Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 9 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 08 Sie 2019 19:17 

Rejestracja: 04 Lut 2017
Posty: 137
Loty: 78
Kilometry: 81 900
srebrny
Eksploracji Ukrainy ciąg dalszy. Po wizytach w Kijowie, Czarnobylu, Odessie, Czarnomorsku, Winnicy, Zaporożu i Berdiańsku przyszedł czas na wizytę na wschodzie. Doskonałą okazją było uruchomienie połączenia Wizzaira Kraków-Charków i tak to oto lecąc pierwszym kursem na tej trasie znaleźliśmy się 40 km od północno-zachodniej granicy z Rosją i ok. 200 km od strefy niepokojów w Donbasie.
Szczerze mówiąc spodziewałem, że Charków okaże się miastem zapuszczonym, biednym, typowo wschodnio ukraińskim, a tymczasem okazało się, że jest wręcz przeciwnie. Wprawdzie przez cztery dni pobytu nie dane mi było poznać nawet połowy Charkowa, ale ta część, którą zwiedziłem, nie miała nic wspólnego z moimi „czarnymi” wyobrażeniami. Pewien taksówkarz wyjaśnił, że mają bardzo dobrego mera, gospodarza, który dba o drogi, infrastrukturę i ogólnie o rozwój wszystkiego. Miasto nie jest biedne, a niewiele osób w Polsce wie, że Charków zamieszkuje aż około 2 mln ludzi!
Lądujemy na w sumie nowoczesnym lotnisku. Do centrum miasta jest około 10 km i możemy dostać się do niego trolejbusem, marszrutką, Uberem lub Yandexem (można płacić gotówką). Nasz dojazd do miejsca noclegowego kosztował 13 złotych, więc sami przyznacie, że cena była więcej, niż przyzwoita.
Załącznik:
1.jpg

Załącznik:
2.jpg

Po zakwaterowaniu w całkiem przyzwoitym hoteliku Privat Kharkov wyruszyliśmy na rekonesans centrum. Pełno barów, restauracji, sklepów, ładnych budynków, wszędzie porządnie i czysto. Reprezentacyjna ulica Sumska ciągnie się przez kilka kilometrów i cała zapełniona jest różnymi sklepami, w tym bardzo nietypowymi. Zaraz, a gdzie babuszki z bieda towarami do kupienia? Gdzie różni naganiacze i wciskacze tandety? Gdzie dziury w ulicach? Gdzie nieokiełznany ruch samochodowy? Kurczę, wszystko jest takie … normalne. Ukraino, gdzie jesteś? (Może na przedmieściach?)
Załącznik:
3.jpg

Załącznik:
4.jpg

Załącznik:
5.jpg

Załącznik:
6.jpg

Ufff, wreszcie jest pierwszy „objaw”. Zwykły kiosk a’la nasz Ruch, a w nim do nabycia napitków troszkę mocniejszych niż tylko smętnie stojące na najniższym poziomie Pepsi.
Załącznik:
7.jpg

„Objaw” drugi: w weekendy informacja turystyczna w charakterystycznym budynku „Dierżpromu” jest … zamknięta, więc zapomnieć można o mapie miasta, ulotkach z atrakcjami itp. Sytuację ratują plansze z zaznaczonymi atrakcjami Charkowa. Na szczęście główne atrakcje mieliśmy zaplanowane już wcześniej i wiedzieliśmy, że na pewno pójdziemy do Muzeum Kawy, Muzeum Seksu i Delfinarium Nemo.
Pierwsze z nich jest wg mnie porażką, bo znajduje się na terenie ekskluzywniejszych stoisk z ekspresami do kawy i jedzeniem wysokiej jakości (i ceny). Muzeum to kilkanaście plansz z informacjami o kawie, jej uprawie, rodzajach, właściwościach zdrowotnych itp. Szkoda było nawet pstryknąć zdjęcie. Na szczęście wejście jest bezpłatne.
Drugie muzeum, umownie nazywane przez nas Muzeum Seksu, a prawidłowo po angielsku Research and Educational Museum Sexual Cultures of the World, to placówka ciekawsza, mieszcząca się na dwóch poziomach w kamienicy. Mam nadzieję, że zdjęcia nie zostaną skasowane ze względu na prezentowane treści, wszak to nie ma nic wspólnego z pornografią, a z kulturą seksu w różnych epokach, latach i na różnych kontynentach. Zdjęcia, rzeźby, obrazy, diagramy i opisy przybliżają nam zagadnienia seksualności i nie są ordynarną pornografią. Koszt biletu to 50 hrywien (ok. 7,50 zł).
Załącznik:
8.jpg

