Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 43 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
#21 PostWysłany: 15 Sie 2021 08:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Sie 2019
Posty: 359
srebrny
Raczej z powodu zlonierzy amerykanskich stacjonujacych na Okinawie. I z powodu covid.
Naha to jedyne miejsce w Japonii gdzie jak do tej pory spotkalam sie z otwartym rasizem wobec mojej osoby. Ale o tym w nastepnym odcinku.
Teraz ide pracowac jak zmieniac wymiary tych zdjec bez photoshopu.
_________________
~~~ Do or do not. There is no try. ~~~
Podroze i zycie w Japonii na TikToku
Góra
 Relacje PM off
oskiboski lubi ten post.
 
 
#22 PostWysłany: 15 Sie 2021 23:14 

Rejestracja: 31 Paź 2017
Posty: 305
niebieski
2catstrooper napisał(a):
Raczej z powodu zlonierzy amerykanskich stacjonujacych na Okinawie. I z powodu covid...


A nie jest czasem tak, że takie ekstremalne sytuacje, jak np. COVID powodują, że to co jest skrywane wychodzi na jaw?
Góra
 Relacje PM off  
 
#23 PostWysłany: 15 Sie 2021 23:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Sie 2019
Posty: 359
srebrny
@piwili ekstremalne sytuacje sa wtedy, kiedy zlonierze amerykanscy gwlaca okinawskie nastolatki (co zdarzalo sie niestety z zastraszajaca regularnoscia), niechec do nie-Azjatow (a kazdy nie-Azjata to oczywiscie Amerykanin) jest tam raczej na porzadku dziennym i nigdy nie byla skrywana. Covid dodal tylko wygodna wymowke, ktora wczesniej nie istniala. Teraz biznesy moga po prostu odmowic obslugi klienta, ktorego koloru skory nie lubia.
_________________
~~~ Do or do not. There is no try. ~~~
Podroze i zycie w Japonii na TikToku
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#24 PostWysłany: 16 Sie 2021 08:38 

Rejestracja: 31 Paź 2017
Posty: 305
niebieski
Zupełnie nie wiedziałem o bazach amerykańskich na Okinawie i całej tej sytuacji. Trochę poczytałem i teraz więcej rozumiem.
Góra
 Relacje PM off
2catstrooper lubi ten post.
 
 
#25 PostWysłany: 22 Sie 2021 11:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Sie 2019
Posty: 359
srebrny
Dzis bedzie o Naha.
Załącznik:
view-from-the-castle2x800.jpg


Kolezanka, ktora mieszka niedaleko Naha powiedziala, ze jesli za kazdym razem kiedy rozczarowany turysta pyta sie, gdzie jest plaza, dostawalaby dolara, to mialaby juz teraz fajny pagorek pieniedzy.
Załącznik:
naha3x490.jpg


No bo tak, Naha to po prostu miasto. Duze, nowoczesne, zatloczone. Betonowa dzungla, tyle ze w tropikach. I faktycznie, sama bylam swiadkiem zawiedzionych min turystow, ktorzy oczekiwali chalupek w tradycyjnym stylu i plazy zaraz przy lotnisku. A tymczasem przywitaly ich tlumy ludzi w monorailu, korki na ulicach, i te same sieciowki sklepowe jak w innych czesciach kraju.
Załącznik:
view-from-the-castle1x800.jpg


Wspolczuje tym naiwnym, ktorzy zarezerwowali hotel dla rodziny w Naha myslac, ze sobie wypoczna nad morzem. A spotkalam takich, oj spotkalam. Tymczasem Naha to po prostu wygodny punkt przesiadkowy - na autobusy do innych czesci wyspy, na promy i na samoloty na inne wyspy. Naha to rowniez punkt docelowy miejscowych z innych rejonow wyspy, ktorzy spragnieni sa wielkiego miasta. I rowniez punkt docelowy amerykanskich zolnierzy na przepustkach. Teraz w czasach zarazy przepustki wstrzymano. Ale wiele rodzin militarnych nie mieszka bezposrednio na bazie, wiec nadal swobodnie poruszja sie po wyspie.
Załącznik:
naha-view-from-smile-hotelx800.jpg


Niechec (zeby nie powiedziec nienawisc) miejscowych do amerykanskich mundurowych jest legendarna. Czy jest ona zasluzona? Nie mnie o tym decydowac. Po drugiej wojnie swiatowej Okinawa stala sie w zasadzie kolonia amerykanska. Japonczycy potrzebowali paszportow, zeby tam podrozowac, i odwrotnie tez - ludnosc z Okinawy potrzebowala paszportu, zeby odwiedzic glowne wyspy japonskie. Skonczylo sie to dopiero w 1972 roku, kiedy Okinawa oficjalnie “wrocila” do Japonii.
Załącznik:
naha-river2x800.jpg


Niestety, stacjonujacy tam zolnierze amerykanscy chyba o tym fakcie zapomnieli, bo nadal traktuja Okinawe i lokalnych mieszkancow jako ich wlasnych, prywatnych poddanych w systemie feudalnych. O gwaltach nastolatek przez zolnierzy mozna sobie poguglowac.
Załącznik:
under-the-monorailx800.jpg


Naha to jedyne miejsce w Japonii, gdzie odczulam rasizm na wlasnej skorze. Po raz pierwszy zdarzylo sie to od razu w monorailu z lotniska. Usiadalam i przez cala droge nikt nie usiadl obok mnie. Wszystkie inne siedzenia byly zajete, ale obok mnie bylo puste. Za drugim razem ja usiadlam obok kobiety, ktora natychmiast wstala i stala przez cala droge. Siedzenie, ktore opuscila obok mnie rowniez zostalo puste przez cala droge. Ponoc zdarza sie tak i w Tokio, ale glownie mezczyznom. Dla mnie, po tylu latach w Japonii, byl to pierwszy raz.
Załącznik:
naha-airport-monorail-stationx800.jpg


Byly tez komentarze odnosnie mojej osoby. Ludzie nie zdawali sobie sprawy, ze rozumiem co mowia. Jak juz sobie zdali sprawe, to ich reakcje byly ciekawe, czasem dosyc nieprzyjemne. Mlodzi ludzie od razu mowili po angielsku, zazwyczaj “American bye bye!” Najgorsze byly jednak przypadki dzieci, ktore w okolicach zamku Shuri po prostu biegly za mna i krzyczaly “Chatan bye bye.” Chatan to miasto gdzie ponad 50% powierzchni zajmuja bazy amerykanskie.
Załącznik:
more-shurix600.jpg


Kulminacja pobytu w Naha byla restauracja, gdzie po prostu powiedziano mi lamana angielszczyzna, ze Amerykanow nie obsluguja. Odpowiedzialam (po japonsku), ze ja nie-Amerykanka. Troche ich zatkalo i nagle zgodzili sie na zamowienie na wynos. Zamowilam. Zrobili, zapakowali, przyniesli. Powiedzialam im gdzie maja sobie to jedzenie wsadzic, machnelam reka i wyszlam. Bez placenia i bez jedzenia. Kupilam gotowy zestaw obiadowy w supermarkecie i odgrzalam w mikrofali w hotelu. I na pocieszenie kupilam sobie tez puszke lokalnego piwa - Orion, w wersji bezalkoholowej. I tak, pilam je przez slomke. Bo piwo bezalkoholowe to przeciez prawie jak gazowana soda.
Załącznik:
supermarket-bentox800.jpg

Załącznik:
orion-nn-alcoholicx600.jpg


W zeszlym roku zatrzymalam sie w hotelu Smile Naha, zaraz przy terminalu promowym. To nizszej klasy hotel tzw. biznesowy, stopien powyzej hostelu. Ale mial wszystko czego potrzeba, tani jak barszcz (jakies 3,000 jenow za noc podczas dlugiego weekendu) i na nocleg przed i po podrozy promowej w zupelnosci sie nadawal. Zaraz na przeciwko hotelu jest sieciowka Hotto Motto (sklep z zestawami obiadowymi w pudelkach), duzo 24-godzinnych sklepikow typu 7-11, i na dodatek mozna sie tam latwo dostac na piechote ze stacji Miebashi. Ale jak wspomnialam powyzej, ten hotel nadaje sie tylko i wylacznie na tani nocleg.
Załącznik:
naha-view-from-smile-hotel2x800.jpg

To widok z hotelu, ten budynek po lewej to terminal promowy.

A tu widoki z balkonu terminala promowego.
Załącznik:
ferry-terminal-viewx800.jpg

Załącznik:
ferry-terminal-view2x600.jpg


Z hotelu Smile Naha mozna sie tez latwo dostac na ulice Kokusai, czyli tzw. Kokusai-dori, gdzie pedzi wiekszosc zagranicznych przyjezdnych, czy to zolnierzy, czy turystow.
Załącznik:
kokusai-dori1x800.jpg


A co tam jest? Glownie bary, do wyboru do koloru, z panienkami do towarzystwa, z panami do towarzystwa, bez towarzystwa, restauracje zerujace na pijanych obcokrajowcach, sklepy z pamiatkam zerujace na wszystkich. I naganiacze na kazdym kroku.
Załącznik:
kokusai-dori2x800.jpg


W niedziele o 10-tej rano widzialam pare bialasow tak pijanych, ze po prostu czolgali sie po chodniku. Nie wiem czy pozno konczyli, czy wczesnie zaczynali, ale po takich widokach juz przestala mnie dziwic niechec tubylcow do walecznych Amerykanow. Podczas tegorocznej wizyty na ulicy Kokusai niewiele sie zmienilo. Bylam tam poznym popoludniem (wczesnym wieczorem?). Niby obowiazuje stan wyjatkowy, a to znaczy, ze restauracje nie moga podawac alkoholu i musze zamknac sie o 20-tej, ale na Kokusai-dori malo kogo te przepisy interesowaly. Przynajmniej tak wygladalo to na pierwszy rzut oka (na drugi zreszta tez) podczas spaceru po ulicy Kokusai.
Załącznik:
store-front3x600.jpg


