Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 20 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 02 Cze 2013 08:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lut 2012
Posty: 5418
Loty: 151
Kilometry: 299 151
niebieski
Poniżej mała relacja z tygodniowego wypadu na majówkę do Portugalii ;-)

Image

Trasa: Poznań i Warszawa -> Łódź -> Oslo -> Faro -> Porto -> (kilka miejsc pomiędzy) ->
Lizbona -> Sagres -> (kilka plaż po drodze) -> Faro -> Oslo -> Warszawa - Poznań



Termin wyjazdu:

28.04.2013 – 6.05.2013. Podróżowaliśmy w 4 osoby. Wszystkie loty RYANAIR, tylko z bagażem podręcznym.

Na początek animacja przedstawiająca trasę:



- film pokazuje mniej więcej trasę – punkty w których byliśmy bądź przejeżdżaliśmy, niestety nie dało się wprowadzać idealnie dróg, którymi jechaliśmy, ale mniej więcej tak to się przedstawia, czasem po prostu jechaliśmy drogą najbliższą linii brzegowej.

Bilety:

Kupione 15 marca na trasie: Łódź – Oslo Rygge – Faro (tutaj nocka (18h) na lotnisku) oraz powrotny: Faro – Oslo Rygge – Warszawa (3 godzinna przesiadka). Całość wyszła niecałe 200zł na osobę. Cena jak na weekend majowy wydaje się być bardzo dobra. Mankamentem była jedna noc na lotnisku w Oslo Rygge (w drodze do Faro), która jednak nie okazała się taka zła ;-) Po tygodniu od tego zakupu udało mi się upolować dodatkowo bilety z Faro do Porto za 5 EUR/os. Czyli całość podróży 220zł od osoby, choć koleżanka, która kupiła bilety 3 tygodnie później zapłaciła za taki komplet 650zł.
Do tego PolskiBus po 15zł dla dwójki z Poznania i po 8zł dla dwójki z Warszawy.

Zdjęcia poniżej są w różnej jakości ponieważ część z nich robiona jest aparatem, część telefonem.

28.04 – niedziela:

Dwoje z nas dojechało do Łodzi z Poznania PolskimBusem za 15zł/os. Pozostała dwójka z Warszawy za 8zł/os. Spotkaliśmy się w Łodzi, szybki obiadek w Manufakturze i ruszyliśmy w stronę lotniska. Wylot o 18:25. Na początek ważenie bagażu jeszcze przed kontrolą bezpieczeństwa (szczerze mówiąc głupota, bo każdy z nas miał 2-3kg za dużo, wyciągaliśmy co najcięższe, trzymaliśmy to w ręce i ważyliśmy plecak ponownie, było 10kg i mogliśmy iść dalej wkładając ‘nadbagaż z powrotem do plecaków), potem bardzo szczegółowa kontrola bezpieczeństwa (pomimo, że nic nie pikało, każdy był bardzo szczegółowo ‘wymacany’), a przed przejściem przez bramkę wybiórczo bagaże do sizera. W międzyczasie szybkie zakupy na bezcłówce korzystając z lotu poza Unię i tutaj od razu dementuję plotki, które ostatnio pojawiły się na forum, ceny poza UE nadal istnieją i da się tanio upolować alkohol ;-) Ja osobiście nigdy w to nie wątpiłem, ale kilka osób na forum wypisywało, że już nie ma tych cen. W Oslo byliśmy około 18:30 i zaczęło się wtedy najnudniejsze 19 godzin podczas tego wyjazdu. Były plany spaceru do Rygge, ale niestety cały czas padał deszcz, więc przesiedzieliśmy na lotnisku. Tutaj z pomocą przyszły zakupy z bezcłówki i kanapeczki zabrane z domu :D Po północy położyliśmy się spać, pod schodami – zgodnie z zaleceniami forumowiczów, cisza spokój do około 6 rano, potem budzą, ale w sumie można by spać dalej ;)

29.04 – poniedziałek:

Po pobudce przez obsługę lotniska, przenieśliśmy się na górę, która na noc jest zamknięte i tak jeszcze kilka godzin przeleżeliśmy. O godzinie 13:00 wylot do Faro, kontrola bezpieczeństwa na lotnisku bezproblemowa i lecimy. Na miejscu jesteśmy punktualnie o 16:00. Pierwsza praktyczna informacja – na lotnisku jest sklepik Vodafone, gdzie kupiłem kartę pre-paid z Internetem – 1GB za 15euro. Po aktywacji okazało się że mamy prawie 1,5GB. Do wyboru były wszystkie rodzaje kart: SIM, microSIM oraz nanoSIM. Mieliśmy 4 godziny do kolejnego lotu, więc postanowiliśmy je wykorzystać na szybkie zwiedzenie Faro. Uciekł nam autobus o dosłownie 2 minuty, a następny był dopiero za godzinę więc wzięliśmy TAXI, co nie okazało się takie złe. Za kurs zapłaciliśmy 12euro – dla porównania autobus przy 4 osobach wychodził 8euro. Faro szału nie zrobiło, w sumie wiedzieliśmy już, że nie musimy się do niego spieszyć ostatniego dnia. Zrobiliśmy sobie około 2-godzinny spacer po mieście oraz obiadek w porcie i wróciliśmy na lotnisko. Stamtąd wspomniany już lot do Porto – 45 minut i około 21:30 jesteśmy na miejscu. Tutaj na lotnisku trochę zamieszania z biletami na metro. Nie można za nie płacić kartą, nie można zapłacić gotówką w nominałach powyżej 10euro… Ostatecznie udało nam się kupić je w informacji turystycznej, tutaj również płatność tylko gotówką, ale przynajmniej mieli jak wydać z 50 euro. Koszt biletu z lotniska do centrum Porto to 1,8euro. Zatrzymaliśmy się w hotelu Estoril w samym centrum przy deptaku. Hotel bardzo przyjemny, pokoje dużo ładniejsze niż na zdjęciach, nasz wyglądał na świeżo wyremontowany. Koszt pokoju 4-osobowego za 3 noce to 550zł, czyli około 45zł za noc od osoby. W hotelu byliśmy około godziny 23, więc zdążyliśmy już tylko odwiedzić poblisku PUB, który baaardzo polecamy. Narodowe piwko Portugalczyków – SUPER BOCK - w butelkach 0,2l kosztuje tam 0,5euro. Do tego różnego rodzaju portugalskie przekąski w cenach od około 0,5euro do 2euro za sztukę. Bardzo fajne miejsce, wielu młodych ludzi, no i cena piwka – mniej niż w sklepie ;-) Kilka piwek i przekąsek na kolację i po północy padliśmy ze zmęczenia w hotelu. Pub mieści się na ulicy: Travessa de Cedofeita i na prawdę warto go odwiedzić, nie tylko ze względu na cenę piwa, choć i ta jest bezkonkurencyjna. Piwko 0,2 w butelce za 50centów, nigdzie indziej poniżej 1EUR go nie było, a w większości miejsc 1,5EUR i to z kranu, a nie w butelkach ;)

