Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 40 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 31 Mar 2017 15:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Wrz 2014
Posty: 393
Loty: 52
Kilometry: 111 240
Prolog.

Jeszcze nie wróciliśmy z jednej podróży do Indonezji, a na fly4free https://www.fly4free.pl/tanie-loty-filipiny-malezja/ ukazała się mym oczom oferta Filipin z Warszawy za śmieszne jak na tą destynację cenę. Myślę: kurcze mieliśmy w tym roku pojechać do Chorwacji i Gruzji, ale taka cena, że ja pikole. Dzwonie do żony i mówię:

-Eee słuchaj, bo wiesz. Filipiny są za 1500zł
-No ale Chrwacja i Gruzja miała być w tym roku
-Wiem. Ale wiesz, Filipiny, 1500zł. Może weźmieny
-A rób jak uważasz
-To biorę :D
-Ok to lecimy :D

Tak to miej więcej było. I decyzja została podjęta mnie więcej w 3 minuty. Czemu tak szybko? Bo Filipiny były naszym marzeniem odkąd zobaczyliśmy jeden z wielu filmików na You Tube z widokami z drona :)


Ceny przelotów:

WAW - MNL 1550 zł
Manila - Puerto Pincessa 115 zł
Puerto Pincessa - Cebu 85 zł
Tagbilaran - Manila 100 zł

+ Gdańsk - Warszawa - Gdańsk Pendolino 154 zł

Razem za loty 2004 zł(wszystko z bagażami rejestrowanymi)

Przyznam szczerze, że przed wyjazdem Filipiny były w mojej ocenie rajem. Jednak gdy wziąłem do ręki książkę "Eli, Eli" autorstwa Wojciecha Tochmana i zacząłem ją czytać i oglądać zdjęcia ze slamsów Manili ogarnął mnie smutek i przerażenie. Tuż przed wyjazdem przeczytałem jeszcze "Twarze tajfunu" Małgorzaty Szumskiej, która opowiada o życiu ludzi po jednym z największych tajfunów w tej części świata. Miejscowi nadali mu imię Yolanda. To jest chyba jedyne obraz na rodzimym rynku w którym możemy się przekonać jak wygląda prawdziwe życie biedoty i nie tylko w tym pięknym kraju.

W relacji jednak postaram się opisać o zobrazować tylko dobre strony Filipin.

Będzie dużo zdjęć, kilka porad praktycznych i parę zwrotów akcji w tym ucieczka przed śmiercią :)
_________________
Image

Moje relacje:
Filipiny | Indonezja


Ostatnio edytowany przez lapka88 29 Kwi 2017 10:46, edytowano w sumie 5 razy
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 31 Mar 2017 15:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Maj 2015
Posty: 668
Loty: 34
Kilometry: 71 886
Czekam z niecierpliwością - wyjątkowo uwielbiam filipińskie relacje na forum :)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 31 Mar 2017 17:30 

Rejestracja: 21 Gru 2014
Posty: 654
złoty
Napisz również swoje uwagi odnośnie linii lotniczych, jeśli masz zdjęcia wrzuć też ;)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 02 Kwi 2017 10:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Wrz 2014
Posty: 393
Loty: 52
Kilometry: 111 240
Generalnie nasz plan wygląda następująco:

1 dzień - Manila przylot rano i tego samego dnia o 22 do Banaue
2 dzień - Sagada
3 dzień - Batad
4 dzień - Batad i powrót z Banaue do Manili
5 dzień - W zasadzie w trasie na Palawan a konkretnie w okolice El Nido
6-9 dzień - El Nido
10 dzień - w trasie w drodze na Bohol
11-13 dzień - Panglao/Bohol
14 dzień - powrót do Manili
15 dzień - powrót do domu

Można powiedzieć, że standard jak na pierwszy wyjazd na Filipiny :)

Dzień 0 i 1

Wylot mamy o 6 z Warszawy do Amsterdamu. Tam zostajemy na 4 godziny. W tym czasie postanawiamy trochę połazić po lotnisku, jakby nie było jednym z największych w europie. Mijamy już wcześniej widziany przeze mnie gdzieś w TV zegar z animacją gościa który przemalowuje wskazówki co pełną minutę. Wygląda to super realistycznie. Ciekawą atrakcją jest też niedaleko tego zegara jest dziura w podłodze gdzie za szybą widać taśmę z poruszającymi się wskazówkami. Polecam na miejscu jeśli oczywiście będzie okazja spróbować serów w lotniskowych sklepach. Czasem leżą na talerzach do degustacji :)

Załącznik:
_DSC0002.jpg


Załącznik:
_DSC0004.jpg


Załącznik:
_DSC0012.jpg


Załącznik:
_DSC0020.jpg


Sam lot miął bez szału. Jedzenie było całkiem niezłe a na pytania o piwo chińśka osbługa robiłą wielkie oczy i udawała że je nam przynosi, a tak naprawdę do mama nie pozwala :lol:

