Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 42 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 17 Gru 2016 16:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Paź 2013
Posty: 361
Loty: 58
Kilometry: 144 870
niebieski
Nadszedł wrzesień roku 2016… Ci z Was, którzy mnie znają lub przynajmniej kojarzą moje wcześniejsze relacje wiedzą, jakie znaczenie w naszym podróżniczym kalendarzu odgrywa cudowny miesiąc WRZESIEŃ
W tamtym roku „Dziki Zachód” USA. W tym, naszym głównym celem była nazywana „Dzikim Zachodem” Bałkanów - Albania, choć w towarzystwie Czarnogóry, Macedonii i Serbii.

Wyobrażenie o dzisiejszych Bałkanach często tworzymy w oparciu o ich burzliwą przeszłość oraz niestabilną sytuację polityczną i religijną. Nie bez przyczyny powstało określnie „kocioł Bałkański”.... No właśnie. Bałkany „wołały do mnie” chyba przede wszystkim dlatego, że stanowiły pewnego rodzaju zagadkę. Wydawały mi się czymś niejednoznacznym i trudnym do skatalogowania. Nie wiedziałam, czego tak na prawdę powinnam się spodziewać. Przed podróżą spotykałam się z różnymi, często zupełnie odmiennymi opiniami. Od rozczarowania po zachwyt. Postanowiłam więc zaspokoić swoją ciekawość i skonfrontować wyobrażenia z rzeczywistością.
Odkryć całą prawdę o Bałkanach w dwa tygodnie? to właściwie nierealne. 14 dni wystarczyło jednak na poczucie klimatu miejsca, na doświadczenie tamtejszej gościnności i poznanie ludzi, którzy trafniej i ciekawiej niż przewodniki zapoznawali nas z trudną historią regionu, ich religią i obyczajami.
Podczas podróży Bałkany wielokrotnie nas zaskakiwały – zarówno pozytywnie jak i negatywnie. Dumnie prezentowały nam swoje najpiękniejsze oblicze, ale nie omieszkały również od czasu do czasu nami wstrząsnąć pokazując wstydliwe i mniej reprezentacyjne regiony.
Jakie Bałkany są naprawdę? Bez zbędnego koloryzowania oraz nieszczerych „ochów i achów”…?
Zapraszam do lektury. :)

Podróż rozpoczęliśmy 16 września. Wyjazd z Rzeszowa o godzinie 21:00, tak aby jak najwięcej trasy pokonać nocą.
Tym razem grono podróżnicze rozrosło się do 9osobowej gromadki rozlokowanej w 3 autach. 3 auta pozwalały na większy komfort w podróży, a stała łączność przez CB-radio sprawiała, że momentami czuliśmy się tak, jakbyśmy mimo wszystko jechali jednym wesołym busem.
Plan zakładał pętle: przejazdowo Serbię, następnie kilkudniowy postój w Czarnogórze, docelowo – Albanię, a następnie powrót do Polski przez Macedonię i Serbię.


16-17 września (1. dzień) - Uzice, Serbia

Wiele nie ma się co rozpisywać, w zasadzie całą noc i poranek przespałam :D
Granica Polsko-Słowacka 22:30
Granica Słowacko-Węgierska 00:30
Granica Węgiersko-Serbska 5:00

Ok. 12 w południe dotarliśmy do Uzice w Serbii, gdzie zarezerwowaliśmy pierwszy nocleg.
Uzice okazały się być dość dużym i niebrzydkim miastem. Było to dla mnie sporym zaskoczeniem, bo spodziewałam się raczej małej mieściny pośrodku niczego. Nocleg wybraliśmy spontanicznie, kierując się jedynie niewielką odległością do Kanionu Uvac, którego charakterystyczne meandry mieliśmy podziwiać w dniu kolejnym. Miasto traktowaliśmy jako miejsce chwilowego wypoczynku po trasie.
Pensjonat Viktorija, w którym mieliśmy spędzić naszą pierwszą noc na Bałkanach od strony ulicy wyglądał, najdelikatniej rzecz ujmując, słabo. Okazało się jednak, że okoliczne domki to klasyczny przykład „systemu naczyń połączonych” - wchodzi się do nich z zupełnie innej strony i nocuje w zupełnie innej części, niż sugerowałyby tabliczki z adresem przy drzwiach.
Właściciel udostępnił nam dwa piętra, z mieszkaniem na każdym z nich. Było czysto, domowo i bardzo przyjemnie.

Postanowiliśmy po 15-godzinnej trasie rozprostować trochę nogi i przespacerować się po mieście. A że była sobota, na ulicach aż roiło się od Młodych Par. Nie spodziewałam się atrakcji, więc nie zabrałam aparatu z pensjonatu. Szkoda. Odniosłam wrażenie, że serbskie uroczystości około ślubne są mega radosne, huczne i pozbawione zbędnego patosu. Widzieliśmy świętującą parę, która tuż po przekroczeniu progu kościoła, na ulicy rozpoczęła zabawę z gośćmi. Pod kościołem grały dwie orkiestry dente, co robiło fantastyczne wrażenie. Było głośno, było radośnie, przypuszczam, że przetańczyli całą noc… ;)

Ciekawostka nr 1 – samochody jadące w kolumnie ślubnej na przedniej szybie za wycieraczką miały przyczepione kolorowe ręczniki. Wnioskuję, że to jakiś symbol dobrobytu..? Nie znalazłam niczego konkretnego na ten temat w Internecie. Może ktoś z Was ma jakąś wiedzę w tym zakresie?

Zatrzymaliśmy się w restauracji polecanej przez naszego gospodarza, aby po raz pierwszy skosztować serbskiej kuchni. Mogę śmiało polecić „Restoran Tabana”. Jedzenie jest dość ciężkie, tłuste, ale przecież nie od dziś wiadomo, że tłuszcz jest nośnikiem smaku… więc kto by się przejmował ;) Mniaaam.
Po powrocie do pensjonatu zasiedliśmy w ogródku, degustowaliśmy serbskie piwa i do późnych godzin nocnych graliśmy w Party Time.


18 września (2. dzień) – Durmitor i kanion rzeki Piva

Pobudka o 7:00, wyjazd o 8:00. Przed opuszczeniem Uzice zatrzymaliśmy się jeszcze w lokalnej knajpce z serbskim przysmakiem. Burek, bo o nim mowa, był pozycją obowiązkową przed opuszczeniem kraju. Przypadkowo trafiliśmy na miejsce cieszące się bardzo dużą popularnością wśród lokalnej społeczności. Swoje w kolejce trzeba było odczekać, ale to chyba najlepsza recenzja!? ;-) Tego z mięskiem zjedliśmy na poczekaniu. Na drogę zabraliśmy burki na słodko – z jabłkami i wiśniami.
Załącznik:
DSC08454-Resizer-800.jpg
DSC08454-Resizer-800.jpg [ 88.92 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08456-Resizer-800.jpg
DSC08456-Resizer-800.jpg [ 139.94 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Dzień wcześniej obgadaliśmy temat Uvacu i z bólem serca go odrzuciliśmy. Jadąc tam i poświęcając kilka godzin na trekking, nie bylibyśmy w stanie dotrzeć do naszego kolejnego miejsca noclegowego w Czarnogórze przed zmrokiem. Tak więc skierowaliśmy się od razu w stronę granicy.

Pierwszym, czarnogórskim must-see naszego wyjazdu był Park Narodowy Durmitor. Wjechaliśmy do niego od wschodniej strony, gdzie znajduje się jego charakterystyczna wizytówka - 366 metrowy most Đurđevića, rozciągnięty nad malowniczym kanionem rzeki Tara. Jego imponujący rozmiar z zaskakująco ażurową konstrukcją oraz okoliczności przyrody, w sąsiedztwie których powstał, to nadzwyczajne i efektowne zestawienie. Jak się okazało, stanowiące przedsmak tego, czym za moment przywitać nas miał figurujący na liście Światowego Dziedzictwa Przyrodniczego UNESCO, Park Narodowy Durmitor.
Załącznik:
DSC06391ph-Resizer-800.jpg
DSC06391ph-Resizer-800.jpg [ 225.93 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC06394-Resizer-800.jpg
DSC06394-Resizer-800.jpg [ 185.78 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC06406-Resizer-800.jpg
DSC06406-Resizer-800.jpg [ 154.85 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
GOPR5867ph-Resizer-800.jpg
GOPR5867ph-Resizer-800.jpg [ 122.11 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC06397-Resizer-800.jpg
DSC06397-Resizer-800.jpg [ 197.46 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC06404-Resizer-800.jpg
DSC06404-Resizer-800.jpg [ 185.61 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Ciekawostka nr 2 - Most Đurđevića jest jednym z najwyższych łukowych mostów w Europie. Podobno jego budowa wymagała ustawienia jak do tej pory najwyższego na świecie drewnianego rusztowania.
Załącznik:
GOPR5841po-Resizer-800.jpg
GOPR5841po-Resizer-800.jpg [ 186.08 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Kanion Tara, miejscami głęboki na 1300 m, jest najgłębszy w Europie i drugi na świecie po Colorado.
Załącznik:
GOPR5863ph-Resizer-800.jpg
GOPR5863ph-Resizer-800.jpg [ 154.42 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Oprócz pejzażu to wyjątkowe miejsce kryło w zanadrzu jeszcze jedną, dość niebanalną niespodziankę. Nad Tarą w kilku miejscach rozciągnięte są tyrolki, za pomocą których co odważniejsi mogą z prędkością sięgającą 100km/h przemieścić się z jednej strony kanionu na drugą. Samo rozważanie uczestnictwa w tej zabawie wywoływało u nas delikatny rodzaj paniki, ale możliwość podziwiania kanionu z… hmm… nieco innej perspektywy była tak kusząca, że postanowiliśmy z niej skorzystać.