30.04 – wtorek:

Rozpoczynamy zwiedzanie Porto. Z racji tego, że mieszkaliśmy w centrum zrezygnowaliśmy z komunikacji publicznej i postawiliśmy na nogi :) Był to dobry wybór – wszystko co chcieliśmy zobaczyć było w zasięgu naszym zasięgu, w sumie nawet gdybyśmy chcieli jeździć to nie miałoby to sensu, bo w zasadzie co chwilę warto było się zatrzymać.
Pierwsze co to śniadanko w jednej z ‘miliarda’ kawiarenek tuż obok naszego hotelu. Za 10euro najedliśmy się wszyscy do próbując portugalskich przysmaków w tym najpopularniejszych Pasteis De Nata oraz kawa z mlekiem zwana tam Galao.

Image

Hotel znajdował się przy ulicy Rua de Cedofeita – jest do deptak, bardzo fajna miejscówka jako punkt wypadowy do zwiedzania Porto. Do rzeki około kilometr, po drodze wiele ciekawych miejsc, a około 150m od hotelu wspomniany już pub z SUPER BOCKiem za 50centów :D a kawałek dalej kilka studenckich pubów, ale tam już po 1EUR ;-)

Po śniadaniu spacer w stronę dzielnicy Vila Nova de Gaia i mostu Ponte de D. Luís. Po drodze zatrzymywaliśmy się kilkukrotnie w: kilku kościołach (między innymi: Santo Ildefonso, Igreja dos Congregados), wieży widokowej (Clérigos - Igreja e Torre dos Clérigos), Kadetre Se, słynnym dworcu itp., chyba nie ma sensu tutaj wszystkiego wymieniać, poniżej kilka zdjęć:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

W końcu dotarliśmy na most Ponte de D. Luís i w jego okolicach spędziliśmy trochę więcej czasu:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Następnie zeszliśmy okrężną drogą w dół i zrobiliśmy sobie wycieczkę wzdłuż rzeki od mostu aż do oceanu. Po drodze obiadek (staraliśmy się żywić w lokalnych knajpkach, nawet nie z oszczędności, ale chyba tylko tam dało się spróbować lokalnych dań z prawdziwego zdarzenia. No, a i ceny były dużo niższe. Minusem zazwyczaj jest tylko portugalskie menu, jednak nam to nie przeszkadzało, ponieważ listę rzeczy do spróbowania mieliśmy właśnie w tym języku ;-)) Po obiedzie odwiedziliśmy jeszcze Kościół Świętego Franciszka, którego ołtarz jest cały rzeźbiony i pozłacany. Rzeźby robią wrażenie, jednak całość nie jest zbyt dobrze zakonserwowana, a wręcz dość podniszczona. Następnie podziemia kościoła to cmentarz. Wg przewodnika do XIV wieku w Portugalii nie było cmentarzy, tylko właśnie ludzi chowano w kryptach pod kościołami. Widok robi wrażenie, chodzi się po podłodze, na której są drewniane klapy I numery, również w ścianach są grobowce. Jest kilka miejsc z przeszkloną podłogą, gdzie widać ludzkie kości… Tego się w ogólnie nie spodziewaliśmy więc na nas zrobiło to dość duże wrażenie.

Image

Image

Po wizycie w tym kościele, kolejne już piwko w knajpce przy rzece i skorzystaliśmy z zabytkowego tramwaju (2EUR od osoby), który podwiózł nas pod samo wybrzeże oceanu.

Image

Image

Image

Image

Tam pokręciliśmy się z 2 godzinki i już na nogach wróciliśmy do hotelu (trasa około 5km). Od oceanu szliśmy wzdłuż rzeki i za pierwszym mostem odbiliśmy w lewo i przez miasto, pod górkę i po schodach doszliśmy do hotelu, po drodze odwiedzając kilka studenckich pubów oraz tradycyjnie nasz ulubiony pub ;-)

1.05 – środa: Kolejny dzień, jak się okazało w Portugalii też święto, więc wiele punktów zamkniętych… Pierwsze co udaliśmy się do słynnej księgarni i tu właśnie dowiedzieliśmy się o owym święcie – księgarnia zamknięta. Idziemy dalej, kolejny cel to słynny bazarek no i tutaj również zamknięte. No ale nie poddajemy się i idziemy dalej, po drodze zahaczyliśmy między innymi o słynną Majestic Cafe, gdzie wypiliśmy kawkę i ruszyliśmy dalej.

