Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 126 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna
Autor Wiadomość
#101 PostWysłany: 08 Cze 2013 21:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Maj 2011
Posty: 1903
srebrny
Kolejna część bardzo fajnie napisana, super :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#102 PostWysłany: 09 Cze 2013 23:49 

Rejestracja: 17 Maj 2010
Posty: 262
niebieski
miki3475 napisał(a):
Na początek muszę bardzo przeprosić za zwlekanie z opublikowaniem kolejnych części. Jak tylko przyjechałem padłem, przez pierwsze dwa dni dosłownie zdychałem. Nie miałem apetytu, nie jadłem ZUPEŁNIE nic przez 2 pierwsze dni od przyjazdu (tylko trochę soku, wody, herbaty). Pierwszej nocy przespałem 22 godziny... Fatalnie się czułem, ból w kościach, senność, wspomniany brak apetytu. Od zgłoszenia się do lekarza powstrzymywał mnie tylko brak gorączki. Mimo to trochę bałem się, że mogłem przywieźć coś ze sobą. Ale we wszystkich chorobach temperatura ciała jest znacząco podwyższona. Wczoraj już było trochę lepiej, ale miałem wiele spraw do załatwienia, musiałem się wreszcie ogarnąć. Dziś nie narzekam, wróciłem do siebie i zabieram się za ostatnie etapy podróży i kończące podsumowanie. Przepraszając za tę zwłokę, liczę że nadal będą osoby chętne czytać ostatnie wpisy dziennika ;)


Z tego co napisałeś wychodzi, że dopadł Cię JET LAG ;-)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_nag%C5%82ej_zmiany_strefy_czasowej

Gratuluję wyprawy i fajnej relacji. Teraz zrób sobie z tego fotoksiążkę i pamiątka na lata :-)
Góra
 Relacje PM off  
 
#103 PostWysłany: 09 Cze 2013 23:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Lut 2012
Posty: 302
Tylko to powinno być w drugą stronę. Myślę, że teraz to bardziej ogólne zmęczenie, bo bardzo długo nie spałem. Kilka ostatnich dni to był istny hardcore, kilkanaście km dziennie w słońcu i wysokiej temperaturze z ciężkim plecakiem prawie bez snu. Ale jestem zadowolony, bo plan zrealizowany :P

Będą jeszcze 2 odcinki:
- Bonusowy Amsterdam i powrót
- Podsumowanie

Dziś już wszystko normalnie więc lada moment się pewnie ukażą. Mam nadzieję, że jutro starczy czasu i skończę ;)

Pzdr
_________________
Image Image Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#104 PostWysłany: 10 Cze 2013 07:41 

Rejestracja: 07 Cze 2011
Posty: 77
Kolego, co dzień czytałem Twoja relację i jestem pełen podziwu dla Ciebie oraz jestem strasznie zazdrosny:p .
Tak trzymaj!
Góra
 Relacje PM off  
 
#105 PostWysłany: 10 Cze 2013 20:04 

Rejestracja: 24 Lip 2012
Posty: 111
Świetna relacja. Czytałem ją od deski do deski codziennie. Niby tak prosto napisana, żadnych fajerwerków, ale czytało się ją naprawdę super, chyba dlatego, że była taka szczera.
miki3475 napisał(a):
kilkanaście km dziennie w słońcu i wysokiej temperaturze z ciężkim plecakiem prawie bez snu

Kurcze, a właśnie podczas relacji odniosłem wrażenie, że niezły musi być z Ciebie śpioch : ) Bo właśnie tak wydawało mi się, że nad wyraz dużo spałeś : P
Pozdrawiam serdecznie i czekam na bonusowe relacje.
Góra
 Relacje PM off  
 
#106 PostWysłany: 10 Cze 2013 21:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Lut 2012
Posty: 302
Dzień 20: Bonusowy Amsterdam i powrót

Przez cały lot smutek nie znikał z mojej twarzy. Nie dość, że wracam z wyśmienitej podróży do kraju smutnych ludzi to dodatkowo byłem tak okropnie zmęczony. Minutowa wskazówka zegara kilkadziesiąt razy zrobi pełen obrót zanim ja położę się wreszcie do łóżka. Tym razem zamówiłem w samolocie zwykły posiłek. Gdy wylatujemy z Azji, KLM oferuje specjalne jedzenie azjatyckie. Nie tym razem - ze względu na epidemię nowej grypy H5N7 w samolocie nie można przewozić, żadnego drobiu. Podano nam niczego sobie mięsko. Nie można narzekać, ale liczyłem na ostatni prawdziwie azjatycki posiłek.