Oferty nie trzeba było długo szukać, przyszła sama. Zaczepił nas właściciel nowo powstałego Extreme Zipline. Była to najdłuższa i najszybsza dostępna tyrolka w okolicy. Z małym „ale”… - działała od tygodnia. Po krótkich negocjacjach i zbiciu ceny (120euro za grupę 8 osobową) pan, z wielkim uśmiechem na twarzy, zaprowadził nas do jeepa i przetransportował do miejsca startowego.
Załącznik:
GOPR5844po-Resizer-800.jpg
GOPR5844po-Resizer-800.jpg [ 155.67 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

W drodze, chcąc rozładować delikatnie narastający stresik, rzuciłam błyskotliwe spostrzeżenie, że tyrolka działająca od tygodnia, to może mieć swoje plusy - bo na pewno sprzęt nówka sztuka, liny nie poprzecierane itd., ale z drugiej…? czy KTOŚ JUŻ JĄ TESTOWAŁ??? Pan Właściciel uspokoił nas pewnym głosem, i nieschodzącym uśmiechem Jokera na twarzy, słowami: „It’s perfectly safe!”
Załącznik:
GOPR5855ph-Resizer-800.jpg
GOPR5855ph-Resizer-800.jpg [ 203.97 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Pokrzepieni zatem jego słowami :D na miejscu podzieliliśmy się na 4 pary. Dobraliśmy się wagowo tak, aby przyśpieszać podobnie. Zjeżdżaliśmy na osobnych, równolegle rozciągniętych linach, po dwie osoby jednocześnie. Niepowtarzalne wrażenia! Szczególnie pierwsze sekundy zjazdu, kiedy mieszanka ekscytacji i adrenaliny jest największa, prędkość szybko wzrasta, nad nami niebo, a 125 metrów pod nami płyną szmaragdowe wody Tary.
Załącznik:
DSC08508-Resizer-800.jpg
DSC08508-Resizer-800.jpg [ 51.39 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Czar pryskał niestety w ostatniej fazie przejażdżki, jaką było hamowanie. Na końcu zjazdu stał drewniany domek, w którego wnętrzu zakotwiczone zostały liny.
Załącznik:
DSC08530ph-Resizer-800.jpg
DSC08530ph-Resizer-800.jpg [ 210.55 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC06402-Resizer-800.jpg
DSC06402-Resizer-800.jpg [ 178.98 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Pierwsza para nabrała wystarczająco dużej prędkości, by bez problemu dojechać do końca i odbić się od niego nogami. To już powinno organizatorom dać do myślenia - do tego miejsca teoretycznie dojeżdżać się nie powinno. Panowie zbagatelizowali ostrzeżenie, nie uznając tego faktu za istotny, czy warty przemyślenia. W drugiej parze jechała koleżanka o wadze piórkowej. :-) Nie dojechała nawet do podestu, na którym powinna się zatrzymać…. musiała się rękami dociągać sama :D Mnie hamulce zatrzymały, ale szarpnięcie było nieprzyjemne.
Załącznik:
DSC08493-Resizer-800.jpg
DSC08493-Resizer-800.jpg [ 216.7 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Niestety moich, nieco cięższych kolegów jadących jako ostatnia para nie było w stanie zatrzymać nic. No ok - prawie nic. Zbliżali się jak dwa pociski. Pierwszy wyhamował na drewnianym domku przebijając nogą ścianę na wylot. Drugi zatrzymał się na (już w tym momencie trochę mniej uśmiechniętym) Panu, który widząc efekt bliskiego spotkania pierwszego pocisku z domkiem, niewiele myśląc postanowił własnym ciałem zapobiec drugiemu. (Idiota..., ale odważny! ;-)). Nie miał oczywiście w starciu z rozpędzoną masą żadnych szans - z podestu został zmieciony. Na leżenie nie było jednak dużo czasu, trzeba było szybko opanować sytuację, bo dwóch błyskawicznie przybyłych delikwentów właśnie zaczynało zjeżdżać z powrotom nad kanion…
Załącznik:
DSC08523-Resizer-800.jpg
DSC08523-Resizer-800.jpg [ 206.63 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08525-Resizer-800.jpg
DSC08525-Resizer-800.jpg [ 137.21 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Całe szczęście skończyło się jedynie na obtarciach nogi i duuuużych siniakach. Wnioski? Dopóki organizatorzy nie będą potrafili poprawnie oszacować przyspieszenia (w oparciu o wagę ciała), w celu zastosowania odpowiednich zabezpieczeń, nie warto ryzykować. To, co wygląda profesjonalnie, profesjonalnym, jak się okazuje, być nie musi. Korzystanie z Extreme Zipline na ten moment jest niebezpieczne. Waga przekraczająca 100 kg przerosła wiedzę i wyobraźnie ludzi, których kompetencja lub jej brak ma bezpośredni wpływ na nasze bezpieczeństwo. Nie pomyślano nawet o żadnej amortyzacji, chociażby w postaci materaca. W przypadku wagi niższej niż 50kg sprawa również wydaje się ich przerastać. Wyobraźmy sobie scenariusz: dziecko, zatrzymujące się w połowie liny i nie mające wystarczająco siły, by samodzielnie się dociągnąć... do tego panika i stres.

No ale wróćmy do naszej wyprawy – wrażeń już dużo, a przecież dopiero się zaczyna…

Celem naszej podróży była miejscowość Grab, gdzie planowaliśmy zostać na najbliższe dwa noclegi. Aby tam dotrzeć, postanowiliśmy przejechać malowniczą trasą Zabljak-Trsa-Pluzne. I choć pogoda niestety się załamała, to mimo wszystko był to strzał w dziesiątkę! Otaczająca nas już po chwili panorama, jak na mój gust, zupełnie nie w klimacie śródziemnomorskim, czy południowym, całkowicie mnie zaskoczyła. Wjechaliśmy do krainy, przywodzącej na myśl krajobraz celtycki.
Załącznik:
DSC06408po-Resizer-800.jpg
DSC06408po-Resizer-800.jpg [ 127.38 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC06416po-Resizer-800.jpg
DSC06416po-Resizer-800.jpg [ 169.71 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC06418po-Resizer-800.jpg
DSC06418po-Resizer-800.jpg [ 101.85 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Gęsto rozsiane skały na zielonych zboczach, wolno pasące się stada owiec, przestrzeń, spokój i dzikości natury. Ciemne chmury, nisko zawieszone nad ziemią, bez wątpienia ograniczały widoczność, ale również niesamowicie potęgowały klimat.
Załącznik:
DSC08540po-Resizer-800.jpg
DSC08540po-Resizer-800.jpg [ 157.41 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08541-Resizer-800.jpg
DSC08541-Resizer-800.jpg [ 132.38 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08554-Resizer-800.jpg
DSC08554-Resizer-800.jpg [ 127.85 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08559-Resizer-800.jpg
DSC08559-Resizer-800.jpg [ 51.98 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08556-Resizer-800.jpg
DSC08556-Resizer-800.jpg [ 172.82 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
GOPR5869po-Resizer-800.jpg
GOPR5869po-Resizer-800.jpg [ 123.58 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Po drodze mijaliśmy zaledwie kilka drewnianych chat, (tzw. kolib) i jeden malusieńki bar, który nota bene był pewnego rodzaju zjawiskiem, biorąc pod uwagę pustkowie w jakim się znalazł. Ani jego kubatura nie pozwalała na ugoszczenie 9 osób na raz, ani „parking” przed chatką nie przewidywał miejsc postojowych dla 3 aut. Obstawiam, że było to miejsce spotkań czarnogórskich pasterzy, którzy osadzają się w tej okolicy w okresie letnim, aby wypasać swoje trzody, a następnie wytwarzać nabiał.
Załącznik:
DSC08558-Resizer-800.jpg
DSC08558-Resizer-800.jpg [ 143.34 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08561-Resizer-800.jpg
DSC08561-Resizer-800.jpg [ 137.62 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08563-Resizer-800.jpg
DSC08563-Resizer-800.jpg [ 128.48 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Niecałe 50 kilometrów, a widoki hipnotyzowały tak, że mogłabym tam spędzić cały dzień, lub tydzień.
Załącznik:
DSC08560-Resizer-800.jpg
DSC08560-Resizer-800.jpg [ 158.17 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08574-Resizer-800.jpg
DSC08574-Resizer-800.jpg [ 51.05 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08580-Resizer-800.jpg
DSC08580-Resizer-800.jpg [ 73.93 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Ze względu na element zaskoczenia, dziewiczość miejsca i zupełny brak komercji uznaję Durmitor Numerem Jeden wyjazdu. W mojej opinii to górska kwintesencja ciszy i spokoju. Mam nadzieję kiedyś tam wrócić i przy bardziej sprzyjających warunkach pogodowych spędzić kilka leniwych chwil. Zwiedzając pieszo, nie autem.
Załącznik:
DSC08584-Resizer-800.jpg
DSC08584-Resizer-800.jpg [ 122.94 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08585-Resizer-800.jpg
DSC08585-Resizer-800.jpg [ 133.51 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08575-Resizer-800.jpg
DSC08575-Resizer-800.jpg [ 83.75 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08595-Resizer-800.jpg
DSC08595-Resizer-800.jpg [ 156.27 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08597-Resizer-800.jpg
DSC08597-Resizer-800.jpg [ 108.91 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Wkrótce potem odkryliśmy kolejne oblicze Czarnogóry. W dole wyłonił się kanion i rzeka Piva. Jego zbocza były na tyle strome, że nawet podchodząc blisko urwiska trzeba było wspinać się na palce, żeby zobaczyć co kryje się niżej. I znowu ten hipnotyzujący, turkusowo-szafirowy kolor wody!
Gruba warstwa chmur na niebie nie dawała za wygraną. Co chwilę padał deszcz. Zdjęcia są słabej jakości, ale wrzucam je, żebyście mieli pojęcie, skąd wziął się mój zachwyt :)
Załącznik:
DSC08607-Resizer-800.jpg
DSC08607-Resizer-800.jpg [ 173.27 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08620-Resizer-800.jpg
DSC08620-Resizer-800.jpg [ 137.07 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
GOPR5892po-Resizer-800.jpg
GOPR5892po-Resizer-800.jpg [ 146.18 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

W poszukiwaniu miejsca, w którym moglibyśmy zaspokoić nasz całodniowy głód, łagodnymi łukami zjechaliśmy w dół, do miejscowości Pluzine, tuż nad Jeziorem Pivsko, które jest największym zaporowym jeziorem w Czarnogórze. Jego powierzchnia to 112 km². W Restauracji Socica zjedliśmy bardzo smaczny obiad i ruszyliśmy w dalsza drogę.
Załącznik:
DSC08631-Resizer-800.jpg
DSC08631-Resizer-800.jpg [ 168.74 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08636-Resizer-800.jpg
DSC08636-Resizer-800.jpg [ 147.15 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Załącznik:
DSC08637-Resizer-800.jpg
DSC08637-Resizer-800.jpg [ 100.59 KiB | Obejrzany 2456 razy ]

