Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 6 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 08 Lis 2018 09:29 

Rejestracja: 23 Gru 2014
Posty: 100
niebieski
Prolog Dawno dawno temu, około 2008

Śladami Lewara

“Śladem Ryszarda Lwie Serce tudzież Fryderyka I Barbarossy - na Niewiernych !!!
Wszyscy gdzieś wyjeżdżają i się chwalą to my też troszeczkę...

Plan chytry zrodził się był w głowie Czcigodnego Andrzeja z Gdyni gdzieś chyba na promie z Poti do Odessy w tamtym roku.
Szczegółów nie pomnę bom strasznie był upojon koniakiem a i pomysłodawca dobrze w czubie mieć musiał bo wrzeszczał był okrutnie - " Do Ziemi Świętej !!! Niewiernych na kopiach rozniesiem !!! Miasta splądrujem, wioski spalim, dziewki zgwałcim !!!" i takie tam...
Z tym gwałceniem to może lekko przesadził bo i wiek do gwałtów niesposobny a i cel wyprawy w imię Pana przedsięwzięty i bezeceństw wyprawiać się nie godzi.
No, chyba, że troszeczkę...
Czas wyprawy- koniec sierpnia do początku października.
Trasa - Słowacja, Węgry, Serbia, Bułgaria, Turcja, Syria, Jordania aż do M. Czerwonego, Izrael a potem myk rorowcem z Hajfy do Pireusu i do domciu.
Uczestnicy - Piotr z Kobióra człek dostojny i prawy - Jak go Żona puści.
Szlachetny i mężny Andrzej z Gdyni - jak urlop sobie załatwi.
Wielbiciel i tępiciel cnót niewieścich Dr. Spławik - jak pozbędzie się pieczątki Izraelskiej z paszportu.
i wreszcie Lewar Ucki człek postury mocarnej acz serca gołębiego - jak mu kręgosłupu wydobrzeje i schudnie trochę.
Tak to...”

Nie pamiętam już czy to był jeden z powodów aby się zarejestrować się forum AT i z wypiekami na twarzy czytać relację z tego wyjazdu . Od czasu gdy przeczytałem "Znaczy kapitan" było dla mnie jasne, że chciałbym kiedyś zobaczyć Haifę , a gdy zostałem motocyklistą , no bo chyba nim jestem , no dobra , gdy zostałem gieesiarzem to było jasne jak słońce że chcę tam się wybrać motocyklem . W owym czasie gdy natrafiłem na tą relację, usilnie przeczesując internet w poszukiwaniu strzępów informacji na temat warunków i sposobów aby się tam znaleźć , mieliśmy , albo prostując , miałem tyle ambitnych planów że i ten wydawał się bliskim do zrealizowania. Życie pisze jednak własne scenariusze i to bliskie wcale nie było takie bliskie . Od mniej więcej dwóch lat byliśmy już 3 razy w Izraelu , ale do pełni szczęścia brakuje dalej poznania kraju z wysokości siodła motocyklowego. Już podczas przedostatniego wyjazdu próbowałem rozwiązać dylematy z tym związane , ale wypożyczenie motocykla w Izraelu jest po prostu drogie i co to za jazda na nie swoim motocyklu to nie to samo. Dodatkowym minusem jest fakt że musimy się z takim pojazdem liczyć ze wszelkimi obostrzeniami które dotyczą też samochodów . Nie możemy wjeżdżać na teren autonomii za wyjątkiem wyznaczonych dróg , nie jest możliwy wjazd na teren Jordanii , a Petra przecież tak blisko , w rezultacie decyzja mogła być tylko jedna, nasz motocykl też musi jechać z nami. Wprawdzie od czasu wyprawy Lewara , zaszły pewne zmiany i obecnie nawet, gdybyśmy chcieli to nie będziemy mogli towarzyszyć naszemu motocyklowi w podróży , ale nie można mieć wszystkiego . Wydaje mi się że przewidziałem większość czekających nas niespodzianek , ale jak ktoś dysponuje większą wiedzą to niech się nią podzieli.
Plan jest prosty , w poniedziałek 30.10.2017 powinienem pojawić się w porcie aby odstawić motocykl. Jeżeli się uda, najprawdopodobniej nie, to wylatuję tego samego dnia do Tel Aviv, pewnie będzie to dopiero we wtorek. Aby spokojnie dojechać do portu planuję wyjechać tydzień wcześniej , którędy , jeszcze nie wiem, ale duże znaczenie będzie miała pogoda . Małżonka ma już bilety na lot Kraków - Tel Aviv, akurat były tanie, mamy też bilety powrotne na 10.11. Mam nadzieję że Beatkę odbiorę z lotniska, bo ja powinienem być tam kilka godzin wcześniej. Motocykl zostaje w Izraelu na kilka miesięcy . Mamy zamiar go odwiedzić 25.11-5.12 oraz w marcu 2018 . Nie wiem jeszcze jak będzie wyglądał powrót do domu naszego motocykla , mam zamiar wysondować kilka opcji , ale do tego potrzebna jest bezpośrednia rozmowa z agentem w Haifie . Jest plan aby nasz motocykl odwiedził Gruzję , jeżeli uda się nam skonsolidować odpowiednio długi okres czasu aby można dać szansę duszy aby mogła dogonić ciało, do tego najlepszą opcją byłaby możliwość wyokrętowania się na Cyprze . Druga opcja to inny kierunek, nasz motocykl nie był jeszcze na Sycylii a tam też pływa statek tej kompanii , tylko jest to mniej regularna linia niż Pireus Haifa .
Pożyjemy zobaczymy, jak bóg da , hakol meha shamayim , inshallah