Po drodze gdzieś nad syberią

Załącznik:
gdzieś nad syberią.jpg


Już dolatujemy

Załącznik:
_DSC0037.jpg


Lądujemy na 4 terminalu. Na lotnisku w Manili nie ma najmniejszego problemu ze złapaniem darmowego Wifi więc po szybkim przebraniu i krótkim oczekiwaniu na bagaże oraz szybkim emigration wychodzimy z lotniska(całość nam zajęła ok 20min) łapiemy ubera i jedziemy do stacji "metra" EDSA. Na miejscu bramki jak na lotnisku i przeszukiwanie plecaków przez ochronę kijkami(co by sobie rąk nie pobrudzić ;)) Cena za przejazd waha się od 20 do 35 PESO(jak dobrze pamiętam) my więcej nie płaciliśmy.
Plan był taki aby zatrzymać się na stacji najbliżej Ohayami Trans skąd dziś wieczorem ruszmy do Banaue. Wyszło, że musimy się przesiąść na stacji Doroteo Jose, przejść na stację Recto(wszystko jest połączone), a nastęnie wysiąść na nastęnym przystanku Legarda. Przechadzac mostem napotykamy się na pierwszy obraz biedy. I ogromne kontrasty między bogactwem, a właśnie biedą.

Załącznik:
_DSC0044.jpg


Załącznik:
_DSC0047.jpg


Po wyjściu udajemy się do hotelu na godziny Apitong Hotel, ok 100m od Ohayami Trans. Za 650 PHP wynajmujemy pokój na 7h(jedna godzina dokupiona ekstra za 150 PHP). Jest ciepła woda więc prysznic dla nas działa jak ambrozja :D

Z racji tego, że nie mamy wiele czasu postanawiamy udać się w pierwszej kolejności po przeczytaniu relacji @‌neronek‌ La Loma Cocpit na walki kogutów. Wejście na arenę 200 PHP. Na miejscu, żadnej kobiety, same chłopy. Przy zakładach niesamowity gwar. Coś niesamowitego. Jedak kiedy dochodzi do samej walki to nasza opinia jest jednoznaczna. Barbarzyństwo. Ale szanujemy tą kulturę więc po jednej walce opuszczamy ten przybytek.

Droga do areny.

Załącznik:
_DSC0050.jpg


Załącznik:
_DSC0053.jpg


Załącznik:
_DSC0054.jpg


Załącznik:
_DSC0055.jpg


Trafiliśmy na koniec z jednej walk

Załącznik:
_DSC0056.jpg


Przyjmowanie zakładów

Załącznik:
_DSC0060.jpg


Załącznik:
_DSC0067.jpg


Załącznik:
_DSC0088.jpg


Załącznik:
_DSC0090.jpg


Załącznik:
_DSC0102.jpg


Załącznik:
_DSC0116.jpg


Chwała zwycięzcy

Załącznik:
_DSC0118.jpg


Przegrany do wiadra

Załącznik:
_DSC0121.jpg


Załącznik:
_DSC0126.jpg


Rzut oka na samą arenę. To takie ich KSW :D

Załącznik:
_DSC0128.jpg


Następnym punktem programu jest położony w sąsiedztwie Manila North Cemetery. Nie mam niestety żadnych zdjęć bo już na wejściu ochrona zwróciła nam uwagę, że jest zakaz. Nie pochodziliśmy zresztą tam za długo, bo po pierwsze pełno ludzi za nami chodziło, przez co czuliśmy się lekko osaczeni. Wiele ludzi mieszka na tym cmentarzu. W grobowcach mają doprowadzony prąd oraz wodę. Chyba u każdego znaleźliśmy TV :) Z drugiej strony jednak trochę się baliśmy więc zmieniliśmy plany i ruszyliśmy w stronę Intramuros. Idziemy więc na stację kolei Blumentritt.

Załącznik:
_DSC0132.jpg


Załącznik:
_DSC0135.jpg


Tak naprawdę to w okolicach Intramuros jedyną ciekawą rzeczą byłą Manila Cathedral. Piękny kościół. Można sobie w jego okolicach odpocząć. Jest też fontanna, ale niedziałająca :)

Załącznik:
_DSC0160.jpg


Załącznik:
_DSC0166.jpg


Dalej już ruszamy w stronę hotelu przez dzielnicę chińską. Na miejscu w zasadzie samo badziewie, kicz, bród trochę kościołów o biedzie nie będę wspominał(money, money, money słyszymy od dzieci co ulicę).

Załącznik:
_DSC0172.jpg


Załącznik:
_DSC0176.jpg


Załącznik:
_DSC0182.jpg


Bilety na Ohayami Trans kupiliśmy już wcześniej przez internet https://www.pinoytravel.com.ph/ (dzięki @‌Koala22‌ za info sprzed roku). Jednak nie przydzielają one miejsc więc trzeba podejść do okienka, w którym wymienią nam je na ten właściwy.Cena to 450 PHP w jedną stronę.

