Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 1 post ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 04 Gru 2019 06:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Mar 2017
Posty: 77
niebieski
[Kamil] Z „rosyjskiego” nie byłem orłem. Mój poziom wiedzy o „języku Puszkina” odzwierciedlała znajdująca się na końcu każdej sali – ławka, której nazwa, związana jest z mającym długie uszy i ogon, kopytnym ssakiem.

Końcowe zaliczenie z „ruska” było jednym z tych, gdzie przed jego rozpoczęciem, brałem w ciemno ocenę „bardzo dobry dostateczny”. Jak się okazało, sprawdzianu obawiałem się na zapas. Przebieg rozmowy egzaminacyjnej był zaskakujący, gdyż szybko przeszliśmy na tematy podróżnicze. Szanowna Pani Doktor niczym wytrawna przedstawicielka biura podróży zachęcała mnie, aby odwiedzić Federację Rosyjską. Białe noce, jedzenie, zabytki, kultura, historia, ludzie. To tylko część z argumentów, które przytaczała.

Egzamin zdałem, odkrywając nowy cel podróżniczy.

Od tamtego momentu minęło kilkanaście lat, aż w tym roku postanowiliśmy zrobić pierwszy krok w kierunku wschodu. Padło na dwie stolice Rosji. Dawną, historyczną – Petersburg i obecną – Moskwę.

Lot

Plan czerwcowej podróży zaczęliśmy od kupna biletów lotniczych. Najbardziej przystępna okazała się oferta AirBaltic. Nabyliśmy bilety na trasie Gdańsk-Ryga-Petersburg oraz Moskwa-Ryga-Gdańsk (około 80 euro osoba). W cenie uwzględniona była możliwość bagażu podręcznego. Drogę między miastami zdecydowaliśmy się pokonać pociągiem Sapsan (z ros. „Sokół wędrowny”).

Noclegi

W Petersburgu wynajęliśmy mieszkanie w okolicy Dworca Bałtijskaja, natomiast w Moskwie zdecydowaliśmy się na hotel przy stacji metra Ryazansky Prospekt.

Wiza

Formalności dotyczące wizy chcieliśmy w maksymalnym stopniu wykonać we własnym zakresie, pomijając pośredników.

Regularnie odwiedzaliśmy stronę Konsulatu Generalnego Federacji Rosyjskiej w celu umówienia spotkania. Ku naszemu zaskoczenie terminów brakowało. Nerwowo zaczęło robić się na 30 dni przed wyjazdem, kiedy uzyskaliśmy informację, iż jedyną możliwością załatwienia formalności jest wizyta w mieszczącym się niedaleko konsulatu – centrum wizowym. To oznaczało dla nas dodatkowe koszty (257 zł zamiast 153 zł) osoba. Tam też złożyliśmy komplet dokumentów (wydrukowany wniosek ze zdjęciem, ubezpieczeniem, zaproszeniem) i po tygodniu czekania odebraliśmy upragnione wizy.

Niezbędne ubezpieczenie zakupiliśmy u internetowego brokera podobnie jak zaproszenie - 50 zł.

1 dzień

Podróż do miasta partnerskiego Gdańska odbyliśmy owianym złą sławą Bombardierem. Trasa minęła bez problemów. W sumie 2,5 godziny lotu + 120 minut oczekiwania na przesiadkę w Rydze.

Powitanie na rosyjskim lotnisku – Pułkowo mieliśmy jak z bajki (mimo, że bez czerwonego dywanu). Od początku towarzyszył nam tłum oficjeli oraz grono wszelkiego rodzaju służb . Wszyscy uśmiechnięci i pomocni. Wraz z resztą zagranicznych gości, odprawiono nas przy jednym z punktów kontroli paszportowej.

Czy tu jest tak zawsze? Do myślenia dały nam, ulokowane w każdym kącie lotniska, materiały promocyjne z enigmatyczną nazwą „SPIEF’19”.

Dobra passa trwa do momentu, kiedy wyszliśmy z terminalu. W miejscu, gdzie powinny stać pojazdy komunikacji miejskiej znajdowały się lśniące, czarne vany. Czyżby tak wyglądały rosyjskie busy – marszrutki?

Kierowca jednego z nich – dobrze zbudowany Pan w garniturze, z ciemnymi okularami na nosie i słuchawką w uchu(żeby mieć kontakt z bazą), jednym spojrzeniem wytłumaczył nam, że bez identyfikatora SPIEF’19 nie mamy tu czego szukać. Karta mieszkańca Gdańska to za mało.

Tłum pasażerów stojących 200 m dalej, był dla nas odpowiedzią na pytanie, gdzie znajduje się przystanek.

Na transport czekaliśmy parę minut. W jednym momencie podjechało kilka autobusów oraz busów (nr 39). Spokojnie zmieściliśmy się w marszrutce (40 rubli os.) i ruszyliśmy w kierunku miasta. Szybko okazało się, że bijące rekordy na YouTube filmy o rosyjskich użytkownikach dróg to nie fikcja. „Nasz” kierowca jechał jakby to był jego ostatni dziś kurs. Pojazdy na drodze mijał niczym narciarz tyczki. O ile pasażerowie z zagranicy zapierali się nogami by nie wypaść z siedzeń, tak jadący z nami Rosjanie spokojnie przeglądali sobie VKontakte – rodzimego facebooka. Trochę spoceni wysiedliśmy na ostatnim przystanku przy stacji Moskowskaja (ros. Моско́вская). Kolejne 80 rubli zamieniliśmy na 2 żetony. Taką postać mają tutejsze bilety na metro (Aktualne ceny biletów na komunikację miejską w Petersburgu). Dzięki nim dostaliśmy się w okolicę dawnego Dworca Warszawskiego, gdzie mieliśmy wynajęte mieszkanie.

