Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 103 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
#61 PostWysłany: 25 Wrz 2018 17:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 1896
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
złoty
Jest wcześnie rano, jestem na lotnisku w Santa Cruz w Boliwii. Nie mam pojęcie co mnie czeka, absolutnie nic wcześniej nie czytałem i nie sprawdzałem w sieci. Ruszam do bankomatu, w międzyczasie walcząc z rozłączającym WiFi. Revolut daje radę i już mam w rękach 150 boliwijskich pesos. Schodzę na dół i widzę stanowisko jednego z boliwijskich operatorów. Moja karta MTXC nie ma zasięgu w Boliwii, więc sprawdzam ceny. Te są śmiesznie niskie, więc kupuję pakiet danych z nową kartą sim za kilka złotych, na pewno starczy mi na jeden dzień.

Image

Image

Szybko podpytuję o autobus do centrum miasta, pani wskazuje mi drzwi. Rzeczywiście co chwila odjeżdżają małe busiki, a koszt przejazdu to ok. 3 złotych. Kierowca nie mówi po angielsku, ale jego kolega wszystko mi wytłumaczył, dadzą mi znak jak mam wysiąść i dojdę do hotelu około 1 kilometra. Jest 7 rano, a na dworze bardzo przyjemnie. Agent na lotnisku w San Diego miał rację, że klimat jest tutaj wyborny. Patrzę na mapę i rzeczywiście miasto to znajduje się w zupełnie innej strefie klimatycznej niż inne miejsca w Boliwii.

Image

Image

Wysiadam w miejscu wskazanym przez kierowcę. Zgodnie z mapą idę do hotelu. Właścicielka wita mnie serdecznie. Informuję ją za pomocą translatora angielsko-hiszpańskiego, że nie zostaję na noc, ale przed północą będę wracał na lotnisko. W prośbach do rezerwacji zaznaczyłem, że potrzebuję pokój od rana, ale wiem, że to może nie być możliwe. Jest lepiej, niż myślałem. Właścicielka zaprasza mnie na śniadanie i obiecuje, że dostanę klucze w przeciągu godziny. Idealnie! Zjadam świeże owoce i piję kawę. Odmawiam jajecznicy, bo po lotach i wczorajszym salonikowaniu głodny zdecydowanie nie jestem.

Image

Image


Pokój mam w przeciągu godziny, tak jak obiecano. Prywatna łazienka, dużo przestrzeni i wentylator. Brakuje tylko okna, tzn. jest ale na korytarz. Jak za kilkanaście dolarów to świetna opcja. Robię 2-godzinną drzemkę.

Image

Image

Image

Image

Czas zrobić spacer po tym młodym mieście, które wybudowano pośrodku niczego. Jest ono jednak całkiem nowoczesne i co ciekawe zakorkowane. Niestety dla turysty jest tutaj niewiele, ponieważ miejsce to jest bez historii. Idę do centrum, a dokładniej na Plaza 24 de Septiembre, czyli przepiękny plac na którym obecnie trwają przygotowywania do wieczornego koncertu. Przy placu mamy Basilica Menor de San Lorenzo, czyli majestatyczną katedrę, która jest wizytówką miasta.

Image

Image

Image

Image

Image

Trafiam też do sklepów z pamiątkami, gdzie robię drobne zakupy dla najbliższych. Breloczek z lamą za kilka złotych czy magnes na lodówkę w podobnej cenie. Nie mam żadnego planu, a z mapy niewiele wynika, więc postanawiam się zgubić. Odchodzę od centrum licząc, że znajdę coś ciekawego, coś lokalnego i wyjątkowego. Jestem trochę zawiedziony, bo najciekawsze co widzę to kościoły czy małe stragany z lokalnym jedzeniem. Bardzo podobają mi się tutejsze murale, których jest naprawdę sporo.

Image

Image

Kiedy robi się pora obiadu postanawiam coś zjeść. Ostatecznie skusiłem się na deser lodowy, po czym wróciłem do hotelu, żeby wyjść jak się ściemni na kolejny spacer, tuż przed wyjazdem na lotnisko. Nie wiem na ile to prawda, ale podobno późno w nocy nie można dostać się autobusem tam, więc właścicielka oferuje mi taksówkę za około 30 złotych. Sprawdzam Ubera, jest droższy, więc się zgadam. Kierowca punktualnie czeka przed hotelem na mnie.

Image

Image

Image

Image

Tej nocy czeka mnie lot na pokładzie COPA Airlines, czyli narodowego przewoźnika Panamy. To właśnie stolica tego kraju będzie moją kolejną destynacją. Polecę w klasie biznes na pokładzie Boeinga 737-800. Szkoda, że dopiero niedługo będą dostępne nowe 737 MAX 9 z lepszymi fotelami rozkładanymi do płaskiej pozycji, mają też być przygotowane dla pasażerów zestawy kosmetyków i pościeli.

Image

Image

Image

Póki co jednak muszę zadowolić się tym co jest. Odprawa przebiega szybko, bez kolejki. Nadaję swój bagaż od razu do Guayaquil w Ekwadorze, który jest moim celem podróży. W Panama City czeka mnie 9h przerwa w podróży, którą wykorzystam na zwiedzanie miasta.