Załącznik:
9.jpg

Załącznik:
10.jpg

Załącznik:
11.jpg

Załącznik:
12.jpg

Załącznik:
13.jpg

Załącznik:
14.jpg

W delfinariach byliśmy już kilka razy, i na Ukrainie, i na Malcie, jednak wieczorne przedstawienie z Charkowa było najbardziej nietypowe. Zaprezentowali się w nim prawdziwi artyści – grano na instrumentach, tańczono, popisywano się umiejętnościami gimnastycznymi i zaprezentowano tzw. teatr ognia. Na koniec odbyło się prawdziwe show, oczywiście z delfinami w roli głównej. Bardzo uroczo niezgrabne były dwa wielkie białe delfiny (a może to inny gatunek?), które z opóźnieniem reagowały na wszystko to, co się działo wokoło. Niestety, mój aparat nie poradził sobie z nocnymi zdjęciami w ruchu, więc jakość zdjęć z delfinarium jest mocno niezadowalająca. Brakuje skoków, jazdy na delfinach, zabaw z piłkami itp. Naprawdę, show było imponujące i warte przeszło 50 zł za bilet.
Załącznik:
15.jpg

Załącznik:
16.jpg

Załącznik:
17.jpg

Załącznik:
18.jpg

Załącznik:
19.jpg

Załącznik:
20.jpg

Załącznik:
21.jpg

Załącznik:
22.jpg

Załącznik:
23.jpg

Załącznik:
24.jpg

Bardzo pozytywnie zaskoczył nas Park Gorkiego, czyli park połączony z wesołym miasteczkiem i mnóstwem aktywności nie tylko dla najmłodszych. Nie żebym był fanem takich doznań, ale sądzę, że w Polsce nie ma za dużo podobnych miejsc na takim poziomie. Wszystko uporządkowane, oznaczone, spójne tematycznie i zaaranżowane. Dla dzieci mini karuzele, dla hardcorowców karuzele i wystrzeliwanie w powietrze – każdy znajdzie coś dla siebie.
Załącznik:
25.jpg

Załącznik:
26.jpg

Załącznik:
27.jpg

Załącznik:
28.jpg

Dla mnie to atrakcja z serii extreme: na zdjęciu poniżej ta mała kulka na górze to gondola z dwoma chłopakami, którzy byli wystrzeleni z dużą prędkością na bardzo dużą wysokość. Krzyki zadowolenia mieszały się z krzykami przerażenia.
Załącznik:
29.jpg

W Parku Gorkiego jest również kolejka linowa, taka hmmm… uboga. Kabina malutka, dwie osoby mieszczą się z trudem, z obu stron brakuje w wagoniku szyb, a jedyne zabezpieczenie to skobel. Z parku jedzie się gdzieś w rejony mieszkalne i można tam zostać lub kupić bilet i wrócić. Koszt 30 hrywien w jedną stronę. Cały przejazd zajmuje może z pół godziny, a długość trasy kolejki w jedną stronę to sporo ponad 1 km. Momentami wagoniki przejeżdżają naprawdę wysoko nad terenem parku.
Załącznik:
30.jpg