Image

Image

Image

Głównym celem tego dnia były winnice po drugiej stronie rzeki. Tutaj było trochę zamieszania, bo na forum naczytałem się, że najlepsze piwnice, np.: Croft są daleko i wysoko. Okazuje się jednak, że są w zasadzie w promieniu kilkuset (może 200-300) metrów od rzeki. My dostaliśmy się do nich trochę okrężną drogą – weszliśmy na górę, a później schodziliśmy w dół w stronę winnic.

Pierwszą, którą mieliśmy odwiedzić był Sandeman – niestety zamknięty.

Image

Kawałek dalej trafiliśmy do Croft’a, który od samego początku był na liście i tu na szczęście otwarte. Pół godzinki czekania na angielskiego przewodnika. Samo zwiedzanie winnicy darmowe. Degustacje płatne – 3 wina 3 EUR. Wybraliśmy opcję z degustacją. Na początek przed oprowadzaniem każdy dostał po 2 lampki: różowego i czerwonego Porto, a po zwiedzaniu jedną białego. Ja ogólnie wina nie lubię, ale Porto bardzo przypadło mi do gustu – przesłodkie ;-)
Samo zwiedzanie piwnic ciekawe, trwało około 30-40minut, ciekawie opowiedziane, bez zanudzania.

Image

Image

Image

Image

Po wizycie w Crofcie tuz za rogiem zauważyliśmy Offley’a do którego również postanowiliśmy wejść. Tutaj było kilka opcji każda ze zwiedzaniem, najtańsza 3 EUR za zwiedzanie + 2 lampki winka, kolejna za 4 EUR za 3 lampki wina i najdroższa za 12EURO - 3 lampki w tym jedna dowolnego wybranego wina z tych najdroższych. Wybraliśmy opcję za 4 EUR, czyli 3 lampki wina. Sama piwnica, chyba nawet fajniejsza, dużo większa. Co do przewodnika w sumie 90% mówił o tym samym co w Crofcie, czyli gdzie i jak zbiera się winogrono, jak wyrabia się wino, o sposobie robienia, przechowywania poszczególnych rodzajów itp. ;-) No i po tym spacerku degustacja win. Tym razem dwa czerwone (w tym jedno 10letnie) i jedno białe. Offley (przynajmniej wg jego pracowników) uchodzi za ekskluzywną winnicę.

Image

Image

Image

W trakcie zwiedzania można było zobaczyć wielkie zdjęcie gór, w których są plantacje winogrona i winiarnie – niektóre również dostępne dla turystów. Jest to około 120km od Porto, chcieliśmy nawet tam pojechać, jednak ostatecznie nie udało nam się to ze względu na zbyt napięty grafik, a także fakt, ze trzeba było w sumie odbijać w drugą stronę, by tam dojechać. Po wizycie w tych dwóch winiarniach udaliśmy się na obiadek przy rzece, a następnie w planie był rejs statkiem po rzece, jednak nie wiadomo dlaczego statki pływają tylko do godziny 18, a my byliśmy tam o 18:30… Trochę dziwne, gdyż na forum ktoś polecał mi rejs wieczorem, ale widocznie maj to jeszcze nie sezon… ;/

Image

Resztę wieczoru spędziliśmy włócząc się po Porto, odwiedziliśmy studenckie puby, a na koniec tradycyjnie pub blisko naszego hotelu ;-)

Image

Image

Image

2.05 – czwartek:

Tego dnia wymeldowaliśmy się z hotelu w Porto i ruszyliśmy w stronę Lizbony, mieliśmy zarezerwowany samochód na resztę pobytu. Tak więc pobudka o 7 rano i ja z bratem udaliśmy się metrem na lotnisko, żeby odebrać samochód. Zarezerwowałem przez ECR, samochód klasa Intermediate (tak to widocznie nazywają, bo nie było możliwości wyboru Compacta). Ze względu na to, iż braliśmy opcję one-way (wypożyczenie w Porto, a oddawaliśmy w Faro) przydzielono nam wypożyczalnię Europcar, gdzie opcja one-way dla wynajmu powyżej 3 dni jest darmowa. Inne wypożyczalnie byłyby nieco tańsze (około 100zł na całym wynajmie), ale za opcję one-way chciały po 400-600zł dopłaty. Ostatecznie koszt wynajmu samochodu na 4 dni wyniósł 500zł. Na miejscu otrzymaliśmy Renault Megane KOMBI z bardzo dobrym wyposażeniem. Dodatkowym atutem był silnik diesel (1,5DCI 110KM), którego nie rezerwowaliśmy, a i tak dostaliśmy, więc duży +. Odbiór bezproblemowy, samochód z 2011 roku, w bardzo dobrym stanie (45 000km przebiegu).

Image

Ruszyliśmy do hotelu po nasze bagaże i resztę ekipy, która w międzyczasie nas spakowała i kupiła śniadanko na drogę (tradycyjnie w kawiarence obok hotelu), no i w drogę. Tutaj pojawił się pierwszy zgrzyt :D Ten dzień był dniem w zasadzie kompletnie nie zaplanowanym, głównym celem było przemieszczenie się do Lizbony, a co po drodze mieliśmy ustalić na miejscu. Opcji było kilka: Fatima, ale odrzuciliśmy ją w pierwszej kolejności, kolejną z nich była też Coimbra, ale opcja upadła, sam nie wiem dlaczego, kolejną opcją były góry i winiarnia Sandemana, ale tak opcja też upadła, ze względu na odległość i zupełnie inny kierunek. Ostatecznie zdecydowaliśmy się pojechać po prostu do Lizbony lokalnymi drogami wzdłuż wybrzeża i zwiedzić po drodze różne plaże – nic konkretnego po prostu widoczki ;) Jechaliśmy między innymi przez: Espinho, Furadouro, Aveiro (Praia de Barra i Praia de Costa Nova), Figueira da Foz, S. Pedro de Moel (suuuper), Nazare, Peniche – widoczki na prawdę super – polecam każdemu.

