Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 11 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 11 Maj 2017 22:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2015
Posty: 1292
Loty: 255
Kilometry: 459 938
złoty
Na Ukrainę zawsze chętnie wracam, a po powrocie trochę tęsknię. Nie za Lwowem, który bardzo lubię, ale który przeistacza się powoli w turystyczną maszynkę dla Polaków. Tęsknię za tym co dalej. Wyjazd do Czernihowa był dosyć spontaniczny. Właściwie miałem dotrzeć do Charkowa, albo Połtawy. Wybrałem Czernihów, gdyż łatwiej tam dotrzeć z ukraińskiej stolicy. Poleciałem sam. Moja K. stwierdziłą, że ma już dość latania co tydzień. Samolot z Katowic wylądował o czasie i już na lotnisku mozna było zauważyć oznaki zbliżającego się finału Eurowizji. Nigdy nie śledziłem zmagań artystów na tym zacnym festiwalu, więc nie miałem pojęcia, że to Ukraina jest gospodarzem w tym roku. No dobra, Wierkę Serdiuczkę i Ruslanę pamiętam.

Załącznik:
IMG_20170506_081135.jpg


W okolice dworca podjechałem marszrutką.
Nie odrobiłem zadania domowego i nie sprawdziłem skąd odjeżdżają pojazdy do Czernihowa. Obstawiałem, że ze stacji metra Czernihowska, ale postanowiłem zapytać. Panowie na parkingu potwierdzili moje przypuszczenia, ale z błędu wyprowadziła mnie sprzedająca kwiaty pani i ostatecznie wsiadłem do marszrutki na dworcu autobusowym. Cena 110UAH, czas jazdy 2h i jestem na miejscu. Spałem w Hotelu Ukraina, w samym centrum. Całkiem przyjemne miejsce, zresztą chyba najpopularniejsze w mieście.
Po nieprzespanej nocy nie czułem się na siłach, by zwiedzac, ale nic innego mi nie pozostało.
Spacer, jak na turystę przystało rozpocząłem od głównej arterii miasta. Mnóstwo rodzin z dziećmi, muzyka, fontanny i ukwiecone trawniki. Reprezentacyjna część miasta prezentowała się nieźle.

Załącznik:
DSC06521.jpg

Załącznik:
DSC06524.jpg

Załącznik:
DSC06525.jpg


Mijam położoną nad rzeką Desną pierwszą światynię na moim szlaku – cerkiew św. Katarzyny. Tuż obok, na nadbrzeżnych wałach znajdują się armaty, pozostawione przez cara Piotra I Wielkiego. Kolejne cerkwie, kolegium, kolejne wypite kawy i kolejne wypalone papierosy.

Załącznik:
DSC06529.jpg

Załącznik:
DSC06534.jpg

Załącznik:
DSC06535.jpg

Załącznik:
DSC06547.jpg

Załącznik:
DSC06555.jpg


Trafiam do gruzińskiej knajpy. Z menu wybieram chaczapuri po swanecku i – rzecz jasna chinkali. Do tego całkiem niezłe pszeniczne piwo. Wszystko smaczne. Kelnerka zachęca mnie, bym wracał do lokalu częściej. Kto wie, moze kiedyś wrócę. Mijam Plac Czerwony i zastanawiam się, skąd wziął swoją nazwę. Może od koloru licznych bud z jedzeniem i piwem.

Załącznik:
DSC06570.jpg

Załącznik:
DSC06573.jpg


Zbaczam trochę z wydeptanej przez nielicznych turystów trasy i oglądam zupełnie inne miasto. Takie, w kórym elewacje kamienic (jeśli w ogóle) są wyremontowane tylko z jednej strony, gdzie życie toczy się wolno, na podwórkach wygrzewają się koty a dachy domów proszą o remont.

Załącznik:
DSC06557.jpg

Załącznik:
DSC06558.jpg

Załącznik:
DSC06559.jpg

Załącznik:
DSC06563.jpg

Załącznik:
DSC06579.jpg

Załącznik:
DSC06590.jpg

Załącznik:
DSC06591.jpg

Załącznik:
DSC06593.jpg

Załącznik:
DSC06600.jpg

Załącznik:
DSC06606.jpg


Szwędam się bez celu, czyli tak jak lubię. Zaglądam na podwórza. Jestem kilkaset metrów od głównej ulicy, gdzie knajpiane ogródki pękają w szwach, ludzie śmieją się i głośno rozmawiają a kolejne kapele grają (najczęściej rosyjskie) szlagiery. Jest cicho, pusto i spokojnie.