Próbowałem umilić sobie lot piwem i muzyką z centrum rozrywki (a nawet filmu Bonda), ale największą rozkoszą dla mnie był kilkugodzinny sen. Także mój lot odbył się w taki sposób: kolacja, sen, śniadanie, lądowanie. Trwał niczym krótki lot europejski, nawet ani razu nie wstałem z siedzenia.

Mimo kilkugodzinnego snu nadal czułem się tak okropnie nieogarnięty. Przez pierwsze minuty można powiedzieć nie wiedziałem jak się nazywam :mrgreen: Gdy wylądowaliśmy przepytałem stewardessy, czy w ogóle mogę opuścić lotnisko czy jednak muszę siedzieć tu i czekać. Na ich stronie widziałem jakieś dziwne info, że muszę siedzieć, ale nie wydawało mi się to prawdą.
- Możesz jechać do Amsterdamu nie ma problemu, ale jak masz lot za kilka godzin to weź trochę tych ciasteczek.
- Eee nie trzeba, dziękuję.
- No weź weź, my mamy ich za dużo :mrgreen: (wepchała mi kilka słodyczy na drogę).

Wysiadłem prawie ostatni z samolotu, tuż za rękawem przeszukuje plecak w poszukiwaniu mojego paszportu. Po drugim razie, ze względu na braku efektów zdecydowałem się wrócić do samolotu - może został w oparciu siedzenia. Chciałem dyskretnie sprawdzić, ale mi się nie udało. Zwołał się cały cabin crew i było wielkie szukanie mojego paszportu... który był cały czas w plecaku (co prawda nigdy nic nie wkładałem do tej kieszeni, no ale najważniejsze że jest). Dziwnie się czułem, ale muszę przyznać z tak przyjemną ekipą pierwszy raz miałem okazję lecieć.. Nie mówię nawet o tym locie, ale ogólnie, każdy był szalenie przyjemny. Jedzenie też smaczne, bardzo polecam KLM.

Image
Roland na lotnisku. A taka ciekawostka dotycząca fast foodów. Tutaj na Schiphol, Burger King ma najwięcej klientów spośród wszystkich swoich restauracji na całym świecie.

Było bardzo wcześnie, ledwo wybiła piąta rano, dlatego usiadłem na jednym z wielu leżaczków. Chodzi o to miejsce, które znalazłem będąc tutaj pierwszy raz 3 tygodnie temu. Ależ niektórzy chrapali :mrgreen: Zaraz po 6 pora na kontrolę paszportową. Kolejka była żmudna i dosyć długa, bardzo się to ciągnęło i straciłem ponad 30 minut. Na szczęście nie miałem osobistej kontroli, jak w Estonii gdy wracałem z Gruzji rok temu (sprawdzali mi wtedy nawet gumkę od majtek...). Od razu chciałem opuścić to lotnisko, by pojechać do Amsterdamu.

Do centrum najkorzystniej dostaniemy się pociągiem, który odjeżdża co około 15 minut. Koszt w jedną stronę to 3.8 EUR. Automat przyjmuje jakieś specjalne karty, a za zwykłe liczy sobie dodatkowo 0.5EUR. 3.8 EUR za 20 minutową podróż to i tak już wystarczająco dużo, nie będę dopłacał jeszcze więcej. Mam pieniądze z bankomatu to zapłacę normalnie. Tylko muszę je gdzieś rozmienić, bo akceptowane są tylko monety.

