Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 24 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 18 Lut 2015 20:42 

Rejestracja: 18 Lut 2015
Posty: 5
GRUZJA NA BOGATO :) czyli męska wyprawa 2000 km w 7 dni Toyotą Land Cruiser

Pomysł banalny... 5 wyluzowanych facetów w miarę w sile wieku :), jedziemy do Gruzji, nie trzeba paszportu można wjechać na dowód, wynajmiemy sobie samochód, trochę pojeździmy, może coś zobaczymy, trochę się zrelaksujemy ale na pewno... odpoczniemy :)
nie mamy jakiegoś specjalnego planu, mniej więcej każdy się orientuje co jest w Gruzji must see, budżet jest dosyć luźny... :) bo przecież i tak nie mamy za dużo pieniędzy, bez szaleństw, ale wiadomo co trzeba wydać to trzeba...

Piszę tą relację co prawda po paru miesiącach ale myślę, że w miarę wiernie i dokładnie wspomnienia wrócą na podstawie 30GB zdjęć i fimów zebranych z naszych pięciu komórek :)

mam nadzieję, że kilka nowych informacji praktycznych się tutaj komuś przyda, bo pomimo researchu netu przed wyjazdem, kilka rzeczy nas zaskoczyło :)

musicie mi wybaczyć ale nie będą to niestety porady typu:

w kościele takim to a takim proszę się przyjrzeć szóstemu z lewej obrazowi, widać na nim nawiązania do polskiej historii... lub coś równie wzniosłego typu ten pomnik który zobaczymy za szóstym rogiem w uliczce z lewej strony idąc od strony centrum rzeźbił szwagier siostry ostatniego Króla Polski lub dowolnego innego kraju...

nie spotkałem się też z relacją, że ktoś na całą wyprawę wypożycza samochód i jeździ, może za mało szukałem, zdaża się samochód na dzień, dwa, ale generalnie ciągle tylko te marsztrutki i pociągi, można się zmęczyć czytając a co dopiero tak się przemieszczać tydzień...
jesteśmy niestety ludźmi którzy przemieszczają się na co dzień samochodem, pociągi tramwaje trolejbusy czy inne metro jest dla nas jakimś koszmarem i wsiadamy do tego raz na parę lat...
więc pomysł, żeby na wakacjach to robić wydał nam się tym bardziej absurdalny... :(

zobaczycie wbrew pozorom, że samochodem dużo drożej nie jest, a na pewno możliwości i luz rosną baaaaaardzo :)

Występują postaci;
Mały Książę Oxford (dlaczego jeszcze się okaże)
Szwagry Pablo i Wołodia
Bruder and Ja (zapomniałem jak oni mnie tam nazywali, pewnie sobie przypomnę :)

Jak powiedzieli Szanowni Koledzy Szwagry czyli spirytus movens wyjazdu, bilety WizzAir z Katowic do Kutaisi kupowane parę miesięcy wcześniej, tanie jak barszcz miały być:),
wyszły troszkę drożej czyli ok 400 zł w tą i z powrotem czyli tragedii nie ma...

ustaliliśmy te kilka miesięcy wcześniej, że ja zajmę się wynajmem samochodu... wchodzę do netu, forum kaukaz.pl i kilka innych stron, chciałoby się powiedzieć wypożyczalni setki, aut tysiące, ceny do przyjęcia.... więc co będę sobie tym głowę zawracał 3 miesiące wcześniej...

BŁĄD :(

dwa tygodnie przed wylotem nagabywany przez kolegów jaki to będzie ten samochód, w końcu się zebrałem...
oczywiście wypożyczalni z wolnymi terminami nie ma, te co są to ceny kosmiczne, jakieś kaucje, blokady na kartach kredytowych, cuda... a opinie o nich na forum jak najgorsze.... dramat!
Nie wiadomo co powiedzieć kolegom to po pierwsze, po drugie grozi nam zwiedzanie Gruzji Hyundayem Atosem, który podejrzewam mógłby nie dać rady, za to w cenie potężnego SUVa, :(

rada praktyczna: jak jeździć po Gruzji to samochodem im większym tym lepiej a już najlepiej wielkim i koniecznie terenowym, dalej zobaczycie dlaczego...
normalnym samochodem można pojeździć po Tbilisi i przejechać się tą chyba jedyną autostradą, a dalej to strach zjechać bo w drodze nieraz dziury wielkości przeciętnej wanny...:(