Kilka zdjęć zrobionych po drodze:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Pewnie Coimbra tez byłaby super, jednak w jeden dzień nie dało się ogarnąć wszystkiego. Do Lizbony ostatecznie dotarliśmy około godziny 23 i trafiliśmy na ogromne korki, związane z wygranym przez Benfice tego dnia meczem. Baaardzo fajna atmosfera, całe miasto zakorkowane, wszyscy na klaksonach, wszystko ładnie-pięknie, ale musieliśmy przed północą dotrzeć do naszego hostelu. Ostatecznie po małych zawirowaniach udało się. Hostel nazywał się Refuge. Mogę go szczerze polecić, samo centrum Lizbony, bardzo miły właściciel, pokoje czyste, ładnie urządzone. Za 4-osobowy pokój na dwie noce zapłaciliśmy 90EUR. W cenie mieliśmy też śniadanko. Tego dnia zrobiliśmy sobie tylko jeszcze spacer po okolicy i wróciliśmy spać, bo padaliśmy ze zmęczenia.

3.05 – piątek:

Rano pogadaliśmy z właścicielem hostelu, który wyjaśnił nam wszystko co i jak. Z racji tego, że planowaliśmy jeden dzień w Lizbonie, a drugi w okolicach, a w Lizbonie parking są płatne od poniedziałku do piątku stwierdziliśmy, że aby nie płacić za parking, pojedziemy w okolice w piątek, a w sobotę samochód będzie już parkował za darmo więc wtedy zwiedzimy Lizbonę ;-) Parkingu w Lizbonie do tanich nie należą, za dzień trzeba zapłacić około 15-20EUR, do tego nie można wrzucić do parkomatu więcej niż na 4-5 godzin… Jest jeszcze opcja, że na większości ulic stoi sobie ‘Pan’ :D który stoi tam cały dzień i rano daje mu się 5EUR i wskazuje swój samochód i jak idą parkingowi, to wrzuca 20centów do parkomatu i wkłada za szybkę. Taki ich sposób na zarobek, podobno popularny w wielu europejskich miastach, ja spotkałem się pierwszy raz, choć ostatecznie tej metody nie testowaliśmy.
Wracając do tematu po śniadaniu wyruszyliśmy. Głównym celem była Sintra i okolice. Jednak na samym początku udaliśmy się na przylądek Cabo Da Roca – najdalej wysunięty na zachód punkt kontynentalnej Europy. Trafiliśmy na idealne warunki pogodowe, to znaczy na początku byliśmy praktycznie w chmurach, ale w ciągu godzinki chmury sobie uciekły i był przepiękny widok. Spędziliśmy tam około 2 godzinki – jest to miejsce obowiązkowe podczas wizyty w okolicach Lizbony.

Image

Image

Image

Image

Następnie udaliśmy się do Sintry. Tutaj trochę pochodziliśmy po centrum, odwiedziliśmy ‘z zewnątrz’ kilka miejs, zjedliśmy obiad, a następnie wybraliśmy się zwiedzać zamki. Wybraliśmy dwa: Castelo dos Mouros i Palácio da Pena, czyli dwa na samej górze, widoczne z daleka – wstęp przy zakupie hurtowym (to znaczy na obydwa naraz) wyszedł po 17 EUR od osoby. Wchodziliśmy na nogach, choć prawie pod same zamki można podjechać samochodem. Wejście piesze jednak też ma swoje plusy, zajmuje około 40minut. Drugi zamek jest około 10 minut drogi od pierwszego. Widoki z zamków bardzo fajne. Pierwszy z nich to w sumie mury, wieżyczki itp., natomiast w drugim można zwiedzać wnętrza, komnaty…

Image

Image

Image

Image

Image

Po zwiedzaniu zamków zrobił się wieczór, zbliżał się zachód słońca i postanowiliśmy go spędzić gdzieś na brzegu oceanu. Z Sintry udaliśmy się więc drogą N247 w stronę wybrzeża, i tam już wzdłuż brzegu do Cascais. Po drodze w okolicach Cascais posiedzieliśmy i zjedliśmy kolację na plaży podczas zachodu słońca.

Image

Następnie wróciliśmy wzdłuż brzegu do Lizbony gdzie spędziliśmy wieczór i noc.

4.05 – sobota:

Pobudka wcześnie rano, śniadanko i w planach było całodzienne zwiedzanie Lizbony. W trakcie całego wyjazdu mieliśmy zarezerwowane wszystkie noclegi poza jednym – z soboty na niedzielę. Nie wiedzieliśmy co chcemy do końca robić, więc pozostawiliśmy to do późniejszej decyzji. Rano przy śniadaniu zdecydowaliśmy, że kolejną noc spędzimy również w Lizbonie, a w stronę Algarve wyruszymy w niedzielę z samego rana. W sumie, pozwoliło nam to dłużej nacieszyć się Lizboną (bo inaczej musielibyśmy z niej wyjechać w sobotę po południu), a na Algarve kilka godzin różnicy nie robiło nam różnicy, gdyż i tak jeszcze kiedyś wrócimy tam na dłużej ;-) Niestety w naszym hostelu nie dało się przedłużyć pobytu na kolejną noc, więc na booking zarezerwowałem na szybko inny hostel – GoLisbon Hostel. 4-osobowy pokój na jedną noc miał kosztować 60euro. Od razu po śniadaniu udaliśmy się tam odstawić samochód i zapytać czy może da się już z niego wyrzucić bagaże do pokoju, jednak było jeszcze za wcześnie. Przy okazji okazało się małe zamieszanie z pokojem, recepcjonista powiedział, że nasz pokój będzie trochę inny (do końca nie wiedzieliśmy jaki, bo nie potrafił powiedzieć słowa po angielsku ani hiszpańsku), ale zapewnił, że będzie też 4-osobowy – prywatny (nie chcieliśmy spać w salach wieloosobowych). Prawdopodobnie chodziło o brak balkonu, co nie robiło nam kompletnie żadnej różnicy gdyż mieliśmy spać tam tylko kilka godzin. W zamian za tą ‘zmianę’ zaproponował rabat 5EUR, negocjacje skończyły się na 15EUR, więc za pokoik zapłaciliśmy 45EUR ;-) O samym hostelu, będzie trochę później.