Załącznik:
31.jpg

Załącznik:
32.jpg

Załącznik:
33.jpg

Charków – to dla przypomnienia – jedno z miast gospodarzy Euro 2012 (kurczę, to już naprawdę minęło 7 lat od TAMTYCH meczów???). Reprezentacje grały na stadionie, na którym obecnie swoje mecze rozgrywają Metalist Charków i Szachtar Donieck. Donieck? Jaki Donieck? – spyta laik – Przecież to Charków. Otóż sytuacja na wschodzie Ukrainy wymogła taką konieczność, że Szachtar gra w Charkowie i ma całkiem sporą grupę kibiców, o czym najlepiej świadczy fan shop tej drużyny. Jest on wg mnie na bardzo wysokim poziomie, porównywalnym z FC Liverpool, czy Evertonem i przerasta fan shop Dynama Kijów.
Załącznik:
34.jpg

Załącznik:
35.jpg

Załącznik:
36.jpg

Załącznik:
37.jpg

Załącznik:
38.jpg

Niestety, samego stadionu nie udało się zwiedzić. Przypadkowo znaleźliśmy się pod nim w dzień meczowy, ale na ponad dwie godziny przed spotkaniem i nie było sensu czekać (bilety bodajże od 40 hrywien do 1500 hrywien). Przyjechaliśmy na drugi dzień, ale obiekt zamknięty jest na głucho, ochrona nie wpuszcza na murawę, czy trybuny, a wycieczki należy zamawiać podobno wcześniej.
Załącznik:
39.jpg

Załącznik:
40.jpg

Załącznik:
41.jpg

Załącznik:
42.jpg

Hitowa reklama na stadionie: połączenie piłki z mortadelą zasługuje na uwiecznienie.
Załącznik:
43.jpg

Całe rodziny mogą udać się do Landau Centre, czyli takiego czegoś jak nasz warszawski „Kopernik”, ale w skali oczywiście o wiele mniejszej. W sali wita nas przezroczyste pianino (a może fortepian? – nie znam się na tym), w którym doskonale widać pracę tego skomplikowanego instrumentu. Eksperymenty, zasady działania praw fizyki, elektryczności i inne atrakcje są więcej niż fajne. Całość zabawy dopełniają lustra zniekształcające sylwetki. Dla mnie bardzo fajne były dmuchawy, które utrzymywały piłki w powietrzu, co miało udowadniać prawo … a nie wiem jakie, w sumie nie jest to ważne. Grunt, że bawiło.
Załącznik:
44.jpg

Załącznik:
45.jpg

Załącznik:
46.jpg

Załącznik:
47.jpg

Załącznik:
48.jpg

Załącznik:
49.jpg

Co ciekawe, w Charkowie znajduje się olbrzymi Plac Wolności, czyli – według różnych źródeł – największy lub jeden z największych placów w centrach miast europejskich. Jego długość to prawie kilometr i jest w większości niezabudowany. Otoczony jest przez monumentalne budynki, m.in. uniwersyteckie i rządowe.
Załącznik:
50.jpg

Załącznik:
51.jpg

Załącznik:
52.jpg

Załącznik:
53.jpg

Załącznik:
54.jpg

Najbardziej znaną budowlą przy Placu jest „Dierżprom” zbudowany prawie 90 lat temu. Do dzisiaj jego architektura jest bardzo ciekawa, a wielkość ma iście socjalistyczny rozmiar.
Załącznik:
55.jpg

Przy Placu Wolności znajduje się także miejsce, gdzie zbierane są środki na pomoc weteranom ATO (akcji antyterrorystycznej na wschodzie Ukrainy, czyli po naszemu walk z Rosją) i gdzie można zaciągnąć się do jednostek parawojskowych. Nie brakuje również opisów walk, przykładów bestialstwa i plansz informujących o dążeniu Ukrainy do wstąpienia do NATO. W internetach piszą, że Charków to już Rosja, że prawie każdy człowiek w mieście to Rosjanin, że pełno tu „zielonych ludzików” Putina, a tymczasem w mieście znajduje się mnóstwo flag ukraińskich, śladów jedności z Ukrainą i nie czuć dążeń prorosyjskich. Polityka to złożona kwestia.
Załącznik:
56.jpg