Na koniec wygooglowaliśmy wyYANDEXowaliśmy sobie czym jest ten tajemniczy SPIEF’19. Okazało się, że chodzi o trwający w St. Petersburg International Economic Forum, którego gośćmi byli prezydenci Rosji i Chin – Władimir Putin i Xi Jinping.

Szybko zrozumieliśmy dlaczego w mieście jest taka mobilizacja służb.

2 dzień

Na początek wybraliśmy się metrem do jednego z symboli miasta nad Newą, czyli…meczetu.

Image

Znajdująca się w sąsiedztwie stacji metra Gor’kowskaja świątynia należy do jednych z największych w Europie. Zmieścić się w niej może 5000 wiernych. Budowla powstała na początku XX wieku, a jej losy były niezwykle burzliwe. M.in. władze radzieckie zamknęły meczet w latach 30. tworząc w nim magazyn medyczny.

Kolejnym naszym celem był krążownik Aurora. 7 listopada 1917 roku z działa „Jutrzenki” oddano strzał w kierunku Pałacu Zimowego – siedziby Rządu Tymczasowego, sygnał ten uznawany jest za początek rewolucji październikowej.

Image

Ruszyliśmy dalej wzdłuż Newy. Na chwilę zatrzymaliśmy się przed domem cara Piotra I Wielkiego – założyciela Petersburga.

Image

Image


Władca mieszkał tu na początku XVIII w. skąd przyglądał się budowie znajdującej się nieopodal Twierdzy Pietropawłowskiej – najstarszej budowli miasta.

Fortyfikacja była oczkiem w głowie rosyjskiego cara. Usytuowana na Wyspie Zajęczej budowla, miała chronić przed najazdem wojsk Szwedzkich. Powstający przez 20 lat obiekt stał się impulsem do założenia miasta. Z biegiem lat zmieniała się również rola Twierdzy. Przez ponad 200 lat znajdowało się tu więzienie polityczne. Pierwszym więźniem był syn Piotra I Wielkiego – carewicz Aleksiej. Został on skazany na śmierć za spisek przeciwko ojcu. Więzieni tu byli znani poeci Fiodor Dostojewski czy Maksym Gorki. Osadzonymi byli również nasi rodacy generał Tadeusz Kościuszko, generał Stanisław Fiszer, powieściopisarz Julian Ursyn Niemcewicz, pułkownik Jan Kiliński, działacz Mateusz Menterys.

Twierdza w swej historii pełniła też funkcję: Senatu czy Mennicy. Powstały tu majestatyczny Sobór Świętych Piotra i Pawła stał się miejscem pochówku przedstawicieli dynastii Romanowów.

Image

Image

Latem teren przyległy do Twierdzy zamienia się w miejską plażę, natomiast zimą spotkać można miłośników lodowych kąpieli.

Image

Image

Kolejnym naszym celem był Sobór Zmartwychwstania Pańskiego zwany też Cerkwią na Krwi. Nazwa nawiązuje do zamachu z 1881 roku, w którym życie stracił car Aleksander II. Dwa lata później syn władcy – Aleksander III wydał polecenie budowy Soboru, w miejscu, gdzie dokonano zbrodni na jego ojcu. Prace nad świątynią trwały ponad 20 lat. Powierzchnia mozaik zdobiących Sobór wynosi ponad 6500 m2 .

Image

Image

Image

Kąpiel Puszkina z okazji jego 220 urodzin. W tle Pałac Michajłowski, w którym znajduje się Państwowe Muzeum Rosyjskie.

Image

Rosyjskie Muzeum Etnograficzne.

Image

Jeden z prawie 400 mostów, które łączą Petersburg – Most Panteleimonovsky.

Image

Tuż obok niego przy kładce „Pierwszego Inżyniera” znajduje się pomnik czyżyka (Chizhyk – Pyzhik).

Image

11 centymetrowa rzeźba nawiązuje do rosyjskiej pieśni ludowej o nie wylewających za kołnierz, studentach pobliskiej Cesarskiej Szkoły Sądownictwa. Uczniowie nosili uniformy w żółtych i zielonych kolorach, które przypominały barwy czyżyka. Dlatego nazywano ich Chizhyks-Pyzhiks.

Petersburg należy do miast, w którym można znaleźć wiele posągów różnorakich zwierząt. Figury zajęcy zawładnęły „Wyspą Zajęczą”, czyżyk ukrył się pod mostem , a metalowe koty przypominają o swych zasługach, w walce z gryzoniami podczas 2,5 rocznej blokady Leningradu (dawna nazwa Petersburga).

Dużą popularnością w Rosji cieszą się bary mleczne. „Stołobary” zlokalizowane praktycznie na każdej ulicy. W jadłodajni znajdziemy wiele lokalnych specjałów za rozsądną cenę.

Image

Polecamy pierogarnię Pelmenya.

Image

Budynek cyrku Bol’shoy.

Image

Muzeum najdroższych na świecie Jaj – Fabergé.

Image

Newski Prospekt to główny trakt miasta, który ciągnie się przez ponad 4 km od Pałacu Admiralicji, aż do Ławry Aleksandra Newskiego (księcia, świętego prawosławnego), od którego ulica wzięła swą nazwę. Newski prospekt to zarazem „najdroższy adres” w Petersburgu. Poza licznymi instytucjami finansowymi, ekskluzywnymi butikami, barokowymi kamienicami znaleźć tu można wiele świątyń.

