Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 142 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 01 Lis 2014 20:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Lip 2013
Posty: 269
niebieski
Taki hodowlany kurczak to ma dobrze. O nic się nie musi martwić – jak jest pora jedzenia, to ma ziarno podstawiane pod dziób, jak pora spania – to zamykają go w bezpiecznym i ciepłym pomieszczeniu. Nie musi myśleć, gdzie ma iść i co robić, hodowca myśli za niego. „Proszę bardzo – starsze kurczaki do zagródki na lewo, miesięczne – do tej na prawo, a wy, kury, gdzie się pchacie? Wy macie zagródkę tam z tyłu. I proszę nam tu nie mieszać kolejności, bo my mamy ten system sprawdzony i wiemy, że działa” :D Hodowca wie, co dla kurczaka najlepsze, zaopiekuje się i zadba o niego. Tak, taki kurczak, to ma naprawdę fajnie. Jego jedynym obowiązkiem jest po prostu życie. Inna sprawa, że to życie najczęściej nie kończy się dla niego dobrze. Ale to już zupełnie odmienna historia…
I przyznam, byłam takim kurczakiem :D W Tajlandii, kraju o niesamowicie rozwiniętej logistyce turystycznej :)

Czas pobytu : 20.07.2014 – 10.08.2014
Cena biletu : 1975 zł, Warszawa – Bangkok, z przesiadką w Dubaju
10 THB = 1,03 zł

Image

Nasza podróż nie zaczęła się za dobrze. Począwszy od nieprawdziwych informacji podanych przez panią z biura informacji Neobusa („Proszę się nie martwić, na pewno zdążycie się przesiąść w Rzeszowie do drugiego autobusu do Warszawy. Nasi kierowcy czekają na siebie w razie opóźnień”. Otóż, droga pani, nie, nie czekają. Nawet nie mają pojęcia, że mieliby to robić :D), a skończywszy na strasznym dla mnie doznaniu podczas przesiadki w Dubaju – w trakcie krótkiego (chyba nawet nie 100 m) spacerku od autobusu do samolotu, nastąpiło pierwsze zetknięcie z innym klimatem. Niesamowicie suche, pustynne powietrze powodowało, że oddychanie stało się koszmarnie trudne. Zawroty głowy i uczucie, że jest się blisko omdlenia, też do przyjemności nie należały. W samolocie zaczęłam podejrzewać, że pewnie należę do małej grupy ludzi, którzy po prostu nie mogą przebywać w takim klimacie, a jak się już znajdą w takim miejscu, to szybko umierają. Przez uduszenie :/ :D (bardzo dodawał mi otuchy fakt, że tę błyskotliwą diagnozę postawiłam sobie w samolocie kierującym się prosto do Bangkoku :D

Image

Jedyną pociechą była dla mnie „szeroko rozbudowana strefa rozrywki” w samolocie (nie wiem czemu, ale do teraz to określenie mnie okropnie rozśmiesza :D i rzecz, o której przeczytałam na forum Fly4free – podobno w Tajlandii wszędzie można kupić sztyfty do nosa, które ułatwiają oddychanie. I myśl, że jednak jacyś ludzie do Tajlandii już latali. I wracali. Żywi :D

Image

Powiem szczerze, po wylądowaniu długo zwlekałam z wyjściem z klimatyzowanego lotniska, ale kiedy się w końcu odważyłam, okazało się, że wcale nie było to takie straszne :)

Image

Jeszcze w Polsce zarezerwowaliśmy sobie 2 noclegi w Bangkoku, pozostałe zamierzaliśmy rezerwować na bieżąco. W naszym przypadku nie ma sensu robić zbyt dokładnych planów podróży, bo, jak się wielokrotnie okazało, to raczej plan znajduje nas :D Ustaliliśmy z grubsza miejsca, których na pewno nie odpuścimy i postanowiliśmy iść na żywioł. Gospodyni hostelu w Bangkoku wysłała nam mailem bardzo dokładne wskazówki, jak mamy dostać się z lotniska do miejsca noclegowego. I rzeczywiście, były one bardzo pomocne. Najpierw pociąg (45 THB), później taksówka. I tu zaczęło się „kurczakowanie”. Naprawdę jestem pod wrażeniem umiejętności logistycznych Tajów. Wiadomo, gdy jest się pierwszy raz w innym kraju, w dodatku kraju o tak odmiennej kulturze, człowiek ma prawo czuć się na początku trochę zagubiony. A tajski sposób organizacji turystyki bardzo pomaga. Ze stacji schodzi się prosto na przystanek taksówek, tam podchodzi pan, hmm…taksówkowy? :) informuje, że to jest oficjalny rządowy postój (to akurat przyjęliśmy ze zrozumieniem, przypominam o stanie wojennym), pyta, gdzie chcemy jechać, sam zamawia nam taksówkę, zapisuje w notesie numer auta i adres, informuje nas ile („i proszę nie płacić nic więcej”) mamy zapłacić (200 THB za dość dużą odległość) i macha na pożegnanie. Naprawdę, czułam się bardzo mocno zaopiekowana :D

Image

Taksówka dowiozła nas do miejsca, do którego można było jeździć. Dalej trzeba było iść na piechotę :)

Image

Image
Ring niedaleko naszego hostelu.