Może jest ktoś chętny na wycieczkę śladami Lewara

Pozdrawiam

Izrael po raz pierwszy
https://www.flickr.com/gp/wawrzeniec/47Y38w
Drugi
https://www.flickr.com/gp/wawrzeniec/2461Q3
Trzeci
https://www.flickr.com/gp/wawrzeniec/oA4MM2
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
#2 PostWysłany: 08 Lis 2018 14:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 Wrz 2014
Posty: 2133
srebrny
GS rządzi, może trzeba jakiś pod-klub założyć ride4free czy coś. Plus mapę krajów w których trzymamy motocykle (mój aktualnie w Norwegii jest ;-)
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#3 PostWysłany: 08 Lis 2018 15:06 

Rejestracja: 23 Gru 2014
Posty: 100
niebieski
Statek odpływa z Lavrio w poniedziałek 30.10 i nie mogę się spóźnić, następny za tydzień. Udało się ruszyć około 10 we wtorek 24.10 i najbardziej zmarzłem na odcinku do Bańskiej Bystrzycy . W pewnym miesiącu na Słowacji było nawet 16 stopni
Image
Po zachodzie słońca robi się paskudnie chłodno, skończyłem dzień w Suboticy
Image
Rano śniadanie
Image
Nawet słońce się pokazało, temperatura w granicach 10 stopni i duży wiatr . Zestaw kurtka letnia plus podkoszulek wdzianko i kamizelka , na to wszystko nałożona goreteksowa przeciw deszczówka, powodował że nie wychłodziłem się zbyt szybko. Takie spostrzeżenie obyczajowe , w każdej knajpie w Serbii ludzie fajczą bez skrępowania i nie ma co pytać o salę dla niepalących . Omijam Belgrad bokiem jadąc przez Zrenjanin , może nie był to najlepszy pomysł , drogi proste sporo ciężarówek a od czasu do czasu inwestycja drogowa , trzy pasy w każdą stronę i 50 km/h na całym odcinku. Wszechobecny industrial , głównie w postaci dymiących kominów . Staję na obiad już na autostradzie w kierunku Nis i tam decyduję podłączyć się do prądu z kamizelką . To był bardzo dobry ruch , od tej pory bilans energetyczny mam na plusie . Przez tyle lat jazdy nigdy nie zdarzyło mi się mieć ani zaobserwować tzw wystrzału opony , wczoraj się o niego otarłem . Gdy dojeżdżałem do ciężarówki aby ją wyprzedzić najpierw albo prawie jednocześnie zobaczyłem jak ją ściągnęło na prawo , huk kawałki opony w powietrzu i jednocześnie naczepa odbija się od barierki mostu i leci na mój pas . Na szczęście byłem w miarę bezpiecznej odległości , ale samochody jadące za mną po tym zdarzeniu mocno zostały z tyłu.
Cały czas mam zgryz jak jechać , do wyboru mam ciągnąć na Macedonię lub jechać na Sofię , decyduję że jednak Bułgaria. Po przekroczeniu granicy , dzięki zniesieniu roamingu bookuję miejsce w hotelu . W cenie spa z którego skwapliwie korzystam zwłaszcza z sauny. Dużym błędem było że nie pojechałem w kierunku Grecji tylko wybrałem nocleg w Sofii.
Image