Do Etno Selo Grab dotarliśmy już po zachodzie słońca. Ośrodek oddalony jest od głównych dróg. Ukryty głęboko w lesie, nad rzeką. Taki cudowny koniec świata. Jest duży. Składa się z dwóch placów. Górny, to strefa typowo kempingowa. Teren poniżej, do którego prowadzą strome skalne schody, to centrum wszystkiego. :) Tam znajdują się drewniane bungalowy. Duży taras zbudowany nad rzeką z ławami i miejscami siedzącymi. Jest też profesjonalnie przygotowane, zadaszone palenisko, z którego wieczorami, gdy robiło się zimno, pracownik ośrodka przenosił rozżarzone węgle i rozsypywał je do specjalnie przygotowanych koksowników porozstawianych w pobliżu ław, tak aby goście nie marzli. W końcu, jest również częściowo otwarta kuchnia, za sprawą której roznoszące się po ośrodku zapachy, potrafiły doprowadzać głodnego na skraj obłędu. ;) Jedynym, słabszym ogniwem ośrodka, były łazienki zlokalizowane w osobnym budynku. W sezonie letnim nie stanowiłoby to żadnego problemu, ale wieczory w górach, w drugiej połowie września nie należą już do ciepłych. Temperatura spadała do wartości zaledwie kilku stopni, a z pod prysznica, choćby najbardziej gorącego, trzeba było kiedyś wyjść i przebiec do bungalowa. :P

O 21:00 zjedliśmy obfitą i pyszną kolację, a następnie udaliśmy się na werandę domku. Tym razem naszym czasoumilaczem było Tabu.

Załączniki:
GOPR5844po-Resizer-800.jpg
GOPR5844po-Resizer-800.jpg [ 155.67 KiB | Obejrzany 2456 razy ]
_________________
Moje relacje:
2017 - Tajlandia/Kambodża
2016 - Bałkany
2015 - Zachodnie Wybrzeże USA
2014 - Maroko


Ostatnio edytowany przez Maxima0909 18 Mar 2018 15:26, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Profil Relacje PM off
20 ludzi lubi ten post.
5 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
#2 PostWysłany: 17 Gru 2016 19:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Maj 2010
Posty: 259
Loty: 46
Kilometry: 73 751
niebieski
Aleź piękne widoki! Czekam na dalszy ciąg ;)
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
Maxima0909 lubi ten post.
 
      
#3 PostWysłany: 17 Gru 2016 20:16 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Lut 2014
Posty: 2378
Loty: 158
Kilometry: 254 493
Durmitor powiadasz... opad szczęki :) ale na szczęście urlopu na 17 jeszcze trochę zostało... 8-)
_________________
W "relacjach": Filipiny (2018), Armenia(2017), Argentyna(2016), Kazachstan (2016) i Maroko(2015).

Image
Góra
 Profil Relacje PM off
Maxima0909 lubi ten post.
 
      
#4 PostWysłany: 18 Gru 2016 16:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Paź 2013
Posty: 361
Loty: 58
Kilometry: 144 870
niebieski
19 września (3. dzień) – Rafting na Tarze

Śniadanie o godzinie 9 było doskonałym pretekstem do niewczesnej pobudki. ;) Dwóch naszych jednak postanowiło się wyłamać i raniutko sprawdzić jakość wody w rzece ;). Woda była jedną z najczystszych, jakie widziałam - miejscami naprawdę głęboka, a bez problemu można było oglądać jej dno. Do tego, nieprawdopodobny wręcz kolor wody i okoliczności przyrody niewątpliwie zachęcały do kąpieli. Temperatura? Już nie…. :D Ja w ogóle podziwiam chłopaków, że się w niej zanurzyli, ale wiecie „challenge accepted” ;) (element rywalizacji i męska duma, rzecz jasna, musiały wygrać z nudnym, skapcaniałym rozsądkiem :P). Kilka sekund po heroicznym zanurzeniu wyskoczyli z wody jak gumka z majtek i na jakiś czas odpuścili podejmowanie tego typu wyzwań :D Lodowata Woda vs. Nasi Bohaterowie 1:0.

Poniżej kilka zdjęć z ośrodka. Musicie wybaczyć mi te gustowne skarpetki, ale na prawdę było zimno :D
Załącznik:
DSC08640-Resizer-800.jpg
DSC08640-Resizer-800.jpg [ 187.64 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Załącznik:
DSC08662-Resizer-800.jpg
DSC08662-Resizer-800.jpg [ 173.63 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Załącznik:
DSC08663-Resizer-800.jpg
DSC08663-Resizer-800.jpg [ 151.54 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Załącznik:
DSC06473-Resizer-800.jpg
DSC06473-Resizer-800.jpg [ 170.77 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Załącznik:
DSC08650-Resizer-800.jpg
DSC08650-Resizer-800.jpg [ 250.18 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Załącznik:
DSC08667-Resizer-800.jpg
DSC08667-Resizer-800.jpg [ 144.18 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Załącznik:
DSC08658-Resizer-800.jpg
DSC08658-Resizer-800.jpg [ 170.71 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Załącznik:
DSC08664-Resizer-800.jpg
DSC08664-Resizer-800.jpg [ 105.42 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

O 10:30 mieliśmy zaplanowany prawie 3 godzinny spływ pontonem. Rafting rezerwowaliśmy ze znacznym wyprzedzeniem, będąc jeszcze w Polsce. Przed wyruszeniem, dostaliśmy w ośrodku niezbędny sprzęt: pianki (kamień z serca!), buty, kapoki i kaski. Po czym organizatorzy spływu zapakowali nas do harpagańskiego jeepa i na pełnej petardzie :D (kto się mocno nie zaparł, latał po pace jak worek ziemniaków) dowieźli nas do miejsca startowego.
Załącznik:
GOPR5900po-Resizer-800.jpg
GOPR5900po-Resizer-800.jpg [ 115.58 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Załącznik:
GOPR5904po-Resizer-800.jpg
GOPR5904po-Resizer-800.jpg [ 111.77 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Mając jeszcze przed oczami wczorajszą tyrolkę, zapytaliśmy przezornie „Is it perfecly safe?”. Na co Pan Grek, z nieodgadnionym uśmiechem, odpowiedział krótkim: „No.” (?!?!?) Swoją drogą, to sama właściwie nie wiem, czy na tym etapie jakakolwiek odpowiedź wzbudziłaby nasze zaufanie…. :P Nie głowiąc się nad tym przesadnie, przeszliśmy więc do kolejnego punktu atrakcji - przyśpieszonego kursu bezpieczeństwa. Na początku, Pan widząc radosną inwencję twórczą koleżanki, poinstruował nas PONOWNIE jak podopinać kamizelki i kaski ;) (jego komentarz „it’s totally wrong”– bezcenny). Następnie powiadomił, jakich komend będzie używać podczas spływu i jak na nie reagować oraz co robić na wypadek wypadnięcia za burtę.
Załącznik:
GOPR5906po-Resizer-800.jpg
GOPR5906po-Resizer-800.jpg [ 238.77 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Wody Tary we wrześniu są raczej spokojne… najbardziej wymagające spływy organizowane są w kwietniu i maju. Ponoć woda bywa tak rwąca, że według relacji naszego wykwalifikowanego instruktora, niejednokrotnie miał strach w oczach. Pan Grek okazał się naprawdę fajnym gościem. Znał rzekę bardzo dobrze, miał pomysł na spływ i starał się z niego wycisnąć maksimum; urozmaicał go aranżując „beczki” oraz spływanie z rzecznych progów tyłem. Przez pewien czas miałam również możliwość siedzenia na przodzie pontonu. To naprawdę świetna zabawa. Kto by przypuszczał, że rozbryzgująca się na twarzach woda, liczne podskoki, czy miarowe wiosłowanie sprawią, że będziemy cieszyć się jak dzieci. Na rzece często mijaliśmy inny, smutny ponton, na którym z nudów można byłoby malować paznokcie. Tęsknym i rozżalonym wzrokiem patrzyli na nasze wygłupy. No cóż, ich instruktor ewidentnie nie miał polotu. :P
Załącznik:
GOPR5913po-Resizer-800.jpg
GOPR5913po-Resizer-800.jpg [ 168.15 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Załącznik:
DSC06489-Resizer-800.jpg
DSC06489-Resizer-800.jpg [ 224.59 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Załącznik:
DSC06487-Resizer-800.jpg
DSC06487-Resizer-800.jpg [ 238.69 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Wisienką na torcie, o dziwo, nie były jednak harce w pontonie. W połowie spływu zatrzymaliśmy się pod kilkumetrową skarpą. Kto chciał, mógł się na nią wspiąć, a następnie skoczyć do lodowatej wody. Atrakcja? No pewnie! Z tyłu głowy pojawiło się oczywiście „is it perfectly safe?” … ale szybko ugryzłam się w język. :D