wracając do wypożyczania samochodu... w życiu to trzeba jednak mieć szczęście, bez tego ani rusz, a ponieważ raczej w życiu mam więc spokojnie szukałem jednocześnie kłamiąc kolegów jaki to piękny mamy samochód, którego marki im niestety nie powiem :P

w końcu jest :)

na forum kaukaz.pl znalazłem namiar na niejakiego kolegę Zurę czyli
Image


Ostatnio edytowany przez Kondratek 18 Lut 2015 20:56, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 18 Lut 2015 20:48 

Rejestracja: 13 Mar 2013
Posty: 117
Zapowiada sie ciekawe :D czekam na dalszy ciąg.
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 18 Lut 2015 20:49 

Rejestracja: 17 Sie 2011
Posty: 216
Loty: 142
Kilometry: 165 503
niebieski
Czekam na pierwszą część relacji! Czy dasz radę zamieścić też info o wydatkach?
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 18 Lut 2015 20:52 

Rejestracja: 11 Mar 2013
Posty: 694
Loty: 2
Kilometry: 3 738
Jak wyglądała sprawa wyboru kierowcy...
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 18 Lut 2015 20:54 

Rejestracja: 26 Lip 2012
Posty: 115
i co bylo dalej? :-)
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 18 Lut 2015 20:58 

Rejestracja: 18 Lut 2015
Posty: 5
pozwólcie wkleję to co dziś skrobnąłem i postaram się odpowiedzieć na pytania :)



A więc Zura... (nie zaczyna się zdania od a... heheh)
namiary w poprzednim poście, myślę że aktualne bo wysłał mi potem życzenia świąteczne nawet...

Człowiek polecany, solidny wyluzowany w dobrym tego słowa znaczeniu, po wymianie kilku maili w dowolnym wybranym języku pod warunkiem, że będzie rosyjskim lub angielskim okazało się też, że dysponujący wielkim samochodem, w poszukiwanym przez nas terminie, bez jakiś cudów typu przedpłaty kaucje itp. itd. oczywiście przywiezie nam go z Tbilisi do Kutaisi w cenie benzyny i w taki też sam sposób zabierze go z powrotem... no i jeszcze w dobrej cenie czyli ok 90$ za dzień plus około 100$ za to przywiezienie i odwiezienie... żyć nie umierać mamy siedmioosobową wielką Toyotę Land Cruiser 4.2 litra V8 :)))) zawarliśmy męską umowę wirtualnym uściskiem dłoni, pozostało wierzyć we wszystkie ustalenia jakby one piękne i korzystne nie były i się pakować :)

dobra lećmy do tej Gruzji nie ma co przedłużać heheheh
lecimy 22.09.2014 Pyrzowice Airport :)

Image

na lotnisku delikatnie się nie dogadaliśmy, bagaże zostały w końcu bez opieki, wysłuchaliśmy dużo gorzkich słów od szefa ochrony, prawie zapłaciliśmy po kilkaset zł mandatu, w nagrodę przetrzepano nas jeszcze na bramkach koncertowo, żebyśmy zapamiętali że bagaży się nie zostawia i już lecimy.....

a nie....

whisky może by trzeba jeszcze kupić, lecimy w końcu poza Unię Europejską, wyobrażenie mamy, że drogo nie będzie...:)

otóż będzie..:(
nie ma już tych pięknych cen pamiętanych sprzed kilku lat, niestety... ceny w dowolnym centrum handlowym na Śląsku są bardziej promocyjne no ale cóż...człowiek nie wielbłąd, jesteśmy na wakacjach, damy radę w końcu nie wydaliśmy jeszcze ani złotówki poza biletami heheheh

-- 18 Lut 2015 20:06 --

ufff Gruzja Welcome :) KUTAISI

lot spokojny, niecałe 3 godziny, jak to Wizzair trzeba sobie coś kupić jak się chce zjeść a miejsca jak zwykle za mało ale cóż to damy radę :)