Image

Hostel okazał się niesamowity, prowadząca go Jane (tak się przedstawiła, gdyż, jak twierdziła, nie bylibyśmy w stanie wymówić jej tajskiego imienia) - osobą bardzo życzliwą, o prawdziwie tajskim poczuciu humoru (przywitała nas słowami - niestety, nie ma już miejsc, a wasza rezerwacja nie doszła :D - od razu ją pokochałam :)

Image
Nasz hostel.

Image
Strefa dzienna dla mieszkańców. Pośrodku stała wypełniona po brzegi lodówka z napisem - "chcemy, żebyście czuli się jak w domu. Jeśli macie na coś ochotę - bierzcie. Wpisujcie do zeszytu, a zapłacicie przy wyjeździe". Ceny napojów jak w sklepie. I to naprawdę działało :) Goście wpisywali każde piwo ogryzkiem ołówka do postrzępionego zeszytu.

Image
Widok z tarasu.

Po szybkim prysznicu poszliśmy coś zjeść.

Image
Pierwszy tajski posiłek :)

Image

Image
A to wieczorny widok z naszego tarasu. Hostel mieścił się zaraz przy moście, który łączył starą i nową część Bangkoku. 2 noce w dwuosobowym pokoju - 1100 THB. W pokoju łazienka z zimną wodą - ale to była wręcz zaleta :)

c.d.n.
_________________
magiczna-torpeda-akcja-na-dom-dziecka-w-nepalu,18,108915


Ostatnio edytowany przez pestycyda, 16 Sty 2018 20:27, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
marcant uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 01 Lis 2014 22:52 
Czerwony raptus
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Wrz 2012
Posty: 7664
Loty: 15
Kilometry: 58 252
Czekam na więcej, szczególnie na koniec kurczaka :D może będzie jednak szczęśliwy.
_________________
Dancehall Masak-Rah
Junior Stress - Za Mało Cichej Wody W Rzece
ImageImage
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 01 Lis 2014 22:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Lip 2013
Posty: 503
Loty: 47
Kilometry: 112 275
niebieski
Czekam na więcej... zwłaszcza praktycznych wskazówek.
Pozdrawiam!
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 02 Lis 2014 03:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Lip 2013
Posty: 269
niebieski
Krótkie wtrącenie praktyczne :D
To był nasz pierwszy wyjazd do Azji. Wiadomo – człowiek stara się wcześniej dowiedzieć, czego tylko się da, żeby czuć się jak najlepiej przygotowanym do podróży. Ale i tak najlepiej się uczyć na własnym doświadczeniu. Pewne rzeczy się nie sprawdziły, inne były idealnie trafione. Może komuś przydadzą się moje przemyślenia. Krótkie podsumowanie :
1. Kupiliśmy przed wyjazdem własna moskitierę – nie zajmuje dużo miejsca, jest lekka i wygodna w pakowaniu. Zdecydowanie NIE – w każdym miejscu, w którym spaliśmy, były moskitiery. Nawet, jeśli są lekko rozdarte, można je zabezpieczyć gumką do włosów, albo spinaczem – czyli zamiast moskitiery, bierzemy spinacz.
2. Przed wyjazdem uszyliśmy sobie bardzo cieniutkie coś na kształt śpiwora. Nie wiedzieliśmy, gdzie będziemy spać i jakie tam będą warunki higieniczne. To miało być nasze zabezpieczenie. Zdecydowanie NIE – ani razu nie zostało użyte zgodnie z przeznaczeniem (tzn. w moim plecaku pełniło funkcję skrytki na gotówkę i tyle. Wyjątkowo duży portfel :D
3. Rzecz, którą warto zrobić, to spokojne spotkanie z zaufanym lekarzem. Moje trwało ok. godziny i zostały na nim omówione wszystkie potrzebne leki, biorąc pod uwagę oszczędność miejsca w bagażu (o szczepieniach nie wspominam, bo moim zdaniem to obowiązkowe). W apteczce znalazły się :
- elektrolity (idealne w przypadku przemęczenia itp.);
- probiotyki (ja wzięłam Linex Forte, ale mogą być jakiekolwiek inne, ważne, żeby nie trzeba było ich przechowywać w lodówce. Na początku bierzemy 2 tabletki dziennie, później zmniejszamy dawkę, aż do odstawienia. Chodzi o to, żeby bakterie nieagresywnie zastąpić innymi, obcymi dla nas. Zdało egzamin – 20 dni jedzenia na ulicy, picia napojów z lodem itp. I tylko jedna, bardzo łagodna niedyspozycja żołądkowa);
- Nospa – dla kobiet w wiadomym celu :)
- mocniejsze środki przeciwbólowe na paracetamolu (koniecznie paracetamol, ibuprofen wzmaga objawy gorączki Dengi np. Ja wzięłam Solpadeinę);
- witamina B – podnosi odporność;
- Sudafed – na zatkany nos i zatoki;
- Aspiryna – na wszelki wypadek :D
- Doxycyklina – antybiotyk o bardzo szerokim spectrum działania;
- antyalergiczne krople do oczu;
- tabletki antyalergiczne (np. Allertec);
- krople do uszu (np. Oto Argent);
- Clotrimazol – maść przeciwgrzybiczna;
- tabletki na gardło;
- Oxycort w sprayu;
- węgiel – wiadomo :D
- wapno;
- Malarone (różnie o nim mówią, ale czułam się bezpieczniej mając go przy sobie. Poza tym, niestety się przydał);
- Octenisept – świetny środek do dezynfekcji, można stosować również na błonę śluzową;
- środek na komary – min. 50% DEET;
- standard : plastry, woda utleniona (koniecznie w żelu), opaska uciskowa, talk i termometr.
Większość leków się nie przydała, jednak wydaje mi się, że lepiej poświęcić trochę miejsca w plecaku i czuć się dzięki temu bardziej bezpiecznie i niezależnie.
_________________
magiczna-torpeda-akcja-na-dom-dziecka-w-nepalu,18,108915
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#5 PostWysłany: 02 Lis 2014 15:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Lip 2013
Posty: 269
niebieski
Hostel tak się nam spodobał, że postanowiliśmy przedłużyć pobyt o dwie noce – nie było z tym żadnego problemu. Rano wyszliśmy do głównej ulicy z zamiarem poszwędania się to tu, to tam, tak, aby poczuć klimat Bangkoku. I, przysięgam, to był moment, zatrzymałam się tylko na 3 sekundy, żeby popatrzeć przez szybę restauracji, a natychmiast dołączył do mnie bardzo miły Taj :D I jakoś tak się złożyło, że zupełnie przez przypadek miał przy sobie mapę i czuł ogromną potrzebę pomagania turystom :D I okazało się, że skoro jesteśmy tu właściwie pierwszy dzień (nigdy, przenigdy więcej takiej szczerości – mówcie cokolwiek : jestem tu drugi miesiąc, po raz piąty, a właściwie, tak naprawdę, to jestem Tajką – cokolwiek, byle nie : pierwszy dzień :D ), to koniecznie musimy zobaczyć Big Buddha, Old Buddha, Black Buddha, Happy Buddha a tak w ogóle, to właśnie się zaczął festiwal, który koniecznie musimy zobaczyć itp. Itd. A w dodatku rząd, z powodu obaw, że stan wojenny ograniczy ilość turystów, wprowadził akcję dopłat do tuk-tuków (może tak, może nie – jednak to, co mówił, brzmiało dosyć rozsądnie). Ustalił trasę, która jest bezpieczna i cały dzień zwiedzania tuk-tukiem, kosztuje 40 THB (resztę dopłaca rząd – w gotówce). Trzeba tylko koniecznie wziąć tuk-tuka z żółtą tabliczką, bo to rządowy.