Załącznik:
_DSC0190.jpg


Tak więc ruszamy zdobywać Filipiny!!! :)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image

Moje relacje:
Filipiny | Indonezja


Ostatnio edytowany przez lapka88 03 Maj 2017 11:17, edytowano w sumie 7 razy
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 02 Kwi 2017 10:28 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2014
Posty: 3116
Nie widzę zdjęć ! Trzeba coś poprawić.
I czekam na dalszą część relacji.
_________________
Ιαπόνκα76
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 02 Kwi 2017 10:49 

U mnie także większości zdjęć nie widać.
Góra
 PM off  
 
#7 PostWysłany: 02 Kwi 2017 10:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Wrz 2014
Posty: 393
Loty: 52
Kilometry: 111 240
Hmm dziwne. Ja widzę. Zdjęcia wrzucałem na Photos Google.
Ktoś ma jakąś radę?

Edit:
Wrzuciłem jeszcze raz linki. Może zadziała...
_________________
Image

Moje relacje:
Filipiny | Indonezja
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 02 Kwi 2017 12:36 

Rejestracja: 11 Lut 2017
Posty: 20
Loty: 45
Kilometry: 125 336
Niestety zdjęć nie widać :(
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 02 Kwi 2017 13:53 

Nie działa. Wcześniej kilka było widocznych, teraz żadnego nie widzę.
Góra
 PM off  
 
#10 PostWysłany: 02 Kwi 2017 13:55 

Rejestracja: 19 Mar 2014
Posty: 668
Loty: 296
Kilometry: 515 368
srebrny
U mnie wszystko ok(Tapatalk)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#11 PostWysłany: 02 Kwi 2017 14:19 

Rejestracja: 01 Kwi 2012
Posty: 2380
platynowy
niestety zdjec brak...

nie wracam! odnosi sie do nie wracam do Polski czy nie wroce na Filipiny? :-)
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 02 Kwi 2017 17:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Wrz 2014
Posty: 393
Loty: 52
Kilometry: 111 240
Nie wracam w sensie, że do Polski :) :D

Wiem w czym tkwił chyba problem zdjęć. Nie dodałem ich do albumu udostępnionego. Powinno już być ok :)
_________________
Image

Moje relacje:
Filipiny | Indonezja
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 02 Kwi 2017 17:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
@‌lapka88‌ są foty:-)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
lapka88 lubi ten post.
 
 
#14 PostWysłany: 02 Kwi 2017 17:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Wrz 2014
Posty: 393
Loty: 52
Kilometry: 111 240
@‌LaVarsovienne‌
Yeahh!!! Dzięki za info :D
_________________
Image

Moje relacje:
Filipiny | Indonezja
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 03 Kwi 2017 22:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Wrz 2014
Posty: 393
Loty: 52
Kilometry: 111 240
Dzień 2

Pierwsza ucieczka przed śmiercią zaczyna się już na wjeździe na autostradę tuż za Manilą. Nasz autobus pędzący już jakieś 100 km/h nie zauważył stojącego tira, który stał bez żadnych świateł na prawym pasie(a po co używać pobocze i trójkąt ostrzegawczy, o awaryjnych już nie wspominając). Kierowca busa dzięki swoim umiejętnościom cudem ominął tira. Po czym się zatrzymał i jak mniemam po gestach zaczął bluzgać na tirowca :o Afera trwała dobre 30min, po czym wsiadł z powrotem za kierownicę i rura :)

Powiem tak. Droga do Banaue to nie jest jakiś pikuś. To całkiem kręta i ciężka trasa. Po drodze są dwa stopu na wc. Można też coś kupić do jedzenia.

Pierwszy widok w Banaue

Załącznik:
_DSC0192.jpg


Załącznik:
_DSC0193.jpg


Załącznik:
_DSC0197.jpg


Do Banaue dojeżdżamy ok godziny 5. Na dworze rześkie 18 stopni. Już w autobusie kierowca się pyta czy ktoś jedzie dalej, do Sagady. Zgłaszamy się bo szkoda nam czasu na szukanie transportu na miejscu. Okazuje się, że Van nie jest zbyt drogi. 250 PHP za osobę do Bontoc.

Siadamy z przodu aby podziwiać widoki. Kierowca jest o tyle fajny, że zatrzymuje się co jakiś czas na foto. Zresztą patrzcie :)

Załącznik:
_DSC0223.jpg


Załącznik:
_DSC0203.jpg


Załącznik:
_DSC0204.jpg


Załącznik:
_DSC0205.jpg


Załącznik:
_DSC0227.jpg


Załącznik:
_DSC0230.jpg


Załącznik:
_DSC0232.jpg


Oszukańcze atrakcje dla chińczyków ;D

Załącznik:
_DSC0235.jpg


Dojeżdżamy do Bontoc

Załącznik:
_DSC0240.jpg


Bontoc...co ja mogę powiedzieć o tym mieście. A no to, że w vanie zostawiłem powerbank i nie miałem czym ładować później telefonu :( Ale to nie wszystko co straciłem na Filipinach :D W Bontoc przesiadamy się do Jeepneya do Sagady cena to 40 PHP/os

Suszone mięsko

Załącznik:
_DSC0248.jpg


Powiem tak. Po przybyciu do Sagady trzeba opłacić rejestrację w informacji turystycznej 35 PHP od osoby. Następnie można swobodnie szukać hotelu(my zrobiliśmy zupełnie na odwrót ale to nie szkodzi:P ). Na początku poszliśmy do hotelu w samym centrum ale bez klimy(później okazało się, że w górskim rejonie klimatyzacja nie jest do niczego potrzebna). Tak więc zatrzymaliśy się już z braku laku w hotelu Indegeneus 350 PHP/os. Przyjemny hotelik z niezłym widokiem.