W sklepie dowiaduję się od niemiłego pana, że mi nie rozmieni, bo to nielegalne. Poleca mi kupić w kasie biletowej, ale tam długa kolejka i z tego co dobrze pamiętam, jeszcze większa dopłata - 1 EUR. Podobna sytuacja w kolejnym sklepie. Po co mam dopłacać jeśli mogę kupić taniej a mam bardzo dużo czasu bo jest za wcześnie by ruszyć do Amsterdamu.

Po 500 metrach trafiłem wreszcie na bank. Tutaj na pewno mi rozmienią. Przede mną były 2 osoby, gdy przyszedłem. Mimo to na moją kolej czekałem 10 minut. Myślałem, że nie będę już szedł szukać innego. Pani pochodzenia afrykańskiego oznajmiła mi, że za wymianę pieniędzy na monety policzy sobie 0.5 EUR. Komedia, poszedłem do sklepu spożywczego naprzeciwko i wziąłem chupa chupsa za 0.25 centów. Pani wydała mi z 20 EUR dziesięć i pięć w papierku, reszta na szczęście w monetach.
- A mogłaby pani tę piątkę wydać inaczej?
- Nie jak chcesz na pociąg to sobie idź do banku...
Nie komentując jej zachowania chciałem jak najszybciej uciec z tego lotniska. Pociąg przyjechał i po około 20 minutach byłem już w mieście.

Image
Początkowo było bardzo pochmurnie.

Amsterdam odwiedzam po raz 3, dlatego odpuszczam sobie główne atrakcje. Po prostu chcę sobie pochodzić po mieście, pozwiedzać stare kąty na koniec nowy dla mnie targ kwiatowy na wodzie.

Wychodząc z dworca ruszyłem przed siebie, trafiłem na wymarłą "czerwoną". W dzień jest to normalna, niczym się nie różniąca dzielnica. Mieszkają tutaj zwykli ludzie, tylko jakieś te drzwi inne. Gdy tylko słońce zachodzi, a czasem nawet wcześniej następuje wysyp półnagich pań stojących w oknach lub drzwiach.

Image
Jeszcze kilka godzin.

Miło jest sobie pochodzić wolnym spacerkiem przy kanałach (a Amsterdam ma ich aż 165), po mostach (1281). Ale było już grubo po 9, a śniadania w HEMA oferowane są tylko przez godzinę. Najbliższa, najlepiej zlokalizowana jest HEMA na Kalverstraat (czyli takich Krupówkach). W tym sklepie oferującym asortyment do całego domu na 1 piętrze znajdziemy małą kawiarnię. A tam z kolei między 9 a 10 rano małe śniadania za 1 EUR. Jedno śniadanie to: kawałek bagietki z omletem i plasterkiem boczku, croissant, dżem i herbata. Ja byłem bardzo głodny, wziąłem dwie porcje. Nie jest to coś wybitnego, do czego chce się wracać, ale można się tanio najeść.

Image
Przepraszam, zapomniałem zrobić zdjęcie na samym początku.

Wszędzie na ulicach słychać polski głos. Jest to coś od czego się odzwyczaiłem, więc szczególnie na to zwracam uwagę. Bardzo dużo osób budujących drogi i remontujących domy posługuje się naszym językiem. Ale to nie wszystko, spotkałem kilkanaście wycieczek szkolnych z Polski! W Burgerkingu, gdzie poszedłem odpocząć (jest Interenet) spotkałem dwie polskie małolaty (10-12 lat). Zapytały mnie łamanym angielskim , czy mam internet. Ale było ich zdziwienie, gdy odpowiedziałem po polsku :P A już najbardziej się wystraszyły, gdy dowiedziały się, że jestem ich opiekunem na wycieczce :mrgreen:

Image
Kalverstraat

Przeszedłem całą ulicę Kalverstraat. Przy samym końcu mieści się jedyna konkretna atrakcja tego dnia - Targ Kwiatowy. Jest to jedyny na świecie pływający targ, który sprzedaje kwiaty. Atrakcyjne ceny, sam wziąłem kilka cebulek tulipanów. Poza kwiatami znajdziemy tutaj wszystkie dostępne pamiątki związane z miastem i całym krajem. Spodziewałem się czegoś innego, większego, lepszego, ciężko mi powiedzieć. W każdym razie zawiedziony poszedłem dalej, stąd miałem już tylko 1km pod wielki, słynny napis "I amsterdam". A stąd autobus.

