Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 48 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
#41 PostWysłany: 13 Kwi 2017 13:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Sie 2010
Posty: 2635
złoty
O tym jak może zrobić się problem z niczego….

Czas powoli wracac do samochodu, znow zaczyna spadac szybko temperatura, podmuchy lodowatego wiatru staja się coraz czestsze…. znam już ten scenariusz. Wbijam w nawigacje trase do domu, mieli mieli wyrzuca kilometry niewiele, wiec przeedytujmy trase by uszczknąć cos dla siebie jeszcze więcej z widokow, godzina jeszcze zbyt mloda by wracac do hostelu. Wracam powoli poludniowa odnoga drogi nr 50. Mimo ołowiowego koloru nieba, jest tu złowrogo piękno. Przecinam kolejne rzeki, widzac jak skromne sa teraz, a jak szerokie sa koryta. Alez to musi być zywiol gdy niosa wode pelnym korytem. Zatrzymuje się od czasu do czasu na poboczu przed mostami, by pospacerować wzdłuż brzegow rzek, uświadamiam sobie, ze nigdy dotad nie widziałem jeszcze ryby w rzece. W Fossatun jest identycznie, az się prosi by wode przecinaly pstrągi itp., nic nadal nie widze, zadnego ruchu w wodzie. Pojawiaja się pierwsze platki sniegu. Skrecam w droge nr 52 wydaje się to dobrym pomysłem, pojade trasa która dotad nie jechałem, a zarazem zaoszczedze kilometrow i konieczności przeprawy płatnym tunelem. Droga szutrowa, jezdzilem już tutaj takimi, jednak z każdym kilometrem dziury, kolejne dziury, poprzeczne glebokie zagłębienia jakby wyplukana droga w poprzek przez strumienie, pojawia się ich coraz więcej. Na stromym podjeździe autem kopnelo po raz pierwszy, zbagatelizowałem sprawę, znow stromy podjazd teraz autem kopnelo raz i drugi. Odcinek prostej, nic w aucie nie stuka , nie puka jedzie równo, pewnie kolce i kamienie. Zaczynam już wypatrywać fiordu, jest woda czyli niedaleko, ale to kolejne jeziora. Przeciez to tylko 25 km gdzie jest fiord? Zaczyna mi się już dluzyc skakanie autem po kaluzach. Zerkam na poziom paliwa, było pól baku jest cwiartka. Nie niepokoi mnie to specjalnie. Dojezdzam do fiordu, odtąd droge do hostelu już znam, na drodze swiezy snieg i rozjezdzone bloto pośniegowe, zaczyna padac intensywniej.
Załącznik:
aa.JPG
aa.JPG [ 194.8 KiB | Obejrzany 2154 razy ]


Dojezdzam do miejsca w którym utknal @BooBooZB w 50 cm sniegu, nawet nie mysle by probowac atakowac pieszo Glymur, czy to będzie czarny punkt dla forumowiczow f4free, snieg sypie już na całego, jechać się jeszcze da to nie problem, aczkolwiek mysli podsuwaja obrazy mnie z 4 skrobaczkami kopiacego snieg i zbierajacego noca chrust. Mariusz co ty pieprzysz usmiecham sie sam do siebie jaki chrust jakie skrobaczki - poziom paliwa opadl do rezerwy, co jest do cholery. Przejezdzam jeszcze kilka kilometrow rezerwa zaczyna intensywnie mrugac. Gdzie jest paliwo? Wychodzę z samochodu podnoszę maske, nic nie smierdzi benzyna. Klekam zbieram do dloni snieg spod auta, nic nie smierdzi paliwem. Teraz wraca do mnie jak bumerang.

correos napisał(a):
Co z paliwem? W baku jest 75% wystarczy, ze Pan przyjedzie na miejsce, nie ważne ile będzie w baku. Tutaj zapalila mi się lampka ostrzegawcza, jeszcze bez konsekwencji, ale gdy przespie taki drugi sygnal będzie mnie to kosztowalo mase nerwow.


correos napisał(a):
z automatu podjechałem tak pod dystrubutor. Pomylka tym razem jest inaczej, wlew od strony kierowcy, nie będę robil obciachu i przestawial auta, szarpie się z tym wezem, kombinuje by jakos nalać paliwa. Udalo się liczydlo wskazuje około 5000 ISK i tutaj powinna zapalić się lampka ostrzegawcza nawet nie zolta a czerwona, kompletnie nie zarejestrowałem tego w swojej pamięci, przypominając sobie dopiero wiele wiele wiele kilometrow później