Image

Image

Image

Udaję się do kontroli bezpieczeństwa, a dalej do saloniku, który jako pierwszy rzuca mi się w oczy. Pani oznajmia mi, że nie można tu wejść na bilet w klasie biznes, który posiadam. Tylko Priority Pass, więc wyjmuję kartę. Dopytuję czy gdzieś mogę skorzystać z poczekalni z wykorzystaniem mojego biletu, jednak ta przecząco kręci głową. Salonik ten nie jest niczym specjalnym, ale na pewno nie będziemy głodni. Wypijam kilka szklanek smacznego soku i zjadam coś słodkiego. W tym samym czasie pisząc tę relację.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Lot odbywa się zgodnie z czasem rozkładowym. Zajmuję miejsce w drugim rzędzie. Jest dużo przestrzeni na nogi, a fotel bardzo szeroki. Rozdane są menu, z których wynika, że posiłek będzie podany przed lądowaniem. W związku z tym nie muszę na nic czekać tylko układam się do snu. Nie jest zbyt wygodnie i zdecydowanie nie warto dopłacać do klasy biznes w tym wypadku. Różnice są minimalne w stosunku do klasy ekonomicznej. Na 45 minut przed lądowaniem rozpoczyna się serwis. Na początku przystawka – owoce. A dalej kanapka z serem i bekonem, bardzo smaczna. Lądujemy w Panama City, dopiero zaczyna robić się jasno, a ja idę szybko do łazienki odświeżyć się po locie i dalej ruszam zwiedzać miasto!
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
28 ludzi lubi ten post.
 
 
#62 PostWysłany: 25 Wrz 2018 17:43 

Rejestracja: 14 Maj 2016
Posty: 1105
srebrny
Na 4 foto widzę tabliczke ...,,Calle de 6 Agosto(czyli chyba 6 sierpnia) który jest dla mnie szczególnie ważny :P Miły akcent tak daleko :lol: :lol: :lol:
Góra
 Relacje PM off  
 
#63 PostWysłany: 26 Wrz 2018 12:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 1896
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
złoty
Idę w kierunku przystanku autobusowego, ale wiem z sieci, że potrzebna jest karta miejska, której niestety nie kupię na lotnisku. Po drodze zaczepiają mnie taksówkarze proponując przejazd za 30 USD. Nie zwracam na nich uwagi i idę dalej. W końcu zatrzymuje się jeden, całkiem sympatyczny i krzyczy 15 USD. Brzmi już rozsądniej. Pytam czy 10 USD będzie okay i że chcę jechać do Casco Viejo, czyli historycznej części miasta. Zgadza się po chwili i już jestem w drodze. Niestety zaczyna lekko padać. Po około 25 minutach docieram na miejsce.

Image

Image

Image

Image

Image

Deszcz nie jest silny, więc nie zwracam na niego uwagi. Chronię tylko sprzęt foto i idę zgodnie z wyczuciem, aż do momentu kiedy łapię WiFi (jest dużo punktów w mieście) i poruszam się już zgodnie z mapą. Starówka Panama City może pochwalić się licznymi zabytkami z czasów kolonialnych, wąskimi uliczkami i zapisaniem na Listę światowego dziedzictwa UNESCO (razem z Panama la Vieja). Najważniejszy zabytek to katedra (La Catedra Metropolitana). Udaje mi się odwiedzić kilka istotnych punktów jak Plaza Major (główny plac), Plaza Bolivar z pomnikiem wyzwoliciela Simona Bolivara, kościół św. Franciszka i Filipa, Plaza de Francia z obeliskiem z kogutem i Plaza Herrera (dawne miejsce walki byków).

Image

Image

Image

Image

Image

Kończą zwiedzanie tej części zauważam, że zaczynają się rozkładać sprzedawcy. Okazuje się, że jest tutaj mini targ, gdzie sprzedawane są pamiątki dla turystów. Ja idę jednak pospacerować chwilę po Cinta Costera, czyli terenach zielonych miasta. Po drodze mijam port.

Image

Image

Image

Image

Image

W oddali cały czas można podziwiać wieżowce położone nad Pacyfikiem. Są one głównie przy Av. Balboa. Pomimo, że nie są najwyższe na świecie to spotkamy takie, które mają ponad 250 metrów. To bardzo dużo jak na Amerykę Środkową. Najciekawiej wygląda El Tornillo (F&F Tower) w kształcie „świderka”.

Image

Image

Image

Image

Image

Panama to miasto kontrastów, ponieważ z jednej strony mamy drapacze chmur, a z drugiej małe sklepiki, stragany i obdrapane domy. Do tego stare autobusy pomalowane graffiti. Nie poznałem tutejszej kuchni, ponieważ po prostu nie starczyło mi czasu. Po drugie skromny deszczyk przerodził się w potężną ulewę połączoną z burzą, przez co szybko ruszyłem do najbliższej stacji metra i przejechałem na dworzec autobusowy, żeby w najtańszy sposób wrócić na lotnisko. Podróż trwała bardzo długo, bo około 1,5 godziny z obowiązkową zmianą autobusu (to chyba nie jest permanentne).