Image
Targ kwiatowy

Image
Po drodze minąłem Mellow Yellow, jeden z pierwszych coffeeshopów w Amsterdamie.

Była bardzo ładna pogoda, szczególnie w południe. Wiele dzieci bawiło się przed Rijksmuseum (Muzeum Van Gogha). Było to świetne miejsce, by sobie choć na chwilę siąść i odpocząć, ale na mnie czekał autobus. Nie chciałem się spóźnić na ostatni samolot. Łóżko już w domu czeka :mrgreen: Jednorazowy bilet u kierowcy na lotnisko kosztował aż 4 EUR. Jechałem ze stewardessami i pilotami, którzy dosiadali się na kolejnych przystankach.

Image
Jestem amsterdamem

Gdy dotarłem do hali odlotów, trochę się wystraszyłem, bo zobaczyłem gigantyczną kolejkę do kontroli bezpieczeństwa. Naprawdę ogromną. Było tam kilkaset ludzi, ale na szczęście bramek było wiele, więc po 10 minutach kolej przyszła na mnie. Na tym lotnisku konieczne jest wyciąganie całej elektroniki, łącznie z ładowarkami i kabelkami co jest trochę kłopotliwe, szczególnie gdy ma się to bardzo głęboko pochowane.

Image
Wejście na lotnisko

Posiedziałem trochę w hali tranzytowej i o ile poprzednio zachwycałem się tym lotniskiem to teraz mam bardzo mieszane uczucia. Hongkong i Singapur bardzo wysoko postawiły poprzeczkę. Ale nawet takie małe Makau było czyste i sprawne. Tutaj co chwile coś nawalało. Poszedłem do ubikacji - ależ smród moczu. To samo w kolejnej. Bardzo mało miejsc do siedzenia, za mało jak na tak duże lotnisko. Owszem są leżaki, ale to wszystko dawno temu pozajmowane. Siedząc na ziemi surfowałem przez 30 minut po Internecie. Później zaproponowano mi pakiet premium za kilka euro. Prędkość też "publiczna". Miałem dosyć, zamknąłem netbooka i poszedłem do samolotu.

Leciałem z dzieciakami z Polski, które wygrały jakiś konkurs w Polsce. W nagrodę otrzymały wycieczkę do NY. Imponujące ;) Udało mi się przy wyborze miejsca. Kapitan tak kierował maszynę, że można było podziwiać cały Amsterdam. A było na co patrzeć, bo niebo nie pokrywały żadne chmury, a przynajmniej do czasu, aż opuściliśmy Amsterdam. Ponownie obsługa bardzo miła i profesjonalna. Bardzo przyjemnie się z nimi lata :) Ledwo uzupełniłem relację i już był komunikat "zapiąć pasy".

Image
Amsterdam z lotu ptaka.

Na lotnisku w Warszawie przesiedziałem kilka godzin po czym wreszcie pojechałem do centrum. Zdecydowałem się na pociąg. I znowu mój błąd (mam nadzieję, że to przez zmęczenie :D). Kupiłem bilet jednorazowy. Pociąg miał odjeżdżać za kilka minut, więc gdy tylko zobaczyłem jeden szybko do niego wskoczyłem. Skasowałem bilecik i spokojnie sobie czekam. Ale straszne pusto w środku. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że jestem w pociągu, który odjeżdża dopiero za 25 minut. Pobiegłem szybko do tego na drugim torze, biegnę do pierwszych drzwi do konduktora. Wyjaśniłem sytuację, ale dowiedziałem się, że nie może pozwolić mi jechać, bo bilet mam na tamten pociąg. W środku jest jednak automat, ale ja nie miałem żadnych monet. W tym momencie pociąg odjechał, drzwi się zamknęły a ja musiałem wysiąść na kolejnym przystanku, gdzie nie było nawet ławek. Poczekałem sobie 20 minut na kolejny.

