Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 48 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
#21 PostWysłany: 07 Kwi 2017 18:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Sty 2017
Posty: 5
jeżeli Islandia jest kobietą to wychodzi na to, że jestem lesbijką :lol: to była miłość od pierwszego wejrzenia, bo jak można jej nie kochać? ;) fajna relacja, wyciągnęłam już z niej kilka "szpilek", które wpisuje na listę do zwiedzenia ;) no i z niecierpliwością czekam na dalszą część relacji :)
Góra
 Relacje PM off
correos lubi ten post.
 
 
#22 PostWysłany: 08 Kwi 2017 00:58 

Rejestracja: 25 Wrz 2015
Posty: 125
Loty: 67
Kilometry: 121 216
niebieski
Dalej czytam z przyjemnością, jak zwykle nocą, tak już mam i tak pozostanie
Góra
 Relacje PM off
correos lubi ten post.
 
 
#23 PostWysłany: 08 Kwi 2017 22:16 

Rejestracja: 03 Paź 2014
Posty: 48
Nie ma wiecej? Weekend jest a te wpisy tak człowieka wciągają ze tu wchodzi i sprawdza czy jest coś dalej...załóż bloga . Fajnie piszesz, podróżuj jak najwiecej i opisuj , moze nawet e-book bys napisał ....


Sent from my iPad using Tapatalk
Góra
 Relacje PM off
correos lubi ten post.
 
 
#24 PostWysłany: 09 Kwi 2017 20:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Kwi 2017
Posty: 20
będzie będzie bo o nas jeszcze nic :)

-- 09 Kwi 2017 20:07 --

będzie będzie bo o nas jeszcze nic :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#25 PostWysłany: 10 Kwi 2017 07:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Sie 2010
Posty: 2710
złoty
Podziekowania dla osob motywujących do dalszego pisania. Ten weekend to czas dla rodziny, zadnych komputerow, relacji czy tez wirtualnego podróżowania. Chwytliwe nagłówki hit, super hit nie sprawiają, ze mam wrazenie, ze cos mi ucieklo. Z wiekiem stalem się cierpliwy będzie kolejna promocja, kolejny kierunek....relaks. Przede mna o wiele trudniejsze zadanie w nablizszych dniach…Wielu forumowiczow w tym ja, narzeka na Raiffeisen i ich program gromadzenia punktów Wizzair. Proszę mi wierzyc, to naprawdę nic w porównaniu z programem lojalnościowym który każdy facet z obraczka, prowadzi u swojej Żony. Tutaj sa słynne plusy dodatnie, plusy ujemne, saldo konta może zostać wyzerowane przez nieopatrzny ruch, nie ma możliwości przesuniecia zgromadzonych punktów na inny termin, ogolnie jakbys się nie staral nie licz, ze osiągniesz odpowiednik poziomu platyny czy HON na F4free. Troche walka z wiatrakami ale skoro już 20 kwietnia mój dwudniowy wypad na Sycylie, trzeba podjąć działania by najlepsza z Żon, na sama myśl, ze mnie znow nie będzie …… /tutaj niech każdy wstawi co mu pasuje/

Wracam do samochodu, na parkingu organizuje maly ekshibicjonizm. Zamiana mokrych spodni na suche, ku mojemu rozczarowaniu moje bokserki nie budza zadnego zainteresowania. Może kolor niezbyt jaskrawy, może nogi nieogolone, a może jedno i drugie. Ostatni etap dzisiejszego dnia 230km Olis Hella - Brúarhlöð – Gullfoss Falls – Geysir – Þingvellir national park – Reykjavík. Rzut oka na zegarek, rzut oka na papierowa mape która odebrałem wczorajszego dnia wyrabiając karte Olis, by sprawdzić ewentualne korekty trasy która proponuje nawigacja. Szelmowski uśmiech, blysk w oku, sa realne szanse by jadac nawet relaksacyjnie calosc trasy pokonać jeszcze gdy będzie widno.