Samochód został pod hostelem, a my udaliśmy się na szybkie – jednodniowe zwiedzanie Lizbony. Na początek na nogach w stronę Zamku Świętego Jerzego. Weszliśmy na górę, obeszliśmy dookoła, jednak nie wchodziliśmy do części płatnej, były ogromne kolejki, poza tym nie mieliśmy za dużo czasu, ani ochoty stać w tej kolejce ;)

Image

Image

Image

Image

Image

Z zamku w sumie spacerem, gdzie nas nogi poniosły, po drodze coś zjedliśmy, odwiedziliśmy Katedrę i kilka innych miejsc, kupiliśmy bilet dobowy na komunikację miejską, zaliczyliśmy przejazd zabytkowym tramwajem 28.

Image

Następnie pokręciliśmy się jeszcze trochę po centrum i poszliśmy się pod Windę Santa Justa. Kolejka około 10 minut i jedziemy do góry. Wjazd kosztuje 5euro, ale mając bilet 24-godzinny wjazd jest darmowy. Wniosek z tego nasuwa się sam, winda 5 EUR, bilety jednorazowe na tramwaj, autobus czy metro kosztują 2,85euro, więc już po tych dwóch przejazdach zwraca nam się bilet dobowy. Po wjechaniu windą na górę, można wejść jeszcze kawałek schodami, tutaj dodatkowy koszt 1,5 EUR.

Widok z góry:

Image

Image

Tutaj link do 360stopniowego widoku z windy: http://360.io/VHr5f2 - po wejściu można obracać dookoła.

Po zejściu zjedliśmy obiad we włoskiej restauracji zaraz obok wieży (na górze – przechodzi się kładką), pracowała tam ukrainka, która porozmawiała z nami trochę po polsku ;-) Następnie jeszcze trochę powłóczyliśmy się po okolicy i tramwajem linii 15 pojechaliśmy pozwiedzać dzielnicę Belem. Odwiedziliśmy Klasztor Hieronimitów i najbliższe okolice.

Image

Image

Zrobiło się późno, więc wróciliśmy do hostelu, gdzie mieliśmy się przebrać i wyjść na Fado, jednak hostel okazał się na tyle fajny, a my trochę zmęczeni, że zostaliśmy w nim już na wieczór. Miałem wspomnieć o nim jeszcze dwa słowa, więc hostel dość duży, a większość mieszkańców to młodzi ludzie, poza pokojami w hostelu jest ogromna kuchnia, z kilkoma stanowiskami do gotowania, jadalnia z pianinem, pokój z piłkarzykami, bilardem, bar dla gości hostelu, salon z TV, komputerami itp., duży ogród z krzesłami, leżakami, grillem, po prostu żal było wychodzić ;) Hostel naprawdę godny polecenia, posiedzieliśmy w ogrodzie z poznanym tam Portugalczykiem na stałe mieszkającym we Francji do 2 w nocy i musieliśmy się choć chwilę przespać, bo rano czekała nas podróż ponad 300km.

Ogólnie pomimo krótkiego pobytu w Lizbonie, kompletnie mnie ona nie urzekła. W zasadzie to bardziej zawiodła. Nie żałowaliśmy, że spędziliśmy tam tylko jeden dzień. Przede wszystkim w porównaniu do Porto – Lizbona niby dużo bardziej nastawiona pod turystów i to prawda, że jest ich tam wielu. W Porto natomiast praktycznie zero turystów i to ogromny plus. W Lizbonie od razu rzuca się w oczy bieda, ulice są brudne, jakoś nie zadbane, oczywiście w samym ścisłym centrum jest ok, ale mimo wszystko samo wrażenie nienajlepsze. Zdecydowanie Porto lepsze – czysto, ładnie, bardziej klimatycznie. Jeśli jeszcze kiedyś będę w Portugalii to Lizbonę odpuszczam, a w Porto mogę siedzieć miesiąc ;-)

5.05 – niedziela:

Ostatni dzień: pobudka o 7 rano, szybkie śniadanie w hostelu (naprawdę dobre i duży wybór) i wyjazd w stronę Algarve. W Lizbonie został nam tylko przejazd przez najdłuższy w Europie Most Vasco Da Gama. Za przejazd mostem nie płaciliśmy (wikipedia mówi, że płaci się tylko jadąc nim w drugą stronę).

Image

Następnie już prostą i najszybszą drogą (czyli autostradą) udaliśmy się w stronę Sagres i przylądka Świętego Wincentego. To była w sumie jedynka okazja korzystać z Portugalskich autostrad. Ruch praktycznie zerowy, jechało się dobrze i szybko ;) Jechaliśmy autostradą A12, następnie A2, a na końcu wzdłuż wybrzeża w stronę Sines A22. Mieliśmy w planie zjechać mniej więcej w połowie A2 i jechać lokalnymi drogami do Sagres, niestety zagadaliśmy się i przegapiliśmy zjazd. Później zjechaliśmy z A2 trochę dalej, ale i tak już jechaliśmy wzdłuż A2 i dojechaliśmy do A22, którą chcieliśmy ominąć. Nie udało się, ale przynajmniej było szybciej ;-) Za przejazd Autostradą A2 zapłaciliśmy 15EUR za około 150km. W końcu około godziny 10-11 dotarliśmy do Sagres, zjedliśmy śniadanko w Intermarche na wjeździe (polecam, wydaje się dziwne, ale mają bardzo dobrą knajpkę z domowymi obiadami, ale także z portugalskimi wypiekami).