Załącznik:
store-front-kokusai-dorix800.jpg


Mozna bylo sobie kupic miniaturowe ananasy na pamiatke, ponoc jadalne.
Załącznik:
miniature-pineapplesx600.jpg


I lody Blue Seal, bardzo dobre. Polecam szczegolnie smak slone chinsuko. Chinsuko to tradycyjne ciastko z Okinawy. Ale moj ulubiony smak to od zawsze choco-mint. Byl tak mietowy, ze jakbym sie uparla, to nie musialabym myc zebow tego dnia.
Załącznik:
blue-seal-ice-cream-storefrontx600.jpg


Pamiatki z logiem lokalnego piwa do nabycia na kazdym kroku.
Załącznik:
orion-beer-tshirtx600.jpg


Moj cel spaceru to restauracja Lucky Tacos. Nazwa niby kojarzy sie z Meksykiem, ale wbrew logice “taco rice” jest to danie w 100% okinawskie. Powstalo w latach 80-tych jako koniecznosc stworzenia z japonskich skladnikow czegos co by przypominalo amerykanskim zolnierzom o kuchni z domu. I tak to narodzil sie “ryz w stylu taco”. To po prostu warstwa ryzu z mielonym miesem z przyprawami pseudo-tex-mex. Calosc pokryta jest cienko pocieta salata, pomidorami i utartym serem. Moze byc serwowane w twardej tortilli. Moze byc serwowane w ogole bez przypraw taco, gdzie zamiast miksu taco miesko smazone jest z sosem sojowym i japonskimi przyprawami. Lucky Tacos bylo wypelnione po brzegi, wiec zrobilam w tyl zwrot i tyle mnie widzieli. Zamiast tego kupilam paczke czipsow ziemniaczanych o smaku taco rice. Byly paskudne.
Załącznik:
taco-rice-chipsx800.jpg


Bye bye Kokusai-dori!
Załącznik:
shisa-kokusai-streetx600.jpg

Załącznik:
shisa2x800.jpg

Załącznik:
shisa3x800.jpg

Załącznik:
kokusai-shisax600.jpg


Tyle sie naczytalam gorzkich zalow o braku prawdziwej plazy w Naha, ze postanowilam wybrac sie na ta sztucznie zbudowana. Podobnie jak ulica Kokusai, nie polecam wizyty w godzinnach wczesno-porannych w niedziele. Plaza i pobliski park to miejsce noclegowe dla roznego rodzaju typow mesko-damskich (czasem trudno bylo rozroznic), ktorym nie udalo dostac sie po sobotnich imprezach do domu (o ile takowy posiadaja, bo w niektorych przypadkach mozna bylo powatpiewac).
Załącznik:
naha-beach2x800.jpg


Kiedy juz bylam blisko kamiennego murku, ktory oddziela ulice od plazy, przygodny biegacz ostrzegl mnie “nie podchodz” i wskazal w strone muru. I odbiegl. Oczywiscie, jak tylko powiesz mi, zeby nie podchodzic, to rzecz jasna, ze podejde. Juz zanim podeszlam, to najpierw uslyszalam. Bija sie? Podeszlam blizej i spojrzalam w dol na plaze. Trzy dlugowlose postacie w roznych stopniach rozebrania robily… hmmm… wiadomo co. Jedna z postaci, prawdopodobnie kobieta, obslugiwala dwoch innych osobnikow, w stu procentach meskich. W pelnym widoku kazdego, kto akurat mial nieszczescie przebywania na plazy.
Załącznik:
naha-beach1x800.jpg


Kiedy juz wracalam w strone chramu, cala trojka koczowala na murku. Panowie, jeden wciaz ze spodniami naokolo kostek, usilowali ubrac swoja rozneglizowana partnerke. Byli tak pijani, ze nie bardzo dawali sobie z tym rade.

Blisko plazy znajduje sie popularny chram shinto, Naminoue Shrine (swiatynie sa buddyjskie, chramy sa shinto).
Załącznik:
naminoue-shrine1x800.jpg

Załącznik:
naminoue-shrine2x600.jpg

Załącznik:
naminoue-shrine3x800.jpg


Tez byl wypelniony po brzegi, bo rownolegle lecialy tam ceremonie slubne i ceremonie dzieci z okazji swieta siedmio-, piecio- i trzylatkow (w listopadzie). Mialam ze soba ksiazeczke w ktorej zbieram czerwone pieczecie z chramow i swiatyn, ale odmowiono mi i tego. Niby oficjalnie z powodu covid. Ale Japonce w kolejce za mna juz nie odmowiono. Wiec tak to bylo w Naha. Nie wiem jak zyja tam na codzien lokalni cudzoziemcy, pewnie sie przyzwyczaili i juz tego nie zauwazaja. Albo robia wymowki na takie zachowania (jak to robi pewna znajoma Polka, ktora tam mieszka) i szukaja usprawiedliwien.
Załącznik:
stone-street1x800.jpg


W obu hotelach, a w zasadzie we wszystkich trzech (jesli liczyc hotel Maruki z pierwszej czesci tej relacji), w ktorych zatrzymalam sie w Naha, rasizmu nie bylo. Obsluga byla wdzieczna za kazdego turyste.
Załącznik:
asahibashi-nightx800.jpg


Mercure w Naha byl najdrozszym ze wszystkich, 6300 jenow za noc (podczas wakacji Obon to znosna cena). Sniadanie nie bylo wliczone w cene. Pokoj byl w porzadku, ale lozko - masakra. Chyba wygodniej byloby spac na podlodze. Internet byl strasznie powolny. Ogladanie Netflixa w ogole nie wchodzilo w gre. Zestaw kosmetykow byl najgorszej jakosci jaki kiedykolwiek mialam okazje uzywac w Japonii.
Załącznik:
mercure-roomx800.jpg


O dziwo, to nie jest pierwszy raz kiedy miedzynarodowa sieciowka rozczarowala mnie w Japonii. W maju zatrzymalam sie w Holiday Inn w miescie Miyazaki i takiego syfu to nigdy nie widzialam w zadnym hotelu w tym kraju.

W kolejnym odcinku lecimy, juz standardowo, na Ishigaki. Kurcze, powinnam miec jakis bilet roczny na te loty.

Bye bye Naha!
Załącznik:
naha-river1x800.jpg


Przynajmniej koty zawsze byly przyjazne.
Załącznik:
cats-of-naha1x600.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
~~~ Do or do not. There is no try. ~~~
Podroze i zycie w Japonii na TikToku
Góra
 Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
 
 
#26 PostWysłany: 23 Sie 2021 11:33 

Rejestracja: 31 Maj 2013
Posty: 1224
Loty: 695
Kilometry: 1 053 267
niebieski
-- 23 Sie 2021 10:31 --

Zaskoczyły mnie dwie sprawy opisane w Twojej relacji. Ten rasizm w stosunku do Amerykanów, nigdy bym Japończyków o to nie podejrzewał ale z drugiej strony sami Jankesi sobie winni.
Oraz brak subordynacji i poszanowania przepisów przez Japończyków. U nas funkcjonuje mit jakoby Japończycy byli niesamowicie karni i zdyscyplinowani - a tu takie zaskoczenie. Dobrze, że tak to opisałaś.
Góra
 Relacje PM off
2catstrooper lubi ten post.
 
 
#27 PostWysłany: 23 Sie 2021 14:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Sie 2019
Posty: 359
srebrny
@DMW, rasizm w Japonii to chleb powszedni. Jako biala kobieta naleze do klasy uprzywilejowanej i jak do tej pory (poza Naha) chyba zdarzylo mi sie ze trzy razy do tej pory, ze cos bylo nie tak, bo nie jestem Japonka. Zazwyczaj jednak, jak ludzie sie zorientuja, ze kumam co mowia, to traktuja mnie lepiej niz tublycza kobiete. Ale juz inne kolory skory tak latwo nie maja.

A co do Japonczykow przestrzegajacych przepisow, to powiedzmy, tak. Japonczycy sa mistrzami w udawaniu, ze przepisy szanuja i przestrzegaja.
A jak ktos ich zlapie na lamaniu przepisow? To beda klaniac sie do samej ziemi i przepraszac, ze przepisy zlamali.
Jest tu nawet takie powiedzenie, ze "Kazdy moze robic co chce, jesli tylko potem przeprosi."
_________________
~~~ Do or do not. There is no try. ~~~
Podroze i zycie w Japonii na TikToku
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
benedetti uważa post za pomocny.
 
 
#28 PostWysłany: 05 Wrz 2021 16:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Sie 2019
Posty: 359
srebrny
Plan byl prosty. Niemiecki Andy, czyli moj ulubiony przewodnik do snorkowania, mial odebrac mnie prosto z lotniska na Ishigaki. Po snorkelingu i prysznicu w jego rodzinnym hostelu, mial mnie odstawic na prom do Taketomi. Na Taketomi mialam spedzic dwie noce, a potem wrocic do Ishigaki na jeszcze jedna noc.

Ale jak to ten slynny cytat idzie? Najmedrsze plany myszy i ludzi krzyzuje los? Nie wiem dokladnie jak to po polsku, przepraszam…

U mnie losem poczatkowo byla pogoda, a potem plany pokrzyzowaly sie same. Od samego rana wialo i padalo. Ale Andy powiedzial, ze bedzie dobrze, padac przestanie, wieje tylko troche, prad nie jest silny i jedziemy na snorkeling. Lot z Naha do Ishigaki byl wypelniony w okolo 90%, ale nikt przy mnie nie siedzial. To taki plusik podrozowania samotnie do destynacji dla rodzin. Ladowanie bylo troche nieprzyjemne, ale to z powodu wiatru po stronie wyspy, gdzie znajduje sie lotnisko. Niby oficjalnie potrzeba sie legitymowac testem PCR, lub pokazac dowod szczepienia przy wyjsciu z lotniska, ale tak jak w Naha, nikt sie tym nie przejmowal. Jest stoliczek, gdzie mozna sie na test PCR zapisac, ale nie mialam czasu, zeby przeprowadzic dochodzenie za ile i na kiedy.