Image

Image

Image

Image


Jedna z nich to Sobór Kazańskiej Ikony Matki Bożej. Wybudowano go w XIX wieku, na wzór bazyliki św. Piotra w Watykanie. Budowlę poświęcono Kazańskiej Ikonie Matki Bożej, gdyż według historii, to o jej wstawiennictwo zwrócił się feldmarszałek Michaił Kutuzow, podczas najazdu Napoleona na Rosję. Kraj udało się obronić przed francuskimi wojskami, a w podziękowaniu za to, nowo wybudowana świątynia została poświęcona jej opiece.

Image

Największym placem w mieście jest ten usytuowany przed Pałacem Zimowym. Jego powierzchnia wynosi 60 tys m2 . Miejsce było świadkiem historycznych momentów w dziejach Rosji, takich jak Krwawa Niedziela – 1905 r. czy Rewolucja Październikowa – 1917 r.

Image

Na samym środku placu stoi Kolumna Aleksandrowska. Obok zlokalizowany jest Gmach Sztabu Generalnego z charakterystycznym łukiem triumfalnym sławiącym zwycięstwo wojsk rosyjskich nad Napoleonem w 1812 roku. Vis-a-vis znajduje się Pałac Zimowy.

Image

Barokowa budowla powstała w połowie XVIII w. i wzorowana była na francuskim Wersalu. W 1837 roku budowlę strawił pożar. Z polecenia Mikołaja I rozpoczęto odbudowę Pałacu.

Władca Imperium Rosyjskiego dał wykonawcom na to rok. Dla przyspieszenia wysychania ścian, we wnętrzach budowli palono ognie. By znieść tę różnicę temperatur, robotnicy okładali swoją odzież lodem.

Do roku 1905 obiekt pełnił funkcję zimowej rezydencji Romanowów. Po upadku caratu w lutym 1917 r. część gmachu przekształcono w szpital oraz siedzibę Rządu Tymczasowego. W 1922 roku obiekt przekazano Państwowemu Muzeum – Ermitaż. Ogromną bolączką placu jest…znikająca kostka brukowa. Według danych ubywa jej około 20 m2 rocznie. Winowajcami są turyści, którzy zabierają tę nietypową pamiątkę, wierząc iż pochodzi ona z epoki Katarzyny II. W rzeczywistości bruk został wykonany w 1977 r.

Pałac Admiralicji – jeden z pierwszych obiektów wybudowanych w mieście. Z biegiem lat zmieniał się kształt budynku jak i funkcje. Pierwotnie znajdowała się tu stocznia. W latach czterdziestych XVIII wieku usytuowane było tu pastwisko i targ. Po kolejnej przebudowie miejsce to zagospodarowała admiralicja – urząd sprawujący zwierzchnictwo nad marynarką wojenną.

Image

Na szczycie złotej 72 metrowej iglicy widnieje wiatrowskaz w kształcie fregaty, która przez długi okres czasu był symbolem miasta. Od 1925 roku w budynku tym mieści się Instytut Inżynieryjny Marynarki Wojennej. W 1941 roku, przed oblężeniem miasta (w ramach kamuflowania obiektów publicznych) złota iglica Admiralicji została przemalowana na szaro.

Sobór św. Izaaka

Image

Największy obiekt sakralny w Petersburgu, a drugi co do wielkości w Rosji (zaraz po Soborze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie). Na starym kontynencie, w kategorii świątyń kopułowych, rozmiarami ustępuje jedynie watykańskiej Bazyliką św. Piotra, londyńskiej katedrze św. Pawła i według niektórych źródeł florenckiej Katedrze Santa Maria del Fiore.

Promień kopuły wynosi 11 m i pokrywa go 100 kg złota. Sobór poza funkcją sakralną pełni też rolę muzeum. Z kolumnady można podziwiać panoramę miasta.

Dzień 3

Tuż po otwarciu zameldowaliśmy się w Ermitażu. Bilety kupiliśmy w samoobsługowym kiosku na terenie Pałacu Zimowego (700 Rubli za szt.). W kolejce do Muzeum staliśmy około 15 minut. Wewnątrz niesamowity tłok.

Zwiedzający z wejściówkami zakupionymi przez internet, mają możliwość dostania się do obiektu mniej uczęszczaną, boczną bramą.

Image

Geneza muzeum związana jest z Katarzyną II Wielką, która była pierwszą lokatorką gmachu. Na rozkaz urodzonej w Szczecinie – „Semiramidy Północy” zakupiono kolekcję obrazów, a pałac zamieniono w galerię sztuki. Zbiór dzieł zdobił jedno ze skrzydeł rezydencji nazywanej – Hermitage (z francuskim. Ermitażu – miejsce samotności, pustelni).

Dziś kompleks składa się z 6 budynków. W posiadaniu Muzeum znajduje się około 3 mln eksponatów, z czego udostępnionych dla zwiedzających jest około 5 %. Zbiór tworzą artefakty z wielu epok, od starożytnego Egiptu po Europę z początku XX wieku. Ermitaż jest największą galerią sztuki w Rosji i jedną z największych na świecie.

Na pobranej wcześniej mapce zaznaczyliśmy eksponaty, które chcieliśmy zobaczyć.

Image

Image

Image


Poniżej. Ermitaż to idealne miejsce do… do zabawy w chowanego.