Olis Hella to nie jest żaden obiekt majacy jakakolwiek wartość turystyczna, to jedynie duza stacja benzynowa. Podjezdzam pod dystrybutor, kilka ruchow na wyświetlaczu i w baku jest 2000ISK benzyny więcej. Przeparkowuje samochod by nie blokować dystrybutora, zarzucam plecak na ramie, trzeba się nieco ucywilizować. Łazienka jest czysta, sprawę trochę komplikuje, ze umywalka jest niewielka i kran bardzo nisko. Z plecaka wyjmuje swieza koszulke, ciepla wode przelewam kubkiem do termosa, wygladajac nieco pokracznie myje glowe, splukujac woda z termosa glowe. Efekt zadowalający sam czuje się zdecydowanie lepiej, a zarazem udało mi się nie zachlapać podłogi. Przy kasie podaje karte lojalnosciowa, kasjer przejezdza nia przez terminal, mogę do woli korzystać z kawy. Po nocy i dniu za kolkiem zrobiłem się glodny. Posilek nie jest wykwintny pajda chleba i jeszcze wieksza pajda zoltego sera wszystko zalane dwoma wielkimi kubkami kawy z syropem orzechowym i waniliowym. Slodkie okrutnie ale chce mi cukru. Jest wigor jest moc.
Załącznik:
kawa.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#26 PostWysłany: 10 Kwi 2017 10:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Sie 2010
Posty: 2710
złoty
Dotychczasowa trasa przebiegala glownie wzdłuż wybrzeża. Teraz trzeba będzie skrecic w glab wyspy. Pomny uwag forumowiczow dotyczących zmiennych warunków na wyspie sprawdzam kamerki drogowe na trasie. Slonce, zadnych sladow sniegu na drogach. Bardzo polecam korzystanie z wifi na stacjach Olis, sygnal jest bardzo silny. Posylam najbliższym czesc dotychczasowych zdjęć, informuje o najbliższych planach i trasie przejazdu. Wsiadam do samochodu, tu mnie gniecie, tam uwiera, tu znow niewygodnie. Tak…człowiek pojadł, popil, umyl się i zaczyna wybrzydzać, cos co do tej pory pasowalo teraz nie pasuje. Lepsze jest wrogiem dobrego, nic nie zmieniam w regulacji, ruszam i po paru kilometrach, okazuje się, ze fotel ponownie się ulezal. Przejezdzam most na rzece jeszcze kilka kilometrow i będę zegnal droge nr 1. Skrecam w prawo w droge nr 30, początek jest obiecujący, nawierzchnia bez zarzutu, za oknami rowniny, rowniny, rowniny w oddali majaczą osniezone szczyty. Zblizam się do kanionu Brúarhlöð na rzece Ölfusá. Bardzo przyjemne miejsce, woda przepływa tutaj przez bardzo oryginalnie uformowane skały. Skacze nieco po skałach, z jednej strony na druga, woda jest lodowato zimna. Skały nie sa porosniete mchami, nie jest wiec slisko i można pozwolić sobie na odrobine beztroski. Zdejmuje buty i na chwile zanurzam stopy w silnym nurcie, zimno….
Załącznik:
1.JPG

Załącznik:
2.JPG


-- 10 Kwi 2017 10:53 --

Jeżeli jedziesz samochodem bez wykupionego ubezpieczenia od uszkodzenia lakieru, zdecydowanie zrezygnuj z dalszego odcinka jazdy w kierunku Gullfoss. Mijajac skrzyżowanie z droga nr 358, wita Cie duza niebieska tablica wykrzyknik w trojkacie, ograniczenie predkosci, oraz gravel road ahead. Ja ten odcinek nazwalem sciana płaczu. Być może tak pechowo trafiłem, jest sobotnie popołudnie z piekna pogoda, ruch kolowy przy glownych atrakcjach wyspy jest bardzo nasilony. Na Islandii funkcjonuje dużo firm mających w ofercie, przejazdzki autami po interiorze. Nadwozie VW Transportera lub Opla Zafiry osadzone na gigantycznych oponach. Nie wiem jak oni sa rozliczani z pokonanej odleglosci? zaliczonych atrakcji? mimo ograniczenia predkosci, rozpędzeni pokonują ten odcinek. Pozostali kierowcy jak mogą zjezdzaja na bok. Droga jest waska co chwile uciekam jak mogę na bok by zachować bezpieczna odleglosc do wymijania. Slysze odgłos drobnych kamieni uderzających o karoserie. W lusterku wstecznym widze kierowcow wysiadających z aut by obejrzeć ewentualne uszkodzenia lakieru. Dojezdzam do skrzyżowania z droga nr 35 odtad nawigacja nie jest potrzebna. By trafic do wodospadu Gullfoss wystarczy jechać za kolejnymi autokarami. Parking przed wodospadem jest pelen samochodow, niesamowity tlok zarówno aut jak i ludzi. Islandia pada ofiara własnego sukcesu. Nie jest przygotowana na taki nawal turystow, kobiety stoja w długich kolejkach do toalety, mezczyzni rozwiazuja swoje problemy w plenerze. Zastanawia mnie jak miejscowe spoleczenstwo rozwiaze ten problem. W moim odczuciu nie warto odkladac terminu wyjazdu na Islandie na odlegle lata. Mam nadzieje, ze nie zbudują szybko infastruktury, płatne parkingi, bilety wstępu. Warto się nia cieszyc teraz poki jest surowa i dzika. Jestem czescia tego tłumu, powoli przesuwam się po schodkach by zobaczyć wodospad, później mozolnie czekam az zwolni się miejsce tuz przy barierce by moc patrzec bez kilku rzedow plecow przed moimi oczami. Czy robi wrazenie, jeśli to Twój pierwszy wodospad to na pewno. Jeżeli kolejny efekt jest mniejszy. W wikipedi można latwo odnaleźć wymiary, ilość przeplywajacej wody. Efekt dla mnie to szum spadającej wody, unoszaca się mgielka. Dla mnie ta chwila może trwac zdecydowanie dluzej. Chce się tu być.
Załącznik:
a.JPG