Andy czekal na mnie, tak jak obiecal.
Wdzianko do snorkelingu juz mialam na sobie od samego rana, wiec od razu zapakowalismy sie w jego samochod i pojechalismy na druga strone wyspy, do tzw. Blue Cave.
Załącznik:
beach-blue-cavex800.jpg


Załącznik:
blue-cavex800.jpg


Załącznik:
blue-cave-beach3x800.jpg


W zeszlym roku tam rowniez mielismy snorkeling i bylo to bardzo przyjemne miejsce. Tylko, ze w zeszlym roku plaza po drodze do Blue Cave byla pelna ludzi. W tym roku byla niemal pusta. Ale to pewnie wina pogody i faktu, ze akurat byl odplyw. Musielismy spacerowac przez kawalek oceanu na glebsza wode. Ale jak juz tam sie dostalismy, to nagle wyszlo slonce, przestalo wiac i snorkeling byl czysta przyjemnoscia. No moze oprocz wezy morskich. Jadowite, ale ponoc ludzi unikaja.
Załącznik:
sea-snakex550.jpg


Załącznik:
blue-cave-beach2x800.jpg


Załącznik:
blue-cave-beach4x800.jpg


Załącznik:
nemox600.jpg


Załącznik:
blue-cave-fish4x600.jpg


Załącznik:
fish-blue-cave1x600.jpg


Załącznik:
fish2x540.jpg


Załącznik:
fishx800.jpg


Załącznik:
blue-cave-fish7x600.jpg


Cale dno blizej plazy pokryte bylo “ogorkami morskimi”, to chyba strzykwy po polsku. Dawniej turysci z Chin je wylapywali i gotowali w hotelowych czajnikach elektrycznych. Teraz to juz drugi sezon bez turystow z Chin i “ogorki morskie” wrocily na dno oceaniczne przy Ishigaki pelna para.
Załącznik:
sea-cucumbersx550.jpg


Bylo tam tez cale zatrzesienie zolwi.
Załącznik:
turtle-blue-cave5x600.jpg

Załącznik:
turtle-blue-cave3x600.jpg

Załącznik:
turtle-again-blue-cavex600.jpg


Jak wyjezdzalismy z okolicy Blue Cave, popoludniowe grupy nurkarskie i snorkarskie wlasnie gromadzily sie w przecince w dzungli, ktora udawala parking. Po drodze do miasta kupilismy u przydroznej babci miske bananow i smoczych owocow, czyli pitaja. W zyciu tak tanich ich nie widzialam.

Załącznik:
draognfruitx550.jpg


Załącznik:
dragonfruit2x550.jpg


Wrocilismy do Blue Space (czyli hostelu, ktory Andy prowadzi wraz z zona), gdzie wzielam przysznic i sie przebralam, i gdzie mielismy cos zjesc, ale cos mnie tknelo, zeby od razu gnac na prom do Taketomi. Andy, ktory chyba sie juz przywyczail do roli mojego prywatnego szofera, najpierw zatrzymal sie w Family Marcie, gdzie zaopatrzylam sie w 1,5 butle wody i zapas coke zero i instant ramen w stylu okinawskim. Na Taketomi zakupy jedzeniowo-pitne sa ograniczone, wiedzialam to juz z zeszlego roku i nie chcialam popelnic tego samego bledu.

Tak na marginesie, jesli ktos jest na budzecie, to Blue Space jest bardzo przyzwoitym miejscem. Lazienka, choc wspolna, jest super. Czysciutka i dobrze zaopatrzona.

Poczatkowo chcialam plynac ostatnim promem, ale nie wiem dlaczego zdecydowalam sie na duzo wczesniejszy. Kupilam od razu powrotny bilet, jest ciut tanszy (1340 jenow) niz dwa osobne (700 jenow w jedna strone). I tu pierwsze zaskoczenie. W zeszlym roku obie firmy promowe funkcjonowaly razem. Bilet z jednej byl honorowany u drugiej, nie bylo zadnych problemow. Ale teraz Anei i Yaeyama Ferry dzialaja osobno. Maja osobne rozklady i osobne bilety. Ceny takie same. Dochodzi do komicznych sytuacji, bo w wiekszosci przypadkow ich rozklady sie pokrywaja i trzeba wiedziec dokladnie na ktorym pomoscie nalezy ustawic sie w kolejce.
Załącznik:
ishigaki-portx800.jpg


Rejs byl nieco dluzszy niz przewidywal rozklad, ponad 20 minut (normalnie 10 - 15). Na Taketomi od razu zaczely sie problemy.

Załącznik:
taketomi-portx800.jpg


Kiedy bylam na Taketomi w zeszlym roku we wrzesniu, zatrzymalam sie w guesthousie Sapunaya. Maja tam tylko dwa pokoje. Jeden jest pojedynczy, drugi to rodzinny. Pojedynczy pokoj ma wlasna łazienkę z wanna i przysznicem, lodowke, mikrofalowke, klime, na zewnatrz jest pralka i miejsce do suszenia prania. Tak bylo w zeszlym roku. Po ludzku.
Załącznik:
sapunaya-roomx800.jpg


W tym roku rowniez chcialam sie tam zatrzymac. Oczywiscie, bo to wakacje, nie mieli wolnego pokoju. I zamiast szukac czegos na Ishigaki, jak ostatnia wariatka uparlam sie na to cholerne Taketomi. Wszystko bylo pelne. Tylko 5-gwiazdkowa Hoshinoya miala wolne miejsca, ale Hoshinoya to nie na moja kieszen. Codziennie sprawdzalam wszystkie mozliwe strony noclegowe. I japonskie i nie. W koncu jednego dnia jakims cudem zwolnilo sie miejsce w innym guesthousie na Taketomi - Osantin Aozorasha. 14,000 z malym hakiem za noc. Prywatna lazienka, osobne wejscie, wi-fi. Mial dobre recenzje na bookingu i rakutenie. Zarezerwowalam dwie noce przez Booking. Prawie 300 dolarow, ale co robic, to Taketomi w szczycie wakacji. Platnosc miala byc gotowka na miejscu. Wyslalam wiadomosc do wlascicielki z pytaniem czy mnie odbierze z przystani i z prosba o potwierdzenie czy lazienka jest prywatna. Otrzymalam odpowiedz, ze mam wsiasc do publicznego busiku i podac im adres, i ze mnie zawiezie gdzie trzeba. Ani slowa o lazience.

Załącznik:
taketomi-streetx800.jpg


Załącznik:
taketomi-street2x800.jpg


Miejscowy busik stal na przystani i musialam za nim biegnac, bo nie czekal zbyt dlugo. Jak sie nie wie, ze busik jest, to mozna zostac bez transportu. 300 jenow i zawiezli mnie pod guesthouse. A tam ani zywej duszy. Chodze sobie naokolo domu i na samym koncu zewnetrzego korytarza sa suwane drzwi z kartka przypieta pinezka. Na kartce slowo “booking”. Suwane drzwi nie do konca sie dosuwaly i przy futrynie byla potezna szpara. Przez szpare przedzieral sie wlasnie masywny karaluch. Odsunelam drzwi, w srodku pokoju dwa lozka, krzeslo, a przy krzesle miska z woda i kwiatami w wodzie. Do odswiezenia stop. Wszystko fajnie, ale ja musialam do kibelka. Patrze gdzie lazienka. A lazienka oczywiscie na zewnatrz i wcale nie prywatna. Bo wspolna z drugim pokojem. Sama lazienka - masakra. Kiedy robilam rezerwacje, nie bylo ani jednego zdjecia lazienki na zadnej stronie noclegowej. Teraz juz sie pojawilo. Zeby dostac sie do kibelka trzeba przejsc przez prysznic. Zaraz obok prysznica jest pralka. Za to place 14,000 jenow na noc?
Załącznik:
bathroomsx900.jpg

Oczekiwalam tego po prawej, dostalam to po lewej.

Weszlam do pokoju i zasunelam drzwi, a raczej probowalam zasunac, bo utknely. Szarpnelam mocniej i drzwi wyskoczyly z szyn. No kurzasz twarz… Ide szukac wlascicielki. Nigdzie jej nie ma. Nie moge tez znalezc klucza do tych cholernych drzwi, ale nawet jakbym znalazla to i tak na nic by sie to zdalo, bo drzwi nie mozna zasunac. Wkurzylam sie i zaczelam dzwonic do bookingu. I musze przyznac, ze byli bardzo pomocni. Agent od razu powiedzial, ze mam nic nie placic. Poprosil o filmik sytuacji, pytal sie czy rozmawialam z wlascicielka. Wlascicielki nie ma. Agent probowal do niej dzwonic, zero odzewu. Powiedzialam agentowi, ze ma skasowac ta rezerwacje i ze stamtad uciekam.
Załącznik:
corridorx700.jpg

Załącznik:
osantin-roomx700.jpg

Załącznik:
the doorx700.jpg


I wtedy pojawila sie pani gospodarz. Cos mnie tknelo i nagralam cala rozmowe z nia. Mowie jej, ze drzwi sie nie zamykaja. Ona na to, ze nikogo innego tu nie ma, tylko ja, wiec drzwi nie musza sie zamykac. Mowie jej, ze lazienka nie jest prywatna, ona na to, ze nikogo innego tu nie ma, tylko ja, wiec lazienka jest prywatna. Mowie jej, ze chce zamowic taksowke do przystani, bo jak sie pospiesze, to zlapie ostatni prom do Ishigaki. Bo u niej w guesthousie spac nie bede. Bo nie tak to bylo opisane na bookingu. Ona zaoferowala, ze sama mnie odwiezie na przystan. Z oferty skorzystalam. Ostatni prom zlapalam. I podczas rejsu w panice szukalam noclegu na Ishigaki.

