Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Brno od A do Z
#1 PostWysłany: 31 Lip 2016 23:29 

Rejestracja: 15 Lut 2016
Posty: 225
niebieski
Wrzucam podsumowanie wyjazdu, które równolegle zamieściłem też na raczkującym blogu, gdzie mało kto - na razie? - zagląda. Nie jestem fanem pisania minutówek (czyli w stylu „rano wstałem, potem wyszedłem... ;)), wolę w skondensowanej formie przedstawić najważniejsze moim zdaniem aspekty danego miejsca.

Brno to drugie pod względem wielkości miasto Czech (oczywiście po Pradze), ale przebywając w nim jakoś nie widać tego rozmiaru. Jedna z napotkanych na ulicy pań widząc, że przypatrujemy się mapie i rozmawiamy po polsku zapytała wprost ze śmiechem: - Może jakoś pomóc? Zgubiliście się? W tej dziurze? To było na początku wizyty, a po jej zakończeniu mogę powiedzieć, że dziura to określenie przesadzone. W Brnie i okolicach można miło spędzić weekend lub nawet przedłużony weekend. Nam się udało, choć niektóre opisywane w internecie i przewodnikach atrakcje (np. Willa Tugendhatów) świadomie pominęliśmy. Inne (tama) niestety mniej świadomie...

A jak Autobus

Od pewnego czasu do Brna można dostać się dzięki PolskiBus – z Gdańska przez Toruń, Łódź, Katowice, Kraków. Z Warszawy jeździ natomiast LuxExpress. Ceny w obu przypadkach to kilkadziesiąt złotych. Dla mieszkańców Krakowa taka wycieczka to 4 godziny, czyli niewiele dłużej niż  wyjazd do Warszawy czy Wrocławia. Tutaj warto dodać, że te autobusy zatrzymują  się na innych dworcach – PB na dworcu Zvonařka (do którego z dworca kolejowego idzie się  przez centrum handlowe Vankovka), a LE na teoretycznie głównym (przynajmniej z nazwy) obok kolejowego i hotelu Grand.

C jak Czaszki

Załącznik:
IMG_20160709_172203.jpg
IMG_20160709_172203.jpg [ 166.19 KiB | Obejrzany 3171 razy ]

Miejsce dla osób o mocnych nerwach. Pod kościołem św. Jakuba na Starym Mieście (3 minuty drogi od Namesti Svobody) znajduje się  powstała w XVII wieku... kostnica. Na początku naszego stulecia Czesi odkryli podziemia, w których znajdowały się  tysiące kości i obecnie udostępniają je zwiedzającym. Przejście całości nie zajmuje teoretycznie dużo czasu, ale obecność tylu czaszek w jednym miejscu robi duże wrażenie i zatrzymuje na dłużej (albo wygania – jeśli ktoś czuje się bardzo nieswojo). Tym bardziej, że w tle słychać nastrojową muzykę, która wspomaga doświadczenie. Na górze jest sklepik, w którym można np. kupić breloczek z czaszką. Pani z obsługi dziwiła się, że ja się  dziwię, że ktoś to kupuje...

E jak Euro


W ramach ciekawostki – co prawda w Czechach obowiązują nadal korony, ale na dworcu w Brzecławiu, nieopodal austriackiej granicy, okazało się, że akceptowalne jest także euro. Sympatyczny kasjer sam to zaproponował. Dlatego jeśli wybieracie się do Lednic (patrz L) albo samego Brzecławia, to możecie zabrać także posiadane euro i wymienić mniej koron.

F jak Fontanny

Załącznik:
IMG_20160711_152710.jpg
IMG_20160711_152710.jpg [ 214.36 KiB | Obejrzany 3171 razy ]

Na Namesti Svobody (czyli Placu Wolności)znajduje się jedna z fajniejszych miejskich chilloutowych (jak powiedzieliby zwolennicy hipsterskiej nowomowy...) miejscówek, jakie widziałem. Obok fontanny ustawiono leżaki, ale niech was nie zwiedzie pozorne nieprzypisanie ich do żadnego z lokali. Jeśli usiądziecie, to pojawi się  pan z menu ze stojącej nieopodal budki z lemoniadami i innymi drinkami, także alkoholowymi. Ceny przystępne, miejsce bardzo przyjemne, więc nic dziwnego, że w upalne dni nawet w środku tygodnia trudno było znaleźć wolny leżak.