Lotnisko w Kutaisi wyglada jak każde inne w Europie, a ponieważ nikt z nas oczywiście w Gruzji nigdy nie był, to pomyśleliśmy ach...jaki to nowoczesny kraj :) hehehe
wymieniamy pieniądze (na lotnisku jest kantor całodobowy, kurs jak kurs, nie odbiega od przyzwoitości, pan w krawacie się uśmiecha OJROPA :)
co więcej, na parkingu czeka na nas Zura we własnej osobie i jego dwie Toyoty ;)

Image
Zura jak było opisane na forum, bardzo w porządku człowiek, zaokrąglił 715$ do 700 bo nie miał wydać, trochę nam bajek poopowiadał (tak wtedy myśleliśmy :) jakoby:
- że czasem jak jest droga a pada deszcz i mówią, że nie ma drogi to jej nie ma i żeby nie jechać choćby nie wiadomo ile trzeba nadłożyć to jechać trzeba naokoło
- że normalne w miarę drogi to te najgłówniejsze z głównych w googlach i nimi spokojnie można jeździć
- że te żółte w google maps to już jest offroad i lepiej nimi nie jeździć a domyślacie się że te białe, co u nas są normalne to tam jest już ciężko nawet dla wielkiej Toyoty, klasyka offroadu i lepiej unikać całkiem... bo możemy dojechać do miejsca gdzie ani nie będzie drogi ani nie będzie jak zawrócić....
- oraz oczywiście że ubezpieczenie może mieć problem jak się coś z Toyotą stanie poza drogą bo nie po to ona jest wynajmowana żeby ciężki offroad uprawiać ale turystycznie pojeździć, jak biały człowiek na wakacjach... :)

-- 18 Lut 2015 20:13 --

Dobrze już dobrze Zura... rosyjsko angielskim powiedzieliśmy mu że:
bajki dla grzecznych dzieci to są, my czasem organizujemy i startujemy w rajdach offroadowych, mamy obok domu jedne z lepszych w Polsce miejsc do offroadu i je zjeździliśmy wzdłuż i wszerz, Twoja Totota to klasyk offroadu, potrafi wszystko więc spokojnie damy radę :))))) tych dróg na google nie jest tak mało przecież nie może być tak źle...

pokiwał głową, pomyślał sobie pewnie swoje ale o dziwo dał nam kluczyki, mapy i gruzińską kartę telefoniczną.... jak już będziecie w czarnej d.... albo się nie będziecie mogli dogadać, albo Bóg wie co to dzwońcie, przetłumaczę, pomogę... złoty chłopak po prostu :)

Oczywiście jako w miarę uporządkowani obywatele cywilizowanego kraju, a w zasadzie kolega Oxford się bardzo upierał, na początek zrobiliśmy zdjęcia pękniętej szyby, jakichś otarć lakieru, wgnieceń, stanu licznika, poziomu benzyny w obydwu bakach (tak tak ten monster posiada bak MAIN i bak SUB:)
Image

Image

bo wiecie rozumiecie, potem nam powie że to my i jeszcze z tysiac $ będzie chciał.... no cóż chce sobie Oxford robić zdjęcia niech sobie robi, ja jakoś poczułem do Zury sympatię od pierwszego maila i nie podejrzewałbym go o takie rzeczy....

-- 18 Lut 2015 20:16 --

dobra jedźmy już.... ale gdzie? Planu podróży przecież brak...heheheh a świt naszego pierwszego dnia w Gruzji nadchodzi wielkimi krokami...

Image

-- 18 Lut 2015 20:18 --

i teraz właśnie , na parkingu lotniska w Kutaisi, w momencie najpotrzebniejszym z niezbędnych ujawniły się głęboko skrywane przed światem, dosyć umówmy się dziwne zainteresowania kolegi Szwagra Pablo....
otóż nikt na to nie wpadł a on tuż przed świtem wyłuszczył nam, że trochę o tym myślał i ….METEREOLOGIA jest najważniejszą z nauk podczas naszej wyprawy :))))) dobrze że whisky było na pokładzie bo ciężko to było pojąć ale....
otóż Pablo rozeznał jeszcze w starym dobrym kraju, że dziś jeszcze i tylko dziś ma być prawdziwie letnia pogoda w Batumi i można plażować nad Morzem Czarnym... a jutro i w przeciągu najbliższego tygodnia już ponoć nie... :(
a ponieważ oczywiście myśleliśmy delikatnie o wybrzeżu Morza Czarnego, które jak wszystko w Gruzji nie jest po drodze i żeby je zobaczyć trzeba nadrobić/zboczyć z głównej drogi, to jednak będąc już tu wypadałoby je zobaczyć...
a ponieważ wiadomo, że Suchumi spodobało się Putinowi jeszcze przed Krymem i się nie da tam jechać nie będąc zielonym ludzikiem, zostaje Batumi...
blisko, raptem 145 km...
Image

i tak zaczął się tworzyć i jednocześnie realizować plan naszej wyprawy...uffff
czyli Twórca jest Tworzywem :) :) :)