W Azji każdy się do siebie nawzajem uśmiechał, darzył się szacunkiem, a sprzedawca wiedział, że musi być bardzo uprzejmy dla klienta, bo to jedyny sposób, by go zachęcić do zakupu. Źle się czuje w kraju smutnych ludzi, gdzie nikt się do siebie nie uśmiecha, wszystko wokół szare a każdy chodzi jakiś ponury i nadąsany. Szkoda wracać, ale nie ma wyjścia. I do tego ten powitalny widok na centralnym - siki przy murku, kupa na torach, och jak przyjemnie :)

Image
Smutna polska młodzież.

Ostatnie godziny wycieczki spędziłem znowu w Chili Kebab. Tym razem zdecydowałem się na mega kebaba z baraninką (35 HKD :D). W Krakowie przekazałem laptopa z Hongkongu, a gdy tylko przyjechałem do domu padłem, przespałem 2 dni, ale o tym już pisałem. I tak skończyła się moja podróż trwająca prawie 3 tygodnie.

Image
Mój gigantyczny kebab

Będzie jeszcze podsumowanie z rozliczeniem i praktycznymi poradami. Ale póki co zapraszam na Picasę, by zobaczyć więcej zdjęć.

Ipkol - spałem często do później godziny, ale na pewno nie długo :D A już w szczególności w ciągu ostatnich dni podróży, gdy 3-4h/dzień było normą :P Raz tylko miałem ten odpoczynek w ciągu dnia w hostelu w BKK.
_________________
Image Image Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#107 PostWysłany: 10 Cze 2013 21:20 

Rejestracja: 21 Maj 2012
Posty: 809
Zbanowany
Gratulacje :)

A będzie jeszcze podsumowanie o któym pisałeś :D?
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#108 PostWysłany: 10 Cze 2013 21:39 

Rejestracja: 04 Cze 2012
Posty: 3963
Loty: 354
Kilometry: 799 888
srebrny
W gwoli ścisłości Rijksmuseum to nie Muzeum Van Gogha. To są dwa osobne muzea ;) przed Rijksmuseum stoi napis amsterdam. Muzeum Van Gogha jest kawałek dalej, ale aktualnie w remoncie i obrazy można oglądać w Hermitage.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#109 PostWysłany: 10 Cze 2013 21:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Lut 2012
Posty: 302
Będzie będzie oczywiście :)

A przepraszam, właśnie pisząc to nie byłem pewien, ale zaryzykowałem bo miejsce się zgadzało. Przepraszam za pomyłkę.
_________________
Image Image Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#110 PostWysłany: 11 Cze 2013 00:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Lip 2012
Posty: 3071
Loty: 249
Kilometry: 415 497
niebieski
Hehe - kraj smutnych ludzi :D
Takie samo wrażenie miałem jak sam wróciłem z Azji, tylko wtedy mi się gęba śmiała :) Pół roku tam spędziłem i nawet nie wiedziałem jak mi tego brakowało :)
_________________
Zanim zadasz pytanie na forum poszukaj. Potem poszukaj jeszcze raz. Potem idź zrób sobie herbaty i poszukaj trzeci raz, tylko dokładniej.
Jest 90% szans że ktoś już pytał o to samo co Ty, tylko nie potrafisz/nie chce Ci się znaleźć odpowiedzi.
Góra
 Relacje PM off  
 
#111 PostWysłany: 11 Cze 2013 08:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Sty 2013
Posty: 3224
srebrny
maxima napisał(a):
W gwoli ścisłości Rijksmuseum to nie Muzeum Van Gogha. To są dwa osobne muzea ;) przed Rijksmuseum stoi napis amsterdam. Muzeum Van Gogha jest kawałek dalej, ale aktualnie w remoncie i obrazy można oglądać w Hermitage.