Załącznik:
b.JPG

Załącznik:
c.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#27 PostWysłany: 10 Kwi 2017 11:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Sie 2010
Posty: 2710
złoty
Wyjezdzam z parkingu. Jedynie kilka kilometrow dzieli mnie od Geysir Strokkur. Krotki odcinek droga nr 35, dokladna lokalizacje zdradza nagly unoszacy się slup wody/pary wodnej. Sytuacja analogiczna do Gulffoss, parking pelen samochodow, ogromne autokary probujace manewrować w tym tloku. Krece autem jedno kolko nie znajdując wolnego miejsca, przy kolejnym kolku dostrzegam wyjezdzajace auto, błyskawicznie ustawiam się w pobliżu wlaczajac kierunkowskaz, po chwili pojawiają się następni chętni na to miejsce. Gasze silnik, zarzucam plecak na ramiona, pierwszy wyczuwalny element zmienia się zapach powietrza. Dookoła bardzo dużo ludzi którzy zastygają z aparatami w dłoniach oczekujac na erupcji. Spaceruje po okolicy, tu cos dymi, tu cos bulgocze, nagle wrzawa kto był cierpliwy uchwycil moment strzalu. Chodze bez celu trochę w gore trochę w dol. Zagladam w miejsca które widział raz jeszcze i kolejny. Znajduje suche miejsce zdejmuje plecak, podkładam go pod cztery litery. Z termosu ulewam kubek kawy, w oczekiwaniu na strzal zastygam i ja. Nie musze być specjalnie cierpliwy po może 5 minutach mogę wykonać pierwsze fotografie. Po kilkunastu kolejnych minutach kolejne i kolejne. Autokary jakby fala zaczynają odjezdzac, zauważalnie ubywa ludzi jeszcze ruszam na obchod okolicy, ciesząc się możliwości zrobienia zdjęć bez tlumow ludzi w tle. Ostatnie spojrzenie na zdawaloby się zwykle oczko wodne, woda zaczyna się zachowywać jak w czajniki bezprzewodowym, powierzchnia zaczyna się marszczyć, babelki więcej babelkow i salwa. Trzymaj się rzekl Strokkur, trzymaj się skinalem glowa.
Załącznik:
a.JPG

Załącznik:
b.JPG

Załącznik:
c.JPG

Załącznik:
d.JPG

Załącznik:
e.JPG

Załącznik:
f.JPG

Załącznik:
g.JPG

Załącznik:
h.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#28 PostWysłany: 10 Kwi 2017 13:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Sie 2010
Posty: 2710
złoty
Z gejzeru Strokkur do Þingvellir można wybrać kilka wariantów drogi. Ja zdecydowałem się na droge nr 35 pozniej na skrzyżowaniu skrecam w droge nr 36 prowadzaca już do samej stolicy. Þingvellir miejsce wyjątkowo istotne dla historii kraju. To tutaj zbierał się parlament, to tutaj można „skakać miedzy Europa a Ameryka”. Cala okolica jest czytelnie oznaczona, skrecam w droge nr 361 by pozostawić samochod na parkingu. To ostatnie miejsce z mojej listy na dzisiaj. Otwieram wszystkie drzwi w samochodzie, wyjmuje z bagażnika koc zawinięty w folie. Układam na trawie i robie maly piknik. Stopy bez ciężkich butow mogą wreszcie dluzej odpocząć. Resztka kawy z termosu, pieczywo zolty ser, monotonna dieta na dzisiaj. Odprowadzam, wzrokiem leniwie przesuwające się na niebie chmury. Sprzatam caly majdan do bagażnika i ide pospacerować po okolicy. Moje debiut „bez wizy w Ameryce”.
Załącznik:
1.JPG

Załącznik:
2.JPG

Załącznik:
3.JPG

Załącznik:
4.JPG

Załącznik:
5.JPG

Załącznik:
6.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#29 PostWysłany: 10 Kwi 2017 14:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Sie 2010
Posty: 2710
złoty
Droga z Þingvellir do stolicy, jest wygodna. Asfalt jest utrzymany z nalezytym stanie. Przybywa aut, jedzie sie wolno ale bez korkow. Mam jeszcze troche sil, parkuje samochod w poblizu "Słonecznego podróżnika" - rzeźby ktora ma symbalizowac łodz wikingow. Cieple powietrze przecinaja nagle podmuchy lodowatego wiatru, ciezkie olowiane chmury sa coraz wyrazniej dostrzegalne na horyzoncie. Czy to Bielsko Biala czy tez Islandia, jest to jasna zapowiedz naglej zmiany pogody. Spaceruje po stolicy, dobrze, gdy cos budzi jakies sprecyzowane emocje. Mnie stolica ani nie przyciaga ani nie odpycha, kompletnie nie jestemn w stanie powiazac z nia jakichkolwiek emocji. Ot bylem zobaczylem i powtorzyc nie mam zamiaru. Zdecydowanie blizsze sa mi okolice z mniejszym stezeniem betonu na km kwadratowy. Obchodze moj granatowy domek na kolkach, zagladam pod maske, jak sie przedstawia sprawa poziomu plynow ustrojowych, ogledziny wypadly bardzo pozytywnie. Dzielnie mi dzisiaj sluzyles. Ponad 900 km tego dnia, klepie go lekko po dachu no mały dales rade i Tobie i mnie przyda sie juz na dzisiaj odpoczynek
Załącznik:
1.JPG

Załącznik:
2.JPG

Załącznik:
3.JPG

Załącznik:
4.JPG

Załącznik:
5.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#30 PostWysłany: 10 Kwi 2017 19:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Kwi 2017
Posty: 20
Z samą stolicą mam podobnie. Ni to ziębi ni to grzeje. Zastanawiam się jak była by postrzegana bez charakterystycznych budynków tj Harpa i Kościoła Hallgrimskirkja
Góra
 Relacje PM off  
 
#31 PostWysłany: 10 Kwi 2017 20:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Gru 2014
Posty: 603
Loty: 162
Kilometry: 202 478
srebrny
Reykjavik jest tak mało atrakcyjny na tle całości piękna Islandii, jak Oslo na tle Norwegii.