Obon to szczyt wakacji. Latwo nie bylo. Wszystko w moim budzecie wymagalo samochodu. W ostatecznosci myslalam zeby zatrzymac sie u Andy’ego. Sprawdzilam maila, a tu wiadomosc od Bookingu, ze wlascicielka guesthouse’u na Taketomi domaga sie calej platnosci, bo bylam no-show. No cyrk po prostu. Odpisalam co o tym mysle, i wyslalam filmik z drzwiami i lazienka, oraz nagranie rozmowy z wlascicielka.

W miedzyczasie zaczelam dzwonic do hoteli na Ishigaki w promieniu do kilometra od przystani. W hotelu o przedziwnej nazwie Vessel mieli wolny pokoj. 10 minut pozniej stalam w recepcji. I tu typowo po japonsku. Cena na ich wlasnej stronie internetowej o polowe nizsza niz to co mi podaja w recepcji. I nie ma zmiluj. Zmusili mnie do stukania w telefonie, zeby zrobic rezerwacje przez strone ich hotelu. W miedzyczasie bateria w telefonie mi sie skonczyla i musialam szukac gniazdka w lobby, zeby doladowac. Oczywiscie pierwsza proba robienia rezerwacji nie przeszla, bo mi sie wszystko wylaczylo w kluczowym momencie. Na szczescie kwote z karty pobrano tylko raz. Cena to okolo 9,000 jenow za noc, byla akurat promocja dla ludzi w pelni zaszczepionych. Ale przy check-inie nikt w recepcji o potwierdzenie szczepienia sie nie pytal. Dobrze, bo mialam pietra czy ta znizke uhonoruja, bo szczepienie mialam dwa dni temu, a nie dwa tygodnie. Ale meldunek poszedl gadko. W sumie wyszlo wiec duzo taniej niz guesthousie bez drzwi na Taketomi. I duzo lepiej i wygodniej. Dostalam pokoj na 10-tym pietrze, na samym koncu korytarza.
Załącznik:
vessel-roomx800.jpg

Załącznik:
view from vessel roomx800.jpg


Widoku ladnego nie bylo, ale oprocz tego bylo swietnie. Na 6-tym pietrze byla ogromna pralnia samoobslugowa, na zewnatrz hotelu byly klatki do suszenia rzeczy nurkarskich i prysznice do oplukania sprzetu. Parking tez ponoc bezplatny. Family Mart niedaleko, restauracje tez niedaleko (ale ja nie mialam zamiaru w restauracjach jadac), JA (Japan Agriculture) supermarket niemal zaraz za rogiem. Mialam w planach tam sie wybrac, bo maja najlepszy wybor lokalnego curku, ciastek chinsuko i innych lokalnych przysmakow. Plan byl taki, zeby kupic cala mase rzeczy i wyslac do domu. W Japonii latwo to zrobic. Dzial obslugi klienta w sklepie zalatwia wszystkie formalnosci. Chcialam tez kupic lokalne ananasy (te slynne peach-pine), zeby wyslac. Ale jak przyjechala dostawa (ostatnia w tym sezonie) to wygladalo to jak jakas walka rodem z anime. Ledwo uszlam z zyciem. Ananasow niestety nie dopadlam. Sprobuje znowu w przyszlym roku.

Wracajac do hotelu, zatrzymalam sie w recepcji, bo mialam nagle natchnienie. Hotel Vessel podobal mi sie duzo bardziej niz sieciowka Toyoko Inn, gdzie mialam rezerwacje na ostatnia noc. Toyoko Inn bylo bardzo blisko, moglam go zobaczyc z okna mojego pokoju. Leniwa jestem i po prostu nie chcialo mi sie po dwoch nocach pakowac i zmieniac hotelu. Wiec pytam w recepcji czy moge zostac na trzecia noc i za ile. Cena za trzecia noc kosmiczna. Ale przyszedl menedzer zmiany i po energicznym targowaniu doszlismy do porozumienia. Moglam zostac w moim pokoju, cena taka sama jak poprzednio, 9,000 jenow, ale platnosc tylko gotowka. Zalatwione. Tylko 2,000 jenow wiecej niz Toyoko Inn, ale o niebo lepiej. Tak, tak, Toyoko Inn zazwyczaj jest w okolicach 3,000 do 5,000 jenow. Ale w ciagu tygodnia Obon ceny ida do gory. Gdyby nie ta znizka dla zaszczepionych, to nie mialabym szansy na hotel Vessel przy normalnych cenach wakacyjnych. Tak na marginesie, Vessel tak mi sie podobal, ze zabukowalam go od razu na wrzesien, kiedy znowu bede na Ishigaki (w drodze na Yonaguni).

Jak wrocilam do pokoju to zaczelam sie zastanawiac jak spedzic kolejny dzien. Poprzedni plan byl taki, zeby byczyc sie na Taketomi. Ale teraz jestem na Ishigaki… Co robic? Sprawdzilam rozklad rejsow.

Poplyne na wyspe Kohama!
Tam mnie jeszcze nie bylo!