Image

Image

Image

Image

Na lotnisku byłem wcześniej niż planowałem, więc udałem się do saloniku Star Alliance linii Copa zjeść kilka kanapek i wypić kawę. Poczekalnia ogromna, ale jej oferta ponownie mocno rozczarowująca. Nawet w Europie znajdziemy dużo lepszych saloników. Kolejny lot miał miejsce o godzinie 15. Tym razem podróżowałem Guayaquil, czyli największego miasta w Ekwadorze. Czas rejsu to około 2 godzin. Tym razem dostałem miejsce w pierwszym rzędzie samolotu Boeing 737-800. Lot w większości przespałem.

Image

Image

Image

Zaraz po starcie podano drobną przekąskę, którą pokazuję Wam na zdjęciu (kanapka na ciepło, kawałek ciasta i chipsy).

Image

Image

Po wylądowaniu szybko przeszedłem do hali przylotów, żeby odebrać swoją torbę (nadaję bagaż, żeby w trakcie transferów swobodniej zwiedzać miasto). Niestety ta nie wyjechała na taśmie jako jedna z pierwszych (powinien być priorytet), a co więcej nie wyjechała w ogóle! Zgłosiłem to w odpowiednim miejscu i okazało się, że torba leci innym samolotem, który wyląduje za dwie godziny! Nie miałem czasu na nią czekać, więc powiedziałem, że odbiorę ją o 4 rano, przed kolejnym lotem. A tymczasem ruszyłem w kierunku mojego miejsca noclegowego (zarezerwowałem na ostatnią chwilę w pobliżu lotniska). Był to prywatny pokój z łazienką u bardzo miłych gospodarzy! O tym jakie wrażenie zrobiło na mnie Guayaquil powiem Wam niebawem.
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
28 ludzi lubi ten post.
 
 
#64 PostWysłany: 26 Wrz 2018 12:37 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 1630
platynowy
Zmęczenie wychodzi? Czy to kwestia klimatu?

Wysłane z taptaka.
Góra
 Relacje PM off  
 
#65 PostWysłany: 26 Wrz 2018 12:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 1896
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
złoty
Zmęczenie jest bardzo duże, zasypiam wszędzie ;) W autobusie z miasta na lotnisko zasnąłem opierając głowę o plecak i obudził mnie dopiero kierowca, kiedy była zmiana autobusu. Aczkolwiek była taka ulewa, że przez okna nie było nic widać, więc nic nie straciłem:) Klimat w Panamie średni - duszno i bardzo ciepło. Dużo lepiej było w Santa Cruz.
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
brzemia lubi ten post.
 
 
#66 PostWysłany: 26 Wrz 2018 13:01 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 5118
Loty: 791
Kilometry: 744 474
platynowy
Nie ma to jak "tradycyjny boliwijski" deser lodowy Oreo ;)

Kolejna świetna wyprawa. Możesz zdradzić, co zdecydowało o takim, a nie innym doborze trasy - Boliwia raczej rzadko pojawia się tu na forum?
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#67 PostWysłany: 26 Wrz 2018 17:44 

Rejestracja: 08 Mar 2012
Posty: 576
Loty: 12
Kilometry: 62 544
niebieski
Co do dojazdu z lotniska do Panama City - wyjątkowo długo jechałeś :). Zazwyczaj jedzie się krócej.

Kartę "Metrobus" trzeba mieć, niestety na lotnisku można ją tylko doładować. Nic straconego jednak bo spokojnie można poprosić kogoś czekającego na przystanku autobusowym żeby odbił się za ciebie - wystarczy potem oddać gotówkę :).

Może komuś się przyda ;)
_________________
Mój blog podróżniczy: http://www.seetheworld.pl --> na nim m.in. Wietnam, Seszele, Malezja, Singapur, Hongkong, Tajlandia i inne.

Zapraszam również na profil facebookowy: https://www.facebook.com/seetheworld89/
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#68 PostWysłany: 27 Wrz 2018 14:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Mar 2017
Posty: 113
Loty: 167
Kilometry: 382 882
niebieski
tropikey napisał(a):
[...] A co do "kupy", to ja widzę w tym raczej bezogoniastego plemnika :D W kazdym razie, takie wrażenie sprawiał za dnia, w blasku słońca ;)

Wiem, że wyrywam się trochę jak Filip z konopii, bo Tokio było już 11 dni temu, ale zacząłem czytać tę relację z opóźnieniem. Może jednak kogoś zainteresuje fakt, że ta "kupa" tudzież "bezogoniasty plemnik", oficjalnie interpretowana jest jako złoty płomień :D Zaprojektował ją Phillippe Starck, ten od słynnej wyciskarki do cytrusów.
Góra
 Relacje PM off
tropikey lubi ten post.
 
 
#69 PostWysłany: 27 Wrz 2018 16:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 1896
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
złoty
Wychodzę z lotniska, a tam pełno taksówkarzy, którzy oferują mi swoje usługi. Nie jestem zainteresowany, bo pieszo nie pójdę wcale dłużej. Kieruję się zgodnie z mapą na wiadukt nad drogą i za nim już dosłownie 3 uliczki dalej jest dom, w którym wynająłem pokój na tę noc. Wita mnie serdecznie gospodarz, daje klucze i odprowadza do pokoju. Proszę go o zamówienie taksówki do centrum. Ten oznajmia, że zajmie się tym jego żona i potrwa to około 10 minut, więc idę jeszcze szybko do bankomatu, żeby wypłacić dolary i móc zapłacić za pobyt (kartą oczywiście nie można). Od 2001 roku walutą obowiązującą w tym kraju jest dolar amerykański.