Tak dla pełnej ścisłości to odnowione muzeum Van Gogha jest już od początku maja otwarte dla zwiedzających :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#112 PostWysłany: 11 Cze 2013 20:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Lut 2012
Posty: 302
Dzień ∞: Podsumowanie

No i przyszło mi wreszcie podsumować wyjazd. Robię to z żalem, bo zamykam 3-tygodniowy rozdział mojego życia, którym dosłownie żyłem przez pewien czas. Tak jak pisałem wielokrotnie do wielu miejsc wrócę jeszcze nie raz. Już tęsknię :mrgreen: Podsumowanie podzielę na małe sekcje, co będzie czytelniejsze dla osób, które bazując na tych informacjach same będą chciały się wybrać w podobną podróż do tych krajów.

Ogólne wrażenia
Nie mogę powiedzieć, że była to moja pierwsza daleka podróż. No nie, ale była zdecydowanie najciekawszą, najprzyjemniejszą, najbardziej uczącą wyprawą w moim życiu - po prostu najlepszy trip dotychczas, bez dwóch zdań. Poznałem wiele ludzi, podszkoliłem język, ale przede wszystkim spróbowałem wreszcie tej azjatyckiej kultury, o której tak marzyłem przez cały czas. Spełniłem marzenia ;)

Koszt
Ceny biletów zawarte były w pierwszym poście:
Cytuj:
Warszawa-Amsterdam-Hongkong-Amsterdam-Warszawa - KLM - ok. 1410zł (cashback w syncu)
Hongkong-Singapur - JetStar - 258zł
Singapur-Bangkok - Scoot - 275zł
Bangkok-Macau - AirAsia - 54,12 EUR
PolskiBus, w którym aktualnie siedzę to koszt ok. 30zł (ZNE-WAW-ZNE).

Łącznie wychodzi około 2200zł

Dodatkowo na miejscu wypłacałem oczywiście pieniądze:
1 dnia wypłaciłem 1000 HKD = 128,83 USD = 420,71zł
22.05 kolejne 500 HKD = 54,63 EUR = 230,05zł (jak widać w porównaniu do powyższego straciłem kupę kasy, ale to opiszę niżej).
W Singapurze aż 250 SGD, bo resztę po Singapurze wymieniłem w kantorze w Tajlandii = 168,67 EUR = 710,28zł
W Bangkoku 2180,00 THB = 72,89 USD = 241,23zł
184,00 MOP za prom do Hongkongu = 23,01 USD = 76,15zł
131,20 HKD w sklepie ostatniego dnia w Hongkongu = 16,90 USD = 55,94zł
300,00 HKD na Ladies Market (właściwie o 150 za dużo, musiałem wymyślać co kupić, mimo że tego nie potrzebowałem) = 38,65 USD = 127,91zł
W Amsterdamie wydałem około 13 EUR, czyli 55zł
W Warszawie nie więcej niż 40zł
Dodatkowo około 100zł na prezenty z Polski dla CouchSurferów
Łącznie: 2057,27zł, nie ukrywam nie spodziewałem się takiej liczby, trochę wpadłem teraz w depresję :D ale z drugiej strony jak tak patrzę to po prostu BYŁO WARTO!. Ale czuję, że o około 500 za dużo, niepotrzebne ale naprawdę nie wiem gdzie :D

Koszt 3 tygodniowej wycieczki po Azji: 4257,27zł

Hongkong
To miejsce mnie zdecydowanie zaskoczyło, nie spodziewałem się że będę gdzieś czuł się tak dobrze. Wszystko było po prostu perfekcyjne. Najlepsze w Hongkongu jest to, że jednego dnia można zwiedzić całe ścisłe centrum, a następnego wziąć metro i autobus i totalnie się wyciszyć na wędrówce w górach. Do tego wszędzie ta ulepszona, chińska kultura, która dla nas jest czymś nowym. Miasto jest przepiękne, jedzenie bardzo smaczne a każdy kogo poznałem sympatyczny - czego tutaj nie lubić?
Jest co robić przez 10 dni, ale ja nie nudziłbym się tutaj nawet przez 2 tygodnie.