G jak Główny dworzec

Załącznik:
IMG_20160710_091009.jpg
IMG_20160710_091009.jpg [ 192.27 KiB | Obejrzany 3171 razy ]

Miejsce, które pod względem wyglądu kojarzy mi się z dworcem we Wrocławiu, jeszcze sprzed czasu remontów w stolicy Dolnego Śląska. Teoretycznie stary i brudny, ale ma w sobie pewien klimat, który zapewniają  np. takie sklepienia jak poniżej. Czytałem ostrzeżenia, by omijać dworzec w nocy, bo kręci się  wtedy sporo podejrzanych typów i to może być prawda. Na samym dworcu wtedy nie byłem, ale w sklepie 24-godzinnym obok i widać, że nie było tam (na dworcu) za ciekawie. Tutaj warto dodać, że możliwość przyjazdu do Brna pociągiem z Polski jest ograniczona i wymaga przesiadki w Brzecławiu (60 km od Brna), przez który przebiega trasa z naszego kraju do Wiednia.

H jak Hotel


Wybraliśmy hotel Piramida, który położony jest na jednej z uliczek pod wzgórzem Špilberk. Minusem jest to, że do Starego Miasta i dworca głównego z hotelu było około 10-15 minut na nogach. Plusem cicha okolica, duży pokój, przyzwoita cena – szczerze mówiąc była tak konkurencyjna, że nie chcieliśmy dopłacać różnicy dla zaoszczędzenia czasu poświęconego na spacery.

J jak Język


Jeśli ktoś był w Czechach, to wie, że tamtejszy język bywa dla nas zdradliwy i mimo teoretycznych podobieństw łatwiej z miejscowymi dogadać się po angielsku. Słowem, które na pewno przyda się turystom podczas wizyty w sklepie/restauracji jest čerstvý. Czyli świeży. Dotyczy np. warzyw i owoców, a nie – jak u nas – starego chleba. Powinniście też pamiętać, że słowo „szukać” jest po czesku bardzo brzydkie...:)

K jak Kazamaty

Załącznik:
IMG_20160711_123516.jpg
IMG_20160711_123516.jpg [ 207.49 KiB | Obejrzany 3171 razy ]

Do zwiedzenia na zamku Špilberk. W upalne dni w tunelach jest przyjemnie chłodno, ale muszę przyznać, że większe wrażenie zrobiło na mnie więzienie na Gozo w Malcie. To brneńskie ma jednak także część, którą Niemcy w trakcie II wojny światowej przerobili na schron (nawet bez opisu można to zauważyć) i to już bardziej zmusza do przemyśleń. Czasy nam bliższe, a powód przebywania w zamkniętej przestrzeni też inny.

L jak Lednice

Załącznik:
IMG_20160710_104606.jpg
IMG_20160710_104606.jpg [ 287.52 KiB | Obejrzany 3171 razy ]

Z angielskiego mówi się  na to „must-see” i zgadza się – jeśli jesteś na Morawach, to nie możesz ominąć kompleksu pałacowego w Lednicach. Do zwiedzenia jest sam pałac (nie byliśmy), palmiarnia (nie polecam latem, bo strasznie duszno i ogólnie też raczej nie zachęcam, mnie nie zachwyciła...), minaret, zamek Jana (Janohrad) i olbrzyyyyyymi ogród. Wszystko – poza ogrodem – płatne (szczegóły na zamek-lednice.net), dodatkowo kilka knajpek w ładnej scenerii, a także rejsy łódką (patrz Ł) i przejażdżki konne. Jeśli ktoś nie chce wydawać pieniędzy, to może po prostu zdecydować się  na przechadzkę i też będzie zadowolony. Poza pałacowym parkiem w Lednicach nie brakuje hotelików i restauracji, które nietrudno znaleźć, a jadąc autobusem przed wjazdem do miasteczka zauważyliśmy duże pole namiotowe z (chyba) kąpieliskiem. Dwa słowa o dojeździe – z Brna można pociągiem do Brzecławia i dalej autobusem. Koszt kilkanaście złotych po przeliczeniu. Warto wybrać szybki pociąg w kierunku Austrii, który jedzie pół godziny, a nie tańszy osobowy, który jedzie ponad godzinę. Różnica w cenie niewielka, a przesiadka lepiej skomunikowana.