Image

Jutro mam nadzieję dotrzeć do Grecji i liczę na 17 stopni w ciągu dnia , pożyjemy zobaczymy. Spostrzeżenie numer dwa , te super zajebiste rękawiczki już w połowie pierwszego dnia trafiły do kufra. Wyglądają zajebiście , mają zajebiste zabezpieczenia , ocieplenie z zajebistego primaloftu , tylko nie czuć w nich manetek i marzną końcówki palców, a przez to zajebiste ocieplenie nie czuję wcale że posiadam grzane manetki . Po zmianie na stare atlantisy znowu poczułem że mam motocykl w dłoniach. Startuję rano , mając zapas czasowy być może najlepszym rozwiązaniem będzie eksploracja wyspy Enubea . Dlaczego , bo może tam być ciepło , mogą tam być zakręty i jest rzut kamieniem do Lavrio
Image
Ciepło jeszcze nie dostarczone , ale ma być
Image
Z tym słońcem to może być prawda , wychodząc ze śniadania , sala zaiste w bułgarskim stylu
Image

Image

Spojrzenie w dal w kierunku przeciwnym do Sofii ukazuje nam odsłonięte zbocza Witoszy skąpane w słońcu

Image
To to złote tuż pod grubą warstwą chmur.
Cały kompleks oprócz spa i szkółki piłkarskiej to miejsce na śluby
Image
Image
Sama ceremonia może się pewnie dokonać nad stawem
Image
Pod tym sercem w towarzystwie łabędzi
Image

Image

Było nieźle , droga miejscami taka jak powinna być jak się jedzie motocyklem. Trochę Bułgaria za szybko mi się skończyła. Przed Salonikami jadąc na obiad w znane sprawdzone miejsce zadzwonił pan z firmy Salamis , krótka konsternacja na pytanie czy pani Beata będzie bo tylko ona może odebrać motocykl . Na szczęście pan doczytał że ja też jestem wpisany w dowód rejestracyjny. Temperatura w mieście nawet 20 ale chłód czuć w kościach. Po wczorajszej saunie byłem tak rozgrzany że nie korzystałem dziś z grzanej kamizelki
Image

Image
Image
Pan kelner trochę przegiął z winem ale będzie trochę jedzenia
Image

Zaczynają mi się mylić dni i planowanie zawodzi . Nie pamiętam też o czym pisałem , nie wiem czy wspomniałem o odcinku drogi przed Salonikami , to był świetny kawałek , jak dziś rano popatrzyłem na tylną oponę to była ładnie popodwijana na brzegach. Zasadniczo to było wyjście do miasta a w mieście święto , patrona miasta świętego Dimitriego i w sobotę ma być też święto z okazji odzyskania niepodległości. W mieście w rejonie portu widzę tłum ludzi , brama portu otwarta i wszyscy tam zdążają , jak ta owca poszedłem i ja . Stał tam taki stary okręt , na oko pierwsza wojna światowa i można go było zwiedzać
Image
No ale oczywiście było za późno , poszedłem na spacer po nabrzeżu , knajpy tętnią życiem , miejsca nie można znaleźć ,no taki mają klimat, do tego jeszcze ten kryzys
Image
Chciałem zwilżyć gardło i wtedy się zorientowałem że portfel został w hotelu, wracam po niego i długo się zastanawiam czy mam siłę na powrót do miasta, głód przygody zwycięża wracam na coś greckiego z obowiązkową karafką wina, już drugą tego dnia.
Image

Image
Zasadniczo jest to obok bazaru gdzie kupiliśmy taki duży żyrandol , niestety po obiedzie i po kawie
Image
Bazar już był zamknięty i wtedy zapadła decyzja aby wrócić tam następnego dnia. Wracając do wydarzeń poprzedniego wieczoru , po owej kolacji wróciłem do miejsca zakwaterowania i w barze nieopatrznie zaserwowałem sobie 2 takie szklaneczki
Image
A motocykl samotny na zewnątrz
Image
Zaciągnąłem zasłony i wstałem o 9 trochę późno jak na mnie. Szybkie śniadanie
Image
I lecę kupić część do żyrandola kontemplując widoki miasta. Zasadniczo pogoda sprzyjała spacerowi
Image

Image
Image
Takich reklam u nas nie ma , mnie kojarzą się ze starym Bondem no i z portowym miastem , zwłaszcza taka reklama
Image