Image

Staliśmy i uprzejmie kiwaliśmy głowami z zamiarem grzecznego pożegnania się, ale ani się obejrzeliśmy, a już siedzieliśmy w tuk-tuku (który jakimś cudem znalazł się koło nas), z mapą w ręku, na której zaznaczono wszystkie atrakcje, a przemiły pan machał nam na pożegnanie :D Kolejny raz tajska logistyka mnie zaskoczyła :D

Image
Big Buddha - trzeba przyznać, robił wrażenie wielkością.

Image
W świątyniach można kupić małe płatki złota, wyglądają zupełnie jak naklejki. Następnie nakleja się je na wybrany posąg.

Image

Kierowca tuk-tuka okazał się bardzo sympatycznym mężczyzną. Pod każdą świątynią czekał na nas, aż spokojnie zobaczymy wszystko. Ciągle pytał, czy nam się podobało i mówił, że możemy w każdym miejscu spędzić tyle czasu, ile potrzebujemy (na początku było nam trochę głupio, bo, umówmy się, 40 THB nie jest kwotą, za którą możemy korzystać z czystym sumieniem z całodziennych usług kierowcy).

Image

Image

Image
W prawie każdej świątyni można było zakupić specjalne pakiety dla mnichów. Były większe i mniejsze, z różnymi przedmiotami codziennego użytku - np. szczoteczką do zębów, herbatą, słodyczami itp. Minisi mogą mieć tylko to, co ofiarują im ludzie, stąd różnorodność przedmiotów w paczuszkach. Po przekazaniu takiego pakietu, można liczyć na modlitwę mnicha. Kobiety nie mogą dotykać mnichów, więc gdy chcą im coś przekazać, kładą to na dywaniku, dopiero wtedy mnich może zabrać podarunek.

Image
Wiadomo - Black Buddha

Image
Zwiedzaliśmy tak już dobrych parę godzin, byliśmy coraz bardziej głodni i zmęczeni. Jednak kierowca był tak entuzjastycznie nastawiony i tak bardzo chciał nam pokazać wszystko, że jakoś głupio było mu powiedzieć - koniec. Poza tym, nie do końca wiedzieliśmy, czy akcja rządowa jest prawdą, a jeśli tak, to może, żeby dostać tę dopłatę, musi nas zawieźć we wszystkie miejsca na ustalonej trasie turystycznej.