Ł jak Łódka

Załącznik:
IMG_20160710_111039.jpg
IMG_20160710_111039.jpg [ 200.34 KiB | Obejrzany 3171 razy ]

Można zdecydować się na rejs statkiem po zaledwie przy tamie (patrz pod T), można łódką po rzeczce w parku w Lednicach. Wydawało mi się początkowo, że to zbędny wydatek, ale jednak nie, bo półgodzinna (w jedną  stronę) wycieczka do minaretu w otoczeniu przyrody jest przyjemnością samą w sobie (a nie tylko środkiem transportu). Dodatkowo kapitan opowiada o historii tych terenów puszczając na kasecie tłumaczenie w języku zagranicznych pasażerów. Gdy pani kasjerka przed odpłynięciem przekazywała mu, że ma też dwóch gości z Polski, to odparł ze śmiechem coś na temat puszczania Disco Polo. Trochę się przestraszyłem, ale to na szczęście był żart.

M jak Minaret

Załącznik:
IMG_20160710_113220.jpg
IMG_20160710_113220.jpg [ 233.64 KiB | Obejrzany 3171 razy ]

I nagle w lednickim parku pojawia się wąska strzelista wieża... Właściciele posiadłości mieli ciekawy kaprys (muzułmanami nie byli), który teraz zamieniono właściwie na taras widokowy. Na górze jest ciasno, mało miejsca i niezbyt wysokie barierki, więc jeśli ktoś ma lęk wysokości, to niech uważa. Jeśli ktoś się szybko męczy, to też, bo na górę prowadzi kilkaset stopni. W jednym z opisów była informacja, że przy ładnej pogodzie można dostrzec nawet Wiedeń. Osobiście nawet w upalnym dniu przy niebie bez chmur żadnego Wiednia nie widziałem. A jego szukanie byłoby łatwiejsze, gdyby jakoś oznaczono miejsce, w którym mógłby się pojawić...

O jak Ogród

Ten lednicki zasługuje na osobny opis, bo choć botanikiem nie jestem, to zrobił na mnie wrażenie. Widać, że tamtejsi ogrodnicy to wirtuozi pierwszej klasy, a ciekawostką jest to, że można wejść do... środka wielkich żywopłotów (przepraszam, jeśli używam złej nazwy, może taki wielki „żywopłot” nie nazywa się żywopłotem:)). Nie brakuje ławeczek, niektóre są niemal wciśnięte w krzewy, o które spokojnie można się  oprzeć. Ciekawe uczucie, ja czułem się tak, jakbym nieustannie spadał na plecy.

P jak Pegas

Załącznik:
IMG_20160711_144844.jpg
IMG_20160711_144844.jpg [ 177.64 KiB | Obejrzany 3171 razy ]
Załącznik:
IMG_20160711_151415.jpg
IMG_20160711_151415.jpg [ 208.99 KiB | Obejrzany 3171 razy ]

Tak dobry jak recenzje w internecie. Sympatyczna restauracjo-piwiarnia z letnim tarasem na dachu (zaskakująco pustym) i bardzo dobrym klasycznym czeskim jedzeniem. Miła odmiana po wizycie w innej knajpie, w której podano nam najwyraźniej naprędce odgrzewany zestaw lokalnego żarcia. Nazwy nie podam, jest na ulicy Czeskiej. A propos jedzenia - dobrą opcją "na zapchanie" są sprzedawane w budkach duże ćwiartki pizzy za przyzwoitą cenę (kilka złotych po przeliczeniu).