Singapur
Jak już wiecie spodziewałem się czegoś innego. Porządku, surowego prawa, policji, drogiego alkoholu. Z tego wszystkiego tylko drogie piwo się sprawdziło. Ale to państwo bezprawia (bo właściwie tak jest :P) ma swoje zalety. Nigdy nie widziałem tak zielonego miasta. Nie chciałbym tutaj jednak siedzieć więcej niż tydzień, zanudzony na śmierć nie kupiłbym sobie nawet piwa, bo portfel pusty. Dobre miejsce by żyć, raczej średniawe na zwiedzanie. Changi bezapelacyjnie najlepszym lotniskiem świata!

Tajlandia
W Pattaya może faktycznie jest dużo prostytutek, ale nie trzeba na nie patrzeć. Da się miło spędzić czas, jeśli tylko uciekniemy jak najdalej od tego miasta. Siedząc długo w Bangkoku to może być ciekawe miejsce na wyrwanie się z wielkiego molocha, w końcu 10-20zł za luksusowy autobus to nie jest przecież duży koszt za leżenie na plaży dupskiem przez cały dzień :D

Bangkokiem byłem bardzo zawiedziony, nie widziałem nic tam ciekawego. Nie cieszyło mnie zwiedzanie świątyń. Może dlatego, że nie jestem fanem muzeów, a może byłem przytłoczony tą szopką robioną przez Tajów na turystach, zrobią wszystko dla 100 bathów... Ceny alkoholu jak w Polsce, trochę dużo jak na tani kraj jakim jest Tajlandia. Ogromny plus za jedzenie, ale myślę, że w całym kraju można to wszystko dostać.

Makau
Mały, urokliwy region. Bardzo miłe uczucie chwilowego powrotu do Europy. O ile wszystkie atrakcje obejrzymy w ciągu jednego dnia to nie zapominajmy jeszcze o południu, gdzie jest ogromny obszar zieleni, w sam raz na piesze wycieczki.

Pieniądze
Używałem kantoru Aliora, ale trochę się na tym przejechałem. Miałem 2 karty USD i EUR. Podstawową walutą MasterCard jest USD, ale byłem pewien, że jeśli używam EUR to po prostu będzie przewalutowanie na karcie. Użyłem kalkulatora MC, wybierając podstawową walutę EUR. Wyszło bardzo atrakcyjnie, dlatego skorzystałem. W efekcie moje dolary singapurskie zostały przeliczone na USD, ale to niestety już nie zmieniło się na EUR. Alior przeliczył go po złodziejskim kursie i w efekcie straciłem łącznie około 60-70zł... Dlatego radzę uważać. Co do karty USD to wszystko super :)

W Tajlandii początkowo wymieniłem dolary singapurskie w kantorze, ale musiałem i tak i tak wypłacić z bankomatu - opłaty nie uniknąłem, nawet miałem trochę większą 180 bathów.

Prąd
W Hongkongu i Singapurze były angielskie wtyczki, także najprostszy adapter wystarczy. W Tajlandii początkowo stosowałem mój rozbudowany adapter za 19 HKD :D Ale w drugim hostelu nie chciał działać. Miałem już kupować specjalny adapter, gdy dowiedziałem się, że wystarczy wepchnąć europejskie wejście - działa bez najmniejszego problemu :D

Jedzenie
Czyli najlepsze co jest w Azji. Jak wiecie jadłem wszystko na ulicach. Wszystko bez wyjątku, nie patrzyłem kto to sprzedaje, czy ma brudne ręce. Zupełnie nic mi nigdy nie zaszkodziło (z ulicy). Burger Kinga z Mongkoku jedynie nie polecam, bo brzuszek może lekko boleć :D W McDonaldsie HK bardzo tanio i smacznie jak na Mc. W Tajlandii jedzenie super, choć najostrzejsze ze wszystkich. W Singapurze mamy właściwie kuchnie całego świata, także do wyboru do koloru. W każdym miejscu ceny bardzo niskie i bez problemu za te 10-12zł można zjeść coś naprawdę konkretnego. Jeśli stosujemy zasadę "większa kolejka - lepsze jedzenie" to na pewno nigdy nie będziemy zawiedzeni ;)