Zmęczony wracam do centrum. Trafiam do knajpy z craftowym piwem, podobno jednej z dwóch w mieście, co akurat okazało się neiprawdą. Jedno, drugie, trzecie, do tego coś na ząb. Kulinarnie Ukraińcy już dawno dogonili Europę, a knajpy serwują coraz lepsze jedzenie. Barman dowiaduje się, że jestem z Polski i wdajemy się w długą, przerywaną nalewaniem kolejnych piw rozmowę: o tym, jakie piwa piją Ukraińcy,że turyści raczej omijają miasto, o ludziach, o życiu, o Ukrainie i Polsce przede wszystkim. Wito zaoferował, że następnego dnia oprowadzi mnie po mieście. Niestety dla mnie, musial pilnie spotkać się z rodziną i zwiedzanie z przewodnikiem nie doszło do skutku.

- Tu ludzie z knajpy wychodzą przed 1 w nocy, gdyż nie chca wracać po ciemku. O 1 wyłączają latarnie uliczne - mówi.
I tak też się stało. Wyłączyli. Zmęczony i pijany wracałem w ciemności do hotelu. Na szczęście znałem drogę i miałem blisko. Pierwszy dzień w Czernihowie dobiegł końca.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
jasiek1212 uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 12 Maj 2017 00:51 

Rejestracja: 25 Wrz 2015
Posty: 155
Loty: 120
Kilometry: 203 812
Oj lubię te klimaty, dawaj dalej, jednak muszę jeszcze w maju poczuć ten kraj
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 15 Maj 2017 20:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2015
Posty: 1292
Loty: 255
Kilometry: 459 938
złoty
Po tradycyjnym ukraińskim śniadaniu złożonym z jajek sadzonych i parówek, ruszyłem w miasto. Moim celem był monaster Troicko-Illiński, połozony kilka kilometrów od centrum miasta. Można do niego dojechać marszrutką, lecz ja wybrałem się pieszo. Przypadkiem trafiłem na targ. Ludzi sporo, ogromna ilość straganów z obuwiem i odzieżą. To zapewne tu ubierają się mieszkańcy. Niestety nie było mojego rozmiaru. Kolejny raz zszedłem z utartego szlaku, by zobaczyć trochę inny Czernihów: miasto drewnianych domów i rozpadającyh się skrzynek na listy.

Załącznik:
DSC06611.jpg

Załącznik:
DSC06613.jpg

Załącznik:
DSC06614.jpg

Załącznik:
DSC06616.jpg

Załącznik:
DSC06619.jpg

Załącznik:
DSC06626.jpg

Załącznik:
DSC06630.jpg

Załącznik:
DSC06632.jpg

Załącznik:
DSC06639.jpg

Załącznik:
DSC06646.jpg

Załącznik:
DSC06655.jpg

Załącznik:
DSC06658.jpg

Załącznik:
DSC06664.jpg

Załącznik:
DSC06668.jpg

Załącznik:
DSC06671.jpg

Załącznik:
DSC06674.jpg

Załącznik:
DSC06681.jpg



Świątynia jest chyba najczęściej odwiedzanym zabytkiem, tu po raz pierwszy zobaczyłem kilkuosobowe grupy ukraińskich (rosyjskich?) turystów. W środku seledynowy ikonostas. Wierzcie lub nie, kiedyś znałem się na ikonostasach i prawosławnej sztuce sakralnej całkiem nieźle. Wiedziałem co, gdzie i dlaczego ma się znajdować. Niestety wszystko zapomniałem i na pracę przewodnika nie mam co liczyć.
Nad okolicą dominuje 58-metrowa dzwonnica, na której szczyt prowadzi blisko 200 schodów (wstęp 2UAH). Z wysokości roztacza się widok na miasto i okolicę. Z tej perspektywy Czernihów wydaje się być większy. Przespacerowałem się po okolicy, odwiedziłem pieczary św. Antoniego (rozczarowanie) i skierowałem się z powrotem w stronę centrum.


Załącznik:
DSC06684.jpg

Załącznik:
DSC06686.jpg

Załącznik:
DSC06702.jpg

Załącznik:
DSC06703.jpg

Załącznik:
DSC06704.jpg

Załącznik:
DSC06716.jpg



Pora była już obiadowa, wybrałem się więc do polecanej przez Wito restauracji ХРЯК. Położona pomiędzy blokami z zewnątrz nie prezentuje się oszałamiająco. Wybrałem pasztet ze strusia i antrykot, do tego lokalną IPĘ. Wszystko smaczne i zdrowe. Wybór dań jest naprawdę spory, chociaż wegetarianie nie będą zbyt zadowoleni.

Załącznik:
IMG_20170507_172446.jpg

Załącznik:
IMG_20170507_164313.jpg


Pokrzepiony posiłkiem wciąż przyglądam się okolicy, odrapanym budynkom, kotom wylegującym się w słońcu, płotom, które nie wiedzieć czemu nie rozsypały się jeszcze w drobny mak. Trafiam na swojsko wyglądający bar Delirium. Pewnie w Polsce byłby hipsterskim przybytkiem, tu zdawał się być lokalem raczej dla ludzi starszych i okolicznej żulerni. Zamówiłem litr pszenicznego.