Z dołu, klif wyglądał na wysoki, ale do ogarnięcia. Perspektywa z góry, trochę chłodziła zapał… Szczerze, gdybym mogła się wycofać, to pewnie bym skorzystała. Problem polegał na tym, że jak już dotarłam na górę, to okazało się, że miejsce, z którego mamy skakać, znajduje na wąskiej półce poniżej. Docieranie do tego miejsca, na skraju przepaści, było dla mnie na tyle stresujące, że nie wyobrażałam sobie przechodzić tego po raz drugi. Skok wydawał się być jedyną, słuszną opcją. Leciałam dłużeeeeeeeej niż bym chciała. Znacie to uczucie podnoszenia w środku? Tyle tylko, że przy jeździe autem to uczucie jest całkiem przyjemne i szybko znika, a tutaj trwało i trwało i… trwało i pod koniec przyjemne już nie było :D to jakby weryfikuje moje nieśmiałe rozmyślania odnośnie tego, czy skoczyć ze spadochronem….? już wiem, że to nie dla mnie i tego typu atrakcjom mówię stanowcze „raczej nie” ;)
Wróćmy jednak do wyzwania pt.: „skok z klifu”. Kontakt z lodowatą wodą, był oczywiście dużym szokiem termicznym :D, ale dotarcie do tego etapu, było dopiero połową sukcesu! Okazało się, że trzeba będzie się jeszcze trochę pogimnastykować i walcząc z nurtem, samodzielnie dopłynąć na drugi brzeg rzeki, gdzie czekał ponton. Pomijam fakt, że po skoku, kamizelka z taką zawziętością wyciągała mnie z głębin na powierzchnię, że gdy już się na niej pojawiłam, to na świat patrzyłam przez jej dekolt, a kask pod naporem wody zsunął mi się na oczy (te dwa czynniki, z oczywistych względów, ograniczały moją sprawność ruchową.:)), ale po przerzuceniu się na plecy i po pokonaniu w ten sposób 3/4 szerokości rzeki, lodowata woda dawała już tak mocno we znaki, że miałam wrażenie, że tracę czucie nie tylko w palcach, ale i w mózgu :P Z perspektywy czasu nie wiem, czy zrobiłabym to po raz drugi, ale wiem, że gdybym tego nie zrobiła, to dzisiaj bym tego żałowała. :P

Po bohaterskim dotarciu na ponton, perspektywa dalszego wiosłowania, jeszcze przynajmniej przez kolejne pół godziny, była dość deprymująca. Do tego zaczął padać deszcz. To, że nas moczył, nie miało już dla nas oczywiście żadnego znaczenia, ale byliśmy przemarznięci i każdemu marzył się ciepły prysznic i obiad. Zresztą, mniej więcej od tego dnia przyczepiło się do nas jakieś choróbsko, które do końca wyjazdu komuś z nas, w większym, bądź mniejszym stopniu, towarzyszyło.
Powrót do ośrodka również zasługuje na kilka zdań. Otóż, wracaliśmy tym samym harpagańskim pojazdem, z tą różnicą, że dopiero w drodze powrotnej zauważyliśmy, że kierowca w celu hamowania musiał każdorazowo, w szybkim tempie przypompować pedał hamulca. Przy jeździe błotnistą drogą na pełnej prędkości, po stromym zboczu, w strugach deszczu i przy braku działających wycieraczek - taki mały detal, przestaje być detalem… iu iu iu hamulec, iu iu iu hamulec…. (..is it perfectly safe…?!?)

Po powrocie do ośrodka i pysznym obiedzie, spędziliśmy leniwe popołudnie w towarzystwie uroczej rodziny kotów, na brzegu Tary.
Załącznik:
DSC06475-Resizer-800.jpg
DSC06475-Resizer-800.jpg [ 158.54 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Załącznik:
DSC08643-Resizer-800.jpg
DSC08643-Resizer-800.jpg [ 198.16 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Załącznik:
DSC08646-Resizer-800.jpg
DSC08646-Resizer-800.jpg [ 210.14 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Załącznik:
DSC08680-Resizer-800.jpg
DSC08680-Resizer-800.jpg [ 110.01 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Załącznik:
IMG_20160919_154614-Resizer-800.jpg
IMG_20160919_154614-Resizer-800.jpg [ 193.72 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Załącznik:
IMG_20160919_154700-Resizer-800.jpg
IMG_20160919_154700-Resizer-800.jpg [ 199.58 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Lodowata woda ma również swoje plusy. ;-)
Załącznik:
IMG_20160919_155443-Resizer-800.jpg
IMG_20160919_155443-Resizer-800.jpg [ 161.12 KiB | Obejrzany 2455 razy ]

Załączniki:
20160919_152633-Resizer-800.jpg
20160919_152633-Resizer-800.jpg [ 150.67 KiB | Obejrzany 2455 razy ]
_________________
Moje relacje:
2017 - Tajlandia/Kambodża
2016 - Bałkany
2015 - Zachodnie Wybrzeże USA
2014 - Maroko


Ostatnio edytowany przez Maxima0909 18 Mar 2018 15:42, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Profil Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
5 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
#5 PostWysłany: 18 Gru 2016 21:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Lip 2013
Posty: 259
niebieski
No wreszcie!!! :) Czekałam i czekałam na tę relację :) Przepiękny ten Durmitor... Uwielbiam takie miejsca. Teraz mi trochę szkoda, że Czarnogórę potraktowaliśmy tylko przejazdem. Ale przynajmniej jest pretekst, żeby tam wrócić :)
Pozdrawiam:)
_________________
magiczna-torpeda-akcja-na-dom-dziecka-w-nepalu,18,108915
Góra
 Profil Relacje PM off
Maxima0909 lubi ten post.
 
      
#6 PostWysłany: 18 Gru 2016 22:03 

Rejestracja: 18 Gru 2015
Posty: 86
Loty: 50
Kilometry: 108 659
Świetna relacja :D Czekam na więcej.
Góra
 Profil Relacje PM off
Maxima0909 lubi ten post.
 
      
#7 PostWysłany: 21 Gru 2016 12:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Maj 2010
Posty: 259
Loty: 46
Kilometry: 73 751
niebieski
@‌Maxima0909‌ czekamy na więcej! ;)
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
Maxima0909 lubi ten post.
 
      
#8 PostWysłany: 21 Gru 2016 23:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Paź 2013
Posty: 361
Loty: 58
Kilometry: 144 870
niebieski
20 września (4. dzień) – Boka Kotorska, Perast, Kotor, Jezerski Vrch

Pobudka - 6:30. O 7:15 opuściliśmy Grab. Dzień zapowiadał się intensywnie. W planach mieliśmy przejechać prawie całą Czarnogórę, kierując się na południe, nad Jezioro Szkoderskie. Po drodze czekała nas przede wszystkim Boka Kotorska, Perast, Kotor i szczyt Jezerski Vrch w Parku Narodowym Lovcen. Kolejny nocleg zarezerwowany był już w Albanii.

Początkowo droga wiła się łagodnie prowadząc nas z nurtem rzeki, wzdłuż kanionu Tary. Widok był imponujący i inny od tych, które podziwialiśmy do tej pory. Szkoda, że na trasie nie było wyznaczonych punktów widokowych, żeby bezpiecznie się zatrzymać i sfotografować choć kilka miejsc. Widok surowych, kilkusetmetrowych klifów niemal pionowo wpadających do turkusowej rzeki był niezwykły. Duże, charakterystyczne drzewa ozdabiały strome zbocza kanionu. Jakby na przekór naturze i prawom grawitacji wyrastały wprost z litych skał.
Jedno z takich dorodnych, charakterystycznych drzew na lewym zboczu:
Załącznik:
DSC08639-Resizer-800.jpg
DSC08639-Resizer-800.jpg [ 155.3 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Po pewnym czasie, zrobiliśmy krótki postój na śniadanie w plenerze.
Załącznik:
DSC06497-Resizer-800.jpg
DSC06497-Resizer-800.jpg [ 164.06 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Popijając rozgrzewającą, stawiającą na nogi kawę, obserwowaliśmy malowniczo unoszącą się nad łąkami mgłę i padające na zbocza pierwsze promienie słoneczne będące oznaką leniwie budzącego się do życia dnia.
Załącznik:
DSC08682-Resizer-800.jpg
DSC08682-Resizer-800.jpg [ 132.52 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC08683-Resizer-800.jpg
DSC08683-Resizer-800.jpg [ 138.06 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC08686-Resizer-800.jpg
DSC08686-Resizer-800.jpg [ 182.97 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC06492-Resizer-800.jpg
DSC06492-Resizer-800.jpg [ 119.51 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Gdzieś po drodze:
Załącznik:
DSC06499-Resizer-800.jpg
DSC06499-Resizer-800.jpg [ 182.96 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
GOPR5933-Resizer-800.jpg
GOPR5933-Resizer-800.jpg [ 166.94 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Kierując się na południe Czarnogóry, ponownie mijaliśmy Kanion Piva. Tym razem pogoda była dużo korzystniejsza i pozwalała docenić piękno miejsca w pełni. Wapienne skały pięknie podkreślały szmaragdowy kolor wody. Dodatkowo, wypatrując niezwykłej ferii barw rozlewającej się gdzieś poniżej, przejeżdżaliśmy przez dziesiątki skalnych tuneli. Ich wyjątkowym walorem estetycznym jest fakt, że wykuto je bezpośrednio w skałach, nie zabezpieczając betonową konstrukcją oraz nie instalując żadnego oświetlenia. Ich ilość i surowość tworzyły niepowtarzalny klimat. Czasami pojawiały się w odległości kilkudziesięciu metrów od siebie, jeden po drugim. W niektórych z nich wydrążone zostały „okna” wpuszczające do wnętrza efektowne słupy światła. Ba! w jednym z tuneli znajduje się nawet skrzyżowanie, rozgałęziające się w trzech kierunkach!
Załącznik:
DSC08617-Resizer-800.jpg
DSC08617-Resizer-800.jpg [ 231.51 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC08633-Resizer-800.jpg
DSC08633-Resizer-800.jpg [ 60.66 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Po około dwóch godzinach jazdy, po raz pierwszy ujrzeliśmy, uchodzącą za jedną z najpiękniejszych miejsc na Bałkanach, Bokę Kotorską. Zatoka zaskoczyła mnie rozmiarem, bo choć w przewodniku czytałam, że rozciąga się na długości 293 km i zajmuje powierzchnię 655 km², to są to jednak tylko liczby, które dopiero w konfrontacji z rzeczywistością nabierają znaczenia. Panorama, na którą patrzyliśmy z góry, wyglądała bardzo obiecująco. Zapraszała niezwykłym kolorem wody, zalesionymi zboczami i malowniczo usytuowanymi w dole miasteczkami.
Załącznik:
DSC08693-Resizer-800.jpg
DSC08693-Resizer-800.jpg [ 143.19 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC08696-Resizer-800.jpg
DSC08696-Resizer-800.jpg [ 122.33 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC06506-Resizer-800.jpg
DSC06506-Resizer-800.jpg [ 201.93 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC06508-Resizer-800.jpg
DSC06508-Resizer-800.jpg [ 201.4 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC08702-Resizer-800.jpg
DSC08702-Resizer-800.jpg [ 160.74 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC06518-Resizer-800.jpg
DSC06518-Resizer-800.jpg [ 202.76 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Zachęceni tym, co zobaczyliśmy, wsiedliśmy z powrotem do aut, aby jak najszybciej znaleźć się w sercu zatoki, już w pełni chłonąc jej atmosferę. Droga prowadziła wzdłuż linii brzegowej, na której leżą m.in. Perast i Kotor.