Ale żeby nie odbiegać od tematu relacji, czytam, śledzę, czekam na ciąg dalszy i ciesze się, że ambitny plan udało się zrealizować. ;)
_________________
http://www.zb-szwoch.pl

=> Føroyar 2019 <=
Góra
 Relacje PM off
Kić lubi ten post.
 
 
#32 PostWysłany: 11 Kwi 2017 11:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Sie 2010
Posty: 2710
złoty
Wchodze do pokoju, trwaja obrady okrągłego stolu, przelot moich wspollokatorek był bardziej „kombinowany” Francja - Anglia kilka dni pobytu - Islandia. Burza mozgow jak rozliczyć wspólne wydatki, czesc w euro, czesc w funtach, a czesc w koronach. Lubie cyfry zawodowo, ale przy takim poziomie ich negatywnych emocji nawet nie proboje im pomoc. Przez kuchnie przewijają się kolejni lokatorzy Capital Inn. Dzien na pieczywie z serem, warto wrzucić w siebie cos cieplego. Szperam w pudle z wystawionym jedzeniem, cebula jest, czosnek jest, zwiedle pieczarki sa, ziemniakow nie ma ale na to poradzimy. Na pozna kolacje będzie dzisiaj „Barszcz biały” aromat i smak identyczny z naturalnym, marketingowy bełkot atakuje z opakowania torebki. Wyzej wymienione trafiają na patelnie otwieram dodatkowo paczke parowek i robie grzanki z chleba. Plus/minus woda na oko, mieszanie zawartości torebek. Kto zaliczyl akademik w swoim zyciu, proporcje wszelkich produktów jedzeniopodobnych ma opanowane, jak bardzo rozcienczyc by nadal było jadalne. Zapytuje grupe młodych turystow z Hiszpanii, czy maja ochote na zupe – Qué? Ich spojrzenie mowi jasno – dawaj. Oj… dzieci dzieci gdyby to był jeszcze domowy kiszony barszcz, wedzonka, młode ziemniaczki i zielony koperek to byscie drodzy Hiszpanie ciągnęli zapałki który z was wylize garnek. Kolejny raz przekonuje się, ze nocleg w „kibucu” to calkiem ciekawy pomysl. Jestem najsłabszy w angielskim w tym towarzystwie, musze się podpierać google translatorem. Zarywamy kawalek nocy wspominając podroze które sa za/przed nami, wymieniamy własne spostrzeżenia na temat spraw którymi zyja nagłówki informacji. Z perspektywy młodego Hiszpana slowo Kaczynski, Schetyna, KOD itp. może być rownie dobrze nazwa lokalnie produkowanego traktora. Na koniec wymieniamy się kontaktami correos@.... Que?? Jeżeli w jeden dzień mogę nabic tyle km na Islandii to w dwa miesiące po Hiszpanii jeszcze w czasach studenckich… Hiszpanie znam lepiej niż Polske, a każdy z regionow laczylo poszukiwanie poczty by wyslac kartki do domu. Moje własne szybkie skojarzenie ze słowem podroze to correos i tak już zostało na f4free.

[quote="Artycjusz"]@correos ! Witaj w domu! Meldunek przyjety, mam nadzieję że cały i zdrowy, parę razy w minionych dniach przypomniałem sobie o Tobie widząc pogodowe newsy z Islandii, ale zdaje się wróciłeś i cały i szczęśliwy.[quote]

Cala noc pada deszcz, oczekiwanie, ze na Islandii deszcz się „wypada” to nieporozumienie, przez nastepna dobe oraz kolejna, jest deszcz, ulewa, mzawka, snieg, sniezyca. @Artycjusz już niebawem miałem poznac Islandie w Twoim wydaniu i niejednokrotnie tez przypominałem sobie o Twoich wpisach. Motywacja o poranku jest delikatnie powiedziawszy srednia. Przeciagam czas pod kocem jeszcze trochę i jeszcze, stop ! czas się brac do zycia. Robie co niezbędne, m.in. dokonuje zaboru mienia tj. „pożyczam niemal cala rolke papieru z toalety”. Przerabialem to kiedys w swoim 20 letnim aucie dawno temu, ulewa, wilgoc na ciuchach, brak klimy, rowna się parowanie szyb. Trzeba mieć czym to ogarniać. Przebiegam do auta w zasadzie już jestem mokry.

Trasa na dzisiaj
Załącznik:
trasa.JPG


Cieszy mnie, ze mimo warunków za oknem samochodu, jade w swietle dnia, ONA odkrywa przede mna kolejne swe sekrety. Swiadomie rezygnuje z przejazdu płatnym tunelem i skrecam w droge nr 47, opłata za przejazd pewnie jest nizsza niż koszt wypalonego paliwa by objechać dookola fiord. Widoki przekonują mnie o dokonaniu właściwego wyboru. Deszcz zamienia się w mzawke, co odcinek zatrzymuje samochod by podziwiać widoki, poodychac powietrzem które pachnie oceanem, trawa mchem, deszczem wszystkim naraz. Sporadyczne zabudowania, zadnych samochodow – podoba mi się tutaj.