Image
Cmentarz

Image
W tym kompleksie miał chyba być Happy Buddha, ale nie mieliśmy już sił go poszukać :D ukryliśmy się za budynkiem, żeby nie urazić uczuć naszego pana, odpoczęliśmy, a na standardowe pytanie, czy nam się podobał, odpowiedzieliśmy, że zrobił na nas olbrzymie wrażenie. Pan był zadowolony :)
W rządowej trasie turystycznej była też wymieniona TIT, agencja turystyczna. Kierowca powiedział, że nie musimy tam nic kupować, wystarczy, że wejdziemy na 5 minut porozmawiać i zaliczymy ten obowiązkowy punkt programu. Tu zaczęłam odczuwać lekki niepokój (patrz : nasza wizyta w Maroku :D , no ale mus, to mus. Ustaliliśmy, że nic tam nie kupujemy, porozmawiamy, zaliczymy i jedziemy dalej. Taaak, trzy punkty z planu odhaczyliśmy :D Z agencji wyszliśmy ubożsi o 5500 THB (na osobę), ale za to wiedzieliśmy, co będziemy robić przez następnych parę dni :D Jedziemy na wyspy! W cenie był dojazd (pociąg, wszystkie promy, transfer z przystani), 2 noclegi na Koh Samui, 2 noclegi na Koh Phangan i na końcu odwózka do Krabi (stamtąd, już we własnym zakresie, chcieliśmy się dostać na Koh Lantę). Naprawdę, jesteśmy coraz lepsi w niskobudżetowych wyprawach :D solidnie ćwiczymy :D

Image

Trzeba jednak przyznać, że obsługa w agencji była rewelacyjna. Pani dokładnie omówiła z nami czego oczekujemy. Dostaliśmy wycieczkę skrojoną "na miarę". No i logistycznie znowu wielki szacunek - pani poprosiła tylko o parę godzin, żeby skompletować wszystkie bilety. Miło tak uszczęśliwiać ludzi - pani była zadowolona, kierowca był zadowolony (podejrzewam, że może jednak dostawał jakiś procent od transakcji :D ) i my właściwie też byliśmy zadowoleni, bo na wyspy planowaliśmy się wybrać, a odpadł nam problem z szukaniem biletów itp.
I jak do tej pory kierowca był naszym przyjacielem, tak teraz stał się naszym najlepszym przyjacielem :D i trochę nam się zwierzył :D pokazał zdjęcia swoich dzieci i opowiedział nam co nieco o krawiectwie w Tajlandii (tak, ten kto był, ten już wie, co zaraz nastąpi :D Dowiedzieliśmy się, że jeśli się zgodzimy podjechać do "fashion" i spędzić tam 5 minut (oczywiście nie musimy niczego kupować :D to on dostanie za to kupon na benzynę, który sprzeda i kupi jedzenie. Ponieważ był naprawdę miły, a my nigdy nie byliśmy w takim miejscu (poza tym, jak wiadomo, nie umiemy odmawiać :D , za parę chwil znaleźliśmy się w "fashion".

Image
Mam wrażenie, że tego dnia na czarnym rynku aż roiło się od kuponów na benzynę :D

Ale jestem z nas dumna, bo, nie uwierzycie, tym razem wszystko poszło zgodnie z planem - weszliśmy, porozmawialiśmy, wyszliśmy, a kierowca był zadowolony :)

Pojeździliśmy jeszcze chwilę i wróciliśmy do TIT. Teraz byliśmy już naprawdę głodni i zmęczeni. A ponieważ chyba już wystarczająco zadowoliliśmy kierowcę, odważyliśmy się go poprosić, żeby po agencji podwiózł nas do China Town - chcieliśmy tam trochę pochodzić i, wreszcie, coś zjeść. Trochę się zmartwił, że nie obejrzymy jeszcze innych atrakcji, ale tylko trochę :D W agencji było już wszystko gotowe. Trochę się stropiliśmy, bo otrzymaliśmy od pani jeden świstek papieru, wyglądający podobnie do naszych kwitków KP, zapisany po tajsku i tyle. Pani jednak powiedziała, że wszystko jest OK i że mamy się z tym świstkiem zgłosić jutro na dworcu. Postanowiliśmy jej zaufać - właściwie i tak nie mieliśmy wyjścia :D
Jadąc do China Town, kierowca spytał, czy moglibyśmy się na chwileczkę zatrzymać przy innym "fashion", bo, wiadomo, kupony itp. Pewnie, co nam zależy. Jesteśmy już wyćwiczeni i możemy sobie zaufać. Przecież to tylko moment, a za chwilę będziemy jeść i odpoczywać. Ładnie to brzmi napisane, prawda ? :D :D Efekt - 7000 THB, garnitur, koszula i krawat, wszystko szyte na miarę, do odebrania jak będziemy wracać :D

Nasz najlepszy przyjaciel, właściwie nasz brat, bardzo szczęśliwy odwiózł nas do China Town.