Image

Image

Image

Image

Taksówka już na mnie czeka, a za przejazd do dzielnicy Malecon 2000 płacę 4 USD. Nie jest tutaj drogo, a dodatkowo czułem się bardzo bezpiecznie. Wieczorem jest bardzo przyjemnie na dworze, wcale nie gorąco. Panuje tutaj tropikalny klimat. Guayaquil jest położone na południu Ekwadoru u ujścia rzeki Guyas. Wiele osób omija to miasto podczas zwiedzania Ekwadoru, co jest błędem. Można tutaj zobaczyć wiele pięknych kolonialnych budynków. Szkoda, że ja mam okazję zrobić to tylko wieczorem.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Po wyjściu z taksówki kieruję się od razu na 2,5 kilometrową promenadę, która ciągnie się od południa do dzielnicy Las Penas. Cały czas po drodze można podziwiać monumenty, fontanny, ogrody, a także liczne bary i restauracje. Spaceruje tutaj całkiem sporo ludzi, ale nie zapominajmy, że w ekwadorskim Guayaquil żyje 2,69 miliona mieszkańców, a jak wliczymy całą aglomerację to jest ich dwa razy więcej. Czytałem także, że jest sporo kradzieży, stąd też w wielu domach można znaleźć kraty w oknach i drzwiach wejściowych.

Image

Image

Image

Image

Spacer wzdłuż Oceanu Spokojnego jest bardzo przyjemny. Podziwiam tutaj między innymi pomnik Jose Joaquina de Olmedo - poety i pierwszego burmistrza Guayaquil. Na wzgórzu dostrzegam także latarnię morską, właśnie w dzielnicy Las Penas. Robię się głodny, więc wstępuję do jednego z barów kupić coś do zjedzenia. Nie ma nic lokalnego, więc zadowalam się kawałkiem pizzy za $1,5 – dosyć drogo. Docieram w końcu do miejsca gdzie jest duży napis z nazwą miasta i wszyscy robią sobie zdjęcia. Jest nawet fotograf, który widząc że jestem sam daje mi propozycje nie do odrzucenia ;)

Image

Image

Image

Image

Na zegarku jest już blisko 23, więc kiedy docieram pod MCDonalda łączę się z WiFi i zamawiam Ubera. Ten kosztuje bardzo podobnie jak taksówka. Biorę prysznic i kładę się na 3h spać.

Image

Znowu budzę się moment przed budzikiem. Szybkie pakowanie i wychodzę w stronę lotniska. Docieram dam w dosłownie 10 minut, może szybciej. Muszę odebrać moją torbę, która miała przylecieć wczoraj wieczorem. W związku z tym zamiast udać się od razu do stanowiska check in Avianca idę wpierw do COPA. Już z daleka widzę, że jest tam mój torba. Daję protokół zaginięcia agentowi, a ten wydaje mi bez żadnego pokwitowania mój bagaż. Tuż obok jest stanowisko Avianca, więc nadaję bagaż i idę do saloniku na śniadanie.

Image

Image

Image

Image

Teraz polecę porannym rejsem do Bogoty, a następnie już wracam do Europy. Wcześniej jeszcze słowo o poczekalni AV, która jest bardzo przeciętna. Oferta śniadaniowa skromna, znacznie gorsza niż np. w Preludium. Nawet kawę trzeba zamówić przy barze, co jest lekko uciążliwe. Nie było za to problemu z wolnymi miejscami. Bardzo dobrze działało WiFi, co nie w każdym saloniku tutaj jest takie oczywiste.
Pierwszy lot dosyć krótki, bo trwał niecałe 2 godziny. Pomimo, że to samolot wąskokadłubowy to siedzenia duże, miękkie i bardzo wygodne. System rozrywki dosyć przestarzały, ale działał dobrze, można było sterować pilotem. Dostaliśmy także słuchawki na czas lotu, które dobrze wyciszyły dźwięki dochodzące z zewnątrz. Na śniadanie podano omlet oraz trochę owoców. Największą atrakcją były jednak cudowne widoki podczas lądowania w stolicy Kolumbii.

Image

Image

Image

O tym co działo się w Bogocie napiszę już ostatnim wpisie (później tylko podsumowanie), ale ten będzie przeznaczony tylko dla osób o stalowych nerwach!
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
31 ludzi lubi ten post.
 
 
#70 PostWysłany: 27 Wrz 2018 17:04 

Rejestracja: 02 Sty 2013
Posty: 941
Loty: 4
Kilometry: 17 154
srebrny
Ktoś Tobie podłozył do bagażu kilogram białego proszku i dopiero w domu to odkryłeś? ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#71 PostWysłany: 28 Wrz 2018 08:52 

Rejestracja: 07 Kwi 2014
Posty: 508
niebieski
to jest relacja LIVE - on jeszcze nie dotarł do domu :-)
Góra
 Relacje PM off  
 
#72 PostWysłany: 28 Wrz 2018 13:03 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 5118
Loty: 791
Kilometry: 744 474
platynowy
Albo odkrył tam, gdzie teraz jest i dlatego nie pisze :shock:
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
gruby_inversia lubi ten post.
 