-- 18 Lut 2015 20:22 --

jedziemy, wcześnie rano, pierwsze tankowanie, benzyna po ok 4 zł czyli jak u nas...
ciekawe tylko ile pali smok 4,2l V8 :(
ale do tego dojdziemy później
Pierwsze wrażenia z jazdy...
dziwne zagęszczenie Policji.... co kilka kilometrów mija nas radiowóz na kogutach bez dźwięku, same nowe radiowozy, przeważnie Octavie ale też i terenowe Mitsubishi czy Nissany....
na trasie ok 150 km zagęszczenie radiowozów nie maleje, co trzy góra pięć km radiowóz na kogutach.... u nas nie do pomyślenia, nie wiadomo co by się musiało dziać...

Dojeżdżamy do morza.... piękne lazurowe,
Image
może trzeba się gdzieś zatrzymać przed tym Batumi, coś zjeść, może nawet wypić? :) oczywiście kierowca po pół, bo wozem a w Gruzji chyba 0,0 promila tak mi się wydaje...
nasza trasa
Image
Dojeżdżamy do miejscowości Kobuletti i tu... są jakieś knajpy przy drodze, właśnie zaczęły się otwierać... Jemy śniadanie w lokalnej jadłodajni i nad morze, co będziemy czekać do Batumi jak tu już mamy morze na wyciągnięcie ręki...
Image
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 18 Lut 2015 21:52 

Rejestracja: 26 Kwi 2014
Posty: 106
Loty: 10
Kilometry: 5 872
Czytając tą relację mam wrażenie jakbyś siedział obok mnie i mi to opowiadał ;) Z niecierpliwością czekam na resztę.
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 18 Lut 2015 22:09 

Rejestracja: 27 Sie 2012
Posty: 245
niebieski
Cytuj:
dziwne zagęszczenie Policji.... co kilka kilometrów mija nas radiowóz na kogutach bez dźwięku,


nie wiem jak jest w Gruzji, ale nie oznacza to, że coś musi się dziać. W wielu państwach radiowozy po prostu jadą na sygnale świetlnym, aby je można było łatwo dostrzec (np w Koreii tak jest na pewno)

PS
Bardzo fajna, chyba spontaniczna? wycieczka...czekam na więcej
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 18 Lut 2015 22:19 

Rejestracja: 22 Sie 2011
Posty: 101
Gruzja Range Roverem wypozyczonym w 4 dni 1300km . Trasa Pętla Swanecka , Batumi , skalne Miasto , droga przez Park Borjomi i droga do Oni . Jazda od 5 rano do 22.

Image
Image
Image
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 18 Lut 2015 22:21 

Rejestracja: 27 Sie 2012
Posty: 245
niebieski
czyli da się autem wypożyczonym zwiedzić ten kraj bez problemu...tylko trochę chęci :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#11 PostWysłany: 18 Lut 2015 22:24 

Rejestracja: 22 Sie 2011
Posty: 101
Pado napisał(a):
czyli da się autem wypożyczonym zwiedzić ten kraj bez problemu...tylko trochę chęci :)


50 usd z łade nive , 100 usd za Rovera dzien oczywiscie .
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 18 Lut 2015 22:38 

Rejestracja: 18 Lut 2015
Posty: 5
mik111 napisał(a):
Jak wyglądała sprawa wyboru kierowcy...


kierowca główny zgłosił się sam na ochotnika bo jest nienormalny troszkę na punkcie jazdy samochodami terenowymi a w domu tego ...( tzn Land Cruisera V8 4,2l) nie ma....
Image

natomiast kierowca zapasowy też jest nienormalny i też chciał pojeździć choć trochę mniej....