R jak Rzeźby

Załącznik:
IMG_20160711_163545.jpg
IMG_20160711_163545.jpg [ 201.22 KiB | Obejrzany 3158 razy ]

Idąc od Placu Wolności i mijając kościół św. Jakuba dochodzimy do kolejnego placu (Morawskiego), przy którym stoi kolejny kościół (św. Tomasza) i kilka nietypowych rzeźb. Jest też taka ni to rzeźba, ni to instalacja artystyczna, która wygląda jak poniżej i trzeba pochwalić inwencję autora. Świetne miejsce do zrobienia selfie!
Załącznik:
IMG_20160711_163849.jpg
IMG_20160711_163849.jpg [ 177.39 KiB | Obejrzany 3171 razy ]


Š jak Špilberk


Główna atrakcja Brna jako miasta. Na zamek prowadzą liczne ścieżki po zboczach wzgórza, co oczywiście oznacza spacer pod górkę. W upale męczące, ale na szczycie nie brakuje miejsca na odpoczynek. Na zamku można zwiedzać wystawy stałe i czasowe (odpłatnie), kazamaty (patrz K, odpłatnie), a także wejść na wieżę (odpłatnie) i poszwendać  się  po dziedzińcach i murach oglądając panoramę Brna oraz korzystając z kawiarni i/lub restauracji. Przy głównym wejściu bardzo fajna fontanna. Zamek oczywiście nie może równać się  temu np. w Pradze, ale niechętnych chodzeniu zachęcam jednak do wdrapania się  na wzgórze.

Ś jak Śniadania


Pogooglowałem przed wyjazdem i znalazłem Cafe Podnebi u podnóża Špilberka. Moje oczekiwania zostały zaspokojone – jedzenie i napoje smaczne, otoczenie bardzo klimatyczne, a komplet stolików zajętych przez miejscowych świadczy o dobrej renomie.

T jak Tama


Tylko informacyjnie, bo nie byłem. Brněnská přehrada należy do ulubionych miejsc rekreacyjnych mieszkańców, na jednym z blogów wyczytałem, że słyszał o nim każdy... Cóż, ja usłyszałem (przeczytałem) dopiero po powrocie, więc was uprzedzam :)

W jak Wzgórza

Załącznik:
IMG_20160710_084515.jpg
IMG_20160710_084515.jpg [ 226.21 KiB | Obejrzany 3171 razy ]

Momentami można odnieść wrażenie, że Brno znajduje się w... górach, bo ulice w centrum prowadzą albo w górę albo w dół. Wzgórza jednak są  tylko dwa – na jednym stoi zamek, na drugim katedra, którą otaczają  bardzo przyjemne Denisovy sady, czyli po prostu mały park z ławeczkami i widokiem na miasto.

Z jak Zegar


Jedna z najdziwniejszych tego typu maszyn stoi na Placu Wolności i wybija południe o godzinie... 11.00. Legenda mówi, że to dlatego, iż w trakcie 16-wiecznego oblężenia miasta Szwedzi zdecydowali, że będą próbować tylko do południa, a jeśli się  nie uda, to odpuszczą. Szpiedzy donieśli miejscowym, więc ci sprytnie uruchomili dzwony katedry już godzinę  wcześniej. Obecny zegar ma skomplikowaną  zasadę wskazywania czasu (nie będę się w nią wgryzał), a atrakcją jest m.in. dlatego, że o wspomnianej 11 wypuszcza szklaną kulę, którą szczęśliwiec może zabrać na pamiątkę.
_________________
Alfabet Podróży: Ateny, Brno, Malta, Fryzja, Ryga, Walencja, Promem z Gdyni -> klik!

2018: Anglia, Litwa, Austria, Węgry, Kosowo, Albania, Czarnogóra, Włochy, Rosja, Holandia, Hiszpania
2019: Chorwacja, Niemcy, ???
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group