 
#73 PostWysłany: 28 Wrz 2018 13:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 1896
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
złoty
Już już, musiałem się rozpakować:) dzisiaj ostatnia część - wrzucam fotki.
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#74 PostWysłany: 28 Wrz 2018 14:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 1896
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
złoty
Ponownie przepraszam, ale wyszły prawie 4 strony A4 tej ostatniej części... :? Może ktoś dotrwa do końca ;)

Dotarłem do największego miasta w Kolumbii i tym samym stolicy tego kraju. Jest ona położona w Andach na wysokości 2640 metrów npm. Wychodzę z samolotu i od razu kieruję się do kontroli paszportowej. Urzędnik bardzo miły i z uśmiechem wita mnie w swoim kraju, gdzie spędzę najbliższe 8 godzin. Udaję się na początku do kiosku, żeby kupić kartę na komunikację miejską. Następnie wychodzę na zewnątrz, gdzie dobrze oznaczony jest przystanek autobusu P500.

Image

Image

Przyjeżdża on po kilku minutach. Odbijam kartę i wchodzę do środka. Droga do miasta nie jest za bardzo ekscytująca. Widoki raczej nie powalają, jest mało ciekawie. Interesującym zjawiskiem jest fakt wydzielonych na środku drogi pasów dla osób biegających i jeżdżących na rowerze. Co więcej pomimo, że jest wcześnie rano to tutaj sport uprawiają tysiące ludzi, a im bliżej centrum tym ich jest więcej. Nie wiem czy to zorganizowana akcja, ale robi dobre wrażenie.

Image

Image

Image

Image

W końcu śledząc trasę na mapie postanawiam wyjść i rozpocząć spacer po mieście. Nie mam problemu z oddychaniem, pomimo, że jestem na znacznej już wysokości i oddychać trzeba mocno rozrzedzonym powietrzem. Bogota ma łatwy układ ulic – regularny i uporządkowany. Poza tym dodajmy, że jest to pokaźnej wielkości społeczność, która liczy 6 milionów mieszkańców.

Image

Image

Image

Image

Mój spacer był początkowo wyjątkowo spokojny i beztroski. Sprawdzałem kierunek, szedłem większymi ulicami, kierując się konsekwentnie do centrum. W pewnym momencie podszedł do mnie z tyłu jakiś bezdomny w wieku ok. 35 lat i zaczął coś mówić po hiszpańsku. Nic nie rozumiałem, więc szedłem dalej nie zwracając na niego uwagi. Ten zaczął iść szybciej, równo ze mną, stawał się głośniejszy i zrozumiałem, że chce pieniądze. Kiedy przyspieszyłem, odpowiedziałem coś po angielsku to nagle wyszedł przede mnie i spojrzał mi w oczy. Miał całe przekrwione, były dosyć ciemnej karnacji i niższy ode mnie. Stawał się agresywny i zniecierpliwiony. Ominąłem go i przyspieszyłem, jednak wtedy ponownie pojawił się przede mną i z rękawa, który był już mocno rozciągnięty i zasłaniał jego dłoń wyciągnął… nóż. Duży nóż, nie zwykły scyzoryk. Po tym przemówił także po angielsku, oznajmiając, że mam dać mu pieniądze. Zrobiło się gorąco, w pobliżu nie było nikogo, najbliżej jakieś 100 metrów inne osoby jego pokroju. Czułem, że muszę stąd uciec, ale na plecach miałem plecak z rzeczami, których nie nadałem do luku bagażowego. Powiedziałem, że nic mu nie dam i znacząco przyspieszyłem, po czym zapytałem czy jest pewny czy ja także nie mam broni?! To pewnie głupie, ale tak palnąłem... Zatrzymał się, aż nie wierzyłem, więc odwróciłem się. Chował nóż do rękawa i krzyczał „no stress man, no stress”. Absolutnie mu nie ufałem, więc przebiegłem na drugą stronę ulicy, kątem oka sprawdzając, czy on lub inny z jego „kolegów” nie idzie za mną. Zakręciłem się w uliczkach, żeby mieć pewność, że mnie nie znajdzie i poszedłem dalej. Uf, ta chwila znaczącego stresu sprawiła, że chciałem szybko wrócić na lotnisko i absolutnie nie czułem się pewny. Od tej chwili każda spotkana tu osoba wydawała mi się podejrzana.

Image

Image

Image

Image

W tym momencie jestem lekko sparaliżowany, wyjmuję telefon po dwukrotnym obejrzeniu się za siebie i w zasadzie chcę tylko szybko przejść przez miasto, coś zobaczyć i wrócić na lotnisko. W związku z tym po prostu pokażę Wam kilka fotek, które zrobiłem.