Image

reszta chłopaków nie tęskniła za jazdą kilkutonowym kioskiem Ruchu ehhheh tym bardziej jak zobaczyliśmy na czym polega ruch drogowy w Gruzji....;)

pozostała kwestia bodajże jednego dnia, kiedy uwiodła nas wszystkich wyjatkowo pyszna wtedy cha-cha, ale uratował nas kompletny brak planu podróży i po prostu ....wynajeliśmy taxi na dzień cały w sumie niewielkim kosztem :)

-- 18 Lut 2015 21:42 --

jacek1973 napisał(a):
Pado napisał(a):
czyli da się autem wypożyczonym zwiedzić ten kraj bez problemu...tylko trochę chęci :)


50 usd z łade nive , 100 usd za Rovera dzien oczywiscie .


nasz kiosk Ruchu na kołach wyszedł ok 90$

piękne zdjęcie Rovera z drogi do Mestii mam wrazenie.... dojedziemy tam też ;) jacek 1973 to dobry rocznik heheh my wszyscy z niego :)

-- 18 Lut 2015 21:51 --

plaża... co tu powiedzieć...dramat, kamienie, śmieci, złom ogólnie syf straszny
Image

Image

no i symbol rozwoju budowy niby pozytywny....

Image

ale nic nie przebije...MOLA od MOLO znane nam np. z Sopotu Międzyzdrojów czy innych kurortów

Image

Image

Image



no cóż.... Batumi czeka na odkrywców, posileni i w pierwszym szoku nadmorskim jedziemy dalej... generalnie zaczynamy się oswajać i przyzwyczajać do krajobrazu, do miejsc wyglądających jakby nagle wszyscy odeszli od swoich robót i zostawili to tak jak było na następne 20 lat...
na każdym kroku widać rozpoczęte kilkanaście lat temu (sądząc po rdzy) remonty, budowy itp.
i opuszczone domy... tak na oko 1/3 czyli dla nas coś nieprawdopodobnego...

ile macie na swojej ulicy lub w pobliżu osiedla domu czy bloku opuszczonych domostw? Jedno? Dwa? A tu co najmniej 30% duuuużo....:(
no i opuszczone stacje benzynowe w ilościach jedna na dwóch mieszkańców mamy takie wrażenie...

cd nastąpi jak się zbiorę i chwilę czasu do tego jeszcze znajdę...
zdradzę tylko, że między innymi tego dnia jeszcze pod samą granicą turecką uda nam się poskakać ze skał do morza.... hmmmm gdzie ja mam ten film....

ale ciiiiiiii.... bo to ponoć nielegalne....:)


Ostatnio edytowany przez Kondratek, 19 Lut 2015 11:53, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 18 Lut 2015 23:15 

Rejestracja: 22 Sie 2011
Posty: 101
tez nam sie zachciało pojezdzic po plaży :D
Image

-- 18 Lut 2015 23:18 --

te żółte drogi wygladaja tak

Image

białe

Image
Góra
 Relacje PM off
koreankazkatowic lubi ten post.
 
 
#14 PostWysłany: 19 Lut 2015 00:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 Mar 2014
Posty: 156
Loty: 17
Kilometry: 29 684
Fajnie się czyta, wycieczka z jajem! :)

Czekamy na więcej!
_________________
"Panie, Islandia to mi z ręki jadła" - fotorelacja Islandia 2015
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 19 Lut 2015 17:19 

Rejestracja: 18 Lut 2015
Posty: 5
cóż.... jedziemy dalej :)

nie wiedzieć dlaczego pojawiły się pierwsze koszty naszej wyprawy...
muszę w tym miejscu przeprosić Was, że nie zapisywałem na bieżąco wszystkich kosztów z dokładnością do drugiego miejsca po przecinku... szanuję podziwiam że ktoś to potrafi, czytając takie relacje widzę, że jest to przydatne ale...sam tak nie potrafię..:(

Mniej więcej jest tak: w Gruzji obowiązuje lari czyli GEL (coś jak nasz PLN) i kosztuje mniej więcej 2zł, zekrnąłem dla pewności i na dziś jest 1,7596 zł czyli jeszcze lepiej...postaram się mówić o kosztach w złotówkach, w końcu to dla nas najważniejsze :)
o benzynie wspominałem, kosztuje ok 2 lari czyli 3,5-4zł. nasza smoczyca na kołach ze swoim ogromnym silnikiem okazuje się, że nie pali za dużo, raptem ok 12l/100km co dobrze wróży :)