Image

Image

Image

Image
Zastanawia ilość samochodów i sposób parkowania , tyle kasy za mandaty się marnuje .
Po powrocie do hotelu pakowanie i uwiecznienie zaplecza
Image

Image
Ruszam w drogę celem jest wyspa Evia lub Enubea , podobno Grecja w pigułce , może to prawda ale jakoś nie słyszy się o ludziach jeżdżących w tamto miejsce . Podobno jest tam plaża z gorącymi źródłami. Jazda po greckich autostradach to ciągła frustracja bo nie mogę rozgryźć systemu poboru opłat i opłata to tylko gotówką , a tu pieniądze w portfelu , portfel w tankbagu rękawiczki na rękach ogólnie kłopot. Jaśniejszym punktem był widok mount Olimp cały w śniegu ale widoczność tylko od pasa w górę , poniżej chmury, zamglenie albo smog, nie wiem co o tym sądzić. Odcinek po zjechaniu z autostrady do portu Glyfia był całkiem niezły motocyklowo
Image
Poznałem też nowych przyjaciół
Image
Image
Jeden nawet podjął się opieki nad motocyklem
Image

Źródła okazały się istnieć
Image
Zasadniczo cały dzień było ciepło
Image
Dlatego z zaskoczeniem przyjąłem informację że jutro może padać . Plan na jutro to chyba miejscem docelowym będą Ateny , nie żebym był fanem ruin , ale nie mam innego pomysłu , zobaczę jak pójdzie mi z tą drogą , oznaczona jako widokowa a przygodni Francuzi narzekali na straszną ilość zakrętów
Image
Mimo wszystko mam nadzieję że prognoza się nie sprawdzi
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
#4 PostWysłany: 08 Lis 2018 16:05 

Rejestracja: 08 Lis 2018
Posty: 2
Zbanowany
Podziwiam - świetna relacja!
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#5 PostWysłany: 08 Lis 2018 21:09 

Rejestracja: 23 Gru 2014
Posty: 100
niebieski
Pewien etap zakończony . Przejazd prze Evię był czasem bardzo ciekawy , ale prowadzenie garmina powodowało że czasem było bardziej niż ciekawie . Ateny mnie nie zachwyciły choć z okazji święta w sobotę było darmowe wejście na Akropol i mimo że się nie zamierzałem wybierać to skorzystałem . Osobiście Akropol lepiej wygląda z dalszej perspektywy.
Samo centrum to mieszanka turystyczna pogrążona w smrodzie kocich odchodów , których jest tu mnóstwo , podobnie jak i bezdomnych. W niedzielę skorzystałem z metra aby spróbować rozszerzyć swoją percepcję i niestety poza ścisłym centrum ciężko trafić coś ciekawego . Przeważnie życie toczy się przy stacji metra
Na Enubei można się czasem złapać na myśli , czy na pewno jesteśmy w Grecji
Image

Image

Image

To jedna z propozycji garmina , dobrze że był beton

Image
Parada w jednym z miasteczek

Image
Takich sklepów jest sporo , widać Ateńczycy kochają zwierzęta
Image

Dzielnica Plaka, jedna ulica z knajpami obok druga z tawernami , ale ciężko znaleźć coś autentycznego do zjedzenia
Image

Image

Image

No i na koniec dnia padał deszcz
Image

Niedziela była dużo ładniejsza
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Są też miejsca bez turystycznej stonki

Image

Image

Bardzo podoba mi się nazwa własna na hotel , co można tłumaczyć dom obcych , kseno to początek nazwy i znaczy obcy .
Image

Zarekomendowano mi obejrzenie pajacy , No to już dla turystów , ja bym dodatkowo wprowadził opłaty za oglądanie
Image

Image

Image
Ten pies wiedział gdzie się położyć , miał grzane miejsce od stacji metra
Image

Na koniec dnia w końcu coś autentycznego

Image

Image

Te były hot i spicy z normalną raki
Image
Te były po kreteńsku z raki z miodem podgrzaną
Image
Typowe greckie żarcie
Image

Image
Mobilna pralnia chyba dla bezdomnych
Image

Policja w pobliżu , jakby coś był źle uprane
Image
Technologia Rally jest wszędzie stosowana
Image

Image

Teraz pozostaje mieć nadzieję że nic nie popsują , widzimy się z motocyklem w czwartek