Image

Image

Na koniec docieram do Plaza Bolivar, gdzie ponownie zaczepia mnie jakiś bezdomny. Idzie za mną, coś krzyczy. Pomimo, że jest tutaj sporo ludzi, to nie można czuć się bezpiecznie. Przechodząca policja w ogóle nie reaguje na to. Postanawiam zamówić Ubera. Łapię WiFi bez problemu, kierowca zjawia się po 5 minutach. Kiedy już mam wsiadać podchodzi do mnie jakiś dżentelmen w koszuli i coś mówi po hiszpańsku. Niestety go nie rozumiem, ale nie każe mi wchodzić do samochodu. Pokazuje mi, że mam iść do informacji turystycznej na rogu. Kierowca czeka i nic nie mówi. Nie wiem co robić. W aplikacji Ubera widzę, że kierowca ma ocenę 4.9 i ponad 5000 przejazdów, więc raczej nie mam się czego bać. Ale postanawiam sprawdzić o co chodzi i idę do informacji.

Tutaj miła dziewczyna mówi trochę po angielsku. Wyjaśnia mi, że Ubera jest bezpieczny i nie powinienem się bać, nie wie sama czemu ten człowiek do mnie podszedł. Sama pomaga mi zamówić Ubera pod wejście do jej biura i tłumaczy kierowcy gdzie ma mnie zawieźć. Kierowca prosi, żebym usiadł z przodu, bo Uber jest tutaj nielegalny i nie wolno mu wjeżdżać na lotnisko. Przejazd jest sympatyczny, czuję się bezpiecznie.

Image

Image

Na lotnisku kieruję się do kontroli bezpieczeństwa, a następnie do saloniku Avianca (Avianca Diamond Elite Lounge), który jest dedykowany pasażerom klasy biznes. Jest jeszcze druga poczekalnia dla Star Alliance GOLD. Zjadam drugie śniadanie i chwilę pracuję na komputerze do momentu aż ten nie rozładował mi się… Zgubiłem gdzieś przejściówkę, a tutaj nie mieli ich do wypożyczenia. Już jest na tyle blisko lotu, że nie ma sensu kupować. Rozglądam się po poczekalni, robię trochę zdjęć i idę na boarding.

Image

Image

Image

Wrócę na moment do tematu saloniku. Jest on całkiem niezły, ładnie urządzony z różnymi sektorami (do odpoczynku, do pracy etc.) i sporym wyborem jedzenia (dużo owoców, sałatek, coś na ciepło). Skromny, ale wystarczający wybór alkoholu, lodówki z napojami i ekspresy do kawy. Niczego mi nie brakowało, ale też nie było nic takiego, żebym powiedział „wow”.

Image

Image

Image

Kabina klasy biznes podzielona jest na dwa sektory. W pierwszym jest pięć rzędów, a w drugim tylko dwa. Ja niestety trafiłem na miejsce w ostatnim, na dodatek na środku. Nie było już wyboru, kiedy robiłem odprawę, bo klasa biznes była pełna. Konfiguracja siedzeń to 1-2-1 (odwrotna jodełka). W sumie 28 miejsc (+ 222 w klasie ekonomicznej). Siedzenie jest całkiem wygodne, chociaż nie aż tak jak np. w LOT. Tutaj mamy jednak dużo większą prywatność. Pod prawą ręką znajduje się schowek, a nad nim opuszczany podłokietnik (nie steruje się nim elektronicznie jak np. w 787 Air Canada). Po lewej stronie miałem dostęp do schowka na słuchawki, gniazdka elektrycznego, portu USB i złącza słuchawkowego. Powyżej pilot z wyświetlaczem od IFE, lampka od czytania i panel do sterowania fotelem. Pełen wypas!

Image

Image

Image

Przed lotem dostaliśmy koce i poduszki (brak prześcieradła) oraz kosmetyczki z różnymi gadżetami. W toalecie, której też zrobiłem zdjęcie nie było żadnych dodatkowych kosmetyków. W czasie lotu obejrzałem dwa filmy, co jest tutaj możliwe na 16 calowym ekranie, który wyskakuje z fotela przed nami po naciśnięciu odpowiedniego przycisku. Na początek, jeszcze przed rozpoczęciem kołowania podano napój powitalny (woda, sok lub szampan) i orzeszki. Później przyjęto zamówienia na kolację (z uwagi że siedziałem w 7 rzędzie, to niestety nie miałem żadnego wyboru!). Przed posiłkiem rozdano zimne, wilgotne ręczniki.

Image

Image

Image

Na dobry początek przystawka w postaci zupy pomidorowej podanej w filiżance od espresso. Jako danie główne trafił mi się kurczak, ale zdecydowanie wolałbym coś inne – była „do wyboru” jeszcze wołowina oraz makaron z kalmarami. Na deser serwowano ciasto lub lody i kawę. W każdej chwili można było zamówić z menu burgera, ale zdecydowanie nie byłem głodny. Spałem w sumie tylko ok. 3 godzin, a po obudzeniu podano mi drobną przekąskę i jeden z drinków.

Image

Image

Image

Na godzinę przed lądowaniem dostaliśmy jeszcze śniadanie. Zdecydowałem się na kanapkę na ciepło, do tego kawałki serów, szybki i owoce. Proste, ale smaczne. I to w zasadzie wszystko. Lądowanie nastąpiło punktualnie, więc miałem 5 godzin czasu do kolejnego lotu. Ogólnie moje wrażenia z klasy biznes Avianca są pozytywne. W A320 było ‘normalnie’, natomiast w B787 już bardzo dobrze. Kabina jest nowoczesna, siedzenia są całkiem wygodne i jest dużo przestrzeni i schowków na nasze rzeczy. Miękki produkt mógłby być jednak lekko ulepszony. Jedzenie nie było rewelacyjne i do tego brak wyboru (żadnego!). Na pewno lepsze wrażenia mam z lotów na pokładzie tego samolotu linii AC (podczas weekendu na Alasce).