Załącznik:
_DSC0250.jpg


Załącznik:
_DSC0251.jpg


I nasi sąsiedzi :)

Załącznik:
_DSC0429.jpg


Po ogarnięciu postanawiamy udać się na wiszące trumny. Przed wejściem zatrzymuje nas "bramka" i mówi, że bez przewodnika nie przejdziemy(jak Gandalf). To wracamy do informacji turystycznej. Bierzemy tego przewodnika za 700PHP i umawiamy się na Hanging Coffins oraz Sumaguing Cave. Także zdjęcia z tej wycieczki jakby nie było całodniowej prezentują się następująco.

Kościół w Sagadzie

Załącznik:
_DSC0254.jpg


Załącznik:
_DSC0258.jpg


Załącznik:
_DSC0263.jpg


Pierwsze wiszące trumny

Załącznik:
_DSC0270.jpg


Załącznik:
_DSC0276.jpg


Załącznik:
_DSC0284.jpg


Załącznik:
_DSC0287.jpg


Droga do jaskini prezentuje się niesamowicie. Do tego co chwilę można natknąć się na trumny w skałach

Załącznik:
_DSC0304.jpg


Załącznik:
_DSC0306.jpg


Każdy przewodnik zaopatrzony jest w taką oto lampę naftową. I przyznam szczerze, że daje ona naprawdę dużo światła.

Załącznik:
_DSC0330.jpg


Praktycznie na samym początku natrafiamy na dość ekstremalną sytuację. Turystka upada i uszkadza sobie kręgosłup. Okoliczni przewodnicy bardzo przejęci wołają pomoc i zjawia się o dziwo bardzo szybko. Owijają dziewczynę pasami, kładą na nosze i wykoszą z jaskini. Mam nadzieję, że nic się jej nie stało. Jednak sama jaskinia mimo, że lajtowa to kilka dni później w TV dowiadujemy się, że Filipińska turystka zaginęła właśnie w kompleksie jaskiń w Sagadzie.

Załącznik:
_DSC0335.jpg


Załącznik:
_DSC0341.jpg


Załącznik:
_DSC0351.jpg


Załącznik:
_DSC0361.jpg


Załącznik:
_DSC0363.jpg


Załącznik:
_DSC0367.jpg


Żółw

Załącznik:
_DSC0391.jpg



Babka polana czekoladą :)

Załącznik:
_DSC0398.jpg


Sami sobie wymyślcie co to jest ;)

Załącznik:
_DSC0401.jpg


Załącznik:
_DSC0403.jpg


Załącznik:
_DSC0409.jpg


Wracamy z jaskini na pace z przewodnikiem. Oczywiśnie nie za darmo ale cena 100PHP wydaje się nam uczciwa :)
Idziemy się odświeżyć do hotelu i czas na kolację. Zaczyna się ściemniać.

Załącznik:
_DSC0433.jpg


Poszliśmy do rekomendowanej przez Lonely Planet knajpki Yogurt House. Pierwszy raz dowiadujemy się aby nie ufać temu przewodnikowi. Jedzenie słabe i wcale nie tanie. Jednak smak piwka Red Horse pozwala zapomnieć o słabym smaku jedzenia :)

Jeśli ktoś ma knajpkę albo nie ale chciałby wyposażyć toaletę w niezły gadżet to polecam udać się do sklepu z pamiątkami w Sagadzie. Coś niesamowitego :D

Załącznik:
_DSC0437.jpg


Jest godzina 20 ale jesteśmy wykończeni. Nie spaliśmy w łóżku w końcu od 48h. Także mówimy dobranoc :)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image

Moje relacje:
Filipiny | Indonezja


Ostatnio edytowany przez lapka88 03 Maj 2017 11:34, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#16 PostWysłany: 04 Kwi 2017 22:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Wrz 2014
Posty: 393
Loty: 52
Kilometry: 111 240
Dzień 3

Zaczęliśmy od pysznego śniadania na przeciwko naszego hotelu. Strawsberry Cafe. Zamówiliśmy pyszną kanapkę z kurczakiem 80 PHP kawę chyba z ekspresu 30 PHP :) i do tego shake truskawkowy 80 PHP, w końcu jesteśmy u truskawkowców :)

Z Sagady do Bontoc ruszamy ok 8 jeepneyem za 20 PHP w ok 40min. Niestety w Bontoc drugi raz zawodzimy się na przewodniku Lonely Planet, ponieważ planowaliśmy ruszyć busem Vonvon o 10 rano, niestety odjechał o 8... Także już wtedy wiedziałem ,że Lonely Planet jest całkowicie do dupy :) Nikomu nie polecam. W takich krajach należy korzystać z doświadczeń innych podróżników albo na żywioł. Wszak po co się denerwować? :)

Image

Targ w Sagadzie
Image

Można kupić brokuła i pekinkę :)
Image

Znaleźliśmy wobec tego Vana za 150 PHP do Banaue. Niestety trzeba czekać aż się zapełni. A zapełnił się do połowy w 1h. Kierowca już nie chciał więcej czekać i ruszyliśmy.