Image
Tu się pożegnaliśmy, a ponieważ pomiędzy przyjaciółmi pieniądze nie powinny grać roli, daliśmy mu 200 THB (spędził z nami ok. 7 godz.). Zamiast 40. Czasem nas nie rozumiem... :D

c.d.n.
_________________
magiczna-torpeda-akcja-na-dom-dziecka-w-nepalu,18,108915


Ostatnio edytowany przez pestycyda 16 Sty 2018 22:53, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 02 Lis 2014 19:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Kwi 2014
Posty: 924
@pestycyda - świetnie napisane. Naprawdę czyta się z uśmiechem. Tym bardziej, ze każdy z nas przez coś takiego przechodził zanim zrozumiał, że jest kurczakiem :)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 02 Lis 2014 19:32 

Rejestracja: 10 Kwi 2011
Posty: 145
niebieski
Całe te opowieści o rządowych tuk-tukach to jedna wielka ściema - trzeba zdecxydowanie uważać na takich "uczynnych tajów". Tak na prawdę kierowca woził Was po jakichś mało znanych świątyniach, a cel był jeden - zachęcenie do zakupów - czy to ubrań czy pakietów w informacji turystycznej. Rada na przyszłość - jeżeli sami pochodzicie po agencjach to kupicie te same usługi o wiele taniej. Główne świątynie w Bangkoku to świątynia Leżącego Buddy, Świątynia Złotego Buddy i Wat Arun, ciekawa jest też Wat Saket - Złota Góra. Noclegów najlepiej szukać na miejscu albo za pośrednictwem booking.com - będzie o wiele taniej.
Nigdy nie wierzcie w to że jakaś atrakcja jest zakmnięta ale zaraz można jechać do innej, w oficjalne rządowe agencje turystyczne czy też w oficjalne punkty wymiany waluty czy też wspaniałe okazje na zakup biżuterii i ubrań - w 99 % to ściema nastawiona na wyciągnięcie waszych pieniędzy.
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 02 Lis 2014 20:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Lip 2013
Posty: 269
niebieski
Image
Wreszcie China Town! Odpoczniemy, nareszcie coś zjemy i spokojnie będziemy chłonąć atmosferę. Otóż nie - zdążyliśmy przejść dosłownie metr, gdy zatrzymał się koło nas kolejny tuk-tuk :/ pan był bardzo wytrwały i nasze zdecydowane (przynajmniej tak nam się wydawało :D ) odmowy go nie zniechęcały. Obwiezie nas po China Town, zawiezie nas na Targ Kwiatowy i w ogóle wszędzie. I to za 20 THB (czyżby jakaś nowa trasa rządowa? :D ). Chcemy zjeść? Nie ma sprawy - najpierw pojedziemy jeść :) W końcu, zrezygnowana, poddałam się. Uznałam, że szybciej coś zjemy, jak wsiądziemy do tuk-tuka, niż jak nadal uprzejmie będziemy odmawiać :) I to był błąd :D Pan kierowca powiedział, że już, szybciutko jedziemy do najlepszego miejsca z jedzeniem, ale wstąpimy do "fashion", bo bony na benzynę itp. :/ OK, załatwimy to sprawnie, garnitur już mamy, więc nic nas nie zaskoczy. Załatwiliśmy sprawę tak szybko, jak się dało. Kierowca nie był zbyt zadowolony (oj, chyba jednak jest jakiś % za transakcję :D ), ale już szybciutko jedziemy jeść, tylko, że.... po drodze są jeszcze 3 "fashiony" (sic!) :D :/ Coraz bardziej oddalaliśmy się od China Town, byliśmy coraz bardziej wściekli i właściwie jak to teraz piszę, to sama się zastanawiam, czemu wcześniej tego nie przerwaliśmy. Widać taki mamy charakter. Wredny. Dla nas samych :D OK, ostatni "fashion" zaliczony, wsiadamy, nagle pan mówi, że musimy jechać do jeszcze jednego, bo w ostatnim byliśmy za krótko, a on dostanie kupon tylko wtedy, jak spędzimy tam min. 5 min. I nie uwierzycie...Zrobiliśmy to :/ Ale mimo wszystko pan nie był zadowolony. Natomiast ponieważ chyba widział, że za chwilę wybuchniemy, zawiózł nas do restauracji - po zorientowaniu się, że ceny są bardzo wysokie i po ustaleniu planu działania, wzięliśmy się w garść i zdecydowanym tonem oznajmiliśmy panu, że nie będziemy tu jeść i że ma nas zawieźć z powrotem w miejsce, z którego nas zabrał. Byliśmy bardzo dzielni :D Ale pan był jeszcze dzielniejszy - zdecydowanym tonem odpowiedział, że odwiezie nas tam i nawet nie będziemy musieli nic mu płacić, pod warunkiem, że...po drodze wstąpimy do jeszcze jednego "fashion" :D :D :D Ale to była kropla przelewająca czarę. Obudził się w nas duch wojownika (uff, wreszcie :D ) i nastąpiło bardzo zdecydowane : nie. Przestał się do nas odzywać, odwiózł w to samo miejsce, a 20 THB przyjął. I odjechał. Nie pomachał na pożegnanie :D

Image

Image

Image
Na szczęście jedzenie w China Town poprawiło nam humor. I to bardzo :)

Image
Za ten posiłek + 2 razy cola zapłaciliśmy 115 THB. Jedzenie pokazywaliśmy palcami, wybierając z ogromnej ilości wypełnionych garnków w ulicznej kuchni.

