Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 30 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 20 Gru 2017 23:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
Marzenie o słonecznym kraju położonym na krańcu południowej Europy dosyć długo czekało na realizację. Bardzo chcieliśmy poznać się z Portugalią, ale zawsze coś i zawsze gdzieś indziej pojawiały się atrakcyjniejsze cenowo bilety lotnicze. Sytuacja w tej kwestii się trochę poprawiła, gdy FRanca uruchomiła bezpośrednie połączenie do Faro z Modlina. 140 zł za bilet jeszcze w te wakacje było dla nas idealnym zaproszeniem do portugalskiej podróży. Później pozostało dokupić jakiś powrót, a żeby nie było nudno, i dla równowagi bilety zbyt tanie :lol: padło na Lizbonę.

Lagos 24-25.08.

Gdy lądujemy w Faro jest po 17. Stawiamy pierwsze kroki na portugalskiej ziemi i marzymy tylko o tym, by jak najszybciej załatwić formalności związane z wynajmem samochodu. Zazwyczaj celujemy w lokalne wypożyczalnie – tak było i tym razem. Faro Car mająca swoje biuro na parkingu przywitała nas dosyć długą kolejką oczekujących. Tłumy zazwyczaj okupują sieciówki, a tu taka niespodzianka.:roll: Pytam pracownika, czy to na pewno ta firma i kieruje nas do koleżanki obok, która macha byśmy do niej podeszli. Czy my właśnie wepchnęliśmy się przed kolejkę? :lol: No cóż, pani nie widzi problemu i odszukuje naszą rezerwację. :D Rozliczamy się - 123e za Renault clio/5dni + 10e opłata lotniskowa. Można płacić gotówką z czego z chęcią korzystamy. Jednak karta kredytowa również jest niezbędna, bo to z niej zostaną pobrane wszelkie opłaty za autostradę. Dodatkowo udało się bezkosztowo załatwić byśmy nie musieli oddawać auta na lotnisku, a odbiorą je od nas z pobliskiego hotelu, w którym zatrzymamy się na ostatnią nockę w regionie Algarve. Dla nas idealnie, bo nie będziemy już stąd lecieć.
Załącznik:
DSC_2941.jpg

Opuszczamy lotnisko i tym samym zaczynamy portugalskie wakacje. 8-) Nasz pierwszy cel to oddalone o 90 km miasteczko Lagos.
Ale jednak zanim wpadniemy w monotonnie autostrady – ktoś tu się na nas hmmm wypina. :?: :lol:
Załącznik:
DSC_2942.jpg

Nasze Renault Clio na pierwszy rzut oka prezentowało się przyzwoicie. Jednak już przy małych podjazdach czuć, że dostaliśmy auto z małą mocą. Na wyposażeniu urządzenie odczytujące opłaty autostradowe. Gdy mijasz tablicę informującą o płatnym odcinku, urządzenie wydaje sygnał dźwiękowy. Nie da się ukryć, podczas naszej 90 kilometrowej jazdy jest trochę „pikania”, jednak jak się później okaże nie wydamy z tego tytułu wielkiego majątku.

Do Lagos docieramy ok. 19. Jeśli chodzi o pierwsze miejsce noclegowe trochę zaszaleliśmy. Chcieliśmy plażę, basen i bliską odległość do miasteczka. Położony przy Praia Dona Ana Hotel Carvi Beach teoretycznie spełniał te warunki. Jednak również kazał za siebie dosyć słono zapłacić. Dwie nocki tutaj wyniosą nas więcej niż pozostałe 5 noclegów łącznie. A słono nabiera znaczenia, gdy zaznajamiasz się z tym prostym pokojem, bez lodówki, z widokiem w zasadzie na parking. Wiadomo, że lokalizacja przy słynnej plaży robi swoje, a czy urokliwej tego dowiemy się jutro.
Załącznik:
DSC_2945.jpg
Załącznik:
DSC_2943.jpg

Przy zameldowaniu dostaliśmy voucher na 2 kieliszki wina do restauracji znajdującej się na dachu hotelu. Idziemy zatem skorzystać. Hotelowa restauracja jest bardzo przyjemnym miejscem, i z chęcią zajmujemy stolik z widokiem, nie zrażając się nawet powiewami oceanicznego wiatru. Skoro po kieliszku idziemy w przystawki, a tu nagle zonk, bo żeby skorzystać z vouchera trzeba zamówić danie główne. Mówię zatem kelnerowi, że my jadamy przystawki na kolację. Informację przekazano górze, szef zaakceptował, mamy przydział na wino! :D Ta sytuacja w żaden sposób nie wpływa negatywnie na nasz nastrój, kelnerzy są bardzo mili, a tatar z tuńczyka i krewetki wyborne. Nie ma to jak smacznie rozpocząć podróż!
Załącznik:
DSC_2953.jpg

Celowo rozpoczęliśmy ten wieczór delikatnie, bo na danie główne chcemy iść na oddaloną ok. 15 min. drogi starówkę. Jednak zanim starówkowe klimaty po wyjściu z hotelu trzeba minąć wielkie straszydło – duży, opustoszały hotel ogrodzony blaszanym murem. Jak przechodzisz obok oczywiście coś skrzypi. Jeśli ktoś ma ambicję nakręcić horror to polecam to miejsce;-)

10 min. później witają nas pierwsze uliczki, których bruk tworzy fantazyjne mozaiki. Jest spokojnie – mówimy nieświadomi tego, że zaraz w lewo za rogiem czai się zło w czystej postaci.
Załącznik:
Lagos.jpg
Załącznik:
DSC_2963.jpg
Załącznik:
DSC_2967.jpg