Trajka w Bontoc
Image

Image

Genialny patent na odpędzanie much od mięsa :D
Image

Bye bye Bontoc
Image

Taka droga między Bontoc a Banaue :)
Image

Image

Image

Image

Zaraz po przybyciu do Banaue atakuje nas Trajkarz. I on już wie, że jedziemy do Batad. Aee skąd kuźwa? :D
No nic nam to na rękę. A jako, że znów zależy nam na czasie(tutaj jest ciągła walka z czasem) umawiamy się na transport w dwie strony. Utargowaliśmy całe 100 PHP. Twardy był z niego negocjator. Ostatecznie umawiamy się na 1100 PHP oczywiście w obie strony. Dojazd do Batad trwa ok 1h. Wszystko wygląda tak:

Image

Image

Gdy dojeżdżamy wpadamy w lekkie zdziwienie. Koniec drogi. Dalej już z buta. No nic. Szable w dłoń(plecaki na plecy) i dymamy.

Image

Image

Przypomina mi się nasza billboardowa Polska
Image

Image

Do Batad doszliśmy w 15min. A naszym "oczom ukazał się las"... a właściwie to tarasy ryżowe o których marzyłem aby je zobaczyć na własne oczy. Zdjęcia tego nie oddają ale uwierzcie mi na słowo. Widok zapiera dech w piersiach :)

Image

Zatrzymujemy się w Hillside Inn. Za nocleg w prostym pokoju ze wspólną łazienka płacimy zaledwie 500 PHP. W łazience oczywiście jest ciepła woda. Dostajemy nawet ręczniki, a to na Filipinach wcale nie jest standardem. Tak samo jak mydło :)

Image

Image

Po odświeżeniu zamawiamy, a jakże coś niefilipińskiego :) Pizza. Całkiem niezła. Oczywiście do włoskiej trochę jej brakuje ale trzyma poziom :D

Image

Image

Po obiedzie idziemy na trekking po tarasach. Tylko tych widocznych bo nie mamy zbyt dużo czasu...oczywiście :) Jest już 13 więc co zachodu mamy ledwie 5h.

Image

Image

Image

Nasz darmowy przewodnik
Image

Image

Widok z najwyższego punktu w Batad na tarasy
Image

Image

Image

Image

Dzień kończymy rumem. A właściwie takimi 3 flaszeczkami. Każda po 80 PHP.
Image

Na kolacje próbujemy żydowskich potraw i jest to coś wspaniałego. Będąc w Batad wpadnijcie do Hillside Inn chociaż na żydowskie jedzenie :)

Po tych intensywnych dniach szybko się zrobiliśmy. Dowiedzieliśmy się też że filipińczycy naprawdę kochają USA i amerykanów. Poza koszulkami z flagami i napisami Stanów Zjednoczonych bardzo interesują się polityką. Wdaliśmy się nawet w małą dysputę na temat Donalda Trumpa z rodziną właścicieli hotelu. Oczywiście na ich życzenie. Na początku się opierałem ale bardzo im zależało na mojej opinii na temat nowego prezydenta Nowego Świata więc uległem. Nasza rozmowa niech pozostanie naszą słodką tajemnicą :)

Na jednej ze ścian widać zdjęcia miejscowych oraz rodziny właścicieli.

Image

Po małej walce z karaluchem który spadł na głowę żony idziemy spać. Dzień pełen wrażeń daje man w kość :)
_________________
Image

Moje relacje:
Filipiny | Indonezja


Ostatnio edytowany przez lapka88, 06 Kwi 2017 23:34, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
tupungato uważa post za pomocny.
 
 
#17 PostWysłany: 05 Kwi 2017 10:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Kwi 2014
Posty: 149
Loty: 66
Kilometry: 194 772
Super relacja, czekam na dalszy ciąg :)
Góra
 Relacje PM off
lapka88 lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 06 Kwi 2017 23:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Wrz 2014
Posty: 393
Loty: 52
Kilometry: 111 240
Dzień 4

Ale kaaaac. A tak mało wypiłem :lol: No nic trzeba wstać dość szybko bo ok 7. Na szczęście kawa w proszku i przyjemne śniadanie stawiają nas na nogi. Pomaga przy tym całkiem niezły widok.