Izrael Kibutz Ein HaMifratz (Oko zatoki)
Udało się odespać ostanie dni . W poniedziałek rano trochę z tzw reisefiber, czy aby na pewno zdążę dojechać te 50 km aby być przed 11.00 w porcie . Wieczorna , nazwijmy to kolacją , na razie nie pozostawia negatywnych wrażeń , mało tego czuję się ja młody bóg . Wariant ostateczny bagażu do samolotu ustalony na jedną torbę z kufra i plecak , na sobie kurtka motocyklowa . Poranny ruch w Atenach nie należy do małych i jazda z kuframi nie ułatwia przeciskania się do przodu , ale w większości wypadków udaje się dojechać na czoło kolumny . Czasem udaje się też wykorzystać buspasy . Do Lavrio z typowo krakowskiej oszczędności jadę darmowymi drogami co nie pozwala na utrzymanie dobrego tempa jazdy. W porcie już na miejscu jest lekkie zamieszanie z papierami , muszę podjechać do miasteczka aby podbić deklarację wywozową , przy okazji wstępuję do miasteczka aby wypłacić trochę kasy z bankomatu , bo nie wiem kiedy mam zapłacić za transport. Przy bankomacie kolejka , bo koniec miesiąca , może jest to dzień wypłat i wielu Greków próbuję się dostać do swoich pieniędzy . Słowo próbuje jest tu jak najbardziej na miejscu , bo wielu odchodzi z kwitkiem nie załatwiwszy nic , a ich operacje ilość kliknięć dochodzi czasowo do 5 minut . Na szczęściu moja operacja okazuje się bardzo prosta i po trzech kliknięciach otrzymuję kasę . Wracam do kantorka firmy Salamis i pan coś tam wypełnia robi sobie kopię tego dokumentu celnego i mówi aby podstawić motocykl pod statek zostawić wszystkie rzeczy które chcę wysłać razem z motocyklem i przynieść kluczyki . Upewniam się kilka razy czy dobrze usłyszałem ale odpowiedź za każdym razem jest identyczna i zapewnienie aby się nie obawiam nic nie zniknie . Odpowiadam że nie chodzi mi o rzeczy tylko czy poradzą sobie z wprowadzeniem , wjazdem motocykla na statek , w końcu przyjmuję że wiedzą co robią i nie jest to z tego co wiem ich pierwsza tego typu przesyłka . Izraelczycy robią to dosyć często niekoniecznie aby pojeździć po Europie ale choćby aby odwiedzić stosunkowo niedaleki dla nich Cypr. Jadę pod statek , jeszcze na bramie kontrola dokumentów , spisanie danych motocykla i mogę jechać dalej. Stawiam motocykl w towarzystwie kilku samochodów , jeden jest z Czech i być może jedzie na Cypr a może do Izraela , zobaczymy w czwartek. Zaczynam ostatecznie ształowanie ładunku , cenniejsze rzeczy umieszczając w kufrach , a te którzy strata byłaby mniej bolesna w torbie na siedzeniu . Ostatecznie do niej trafiają nowe buty , spodnie revita te których w Izraelu ciężko byłoby użyć , czyli model Posejdon , no i namiot bo zawsze gdzieś znajdę miejsce do spania. Na pożegnanie obfotografowuję miejsce pożegnania z motocyklem.
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Z plecakiem na plecach z torbą na ramieniu w której mam minumum rzeczy , ale jest śpiwór i materac udaję się do miasteczka aby znaleźć transport na lotnisko . Ostatnia fotka z oddali na statek który mam nadzieję zobaczyć w Hajfie
Image
Kieruję się w kierunku centrum , odpalam Maps me bo gogle maps niewiele mogą mi pomóc w znalezieniu transportu publicznego z Lavrio . Od panów z agencji usłyszałem że będę się musiał przesiąść na inny autobus w Madropulo . Miasteczko już prawie obok lotniska . Idąc w kierunku centum widzę placyk przy który jest kilka osób i jakiś słupek ze znaczkiem, wygląda na przystanek . Próbuję odnaleźć coś na kształt rozkładu jazdy , ale się to nie udaje . Na zadane pytanie o autobus na lotnisko otrzymuję odpowiedź od rodziny nie wyglądającej na rodowitych Greków, wyglądają raczej na rodzinę tzw uchodźców , że bardzo dobrze trafiłem , nawet autobus powinien niedługo przyjechać . Po przyjeździe pakuję się do środka i mówię do kierowcy aeroporto , co wydaje mi się być właściwym określeniem lotniska , kierowca macha abym wchodził do środka , pokazuję pieniądz a on dalej macha . Myślę sobie może taki zwyczaj że potem biorą do kieszeni od łepka. Ruszamy i po kilku kilometrach w pierwszym miasteczku wsiada bileter , mówię aeroporto i dostaję kwit za 4,4 eur. W Markopulo wyrzucają nas z tego autobusu i każą wsiadać do następnego , ten jest w dużo lepszym stanie technicznym , z podwozia nie dochodzą żadne niepokojące dźwięki, upewniam się tylko że lotnisko będzie miejscem gdzie dojadę . Autobus ma kilka przystanków i na pierwszym odbywa się pobranie opłaty za przejazd , widząc że gość zbliża się do mnie