Image

Po wylądowaniu, opuściłem samolot rękawem i poszedłem na pociąg, żeby przejechać do hali przylotów. Tym razem mój bagaż jako jeden z pierwszych był na taśmie i mogłem od razu udać się shuttle busem do terminalu 2, skąd za 3,5h miał odlatywać samolot linii Volotea do Nantes. Wpierw jednak odwiedziłem tutejszy salonik i jestem nim naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczony. Mogłem wziąć prysznic i zjeść smaczne drugie śniadanie. Wszystko świeże i do tego bardzo duży wybór od jedzenia, po napoje. Zdecydowanie polecam wszystkim tę poczekalnię.

Image

Image

Image

Image

Na godzinę przed lotem idę już pod bramkę z której ma nastąpić boarding. Tutaj jeszcze poprzedni lot na tablicy – Alitalia do Rzymu. Spokojnie czekam, mając w głowie to, że rozkładowo mam w Nantes 1h15m na przesiadkę, to mało, ale mój kolega mieszkający we Francji zapewniał mnie, że to małe lotnisko i dam radę. Z drugiej strony to w zasadzie jedyna opcja, żeby tego dnia dolecieć z Madrytu do Poznania za rozsądne pieniądze (sam ten jeden lot kosztował trochę ponad 17 Euro). Mogłem jeszcze lecieć do Berlina Ryanairem, ale był bardzo drogi + dodatkowo musiałbym spędzić kilka godzin we Flixbusie i ostatecznie byłbym w domu w nocy.

Image

W końcu się doczekałem, na tablicy pojawiła się informacja o moim locie. Kolejka ustawiła się pod gatem. Dużo ludzi, widać, że będzie praktycznie komplet. Boarding miał się rozpocząć o 12:00 (wylot 12:30) jednak samolotu nie było przy rękawie. Wtedy dostałem na telefonie powiadomienie, że jest opóźniony 15 minut. KUR*A, zostaje mi w najlepszym wypadku 1 godzinę na przesiadkę w Nantes. Czekam spokojnie, wchodzę na Flightradar24 i widzę, że samolot ten dopiero leci z Francji. Zaczynam się denerwować i analizować czy nie lepiej zostać w Madrycie i wrócić stąd innym lotem. Z Nantes nie ma wiele lotów, więc czekałbym mnie przymusowy przejazd do Paryża i brak szans żeby wrócić tego samego dnia.

Image

Image

Na tablicy pojawia się opóźnienie – odlot ma być 12:55! To skraca mój czas na przesiadkę do około 50 minut. Robi się bardzo słabo, tym bardziej, że tam muszę przejść 2 kontrole dokumentów + kontrolę bezpieczeństwa. Bagaż mam tylko podręczny, więc pół biedy. Nie powiedziałem Wam, że mój kolejny lot jest do Edynburga, skąd mam właśnie lot do Poznania. Zaczynam więc śledzić czy maszyna z Edynburga do Nantes wyleci o czasie. Niestety tak, co do minuty! Nie mogło być gorzej!

Image

Image

W końcu widzę, że na lotnisku kołuje samolot Volota. Ale jak on wolne jedzie pod ten gate! Wpierw deboarding, później zaczyna się nasz boarding. Aż staję w tej kolejce cały zdenerwowany. Masa ludzi, skanowanie baording pasów bardzo ślamazarne. W rękawie jestem dopiero po godzinie 13! Mam miejsce 4C, więc blisko frontu, co zwiększa moje szanse, ale przecież te są już tylko iluzoryczne. Śledzę cały czas lot Ryanaira z Edynburga i ten leci w najlepsze, żadnych opóźnień. My za to czekamy kolejne 20 minut na wypychanie i start! Samolot rusza o 13:27 !!!! To jest 57 minut opóźnienia, co daje mi na przesiadkę 18 minut, czyli… sami wiecie.

Image

Jestem tak zmęczony, że szybko zasypiam, budzę się na 15 minut przed lądowaniem. Od razu włączam telefon, o dziwo mam zasięg. Widzę, że wylądujemy 4 minuty szybciej ;) więc zgłaszam załodze moją sytuację. Te niestety jedyne co mogą zrobić to obiecują przepuścić mnie na sam front i od razu wypuścić jak podjadą schody, dają mi wskazówki gdzie biec. Szefowa pokładu podchodzi do sprawy poważnie, angażuje się w pomoc mi. Szybko wchodzę na radar, żeby zobaczyć jak lot Ryanair z Edynburga i…. ten będzie lądował tuż PO NAS!!