Image

Image

Dodatkowo kotki które wczoraj dotrzymywały nam towarzystwa i ubiły paskudnego kakrołcza, który zrobił zamach na moją żonę postanowiły zapozować taką oto pozycją :)

Image

Jako, że o 10 trzeba się wymeldować postanawiamy zrobić to trochę szybciej, zostawić plecaki w recepcji i wyruszyć na lekki trekking na Wodospad Tappiya. Czas dojścia z hotelu i powrót to ok 2,5h. Idealnie na poranny rozruch. Dochodząc podziwiamy ponownie cudne tarasy. Zejście do samego wodospadu jest raczej lajtowe. Po drodze można zaopatrzyć się w napoje. Ale ja wole naturalną górską wodę. Polecam :)

Image

Image

Image

Image

Image

Klocki same się nie ustawią :D
Image

Image

Woda w wodospadzie rześka ale nie było aż tak gorąco aby w niej się schłodzić :)

Wracając z wodospadu zdarzyła nam się druga ucieczka przed śmiercią. I przyznam, że to był ten moment kiedy życie przeleciało mi przed oczami. Jako, że jest dość stromo zdarza się, że ze skarp osuwają się kamienie. I tak się złożyło, że zaczęły spadać właśnie na nas. Nie zastanawiając się złapałem głowę żony i zwyczajnie schowałem ją pod siebie. Nie, nie wyglądało to jak na filmach. Chociaż może i tak, ale o pawianach z lekkim upośledzeniem :lol: :lol: :lol: . Nieważne, liczy się efekt. Żona przeżyła, ja też, a kamienie spadły tuż obok nas. Mieliśmy dużo szczęścia. Tutaj nic innego nam nie pomoże.

Po dojściu do pierwszego "przepaka" postanawiamy trochę odpocząć. Nerwy muszą się uspokoić :) Wracając luzujemy się na tarasach :) A tak w ogóle to nie wiedziałem, że w ryżu chodzą kraby :D

Po drodze spotykamy również polską parę Adama i Olę(pozdrawiamy was), którzy postanowili rzucić wszystko i wybrać się na wyprawę życia po Azji Południowo-Wschodniej. To ich trzeci miesiąc. Został jeszcze jeden. Nasze drogi jeszcze się przetną podczas wyjazdu :)

Image

Image

Image

Kościół we wiosce na środku tarasów ryżowych
Image

Szybki prysznic w Hill Side Inn i ruszamy na spotkanie z naszym kierowcą. Umówiliśmy się na 15. Tym razem dochodzimy w 30min ponieważ postanowiłem pomóc żonie i targać dwa duże plecaki. Po 4 stopach docieramy i ruszamy do Banaue. Miasteczko gdzie backpakersów jest więcej niż miejscowych :) Nie polecę nic do jedzenia ponieważ po raz trzeci i ostatni zaufaliśmy Lonely Planet :)

Image

Image

Image

Image

Chyba ulubiona rozrywka miejscowych dzieciaków. Gry. Tak jak u nas jakieś 15 lat temu :)
Image

A to ciekawe. Wszystkie chodniki w czerwonych plamach. Na początku zastanawialiśmy się skąd tu tyle krwi. Ale nie, to nie krew. To splunięte resztki takiego zestawu.
Image

To liście Betelu.

Z wikipedi: Betel używa obecnie ok. 10-20% populacji, co sprawia, że jest on czwartą najbardziej popularną używką na świecie za kofeiną, nikotyną i alkoholem. Betel ma działanie orzeźwiające, lekko podniecające i lecznicze – zabijając pasożyty i odkażając przewód pokarmowy. Ubocznym skutkiem zażywania betelu jest jednak barwienie zębów na czarno, a śliny na czerwono.

Najgorsze jest to, że zażywają go również dzieci....

O 19:00 ruszamy do Manili. Acha i wracamy z Adamem i Olą :)

Dzień 5

Dojeżdżamy do Manili o godzinie 5:00. Od razu zamówiliśmy Ubera. Wyszło nas 360 PHP. Ale podzieliliśmy się na pół z Adamem i Olą więc na parę wyszło po 180 PHP. Jeszcze większy zbieg okoliczności bo okazuje się, ze jadą razem z nami na Palawan :) Tylko lotem o godzinę wcześniejszym.

Na lotnisku postanawiamy coś zjeść na śniadanie. Idziemy wobec tego na chińską zupkę z pierożkami won ton. Fantastyczna sprawa. Zestaw z Colą wychodzi 111 PHP, a knajpka nazywa się Chowking - polecam!

Następnie mini prysznic w umywalce w toalecie - jesteśmy w końcu po wielu godzinach drogi :)

Jako, że lot mamy o 11:30 podchodzimy do stanowiska D16 aby spróbować przebookować na lot wcześniejszy.

Image

W między czasie słyszymy pianie koguta :) Czegoś takiego jeszcze nie słyszałem na lotnisku. Po krótkim wyszukiwaniu delikwenta, znajduję. Jest w pudełku :D Pewnie leci na ważną walkę MMA.

Image

Udało się! I to bez żadnych kosztów. Zamiast o 11:30 lecimy o 10:15. Zawsze to godzina oszczędności. Nowo poznani Polacy lecą więc z nami :) Ruszyliśmy z 20 min opóźnieniem ale w równą godzinę dotarł.

Image

Ostatnio narzekano na Krakowski i Warszawski smog. A co mają powiedzieć w Manili?
Image

Linia Cebu współpracuje w firmą Lexxus Shuttle Bus wiec proponują transport zakupiony w samolocie. Domyślam się, że będzie droższy ale znów czas jest dla nas kluczowy. 600 PHP/os nie wydaje się być dużym kosztem więc nie kombinowaliśmy. Od razu mówię, że nie warto korzystać z tej opcji. Pod terminalem jest biuro gdzie można wykupić transport vanem za 450 PHP. A jedzie w zasadzie tak samo szybko jak ten, którym jechaliśmy my.