Zatrzymaliśmy się w pierwszym z nich. Ponieważ Perast jest zamknięty dla ruchu samochodowego, auta zaparkowaliśmy wzdłuż głównej drogi i pieszo skierowaliśmy się do miasteczka położonego w dole.
Miasteczko liczące nieco ponad 300 mieszkańców jest miejscem o unikatowym klimacie. Większość budynków została zbudowana jeszcze przez Wenecjan, do których od XV do XVIII wieku należał Perast. Właściwie całe miasteczko stanowi bulwar rozciągnięty wzdłuż 1,5 km wybrzeża. Utrzymany jest on w klimacie "starówki". Spacerując po nim można odnieść wrażenie, że czas zatrzymał się paręset lat temu.
Załącznik:
DSC08711-Resizer-800.jpg
DSC08711-Resizer-800.jpg [ 156.27 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC08730-Resizer-800.jpg
DSC08730-Resizer-800.jpg [ 170.21 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC08708-Resizer-800.jpg
DSC08708-Resizer-800.jpg [ 148.41 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC08728-Resizer-800.jpg
DSC08728-Resizer-800.jpg [ 163.4 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Na jednym z blogów (okiemmaleny) trafiłam na opis, który bardzo mi się spodobał i jest wyjątkowo bliski temu, jak sama odebrałam to miejsce. Pozwolę sobie go zacytować:
„Perast zawiera w sobie wszystko to, co lubię. Jest malutki, położony w miejscu, gdzie góry stykają się z morzem, ma piękną, śródziemnomorską architekturę, knajpki ze wspaniałym jedzeniem, bogatą historię i kilka romantycznych legend. Takie moje czarnogórskie puzderko, w którym schowane są małe skarby. Po 8 latach to miasteczko nie zmieniło się ani trochę i nadal tak samo mocno czaruje.”
Co prawda nie wiem jak czarowało 8 lat temu, ale wiem niewątpliwie, że niespełna dwa miesiące temu równie mocno oczarowało i mnie – spokojem, architekturą, kameralną atmosferą i widokiem, który wycisza i wprowadza w bardzo przyjemny nastrój. Miasto jest tak spokojne, że aż trudno w to uwierzyć.
Załącznik:
DSC08732-Resizer-800.jpg
DSC08732-Resizer-800.jpg [ 151.47 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC08735-Resizer-800.jpg
DSC08735-Resizer-800.jpg [ 174.28 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC08713-Resizer-800.jpg
DSC08713-Resizer-800.jpg [ 172.53 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC08736-Resizer-800.jpg
DSC08736-Resizer-800.jpg [ 177.45 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC08738-Resizer-800.jpg
DSC08738-Resizer-800.jpg [ 201.32 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Najbardziej charakterystycznym zabytkiem Perastu jest jednonawowy kościół Św. Mikołaja (Sv. Nikola) z 1616 r. z przylegającą do niego 55-metrową dzwonnicą.
Załącznik:
DSC08720-Resizer-800.jpg
DSC08720-Resizer-800.jpg [ 136.04 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC08733-Resizer-800.jpg
DSC08733-Resizer-800.jpg [ 204.61 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Spacerując głównym deptakiem mijaliśmy przepiękne zachowanie pałacyki wielmożów weneckich oraz współczesne, urokliwe kawiarnie i restauracje. W jednej z nich zatrzymaliśmy się na smakowitą kawę.
Załącznik:
DSC08718-Resizer-800.jpg
DSC08718-Resizer-800.jpg [ 90.96 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Na przeciwko Perastu leżą dwie wysepki.
Załącznik:
DSC08706-Resizer-800.jpg
DSC08706-Resizer-800.jpg [ 167.99 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC08742-Resizer-800.jpg
DSC08742-Resizer-800.jpg [ 173.66 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Naturalna, porośnięta charakterystycznymi, wysokimi cyprysami wyspa Sveti Djordje, na której znajduje się zabytkowy klasztor benedyktyński św. Jerzego z XII wieku i stary cmentarz, na którym chowano szlachtę i słynne osobistości miasta Perast. Obecnie jest niedostępna dla turystów.
Załącznik:
DSC06522-Resizer-800.jpg
DSC06522-Resizer-800.jpg [ 215.58 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Oraz Gospa od Škrpjela (Matki Boskiej na Skale), która jest jedyną sztuczną wyspą na Adriatyku.

Ciekawostka 3 - Historia powstania wyspy wiąże się z pewną legendą. Dawno temu, 22 lipca 1452 roku dwóch braci Martešić znalazło obraz Matki Bożej leżący na niewielkiej skale wystającej z morza. Zabrali go ze sobą i oddali do kościoła św. Mikołaja w Peraście. W niewyjaśnionych okolicznościach jednak malowidło wracało na skałę, aż trzykrotnie. Ludność, w miejscu odnalezienia obrazu, postanowiła więc usypać wysepkę i zbudować na niej kościół. Metoda jej rozbudowywania była dość oryginalna - ponoć w jej pobliżu zatapiane były wypchane po brzegi kamieniami zdobyczne statki nieprzyjaciela i to właśnie ich wraki stanowią w głównej mierze fundament wyspy. Budowano ją przeszło 200 lat, topiąc w tym miejscu stare żaglowce oraz sypiąc kamienie.
Do dnia dzisiejszego, aby upamiętnić znalezienie ikony, w Peraście, 22 lipca odbywa się ceremonia Fašinada. Z miasteczka, w kierunku wyspy wypływa kolumna powiązanych ze sobą łodzi, pełnych kamieni. W uroczystości mogą brać udział tylko mężczyźni, którzy ubrani w tradycyjne stroje i śpiewający pieśni, podpływają pod wyspę i każdego roku „dorzucają” do niej kolejne kamienie, by symbolicznie ją umocnić.
Obecnie wyspa zajmuje 300 m². Można na nią dopłynąć małymi łódkami z Perastu albo dużym wycieczkowym statkiem podczas podróży po Boce Kotorskiej.
Załącznik:
DSC08745-Resizer-800.jpg
DSC08745-Resizer-800.jpg [ 203.6 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
DSC08748-Resizer-800.jpg
DSC08748-Resizer-800.jpg [ 190.91 KiB | Obejrzany 2453 razy ]

Załącznik:
GOPR5946-Resizer-800.jpg
GOPR5946-Resizer-800.jpg [ 216.05 KiB | Obejrzany 2453 razy ]
_________________
Moje relacje:
2017 - Tajlandia/Kambodża
2016 - Bałkany
2015 - Zachodnie Wybrzeże USA
2014 - Maroko


Ostatnio edytowany przez Maxima0909, 18 Mar 2018 16:10, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Profil Relacje PM off
17 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
#9 PostWysłany: 22 Gru 2016 11:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Maj 2010
Posty: 259
Loty: 46
Kilometry: 73 751
niebieski
Z każdym wpisem są coraz cudniejsze widoki, aż chce się tam być <3 no i tradycyjnie - czekamy na więcej ;)
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
Maxima0909 lubi ten post.
 
      
#10 PostWysłany: 22 Gru 2016 11:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 Maj 2012
Posty: 283
srebrny
Kiedyś mówiłam, że jak zostanę starym niemieckim emerytem zamieszkam w Peraście ;) chyba się w tym utwierdzam :)
_________________
Ніночка
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
#11 PostWysłany: 22 Gru 2016 11:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Lis 2013
Posty: 758
Loty: 143
Kilometry: 194 414
niebieski
Bardzo fajna relacja, czekam na więcej...na pewno przeczytam ;)

@‌Maxima0909‌ Odnośnie ciekawostki nr 1 - W prawosławiu w trakcie ślubu młodzi stoją na takim właśnie haftowanym ręczniczku,
stąd wzięło się ogólnie znane stwierdzenie "Stanąć na ślubnym kobiercu". Z resztą ręczniczek później jest przechowywany jako
taka swego rodzaju rodzinna relikwia-pamiątka i przy okazji różnych ważnych uroczystości towarzyszy rodzinie (różnego rodzaju
przysięgi, błogosławieństwa, pogrzeb...) lub jest darowany cerkwi, w której się brało ślub.
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
Maxima0909 lubi ten post.
 
      
#12 PostWysłany: 22 Gru 2016 17:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Paź 2013
Posty: 361
Loty: 58
Kilometry: 144 870
niebieski
bozenak napisał(a):
Świetna relacja :D Czekam na więcej.

orchidea04 napisał(a):
@‌Maxima0909‌ czekamy na więcej! ;)

@bozenak i @orchidea04 Dziękuję, to bardzo motywujące, postaram się wrzucać kolejne "odcinki" regularnie :)
pestycyda napisał(a):
No wreszcie!!! :) Czekałam i czekałam na tę relację :) Przepiękny ten Durmitor... Uwielbiam takie miejsca. Teraz mi trochę szkoda, że Czarnogórę potraktowaliśmy tylko przejazdem. Ale przynajmniej jest pretekst, żeby tam wrócić :)

@pestycyda Ogromnie się cieszę, że udało mi się trochę odczarować tą Czarnogórę ;)
marcino123 napisał(a):
Durmitor powiadasz... opad szczęki :) ale na szczęście urlopu na 17 jeszcze trochę zostało... 8-)

@marcino123 Warto! :) Gorąco polecam!
Ninoczka napisał(a):
Kiedyś mówiłam, że jak zostanę starym niemieckim emerytem zamieszkam w Peraście ;) chyba się w tym utwierdzam :)

@Ninoczka Hehe. Zupełnie nie dziwi mnie Twój wybór ;)
Pacyfa napisał(a):
W prawosławiu w trakcie ślubu młodzi stoją na takim właśnie haftowanym ręczniczku, stąd wzięło się ogólnie znane stwierdzenie "Stanąć na ślubnym kobiercu".