Sniadanie przydrożne, cudów nie ma, zupełnie jak u nas 15-20zł musi kosztować (oczywiście jesli jest bezalkoholowe :)
bo ktoś np jest kierowcą hehehe

Generalnie cenowo jest mniej więcej jak u nas, jeśli ktoś nastawia się, że Gruzja to jakiś sporo tańszy kraj, gdzie za pół darmo da się przespać, zwiedzić, zjeść i co tam kto lubi jeszcze..... to może się zdziwić


Jedźmy do tego Batumi już wreszcie....
na horyzoncie pojawia się znana z wielu obrazków panorama, trochę chaotyczna mieszanina starych budynków z nowobogackim, umówmy się trochę kontrowersyjnym wschodnim kierunkiem w architekturze, charakterystycznym dla byłych republik..

Image

ale cóż, co kraj to obyczaj, nie nam oceniać gusta gruzińskie, też mamy przecież nie takie koszmarki czasem..

Robimy się zmęczeni, choć to południe dopiero, ale przecież jesteśmy na nogach całą noc prawie i jeszcze przesunięcie czasu...
wymyśliliśmy, że poplażujemy, bo pogoda jak zapewniał nasz domorosły metereolog - amator Pablo - wyśmienita :)

Nie pozwiedzamy Batumi, nie mamy ochoty na rozgrzane mury i trotuary, zabytki i pomniki... w końcu od czego są fora, przewodniki i książki, wszystko to przecież w wolnej chwili można tam sobie obejrzeć, my tu przyjechaliśmy, bo chcemy plażę, lazurowe morze i drinki z palemką :)

zostawiliśmy Toyotę przy porcie idziemy bulwarem nadmorskim... imponującym :)

Image

Image
mniej więcej na wysokości czegoś zwanego Wieżą Alfabetu, pomimo tego że plaża kamienista, brudna a w wodzie oprócz gumowca trafia się szczur i meduza w końcu jest... :)

Image

Knajpka jakby wyjęta z Riviery, zrobiona na jej obraz i podobieństwo, leżaczki na słońcu, kanapy zacienione, smooth jazz w tle się sączy i ładne panie kelnerki reagujące na skinienie i oczywiście ...drinki z palemką czyli bodajże zimne desperados z limonką w promocyjnej cenie ok 12zł :)

odpoczywamy, może nawet niejednemu z nas na kanapie zdrzemnęło się chwileczkę..:)

Okazuje się, że w "naszej" knajpce można wypożyczyć leżak, ręcznik, szlafrok, klapki i jak patrzę jak urodziwa pani kelnerka zmienia popielniczki po jednym papierosie to czuję się luksusowo :)

nie wiedzieć skąd, w tym błogim miejscu i nastroju, pojawił się absurdalny pomysł, że przecież gdzieś tutaj, w Batumi jakoby można przecież poskakać do wody ze skał???!!!!
co okazało się dla niektórych moich współtowarzyszy ogromną podnietą i tak dużym bodźcem, że niestety przygnieciony demokracją, czyli wolą większości musiałem ów raj opuścić...:( gdzie nam będzie lepiej? krzyczałem w myslach :O
żegnajcie luksusy, żegnajcie desperados z palemką i ładne kelnereczki... jedziemy szukać czegoś, co moim zdaniem nie powinno istnieć i jest tylko miejską legendą...

Ale jeszcze trochę przejdźmy się deptakiem.... piękny jest, naprawdę warto, taki amerykański w stylu łączni z budkami ratowników znanymi z kultowego serialu z Pamelą Anderson.. :)

Image

Image

Image

Image

NIe wiem już jak (widocznie było gdzieś po drodze wi-fi) ale ustaliliśmy, że owe mityczne skały, z których się skacze do wody są za Batumi, w kierunku granicy z Turcją oraz że jest tam gdzieś ta normalna piaszczysta beach, na której można normalnie się położyć a nie tylko rozgrzane kamienie i brud...