Image

Image

Rembrandt – „Powrót Syna Marnotrawnego”.

Image

Image


Najdłuższy postój zaliczyliśmy przy „Pawim” zegarze. Eksponat został wyprodukowany przez warsztat angielskiego mechanika Jamesa Coxa w 1770 rok. Arcydzieło mechaniki stanowiło dar księcia Grigorija Potiomkina dla cesarzowej Katarzyny II. Niestety, maszyna trafiła do Rosji uszkodzona i niekompletna. Części upchane były w kilku koszach, a do złożenia całości nie było żadnych wskazówek. Niczym meble w Ikei bez instrukcji montażu.

Image

Image

Image

Za złożenie i naprawę zegara wziął się innowator, nazywany „Archimedesem z Niżny Nowogrodu”Ivan Kulibin.

Dzięki żmudnej pracy mechanika, udało się odrestaurować to cenne dzieło. Maszyna bez zmian działa po dziś dzień.

Sekwencja mechanizmu jest nieprzypadkowa. Pierwsza budzi się, znajdująca w klatce – sowa, symbol nocy. Porusza ona głową, łapą i obraca oczami. Uruchamia dzwony. Następnie do akcji wkracza paw, który kłania się z wdziękiem i rozkłada swój złoty ogon – symbol słońca. Posrebrzana powierzchnia „wachlarza” symbolizuje noc. Ostatni jest piejący kogut – symbolizujący początek dnia. Zegar uruchamia się w każdą środę o 20:00.

A wygląda to następująco:



Z ulgą opuściliśmy Pałac Zimowy i przeszliśmy do Gmachu Sztabu Generalnego. Można w nim podziwiać m.in. obrazy impresjonistów oraz sztukę nowoczesną. Ku naszemu zdziwieniu ta część muzeum była praktycznie pusta.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Na koniec dnia ruszyliśmy podziwiać „białe noce”. O tej porze roku słońce zachodzi w Petersburgu tylko na krótką chwilę, w dodatku nie chowa się głęboko za widnokrąg. Zjawisko jest z jednej strony uciążliwe (światło budziło nas w środku nocy), z drugiej jednak stanowi nie lada atrakcję.

Image

Image

Tu mieszkał Adam Mickiewicz.

Image

Bezpieczeństwo

Podczas pobytu w Petersburgu napotkaliśmy mnóstwo służb mundurowych. Na pewno miał na to wpływ szczyt ekonomiczny. Zaskoczyła nas skala zabezpieczenia imprezy. Skrzyżowanie obok „naszego” mieszkania patrolowała 24 godziny na dobę drużyna funkcjonariuszy Policji. Przerwy spędzali w podstawionym radiowozie lub na podwórku przy wynajmowanym przez nas lokum.

Image

Metro

Stacje metra w Petersburgu to prawdziwe dzieła sztuki. Wiele z nich przypomina wnętrza pałaców. Wyróżniają je kolumny, żyrandole, marmury czy posągi. Przystanki zlokalizowane są najgłębiej na świecie (pełniły rolę schronów). Prędkością i kierunkiem jazdy schodów dyryguje pracownik metra.


Image

Image

Image

Stacja metra „Awtowo”.

Image

Image

Dzień 4

Bursztynowa komnata a może złote fontanny? Czyli Carskie Sioło czy Peterhof?

Które z tych miejsc wybrać? Przed takim dylematem stanęliśmy podczas ostatniego dnia, naszego pobytu w Petersburgu. Po długim namyśle wybraliśmy Peterhof.

Szalę przeważyła informacja o możliwym zamknięciu części Carskiego Sioła, który to na czas Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu (SPIEF’19) stał się bazą noclegową dla dygnitarzy z całego świata.

Poza tym po cichu, naiwnie liczyliśmy, iż trwające poszukiwania złotej komnaty na Mazurach – w Mamerkach zakończą się sukcesem.

Do Peterhofu (partnerskiego miasta Sopotu) udaliśmy się pociągiem podmiejskim z Dworca Bałtijskaja (kierunek Oranienbaum).

Co prawda zza okien „SKMki”, ale wreszcie była okazja zobaczyć tą drugą twarz Rosji. Peryferia Petersburga nie były już tak eleganckie i dopieszczone jak miasto nad Newą.

Podróż do stacji Nowy Peterhof trwała około 40 minut. W okolicę kompleksu fontann dostaliśmy się za autobusem komunikacji miejskiej (bilet 40 rubli).

Z dworca można też wybrać się spacerem, trasą przez Kolonistskiy Park, gdzie podziwiać można m.in. położony na wyspie Pawilon Olgi, czy znajdujący się w pobliżu Sobór Piotra i Pawła. Niestety ten ostatni, ze względu na remont okryty był „kokonem”.

Peterhof – zespół pałacowo-parkowy

„Rosyjski Wersal” powstał na rozkaz cara Piotra I na początku XVIII w. Kompleks pałacowy zaczęliśmy zwiedzać od Górnego Parku (bezpłatnie). Teren pierwotnie stanowił owocowy sad. Jedną z fontann zdobi posąg Neptuna (wykonany w Norymberdze dla uczczenia końca wojny trzydziestoletniej).

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wejście na Dolny Taras kosztuje natomiast 900 rubli. Największą atrakcję stanowi Wielka Kaskada upamiętniająca triumf Imperium Rosyjskiego nad Szwecją w bitwie pod Połtawą. W centralnym punkcie stoi pozłacany posąg Samsona (uosabiający Piotra I) walczącego z lwem – symbol Skandynawów. Z paszczy zwierzęcia tryska słup wody na wysokość 20 metrów. Konstrukcja składa się z ponad 200 rzeźb.