Image

Wreszcie mieliśmy czas na to, o co chodziło nam od samego początku - chłonęliśmy atmosferę China Town, oglądaliśmy, spacerowaliśmy, wąchaliśmy, a od tuk-tuków trzymaliśmy się z daleka :D
Gdy zaczęło robić się ciemno (o tej porze w Tajlandii bardzo szybko się ściemnia - ok. 19.00 jest już właściwie noc), podjechaliśmy tuk-tukiem w pobliże naszej ulicy (100 THB, nasz hostel nie był widocznie wliczany do rządowych atrakcji :D I tu uwaga - mam wrażenie, że wielu Tajów nie umie czytać alfabetu łacińskiego - lepszym pomysłem jest próbowanie wymówienia nazwy ulicy w różnych intonacjach, z nadzieją, że trafimy na właściwą, niż pokazywanie miejsca na mapie. Sprawdza się też znalezienie jakiegoś bardzo szczególnego punktu orientacyjnego i tłumaczenie kierowcy, że to obok.

Image
Pralnia niedaleko naszego hostelu i widok na mieszkanie. W naszej dzielnicy były tylko takie otwarte domy, a mieszkania powiększały się po prostu o fragment ulicy.

Wieczór spędziliśmy z Jane, w pobliżu lodówki :D Wytłumaczyliśmy jej, że nie możemy jednak zostać kolejnych dwóch nocy - bez problemu oddała nam pieniądze. Ponieważ w hostelu przebywała ze ślicznym, ok. 3-letnim chłopczykiem, poruszyłyśmy temat dzieci. I okazało się, że chłopczyk nie jest jej synem. Dowiedzieliśmy się, że jest dzieckiem mieszkającej nieopodal piętnastolatki i trzynastolatka. Pewnego dnia matka chłopczyka przyszła do niej i oznajmiła jej, że teraz ona się będzie nim zajmować. Podała jej dziecko i poszła. I od tej pory Jane wychowuje małego. Byłam zdziwiona, że tak szybko podjęła tak naprawdę trudną decyzję. Na co Jane odpowiedziała po prostu : gdybym go nie wzięła, nie miałby co jeść...

Image
Strefa dzienna w naszym hostelu.

Image
I hostelowy domek dla duchów.

Kolejny dzień zaczęliśmy od śniadania (220 THB za dwie porcje).
Image

Na dworcu mieliśmy być o 17.00, więc wcześniej postanowiliśmy zwiedzić Grand Palace. Podjechaliśmy tam taksówką (z żółta tabliczką, na taksometr - 60 THB). Niestety, jechaliśmy z całym bagażem, który z każdą kolejną minutą robił się coraz cięższy, a, jak się okazało, w Grand Palace nie ma przechowlani bagażu (na co skrycie liczyłam). Postanowiliśmy więc zrobić kolejne podejście do niego, jak będziemy wracać (bilet wstępu - 500 THB, jeśli zapomni się o odpowiednim ubraniu, można je wypożyczyć na miejscu).

Image

Image

Image

Image

Image

Pooglądaliśmy co się dało z zewnątrz i z duszą na ramieniu wzięliśmy taksówkę na dworzec (75 THB). Co chwilę sprawdzałam, czy na pewno mam drogocenny świstek z agencji, który miał nam zapewnić 4 cudowne dni na wyspach :D

C.d.n.

-- 02 Lis 2014 20:21 --

gosiagosia napisał(a):

Dziękuję za wsparcie :) miło wiedzieć, że ktoś to czyta :)

Bartolko napisał(a):
a cel był jeden - zachęcenie do zakupów - czy to ubrań czy pakietów w informacji turystycznej

Jakbyś zgadł :D (patrz : garnitur). Zgadzam się z Tobą w 100%. Wiesz, to był nasz pierwszy wyjazd do Azji, wcześniej czytałam bardzo dużo na forum itp., ale zupełnie inaczej znać to w teorii, a zupełnie inaczej w praktyce :D Poza tym, cóż, no jakoś nie grzeszymy wybitną asertywnością i mamy wysoką podatność na naganiaczy :D ale chyba się już z tym jakoś pogodziłam :)
Dodatkowo sama przejażdżka tuk-tukiem, z miłym kierowcą, po obcym, dużym mieście to była niesamowita przyjemność. Nawet, jeśli same świątynie nie były zbyt znane, to możliwość zetknięcia z kulturą, tak obcą od naszej, była atrakcją. W dodatku 40 THB to naprawdę nie jest dużo (inna sprawa, że my zapłaciliśmy 200 :D

Pozdrawiam :)
_________________
magiczna-torpeda-akcja-na-dom-dziecka-w-nepalu,18,108915


Ostatnio edytowany przez pestycyda, 18 Sty 2018 15:54, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 02 Lis 2014 20:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Lip 2010
Posty: 426
Pestycyda, widze ze naprawde sie straraliscie, zeby nie stracic zadnej gwiazdki;)
A tak serio to swietne relacje - zabawne i ciekawe. Super!

by Tapatalk
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 02 Lis 2014 23:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Lip 2013
Posty: 269
niebieski
[quote="juliaka"][/quote]
Dziękuję :) gwiazdki to już mamy we krwi :D
Dojechaliśmy na dworzec pociągowy, zastanawiając się cały czas, czy w ogóle gdzieś pojedziemy i czy przypadkiem na bilecie - świstku nie jest napisane : frajerzy roku :D po tajsku :D Ale, uwaga, uwaga, okazało się, że hodowca zawsze wie lepiej :D Podeszliśmy do oddziału agencji turystycznej, usytuowanej przy małym stoliczku zaraz za wejściem i nieśmiało podaliśmy karteczkę. Pani karteczkę zabrała (!!!), zupełnie bez zdziwienia i dała nam za nią dwie, małe naklejki, tak 4 cm na 4 cm, czerwone. Na nich napisała dwie litery pisakiem. I już. Kazała nam je przykleić na ubraniu i czekać na pociąg :/

Image
Poczekalnia na dworcu pociągowym.