otwieram portfel pytając ile , w tym momencie zdziwienie w jedno oczach , rzuca pytanie czy nie płaciłem za przejazd . Wtedy wszystko się wyjaśnia ten kwit 4,4 jest za całą trasę . Wchodzę na lotnisko około 12.00 i zastanawiam się co robić . Decyduję że wchodzę do środka aby się odprawić ostatecznie . Tutaj mam dobrą radę , przetestowane już conajmniej 3 razy . Jak wiadomo jest zabronione wnoszenie wody w butelkach , wszystkie butelki należy wyrzucić do specjalnego kosza . W tym wypadku nie obowiązuje zasada 100 ml , raz musieliśmy skończyć otwartą butelkę z alkoholem bo pojemność była większa i nawet jeżeli na oko było widać że tam mniej niż 100 ml to nie można jej wnieść. Okazuje się że za pierwszym razem całkiem przez przypadek przeszedłem przez kontrolę bezpieczeństwa z 2 litrami wody , za drugim i trzecim razem zrobiłem to już całkiem świadomie. Wystarczy mieć taki plecak jak ja sobie zakupiłem , jest to TT z hydropackiem , na pewno działa to z plecakiem tej firmy , być może zadziała też z innymi. Nikt do tej pory nie przyczepił się do zawartości tego plecaka i tym sposobem nie mam kłopotów z wodą do picia , nie muszę jej też kupować w paskarskich cenach na lotnisku. Po odprawie należało się tylko uzbroić w cierpliwość . Było to pierwsze lotnisko gdzie można było znaleźć takie fajne miejsca które jakby były stworzone do leżenia , niestety ochrona lotniska nie chciała uznać mojej interpretacji za właściwą . Na lotnisku oczywiście nie można palić , ale było tam takie getto dla palących gdzie palacze mogli się poczuć jak w domu . Szczególnie interesujące było zobaczyć jak obsługa lotniska , taki steward ciągnie dwie osoby na wózku i wrzuca je do środka aby sobie mogły popalić . Po kilku godzinach siedzenia zapach papierosów zacząłem czuć wszędzie , po wizycie w toalecie okazało się że palarnia nie jest jedynym miejscem gdzie ludzie palą . Lot liniami Aegean należał do przyjemnym , mimo że określają się jako łów cost to podczas bookowania biletu zadano pytanie o rodzaj posiłku , zdecydowałem że najbezpieczniej dla mojej diety i zdrowia będzie gdy zdecyduję się na owoce. Po drugie w samolocie nie musiałem kolanami wypychać siedzenia z przodu i samo siedzenie można było pochylić do tyłu. Najpierw rozdano posiłki dla tych co mieli życzenia , wtedy dostałem swoje owoce , a później rozdawali napoje . Zaryzykowałem i bezczelnie poprosiłem o białe wino które otrzymałem , jednakże kieliszek był z papieru , znaczy się był to kubek jednorazowy.
Po wylądowaniu bardzo szybko przeszedłem kontrolę paszportową , zaleta lotu z prawie samymi izraelczykami to fakt że tym razem okienka z napisem izraeli paszport były oblegane a dla innostrańców prawie puste, tym razem pani wiedziała że wizę daje się na osobnym kartoniku. Po wyjściu okazało się że podróż do Ein Hamifratz nie będzie taka prosta , bo akurat robią inwestycję kolejową która ma skrócić podróż między Tel Aviv a Jerozolimą , co spowodowało że na odcinku Ben Gurion, Ha Carmel nie ma żadnego połączenia kolejowego . Za to jest shuttle bus na dworzec Ha Carmel skąd jeżdżą pociągi normalnie . Tylko ten bus nie był podstawiony o czasie , gdy po godzinie przyjechał to byłem pewny że ciężko będzie się wszystkim zmieścić , ale okazało się że nie było tak źle . Awantura , na szczęście niedługa , tak z 10 minut , zaczęła się w Tel Aviv gdy okazało się że parę osób chce się dosiąść a miejsca nie ma zbyt dużo . Szczególnie pyskował taki z organizacji ruchu który zaczął mieć pretensje do kierowcy , na co ten mu zripostował że jeżeli chce mieć do kogoś pretensje to może go połączyć z jego kierownictwem . Na to wszystko jeden z pasażerów też zaczął najeżdżać na tego od organizacji ruchu że rozkopali pół miasta nie zapewniając właściwej organizacji transportu zastępczego , już myślałem że skończy się to jakąś grubszą awanturą ale tak szybko jak się zaczęło równie szybko się skończyło i pojechaliśmy dalej . Na koniec wylądowałem na dworcu i po kilku minutach przyjechał pociąg do Akko. Cały wczorajszy dzień dochodziłem do siebie próbując odespać noc , przerywając sobie tylko na obiad w stołówce kibucu a wieczorem wizyta w pobliskiej burgerowni i zakup piwa z małego browaru w Pętach Tikwa .Dziś jest już dużo lepiej zastanawiam się nad kąpielą na pobliskiej plaży , bo ciepło trochę jest , tylko nie wiem czy zdążę . Fela właśnie zaproponowała troszeczkę winka , dałem się namówić . Kilka pstryków z Akko
Image

