było kupić po 13.00 (wcześniej tylko na melinie, trafiła mi się kiedyś melina z konsumpcją na miejscu, np. flaszka we trzech i trzy kanapki z baleronem - to był okazja w oczekiwaniu na pochód 1-Majowy!!!!!!, a my sportowcy szliśmy na samym końcu i był długi czas oczekiwania);
- zamiast dolarów można było w Pewexie, czy Baltonie płacić bonami talonowymi,
- pierwsza pizzernia w Łodzi powstała w 1983 roku (na ul. Zachodniej przy Limanowskiego), kolejki były przeogromne;
- zamiast pubów były restauracje z dancingiem;
- nie tak łatwo było dostać paszport na wszystkie kraje świata (tylko układy lub ... i nie będę rozwijał wątku).
Nie było łatwo, a o podróżach zagranicznych można było pomarzyć (chyba że np. w NRD, Bułgarii).
Góra
 Relacje PM off
cccc lubi ten post.
 
 
 [ 54 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 12 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group