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
~~~ Do or do not. There is no try. ~~~
Podroze i zycie w Japonii na TikToku
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
 
 
#29 PostWysłany: 12 Wrz 2021 07:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Sie 2019
Posty: 359
srebrny
Kohama to mala wyspa. Lezy pomiedzy Ishigaki, a Iriomote. Promem mozna sie tam dostac w jakies 30 minut. Promy plywaja czesto, bo na Kohamie znajduja sie wykwintne, 5-gwiazdkowe kurorty Haimuburushi i Risonare. Ten ostatni nalezy do grupy Hoshino Resorts, tak jak Hoshinoya na Taketomi i tak jak Hoshinoya na Taketomi jest szczegolnie znienawidzony przez tubylcow. Oba miejsca nie na moja kieszen, niestety. A moze i stety, bo po rozmowach z lokalnymi ludzmi, obiecalam sobie, ze hotele z grupy Hoshino Resorts nigdy nie dostana ani grosza z moich ciezko zarobionych pieniedzy.
Załącznik:
kohama-view2x800.jpg


Plan byl taki, zeby obudzic sie wczesnie i poplynac pierwszym promem. No ale, wiadomo… najmedrsze plany myszy i ludzi… czy jak to tam szlo…

Przez pol nocy (a raczej przez prawie cala noc) ogladalam “Homeland” na netflixie (po raz pierwszy) i kiedy w koncu usnelam, to byla pora, zeby wstawac. No ale, twarda jestem, jakos dam rade. Prysznic, zeby sie obudzic i o 6:30 stalam przed sala bufetowa na sniadanie. Bo sniadanie bylo w cenie pokoju, i ponoc hotel Vessel ma najlepsze sniadania ze wszystkich hoteli na Okinawie. Razem ze mna czekalo ponad 50 ludzi. Nie przesadzam. I z kazda winda na dol przychodzilo ich coraz wiecej. Kiedy drzwi do sali zostaly otwarte, to bylo jak walka o ogien. Najpierw trzeba lapac jednorazowe plastikowe rekawiczki, i laminowana kartke z numerkiem, zeby polozyc ja na stol w ramach rezerwacji. Stolow bylo raptem 15.
Załącznik:
vessel-hotel-breakfast-not-minex800.jpg

(nie moje sniadanie)

Sala byla mala, stol jeden przy drugim, nie bylo mowy o zadnym social distancing. Ale ludzie dziarsko stali w kolejce i po naladowaniu talerzy siadali jeden obok drugiego i zdejmowali maski i jedli. Mialam na ten problem gotowe rozwiazanie. Wrocilam do pokoju po rolke plastikowej folii, ktora kupilam wczoraj do owijania rzeczy do wysylki do domu. Taka normalna kuchenna plastikowa folia. Zjechalam na dol, ustawilam sie z powrotem w kolejce. Rekawiczki ubralam, swoje odczekalam, talerz naladowalam, i owinelam folia. Pani na warcie przy wejsciu na sale protestowala, ale udwalam, ze nie rozumiem japonskiego. I sniadanie zabralam do pokoju. Jak czekalam na winde, to jakas babka zapytala sie czy moze pozyczyc mojej folii. Oczywiscie. I zaraz bylo nas wiecej z talerzami zawinietymi na wynos. Pani na warcie przestala protestowac, machnela reka i tyle ja widzialam. Sniadanie zjadlam po ludzku w pokoju. Ogladajac kolejny odcinek “Homelandu”. I tak sie zagapilam, ze jak doszlam do siebie to byla juz 7:45. Prom za 15 minut. Wrzucilam jakies przypadkowe rzeczy do torby i pognalam na przystan. Okazalo sie, ze prom byl opozniony, bo… No wlasnie… Haimuburushi, ten kurort, to tak w zasadzie rzadzi rozkladem rejsow na Kohame. Bo wszystko musi byc transportowane droga wodna. I jak sie okazalo jakas ciezarowka dostawcza z mrozonym jedzeniem sie spozniala. Wiec jak sie dostawa spozniala, to prom musial na nia czekac.
Załącznik:
ferryx800.jpg


I tylko dlatego udalo mi sie na ten rejs zdazyc. Pasazerow bylo niewielu. Kazdy skrawek podlogi zawalony byl kartonami z dostawami do Haimuburushi. Zapytalam sie zalogi czy resort nie ma wlasnej lodzi. Ponoc maja, ale firma promowa rowniez ma z nimi umowe, wiec przewoza to za co im resort placi. Rejs byl przyjemny, skipper staral sie nadrobic stracony czas. Bylam tak zmeczona, ze przespalam caly rejs. Musieli mnie nie az tak bardzo delikatnie obudzic, kiedy byl czas wysiadki, bo inaczej to zabraliby mnie z powrotem do Ishigaki.
Załącznik:
kohama-shore-roadx800.jpg


Na nabrzezu bylam sama. Ludzie, ktorzy jechali do resortow, juz zostali odebrani przez hotelowe busy, a ja stalam sobie jak ostatnia sierota. Zaraz po drugiej stronie ulicy od portu sa dwie wypozyczalnie rowerow, skuterow i czego tam jeszcze. Obie maja identyczne ceny. Jedna nazywa sie Yui Cycle (zlota fasada), a druga Gami Sun (niebieska fasada). W Yui nie bylo zywej duszy. Przy Gami Sun jakis gosc myl ulice ze szlaucha. Po co? Nie wiem. Pomachalam. Odmachal. Mowil w lokalnym dialekcie i ni w zab nie moglam go zrozumiec. Okazalo sie, ze jesli rezerwacje robi sie przez strone internetowa to jest znizka. Ale dal mi znizke i bez rezerwacji. W czasach przed zaraza Gami Sun oferowalo rowniez wycieczki snorkelingowe i takie tam. Teraz tylko wypozyczaja transport. Maja tez przechowalnie bagazu. Nie wiedzialam ile godzin spedze na wyspie, wiec wzielam elektryczny rower na caly dzien. Laminowana mapka wyspy przypieta byla do koszyka roweru.
Załącznik:
bike-mapx800.jpg


Cena to 2250 jenow (ze znizka), 2500 jenow bez znizki. Normalny rower bylby tanszy, ale pan stanowczo powiedzial, ze mam brac elektryczny, bo Kohama to glownie pagorki. Ostrzegl mnie rowniez, ze w tej chwili Haimuburushi plaza nie jest dostepna dla przyjezdnych. Trzeba byc gosciem hotelowym, inaczej wyprosza. Poprzednio mozna bylo ponoc zamowic sobie drinka i bawic sie w wodzie do woli. Ale to bylo w czasach przed zaraza.
Załącznik:
kohama-mapx600.jpg


Wiec wskoczylam na rower i pojechalam w przeciwnym kierunku. Moj cel to Coral Beach. Wedlug mapki Coral Beach jest zaraz przy Canaan Coffee Hotel.
Załącznik:
coral-beach4x800.jpg


Przed przyjazdem nawet rozwazalam zatrzymanie sie w Canaan wlasnie, bo akurat na Rakuten travel mieli dobre ceny, a ja mialam sporo punktow rakutenowych do zuzycia. Koniec koncow, wybralam Taketomi, a wiadomo jak to sie skonczylo. Po pierwszym, i drugim, i trzecim rzucie oka na Canaan na zywo, ucieszylam sie strasznie, ze go nie zarezerwowalam.
Załącznik:
canaasn-hotel2x800.jpg

Załącznik:
Canaan-hotel1x800.jpg

Załącznik:
canaan-abandoned-poolx800.jpg


Pol hotelu to ruina, a druga polowa to mieszanka bugalowow, pasacych sie krow, koz, i ekip budowlanych. Coral Beach okazala sie malutka plaza, niezbyt czysta. Akurat byla lekcja SUPowania.
Załącznik:
coral-beach2x800.jpg

Załącznik:
coral-beach1x800.jpg

Załącznik:
coral-beach-supx800.jpg


Poszwendalam sie troche po okolicy i pojechalam dalej. Chcialo mi sie pic, ale niestety w porannycm pospiechu nie zapakowalam butelki wody. A jak wynajmowalam rower, to nadal bylam zbyt spiaca, zeby normalnie funkcjonowac i nie przyszlo mi do glowy, zeby kupic z automatu w porcie.

Mowi sie, ze automaty z napojami sa wszedzie w Japonii. Wszedzie z wyjatkiem dalekich wysp Okinawy.
Jadac do Coral Beach, po lewej stronie drogi widac wysoki pagorek, badz mala gorke. Nazywa sie Ufudaki, ma 99 metrow i na szczycie znajduje sie punkt widokowy. To najwyzszy punkt calej wyspy i jedna z atrakcji turystycznych. Jesli mozna ja nazwac atrakcja.
Załącznik:
ufudaki1x800.jpg


Ale jak jest atrakcja, to automaty z napojami tez musza byc. U podnoza jest ogromny plac parkingowy, tak duzy, ze nawet autokar wycieczkowy moglby zaparkowac. Z drugiej strony parkingu znajduje sie pole, gdzie pasaja sie kozy. I krowy chyba tez.
Załącznik:
kohama-goatx700.jpg

Załącznik:
kohama-beefx800.jpg


I oczywiscie, jest in automat z napojami. Od razu do niego podbieglam. I co widze? No kurzasz twarz, prad jest wylaczony. Automat nie dziala. Myslalam, ze sie przewroce.
Obok parkingu byly toalety, nawet czyste. Spluczki dzialaly, wiec woda z kranu tez powinna leciec. I leciala. Nawet wygladala na czysta. Juz mialam wsadzic cala glowe pod kran, kiedy z kranu z ktorego wciaz leciala woda, wyplynal ogromny karaluch. Ja nawet nie wiedzialam, ze karaluchy moga plywac. Karaluch szybko odbiegl w czeluscie toalety, a ja wrzasnelam tak glosno, ze kozy na pastwisku obok sie sploszyly.
Załącznik:
stairs-to-ufudakix450.jpg

No ale skoro juz bylam u podnoza tego pagorka, to przeciez nie odpuszcze. Jakims cudem wlazlam na sam szczyt.
Załącznik:
steps-to-ufudaki2x450.jpg


Chcialam polozyc sie na lawce na szczycie i odsapnac. Ale lawki oblezone byly przez chmary mrowek. Nawet usiasc sie nie dalo. Pstryknelam kilka zdjec i zwloklam sie z powrotem na parking.
Załącznik:
kohama-view3x800.jpg

Załącznik:
kohama-view4x800.jpg


Na parking wlasnie przybyla grupa rowerowiczow, dwie dziewczyny i dwoch chlopakow. Na zwyklych rowerach. Byli tak wyczerpani, ze ledwo sie ruszali. Oczywiscie natychmiast skierowali sie w strone automatu z napojami. I kiedy sie zorientowali, ze nie dziala, to narobili takiego wrzasku, ze kozy uciekly najdalej jak tylko mogly. Jak wsiadalam na rower, to wszyscy szli w kierunku kibelkow, zeby sprawdzic czy woda z kranow leci. Odjechalam, wiec dalszych wrzaskow juz nie slyszalam, nie wiem czy spotkali mojego karalucha.

Nie pozostawalo wiec mi nic innego jak jechac w strone portu. Tam na pewno bedzie mozna kupic cos do picia.
Załącznik:
kohama-road2x800.jpg


Automat zaraz przy wypozyczalni rowerow dzialal. Zaopatrzylam sie w wode i coke zero i wypatrzylam na mapce chram, ktorego lokalizacja wygladala interesujaco. Pan z wypozyczalni powiedzial, ze mozna dostac sie tam tylko pieszo przez plaze. Czy ktos powiedzial “plaza?” Nie trzeba bylo mnie przekonywac. Najpierw rowerkiem do budki z deskami do windsurfingu, tam zaparkowac rower, a potem na plaze i w strone chramu. Na pierwszy rzut oka wygladalo to znacznie blizej niz bylo w rzeczywistosci. Albo po prostu bylam juz zmeczona.
Załącznik:
tumaru beach1x800.jpg

Załącznik:
ryugu-shrinex800.jpg

Załącznik:
ryugu-shrine3x450.jpg

Załącznik:
ryugu-shrine2x800.jpg


Plaza Tumaru byla swietna. Piekna, dluga, w miare czysta. Chetnie bym tam wrocila. 
Dalszy plan byl taki, zeby jechac w strone kurortow. Ale jak mnie kolesie w budce od windsurfingu poinformowali, w czasach zarazy tereny resortowe sa off limits dla nie-gosci. Wiec zamiast pieknych pieciogwiazdkowych widokow, postanowilam pojechac w strone wioski.
Załącznik:
kohama-housex800.jpg

Załącznik:
kohama-village-shrinex450.jpg


Na wyspie mieszka okolo 500 ludzi, maja szkole, klinike, budke policyjna i muzeum. Muzeum bylo zamkniete, bo to stan wyjatkowy, szkola zamknieta, to to wakacje, a przed klinika byla kolejka do szczepienia. A pod budka policyjna pan policjant dogladal grzadki z marchewkami. Przed zaraza wioska byla chetnie odwiedzana przez turystow. Dlaczego? Ano dlatego, ze Kohama zostala spopularyzowana przez japonski serial telewizyjny - “Churasan”, ktorego glowna bohaterka pochodzi z tej wyspy wlasnie. Do wioski mialam jechac droga Sugar Road, ktora rowniez jest slynna przez ten serial.
Załącznik:
sugar-roadx800.jpg


I tu sytuacja sie skomplikowala. Bo zanim mialam szanse skrecic na Sugar Road, przyczepil sie do mnie facet. Caly czas bylam sobie sama, nikomu nie przeszkadzalam, ludzi unikalam. A tu sie gosc przyczepil i robil sie coraz bardziej namolny. Tez jechal rowerkiem, ale od strony resortu Haimuburushi. Jak mnie zobaczyl, to zrezygnowal z poprzednio obranego kierunku i nie chcial przyjac “nie” jako odpowiedzi. Robilo sie coraz bardziej nieprzyjemnie.

Japonia jest bezpiecznym krajem. Dopoki nie jest. I o ile nie jest sie kobieta. Swiezo w pamieci mialam atak nozem w pociagu w Tokio na poczatku sierpnia, gdzie nozownik powiedzial, ze chcial zamordowac przypadkowe kobiety, ktore wygladaly na szczesliwe. Dlaczego? Bo przez ostatnie szesc lat kobiety odrzucaly jego zaloty. Wiec yeah, mozna facetowi powiedziec, zeby spadal, ale nigdy nie wiadomo co potem zrobi. Szczegolnie na pustej drodze, gdzie trzcina cukrowa rosnie po obu stronach.
Załącznik:
sugar-canex800.jpg


Robil sie coraz bardziej namolny, wiec zrobilam mu kilka zdjec, i udawalam, ze dzwonie na policje. Na szczescie Sugar Road byla juz blisko, wiec skrecilam i popedalowalam w strone wioski. Facet za mna nie jechal. Przynajmniej tak mi sie wydawalo.
Załącznik:
sugar-road2x800.jpg


I teraz juz jasne skad wiem, ze pan policjant pracowal w ogrodku. I nie mial najmniejszego zamiaru przyjmowac mojego zazalenia, ze agresywny facet z kurortu mnie przesladowal. Pan policjant machnal reka, powiedzial, ze przeciez facet mnie nie zgwalcil, wiec w czym problem? I ze jestem przewrazliwiona miastowa, bo u nich na wyspie takie rzeczy sie nie zdarzaja. I ze pewnie zrobilam cos, co faceta sprowokowalo. Odechcialo mi sie zwiedzania wioski i odechialo mi sie calej Kohamy. Mialam jeszcze jeden punkt na mapie, gdzie chcialam pojechac. Lasy namorzynowe.
Załącznik:
kohama-mangrove-iriomote-viewx800.jpg

Załącznik:
kohama-mangrove-kayaksx800.jpg

Załącznik:
kohama-mangrove3x800.jpg


Nie sa az tak spektakularne jak te na Iriomote, ale jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma, no nie? Mozna sobie zabukowac kajakowanie i w innych okolicznosciach chetnie bym to zrobila. Niedaleko brzegu jest kolejny punkt widokowy. Ten mial zniszczone, zapadniete deski i nie wygladal na zbyt bezpieczne miejsce. Zeszlam na parking i wsiadam na rower i co widze? Z glownej drogi zjezdza na parking namolny facet. On mial z gorki. Ja pod gorke. Bylo tak stromo, ze nawet na elektrzycznym rowerze ciezko bylo podjechac, wiec popychalam rower na piechote. Facet zagrodzil mi droge swoim rowerem. Dumnie powiedzial, ze jak widzial, ze odjechalam w strone wioski, to odczekal troche i pojechal za mna. I potem spotkal tego samego policjanta i zapytal sie czy zestresowana cudzoziemka tedy jechala. Pochwalil sie, ze powiedzial policjantowi, ze jestem jego zona i ze sie poklocilismy. I zapytal sie policjanta w ktorym kierunku pojechalam. Policjant pokazal w ktorym kierunku. Namolny facet otwarcie sie tym wszystkim pochwalil, dumny z tego jaki byl cwany. I popchnal mnie. W panice zlapalam go za ramie i zesmy sie tak szamotali. I kto wie jakby sie to skonczylo, gdyby nie samochod ktory usilowal zjechac na parking. A mysmy ten zjazd blokowali. Nadal trzymajac rower, rzucilam sie w strone tego samochodu krzyczac, ze facet mnie napastuje. Ludzie w samochodzie nawet nie chcieli mnie sluchac, szybko zlapali swoje rzeczy do kajakowania i uciekli w strone namorzyn. Ale dalo mi to te kilka chwil, zeby oderwac sie od namolnego faceta i wydostac sie na glowna droge. Namolny byl zaraz za mna, i smial sie jakby uslyszal najzabawniejszy dowcip swiata. Trzeslam sie w panice tak bardzo, ze nie moglam nawet prosto rowerem jechac. On to widzial, i zaczal uderzac swoim rowerem w moj. I sie wkurzylam. A jak jestem wkurzona, to prosze sie zapytac mojego bylego meza co sie moze stac. Zamiast uciekac od niego, zatoczylam wielkie kolo jakbym miala w niego wjechac, ale w ostatniej chwili skrecilam i zepchnelam go z drogi. Nie oczekiwal tego. Spadl z roweru w row na poboczu. Byl w szoku. Jak sie wygrzebywal spod roweru, to zeskoczylam z wlasnego roweru, i wrzeszczac jak wariatka najgorsze grozby we wszystkich znanych mi jezykach, podbieglam i wyrwalam mu ten kabel przy kierownicy. Nie znam fachowej nazwy. Nie wiem skad mialam tyle sily. Potem jak szalona popedalowalam przed siebie. Niedaleko po lewej byla jakas stadnina zwierzat i byli tam ludzie. Nie zatrzymalam sie. Pojechalam w strone hotelu Canaan, a potem prosto do portu.
Załącznik:
sugar-cane2x800.jpg

Załącznik:
kohama-view1x800.jpg


Kupilam jedzenie na wynos, i wiecej coke zero i siadlam na schodach przed terminalem promowym i sie w koncu poplakalam.
Załącznik:
cafe-coyotex800.jpg

Załącznik:
ginger-porkx600.jpg


Tak sie trzeslam, ze az sie pracownicy terminala mna zainteresowali. Sprawdzili mi temperature i doszli do wniosku, ze dostalam udaru slonecznego. Ja trzeslam sie ze strachu. Bo w Japonii nie ma czegos takiego jak samoobrona. Jesli zrani sie przestepce, lub potencjalnego przestepce, to on moze nas oskarzyc i sad w Japonii przyzna mu racje. Podjelam ryzyko, bo mialam nadzieje, ze skoro on powiedzial policjantowi, ze jestesmy malzenstwem, to nie bedzie teraz sie skarzyl, ze zniszczylam mu wypozyczony rower.
Załącznik:
kohama-view5x800.jpg


Jak wrocilam do Ishigaki to schowalam sie w hotelu i plan byl taki, zeby nie wystawic juz nosa na zewnatrz.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
~~~ Do or do not. There is no try. ~~~
Podroze i zycie w Japonii na TikToku
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
Złoty uważa post za pomocny.
 