Image

Image

Image

Image

[img][img]https://live.staticflickr.com/65535/49032297158_c60a12e05c_b.jpg[/img]

Image

Image

Image

Image

Zaskakuje fakt, że do zasilania kaskady nie używa się pomp. Konstrukcja zużywa dziennie około 100 tys. m3 wody, która na koniec spływa do Zatoki Fińskiej.

Cały kompleks pałacowy zajmuje powierzchnię ponad 1000 hektarów. Podziwiać tu można 20 różnych budowli, 7 ogrodów i prawie 200 różnorakich fontann i strumieni. Część wodotrysków ukryta jest pod… drewnianymi ławkami. Bądźcie więc czujni przy siedzisku obok tryskającego „Dębu”. Niektóre obiekty pełnią rolę muzeów, w których znaleźć można kolekcje rowerów, imperatorskich jachtów czy kart do gry.

Spacerując ogrodowymi alejkami i podziwiając okazałość Peterhofu trudno uwierzyć, że w wyniku niemieckiej blokady Leningradu to miejsce było niemal całkowicie zniszczone. Po wojnie obiekty te odbudowano i odrestaurowano. Od 1990 roku, zespół parkowo-pałacowy znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Image

Image

Image

Image

Image


Długi spacer zakończyliśmy przy molo, skąd wodolotem (1 bilet – 850 rubli) udaliśmy się do Petersburga. Płynąc Zatoką Fińską i rzeką Newą mieliśmy okazję przyjrzeć się miastu z perspektywy wody.

Image

Image

Poniżej widać najwyższy budynek Europy – Łachta Centre. Obiekt ma wysokość 462 metrów i stanowi siedzibę rosyjskiego koncernu Gazprom.

Image

Stadion Kriestowskij – arena zmagań lokalnego klubu piłki nożnej – Zenit Sankt Petersburg oraz reprezentacji Rosji – „Sbornej”.

Image

Coraz ciemniej nad Pałacem Zimowym.

Image

Dzień 5

Dworzec Moskiewski w Petersburgu.

O poranku, pociągiem Sapsan ruszyliśmy w kierunku Moskwy (bilet – około 3000 rubli).

Rezerwacje: https://russianrailtickets.com/pl/

Image

Opuściliśmy miasto nad Newą z ogromnym niedosytem. Wczorajsze załamanie pogody pokrzyżowało nasze plany. Nie udało się nam odwiedzić m.in. Soboru Smolnego.

Podczas czterogodzinnej podróży „rosyjskim Pendolino” istniała możliwość obejrzenia „Deja vu” z J. Stuhrem w roli głównej. Obraz J. Machulskiego uchodzi w Rosji za kultową komedię końca XX w. By zrozumieć fenomen filmu, sięgnęliśmy po niego zaraz po przyjeździe do Polski.

Moskwa

Okolice Dworca Leningradzkiego (kopia dworca Moskiewskiego w Petersburgu) to ogromny węzeł komunikacyjny. Obok Dworzec Jarosławski i Kazański. Stąd rusza słynna kolej transsyberyjska.

Zanim rozmarzyłem się o podróży na wschód Rosji, byliśmy już na stacji Komsomolskaja (jedna z piękniejszych w Moskwie).

Stąd ruszyliśmy metrem (bilety 1 przejazd – 55 rubli, 72 godzinny – 400 rubli) w okolicę przystanku Rozansky Prospect, gdzie zarezerwowany mieliśmy nocleg.

Podczas odbioru kluczy do pokoju hotelowego pojawił się jedyny zgrzyt podczas całej podróży. Doszło do nerwowej dyskusji z recepcjonistką. Poszło konkretnie o obowiązek meldunkowy.

My obstawialiśmy przy swoim i tłumaczyliśmy, że dotyczy on jedynie podróży po Rosji powyżej 7 dni roboczych. Pani upierała się, że tak nie jest. Mamy zapłacić, inaczej nie wyda nam kluczy.

Rozmowa toczyła się po rosyjsku. „Siem dni” „sobota, woskresenja niet” nie były dla recepcjonistki argumentem. Po raz kolejny żałowałem, że nie uważałem na lekcjach z „ruskiego”. Wtedy kobieta zadzwoniła do swojej przełożonej. Zbladłem, kiedy trzymając mój paszport w ręku, zaczęła wspominać coś o „palitsji”. Poprosiłem o przekazanie telefonu i wyjaśniłem z kierowniczką sprawę po angielsku. W odpowiedzi odzyskałem dokument i dostaliśmy klucze. Uffff. Mieliśmy wrażenie, że to stały trik hotelu – próba wyciągnięcia pieniędzy od nieświadomych turystów.

Po obiedzie w jednym z barów rosyjskiej sieciówki „Teremok” (polecamy), ruszyliśmy metrem w okolice moskiewskiego „monciaka” czyli ulicy Arbat. Artystyczną dzielnicę tworzy deptak wypełniony kawiarniami, barami oraz restauracjami. Spotkać tu można wielu ludzi sztuki. Dawniej mieszkali tu m.in. Puszkin czy Tołstoj.

Image

Spacerując, dotarliśmy do Soboru Chrystusa Zbawiciela (to ta największa świątynia w Rosji, o której wspominaliśmy przy okazji wizyty w Petersburgu). Mieści się w niej 10000 wiernych.