Załącznik:
1.JPG

Załącznik:
2.JPG

Załącznik:
3.JPG

Załącznik:
4.JPG

Załącznik:
5.JPG

Załącznik:
6.JPG

Załącznik:
7.JPG

Załącznik:
8.JPG


Wracam na droge nr 1, sprawny dojazd do Borgarnes przerywa remont mostu, zatrzymuje się na srodki mostu w oczekiwaniu na zielone swiatlo. W karoserie zaczynają uderzać pierwsze podmuchy silnego wiatru. Cisza cisza i nagle samochod zaczyna się kolysac i tak w kolko. Zatrzymuje się na stacji benzynowej, dolewam paliwa, sprawdzam stan drog, tankuje termos kawa. Zielone kolory zaczynają zanikac, ustepujac pomarańczowemu i niebieskiemu. Kieruje się na zachod droga nr 54 na Snaefellsjoekull National Park. Tutaj przezywam swój pierwszy „chrzest” na Islandii. Pada coraz intensywniej, spodnie mam juz cale przemoczone, nie ma sensu ich zmieniac na suche jeśli za chwile spotka je dokladnie taki sam los jak poprzednie. Wieje już bardzo mocno, a przy tym pojawiają się podmuchy które bez problemu potrafią zachwiać stojącym mezczyzna. Nie zbliżam się już do krawędzi klifów. Fale wsciekle zaczynają atakować brzeg. Piekny spektakl walki wody z kamieniem. Co musi czuc człowiek bedac tam w wodzie. Brrr . Na odcinku miedzy Arnarstapi – Hellnar – Londrangar wykonano sporo tarasow widokowych oraz drewnianych kladek dla zwiedzajacych okolice pieszo. Korzystanie z nich teraz jest bardzo utrudnione by nie powiedziec niemozliwe. Wiatr jeszcze bardziej się zmaga. Z trudem zaczynam isc pod wiatr.
Załącznik:
1.JPG

Załącznik:
2.JPG

Załącznik:
4.JPG

Załącznik:
6.JPG

Załącznik:
7.JPG

Załącznik:
8.JPG


Kolejna czerwona szpilka w nawigacji wbita na jaskini Vatnshellir, przy drodze znajduje się maly parking zjezdzam by się na nim zatrzymac, kolysze już Toyota mocno na boki, wiatr z tyłu wiec przeparkowuje jeszcze samochod by stać przodem do wiatru. Wysiadam z auta, drzwi zamykają się same. Podchodze do prowizorycznej budki, która zaczyna wyraźnie mocno drgac na wietrze. Jaskinia zamknieta z powodu warunków atmosferycznych nie będzie organizowanego zejścia na dół. Zaczynam pod nosem zlorzeczyc, jakie cholera znaczenie ma pod ziemia, czy na gorze wieje. Probuje chociaż wejść do ogolnodostepnej części. Schodze dosłownie kilka metrow w dol do jamy która jest jakby przedsionkiem wlasciwej jaskinii. Tutaj jest zdumiewająco spokojnie, nie czuc podmuchow wiatru jest tez wyczuwalny ciag cieplejszego powietrza. Spedzam tam dosłownie 5 – 10 minut. Zdumiewajaca jest natomiast zmiana jaka zaszla na gorze wiatr się jeszcze nasilil, ale zrobilo się niesamowicie zimno, na policzkach czuje jak zaczynają mnie piec od wiatru i zimna. Nasuwam czapke najniżej jak mogę, glowe chowam się w kołnierz. Wsiadam do auta, z plecaka wyjmuje ciepla bluze, oraz cienki polar wszystko to upycham pod kurtke. Wygladam jak jak ludek z logo Michelin albo postacie z bajek Sigma i Pi. Odpalam silnik, wlaczam nadmuch, na stopy by chociaż trochę ogrzać nogi w przemoczonych spodniach, to powoduje parowanie szyb. Zaczyna się kolowrot, nadmuch, wycieranie szyb papierem toaletowym i tak w kolko nadal jest mi bardzo zimno.
Załącznik:
a.JPG