Jak moglem zatankować do auta które wg wskazania stanu paliwa miało 75% baku, az 25 litrow na pierwszej stacji. Pamietacie reakcje dziewczyn na upadający termos, moja reakcja była taka sama K…!@#$%. Mysl, mysl na drodze nr 1 przed tunelem na pewno były stacje ale ile to km? W nawigacji wyszukuje stacji paliw …kolejne K…!@#$%... 35 km. Autami którymi dotad jezdzilem na zapalonej rezerwie moglem nawet 80 km bezpiecznie jezdzic, ale jak zaczynala już mrugac to zabawa skonczona, znalezienie czegos do zatankowania to był absolutnie cel priorytetowy. Droga nr 1 to cywilizacja, najwyżej zostawię już grata, do czegos naleje benzyny i wroce. Może się nie zapowietrzy i spadne na cztery łapy ale cholera to nadal 35 km. Jade starając się jak mogę najpłynniej, mrugajaca rezerwa, zaczyna dosłownie kluc mnie w oczy. Wali śniegiem ze wszystkich stron, a auto zaczyna coraz częściej jakos się krztusić, nie mysle już o stacji benzynowej niech się tylko dotoczy do drogi nr 1. Widze już skrzyżowanie, nie ma dla mnie żaden stop, żaden ustap pierwszeństwa - tocze się teraz ja. Rozgladam się na boki pusto autem trochę na luku zarzucilo ale się toczy. Widze stacje, mordka mi się już smieje, skrecam pod dystrybutory, auto wykonuje już ruchy jak na technoparty. Zatrzymuje je przed dystrybutorem. Nie chce mi się jesc, nie chce mi się pic, nic mi się nie chce, nawet nie chce mi sie wysiadac W myślach przepraszam za to wczorajsze smagniecie batem auta. Solidny kon woznicy, dojechal do domu i padl :). Wlewam 3000 ISK, obrot kluczykiem rzezi rzezi rzezi nic. Drugie podejście rzezi rzezi zalapal, trochę klekocze nierówno niczym diesel, zlapal obroty, pracuje równo. Nie pamiętam odtąd co mijałem, czy były korki na wjezdzie do stolicy. Pamietam za to glosnie odsapniecie jak podjechałem pod hostel.
Góra
 Profil Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
 
      
#42 PostWysłany: 14 Kwi 2017 08:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Sie 2010
Posty: 2635
złoty
Podjezdzam pod hostel, parking pełen samochodów, kto tu jest zakwaterowany późny wieczor postanowil spedzic na miejscu. Pogoda skutecznie zniecheca do nawet krótkich spacerow po okolicy. Dotad mój samochod sprawial wrazenie nedzy i rozpaczy z zewnątrz, dzisiaj do tego doszło wnętrze. Wylewam wode z gumowych dywaników, sprzątam cala rolke potarganego papieru toaletowego którym wycierałem szyby, wszelkie ulotki reklamowe z atrakcjami, własne wydruki z trasa na wypadek awarii telefonu. Notuje ilość paliwa które wlalem na ostatniej stacji i pokonany dystans, by ta sytuacja z rezerwa juz się nie powtorzyla. Smieci do kosza, plecak na ramiona, drzwi nadal nie zamykam na klucz. Plan na teraz – klamka, schody na dol, przejście przez kuchnie, klamka, pokoj. Szło to nawet sprawnie, do momentu gdy wszedłem do kuchni, slysze glosne cos jak KOREJOSZ!!, KOREJOSZ!! Odwracam się to wczorajsi znajomi z Hiszpanii, rewanzuja się wielka miska ryzu, wlasnie z czym? ze wszystkim co było pod reka. Głod jest najlepszym kucharzem, zajadam się tak jak oni wczoraj barszczem. Wymiotlem cala wielka goraca porcje, trochę majac kaca moralnego, ze tak szybko i średnio elegancko to musiało wygladac. Chwile jeszcze rozmawiamy, ale czuje, ze cos nie tak ze mna. Policzki niemal mi plona, a przez ciało przechodzi raz po raz chłodny dreszcz. Nagrzane auto, lodowate powietrze i tak caly dzień, wsiadanie-wysiadanie, chyba się chlopie zalatwiles. Ide do pokoju, witam sie dziewczynami, w powietrzu wszystkie aromaty świata..będę spal dzisiaj w drogerii. W foliowej torebce, zarówno Panadol jak i 100 ml koniaku w opakowaniu zastepczym. Można kazde z osoba, ale pamiętajcie nigdy razem. Wracam do kuchni robie sobie herbate, mieszam trochę wode by była goraca ale zarazem dalo się wypic haustem. Uzupelniam szklanke koniakiem i wlewam w siebie. Rozchodzi się przyjemna fala ciepla.