Załącznik:
DSC06733.jpg

Załącznik:
DSC06738.jpg

Załącznik:
DSC06740.jpg

Załącznik:
DSC06753.jpg

Załącznik:
DSC06754.jpg

Załącznik:
DSC06762.jpg

Załącznik:
DSC06766.jpg

Załącznik:
DSC06782.jpg

Załącznik:
DSC06783.jpg

Załącznik:
DSC06785.jpg

Załącznik:
DSC06787.jpg

Załącznik:
DSC06794.jpg


Wieczór spędziłem na pzesiadywaniu w różnej maści knajpach.

Czernihów jest ciekawym miastem, takim w sam raz na weekendowy wypad. Bliskość rosyjskiej granicy sprawiała, że trudno było mi się dogadać po ukraińsku. W Kijowie ludzie zwykle odpowiadali mi w języku Szewczenki, tutaj nie. Jest taniej niż w Kijowie, jedzenie w knajpach smaczne, mieszkańcy mili. Na ulicach dominują ludzie starsi i młodzież w wieku szkolnym. Kto mógł, wyjechał: do Kijowa, Moskwy, Polski. Do Czarnobyla jest stąd ok. 50 kilometrów i sporo mieszkańców ucierpiało podczas katastrofy. Jeśli nie interesują Was cerkwie, mozecie się trochę nudzić. Nuda w Czernihowie może być jednak interesująca. Hotel Ukraina pobrał z mojej karty o ponad 100 UAH za dużo. Twierdzili, że nie ma sposobu, by zwrócić mi pieniądze. - Damy panu zniżkę, gdy przyjedzie pan po raz kolejny. - Szanowna Pani, Ukraina to duży kraj - do Czernihowa juz raczej nie wrócę...

Załącznik:
IMG_20170507_180543.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 15 Maj 2017 21:11 

Rejestracja: 02 Mar 2012
Posty: 7061
platynowy
@‌igore‌ Brawo za klimatyczne foty i zaprezentowanie rzadko tu goszczącego Czernihowa :)
Góra
 Relacje PM off
igore lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 15 Maj 2017 21:16 

Rejestracja: 25 Paź 2012
Posty: 922
niebieski
Aż się sobie dziwię ;) , ale Twoja relacja zachęca do podróży :) . Świetnie podejrzane zwykłe życie. Podoba mi się ta precyzyjna stolarka w drewnianych domach. Jaka szkoda, że to przemija...
Góra
 Relacje PM off
igore lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 15 Maj 2017 22:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2015
Posty: 1292
Loty: 255
Kilometry: 459 938
złoty
To jeszcze mały aneks kijowski.

Droga do Kijowa nie obfitowała w niespodzianki: kobiety doiły krowy na poboczu, dziewczyny siedziały przed domami w ręcznikach na głowie, plotkując ( o czym się plotkuje na ukraińskiej prowincji?), ni stąd ni z owąd na ściernisku pojawił się dwudziestometrowy maszt z narodową flagą.
W stolicy Ukrainy byłem już po raz kolejny. Pamiętam swój pierwszy wyjazd, ponad 10 lat temu. Kijów był wtedy innym miastem, wydawał mi się droższy i mniej dostępny. Miałem spać u dziewczyny z Hospitality Club (czy ktoś jeszcze to pamięta?), lecz niestety nie mogła mnie gościć. Oficjalnie przyjechała do niej mama, ale możliwe, że się mnie po prostu przestraszyła. Spałem jednak u jej kolegi. Pracował w Kyiv Star, jeżdził ogromnym SUV-em, a mieszkał w wynajętym pokoju gdzies daleko za miastem. Wynajmował od starowinki, która gotowała nam parówki. I gdy nie zwiedzałem miasta, piliśmy ze szklanek wódkę z miodem i jedliśmy parówki. Sam kupiłem chyba ze dwa kilo, w ramach podziękowania za gościnę.
Mój ukraiński kolega dowoził mnie do miasta i wracał po mnie wieczorem. Pewnego dnia, w drodze do centrum, skręcił w stronę Dniepru i powiedział, że idzie na przegląd. Rozebrał się do naga i pomyślałem, że mówił o przeglądzie mojej d..y (licentia poetica :)). Na szczęście wskoczył do wody, popływał trochę (był koniec zimy) i pojechał do pracy.