Załącznik:
b.JPG

Załącznik:
c.JPG

Załącznik:
d.JPG


Pocieszam się, ze został mi ostatni punkt na mapie - Djúpalónssandur beach i będę już po drugiej stronie polwyspu, a tam już nie będzie tak wialo. Przez kregoslup przebiegl pierwszy zimny prad, jade bardzo wolno i dostaje taki strzal wiatru z boku, ze auto zmienia pas. Zaciskam z całej sily rece na kierownicy czując jak bardzo auto chce zjechać na lewy pas, kolejny silny strzal i znow jestem na lewym pasie bez względu jakbym silno nie trzymal kierownicy. Irytujace najbardziej w tym wszystkim jest to, ze nie mogę przewidzieć kiedy kolejny raz dmuchnie. Loteria. Widze strzalke Djupalon parking. Przez myśl przechodzi by zjechać i na chwile przeczekać. Jade bardzo wolno, a mam wrazenie, ze moje auto to gumowa lalka w pysku psa który nia miota wedle własnego kaprysu. Analogicznie do sytuacji z jaskinia parkuje auto przodem do wiatru. Wysiadam na wprost tablic informacyjnych, wykonuje jedno pamiątkowe zdjecie, postanawiam pojsc w kierunku tarasu widokowego na plaze wykonuje drugie zdjecie i od tej chwili już niewiele zależy ode mnie. Wiatr jest tak silny, ze 85 kg miesa nie i jest w stanie zrobić kroku, w pierwszej chwili jest to nawet zabawne, ze chcesz zrobić krok do przodu i natrafiasz na niewidzialna sciane, myślisz obrócisz się tylem to będzie latwiej nic z tych rzeczy jak stales tak stoisz. Zwijam się niemal w klebek i wracam do auta, temperatura spada jeszcze mocniej i to dosłownie czujesz jak z kazda minuta mocniej. Zaczynaja sztywnieć spodnie. Sam zaczynam na siebie klnąć jak idiotycznym pomysłem był zjazd na parking tutaj. Wiatr napotykając pionowy klif dostaje niemal szału. Wracajac na glowna droge, slysze jak przycieram felga/karoseria ulozone wzdłuż drogi kamienie.

Załącznik:
aa.JPG

Załącznik:
bb.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez correos 11 Kwi 2017 14:08, edytowano w sumie 3 razy
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
 
 
#33 PostWysłany: 11 Kwi 2017 13:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Mar 2015
Posty: 45
Loty: 22
Kilometry: 35 530
Dzięki za super relację - tylu oblicz Islandii nie miałam okazji odkryć, dzięki Twoim opisom choć na chwilę można tam wrócić. Z niecierpliwością czekam na kontynuację!
Góra
 Relacje PM off
correos lubi ten post.
 
 
#34 PostWysłany: 11 Kwi 2017 14:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Sie 2010
Posty: 2710
złoty
Było zle, robi się fatalnie, wjezdzam w sniezyce. Mailem przekonanie, ze kolce ulatwiaja jazde w zimie. Ale na swiezym puchu auto zaczyna się slizgac jeszcze bardziej. Nie wiem co mna motywowalo, ze sadzilem ze po drugiej stronie polwyspu będzie spokojnie. Wieje tak samo ale w gratisie dostaje od natury jeszcze snieg. Zaczynam odczuwać niepokoj. Dojezdzam do Hellisandur, posrod miotanych na wszystkie strony platkow sniegu dostrzegam logo stacji benzynowej N1. Kilku mężczyzn, kreci się wokół auta, mysle takich wariatow jak ja jest jednak więcej. Moja uwagę przykuwa, ze kreca oni drzwiami na wszystkie strony, w gore w dol na boki. Wybita szyba, wyrwane zawiasy, uszkodzona karoseria, nawet nie chce myslec ile to może kosztowac bez ubezpieczenia. Ciekawa sytuacja ma miejsce pare kilometrow dalej. Dostrzegam auto jadace z naprzeciwka, ja się zatrzymuje, on się zatrzymuje. Obserwujemy siebie niczym podczas pojedynku. Jedzie moim pasem widocznie boi się podmuchow wiatru które mogą go wyrzucić z jego pasa poza droge. Mrugamy na siebie nawzajem. Troche zajmuje nam wyminiecie siebie. @Artycjusz masz racje, ONA potrafi bardzo szybko nauczyć człowieka pokory.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#35 PostWysłany: 12 Kwi 2017 23:24 

Rejestracja: 25 Wrz 2015
Posty: 125
Loty: 67
Kilometry: 121 216
niebieski
Nadal czytam z zaciekawieniem i mam nadzieję, że we wrześniu pogoda będzie lepsza, choć kobieta kapryśna bywa
Góra
 Relacje PM off  
 
#36 PostWysłany: 13 Kwi 2017 00:16 

Rejestracja: 30 Maj 2012
Posty: 195
niebieski
Spokojnie, we wrześniu będzie lepsza - to znaczy rozpiętość opcji skrajnych będzie mniejsza.
Minionego września chodziłem w godzinach południowych w krótkim rękawie, ale już w październiku zdarzało nam się pruć po śniegu na -13 stopniach, choć w słońcu. Niemniej wrzesień bardzo lubię. Correos i tak "zaliczył" bardzo łaskawe oblicze zimowej wiedźmy (znaczy się tej, no, kobiety), jakby zaczął wyprawę z malutkim (dobowym/dwudobowym) przesunięciem, to - skoro na tych zdjęciach walczył z zimnem - dwa dni później nie rozgrzałby się już nawet marzeniami o powrocie ;)
Ale pocieszam się, że wrócił cały, jak na te akurat dni i mordercze tempo, to aura którą widzę na zdjęciach wskazuje na sporo, SPORO!, szczęścia. Całe szczęście ;)
Ale dreszczyk emocji jest, czekam, czekam na następne odcinki.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#37 PostWysłany: 13 Kwi 2017 00:55 

Rejestracja: 03 Paź 2014
Posty: 48
Rzeczywiscie emocje trzymają, fajnie znowu czytać i oglądać zdjęcia, i super ze juz niedługo następna wyprawa ....bo to uzależnia...:)


Sent from my iPad using Tapatalk
Góra
 Relacje PM off
correos lubi ten post.
 