Podziękowania
Na koniec chciałbym bardzo podziękować wszystkim osobom śledzącym wytrwale wątek, w tym mej kobiecie :D, znajomym, przyjaciołom i rodzinie (nawet babci biegała do sąsiadki, by wchodzić na F4F :D) Pozdrawiam i dziękuję za pomoc i opinie w czasie podróży!

Pozdrawiam Mikołaj!
_________________
Image Image Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#113 PostWysłany: 11 Cze 2013 20:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Kwi 2011
Posty: 1624
srebrny
Również dziękujemy za poświęcony czas i chęci ... bo nie ukrywajmy trochę wysiłku kosztuje codzienne pisanie, użeranie się ze zdjęciami.
Myślę, że to jest dobry wyznacznik jak pisać takie relacje 'live'.

Pozdrawiam!
Góra
 Relacje PM off  
 
#114 PostWysłany: 12 Cze 2013 10:33 

Rejestracja: 28 Gru 2012
Posty: 14
Świetna relacja ;) czytało się lekko i przyjemnie - każdy dzień. Jedynie mało zdjęć jak i tutaj na forum F4F i na picasie :D;) ... oj chciałoby się oglądnąć wiecej :D:P. Rozumiem jednak brak czasu i wysiłek jaki trzeba w to wszystko włożyć :) a i jeszcze jak najwięcej trzeba przecież zobaczyć :) ...dzięki za świetną relacje live i pozdrawiam.
Góra
 Relacje PM off  
 
#115 PostWysłany: 12 Cze 2013 12:11 

Rejestracja: 21 Maj 2012
Posty: 809
Zbanowany
koncentrator napisał(a):
Również dziękujemy za poświęcony czas i chęci ... bo nie ukrywajmy trochę wysiłku kosztuje codzienne pisanie, użeranie się ze zdjęciami.
Myślę, że to jest dobry wyznacznik jak pisać takie relacje 'live'.

Pozdrawiam!

Wręcz modelowy przykład! :)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#116 PostWysłany: 13 Cze 2013 10:48 

Rejestracja: 16 Maj 2013
Posty: 2
Naprawdę wyśmienita relacja, opisy, które sprawiały,że nie mogłem doczekać się kolejnego wpisu, niekiedy humorystyczne, SUPER.
Góra
 Relacje PM off  
 
#117 PostWysłany: 13 Cze 2013 20:32 

Rejestracja: 20 Lut 2010
Posty: 135
Relacja rewelacja ! Dzięki
Góra
 Relacje PM off  
 
#118 PostWysłany: 13 Cze 2013 20:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Sty 2012
Posty: 3890
złoty
Do peanów dołączę i ja.

Bardzo dobrze się czytało
_________________
Jesli planujesz podroz dookola swiata to poczytaj tu o moich.. >>> Relacje
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#119 PostWysłany: 13 Cze 2013 22:51 

Rejestracja: 24 Kwi 2013
Posty: 3
Świetna relacja, przyjemnie się czytało
Góra
 Relacje PM off  
 
#120 PostWysłany: 14 Cze 2013 19:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Wrz 2012
Posty: 2750
Loty: 119
Kilometry: 174 534
srebrny
pytania do autora ?:)
roznice pomiedzy wrazeniami z poszczegolnych krajów rzeczywiscie byly takie duze ?
z moich doswiadczen z tego rodzajow tripow (couchsurfing, low cost),
jest ze w 75 % najfajniej jest na poczatku,

pytam, bo chcialbym sie wybrac do Azji i z opisu wyglada, ze powinnem do HK (jak by wybierac z tych 3)


PS pozdrowienia dla babci:)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 126 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group