Załącznik:
57.jpg

Jednym z najbardziej obfotografowywanych punktów miasta jest Mirror Stream. Nie pytajcie dlaczego. Sam nie rozumiem tego fenomenu, to fontanna jakich wiele. Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się świątynia prawosławna o dziwnej nazwie Khram Svyatykh Zhon-Myronosytsʹ, która wygląda jak zbudowana dawno temu, ale podobno postawiono ją całkiem niedawno.
Załącznik:
58.jpg

Załącznik:
59.jpg

Załącznik:
60.jpg

Załącznik:
61.jpg

Załącznik:
62.jpg

Eksplorując bliższe i dalsze okolice ulicy Sumskiej można natrafić na różne fajne miejsca. Przykłady? Proszę bardzo – aleja sław z odciskami dłoni artystów znanych głównie na Ukrainie, aczkolwiek kilka zagranicznych nazwisk słyszała większość ludzi (np. Jean Paul Belmondo).
Załącznik:
63.jpg

Fajnie wygląda również pomnik Puszkina, który oprócz samego pisarza przedstawia bohaterów z niektórych jego utworów.
Załącznik:
64.jpg

Mniej ambitnie wygląda za to poniższa fontanna. Gdzieś napisano, że prześmiewczo nazywana jest pochwałą anoreksji. Patrząc na proporcje figur to całkiem dobre porównanie.
Załącznik:
65.jpg

Załącznik:
66.jpg

Tuż obok fontanny znajdują się miniatury najbardziej znanych budowli Charkowa. Teoretycznie są białe, ale jeśli dobrze się przyjrzeć, to są mocno zabrudzone i widać, że nikt o nie za bardzo nie dba.
Załącznik:
67.jpg

Fanów Harrego Pottera zaciekawi na pewno to miejsce. Znajduje się przed jednym z lokali i stanowi miejsce idealne do robienia zdjęć. Za lokalem znajduje się podwórko z kilkoma ciekawymi muralami.
Załącznik:
68.jpg

Blisko siebie usytuowane są trzy świątynie: Monaster Opieki Matki Bożej, Sobór Zwiastowania i Sobór Zaśnięcia Matki Bożej. Architektura ciekawa, ale niestety nie dane mi było ich zobaczyć od środka ze względu na nabożeństwa lub remont.
Załącznik:
69.jpg

Załącznik:
70.jpg

Załącznik:
71.jpg

W niepozornej kamienicy znajduje się miejsce szumnie nazwane Muzeum Fotografii i Iluzji. Główną atrakcją jest możliwość zrobienia zdjęć bardzo nietypowo wyglądających. Nie wchodziliśmy do środka, więc nie wiem, jak one powstają, ale prezentowane ulotki zachęcały do wizyty (wstęp oczywiście płatny i to niemało).
Załącznik:
72.jpg

Załącznik:
73.jpg

A teraz na poważnie trochę historii. Katyń, Charków, Miednoje – kiedyś uczono w szkołach, co kryje się za tymi nazwami i mam nadzieję, że i obecne młodsze pokolenie kojarzy te miejsca kaźni polskich oficerów i intelektualistów. W tym budynku miał miejsce w Charkowie mord naszych elit .
Załącznik:
74.jpg