Image

Obiekt powstał pod koniec XIX w. jako upamiętnienie obrony Rosji przed najazdem napoleońskim w 1812 roku. Wierni mogli się nim cieszyć niecałe 50 lat. Z rozkazu władz ZSRR świątynia została zrównana z ziemią, a gruz wywożono rok czasu.



W jej miejscu miał powstać Pałac Rad nazywany Pałacem Sowietów – pełniący funkcję siedziby władz. Plany pokrzyżowała II wojna światowa.

Na początku lat 90. zaczęto odbudowę świątyni, a jej uroczyste poświęcenie miało miejsce w 2000 roku.

Przez wielu, budowla nazywana jest Soborem „Pussy Riot”. To tutaj w 2012 roku członkinie wspomnianego zespołu zaśpiewały „Bogurodzico, przegoń Putina” – utwór, krytykujący powiązania Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego z władzami państwa. Za ten „happening” dwie wokalistki Pussy Riot zostały skazane na 2 lata pozbawienia wolności z nakazem odbywania kary w kolonii karnej o zwykłym rygorze. Dzięki amnestii, aktywistki na wolność wyszły po nieco ponad 1,5 roku.

Stojąc nad Moskwą (rzeką) przyglądaliśmy się Moskwie, z jednego z 490 mostów, które łączą miasto.

Image

Poniżej pomnik Piotra Wielkiego, niemal 100-metrowy monument jest najwyższym wolnostojącym posągiem w Rosji i siódmym pod względem wysokości na świecie.

Image

Metą spaceru okazał się warowny gród – Kreml. Tę atrakcję zostawiliśmy sobie na jutro.

Image

Dzień 6

O poranku wróciliśmy do miejsca gdzie, bije serce stolicy. Plac Czerwony bo o nim mowa to wizytówka miasta. Jego nazwa pochodzi od starosłowiańskiego przymiotnika ”krasny” (piękny, urodziwy) jakim to określano, znajdujący się tu Sobór Wasyla Błogosławionego.

Z czasem jednak forma „krasnyj”, która w j. rosyjskim oznacza kolor czerwony wyparła tę pierwotną formę. Plac niegdyś pełnił rolę targowiska.

Image

Zlokalizowane są tu główne atrakcje Moskwy: mauzoleum Lenina, sobór Wasyla Błogosławionego, świątynia Kazańskiej Ikony Matki Bożej, Państwowe Muzeum Historyczne. W sąsiedztwie znajduje się Kreml oraz ekskluzywne centrum handlowe GUM.

Obiekt o powierzchni ponad trzech boisk piłkarskich jest największym placem w Rosji. O tym, że jest to arena najważniejszych uroczystości państwowych przekonaliśmy się na własne oczy. Teren ogrodzony był częściowo barierkami, a z boku stała ogromna scena. Z jakiej okazji? Jeden z banerów uświadomił nas o zbliżającym się święcie niepodległości (12 czerwca).

Poniżej – Sobór Kazańskiej Ikony Matki Bożej.

Image

Przy jednej z bram do warownej twierdzy, dowiedzieliśmy się, że przez nadchodzące uroczystości, mauzoleum przywódcy rewolucji październikowej jest zamknięte, a wejście na Kreml jest ograniczone. Postanowiliśmy więc spróbować później.

Na początek podeszliśmy więc pod Sobór Wasyla Błogosławionego. Świątynia zbudowana została w połowie XVI w. na rozkaz cara Iwana Groźnego. Upamiętnia ona triumf w wojnie z kazańskimi tatarami i podbicie ich stolicy – miasta Kazań.

Sobór składa się z dziewięciu kopuł, a każda przykrywa osobną cerkiew.

Mimo, że świątynie poświęcono Opiece Matki Bożej, to powszechnie jednak używa się wezwania Wasyla Błogosławionego – obłąkanego mnicha, którego szczątki spoczywają wewnątrz budowli.

Plotka głosi, że po wybudowania Soboru car „Wszechrusi” rozkazał oślepić architektów, by nie mogli oni nigdy więcej w życiu, stworzyć takiego dzieła. To czy stracili wzrok, pozostaje kwestią sporną. Według niektórych źródeł jeden z projektantów Postnik Jakowlew miał brać udział później w tworzeniu Kremla Kazańskiego.

Pomnik Minina i Pożarskiego jest pierwszym monumentem, który powstał w stolicy Rosji. Upamiętnia on wyparcie sił polsko-litewskich z Moskwy, które miało miejsce w 1612 roku.

Image

Image

Image

Image

Nam kopuły soboru przypominają… lody włoskie.

Na te skusiliśmy się w ekskluzywnym domu towarowym GUM (Gławnyj Uniwiersalnyj Magazin zwanym również Wierchnije Torgowyje Riady). Budynek powstał w 1893 roku. Mieści się tu ponad 1000 sklepów, głównie najdroższych światowych marek.

Image

Pełna girland ulica Mikołajska (Nikolskaya), która podobnie jak Arbat, należy do popularnych deptaków w mieście.

Image

PMH (Państwowe Muzeum Historyczne) – placówka posiada około 4,5 milionów eksponatów i 15 milionów kart dokumentów, z czego udostępnione odwiedzającym jest zaledwie 0,5% zbiorów.

Image

Kilkaset kroków dalej dotarliśmy do skweru „za kramami” (ros. riad) – Parku Zariadje.