W Sagres zaczęliśmy od Twierdzy, obeszliśmy całość dookoła. Bardzo niepozorna, a spacer dookoła zajął grubo ponad godzinę – szybkim krokiem.

Image

Image

Image

Image

Następnie Przylądek Świętego Wincentego i mogliśmy ruszać w stronę Faro.

Image

Ten około 100km odcinek postanowiliśmy pokonać lokalnymi drogami wzdłuż wybrzeża. Tutaj już nie było żadnych planów, bo w sumie kilka godzin, nie starczyłoby na żadne zwiedzanie, więc postanowiliśmy po prostu jechać i zatrzymać się na kilku plażach po drodze. Nocleg mieliśmy w miejscowości Quarteira – około 20km od Faro. Podczas około 100-kilometrowego odcinka z Sagres do Quarteiry zatrzymaliśmy się na około 10-ciu plażach.

Byliśmy między innymi na pięknej plaży w okolicach Lagos (niestety nie pamiętam nazwy), gdzie wykupiliśmy 30-minutowy rejsik łódką. Trafiliśmy na nie zupełnie przypadkiem, ale jednogłośnie uznaliśmy jako jeden z najlepszych punktów wycieczki. Cena to 25EUR za 2 osoby, a za 4kę zapłaciliśmy 40EUR.

Image

Image

Image

Image

Image

Poniżej link do filmiku:

- filmik słaby, bo w ogóle nie było go w planach, po prostu nagrałem tak jak leciało ;)

Byliśmy też na plaży: ‘Praia Do Marinha’ – plaża uznawana za jedną z 10-ciu najpiękniejszych w Europie i jedną ze 100 na świecie.

Image

Image

Do Quarteiry dotarliśmy późnym wieczorem (około 21-22). Zarezerwowałem tam apartament w ‘Apartamentos Carteia’. Była to nasz najlepsza miejscówka na nocleg podczas wyjazdu, a zarazem najtańsza. Aż żal, że spędziliśmy tam tylko 5-6 godzin. Mieliśmy apartament, z dużym salonem, sypialnią, dużą kompletnie wyposażoną kuchnią, dwoma balkonami z widokiem na plażę/ocean, ze wszystkich pomieszczeń bezpośrednie wyjście na balkon, a koszt to 36EUR za noc. Mieliśmy jeszcze w planach wypad na koncert Fado do Faro, niestety to już nam się nie udało, wieczór spędziliśmy w Quarteirze, zatankowaliśmy i umyliśmy samochód oraz zjedliśmy kolację w knajpce przy plaży, niedaleko hotelu.

6.05 – poniedziałek:

Pobudka o 5:00 i wyjazd na lotnisko. 20km pokonaliśmy w około pół godzinki, samochód odstawiliśmy na parking Europcara, kluczyki zostawiliśmy w skrzynce na parkingu, gdyż wypożyczalnia była jeszcze zamknięta. Lot był o 7:30, więc spokojnie na lotnisku zjedliśmy jeszcze śniadanie, przeszliśmy przez kontrolę bezpieczeństwa i do samolotu. Kolejek nie było – wszystko sprawnie. Około 10 minut przed wejściem do samolotu na iPadzie pojawił się komunikat, że skończył nam się pakiet danych na karcie Pre-Paid, więc można by powiedzieć, że wyliczony był idealnie pod nasz tygodniowy wypad. Choć tak naprawdę 80% transferu poszło na youtube ;-)) Lot do Oslo spokojny, samolot prawie pełny, duża ilość Polaków. W Oslo byliśmy około 12:30, a lot do Warszawy o 15:25, więc 3 godzinki czekania. Wszystkie loty planowo. W Warszawie wyjazd podsumowaliśmy kolacją w restauracji ‘U Szwejka’ polecam wszystkim, którzy jeszcze nie znają ;-) Musieliśmy odstać w około 15-osobowej kolejce, żeby dostać stolik, ale warto, podobno prawie zawsze stoi tam kolejka na chodniku ;-) Dwie osoby z ekipy zostały w Warszawie, a ja z koleżanką wróciliśmy do Poznania pociągiem o 23:00, bo niestety następnego dnia rano musieliśmy już być w Poznaniu ;-(

_______________________________________________

Wybrane wydatki:

Samochód na 4 dni (EUROPCAR) - 500zł
Paliwo: 110EUR (przejechaliśmy 1100km)
Noclegi: wszędzie w granicach 40-55zł/osoba/noc
Obiadki: zazwyczaj około 40-70EUR za naszą czwórkę
Śniadania: około 10EUR za 4osoby (kawa + ciasteczka)
Bilety wstępów: około 100euro

_______________________________________________

Podsumowanie kosztów:

całość wycieczki wyszła około 1200zł na osobę (koszty wspólne) + każdy z nas stracił około 50-100EUR na swoje wydatki. Większość rzeczy płaciliśmy ze wspólnej kasy: noclegi, wynajęcie samochodu, paliwo, bilety komunikacji, śniadanka, obiady, kolacje, wstępy itp. Więc cały wyjazd wyszedł około 1500zł na osobę. Szczerze mówiąc nie żyliśmy oszczędnie, nie odmawialiśmy sobie niczego, zwłaszcza piwka, wina, jedliśmy w lokalnych knajpkach, płaciliśmy za wstępy itp., samochodem przejechaliśmy też nie mało, bo około 1100km. Myślę, że gdyby ktoś chciał trochę zaoszczędzić to spokojnie można by się zbliżyć do kwoty 1000zł i to też nie trzeba by było ‘biedować’ po prostu mniej pić i samemu robić sobie jedzonko, albo jeść to co najtańsze ;)

Dodatkowo do kwoty powyżej trzeba doliczyć koszt biletów lotniczych, wyszło dokładnie 220zł na osobę, jednak koleżanka, która dołączyła do wycieczki w kwietniu zapłaciła już 650zł.