@Pacyfa I wszystko jasne, dziękuję!
_________________
Moje relacje:
2017 - Tajlandia/Kambodża
2016 - Bałkany
2015 - Zachodnie Wybrzeże USA
2014 - Maroko
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#13 PostWysłany: 23 Gru 2016 10:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Wrz 2014
Posty: 18
Loty: 34
Kilometry: 88 311
Żona przestań stroić ten nasz "domek" zajmij się ważniejszymi rzeczami :P Pisz dalej bo pomimo, że byłem tam z Tobą to chcę to przeżyć jeszcze raz ;-)
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
#14 PostWysłany: 23 Gru 2016 10:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Paź 2014
Posty: 795
Loty: 132
Kilometry: 244 660
srebrny
Piękne widoki!!! :) też czekam na cd. :)
_________________
Moje relacje:
Włochy - Liguria / Indonezja / Malmo+Kopenhaga / Dublin / Sri Lanka+Malediwy / Maroko / Amsterdam / Kaukaz
Góra
 Profil Relacje PM off
Maxima0909 lubi ten post.
 
      
#15 PostWysłany: 23 Gru 2016 11:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Maj 2010
Posty: 259
Loty: 46
Kilometry: 73 751
niebieski
Maxi1982 napisał(a):
Żona przestań stroić ten nasz "domek" zajmij się ważniejszymi rzeczami :P Pisz dalej bo pomimo, że byłem tam z Tobą to chcę to przeżyć jeszcze raz ;-)


@‌Maxima0909‌ słuchaj męża - nie zawsze, ale w tym przypadku słuchaj ;)
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
#16 PostWysłany: 23 Gru 2016 17:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Paź 2013
Posty: 361
Loty: 58
Kilometry: 144 870
niebieski
Nie wiem, czy w przedświątecznym szale ktokolwiek znajdzie czas, żeby tu zaglądnąć, ale lecimy z relacją dalej. :)

Kotor, nazwany perłą Czarnogóry, jest jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast w południowo-wschodniej Europie. To tutaj postanowiliśmy się zatrzymać na dłużej - pozwiedzać i przy okazji zjeść dobry, nieśpieszny obiad. Stare miasto, stanowiące główną atrakcję, otoczone jest znakomicie zachowanymi murami miejskimi, które widowiskowo pną się w górę masywu Lovcem, aż na wysokość 260 m n.p.m., gdzie wieńczy je twierdza św. Jana na Samotnym Wzgórzu.
Załącznik:
DSC08763-Resizer-800.jpg
DSC08763-Resizer-800.jpg [ 193.06 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08767-Resizer-800.jpg
DSC08767-Resizer-800.jpg [ 197.45 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC06554po-Resizer-800.jpg
DSC06554po-Resizer-800.jpg [ 154.48 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Można się na nie wspiąć. Wycieczka pod górę zajmuje mniej więcej godzinę, a koszt wejścia jest niewielki, bo 3euro/os. Ponoć widok rozciągający się z góry wynagradza wszystkie trudy wspinaczki, ale zawieszone nisko deszczowe chmury skutecznie ostudziły nasz zapał. Poza tym, chcąc zrealizować nasze plany w 100% musieliśmy trzymać się ustalonego czasu.

Niższe partie murów miasta okazały się być fajnym punktem obserwacyjnym na zatokę i miasto. Dachy w kolorze ochry... - czy tylko mnie przypominają klimat Assassin Creed? :)
Załącznik:
DSC08749-Resizer-800.jpg
DSC08749-Resizer-800.jpg [ 179.09 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08750-Resizer-800.jpg
DSC08750-Resizer-800.jpg [ 205.93 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Okazały masyw Lovcem.
Załącznik:
DSC06573po-Resizer-800.jpg
DSC06573po-Resizer-800.jpg [ 207.13 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC06574po-Resizer-800.jpg
DSC06574po-Resizer-800.jpg [ 173.61 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC06576po-Resizer-800.jpg
DSC06576po-Resizer-800.jpg [ 188.42 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08773-Resizer-800.jpg
DSC08773-Resizer-800.jpg [ 199.33 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Olbrzymi statek wycieczkowy, który niedawno przybił do portu z kilkoma tysiącami turystów na pokładzie.
Załącznik:
DSC08762-Resizer-800.jpg
DSC08762-Resizer-800.jpg [ 194.13 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Zaraz po przekroczeniu murów poczuliśmy atmosferę średniowiecznego miasta. Mijaliśmy niezliczone kamienice, kościoły, nieregularne placyki oraz wąskie, urokliwe uliczki, które nie posiadały nazw, a jedynie numery.
Załącznik:
DSC06561po-Resizer-800.jpg
DSC06561po-Resizer-800.jpg [ 152.5 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC06578po-Resizer-800.jpg
DSC06578po-Resizer-800.jpg [ 187.05 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC06577po-Resizer-800.jpg
DSC06577po-Resizer-800.jpg [ 198.45 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08761-Resizer-800.jpg
DSC08761-Resizer-800.jpg [ 186.15 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08760-Resizer-800.jpg
DSC08760-Resizer-800.jpg [ 140.27 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC06586po-Resizer-800.jpg
DSC06586po-Resizer-800.jpg [ 76.12 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC06564-Resizer-800.jpg
DSC06564-Resizer-800.jpg [ 156.88 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08780-Resizer-800.jpg
DSC08780-Resizer-800.jpg [ 165.97 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08779-Resizer-800.jpg
DSC08779-Resizer-800.jpg [ 168.64 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08778-Resizer-800.jpg
DSC08778-Resizer-800.jpg [ 174.8 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08774-Resizer-800.jpg
DSC08774-Resizer-800.jpg [ 185.83 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08785-Resizer-800.jpg
DSC08785-Resizer-800.jpg [ 186.02 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08758-Resizer-800.jpg
DSC08758-Resizer-800.jpg [ 212 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08753-Resizer-800.jpg
DSC08753-Resizer-800.jpg [ 151.34 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Ostatnie chwile w Kotorze spędziliśmy zatrzymując się w jednej z restauracji, tuż obok Katedry św. Tryfona. Zestaw dnia, szczególnie wersja z owocami morza, przyrządzony był idealnie.
Załącznik:
DSC06592po-Resizer-800.jpg
DSC06592po-Resizer-800.jpg [ 167.85 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC06591po-Resizer-800.jpg
DSC06591po-Resizer-800.jpg [ 95.98 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08788-Resizer-800.jpg
DSC08788-Resizer-800.jpg [ 155.11 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08789-Resizer-800.jpg
DSC08789-Resizer-800.jpg [ 142.7 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Kotor to unikatowe miejsce o śródziemnomorskim klimacie. Choć tłoczne i turystyczne, to nienachalne. Spędziliśmy w nim przyjemne 3 godziny.

Mimo, że nadciągające nad zatokę gęste chmury stawiały pod znakiem zapytania sens wyjazdu na Jezerski Vrch, postanowiliśmy zaryzykować stratę czasu i dotrzeć na szczyt z nadzieją na zobaczenie zatoki z góry. Przez niedomówienie nie skierowaliśmy się na serpentyny od razu i nadłożyliśmy dużo drogi jadąc omyłkowo aż do Budvy. Dopiero stamtąd zaczęliśmy się mozolnie wspinać w stronę Cetyni. Droga pięła się odsłaniając coraz pełniej widok na Riwierę Budvańską i Pasmo Nadmorskie Alp Dynarskich.
Załącznik:
DSC08793-Resizer-800.jpg
DSC08793-Resizer-800.jpg [ 120.9 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08800-Resizer-800.jpg
DSC08800-Resizer-800.jpg [ 173.56 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Wiła się w nieskończoność, a my walczyliśmy z czasem. Po drodze zatrzymało nas kilka osobliwych czerwonych świateł. Czy zdążymy?
Załącznik:
DSC08801-Resizer-800.jpg
DSC08801-Resizer-800.jpg [ 133.42 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08805po-Resizer-800.jpg
DSC08805po-Resizer-800.jpg [ 157.34 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Zdążyliśmy. W punkt. Lepiej nie mogliśmy trafić - właśnie zaczynał się spektakl zachodzącego słońca. I chyba dobrze, że zatoczyliśmy takie koło, bo najcięższe, deszczowe chmury zdążyły się częściowo odsunąć ustępując miejsca słońcu i ukazując to, na co czekaliśmy.
Załącznik:
GOPR5958po-Resizer-800.jpg
GOPR5958po-Resizer-800.jpg [ 137.53 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08812-Resizer-800.jpg
DSC08812-Resizer-800.jpg [ 55.77 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Z górskiego grzbietu Lovcen roztaczał się bajkowy widok na "rozpaloną" od promieniami słonecznych Bokę. Zupełnie nie dziwi fakt, że przypominający fiordy Skandynawii krajobraz Zatoki Kotorskiej został doceniony i wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Oj warto było zaryzykować!

Załącznik:
DSC08824-Resizer-800.jpg
DSC08824-Resizer-800.jpg [ 45.8 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
GOPR5964-Resizer-800.jpg
GOPR5964-Resizer-800.jpg [ 75.77 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Panorama na Bokę Kotorską z wysokości 1200 m n.p.m. zapierała dech w piersiach, a ta wyjątkowa chwila błyskawicznie stała się jednym z moich najprzyjemniejszych wspomnień z Czarnogóry. W oddali wypatrzyliśmy pas startowy w Tivat.
Załącznik:
DSC06608po-Resizer-800.jpg
DSC06608po-Resizer-800.jpg [ 110.79 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08827-Resizer-800.jpg
DSC08827-Resizer-800.jpg [ 72.2 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08831-Resizer-800.jpg
DSC08831-Resizer-800.jpg [ 47.25 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Po zachodzie słońca pokonując serpentynę składającą się 25 ostrych, niemal 180 stopniowych zakrętów, zjechaliśmy w dół masywu Lovcen, by koło 19:00 znów znaleźć się w Kotorze. Następnie, już bez przystanków, kierowaliśmy się do czarnogórsko-albańskiej granicy.
Załącznik:
DSC08834-Resizer-800.jpg
DSC08834-Resizer-800.jpg [ 138.08 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Załącznik:
DSC08833-Resizer-800.jpg
DSC08833-Resizer-800.jpg [ 151.65 KiB | Obejrzany 2446 razy ]

Podsumowując 3 dni w Czarnogórze ciśnie mi się na usta - "dlaczego tylko 3?!". To niesamowite, że maleńka Czarnogóra na tak niewielkiej powierzchni zdołała pomieścić całą masę różnorodnych i zachwycających widoków. Nie dała wytchnienia, chwyciła za serce i przez 3 dni nie puściła ani na moment. Zaoferowała nam jedne z najbardziej malowniczych tras jakimi jechaliśmy. Za każdym kolejnym zakrętem, kolejnym wzniesieniem czarowała i zaskakiwała na nowo. Bez końca. Co prawda nie daliśmy szansy nadmorskim kurortom i plażom, zagłębiając się jedynie w jej interior, ale z perspektywy czasu, 3 pierwsze dni wyjazdu, spędzone w Czarnogórze, były według mnie jego najatrakcyjniejszą częścią.