Wracam do pokoju, w ofercie na stoliku patrzac po fryzurach dziewczyn, szampon do wlosow blond, ciemnych lub kręconych. Nie znam francuskiego biore najwieksza butelke. W tym miejscu przepraszam mieszkancow Seszeli i Malediwow, za lokalne podtopienia w niedziele z mojego powodu. Stałem i stalem pod gorącym prysznicem, rewelacja… gdy skonczylem moja skora dosłownie parowala. Wygrzalem się za wszystkie czasy. Wracam do pokoju, usmiechajac się, ze los mnie zakwaterowal z trzema dziewczynami. Nie dość, ze zabraly na podróż suszarke do wlosow, to kazda z nich ma swoja wlasna. Biore wiec dwie i susze nimi spodnie. Po drabince wspinam się na swoje łozko. Wysylam whatsappem wszelkie istotne informacje do najbliższych, przeglądam na youtubie filmy z miejsc które jutro chce zobaczyć, odgłosy dziewczyn sa jakby coraz dalej i dalej i dalej… zrywa mi się polaczenie z rzeczywistoscia. Zrywam się nagle, koszulka cala mokra, macam przescieradlo gdzie jest telefon? chyba spadl i się potlukl szlag by to trafil. Dopiero teraz do mnie dociera, ze ktoś w nocy przykryl mnie dwoma kocami, a telefon podlaczyl do ladowania. W pokoju robi się coraz bardziej widno, zaczyna mi się dluzyc w lozku, a zarazem nie chce z niego schodzić, skrzypi wtedy niemiłosiernie i pobudzę spiace dziewczyny. Wpatruje się w sufit, chyba nawet teraz moglbym z pamięci narysować, wszelkie linie rys które na nim się znajdowaly. Ilez można spac? No nic gramole się na dol. Wyjmuje z plecaka kielbase zywiecka, nie mam na nia smaku dzisiaj, wymienie wiec na cos innego w pudle. Najrozniejsze dzemy, w tym z gorzkich pomarańczy – doskonaly. Mój chleb nadaje się już wyłącznie na tosty. Lekkie i przyjemne sniadanie, kawa plus tosty z najróżniejszymi dżemami. Przygotowuje jeszcze trzy male kawy i dwa talerze tostow, by zrewanzowac się dziewczynom z pokoju, za wczorajsza "opiekę". Bez entuzjazmu, nadal spia i to teraz dla nich glowne zadanie sen. Cos mrucza pod nosem, nie zegnam się z nimi jeszcze. Uzgodnilem w rejestracji, ze będę mogl wrocic popołudniu, by skorzystać z prysznica i kuchni. Dzisiaj nareszcie, nigdzie nie musze się spieszyć, kilometrow niewiele, a odlot dopiero około 20.00

Plan na dzisiaj w dużym skrocie - trochę niepotrzebnie dublowałem długimi odcinkami trase, ale trudno było się rozstać, to kradłem tak dużo kilometrow sam na sam z „ONA” ile jeszcze mogłem.


P.S. Terapia pomogla zdrow i pelen wigoru.
Załącznik:
poniedzialek.JPG
poniedzialek.JPG [ 64.32 KiB | Obejrzany 2076 razy ]
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
#43 PostWysłany: 14 Kwi 2017 09:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Sie 2010
Posty: 2635
złoty
Sprawdzam prognozę pogody, deszcz który od godz. 10.00 będzie śniegiem. Zaczynam się smiac jasne…jasne 10.00 - nie kwadrans wcześniej, nie kwadrans później. Jakiez będzie moje zdziwienie, gdy spacerując pod parasolem w deszczu, z nieba zaczna spadac pierwsze wielkie platki sniegu, przypomnę sobie o prognozie, zerkne wtedy na zegarek będzie….. 10.00

Szybki przegląd drog wszystkie sa na zielono http://www.road.is/travel-info/road-con ... tions-map/
Obrazu z kamer niewiele ale warunki wygladaja na bardzo dobre http://vegasja.vegagerdin.is/eng/?xmin= ... min=311640