 
#30 PostWysłany: 12 Wrz 2021 11:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lip 2013
Posty: 1429
platynowy
2catstrooper napisał(a):
Bo w Japonii nie ma czegos takiego jak samoobrona. Jesli zrani sie przestepce, lub potencjalnego przestepce, to on moze nas oskarzyc i sad w Japonii przyzna mu racje. Podjelam ryzyko, bo mialam nadzieje, ze skoro on powiedzial policjantowi, ze jestesmy malzenstwem, to nie bedzie teraz sie skarzyl, ze zniszczylam mu wypozyczony rower.

No i jako gaijin - nieważne rezydent czy nie, i tak praktycznie przed sądem byłabyś na przegranej pozycji.
A co do faceta - ふざけるな. Szkoda, że to nie był betonowy rów, taki jakie spotyka się na głównych wyspach do odprowadzania wody. :)
Super relacja, mam nadzieję, że gość nie zepsuł Ci reszty urlopu. Koniec OT.
Góra
 Relacje PM off
2catstrooper lubi ten post.
 
 
#31 PostWysłany: 12 Wrz 2021 12:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Paź 2016
Posty: 1029
Loty: 318
Kilometry: 506 925
srebrny
@2catstrooper Moje wspomnienia z Ishigaki są tak dobre, i to głównie za sprawą niespotykanej wręcz życzliwości mieszkańców, że przyznam że naprawdę z trudem mi się czytało o Twoich doświadczeniach :(
Góra
 Relacje PM off  
 
#32 PostWysłany: 13 Wrz 2021 07:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Sie 2019
Posty: 359
srebrny
@maginiak zapytalam sie meza skad taka rozbieznosc, i jego zdanie jest takie:
Zagraniczni turysci zazwyczaj myla zyczliwosc z "tatemae" - Japonczycy chca sie pokazac z jak najlepszej strony. Ich prywatne odczucia moga byc diametralnie inne. W tej chwili zagranicznych turystow nie ma. Podrozujacy obcokrajowcy to rezydenci. Dla nich udawac nie trzeba.

Do tego trzeba jeszcze dodac ogolna niechec Japonczykow do gaijinow-rezydentow w czasach zarazy. Tu winny jest rzad. Od samego poczatku popychali narracje, ze covid to choroba cudzoziemcow, ze cudzoziemcy ja roznosza, ze cudzoziemcy przywlekli covid do Japonii. Ze cudzoziemcy nie potrafia przestrzegac zalecen anty-covidowych, ze nasza higienia osobista jest zerowa, ze Japonczycy maja wyzsza kulture osobista, intelektualna i to dlatego nie choruja na covid tak jak np. Amerykanie.