Załączniki:
DSC08819-Resizer-800.jpg
DSC08819-Resizer-800.jpg [ 61.35 KiB | Obejrzany 2446 razy ]
_________________
Moje relacje:
2017 - Tajlandia/Kambodża
2016 - Bałkany
2015 - Zachodnie Wybrzeże USA
2014 - Maroko


Ostatnio edytowany przez Maxima0909 18 Mar 2018 16:51, edytowano w sumie 3 razy
Góra
 Profil Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
#17 PostWysłany: 25 Gru 2016 15:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Lip 2013
Posty: 259
niebieski
Przepiękne zdjęcia...Magiczne...
Dlaczego nie słuchasz męża? Pisz dalej! Tu się czeka! :)
_________________
magiczna-torpeda-akcja-na-dom-dziecka-w-nepalu,18,108915
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
#18 PostWysłany: 26 Gru 2016 21:01 

Rejestracja: 18 Gru 2015
Posty: 86
Loty: 50
Kilometry: 108 659
Miło się wspomina Czarnogórę czytając Twoją relację :P :P . Zdjęcia super
Góra
 Profil Relacje PM off
Maxima0909 lubi ten post.
 
      
#19 PostWysłany: 27 Gru 2016 15:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Paź 2013
Posty: 361
Loty: 58
Kilometry: 144 870
niebieski
Do granicy prowadziła nas tak dziwnie wąska, niemal polna droga, że momentami zastanawiałam się, czy niechcący nie przekraczamy jej w niedozwolonym miejscu, na dziko. Do dziś nie wiem, czy nasza nawigacja wariowała urozmaicając nam przeprawę, czy Albania w ten sposób przeprowadza wstępną selekcję i zaprasza do siebie tylko tych najmocniej zdeterminowanych. :P Na przejście dotarliśmy koło 21:15.

Ciekawostka 4 – Zgodnie ze schematem powtarzającym się do tej pory zawsze podczas przekraczania granic - po odprawie po stronie czarnogórskiej, powoli przemieszczaliśmy się pasem granicznym, wypatrując stanowisk celników po stronie albańskiej. Gdy zaczęły pojawiać się pierwsze domy mieszkalne dotarło do nas, że już raczej ich nie uświadczymy. Bardzo nas to zaskoczyło. W sumie do końca byliśmy trochę zdezorientowani. W głowie rodziły się kolejne pytania. Czy na pewno przekroczyliśmy granice zgodnie z prawem? :) To w końcu dziki kraj.. Może należało gdzieś skręcić...? Może coś przeoczyliśmy w ciemnościach? i w końcu.. - is it perfectly safe…???

Sprawa tak na prawdę wyjaśniła się dopiero po powrocie do Polski. Dowiedzieliśmy się, że w celu usprawnienia przepływu turystów, budki obu państw zostały połączone. Dzięki temu, nie trzeba czekać w dwóch kolejkach. Sprytne… ale przyznacie – trochę dziwne. :D
Już kilka kilometrów za granicą krajobraz za oknami zmienił się znacząco. Mijaliśmy odrapane, betonowe baraki, pełniące trudną do odgadnięcia funkcję. Wyglądające na opuszczone, rozpadające się domy. Stada wałęsających się bezdomnych psów. Na poboczach walające się śmieci i wszechobecne dziury w drodze pozwalające na poruszanie się jedynie ruchem jednostajnie wolnym, zygzakowym. Teren brudny i zaniedbany. Albania przywitała nas oczywistą, kłującą w oczy biedą.

Po 22 dotarliśmy do Shkodra Lake Resort. Miejsce, oprócz tego, że powstało w sąsiedztwie Jeziora Szkoderskiego i w konsekwencji krajobrazowo zagarnęło wszystko co najlepsze, zrobiło na nas pozytywne wrażenie pod względem czystości. Mimo pozasezonowego terminu na terenie ośrodka wypoczywało nadal sporo turystów i miłym zaskoczeniem był fakt, że nie wiązało się to z zalegającymi wszędzie śmieciami, czy nieposprzątanym sanitariatem.
A piszę o tym, ponieważ jak się wkrótce miało okazać, brak zalegających gdzie popadnie śmieci jest w Albanii pewnego rodzaju ewenementem, zasługującym na wyjątkową uwagę.

Na terenie ośrodka, tuż nad wybrzeżem znajdowała się restauracja, do której, właściwie zaraz po przyjeździe, udaliśmy się na kolację! Nieziemski mix owoców morza w sosie pomidorowym, który wtedy zjadłam, był jednym z najsmaczniejszych posiłków wyjazdu. A konkurencja, trzeba przyznać, była spora, bo na Bałkanach w kwestii jedzenia można się zatracić…. :-)

Wszyscy najedliśmy się do syta, a następnie przenieśliśmy się na hamaki i ławeczki w pobliżu naszych, tym razem dość oryginalnych, miejsc noclegowych. Dla odmiany, zdecydowaliśmy na przestronne tipi. Możliwość nocowania w charakterystycznych namiotach była fajnym przeżyciem, choć temperatura w nocy spadała na tyle, że trzeba było się ratować wskakując w dodatkowe dresy.

Image

Kolejny dzień planowaliśmy spędzić na relaksie, pozwalając organizmom na zregenerowanie sił. Postanowiliśmy połączyć wypoczynek z mało wymagającą fizycznie atrakcją. Rejs promem po Jeziorze Koman wydawał się być idealnym połączeniem przyjemnego z pożytecznym – odrobina wytchnienia w kojących okolicznościach przyrody. Jedynym minusem był fakt, że promy wypływały w rejs tylko raz dziennie, o 9:00 rano z miejscowości Komani. Od tego miejsca dzieliło nas zatem ok 70km i, zgodnie z googlemaps, 2 godziny jazdy. Biorąc pod uwagę jakiś krótki postój na trasie w celu kupienia śniadania i uwzględniając dodatkowy kwadrans „na wszelki wypadek”, z obliczeń wynikało, że czekała nas kolejna, wręcz niedorzecznie wczesna pobudka. Czy to na pewno wakacje???

Znacie te rozterki „rozum vs. serce”? No więc rozum, w związku z poranną pobudką, nakazywał kłaść się spać, ale miękkie serce ulegało dziwnej, tajemniczej mocy, która uporczywie wyciągała z tipi. Nie wiem, o której poszliśmy spać, ale chyba rozsądniejszym byłoby nie kłaść się wcale..
_________________
Moje relacje:
2017 - Tajlandia/Kambodża
2016 - Bałkany
2015 - Zachodnie Wybrzeże USA
2014 - Maroko
Góra
 Profil Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
KrzysiekW uważa post za pomocny.
 
      
#20 PostWysłany: 27 Gru 2016 16:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Paź 2013
Posty: 361
Loty: 58
Kilometry: 144 870
niebieski
21 września (5. dzień) – Prom po Jeziorze Komani

Pierwsze budziki, zwolenników schematu "10xdrzemka zanim wstanę", zaczęły dzwonić koło 6:00 budząc wszystkich dookoła, bez wyjątku. Na zewnątrz było jeszcze zupełnie ciemno. Zgodnie z umową o 6:30 resztkami silnej woli zaczęliśmy jak zombie wyłaniać się z namiotów. Chwilę później, na trasie tipi-prysznic, rozbrzmiewały pierwsze, radosne i entuzjastyczne powitania "dzień dobry!", "chyba Ty..." :D Ranek był wyjątkowo inspirujący. Powstał nawet kawał: "Przychodzi baba do lekarza. Lekarz pyta: "Co pani jest?". "6:30!""

Przepełnieni ekscytacją ze zbliżającej się podróży dotarliśmy do aut oczywiście trochę później niż zbyt optymistycznie zakładaliśmy dzień wcześniej. Może trochę spóźnieni, może na wpół śpiący, ale w pełnym składzie. Skoro tak się poświęciliśmy wstając z łóżek w środku nocy, to teraz kierowcy nie mogli nas przecież zawieźć - musieli trochę docisnąć. Wzięli sobie wyzwanie mocno do serca, bo mknęli po dziurawej wiejskiej drodze zostawiając za sobą tylko tumany pyłu. Podobno nieźle nami rzucało. Nie wiem… sen był silniejszy. Kto mógł, korzystał. Kto nie mógł, przynajmniej się porządnie wybudził.