Image

Image

To daje mi olbrzymią nadzieję na powodzenie tej misji. Lądujemy! Stoimy… widzę przez prawe okno Ryanaira, wyprzedza nas i podjeżdża na stanowisko, my zaczynamy kołować. Samolot się zatrzymuje, gaśnie sygnalizacja zapiąć pasy, wstaję, biorę plecak i torbę i podchodzę pod drzwi z przodu. Za minutę już są schody, stewardesa życzy mi powiedzenia a ja wybiegam. Przestawiam jakąś taśmę, która blokuje drzwi, bo to właśnie do nich muszę wejść. Tu od razu kontrola paszportowa a na zegarku 15:08 (!) do odlotu zostało 17 minut! Przepraszam wszystkich w kolejce i podbiegam pod okienko. Kilka sekund i biegnę dalej. Wybiegam do hali odlotów, opuszczam terminal, biegnę do drugiego (innej hali). Wbiegam do kontroli bezpieczeństwa, kolejka na minimum 30 osób! Przepraszam każdego po kolei, ludzie się uśmiechają i mi kibicują, nie ma na ich twarzach złości. Wyrzucam wszystko z torby, elektronikę, zdejmuję buty przechodzę przez bramkę, pakuję rzeczy, nie zakładam nawet paska, tylko biegnę dalej. Kolejna kontrola paszportowa, brak kolejki i już jestem na ostatniej prostej. Pytanie czy jest jeszcze samolot!?

Image

Kończy się boarding, większość pasażerów już na schodach do samolotu, ale taaaaak zdążyłem!!! Skanuje boarding pass i już spokojnym krokiem wchodzę z tyłu samolotu na pokład Ryanaira, którym polecę około 1,5 godziny do Edynburga. Lot do Poznania mam mieć po 2 godzinach, ale ten jest opóźniony prawie kolejne 2 godziny z uwagi na późny przylot tego samolotu z Aten do Poznania (to opóźniło wylot do Edynburga) i tak już zostało. Spędzam czas w saloniku No.1 gdzie jem kolację. To bardzo fajny salonik - posiada menu, z którego można zamówić darmowo jedno danie. Buffet na zimno nie jest zbyt okazały, ale na pewno nie będziemy tutaj głodni. Siedzenia są komfortowe zarówno do pracy, jak i odpoczynku. Nie ma tez problemów z wolnym miejsce (w każdym razie wieczorem).

Image

Image

W Poznaniu jestem niewiele przed północą, ale jednak tego samego dnia. Udało się! Po raz kolejny okrążyłem świat dookoła, zobaczyłem kilka nowych miejsc, sprawdziłem nowe linie lotnicze i ich produkty, a także miałem przyjemność przebywać w dobrych hotelach. Dzięki wszystkim, którzy czytali tę relację. Cieszę się, że udało mi się wykonać plan w 100% i nie przeszkodził mi w tym ani człowiek w Bogocie, ani samolot Volotea w Madrycie.

Przygotuję jeszcze podsumowanie, dajcie mi na to jednak kilka dni. W listopadzie postaram się pisać kolejną relację, ale będzie nieco mniej latania, za to trasa bardzo ciekawa (m.in. PPT, IPC, PUQ, EZE, GIG).
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
70 ludzi lubi ten post.
7 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#75 PostWysłany: 28 Wrz 2018 16:47 

Rejestracja: 02 Lis 2012
Posty: 406
Loty: 133
Kilometry: 279 889
niebieski
Jak zwykle TOP , mega szacun Przemos …. mam tylko jedną prośbę na BOGA daj znac następnym razem jak Ci wpadnie kolejny fajny deal na którym będziesz budowal kolejne kolko ;)
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#76 PostWysłany: 28 Wrz 2018 16:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 3905
HON fly4free
Ja to raczej apelowałbym, żeby Przemos ciut zwolnił tempo :D
Człowiek chciałby mu choć cokolwiek dorównać, a ten wiastuje kolejną wyprawę już w listopadzie.
Oczywiście będę czytał ;)

Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#77 PostWysłany: 28 Wrz 2018 18:48 

Rejestracja: 02 Cze 2014
Posty: 411
niebieski
Końcówkę czytałam w takim napięciu, że aż mnie wszystko boli :-). Jakbym sama biegła do tego samolotu :-).
Wielkie gratulacje i podziw, jak zawsze.
Góra
 Relacje PM off  
 
#78 PostWysłany: 28 Wrz 2018 19:26 

Rejestracja: 31 Sty 2014
Posty: 1878
złoty
W styczniu będę miał 10h przesiadkę w Bogocie i też mam zamiar wyskoczyć na szybkie zwiedzanie. Nie wiem czy miałeś pecha, czy rzeczywiście jest tam tak niebezpiecznie. W jakich godzinach byłeś ?
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#79 PostWysłany: 28 Wrz 2018 21:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Wrz 2011
Posty: 1431
Loty: 134
Kilometry: 137 048
srebrny
Jak zawszę super się czyta @przemos74 :) Podziwiam Cie za tak rozbudowaną relację w formie live, jeszcze masz siły zdjęcia obrabiać, naprawdę szacun :)
_________________
Moja relacja po Gruzji

Image
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#80 PostWysłany: 28 Wrz 2018 21:16 
Król Ż
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Paź 2014
Posty: 2801
Loty: 175
Kilometry: 447 889
Jesz lecisz jesz, kiedy Ty masz czas zglodniec :D Super relacja jak zwykle i nadal odlegle patrze w kalendarz w oczekiwaniu na swoje rtw w 2019
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
 [ 103 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 4 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group