Tym razem pobyt był krótki i nie obfitował w przygody. Do Kijowa dojechałem ok. 15-ej, w okolice stacji metra Lisova. Decyzja, by wysiąść na Arsenalnej była spontaniczna. To najgłębsza stacja metra na świecie i chciałem się jeszcze raz przejechać ruchomymi schodami (5 minut).
Jestem tuż przy Ławrze Peczerskiej, którą kiedyś już odwiedziłem, ale postanowiłem zobaczyć raz jeszcze. To dla mnie numer jeden stolicy Ukrainy. Na terytorium Ławry niewiele się zmieniło, w podziemiach wciąż panuje mistyczny nastrój. Zmumifikowane zwłoki mnichów leżą w przeszklonych trumnach, których wieka całowane są przez wiernych. Jest ciemno, a nastrój potęgują świece. Jeśli jesteście wysocy (jak ja) i grubi (jak ja) lub macie klaustrofobię (nie mam), możecie się czuć nieswojo. Jeśli będziecie w Kijowie, koniecznie zajrzyjcie do Peczerskiej Ławry.

Załącznik:
DSC06813.jpg

Załącznik:
DSC06819.jpg

Załącznik:
DSC06824.jpg

Załącznik:
DSC06821.jpg

Załącznik:
DSC06825.jpg

Załącznik:
DSC06831.jpg

Załącznik:
DSC06832.jpg

Załącznik:
DSC06835.jpg

Załącznik:
DSC06839.jpg

Załącznik:
DSC06852.jpg

Załącznik:
DSC06857.jpg


Wchodząc w podziemia kompleksu, myślałem, że przeczekam nawałnicę, lecz ta niestety przeczekała mnie. Wsiadłem czym prędzej w autobus i pojechałem w stonę monastyru św. Michała. Lubię to miejsce, zresztą jak wszystko wokół. Lokuję się w knajpie przy Andrijiwskim Uzwizie i czekam aż przestanie padać. Przestało. Jestem już zmęczony i nie mam za bardzo siły zwiedzać, pogoda zresztą nie dopisuje. Przechodzę jeszcze obok Soboru Sofijskiego (nie wchodzę do środka, mam trochę dość cerkwi) i idę w stronę Majdanu Nezaleznosti. To tu rozgrywały się pamiętne wydarzenia Pomarańczowej Rewolucji. Co zostało po spontanicznym, patriotycznym zrywie Ukraińców? Głównie rozczarowanie.

Załącznik:
DSC06860.jpg

Załącznik:
DSC06861.jpg

Załącznik:
DSC06865.jpg

Załącznik:
DSC06868.jpg

Załącznik:
DSC06869.jpg

Załącznik:
DSC06873.jpg

Załącznik:
DSC06876.jpg

Załącznik:
DSC06895.jpg

Załącznik:
DSC06897.jpg

Załącznik:
DSC06898.jpg



Dzień zwycięstwa, maj zielony, konkuruje z wydarzeniami Eurowizji. Ukraińcy, jak każdy naród na dorobku, chcą jak najlepiej wykorzystać szansę pokazania się w Europie. Na Chreszczatyku tłumy, jest patriotycznie i jednocześnie kiczowato. Nie dla mnie Eurowizje, jadę metrem do hotelu. Szwędam się po nieznanej mi okolicy, odwiedzam lokalne bary i idę spać z nadzieją, że wkrótce znów zawitam na Ukrainę.

Załącznik:
DSC06901.jpg

Załącznik:
DSC06908.jpg

Załącznik:
DSC06909.jpg

Załącznik:
DSC06914.jpg

Załącznik:
DSC06915.jpg

Załącznik:
DSC06919.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 16 Maj 2017 00:51 

Rejestracja: 25 Wrz 2015
Posty: 155
Loty: 120
Kilometry: 203 812
Oj, fajnie są jeszcze ludzie, którzy podążają nie wytartymi ścieżkami
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 11 Kwi 2022 18:40 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 18397
igore napisał(a):
Spałem w Hotelu Ukraina, w samym centrum. Całkiem przyjemne miejsce, zresztą chyba najpopularniejsze w mieście.


Z Twittera:

Ruiny hotelu Ukraina w Czernihowie.

Image
Image

https://twitter.com/tdjedruchow/status/ ... 8979283969
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#9 PostWysłany: 11 Kwi 2022 18:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3408
Loty: 539
Kilometry: 624 828
platynowy
Też spałem tam, w tej części, gdzie nie ma już budynku. To jest samo centrum miasta
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 11 Kwi 2022 20:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2015
Posty: 1292
Loty: 255
Kilometry: 459 938
złoty
Szkoda, przyjemny byl to hotel a obok calkiem niezla gruzinska knajpa. Jak kiedys odbuduja, to chetnie wybiore sie jeszcze raz.
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 11 Kwi 2022 22:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Sie 2013
Posty: 2974
Loty: 351
Kilometry: 490 542
złoty
Znamienne, że hotel na ulicy Pokoju.
_________________
Image

"Podróżować to żyć..."
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 11 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group