Wyjezdzam ze stolicy, ruch intensywny na drogach, kieruje się na Hafnarfjörður trzecie co do wielkości miasto na Islandii „prawie” metropolia 26.000 mieszkancow. Dalej droga nr 42 do Seltún Geothermal Area. Nawierzchnie drog sa bardzo dobre, krótkie odcinki droga bez asfaltu sa utrzymane w należytym stanie. Mijam skrzyżowanie z droga nr 417 i odtąd znow jestem sam na sam z „ONA”. Zatrzymuje samochod na brzegu jeziora Kleifarvatn. Pada jeszcze deszcz, ale nie zacina ze wszystkich stron, przyjemnie można spacerować pod parasolem. Plaze nad jeziorem sa tutaj długie, szerokie pokryte drobnymi czarnymi kamieniami.
Załącznik:
plaza.JPG
plaza.JPG [ 125.74 KiB | Obejrzany 2060 razy ]


Cale jezioro jest otoczone przez góry. Żadnych zabudowań, zadnych slupow z przewodami napięcia. Kompletna cisza, zadnego szumu z przejezdzajacych aut, jedynie rytmiczne postukiwanie kropel deszczu o parasol. Można powiedzieć 100% czystej Islandii. Czas ruszac dalej w droge do Krýsuvík. Miejsce to jest trochę magiczne, a trochę jakby stanowi przedsionek piekła. Dookoła unosi się tutaj para wodna z gotującej się wody. Powietrze jest przesiakniete zapachem zgniłych jajek. W oczy na pewno rzuca się pełna paleta odcieni czerwieni i żółci. Krajobraz niemal księżycowy. Dla ułatwienia zwiedzających, wytyczono szlak, barierki, drewniane kładki, tablice informacyjne. Jestem sam mogę bezkarnie spacerować gdzie chce, sprawdzając temperaturę wody bądź kamieni.
ONA + snieg + ..........
Artycjusz napisał(a):
Szczęsciarz, szczęsciarz, szczęściarz :)

Załącznik:
k1.JPG
k1.JPG [ 277.4 KiB | Obejrzany 2060 razy ]

Załącznik:
k2.JPG
k2.JPG [ 255.92 KiB | Obejrzany 2060 razy ]

Załącznik:
k3.JPG
k3.JPG [ 215.62 KiB | Obejrzany 2060 razy ]

Załącznik:
k4.JPG
k4.JPG [ 223.25 KiB | Obejrzany 2060 razy ]

Załącznik:
k5.JPG
k5.JPG [ 256.96 KiB | Obejrzany 2060 razy ]

Załącznik:
k6.JPG
k6.JPG [ 301.52 KiB | Obejrzany 2060 razy ]

Załącznik:
k7.JPG
k7.JPG [ 292.22 KiB | Obejrzany 2060 razy ]

Załącznik:
k8.JPG
k8.JPG [ 284.48 KiB | Obejrzany 2060 razy ]

Załączniki:
9b.JPG
9b.JPG [ 203.49 KiB | Obejrzany 2060 razy ]
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
#44 PostWysłany: 18 Kwi 2017 00:39 

Rejestracja: 25 Wrz 2015
Posty: 116
Loty: 65
Kilometry: 117 974
niebieski
Czekam na zakończenie, oby bez dodatkowych kłopotów
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#45 PostWysłany: 18 Kwi 2017 09:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Sie 2010
Posty: 2635
złoty
Kolejne godziny mijaja na delektowaniu się półwyspem Reykjanes. Z perspektywy czasu sadze, ze jest to dobre miejsce na pierwszy dzień zwiedzania Islandii. Wszystko w pigułce, imponujące gejzery jak np. Gunnuhver, dzikie strome klify jak w pobliżu latarni morskiej Reykjanesviti, spacery miedzy Europa, a Ameryka w Bru Milli Heimsalfa, czy tez wrota piekieł w Krysuviku. Doskonały aperitif przed właściwym daniem. Dla relaksu po odbytej podrozy możliwa wizyta w miejscu które budzi skrajne opinie czyli Blue Lagoon. Trudno jest się rozstać….. Zerkam na ilość kilometrow przejechanych dzisiaj, by paliwa wystarczylo na dojazd do hostelu i późniejszy powrot do wypożyczalni. Ogarnia mnie jakas nostalgia, mysle o wszystkim i niczym. Sercem jeszcze tutaj ale myślami w Polsce. To miał być intensywny weekend i taki był. Nie jadlem wieloryba, nie karmilem z dloni dzikich dorszy, nie widziałem zorzy polarnej - nie ma we mnie zalu, nie czuje się jakby cos wymknelo mi się z rak bezpowrotnie.