Jedziemy :)

i Tu nastąpiło (nie wiadomo dlaczego teraz..) nasze pierwsze, prawdziwe zetknięcie z zasadami ruchu drogowego w Gruzji..
Zasady są dwie:
Większy ma zawsze pierwszeństwo a zasada druga jest taka, że pomimo teoretycznie istniejących przepisów, świateł, rond, pasów jedni i co ta jeszcze cywilizacja wymyśliła w tym kierunku to.... ZAWSZE OBOWIĄZUJE ZASADA NR1 :(

można to ująć w skrócie tak: piątka doświadczonych kierowców w samochodzie wielkości kiosku Ruchu ledwo uszła z życiem wyjeżdżając z Batumi w godzinach szczytu... jak myszy spocone ze strachu powitaliśmy z ulgą rogatki miasta..

Jedziemy wzdłuż brzegu morza, plaży piaszczystej jak nie było tak nie ma, nie wspominajac o skałach dla skoczków...

Już straciliśmy nadzieję (może to i lepiej - myślę sobi cicho...), granica na horyzoncie, przecież do Turcji nie wjedziemy bo nie mamy paszportów :)

ale są... za miejscowością Sarpi około 500m przed granicą z Turcją stoją nasze skały z których widać skaczą ludzie ...

Image

Image

Image

Nabrzeże złożone z ogromnych głazów, ogromnych śmieci, z betonowych elementów przypominających zapory przeciwczołgowe ale nic to....

Image

Image

Chłopaki skaczą, Książe śpi a ja idę plażować pod samą granicę, albowiem tam jestw miarę normalna plaża choć złożona tylko z kamieni takich 5-10cm średnicy...
bez butów/klapek nie ma szans :(

I STAŁO SIĘ ZNÓW... wszyscy się wymoczyli, naświetlili, wyleniwili... niektórzy nawet znów wyspali hehehe
wakacje, Morze Czarne, plaża, upał 30 stopni jak to przewidział nasz kompanijny metereolog :))))

mały filmik :))))



Image

Image

http://imagizer.imageshack.us/v2/640x48 ... FmzMPS.jpg

Image

JEDZMY COŚ ZJEŚĆ!!!!! - rozległy się w końcu huralne głosy wśród wesołej kompaniji i daleko nie szukając, wracając w stronę Batumi natrafiliśmy na cuda.... :))))))

przy drodze grill i chmura dymu, obok grilla wiszą schłodzone świeże barany gotowe do konsumpcji a za plotem buuuuczą jeszcze świeższe...(wegetarianie sorry....)
W budynku obok otwarta kuchnia, mistrz kucharski z tasakiem przygotowuje nasze zamówienie

Image

Świeża baranina z grilla z nieśmiertelnym gruzińskim salatem czyli pomidor ogórek i dowolna ilość kolendry (dodają ją zawsze i wszędzie ), do tego herbata i w sumie na nas pięciu....coś około 100zł czyli nie jest źle :)))))

ale zaraz zaraz wszak Morze Czarne to prawie Śródziemne a jak Śródziemne .... (taka konstrukcja logiczna heheheh)
to wino do obiadu gdzie???

AAAAAA MY JESTEŚMY MUZUŁMAŃSKĄ RESTAURACJĄ ALKOHOLU NIE PODAJEMY....!!! - powiedziała miła Pani kelnerka

no cóż mówi się trudno, baranina z taką gwarancją świeżości jest tu najwyższym dobrem i nie będziemy z tego rezygnować - rozpatrzyliśmy szybko ten moralny dylemat choć nie było łatwo...:((((

ALKOHOLU NIE PODAJEMY ALE MOŻEMY PODAĆ SZKLANKI, a po drugiej stronie ulicy są dwa sklepy monopolowe, proszę sobie kupić co tam panowie chcą i rozgościć się u nas swobodnie :) - dokończyła niezwykle miła Pani z uśmiechem na ust

Image

oj parę razy rotacyjnie kolejno odlicz się przez tą ulicę przeszło :))) bo wina gruzińskie..... echhhhhhhhhhhh
ale do tego tematu dotrzemy na drugim końcu Gruzji...
tymczasem nasz Szanowny Kolega Książę Oxfordu, kucharz z wykształcenia czasem zawodu a na pewno z wielkiego zamiłowania, będący dla nas wyrocznią jeśli chodzi o jedzenie chwalił, palce oblizywał i mówił, że u nas coś takiego jest niemożliwe hehehe też tak myślę sanepid sanepid by tego nie puścił o nie... bo byśmy się wszyscy potruli i poumierali :)

no cóż... rozleniwienie pełne, brzuchy też, wszyscy zrelaksowani, niektórzy nawet delikatnie od wpływem ogromnych gruzińskich tradycji winiarskich a kierowca..... mówi że długo już nie pociągnie :(

a ponieważ nie mamy planu zajęć, nie mamy też noclegu ale mamy za to Batumi w popołudniowym szczycie przed nami :(