Załącznik:
75.jpg

Kilka kilometrów za miastem znajduje się Cmentarz Ofiar Totalitaryzmu – Polski Cmentarz Wojenny w Charkowie-Piatichatkach. Można dojechać do niego bezpośrednio autobusem / marszrutką na przykład spod stacji metra Dierżprom. Ogółem w tzw. zbrodni katyńskiej zgładzono około 22.000 Polaków. W Charkowie pochowano także jeńców ze Starobielska, których zamordowano w powyższym budynku w okresie 5 kwietnia – 12 maja 1940r. Ogółem w Piatichatkach udało się dopiero w latach 90-tych zidentyfikować szczątki 4302 Polaków, które znajdowały się w piętnastu mogiłach zbiorowych. Dodatkowo odkryto szczątki 2746 obywateli ZSRR różnych narodowości (np. Ukraińców, Białorusinów, Żydów, Azerów), zamordowanych przez NKWD w latach 1937-1938. Obecnie cmentarz zajmuje powierzchnię 2,31 ha z 15 zbiorowymi mogiłami polskimi i 60 mogiłami innych narodowości. Cmentarz został otwarty oficjalnie 17 czerwca 2000r. Był to pierwszy z tzw. Cmentarzy Katyńskich – Polskich Cmentarzy Wojennych (kolejnymi były nekropolie w Katyniu, Miednoje i Kijowie-Bykowni).
Obecnie cmentarz w Charkowie wygląda wg mnie dość przeciętnie. Może taki był zamysł twórców, ale czy naprawdę najlepszym materiałem na upamiętnienie pamięci ofiar były metalowe konstrukcje, które prawdopodobnie z biegiem lat pokryły się rdzą? A może były zardzewiałe od początku, a ja całkowicie nie rozumiem sztuki?
Załącznik:
76.jpg

Załącznik:
77.jpg

Załącznik:
78.jpg

Załącznik:
79.jpg

Załącznik:
80.jpg

Załącznik:
81.jpg

Załącznik:
82.jpg

Załącznik:
83.jpg

Załącznik:
84.jpg

Załącznik:
85.jpg

Załącznik:
86.jpg

Wróćmy do czasów współczesnych. W Charkowie funkcjonuje metro z trzema liniami, a bilety nabywa się tylko gotówką w automatach przy wejściu. Co ważne, automaty przyjmują tylko banknoty niedużych nominałów. W porównaniu z metrem kijowskim, charkowskie prezentuje wg mnie zdecydowanie lepiej, nowocześniej i przyjaźniej.
Po mieście jeżdżą autobusy i marszrutki, a ich stan techniczny i wizualny jest więcej, niż zadowalający. Porównując znów z Kijowem, to niebo i ziemia, ale stolica Ukrainy ma przewagę w ilości i częstotliwości kursów. W Charkowie jeżdżą również tramwaje, w większości stare pojedyncze wagony po krzywych torach, ale – o zgrozo! – widziałem jeden tramwaj góra 2-3 letni i do tego z wyświetlaczem elektronicznym!
Jako że cztery dni w Charkowie to kropla w morzu, to prawdopodobnie jeszcze zawitamy do tego miasta. Patrząc na pominięte przez nas atrakcje turystyczne, muzea itp., to będzie co robić. Następnym razem pozwiedzamy coś więcej, niż tylko szeroko rozumiane centrum i poszukamy tej bardziej „swojskiej” Ukrainy. No bo jak to możliwe, żeby przez cały pobyt nie natrafić ani razu na toaletę turecką, zwaną przez nas roboczo „dziurą”?
Przeważnie na koniec moich ukraińskich relacji wstawiam ciekawostki, czasami z pogranicza absurdu. Tym razem w Charkowie nie natknąłem się prawie na żadne nietypowości, więc nieco z przymusu wstawiam … normalności. Tak oto wygląda przystanek przy cmentarzu w Piatichatkach. Pomijając fakt, że nie ma na nim żadnej informacji o numerach autobusu, czy rozkładu jazdy (prawie że to ukraiński standard), to prezentuje się on normalnie, a często na Ukrainie są to przedziwne konstrukcje. Tak normalny przystanek, że aż nienormalny.
Załącznik:
87.jpg

Wiele domów, czy kamienic ma bardzo ciekawą formę zamka. Otóż należy na takim ustrojstwie nacisnąć jednocześnie trzycyfrową kombinację i dopiero wtedy drzwi stają otworem.
Załącznik:
88.jpg