_______________________________________________

Dobre rady:

1) Bierzcie gotówkę – wyjeżdżając nastawiałem się na to, że za większość będę płacił kartą. Miało być to o tyle wygodne, że po wyjeździe wziąłbym wyciąg, podzielił na 4 i bez problemu można się rozliczyć. Niestety jednak trochę się przeliczyłem. W większości miejsc w Portugalii ciężko zapłacić kartą. Oczywiście nie mówię tu o hotelach czy wypożyczalni, ale już knajpki, restauracje, sklepy czy muzea, kościoły bądź zamki są płatne zazwyczaj tylko w gotówce.
2) W Lizbonie polecam od razu kupić jedno (lub kilku) –dniowe bilety komunikacji miejskiej. Taki bilet kosztuje 6EUR, natomiast jednorazowy przejazd to koszt 2,85EUR, więc bilet dobowy zwraca się praktycznie po dwóch przejazdach. Nie wspominając już np.: o windzie, o której pisałem wyżej, gdzie wjazd kosztuje 5EUR, ale mając dobówkę jest darmowy ;)
3) Podczas wyjazdu korzystaliśmy z: przewodnika National Geographic (foto poniżej ;-)), znaleźliśmy kilka błędów, np.: złe zdjęcie Katedry w Porto, ale ogólne był bardzo przydatny i fajnie napisany, dodatkowo wspomniany iPad i wbudowane mapy oraz Google Earth. Ogólnie bardzo przydatna opcja, bo wiele rzeczy sprawdzaliśmy sobie na miejscu, jeśli ktoś posiada tablet, naprawdę warto zainwestować 15EUR w kartę sim.
4) Jeśli ktoś ma podobną nockę jak ja w Norwegii radzę dobrze zaopatrzyć się w jedzenie i picie. Na lotnisku najtańsza woda 0,7l kosztuje w przeliczeniu około 18zł. 0,5l Coli około 25zł ;-)
5) Z piwnic w Porto na pewno polecam Croft i Offley ;) Croft jak już pisałem samo zwiedzanie za darmo, ale to raczej mija się z celem 3 EUR to nie majątek, a na prawdę warto popróbować win Porto.

Image

Trochę nie szło mi dziś pisanie, więc może być nieco chaotycznie. Zdjęcia też nienajlepsze, ale zawsze coś ;-) Pewnie też coś po drodze pominąłem, jednak jeśli ktoś ma jakieś pytania, można pytać, jeśli będę wiedział to pomogę ;)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 02 Cze 2013 09:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Maj 2011
Posty: 1903
srebrny
Bardzo fajna i rzeczowa relacja :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 02 Cze 2013 09:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Mar 2011
Posty: 6300
Loty: 171
Kilometry: 188 843
srebrny
Super wypad i super relacja. Takie lubię bo przydają się przy planowaniu wypraw :)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 02 Cze 2013 11:11 

Rejestracja: 21 Maj 2012
Posty: 809
Zbanowany
Tak jak lubię - dużo zdjęć popartych opisami :)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 02 Cze 2013 11:11 

Rejestracja: 06 Cze 2012
Posty: 257
Loty: 207
Kilometry: 276 700
niebieski
Fajnie napisane. :-) I super zrobiony ten wstępny filmik z trasą!
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 02 Cze 2013 14:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 Sty 2012
Posty: 932
Loty: 105
Kilometry: 146 485
niebieski
Super wyprawa, poza tym miło obejrzeć na zdjęciach miejsca, w których było się nie raz.. :D
a do tego bardzo dobra relacja - krótkie, zwięzłe i opisy wzbogacone zdjęciami.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 02 Cze 2013 19:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Mar 2011
Posty: 431
Loty: 32
Kilometry: 46 097
niebieski
Bardzo ciekawa relacja. W Algarve byłam, więc miło czytając powspominać, a na północ pewnie się kiedyś wybiorę :)
_________________
Image

Moje podróże: https://podroze-podroze-podroze.blogspot.com
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 02 Cze 2013 23:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Sty 2012
Posty: 106
Loty: 84
Kilometry: 250 451
Super relacja, fajnie napisane. Ciekawe wskazówki, napewno z wielu skorzystamy :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 11 Cze 2013 20:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2013
Posty: 146
za auto placiles kartą kredytową?
_________________
photographer Scotland
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 11 Cze 2013 21:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lut 2012
Posty: 5418
Loty: 151
Kilometry: 299 151
niebieski
vamamama napisał(a):
za auto placiles kartą kredytową?