Image


Image

Image

Image

Akko inwestuje trochę w turystykę i to jest nowa inwestycja w stosunku do naszego ostatniego pobytu , przeróbka karawan seraju , który tutaj nazywany jest han albo chan na hotel .
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

A to inny przerobiony han
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#6 PostWysłany: 15 Lis 2018 18:44 

Rejestracja: 23 Gru 2014
Posty: 100
niebieski
2.11.2017
Dzień wolności, ale dlaczego tak drogo

Rosenfeld wziął 400 EUR i 500 szekli , celnicy nic , opłaty portowe to 303 szekli i mam nadzieję że to już koniec . Procedura u Rosenfelda krótka , jakieś 10 minut z pogawędką . Celnicy 10 minut , najwięcej czasu zajął spacer pomiędzy biurem agenta , celnikami przy bramie numer 3 i biurem portu przy bramie numer 5 gdzie obecnie oczekuję na papiery
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Z informacji agenta wynika, że motocykl to nie jest jakaś nadzwyczajna sprawa , w tej chwili wiem że to auto na czeskich numerach też przypłynęło do Izraela. Motocykli bywa czasem nawet kilkanaście , czyli jak znam życie są jakieś firmy które organizują to w formie zorganizowanej wycieczki . Wiem też że nie będzie problemu z frachtem tylko na Cypr a później na stały ląd w Turcji normalnym połączeniem promowym . Co do tego ostatniego to nie mam jeszcze 100% pewności, które to połączenie promowe, ale pani Alicia pewnie będzie wiedzieć. (No z tym normalnym połączeniem promowym to byłem niezłym optymistą)
Po wygranej walce z biurokracją udało się wykupić motocykl z niewoli
Image
I nawet zrobić małą trasę wokół góry Karmel , przed tym zabłądziłem w Hajfie lądując na plaży
Image
Woda idealna do kąpieli , w Grecji powiedziałbym że była ciut chłodna
Muszę też jakoś sobie poradzić z nawigacją , mapa w tankbagu nie jest rozwiązaniem , Garmin bez mapy Izraela nie nadaje się do prowadzenia po fajnych drogach . Telefon , zobaczę czy poradzę sobie z planowaniem i następnie odczytywaniem trasy w trakcie jazdy . Być może kupię ostatecznie mapę Izraela do garmina. Gdy jeździliśmy tutaj autem świetnie sprawdzał się tablet z trio w postaci Google map , maps.me oraz waze. Teraz w telefonie jest to samo tylko brakuje drugiej osoby do obsługi ekranu . Zobaczę jak to wyjdzie w przypadku uchwytu na telefon i podłączeniem zasilania
Image