Powrot do hostelu szybki i sprawny. Prysznic, zmiana ubran, cieply posiłek, pozegnanie z koleżankami z pokoju. Dojezdzajac do wypożyczalni zaczyna pulsować rezerwa, zjezdzam na stacje benzynowa tankuje 500 ISK czyli 2,5l by kolejny nieszczęśnik dojechal autem chociaż do stolicy bez stresu….wskaznik paliwa pokazuje niemal pełny bak …. oj znamy to znamy. Pracownik oglada bardzo zdawkowo auto, notuje przebieg i zaprasza do transferu na lotnisko. Oczekiwanie na lot upływa w bardzo dobrym towarzystwie ekipy @wolworld którego zarazam wirusem F4free. Odladzanie, start, ostatnie ukradkowe spojrzenia…

STAN LICZNIKA ODBIÓR: 322 154 km
STAN LICZNIKA ZWROT: 323 934 km
POKONANY DYSTANS: 1 780 km

correos napisał(a):
- Będziesz tesknil ?
- Będę
- Wrocisz ?
- Wróce
- Obiecujesz?
- Obiecuję

Załącznik:
1.JPG
1.JPG [ 103.63 KiB | Obejrzany 1931 razy ]

Załącznik:
2.JPG
2.JPG [ 136.44 KiB | Obejrzany 1931 razy ]

Załącznik:
3.JPG
3.JPG [ 127.96 KiB | Obejrzany 1931 razy ]

Załącznik:
4.JPG
4.JPG [ 157.16 KiB | Obejrzany 1931 razy ]

Załącznik:
5.JPG
5.JPG [ 120.69 KiB | Obejrzany 1931 razy ]

Załącznik:
6.JPG
6.JPG [ 254.45 KiB | Obejrzany 1931 razy ]

Załącznik:
8.JPG
8.JPG [ 150.69 KiB | Obejrzany 1931 razy ]

Załącznik:
9a.JPG
9a.JPG [ 86.53 KiB | Obejrzany 1931 razy ]

Załącznik:
9b.JPG
9b.JPG [ 69.1 KiB | Obejrzany 1931 razy ]

Załącznik:
9c.JPG
9c.JPG [ 233.45 KiB | Obejrzany 1931 razy ]

Załącznik:
9d.JPG
9d.JPG [ 173.2 KiB | Obejrzany 1931 razy ]

Załącznik:
9f.JPG
9f.JPG [ 164.95 KiB | Obejrzany 1931 razy ]

Załącznik:
9g.JPG
9g.JPG [ 30.73 KiB | Obejrzany 1931 razy ]

Załącznik:
9h.JPG
9h.JPG [ 81.96 KiB | Obejrzany 1931 razy ]

Załącznik:
xx.JPG
xx.JPG [ 63.59 KiB | Obejrzany 1915 razy ]

Załącznik:
yy.JPG
yy.JPG [ 118.38 KiB | Obejrzany 1915 razy ]
Góra
 Profil Relacje PM off
16 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
#46 PostWysłany: 26 Kwi 2017 11:53 

Rejestracja: 08 Lut 2012
Posty: 706
złoty
świetna relacja - fajnie napisana, dużo ciekawych i pomocnych faktów 8-) 8-) 8-)
_________________
Image

https://www.youtube.com/watch?v=cNfBn4Fn1Hw
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#47 PostWysłany: 17 Maj 2017 14:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Paź 2014
Posty: 154
niebieski
Super relacja.
Mieszanka pięknych, surowych krajobrazów Islandii i Twojej narracji dała nadspodziewanie dobry efekt.
Czekam na kolejne :D.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#48 PostWysłany: 30 Sie 2017 11:04 

Rejestracja: 06 Lip 2016
Posty: 20
Loty: 14
Kilometry: 113 889
Czy Islandia jest kobieta powiem Ci za 3 tygodnie :D
Relacja - rewelacja.
Co prawda w mojej glowie troche inna trasa planowana,
ale na pewno zaczerpnalem tu kilka pomyslow. Dzieki.
_________________
Moje relacje:
Nowa Zelandia - https://www.fly4free.pl/forum/instalandscape-jak-zakochac-sie-w-nowej-zelandii-w-2tyg,217,116265
Islandia - https://www.fly4free.pl/forum/islandia-jesienna-deszcz-zorza-polarna-i-chinczycy,1507,122468
Góra
 Profil Relacje PM off
correos lubi ten post.
 
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 48 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
cron
phpBB® Forum Software © phpBB Group