Tak, a dlaczego pytasz?
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#11 PostWysłany: 11 Cze 2013 21:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2013
Posty: 146
a tak, bo kolezanka sie wybiera i ma w planach wynajem auta ale brak karty; ja kiedys placilam za rent debetową, zastanawiam się czy jeszcze je gdzies akceptują;
_________________
photographer Scotland
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 11 Cze 2013 21:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lut 2012
Posty: 5418
Loty: 151
Kilometry: 299 151
niebieski
Wszystko raczej kwestią dogadania, poza tym pewnie trzeba będzie wykupić ubezpieczenie pełne w wypożyczalni. Dla porównania, ja brałem samochód przez ECR, gdzie przydzielono mi Europcara i ubezpieczenie bezpośrednio w wypożyczalni to około 70zł/dzień, przez ECR około 35zł dziennie, a przez zewnętrznego ubezpieczyciela dałem 16zł dziennie... No, a jeśli uda się bez wykupywania ubezpieczenia w wypożyczalni to trzeba mieć kwotę gwarancji na koncie, a z tego co czytałem przed wyjazdem w Portugalii są jedne z największych stawek kaucji w Europie.
Ja sam podczas rezerwacji w ECR dostałem info, że będzie to 2600eur, na miejscu okazało się jednak, że odpowiadam do kwoty 1600eur, ale zablokowali tylko 500eur... Mimo wszystko jednak trzeba było się liczyć, że może być potrzebne nawet 2600...
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 12 Cze 2014 10:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Mar 2013
Posty: 2
Loty: 69
Kilometry: 124 425
Tak tylko dodam, że ceny przejazdów w Lizbonie to 1,40 EUR za metro, 1,40 EUR przy płaceniu kartą viva viagem lub 1,80 EUR u kierowcy gotówką za autobus i 2,85 EUR za tramwaj. Bilety jednorazowe ważne są przez godzinę. Bilet całodobowy rzeczywiście kosztuje 6 EUR, ale jeśli ma się w planach zwiedzanie i poruszanie się komunikacją miejską najlepiej jest skorzystać z LisboaCard - 24h 18,50 EUR, 48h 31,50 EUR, 72h 39 EUR. Może się wydawać sporo, ale same wejścia do państwowych zabytków jak Torre de Belém czy Mosteiro dos Jerónimos i któregoś z muzeów są drogie, a w ramach LisboaCard można do nich wejść za darmo.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 12 Cze 2014 10:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Paź 2011
Posty: 766
Loty: 128
Kilometry: 82 783
niebieski
coś się stało ze zdjęciami :(
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 12 Cze 2014 11:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lut 2012
Posty: 5418
Loty: 151
Kilometry: 299 151
niebieski
Już wróciły. Zapomniałem że Imageshack zrobił się teraz płatny i jak konto jest nieopłacone to fotki znikają. Ale już powinno być wszystko widać ;)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#16 PostWysłany: 12 Cze 2014 12:05 

Przyjemnie się czytało.
Ja też całkiem przypadkowo trafiľem na te łódeczki z Lagos, do okolicznych skał, przybierających ciekawe kształty. Każda posiada swoją nazwę. "Serce", "Żyrafa" itp. I faktycznie są podobne. Koniecznie trzeba zaliczyć, nie żałując tych kilkunastu euro.
Chyba pominęliście po drodze ciekawe i warte obejrzenia miasteczko Albufeira.
Bardzo urokliwe.
I drugie Loule. Ale to już kawałeczek od wybrzeża. Jest tam ok100 letnia hala targowa. Można kupić w dobrej cenie wszelakie lokalne produkty i zobaczyć oraz nabyć, wszystko co pływa tam w morzu.
Góra
 PM off  
 
#17 PostWysłany: 12 Cze 2014 12:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lut 2012
Posty: 5418
Loty: 151
Kilometry: 299 151
niebieski
Jak zapewne widzisz całe Algarve zrobiliśmy dość pobieżnie, w zasadzie spędziliśmy tam kilka godzin. Ale w tydzień nie da zrobić się wszystkiego, a tylko tyle czasu mieliśmy. Plan był taki żeby odwiedzić Porto i Lizbonę po 2-3dni, a na Algarve tylko 'rzucić okiem'. Nie zwiedzaliśmy tam nic poza kilkoma plażami.
Wiem, że to niewiele, ale dzięki temu już wiem, że kiedyś polecę na tydzień a najlepiej dwa już tylko na samo wybrzeże.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#18 PostWysłany: 12 Cze 2014 12:21 

Wszystko rozumiem.
Zwróciłem uwagę na te 2 miasteczka, żeby inni dysponujący autem i większą ilością czasu ,mogli rozważyć odwiedzenie ich.
Ja miałem auto przez tydzień tylko na Algarve, więc objechałem tam wszystko.
Za to Porto i Lizbona dopiero przede mną.
Dlatego Twoja relacja będzie jak znalazł.
Już ją drukuję :D . Dzięki.
Góra
 PM off  
 
#19 PostWysłany: 10 Lip 2014 14:40 

Rejestracja: 10 Lip 2014
Posty: 16
svitkona napisał(a):
Tak tylko dodam, że ceny przejazdów w Lizbonie to 1,40 EUR za metro, 1,40 EUR przy płaceniu kartą viva viagem lub 1,80 EUR u kierowcy gotówką za autobus i 2,85 EUR za tramwaj. Bilety jednorazowe ważne są przez godzinę. Bilet całodobowy rzeczywiście kosztuje 6 EUR, ale jeśli ma się w planach zwiedzanie i poruszanie się komunikacją miejską najlepiej jest skorzystać z LisboaCard - 24h 18,50 EUR, 48h 31,50 EUR, 72h 39 EUR. Może się wydawać sporo, ale same wejścia do państwowych zabytków jak Torre de Belém czy Mosteiro dos Jerónimos i któregoś z muzeów są drogie, a w ramach LisboaCard można do nich wejść za darmo.


Svitkona,
a korzystałaś z tej LisboaCard? Tak czytam jej regulamin i nie wiem czy dobrze rozumiem, że po upłynięciu terminu 24h, 48h czy 72h nadal na transport obowiązują zniżki przez cały czas pobytu ? (wcześniej ten transport jest po prostu w cenie).
My będziemy w Lizbonie +okolice dwa tygodnie, więc dla nas mogłaby być dłuższa nawet niż 72h ;) bo inaczej zwiedzanie tych muzeów będziemy ściśniać w czasie żeby jak najwięcej z karty "wydusić" :D
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 05 Wrz 2014 13:21 

Rejestracja: 22 Lut 2014
Posty: 36
Loty: 2
Kilometry: 3 444
Dzieki za wskazówki i rady.Planuje wyjazd wiec się przydadzą.
Pozdrawiam
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 20 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group