Jestem bardzo ciekawa jak sytuacja bedzie wygladala kiedy Japonia w koncu otworzy sie na turystow. Jak ta slynna omotenashi (goscinnosc) bedzie wtedy wygladala.
_________________
~~~ Do or do not. There is no try. ~~~
Podroze i zycie w Japonii na TikToku
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#33 PostWysłany: 14 Wrz 2021 10:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Paź 2016
Posty: 1029
Loty: 318
Kilometry: 506 925
srebrny
Czytając tę relację takie właśnie miałam obawy i chyba wolałabym tego nie wiedzieć :|
Góra
 Relacje PM off
2catstrooper lubi ten post.
 
 
#34 PostWysłany: 26 Wrz 2021 08:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Sie 2019
Posty: 359
srebrny
Następnego dnia plan był prosty.
Rano snorkeling, a po południu może spacer, może odpoczynek. A może nawet praca. Bo miałam ze sobą tableta, do którego kupiłam klawiaturę, która kosztowała mnie worek monet.

A tu rano deszcz i zawierucha. Andy dzwoni i mówi, ze i tak jedziemy, bo na drugim koncu wyspy pogoda ponoc jest ładna. Ishigaki ma taką ciekawą naturę. W srodku wyspy są góry, więc po drugiej stronie gór wszystko może byc inne. Andy odebrał mnie z hotelu o 8 rano i w drogę. W pierwszym punkcie, gdzie zajechalismy, fale wielkie. Ja w panikę i mówię, że nie. Jedziemy w drugi punkt na plażę Yoshihara.
Załącznik:
yoshihara2x800.jpg


I tu komplikacja. Aby dostac się na plażę, trzeba przebrodzic małe słodkowodne jeziorko. Jeziorko pełne kijanek. Jeziorka nie da się obejsc niestety, ze względu na roslinnosc i zagrodzenie, bo zaraz obok to teren prywatny. Nie wiem jak inni mają, ale jak tylko zobaczyłam przy brzegu, że niemal cale dno się ruszało, bo tam kijanka na kijance kijankę pogania, to prawie zemdlałam. Nie dam rady. Ja w krzyk. Andy po prostu wepchnął mnie do wody i nie miałam wyjscia. Woda do pasa, ale jakos przez to jezioro przebiegłam. I nie zwalniałam tempa. Od razu wskoczyłam do oceanu, żeby zmyc z siebie te kijanki. Miałam na sobie wdzianko do snorkelingu. Całe nogi zakryte, skarpetki i butki rafowe też. Skarpetki i butki zdjęłam i płukalam w oceanie i rozebrałabym się do rosołu, ale na nieszczęscie na plaży byli już jacys ludzie którzy szykowali się do windsurfingu.
Załącznik:
yoshihara1x800.jpg


Jak tylko weszlismy do wody, to jak na zamówienie, przestało padac. I choc ogromne chmury nadal wisialy nad ladem, to wiaterek też ucichl, ku wielkiemu rozczarowaniu ludzi na deskach. Widocznosc w wodzie nie byla najlepsza, ale po porannej burzy cudow nie oczekiwalam. Ale i tak nie bylo zle. I nawet maly rekinek czarnopletwy sie trafil. I oczywiscie weze. Wezy bylo tam jak, za przeproszeniem, nie powiem czego.
Załącznik:
small-fishx600.jpg

Załącznik:
baby-shark1x800.jpg

Załącznik:
razorfishx600.jpg

Załącznik:
starfish1x600.jpg

Załącznik:
fish1x600.jpg


I pomimo tych wezy, ktorych nienawidze, nie bardzo chcialam wychodzic z wody, bo wyjscie z wody oznaczalo powrotna przeprawe przez bajoro kijanek. Z tym, ze po drugiej stronie bajora, przy samochodzie, nie byloby gdzie sie z tych kijanek oplukac. Powiedzialam Andy’emu, ze ma mnie w tym oceanie zostawic, ze juz wole, zeby mnie rekiny pozarly niz wyciagac kijanki z gaci. Albo, ze sobie z pradem bede dryfowac wzdluz wybrzeza, i ze on ma mnie odebrac z nastepnej plazy. Ale Andy, zamiast sluchac mojego dramatyzmu, po prostu przerzucil mnie przez plecy jak worek ziemniakow i zaczal maszerowac przez jeziorko. Pietra mialam strasznego, ze on mnie w srodku tego bajora wrzuci do wody, ale na szczescie okazal sie pelnym dzentelmenem i przeniosl mnie na drugi brzeg. Ale w koncu przeciez za to mu place… No, moze nie za noszenie mnie na plecach, ale za dbanie o zdrowie psychiczne klienta.

On zadecydowal, ze pojedziemy do kolejnego punktu, bo w okolicy Kabira Bay pogoda tez sie ponoc polepszyla. Nadla bylo pochmurno, ale nie padalo. Tam kijanek mialo nie byc.
Załącznik:
tabaga-beach2x800.jpg


I rzeczywiscie, zejscie na plaze Tabaga bylo latwe i przyjemne. Dojazd moze nie byl najlepszy. Wyboiste polno-lesne drozki, tak waskie, ze jak ktos jedzie z przeciwnego kierunku, to rozpacz. Ktos bedzie musial wrzucic na wsteczny i sie cofac do najblizszej przecinki w polu. Sama plaza jest ladna, i pewnie nawet ladniejsza przy lepszej pogodzie. Na plazy juz byli inni snorkowcy, na skalach goscie siedzieli z wedkami, a po przeciwnej stronie maszerowala ekipa filmowo-fotograficzna. Ponoc jakas gwiazda telewizyjna wakacjowala na wyspie i miala sesje zdjeciowa. Gwiazda rodzaju meskiego, jak sie okazalo. Ja sie na gwiazdach nie znam, za stara jestem na wzdychanie do metroseksualnych osobnikow w dezajnerskich wdziankach. Gwiazda grzecznie sie przywitala i nie wiem czego oczekiwala, ale wygladala na rozczarowana, ze po prostu minelam ja obojetnie z drodze do oceanu. Na szczecie chwile pozniej na plaze wpadala rozchichotana grupa dziewczat w strojach bikini, nawet mialy permanentne flamastry juz gotowe. I gwiazda szczesliwa zajela sie autografowaniem ud i piersi.
Załącznik:
lionfishx600.jpg

Załącznik:
brain-coralx800.jpg

Załącznik:
coral1x800.jpg

Załącznik:
brain-coral2x800.jpg

Załącznik:
coral2x800.jpg

Załącznik:
coral3x600.jpg


Snorkeling był taki sobie. Może byłoby fajniej, gdyby swieciło słonce i widocznosc pod wodą była lepsza… Nie jest to moje ulubione miejsce i nie mam pojęcia dlaczego jest takie popularne. A raczej, mam pojecie. Wszystko za sprawą influencerów z Instagrama. Nie tak dawno temu plaża Tabaga była znana jedynie miejscowym. Bo choc jest w bardzo blisko zatoki Kabira, to w tej zatoce plywac nie mozna. Prady są tam za silne. Łódki wycieczkowe kursują w tam i z powrotem, a na dodatek hodowane są w tej zatoce czarne perły. Więc lokalesi szli na plażę Tabaga, żeby się bawic i sobie popływac.
Załącznik:
tabaga-beach1x800.jpg


Kiedy doczłapalismy się na polanę, która udawała parking, czekało tam już kilka samochodów. A w każdym samochodzie panna młoda w sukni slubnej odpicowana na sesje zdjęciową na plaży. Mężowie wystrojeni jak na wesele, posłusznie czekający w kolejce na wolnym powietrzu. Fotografowie uwijający się pomiędzy samochodami. Wszystko zorganizowane jak na linii produkcyjnej. Jedna panna młoda płakała, bo niebo nie było niebieskie…

Przepchnęlismy się pomiędzy fotograficznym cyrkiem i tyle nas widzieli.

Podczas jazdy do hotelu intensywnie myslałam jak zagospodarowac sobie resztę dnia.
Ale najpierw prysznic. Paranoja kijanek nadal trzymała mnie w przekonaniu, ze gdzies tam na skórze miałam przylepione martwe żabostwo.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
~~~ Do or do not. There is no try. ~~~
Podroze i zycie w Japonii na TikToku
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#35 PostWysłany: 09 Paź 2021 14:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Sie 2019
Posty: 359
srebrny
Po snorkelingu, powrocie do hotelu, prysznicu, zjedzeniu kanapki z Family Martu wciaz mialam prawie pol dnia do zagospodarowania. No nie odpuszcze. Sprawdzilam rozklad promow. Jade na Taketomi. Bilet powrotny kupilam z YKF. Na Taketomi to nie ma znaczenia, bo rozklady obu firm (YKF i Anei) sie pokrywaja. Ale juz przy dalszych wyspach z mala iloscia polaczen ograniczanie sie do jednej firmy przewozowej moze byc problematyczne.
Załącznik:
taketomi-mapx800.jpg

Prom byl wypchany do granic mozliwosci. Tak manewrowalam, zeby byc jedna z pierwszych wysiadajacych. I od razu kurcgalopkiem do mini-busikow firm wypozyczajacych rowery. Pytam sie o elektryczne rowery, ale nici z tego. Jak chce sie elektryczny rower, to trzeba pierwszym promem rano plynac. Wszystkie sztuki rozeszly sie juz z samego rana. No coz. Zwykly rower bedzie, dam rade. Ale jak sie okazalo, z moim rozwalonym kolanem, nie byla to zbyt fajna jazda.
Załącznik:
nagomi-towerx800.jpg

Załącznik:
taketomi-street5x800.jpg

A samo Taketomi, jak to Taketomi. Ale byly tez roznice. Nie bylo wozow z turystami ciagnietych przez woly. Budka sprzedajaca bilety na ta jazde zamknieta na glucho. Dobrze, bo zawsze mi tych wolow bylo szkoda. Ciekawe tylko co stalo sie z samymi zwierzetami? Bo skoro nie pracuja, to na siebie nie zarabiaja. A utrzymanie kilkunastu poteznych wolow musi swoje kosztowac.
Załącznik:
buffalo-cart1x800.jpg

W normalnych czasach bilet na przejazdzke wozem kosztowal 2000 jenow od osoby doroslej.
Załącznik:
taketomi-street6x800.jpg

Popedalowalam w strone West Pier. Zachodni pomost, to miejsce z ktorego lata temu rolnicy plyneli do Iriomote aby uprawiac ryz. Dzis to atrakcja turystyczna, i jak sama nazwa wskazuje, oblegana podczas zachodu slonca. Do zachodu bylo jeszcze daleko. Byl natomiast odplyw. I jedno trzeba wiedziec. West Pier podczas odplywu to malo wizualnie atrakcyjne miejsce. O tym fakcie brutalnie przekonala sie para mloda na sesji zdjeciowej slubnej. Ona w sukni, on w slubnym wdzianku. Pani fotograf wraz z asystentem. Caly kram. Dziarsko maszeruja na pomost i nagle dociera do nich co widza. Odplyw. Panna mloda zaczela szarpac sie z fotografem, pan mlody postanowil sie w pojedynek nie angazowac. Ale wcale sie pannie mlodej nie dziwie. Bo tez bym sie okocila, jesli by sie okazalo, ze tzw profesjonalistom nie przyszlo do glowy sprawdzenie czy sesja zdjeciowa bedzie mozliwa.
Załącznik:
weddingx800.jpg

W normalnych warunkach wyglada tak:
Załącznik:
west-pierx800.jpg


Z West Pier to tylko maly skok do Kondoi Beach. Odplyw spowodowal, ze mozna bylo maszerowac, hen, daleko w morze.
Załącznik:
kondoi-beach-bikesx800.jpg