Image

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu zaczęto tu budowę jednej z „Sióstr Stalina”. Wizja radzieckiego przywódcy zakładała budowę w Moskwie drapaczy chmur, górujących nad miastem. Ostatecznie w różnych punktach stolicy powstało ich siedem, a projekt nazwano „Siedem Sióstr”. Na ich wzór powstał m.in. Pałac Kultury i Nauki w Warszawie.

Była Rosja, będzie Park.

Po zmianie władzy zmieniono koncepcję zagospodarowania terenu i na miejscu planowanego wieżowca, wybudowano Hotel Rossija, który swego czasu był największym tego typu obiektem na świecie (1970 rok).

Blask hotelu minął niczym świetność ZSRR. 40 lat później ówczesny mer Moskwy uznał, iż „Rossija” szpeci panoramę stolicy i nakazał likwidację budowli. Padł pomysł stworzenia wielofunkcyjnego parku.

Inwestycja rodziła się w bólach. Od projektu do wybudowania kompleksu, musiało minąć ponad 10 lat. Park został otwarty w 2017 z okazji 870-lecia stolicy, a jego realizacja pochłonęła 244 mln USD, trzykrotnie przewyższając zakładany budżet. Znajdziemy tu salę koncertową, restauracje, mnóstwo zieleni podzielonej na cztery strefy klimatyczne: step, las, równiny zalewowe i tundrę. Całość dopełnia most w kształcie litery V, który wychodzi w stronę rzeki.

Z Parku rozpościera się malowniczy widok na największe atrakcje Moskwy.

Image

Wróciliśmy na Plac Czerwony. Po raz drugi odbiliśmy się od niegdyś białych murów Kremla. Wizytę w siedzibie prezydenta Federacji Rosyjskiej przełożyliśmy więc do następnej podróży do Moskwy.

Na koniec przyjrzeliśmy się zmianie warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza.

Image

Z Placu czerwonego wybraliśmy się metrem w okolice stacji Delovoy tsentr. Znajduje się tu MIBC (Moscow International Business Centre). Moskiewskie Międzynarodowe Centrum Biznesu to jedno z najnowszych symboli stolicy. Drapacze chmur rosną tu jak grzyby po deszczu. W rankingu 10 najwyższych wieżowców Europy stolica Moskwy ma ich aż 6. Kolejny 400-metrowiec ma tu stanąć za 5 lat.

Image

Metrem pojechaliśmy do stacji (VDNKh), gdzie znajduje się Ogólnorosyjskie Centrum Wystawowe. Park składa się z ponad 400 budynków, a jego powierzchnia większa jest od terytorium Księstwa Monako. Pawilony VDNKh związane są z dawnymi republikami sowieckimi oraz gałęziami nauki i przemysłu, z których Rosjanie czuli się szczególnie dumni.

Image

Znaleźć tu można m.in. stanowiska związane z podbojem kosmosu czy energią atomową. Poza tym mieści się tu lunapark i oceanarium. Wieczorami podziwiać można „koncerty fontann”.

Zimą VDNKh zamienia się w największe lodowisko Europy o pojemności 4500 osób.

Odwiedziliśmy tutejsze Muzeum Kosmonautyki. Obiekt zdobi ponad 100-metrowy obelisk przedstawiający smugę pozostawioną przez rakietę. Uroczyste odsłonięcie monumentu odbyło się w siódmą rocznicę wystrzelenia sztucznego satelity – Sputnik. Konstrukcja przypomina skocznię narciarką.

Image

Do placówki weszliśmy za grupą obcokrajowców. Kasjerka na ich angielskie zwroty „tikets i plis” (bilet 250 rubli) dodała im „ekstra prajs” (200 rubli) za możliwość robienia zdjęć aparatami(lustrzankami). Dla wyjaśnienia pokazała zaskoczonym turystom, zawarty w piktogramach, regulamin muzeum.

Byliśmy pogodzeni więc z dodatkową opłatą. Jednak kiedy nadeszła nasza kolej, postanowiliśmy zamówić wejściówki w języku rosyjskim.

Mówiąc „Zdrastwujtje, pażałsta dwa biljety”- poprosiliśmy o wejściówki. Nie dokończyliśmy zapytania o aparat, kiedy Pani z uśmiechem na ustach zaproponowała nam robienie zdjęć „mobilnym ustrojstwem” czyli telefonem komórkowym…za darmo.

Po raz kolejny mieliśmy dowód na to, że warto znać podstawowe zwroty w języku Państwa, które odwiedzamy.

Biełka i Striełka to zwierzęta, które jako pierwsze odbyły lot orbitalny i wróciły na Ziemię żywe. Jedno z 6 szczeniąt Striełki wręczono prezydentowi USA – J.F. Kennedy’emu jako prezent dla jego córki.

Jedna z wystaw poświęcona jest pierwszemu człowiekowi w kosmosie – J. Gagarinowi.

Image

Interkosmos był radzieckim, międzynarodowym programem skupiającym się na astronautyce. Sygnowany przez państwa byłego bloku wschodniego.

W połowie lat 70. podjęto decyzję o wspólnych lotach w kosmos, przedstawicieli krajów zrzeszonych. Nie ustalono jednak kolejności.

Faworytami do pierwszych eksploracji przestrzeni pozaziemskiej byli reprezentanci NRD i Czechosłowacji. To te państwa miały największy wkład w rozwój Interkosmosu. O palmę pierwszeństwa szczególnie walczył przywódca NRD – Erich Honecker. W trwającym równolegle wewnątrz-niemieckim wyścigu zależało jemu by to to obywatel Niemiec Wschodnich, a nie astronauta z RFN (w ramach amerykańskiej misji) znalazł się na orbicie. Ostatecznie Honecker wygrał z sąsiadem z zza muru. Jednak w kolejności lotów, musiał ustąpić miejsca reprezentantom Czechosłowacji i…Polski.