 
#38 PostWysłany: 13 Kwi 2017 09:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Sie 2010
Posty: 2710
złoty
Plan na teraz dotrzeć do Stykkishólmur, bardzo zaluje, ze nie ma przejrzystego nieba i dobrej widoczności. Droga wiedzie przez wyjątkowo malownicze zakątki Islandii. Paradoksalnie to takie miałem wyobrażenie o Islandii, bialo, surowo, brak ingerencji ludzkiej reki w krajobraz. Droga długimi odcinkami prowadzi samym brzegiem ladu, kolejne mosty sprawiają, ze rozgladajac się na boki jesteś pośrodku, srebrno grafitowego oceanu. Nie zatrzymuje się na żadne zdjęcia, jade powoli, już żadne auto z naprzeciwka nie przetnie bieli drogi. Niestety nie będę miał dane poznac na tej wyprawie jak wygląda teraz polnoc, ale przypuszczam, ze w moich oczach będzie bardziej malownicza od południa. Na nawigacji powiększam mape, bez problemu znajduje stacje benzynowa Olis. Nie jestem typem gadzeciarza, trudno szukac w moim ekwipunku, kosmicznych tkani, obuwia etc. Na wyprawe zabrałem zwykla kurtke z Lidla wg gazetki miała być nieprzemakalna, nie przepuszczać wiatru, a dodatkowy polar miał zapewniać komfort podczas chlodow. Powiem Wam, ze to było calkiem sensownie wydanych kilkadziesiąt złotych. Wszystkie ciuchy pod kurtka sa suche i zaluje, ze nie kupiłem takich spodni, lub czegos co zakłada się na spodnie i chroni od deszczu. Woda sciekajac z kurtki dodatkowo wsiąka w i tak kompletnie mokre spodnie. To będzie mój najbliższy zakup. Nalewam sobie dwa kubki kawy, bardziej by teraz ogrzać dłonie niż pic.. W telefonie sprawdzam stan drog, mój plan widze, ze już się „wysypal„ zamierzałem jechać do Búðardalur i stamtad skrecic w droge nr 60 na południe. Widze czerwony kolor drogi na tym odcinku nieprzejezdna. Wracac, ta sama droga kompletnie mi się nie uśmiecha. Można troche wrocic, i pojechać na południe droga nr 56 swieci na niebiesko „slippery”. Zaczynam się trochę bic z myślami, drogi sa na bieżąco aktualizowane, nie wiem na podstawie informacji kierowcow, obrazu kamer ale oddaje dość na bieżąco sytuacje. Jadac do Hellnar, pamietalem zjazd na droge nr 56 ale tam były osniezone szczyty, a dojezdzajac do Stykkishólmur znow był góry u wylotu drogi. Planujac trase, sprawdzałem poszczególne odcinki na street view, ale drogi nr 56 nie ogladalem. Przesuwam „chlopka” po trasie kawalek po kawałku, wygląda, ze jest płasko powinienem dac rade Yarisem. Na stacji poza mna i osoba z obsługi nie ma zywej duszy, zerkamy na siebie ukradkiem, raz, drugi, meczaca jest taka cisza. Bardziej asertywna okazuje się dziewczyna, standard pogoda, skad jestem, jak się podoba. @Artycjusz wg jej opinii taka zima to nie zima i ogolnie w tym roku to nie było zimy. Nawet nie zgaduje jak wygląda zima kiedy jest prawdziwa zima. Chyba facet grzejący dłonie na kubkach kawy, musial komicznie wygladac bo otrzymałem w prezencie pudelko gorących frytek. Siegam po portfel, nie trzeba… slysze. Czy Ci ludzie tutaj tacy sa? Nie zepsuci przez komercje, pogon za pieniadzem? Zegnamy się z uśmiechem i w droge, dojezdzam do drogi nr 56 i widze nadjezdzajacy samochod, wolalbym by to była jakas corsa lub panda niż SUV. Wysiadam z auta macham, SUV się zatrzymuje:
- da się przejechać?
- tak
- ale nie tym, tylko moim?
- tak
Średnio rozmowny… Dziekuje, wsiadam w moja Yariske i do dziela. Jak się tutaj potrafi pogoda zmienić na kilku kilometrach, mam kilka odcinkow z śniegiem, później bloto pośniegowe by w końcu wjechać w deszcz. Poszlo gładko, humor dopisuje. Jadac dostrzegam, stado koni zbite w ciasny krag. Zatrzymuje auto, grzebie w plecaku za chlebem, wyjmuje pokazna pajde, konie zaczynają mi się bardziej uważnie przygladac, co ten dziwny homo sapiens robi w tym deszczu. Przeskakuje przez row i podchodzę do ogrodzenia. Mnie nakarmili, to ja chociaż nakarmię konie, niech dobra karma wroci. Troche to nieporadnie mi idzie, teraz już wiem @wolworld konie karmi się z otwartej dloni.
Załącznik:
1.JPG