Załącznik:
kondoi-at-low-tidex800.jpg

Załącznik:
kondoi1x800.jpg


I tlumy ludzi wlasnie to robily. Plaza Kondoi jest piekna, ale nie wiem czy podczas odplywu. Zaskoczyla mnie droga do plazy. W zeszlym roku jeszcze etapami ja budowano. W tym roku byla zakonczona. A wzdluz drogi, od strony plazy pojawil sie plot. A na plocie napisy, ze tu bedzie sie budowal Kondoi Resort. No niech mnie szlag trafi… Po co komu ten resort??? Zniszcza jedna z najpiekniejszych plaz na Okinawie. Albo zagrodza ja tylko dla gosci hotelowych. Pewnie wkrotce nie bedzie juz zadnych plaz publicznych na Taketomi. Albo pozostanie ta jedna, plaza Kaiji, gdzie nie mozna plywac. Bardzo to rozczarowujace. Ciekawi mnie co o tym mysla mieszkancy wyspy. Pewnie ciesza sie, ze bedzie wiecej opcji do pracy na miejscu. Ale moze i nie. Bo jak w przypadku resortu Hoshinoya, cala zaloga jest nie-miejscowa. I do tego dochodzi problem wody. Bo z woda na Taketomi jest cienko. Po prostu jej nie ma. To znaczy sie jest, ale nie w ilosciach ktore swobodnie moglyby zaspokoic potrzeby wyspy. I jak sie okazuje, glownym konsumentem wody jest wlasnie kurort Hoshinoya. Wysysa on Taketomi do suchosci. A niby ma byc taki ekologiczny, szanujacy nature, i w ogole.
Załącznik:
taketomi-street4x800.jpg

Załącznik:
taketomi-street3x800.jpg


No i tak to jest, ze nagle Taketomi ma swietna, asfaltowa obwodnice. Droga do resortu Kondoi bedzie latwa. Dla porownania, aby dostac sie do Hoshinoyi, trzeba jechac kamienista, wyboista przecinka przez dzungle i pola. To taki ich styl. Zeby miec kontrast z luksusem hotelowym. I zeby trzymac gosci na uwiezi, bo niejeden zrezygnuje z opcji wypozyczenia rowerku, zeby po tych wybojach jechac w inne czesci wyspy.
Załącznik:
da-pumpx600.jpg

Załącznik:
taketomi-street1Ax800.jpg

Załącznik:
taketomi-original-noodle-900yenx600.jpg

Po tym wszystkim totalnie mi sie odechcialo Taketomi. Wole wspomnienia z zeszlego roku. I w sumie dobrze, ze sie tam wybralam na te pol dnia. Teraz juz takiego parcia na Taketomi nie mam. Zaraz nastepnego dnia zakazano wypozyczania rowerow dla przyjezdnych z powodu stanu covidowo-wyjatkowego. Przymusowo zamknieto wszystkie wypozyczalnie. Wiec przybywajacym na dzienna wizyte z Ishigaki pozostaje dlugi spacer do wioski. Jedyna mozliwosc, aby to obejsc, to wykupienie pakietu dzienno-wycieczkowego, czyli biletu promowego w obie strony, plus roweru. Takie pakiety sprzedaja obie firmy, Anei i YKF. I tak to jest z tym stanem wyjatkowym na Okinawie. Indywidualnie malo zrobisz, bo pandemia. Ale przez firme, juz nagle jest bezpiecznie.
Załącznik:
cats-of-taketomix800.jpg

Załącznik:
mozuku1x600.jpg

Załącznik:
yaeyama-sobax800.jpg

Załącznik:
haaya-nagomi-cafex600.jpg


(Z okna tej knajpki jest fajny widok na wyspe):
Załącznik:
nagomi-tower2x800.jpg

Załącznik:
taketomi-view3x800.jpg


Wrocilam do Ishigaki, zjadlam jakies paskudztwo z Family Martu na obiad po ktorym dostalam przebojow zoladkowych i ogladalam “Homeland” przez cala noc siedzac na kibelku.
Załącznik:
shisa6x800.jpg

Załącznik:
shisa5x800.jpg

Załącznik:
shisa-taketomi2x600.jpg

Oh, i jeszcze jedno. Z Taketomi, jak i z Ishigaki mozna wybrac sie na wycieczke na sandbank. Albo, wyspe-widmo, jak to tutaj nazywaja, bo jest widoczna jedynie podczas odplywu.
Załącznik:
phantom-island5x800.jpg


Załącznik:
phantom-island4x800.jpg

Załącznik:
phantom-island1x800.jpg

Załącznik:
phantom-island3x800.jpg

Załącznik:
phantom-island2x800.jpg


I tak zakonczyla sie moja sierpniowa przygoda na Okinawie.
Załącznik:
shisa-taketomi1x600.jpg

Załącznik:
taketomi-view2x800.jpg


P.S. O, i jeszcze jedno. Teraz mi sie przypomnialo, wiec dodaje.
W drodze powrotnej z Taketomi plynelam promem pocztowo-towarowym, ktorego nie ma w rozkladzie rejsow. Po prostu byl przy nabrzezu, pan lodkowy pomachal do mnie i kilku innych osob czekajacych na rejsowy prom, spojrzal na nasze bilety i kazal nam wsiadac.
Siedzielismy pomiedzy workami i paczkami. Bylo fajnie.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
~~~ Do or do not. There is no try. ~~~
Podroze i zycie w Japonii na TikToku


Ostatnio edytowany przez 2catstrooper, 11 Paź 2021 03:12, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
tropikey uważa post za pomocny.
 
 
#36 PostWysłany: 10 Paź 2021 12:56 
Moderator forum

Rejestracja: 08 Lis 2011
Posty: 941
Loty: 124
Kilometry: 370 562
Świetnie się to czyta. Bardzo lubię sposób, w jaki opowiadasz swoją historię. Szkoda tylko, że aż tyle nieprzyjemnych momentów. W sumie za tytuł mogłaby posłużyć to powiedzenie w wersji poprawionej i uzupełnionej przez Andrzeja Poniedzielskiego: "Jak się nie ma, co się lubi, to nie lubi się też tego, co się ma.".
Jak nie znasz, to polecam:



I jeszcze ciekawostka. Jak przeczytałem, że oprócz maski miałaś też przyłbicę, to pierwsza myśl była: "No ale że ją wpuścili do samolotu w tym hełmie Szturmowca... Niby to Japonia, ale jednak..." :lol: :lol: :lol:
_________________
Moje relacje:
<USA - Roadtrip z namiotem na dachu>; <Seszele Luksusowo? Budżetowo? Panie, a nie można obu? Można!>,
<Islandia - lodowe góry i maskonury.>, <Ej, ale będzie widać góry? - Kirgistan Kazachstan>
<Wuchta problemów - Hong Kong, Filipiny>
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#37 PostWysłany: 10 Paź 2021 17:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Sty 2012
Posty: 3233
HON fly4free
Avatar @2catstrooper zobowizuje :-)
_________________
navigare necesse est
Image
Góra
 Relacje PM off
2catstrooper lubi ten post.
 
 
#38 PostWysłany: 11 Paź 2021 02:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Wrz 2021
Posty: 80
Jako człowiek, związany z Japonią głównie sentymenalnie, ale też biznesowo i zainteresowany zawartością mózgu tychże, bardzo Ci dziękuję za te relacje :) Jest przy tym sporo roboty i babrania się w zdjęcia, ale doceniam bardzo!
Góra
 Relacje PM off  
 
#39 PostWysłany: 11 Paź 2021 02:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Sie 2019
Posty: 359
srebrny
@marcinsss Poprawiona wersja przyslowia jest super! Dzieki!!!

Ale, wiesz co? Ja tak w zasadzie to polubilam Ishigaki i caly archipelag Yaeyama. Musze jeszcze odwiedzic wyspe Hatoma i jeszcze jedna (niezamieszkana) i wtedy bede miala clay komplet. O, i na Iriomote chce wrocic. I koniecznie na wyspe Hateruma. I oczywiscie musze wrocic na Yonaguni, bo koszulka ktora kupilam mezowi na Yonaguni skurczyla sie po pierwszym praniu. Wiec musze kupic mu druga.

O Yonaguni (tak, o podwodnych monumentach tez) bedzie w nowej relacji. Juz nad nia pracuje.

I teraz tak mnie wzielo na Okinawe, ze chce odwiedzic jak najwiecej zamieszkanych wysp. Juz nawet kombinowalam czy ten voucher od Emirates mozna by uzyc na mega tourne po Okinawie latajac JALem, bo przeciez sa partnerami. Ale Emirates powiedzialo mi, ze nie. Buuuu...

Do Okinawy mojego "garnka" tym razem nie bralam, bo lecialam sama i nie moglam znalezc mojego selfie-sticka. Ale jakbym garnek miala, to oczywiscie, ze bylby na mojej glowie. Inaczej ANA i JAL przyszaruczkowalyby sie do ilosci mojego bagazu podrecznego.
_________________
~~~ Do or do not. There is no try. ~~~
Podroze i zycie w Japonii na TikToku
Góra
 Relacje PM off  
 
#40 PostWysłany: 11 Paź 2021 12:42 
Moderator forum

Rejestracja: 08 Lis 2011
Posty: 941
Loty: 124
Kilometry: 370 562
To wspaniale, że Ci się ostatecznie spodobało, choć myślę, że np Święta Helena byłaby ciekawsza. No ale co się odwlecze...
"Garnek" mógłby być pomocny w kilku sytuacjach, ograniczyć rasizm na przykład, a i Namolny :twisted: by się na pewno zastanowił dwa razy...

A tak poważnie, to Ty go zakładasz w miejscach publicznych? W sensie, że nie na jakichś zlotach fanów SW tylko tak normalnie w metrze czy na ulicy?
_________________
Moje relacje:
<USA - Roadtrip z namiotem na dachu>; <Seszele Luksusowo? Budżetowo? Panie, a nie można obu? Można!>,
<Islandia - lodowe góry i maskonury.>, <Ej, ale będzie widać góry? - Kirgistan Kazachstan>
<Wuchta problemów - Hong Kong, Filipiny>
Góra
 Relacje PM off
2catstrooper lubi ten post.
 
 
 [ 43 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 5 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group