Charków ma swoją wieżę Eiffla. Znajduje się ona przy jednym z centrów handlowych. Ma kilkanaście metrów wysokości i można wejść na jej pomost. Widok z niego żaden, ale i tak stanowi miejsce „pielgrzymek” wielu klientów. Podobno po zmierzchu wygląd wieży zdecydowanie się poprawia.
Załącznik:
89.jpg

Załącznik:
90.jpg

Jako że nie udało mi się znaleźć tradycyjnego napisu „I love …”, muszę posiłkować się na koniec czymś w stylu graffiti.
Załącznik:
91.jpg

Do zobaczenia gdzieś na Ukrainie „już” w grudniu!


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
19 ludzi lubi ten post.
5 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 08 Sie 2019 20:07 

Rejestracja: 02 Mar 2012
Posty: 5429
HON fly4free
Zastanawiałam się czy lecieć.Rozwiałeś wszelkie wątpliwości.Dzięki. :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 09 Sie 2019 12:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Paź 2018
Posty: 4
Czytałam z zapartym tchem! Naprawdę coś wspaniałego, taka podróż... i to wcale nie tak daleko, jak można się spodziewać! :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 09 Sie 2019 15:51 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 5101
Loty: 791
Kilometry: 744 474
platynowy
Byłem w Charkowie 3 tygodnie temu i zapewniam, że jest też inna strona miasta - z tak olbrzymimi dziurami w drodze, że taksówka jechała często śodkiem albo slalomem. I chylącymi się chatkami niemal z bajki o rybaku i złotej rybce.
Piatichatki to absolutne MUST - robi olbrzymie wrażenie, szczególnie teraz, kiedy koło historii zakręca.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
zbyhu lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 09 Sie 2019 16:55 

Rejestracja: 09 Sie 2019
Posty: 1
Dzięki za reportaż)) Naprawdę miło było znowu zobaczyć Charków. Jedna tylko uwaga - na zdjęciu jest pomnik ukraińskiego pisarza Tarasa Shevchenko, a nie rosyjskiego Puszkina ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 09 Sie 2019 21:38 

Rejestracja: 06 Kwi 2019
Posty: 28
Właśnie utwierdziłeś mnie, że zakup jednodniówki w Charkowie nie był złym pomysłem. Dzięki. Super relacja !
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 30 Sie 2019 08:55 

Rejestracja: 27 Cze 2012
Posty: 320
Loty: 94
Kilometry: 97 734
niebieski
Z ciekawostek do zwiedzenia polecam jeszcze Planetarium Gagarina. Nie udało nam się wejść na pokaz ale samo muzeum jest niesamowicie śmieszne. Większość eksponatów wygląda jak robione przez dzieci na ZPT. My się szczerze ubawiliśmy.
Załącznik:
łazik.jpg

Załącznik:
małpka.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 20 Wrz 2019 08:12 

Rejestracja: 08 Lis 2011
Posty: 459
Loty: 63
Kilometry: 202 612
srebrny
miriam napisał(a):
Zastanawiałam się czy lecieć.Rozwiałeś wszelkie wątpliwości.Dzięki. :)


I co, polecisz czy nie? Bo mi to spokoju nie da... :lol:
A relacja bardzo fajna. :)
_________________
Image

Moje relacje:
USA - Roadtrip z namiotem na dachu
Seszele Luksusowo? Budżetowo? Panie, a nie można obu? Można!
Islandia - lodowe góry i maskonury.
Góra
 Relacje PM off
miriam lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 20 Wrz 2019 10:39 

Rejestracja: 02 Mar 2012
Posty: 5429
HON fly4free
@marcinsss Dla uwolnienia cię od dylematu ;) Jasne,że tak . W cenie 78 zł/ z WDC prawie cały kalendarz na przyszły rok :P
Góra
 Relacje PM off
marcinsss uważa post za pomocny.
 
 
 [ 9 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group