Image

Widoki w drodze do El Nido
Image

Image

Image

Widok na "molo" w Roxas. W połowie drogi do El Nido.
Image

Tutaj zatrzymujemy się na jedzenie. Nie polecam oczywiście. Ale zamówiłem makaron z rybą. Zjadłem może widelczyk.
Siedzieliśmy akurat w środku "knajpy" przy zakratowanym oknie, kiedy podbiegł do nas od strony podwórka chłopiec. Wyciągnął najpierw rękę po pieniądze, ale kiedy powiedziałem mu, że nie dam, wykonał gest pokazujący, że jest głodny.
Przesunąłem wobec tego talerz w jego stronę, a ten nie zastanawiając się nawet chwile chwycił porcję makaronu i uciekł.
Jak wychodziliśmy zauważyłem jak łapczywie zajada się tym jedzeniem...
To był przerażający widok. Tego naprawdę się nie spodziewałem :cry: :|

Ruszyliśmy dalej. Szok pozostał. Głodne dzieci również.

Kiedy dojechaliśmy do Corong-Corong bo tam mamy zaplanowany nocleg zaczęło się oberwanie chmury i oczywiście było już ciemno, wiec cały dzień w plecy. Idziemy wobec tego szukać naszego hotelu, zarezerwowanego wcześniej. Nazywał się Tay Joe polecał go @‌Washington‌ w swojej relacji. I pewnie wtedy jeszcze się tak nazywał :) Lepiej. Ja go cały czas widzę w internecie jako Tay Joe. Ale nie. Teraz to Sannie Pension. I próżno szukać innego drogowskazu do niego.

Kiedy w końcu go znajdujemy z pomocą mieszkańców okazuje się, że nie ma prądu ani ciepłej wody(a miał być prysznic :cry: ). Pani w hotelu powiedziała, że woda jest ciepła ale jak się nagrzeje w ciągu dnia. Ale na takie warunki to my nie byliśmy przygotowani :)

Jeśli ktoś reflektuje to polecam. Ale my postanawiamy po ulewie szukać innego miejsca dla reszty pobytu. Po kilku próbach znaleźliśmy przy samiutkiej plaży hotel o wdzięcznej nazwie Telesfora. Cena 2000 PHP/noc. Ale śniadanie w cenie, klimatyzacja, tv i co najważniejsze jest ciepłą woda :)

Idziemy spać. To były wyczerpujące 2 dni w podróży.
_________________
Image

Moje relacje:
Filipiny | Indonezja
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#19 PostWysłany: 09 Kwi 2017 11:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Wrz 2014
Posty: 393
Loty: 52
Kilometry: 111 240
Dzień 6

Wstajemy ok 7. Jemy śniadanie jeszcze w Sannie Pension. Zabieramy plecaki i idziemy do Telesfory. Tam zostawiamy plecaki i idziemy w kierunku plaży Corong-Corong. Pierwszy widok rozczarowuje ale im dalej idziemy w kierunku Las Cabanas tym jest coraz piękniej :)
Trzeba Iść cały czas w lewo.

Image

Image

Image

Image

Własnie w tym miejscu trzeba przejść po niewielkich kamieniach. Po przejściu docieramy do całkowicie odludnej plaży, gdzie nie ma absolutnie nic. Po za opuszczoną łodzią, konarem i śliczną plażą :) Nie ma ona chyba nazwy ale mieści się dokładnie tutaj: https://www.google.pl/maps/@11.1531816, ... 405,17.79z

Image

Image

Image

Pod koniec tej plaży ujawnia się rybak w lekko uszkodzonej łódce :)
Image

Aby dojść do Las Canabas Beach trzeba przejść już przez konkretniejsze kamulce. Polecam wziąć coś na grubszej podeszwie. Może byty do wody, albo sandały :) My mieliśmy japonki ale też daliśmy radę :)

Image

Kolor wody perfekcyjny :)
Image

Image

Z lewej strony widać płot. To dlatego, że trwa duża budowa kolejnych resortów. Jest trochę głośno ale jakby na to nie patrzeć to plaża jest bardzo ładna.
Image

Naszym celem na dzisiaj jest Zip Line na Las Cabanas. Cena takiej przyjemności na siedząco to 500 PHP.

Dojście do tyrolki
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Po zjechaniu idziemy zobaczyć co kryją kolejne plaże. A no takie oto widoki:
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Zbliża się nieuchronne. Czyli ulewa. Tak jak wczoraj. Postanawiamy wrócić. Po drodze łapie nas deszcz więc idziemy na piwko do Sun Bar. Ceny z kosmosu więc kończymy tylko na piwie.

Image

Gdy ulewa przechodzi idziemy do naszego hotelu wziąć ciepły prysznic. Następnie idziemy na sam początek plaży Corong-Corong. Plaża w zasadzie należy do miejscowych. Nic tam nie ma po za wrakami i działającymi łodziami.