Patrzymy więc na mapę w googlach co to przezornie mam w telefonie ściągniętą offline... (o święta naiwności nowicjuszy gruzińskich) i myślimy... objedziemy to cholerne centrum z tymi nie potrafiacymi jeździć w sposób cywilizowany ludźmi oczywiście żółtymi drogami z googla... czyli spokojnie bezpiecznie normalne drogi, spróbujemy dotrzeć do dobrze znanego nam ze śniadania i mola w Kobuleti tam spokojnie się prześpimy i jutro do Tbilisi :)))

a żółte drogi dopóki były, juz kilkaset metrów od centrum Batumi wyglądały tak....

Image

Image

Image

potem, choć na mapie były dalej jak najbardziej to w rzeczywistości się skończyły....:(
cóż było robić wróciliśmy do centrum i już po paru godzinach byliśmy znów w Kobuletti znanym w świecie z pięknego mola i czystej plaży ;)

hotelik standard coś około porządnej agroturystyki, przy głównej ulicy, sto metrów od pięknego mola i plaży w cenie ok 50 zł od łebka...

CHA-CHA U WAS JEST? DA KANIESZNO JEST... zapytałem właścicielkę hoteliku w barze na dole i już za bodajże 6zł staliśmy się właścicielami półlitrowej butelki po coca coli (nie wiedzieć czemu zawsze to mają w tych butelkach) napoju będącego też w końcu jakimś symbolem gruzinskim...

udaliśmy się więc te 100 metrów na długie polaków na obczyźnie nocne rozmowy,
gdzie swojski kabanos jeszcze ze starego kraju usiłował zakąsić coś, czego nie da się słowami opowiedzieć....

(po tygodniu w Gruzji byliśmy już mądrzejsi, że trafiliśmy wtedy na pierwszy raz na coś z najniższej półki, na szczęście nadrobimy to z nawiązką :)))))))

było bardzo ciepło, ok 20 stopni, siedzieliśmy po kolana w morzu a niebo pięknie rozgwieżdżone.... co ten nasz metereolog mowił że jutro będzie fatalna pogoda, skąd on to wziął, chyba jednak przesadził...heheheh

trzeba iść spać to był baaaaaaaaaaaaardzo długi dzień, prawie 24 godziny na nogach :)

Image

uffffff dopiero pierwszy dzień?????? muszę to skracać bo wyjdą przydługie nudne kluchy :(((((

morze rano w tym samym miejscu ma półtorametrowe fale wiec Pablo miał cholerną rację... ale o tym skrobnę jak się zbiorę...
Image
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#16 PostWysłany: 25 Lut 2015 11:25 

Rejestracja: 13 Maj 2014
Posty: 19
czekam na więcej :D
Góra
 Relacje PM off  
 
#17 PostWysłany: 25 Lut 2015 14:38 

Rejestracja: 21 Kwi 2014
Posty: 93
Loty: 19
Kilometry: 24 852
Prosze o jak najwiecej historii/wskazowek dotyczacych ruchu drogowego! :D
Góra
 Relacje PM off  
 
#18 PostWysłany: 26 Lut 2015 10:09 

Rejestracja: 10 Mar 2014
Posty: 217
Oby tylko relacja nie umarła bo bardzo dobrze się bawię przy jej czytaniu :) i póki co nie ma przydługich kluch :D
Góra
 Relacje PM off  
 
#19 PostWysłany: 26 Lut 2015 10:19 

Rejestracja: 27 Sty 2014
Posty: 79
Oby. Ubaw i zazdrosc :-)
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 26 Lut 2015 10:44 

Rejestracja: 02 Lis 2014
Posty: 21
Loty: 57
Kilometry: 127 214
Rewelacyjna relacja i wspomnienia wracają. Byliśmy w 6 chłopa ale korzystaliśmy z aut z kierowcą dzieki temu nie było pokrzywdzonych tzn. wszyscy mogli posmakować win i cha-cha :lol: :lol:
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 24 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group