Kupiliśmy jakieś przekąski, 6 kanapek i napoje na podróż (razem 120 THB) i ruszyliśmy na peron, dalej nie do końca przekonani, czy uda się nam rozpocząć podróż.

Image

Na peronie od razu podbiegł do nas konduktor, zerknął okiem na naklejki (potrzebne do identyfikacji kurczaków :D ), zagnał nas do pociągu i usadził na miejscach. Wszystko uprzejmie, z uśmiechem, ale szybko i sprawnie - widać dużą wprawę :) Sam pociąg dosyć ciekawy - mieliśmy dwa miejsca na przeciw siebie, kanapki jednoosobowe, ale takie jakby troszkę większe. Wygodne. Obok miejsce na bagaże, coś jakby drabinka (super pomysł - można bagaż przywiązać ! :D Generalnie - bardzo dobre wrażenie.

Image

Ruszyliśmy. Ponieważ na miejsce mieliśmy dojechać ok. 6.00 rano, przez pociąg przeszedł konduktor i dopytał, kto chce zamówić śniadanie w wagonie jadalnym (110 THB) - zdecydowaliśmy się na nie.
I nagle w pociągu zrobił się jakiś ruch, jakieś stuki, hałasy, ludzie zaczęli wstawać, nie wiedzieliśmy, o co chodzi. Po chwili podszedł do nas miły pan z młotkiem i naręczem jakichś materiałów. Poprosił nas, żebyśmy też wstali. Postukał w siedzenia, coś przykręcił, coś odkręcił i w parę sekund nasze miejsca siedzące zamieniły się w dwa łóżka, posłane i zasłonięte firankami :D A coś jakby drabinka, było po prostu drabinką do łóżka na piętrze :D

Image
Nasz wagon po magicznej przemianie.

Nawet nie wiedzieliśmy, że mamy miejsca sypialne :D Pan konduktor wiele razy przechodził przez wagon, sprzedając bezalkoholowe napoje chłodzące z wielkiego wiadra, wypełnionego lodem. Miałam wrażenie, że za każdym razem patrzy na nas znacząco. W końcu się przemógł, podszedł i zapytał (szeptem! :D ) czy nie chcemy piwa. Ogromnie się nam ta konspiracja spodobała i zamówiliśmy 2 (60 THB za sztukę). Po chwili pan wrócił, wcisnął się za moją firankę i spod lodu w wiaderku, z samego dna, wyciągnął 2 puszki piwa :D Wypiliśmy je bardzo dyskretnie, chowając się za zasłonką i czuliśmy się, jak na koloniach :D A, palić też się dało - w drzwiach, albo u pana w przedziale służbowym. I to by było na tyle, jeśli chodzi o zakazy :D
Sama noc minęła bardzo spokojnie, a łóżka okazały się niespodziewanie wygodne. Gdy nadeszła pora karmienia, kurczaki zagoniono do przedziału jadalnego :D

Image
Śniadanie w pociągu.

W pociągu były też dosyć duże umywalnie - wykąpać się nie dało, ale umyć można było się całkiem spokojnie. Kurczak bardzo łatwo przyzwyczaja się do wygody. Umyci i najedzeni, nawet nie wiedzieliśmy gdzie wysiąść. I co mamy dalej robić :D Na szczęście hodowcy wiedzieli :D Poinformowali nas, że dojechaliśmy. Ale co dalej? Okazało się, że to żaden problem. Na peronie stały miłe panie i filtrowały tłum pod kątem kolorów naklejek i literek - wy na prawo, wy na lewo, wy tu, wy tam. Nie rozchodzić się, nie martwić, zaraz będzie autobus na przystań promów :D Poważnie - niesamowita logistyka. Z peronu wyszliśmy w grupkach, każda ze swoją panią. Nasza usadziła czerwonych na krawężniku i zakazała się ruszać :D Obserwowała nas nawet z daleka i gdy kolega wstał, żeby poszukać 7 eleven i kupić coś do picia, pani podbiegła lekko zdenerwowana i usadziła go ponownie na krawężniku ze słowami : Tu. Nie ruszać się :D
Mieliśmy niesamowite szczęście, bo gdy w Surat Thani (nasza stacja) czekaliśmy na autobus na przystań, wokół zaczęły zbierać się ogromne grupy dzieci. Po dopytaniu się naszej pani, dowiedzieliśmy się, że akurat dziś odbywają się coroczne zawody sportowe szkół. Obserwacja tego kolorowego tłumu była wyjątkowym doznaniem.

Image
Młodzi sportowcy.

Image
I ich grupa dopingująca.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image
A to kobieta na pewno nie jest.

Po jakiejś godzinie (okazało się, że czekamy na kurczaki z innego pociągu), podjechał autobus, pani nas zagnała do środka i pojechaliśmy do Don Sak.