Po około półtora godzinnej jeździe zatrzymaliśmy się w jakiejś maleńkiej wiosce. Miejscowemu sklepikarzowi wykupiliśmy cały zapas BakeRollsów, 7daysów i lokalnych browarów i z tak przygotowanym arsenałem ruszyliśmy na poszukiwania przystani promowej w Komani. :D

Ciekawostka 5 - Oprócz wspomnianej wcześniej przepysznej kuchni bałkańskiej bywało i tak, że musieliśmy się ratować czymś pomiędzy posiłkami. A że wałówy z Polski nikt nie brał, zmuszeni byliśmy zaopatrywać się w prowiant na bieżąco. I o ile w okolicach większych miast jeszcze jakiś wybór był, o tyle przydrożne blaszaki oferowały tylko dwie opcje: BakeRollsy lub czekoladowe 7daysy. Nasze wakacje stały więc pod znakiem wyrobów marki 7days. Początkowo były nawet smaczne, pochłanialiśmy je z prędkością światła.... Beztroska trwała jednak mniej więcej do połowy wyjazdu. Potem organizmy postanowiły się zbuntować i konsekwentnie utrzymują awersję po dzień dzisiejszy. ;-)

Na prom prowadziła jedyna, słuszna droga. Po dojechaniu do tamy trzeba było przejechać przez długi, wydrążony w skale tunel. Na końcu tunelu stał Pan Cieć kasujący za przejazd 3euro. Nazywanie miejsca znajdującego się za tunelem "przystanią" to duże nadużycie. :) To malusieńki betonowy kawałek nabrzeża, na którym jest tak tłoczno i gwarno, że początkowo trudno zorientować się w sytuacji. Kilkaset metrów kwadratowych z jednej strony odciętych pasem wody, z drugiej - ścianą skały, z trzeciej – tamą. Ogromny ścisk. Jakimś cudem udało nam się znaleźć skrawek wolnego miejsca, gdzie zostawiliśmy samochody. Centymetry dzieliły koła jednego auta od pasa wody. Ale tubylcy, znający się przecież na rzeczy, pokazywali, że jest „perfectly safe”, więc już nikt się nie wychylał z wątpliwościami, które pewnie pojawiły się w głowie każdego z nas... ;-) Właściwie to zaczynaliśmy się już uodparniać i nieświadomie przesuwać granicę komfortu. :P

Przed wejściem na prom dostaliśmy jeden zbiorczy bilet. Opłaty miały być zbierane podczas rejsu. Zajęliśmy więc miejsca na górnym pokładzie i po 10 minut wypłynęliśmy.
Załącznik:
DSC08840-Resizer-800.jpg
DSC08840-Resizer-800.jpg [ 220.69 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Jezioro Koman to sztuczny akwen powstały w ramach największego projektu energetycznego w komunistycznej Albanii, który zakładał stworzenie tamy i elektrowni wodnej. Jezioro ma 72km długości i zajmuję powierzchnię ok. 82km2. Uznawane jest za najpiękniejszy na Bałkanach śródlądowy „fiord”.
Pogoda niestety od rana nas nie rozpieszczała. Mimo, że początkowo nieśmiało wyglądające zza chmur słońce dawało jakąś nadzieję, to niska temperatura dodatkowo spotęgowana wiatrem, psuła efekt i utrudniała koncentracje. Siedząc na górnym pokładzie bardziej toczyłam walkę z sobą, niż rozkoszowałam się otaczającym pejzażem.
Załącznik:
DSC08841-Resizer-800.jpg
DSC08841-Resizer-800.jpg [ 165.8 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC06634po-Resizer-800.jpg
DSC06634po-Resizer-800.jpg [ 167.47 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC06633po-Resizer-800.jpg
DSC06633po-Resizer-800.jpg [ 153.32 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
GOPR5976po-Resizer-800.jpg
GOPR5976po-Resizer-800.jpg [ 141.36 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08848-Resizer-800.jpg
DSC08848-Resizer-800.jpg [ 138.26 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Na jeziorze jest wyspa, na której ustawiono krzyż katolicki ufundowany przez lokalnych mieszkańców – północną cześć Albanii zamieszkują głównie katolicy.
Załącznik:
DSC08862-Resizer-800.jpg
DSC08862-Resizer-800.jpg [ 153.13 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08867-Resizer-800.jpg
DSC08867-Resizer-800.jpg [ 148.02 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Szkoda, że warunki nie były łaskawsze, bo kręte i miejscami wąskie jezioro otoczone z każdej strony wapiennymi górami bujnie pokrytymi zieloną roślinnością, prezentowało unikatowy, dziewiczy widok i w pełnym słońcu z pewnością mogłoby zachwycić. Na stromych wzgórzach, poza pojedynczymi, skromnymi domostwami, nie było śladu cywilizacji. Teren wydawał się być zupełnie zapomniany. Żadnych dróg, żadnych linii energetycznych. Nic. Tylko górskie szczyty odbijające się w tafli jeziora oraz zdobiące je bujne lasy. Cisza i spokój.
Załącznik:
DSC08859-Resizer-800.jpg
DSC08859-Resizer-800.jpg [ 149.12 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08853-Resizer-800.jpg
DSC08853-Resizer-800.jpg [ 95.37 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08860-Resizer-800.jpg
DSC08860-Resizer-800.jpg [ 147.74 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08861-Resizer-800.jpg
DSC08861-Resizer-800.jpg [ 118.92 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08871-Resizer-800.jpg
DSC08871-Resizer-800.jpg [ 129.64 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08873-Resizer-800.jpg
DSC08873-Resizer-800.jpg [ 160.86 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Po pewnym czasie skapitulowaliśmy i przenieśliśmy się na niższy, zadaszony pokład. W poszukiwaniu czegokolwiek, co pomogłoby się rozgrzać, odkrywaliśmy najgłębsze zakamarki naszych plecaków. Ja na tym etapie nie wybrzydzałam. „Albanian girl.” :)
Załącznik:
20160921_131254-Resizer-800.jpg
20160921_131254-Resizer-800.jpg [ 88.1 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Po ponad dwugodzinnym rejsie na horyzoncie zaczęła zarysowywać się przystań. Przystań, na którą czekaliśmy już więcej jak niecierpliwie. Marzyliśmy o ciepłej zupie, która pozwoliłaby zapomnieć o głodzie i pomogłaby się rozgrzać. Ustaliliśmy nawet, kogo wydelegujemy, żeby pobiegł zarezerwować dla nas miejsca w restauracji. O my durni...

Po pierwsze, ponownie - określenie „przystań” to dużo za dużo. Ale w porównaniu z tym, co tu zastaliśmy, ta w Komani błyskawicznie zyskała w naszych oczach :) Po drugie, na brzegu stał wyłącznie jeden, smutny budynek z krzykliwie czerwoną parasolką na zewnątrz (żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia). Na dodatek lunął deszcz i cały teren wokół momentalnie przeistoczył się w błotną breję. Wspomniany domek okazał się być słabo zaopatrzonym sklepikiem. Klimat z cyklu PRL - puste półki i charakterystyczna waga na blacie. Zamiast rozgrzewającej zupy raczyliśmy się więc kupioną w akcie desperacji mięsną konserwą i… BakeRollsami, tym razem pełniącymi rolę łyżek. Spojrzenia ludzi wokół? Bezcenne. Ale najśmieszniejsze jest to, że okazało się, że nie tylko my płynęliśmy z naiwną nadzieją na ciepły obiad. Zrobiliśmy niezłą reklamę duetu Bakerollsow z konserwą, bo po chwili połowa przybyłych poszła w nasze ślady. Teraz, pisząc to, przypominam sobie ten obrazek i chce mi się śmiać, ale wtedy…? :)
Załącznik:
20160921_121832po-Resizer-800.jpg
20160921_121832po-Resizer-800.jpg [ 83.48 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

A! zapomniałabym o dość intrygującym systemie wyceniania produktów przez Pana Sklepikarza. Wszystko za 100 leków! System dobry, bo prosty! Acz, z teorii tylko.. 2xkawa + konserwa + Bake Rollsy, wydawać by się mogło - prosta matematyka. Takich zestawów kupiliśmy co najmniej 4, a ostateczna cena zawsze się różniła! I Pan nie miał z tym problemu, że średnio co 30 sekund kolejnemu obsługiwanemu klientowi puszczał zestaw w innej cenie. :D

Podrażniliśmy trochę żołądki i byliśmy gotowi na kolejne dwie ekscytujące godziny rejsu.
Załącznik:
DSC08878-Resizer-800.jpg
DSC08878-Resizer-800.jpg [ 189.07 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08890-Resizer-800.jpg
DSC08890-Resizer-800.jpg [ 101.07 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08897-Resizer-800.jpg
DSC08897-Resizer-800.jpg [ 142.15 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
GOPR5983po-Resizer-800.jpg
GOPR5983po-Resizer-800.jpg [ 113.95 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08903-Resizer-800.jpg
DSC08903-Resizer-800.jpg [ 120.9 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08906-Resizer-800.jpg
DSC08906-Resizer-800.jpg [ 178.69 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08909-Resizer-800.jpg
DSC08909-Resizer-800.jpg [ 115.05 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08910-Resizer-800.jpg
DSC08910-Resizer-800.jpg [ 143.79 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08913-Resizer-800.jpg
DSC08913-Resizer-800.jpg [ 111.8 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08917-Resizer-800.jpg
DSC08917-Resizer-800.jpg [ 117.07 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Tym razem podeszliśmy do tematu bardziej kreatywnie i gdy tylko zaczynał padać deszcz w ramach walki z nudą zgłębialiśmy tajniki gry karcianej – Blef. Ozłocić tą, która miała ze sobą talię!

Reasumując – oto przepis na 10 ekscytujących i niezapomnianych godzin.

- 2 godz. brawurowej jazdy (sygnalizujące pierwsze symptomy szaleństwa kierowcy oraz wystawiające zawieszenie pojazdu na próbę)
- 2,5 godziny rejsu promem (sprawdzające naszą determinację i tolerancję termiczną oraz znacząco obniżające ogólnie przyjęty próg wstydu),
- 1 godzina pośrodku niczego (umożliwiająca doświadczenie wyższego poziomu zen)
- 2,5 godziny rejsu powrotnego (weryfikujące wytrzymałość psychiczną i kreatywność w wyszukiwaniu metod przetrwania)
- i 2 godziny jazdy do Szkodry (sprawdzające umiejętność cieszenia się z drobnych rzeczy i opanowania technik podnoszenia na duchu, bo przecież wszystko, co w życiu robimy musi mieć jakiś sens ;) )

Vuola!

A to już droga powrotna:
Załącznik:
DSC08918-Resizer-800.jpg
DSC08918-Resizer-800.jpg [ 149.66 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08919-Resizer-800.jpg
DSC08919-Resizer-800.jpg [ 150.79 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08926-Resizer-800.jpg
DSC08926-Resizer-800.jpg [ 138.69 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08928-Resizer-800.jpg
DSC08928-Resizer-800.jpg [ 113.07 KiB | Obejrzany 2445 razy ]

Załącznik:
DSC08931-Resizer-800.jpg
DSC08931-Resizer-800.jpg [ 162.65 KiB | Obejrzany 2445 razy ]
_________________
Moje relacje:
2017 - Tajlandia/Kambodża
2016 - Bałkany
2015 - Zachodnie Wybrzeże USA
2014 - Maroko


Ostatnio edytowany przez Maxima0909, 18 Mar 2018 17:40, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Profil Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 42 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 4 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group