Załącznik:
2.JPG

Załącznik:
3.JPG


Przejazd do Borganes droga która już znam bez zadnych sensacji. W Borganes by nie jezdzic dwukrotnie ta sama droga kieruje się na droge nr 1, a później droge nr 50 na Deildartunguhver, a dalej droga nr 518 na Barnafossar. Wracac będę po drugiej stronie rzeki Norðurá i szeregu jej doplywow. Pogoda się poprawia lekka mzawka pozwala szybciej pokonywać kolejne kilometry, mimo niedzielnego popołudnia, ruch na drogach niemal całkowicie zamarl. Mam „Ją” tylko dla siebie. Deildartunguhver to największe gorace zrodlo w Europie. Zdjęcia na google wygladaja zachecajaco, ja natomiast jestem nieco rozczarowany. Podjezdzajac wita mnie wolno spacerujący wielki pies. Wysiasc nie wysiasc, sprawia wrazenie zainteresowanego moja osoba. Wysiadam leniwym krokiem pies podchodzi do mnie, obwąchuje nogawki i jakby nigdy nic chowa się pod maska mojego samochodu. Cala okolica spowita jest w klebach gestej pray wodnej, powietrze znow ma specyficznych zapach. Tras spacerowych praktycznie nie ma. Podchodze do barierek robie zdjęcia gotującej się wodzie. Wyjazd jest bardziej skomplikowany, boje się zranic psa, co mogę zachęcam go do wyjścia spod samochodu, gestami, chlebem, klaksonem nic. Delikatnie ruszam opony ledwie się tocza, po chwili widze psa w lusterku wstecznym, rownie leniwie drepcze przed siebie. Uf caly i zdrowy
Załącznik:
1.JPG

Załącznik:
2.JPG

Załącznik:
3.JPG

Załącznik:
4.JPG

Załącznik:
5.JPG

Załącznik:
7.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#39 PostWysłany: 13 Kwi 2017 10:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Sie 2010
Posty: 2710
złoty
Pierwszy raz tego dnia przestaje padac, tecza zapowiada nadzieje na chwilowa poprawe pogody. Kierunek wodospady Hraunfossar i Barnafoss które pojawiają się często w relacjach forumowiczow. Mnie osobiście bardzo podobaly się na zdjęciach i zaliczyłem ich do miejsc które szczególnie chętnie chciałbym zobaczyć. Cala okolica jest wyjątkowo malownicza. Hraunfoss to niezliczona ilosc strumieni i kaskad, wyplywajacych wprost jakby ze skał, następnie woda wpada do dna wawozu, konczac swój bieg w rzece Hvita. Po kilku minutach spaceru jestem przy wodospadzie Barnafoss, tutaj jest zdecydowanie silniejszy nurt, woda jest bialo blekitna. Korzystajac z faktu, ze przestal padac deszcz, spędzam tutaj ponad godzine, chodząc po mostach, skalach. Zdecydowanie polecam to miejsce do odwiedzenia. Co krok niby to samo ale inaczej, te same skaly, ta sama woda, ale inaczej wygląda sceneria ich walki, oraz odgłosy ich pojedynku. Rewelacja cieszyc się tym sam na sam. ONA jest piekna.
Załącznik:
a.JPG

Załącznik:
b.JPG

Załącznik:
c.JPG

Załącznik:
d.JPG

Załącznik:
e.JPG

Załącznik:
f.JPG

Załącznik:
g.JPG

Załącznik:
h.JPG

Załącznik:
i.JPG

Załącznik:
j.JPG

Załącznik:
l.JPG

Załącznik:
n.JPG

Załącznik:
o.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#40 PostWysłany: 13 Kwi 2017 11:33 

Rejestracja: 30 Maj 2012
Posty: 195
niebieski
Człowieku! Hraunfossar i Barnafoss w samotności - to jak wygrać w totka :) To i dlatego polecasz. Szczęsciarz, szczęsciarz, szczęściarz :)
To jedne z wielu pięknych miejsc w okolicy, które w obecnej turystycznej inwazji "normalnie" musisz odzierać w wyobraźni ze stad ocierających się o Ciebie kurtek ;)
Tak, pewnie, że to nie zima (jak cytujesz dziewczynę) - ale pilnowałem się bym nie ja to musiał powiedzieć, choć niemalże wyrwało mi się w poprzednim poście. Nie zmienia to jednak faktu, ze świetnie piszesz!
Przy prawdziwej zimie Twoja relacja w tym miejscu mogłaby penetrować jeszcze obrzeża Reykiaviku, ew. półwyspu Reykjanes ;) [ale zapewne i tak byłaby ciekawa]. Żeby nie zakłócać Twojej relacji nie wklejam tu dla potomnych, choć korci, zrzutu ekranowego ze stanu dróg przy prawdziwej zimie.
Póki co cieszę się więc Twoim szczęściem (pogodowym, i to jakim) i zaczytuję w świetnej narracji! Bardzo zajmująco opisujesz, uznanie! I realistycznie. Kolejny raz aż "strach pomyśleć" jak by nakręcało myśli i wspomnienia, poznanie Twojego punktu widzenia gdybyś mniej czasu spędził w rakiecie mijającej nawet niedaleko "trasy" wiele wspaniałości. I to takich właśnie do niezapomnianego "skonsumowania", dotykania - jak "Twój" Hraunfossar i Barnafoss, czyli niby niewiele w kontekście topowych widokówkowych islandzkich hitów, ale w bez tłoku -cuda . Ale piszesz tak wciągająco, ze czekam wciąż dalej; chcę doczekać pełnego happy-endu! Super.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 48 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group