Image

Po 2 dniach gościny w kibucu udaje mi się wyrwać na wycieczkę, w Tel Aviv kupuję mapę Izraela do garmina i ruszam w kierunku drogi nr 10 podobno widokowa, ciągnie się wzdłuż granicy z Egiptem.
5.11 Dzień próby
Ciężko coś napisać bo w palce zimno . Leżę na ławeczce w pobliżu drogi nr 10. Gdzieś w pobliżu musi być lotnisko wojskowe, bo najpierw lądowały 2 pary a po chwili dwie wystartowały. Widziałem fajne zdjęcia z tej drogi. W poszukiwaniu noclegu trafiłem tu
Shefa - Vines and Essential Oil Farm
Beer Milka, Izrael
+972 54-774-9323
https://goo.gl/maps/xtfkv6Xf1mK2

No i było zgodnie z nazwą , miło się pogawędziło z wolontariuszem pracującym na farmie . Powiedział że 10 jest świetna, ale wykorzystywana tylko przez wojsko . Spróbuję podjechać może mi pozwolą jechać z patrolem , drugą opcją jest stara droga patrolowa idąca obok asfaltu i chyba nie ma piachu tylko kamienie która ciągnie się do Eilatu .
Wolontariusz zaproponował abym spróbował znaleźć nocleg w innym miejscu , dostałem namiar i w drogę , po zachodzie słońca już raczej zimno jest na pustyni , bo nie można tego inaczej nazwać jak tylko pustynią . Nawet miałem na drodze 211 nawiany piach z wydmy .
Wylądowałem tutaj
Coffee Ezuz
Ezuz, Izrael
+972 54-580-8433
https://goo.gl/maps/pyKAUNR2RLC2

Ciemno jak w dupie , idę w kierunku jedynego miejsca gdzie świecą się żarówki , w środku małżeństwo podaje do stołu jakiemuś młodemu chłopakowi . Ten jak się okazuje jest Polakiem do dupy z takim pisaniem po ciemku , znowu sobie skasowałem część wypowiedzi i wątek mi się zgubił .
A tak fajnie sobie napisałem i dupa
6.11 Negew
Tak na szybko to ten Polak jest w podróży już piąty rok , nie wiem gdzie podróżuje ale teraz brakuje mu środków a chce jechać do Chin i w tym miejscu jest pierwszy dzień . Po znalezieniu noclegu poszedłem jeszcze po wino , trochę dziwnie się chodzi po mieścinie gdzie nie ma prawie żadnych świateł . W sklepiku był miejscowy chłopak i ten też z dumą mi mówi że jest Polak , tylko już nic nie mówi po polsku ani nie jest w stanie powiedzieć skąd jego dziadek pochodzi .
Image

Image

Image

Na granicy z Egiptem uparcie krążyłem próbując przebić się jakoś do drogi numer 10 , w końcu gdy się zatrzymałem w pobliżu bariery podjechał do mnie patrol . Następnie szukali kogoś kto będzie w stanie powiedzieć mi że droga jest zamknięta , czyli coś o czym już wiedziałem. Zastanawiając się co robić podjechał taki duży 4x4 w którym jednym z załogi był też Polak . Dowódca na którego miejscu siedzę poszedł otwierać szlaban .
Image
Ten Polak poczęstował mnie jabłkiem , a ja przez chwilę miałem nawet pomysł aby ubrać sobie kask dowódcy , ale nie chciałem przeginać. Mimo całej sympatii nie chcieli mnie zabrać ze sobą na patrol .
Image

Zostajemy sami

Image

Jadę sobie i nagle widzę kierunkowskaz do parku narodowego , myślę sobie zobaczę . Problemem jest to, że nie piszą jak daleko jest do danego miejsca . Podobno są to ruiny bizantyjskiego miasta , a tam nie było żywej duszy a zwłaszcza biletera
Image

Image

Image

Image

Image

Na pustyni produkuje się też prąd w dużej ilości , akurat chyba na punkcie widokowym, który sobie owa elektrownia zrobiła , była jakaś zagraniczna delegacja

Image

Image

Poszukując samotności podjechałem jeszcze na inny punkt widokowy

Image
Zasadniczo cały dzień spędziłem na pustyni negew i w górach, pomimo słońca temperatura była w granicach 20 stopni, było trochę chłodno . Jazdę do Eilatu potraktowałem jako rekonesans przed następna wizytą i testowałem wszystkie boczne drogi gdzie wydawało mi się że mogło być coś ciekawego, a w Eilacie powinno być cieplej
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image
Na koniec dnia chcieli mnie zabić jedzeniem
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 6 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group