Decyzja o kolejności miała charakter polityczny. W obu krajach panowała napięta atmosfera. W Czechosłowacji związane to było z inicjatywą „Karta 77” dotyczącą respektowania praw człowieka, natomiast w kraju nad Wisła, strajkowano w związku z planowaną podwyżkę cen.

Potrzebowano więc spektakularnego wydarzenia, które odwróciłoby uwagę opinii publicznej od bieżących problemów.

O tym kto zostanie pierwszym Polakiem w kosmosie nie było wiadomo do ostatniej chwili. Gęste sito kandydatów przeszli piloci wojskowi Mirosław Hermaszewski i Zenon Jankowski.

Trenowali oni w Gwiezdnym Miasteczku w Moskwie. Przeszli tam testy psychologiczne, wydolnościowe i przeciążeniowe. W rezultacie obaj otrzymali radzieckie certyfikaty.

Do prestiżowego lotu przygotowywali się półtora roku. Ostateczną decyzję podjęto na dwa dni przed lotem.

Władza gotowa była jednak na dwa scenariusze, z tej okazji wprowadzono okolicznościowy znaczek „Pierwszy Polak w kosmosie”. Serię z M. Hermaszewskim puszczono w obieg, a partia z Z. Jankowskim miała zostać zniszczona, jednak dziwnym trafem ich niewielka seria przetrwała. Dziś „białe kruki” dostępne są za krocie.

27 czerwca 1978 r. wystartował statek Sojuz 30 na którego pokładzie znajdował się Polak. Podczas lotu doszło do cumowania z zespołem orbitalnym. Lądowanie odbyło się 5 lipca w Kazachstanie. Podczas 8-dniowej misji dokonano 126 okrążeń Ziemi. Ustanowiono wiele rekordów Polski zatwierdzonych przez Międzynarodową Federację Lotniczą – FAI; m.in.: przebyty dystans – 5 273 257 km, prędkość lotu – 28 tys. km/h, wysokość – 363 km, czas trwania lotu – 190 godzin 3 minuty 4 sekundy.

Image

Polskie akcenty + okolicznościowa seria, którą kojarzymy z czasów dzieciństwa, kiedy to zbierało się znaczki, a nie aplikacje.

Image

Dzień 7

Ostatniego dnia wybraliśmy się zobaczyć Kreml… Izmajłowski. Jedno z najbardziej kolorowych miejsc w Moskwie znajduje się między blokami, niedaleko stacji metra Partizanskaya.

Image

Budowla ma niezwykle baśniowy wygląd. Stylizowana na rezydencję cara Aleksieja Michajłowicza. Połączenie zamku, jarmarku z Disneylandem. Mieści się tu ogromny targ, gdzie można kupić dosłownie wszystko. Ceny wysokie.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


„Takie mundury można kupić w każdym sklepie”.

Image

Poza tym znajdziemy tu muzeum czekolady czy historii wódki, liczne restauracje, domy weselne i cerkiew. Wieczorami targ zamienia się w miejsce imprez.

Kolejnym przystankiem były Wzgórza Worobiowe. Jeden z najpopularniejszych punktów widokowych w Moskwie. Dostać można się tu metrem do stacji Worobjowy Gory (następnie marsz około 30 minut pod górę). Inna opcja to dojazd do przystanku metra Universytet (około 30 minut po płaskim terenie obok najwyższej z„Sióstr Stalina” – Uniwersytetu).

Image

Uczelnia posiada 39 wydziałów i zrzesza ponad 40 000 studentów. Uniwersytet wraz z wieżą ma 240 m wysokości. Budowla posiada 36 pięter i jest otoczona czterema ogromnymi skrzydłami pomieszczeń dla studentów i wykładowców. Obiekt zawiera łącznie 33 kilometry korytarzy i 5000 pokoi.

Ciekawą alternatywą jest kolejka gondolowa spod stadionu Łużniki nad rzeką Moskwą przez Worobjowy Gory do szczytu Kosygina.

Image

Image

Image

Image

Na koniec podróży postanowiliśmy pożegnać się z Placem Czerwonym. #2

Image

Dzień 8

Na lotnisko dostaliśmy się autobusem linii 817, odjeżdżającym ze stacji Metro Planernaya. Trasa biegnie przez zakorkowaną dzielnicę Chimki. Prognozowane 40 minut zamieniło się w 60. Pojazd był wypełniony po brzegi, już na pierwszym przystanku przy centrum handlowym. Alternatywą dojazdu do Portu Lotniczego Szeremietiewo pozostaje pociąg.

Podsumowanie

To był intensywny tydzień. Wyjazdem do Petersburga i Moskwy wpisaliśmy się idealnie w statystykę. Bowiem jak wynika z badań prawie 90% wszystkich turystów zagranicznych podróżujących do Rosji odwiedza jedynie stolicę państwa i „Wenecję Północy”. Planujemy jednak, by następnym razem, Moskwa była jedynie przystankiem w dalszej drodze na wschód.

#2
Czesław Śpiewa – Kłamczucha

„Proszę Pana, proszę Pana!
U nas lepiej jest niż w stanach.
Jak dowodzą nowe dane
nam kryzysy nie są znane(…)”
_________________
Więcej o nas na http://www.pinezkiz3city.travel.blog
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
peta uważa post za pomocny.
 
 
 [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group