Image

Tam przesiadka do czegoś, co wyglądało jak barka na kółkach. Strasznie nas tam ścisnęli :D Musiałam nogami podtrzymywać bagaże, żeby nie wypadły :D

Image

I wreszcie prom na Koh Phangan.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image
Pierwsze chwile na Koh Phangan.

C.d.n.
_________________
magiczna-torpeda-akcja-na-dom-dziecka-w-nepalu,18,108915


Ostatnio edytowany przez pestycyda, 19 Sty 2018 13:34, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 03 Lis 2014 10:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 Lip 2013
Posty: 126
Loty: 19
Kilometry: 36 462
Świetna relacja, fajnie czasami poczytać wrażenia "świeżaków", a nie tylko starych wyjadaczy. I to jeszcze z takim luźnym, humorystycznym podejściem, aż się człowiek uśmiecha jak czyta :) Sama też przed pierwszym wyjazdem do Azji naczytałam się o naciągaczach i na początku za każdym razem gdy ktoś się zbliżał to miałam mini-alarm w głowie. Jak się okazało, w wielu przypadkach zupełnie niepotrzebnie. No i nie ma co podchodzić śmiertelnie poważnie do tego, że dało się naciągnąć na kilka złotych - każdy uczy się na błędach ;) Czekam na dalszy ciąg!
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 03 Lis 2014 10:28 

Rejestracja: 03 Gru 2013
Posty: 442
niebieski
Czytam z uśmiechem na ustach:) Proszę o ciąg dalszy:) pozdrawiam!!
_________________
Meksyk http://www.fly4free.pl/forum/puerto-aventuras-riviera-maya-na-zywo-luty-2015-2-tyg,210,65109
Wietnam http://www.fly4free.pl/forum/wietnam-na-swieta-bn-i-nowy-rok-2015-2016-relacja-z-wloczegi,216,86193&start=0
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 03 Lis 2014 10:30 

Rejestracja: 25 Sty 2010
Posty: 283
niebieski
W piątek też ruszam do Tajlandii i dobrze przed wyjazdem poczytać poradnik "Jak nie podróżować po Tajlandii - najczęstsze błędy" ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 03 Lis 2014 11:03 

Rejestracja: 15 Paź 2011
Posty: 518
Relacja z jajem :)
Thx
_________________
Nikt nie wierzy w kapitał ludzki bardziej niż handlarze żywym towarem :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 03 Lis 2014 12:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Maj 2012
Posty: 1026
niebieski
Zdecydowanie masz talent do pisania, fantastycznie się to czyta :) Keep going!
_________________
Stop making stupid people famous.
Góra
 Relacje PM off  
 
#16 PostWysłany: 06 Lis 2014 10:02 

Rejestracja: 12 Gru 2012
Posty: 517
Loty: 117
Kilometry: 248 512
niebieski
Poprosimy nowy pościk z wyprawy... czekam i czekam :)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#17 PostWysłany: 06 Lis 2014 10:27 

Rejestracja: 03 Gru 2013
Posty: 442
niebieski
Też czekam:)
_________________
Meksyk http://www.fly4free.pl/forum/puerto-aventuras-riviera-maya-na-zywo-luty-2015-2-tyg,210,65109
Wietnam http://www.fly4free.pl/forum/wietnam-na-swieta-bn-i-nowy-rok-2015-2016-relacja-z-wloczegi,216,86193&start=0
Góra
 Relacje PM off  
 
#18 PostWysłany: 06 Lis 2014 18:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Lip 2013
Posty: 269
niebieski
ciri napisał(a):
I to jeszcze z takim luźnym, humorystycznym podejściem, aż się człowiek uśmiecha jak czyta :)

Hmmm...Wychowałam się na Kingu i Sapkowskim i nie przypuszczam, żeby moi mistrzowie byli zadowoleni:/ :/ :D
A tak poważnie - bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa i polubienia:) To jest naprawdę duże wsparcie i motywacja do dalszego pisania. Strasznie fajnie wiedzieć, że ktoś to czyta i daje to komuś jakąś radość :) Relację na pewno dokończę, niestety do przyszłego tygodnia nie będę w stanie ruszyć z dalszą częścią (przepraszam @maciek, będziesz musiał popełniać błędy na własne konto :P
Pozdrawiam i do następnego! :)
_________________
magiczna-torpeda-akcja-na-dom-dziecka-w-nepalu,18,108915
Góra
 Relacje PM off  
 
#19 PostWysłany: 06 Lis 2014 19:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Kwi 2011
Posty: 1352
niebieski
Cudowne z Was kurczaki, dawno czegoś równie barwnego nie chłonąłem, mam nadzieję, że będziesz pisała więcej i więcej.
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 11 Lis 2014 22:37 

Rejestracja: 11 Lis 2014
Posty: 3
Cześć, czy mogła byś podać jakiś namiar na wasz pierwszy nocleg w Bangkoku? bardzo mi się spodobał, wolał bym jednak mieć chociaż iluzję tego tego, że ktoś usłyszał o mojej rezerwacji i być może na mnie czeka pierwszej nocy na drugim końcu świata :) Wylatujemy 20.11
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 142 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot], Google Adsense [Bot] oraz 5 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group