Image

Image

Image

Image

Image

Postanawiamy iść do centrum El Nido. Tak kręci się całe turystyczne życie. Jest głośno, gwarno całkowite przeciwieństwo miejsca gdzie się zatrzymaliśmy. Plusem jest to, że można dobrze zjeść. I zobaczyć niecodzienny trening tańca Lady Boys.

Image

Image

Plaża, a właściwie port w El Nido
Image

Image

Jeśli chodzi o jedzenie. To dziś polecam dwa miejsca:

Odessa Mama Street Cafe - pyszne al`a ukraińskie dania. Żona wzięła smażonego na głębokim oleju pieroga z mięsem, a ja pierożki również z mięsem :)

Image

Image

Image

Image

Małe ale daje kopa :twisted:
Image

Między jednym jedzeniem a drugim postanawiamy obalić krówkę rumu :D Jakoś tak nam zasmakował ;D
Image

A w takich chwilach żałuję, że nie wziąłem ze sobą statywu :(
Image

Tyle na dziś :)
_________________
Image

Moje relacje:
Filipiny | Indonezja
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#20 PostWysłany: 11 Kwi 2017 22:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Wrz 2014
Posty: 393
Loty: 52
Kilometry: 111 240
Dzień 7

Z samego rana wypożyczamy skuter. Ceny raczej sztywne. Nie bardzo chcieli się targować. 600 PHP za dobę czyli jakieś 50 zł. W Indonezji płaciłem ok. 15 zł.

Jedziemy na Nacpan Beach. Droga na plażę raczej prosta. Nie sposób przeoczyć zjazdu :) Droga również całkiem niezła. Dopiero po zjeździe robi się lekki szuter. Przy deszczu również błoto. Ale pomału pracują nad tym :) Uważajcie na psy. Jak na całych Filipinach są przyjazne to właśnie tutaj są wredne gnojki. Jeden drasnął żonę, a inny dzień wcześniej ugryzł znajomą żony z Polski, którą przypadkiem spotkaliśmy w barze - świat jest bardzo mały.

Załącznik:
dzieńsiedem002.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem003.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem004.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem005.jpg


Przed wjazdem na plażę zatrzymujemy się przy budce z ochroną i kupujemy wejściówkę. Zupełnie jak wejście na molo w Sopocie. Tyle, że tutaj cena to jak dobrze pamiętam 50 PHP + dodatkowo obowiązkowy na całe El Nido podatek turystyczny? za 200 PHP.

Sama plaża. Hmm. Co ja mogę powiedzieć. Jeśli byliście kiedyś w Gdańsku na plaży w Stogach to dla mnie to coś w ten deseń. Tyle, że na Stogach nie ma palm, ale są wydmy i też jest zajebiście... :lol:

Załącznik:
dzieńsiedem006.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem007.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem008.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem009.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem010.jpg


Przyznam szczerze, że nie rozumem zachwytów tą plażą. Ale to moje zdanie i komuś może to się podobać.
Moja opinia może być też negatywna przez....ulewę, która zatrzymuje nas w budce(na szczęście z piwkiem) na ok godzinę.

Załącznik:
_DSC0039.jpg


Warto natomiast pójść odrobinę w lewo od Nacpan. Znajduje się tam Twin Beach. Z jednej strony syf ale z drugiej już bardzo ładnie :)

Załącznik:
dzieńsiedem017.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem016.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem012.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem013.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem014.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem015.jpg


Wracając z tej deszczowej plaży przez przypadek trafiamy na kamienistą drogę, która prowadzi do jakiegoś drogiego resortu o nazwie Lio. Są tam co prawda jeszcze roboty ale część z domków już udostępnili. Plaża jest cudna przy okazji wychodzi ostre słońce.
Niestety tylko na chwilę, bo znów zbierają się chmury...

Załącznik:
dzieńsiedem018.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem019.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem020.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem021.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem022.jpg


Wracając jeszcze szybki rzut oka na lotnisko w El Nido

Załącznik:
dzieńsiedem023.jpg


Będąc już w centrum postanawiamy zjeść u Mamy Odessy. Takie widoczki po ulewie

Załącznik:
dzieńsiedem024.jpg


Kończymy dzień zakupem wycieczek na Island Hopping. Tour A i C. Coś tam nam się udało utargować.Regularne ceny poniżej, a my zapłaciliśmy za A 1000 PHP i za C 1200 PHP. Biuro gdzie kupowaliśmy jest w uliczce równoległej dot tej gdzie mieści się nasz hotel.

Załącznik:
dzieńsiedem026.jpg


Załącznik:
_DSC0138.jpg


Zachód słońca jeszcze nie jest taki o jakim marzyliśmy bo dzień był pochmurny.

Załącznik:
dzieńsiedem025.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem027.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem028.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem029.jpg


Załącznik:
dzieńsiedem030.jpg


Tyle na dziś :)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image

Moje relacje:
Filipiny | Indonezja


Ostatnio edytowany przez lapka88, 12 Kwi 2017 20:22, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 40 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 6 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group