Czy to dlatego, że jest czwartek czyli prawie weekend, czy dlatego że jest jeszcze sierpień? Nie wiem, ale idziemy niesieni tłumem, mijając przepełnione po brzegi restauracje. Nie ma opcji, żebyśmy znaleźli coś wolnego, na szczęście nasze oko wyłapało włoską trattorię mniej więcej w połowie drogi między hotelem a starówką, idealne miejsce na plan awaryjny. Póki co chłoniemy miasteczko, ale ta masa ludzi nas wkurza.:/ I tylko kościół Św. Antoniego przygląda się temu ze spokojem;-)
Załącznik:
DSC_2973.jpg
Załącznik:
DSC_2977a (14).jpg
Załącznik:
DSC_2977a (22).jpg
Załącznik:
DSC_2978 (1).jpg

Siedząc już później u Włocha gadamy o pierwszych wrażeniach i jakoś oboje na razie nie do końca czujemy tę Portugalię, chociaż smaki tatara i krewetek z hotelowej restauracji dają nadzieję na lepsze jutro;-)
Załącznik:
DSC_2978 (2).jpg


Poranek wcale nie zaczyna się idealnie. Słońce przyćmione za chmurami, niby świeci, ale tak jakby mu się nie chciało.
Na dodatek hotelowa restauracja na śniadanie zmienia swoje oblicze – z klimatycznej knajpki w stołówkę z ohydną kawą i rozcieńczonym sokiem. Panuje tu klimat masówki z biurem podróży. Szkoda, bo lubię celebrować śniadania na wyjazdach.
Może basen sprawi, że ten hotel zapunktuje w naszych oczach. Położony na dachu jest dobrym miejscem na relaks, mało ludzi, ale jakby tak wszyscy śniadaniowcy tu przyszli…odsuwam tę myśl, rozkoszując się…brrr...zimną wodą.
Załącznik:
DSC_2985.jpg

Gdy słońce zaczyna wchodzić na wyższe obroty idziemy w końcu poznać tę słynną Praię Dona Ana. Parking już prawie zapełniony, jest tu przystanek, więc można się dostać również komunikacją.
Załącznik:
DSC_2991a (13).jpg
Załącznik:
DSC_2991a (12).jpg
Załącznik:
DSC_2991a (6).jpg

Na lewo leżakowcy, my jak najdalej na prawo. Przyglądam się temu i właściwie nie przypominam sobie, kiedy ostatni raz czułam się tak jak tu czyli turystycznie. Często odwiedzamy miejsca tzw. „must see”, ale to, co tu się dzieje czasami przebija wszystko. Ludzie są wszędzie – gdzie się nie obrócisz idą, wspinają się na skałki, psują Ci kadry. :evil:
Załącznik:
DSC_2991a (27).jpg
Załącznik:
DSC_2991a (31).jpg
Załącznik:
DSC_2991a (33).jpg
Załącznik:
DSC_2991a (36).jpg
Załącznik:
DSC_2991a (45).jpg

Spędzamy tu czas do momentu, aż przypływ każe nam ewakuować się z naszego zaułku czyli w sumie krótko. :lol: Wracamy zatem na górę i idziemy pieszo zwiedzać inne okoliczne plaże. Najpierw oddalona o 1,5 km Praia do Camilo.
Załącznik:
DSC_2993a (8).jpg
Załącznik:
DSC_2997.jpg
Załącznik:
DSC_2997a (1).jpg
Załącznik:
DSC_2997a (5).jpg

Już z góry kolor oceanu zachęca, by się w nim zanurzyć. Tu wrócimy się pokąpać, ale póki co kontynuujemy wycieczkę (kolejne 1,5 km) w stronę Ponta da Piedade. Przed każdą z plaż oczywiście sznur samochodów, gdy dochodzimy do celu akurat podjeżdża autokar z polską wycieczką.
Jeśli ktoś ma ochotę na kajaki, czy łódeczki wśród skał to Ponta da Piedade jest idealnym miejscem. Podziwiamy chwilę widoki i wracamy na plażę Camilo.
Załącznik:
DSC_2997a (23).jpg
Załącznik:
DSC_2997a (27).jpg
Załącznik:
DSC_2997a (28).jpg
Załącznik:
DSC_2997a (35).jpg

Na Praia da Camilo parasol na parasolu, ręcznik przy ręczniku, ale my do szczęścia potrzebujemy tylko skrawka wolnego piasku, by rzucić rzeczy i od razu idziemy zanurzyć się w oceanie. Atlantyk w tej części Portugalii i o tej porze roku jest przyjemny. Można w ogóle nie wychodzić z wody.:)
Pomimo ogólnego przeludnienia ta plaża nam się spodobała.
Załącznik:
DSC_2997a (36).jpg
Załącznik:
DSC_2997a (38).jpg
Załącznik:
DSC_2997a (55).jpg

Jedyny minus to wspinaczka, której kres jest przy knajpie na górze. idealnie byłoby tu coś przekąsić, jednak o tym możemy tylko pomarzyć. Wszystko zajęte + kolejka oczekujących by się zapisać na wolny stolik.
Wracamy w nasze strony. Właściwie nie mamy zbyt wielkiego wyboru, na obiad wybieramy knajpę miejscowych, co jest na +, ceny dań po 4-6 euro, duży plus, a jedzenie….no cóż :lol: przesolone ryby i ziemniaczki, a z mojej sałatki z kurczakiem chyba będziemy śmiać się do końca życia. Dobrze, że chociaż piwo zimne dobre;-)
Załącznik:
DSC_3005.jpg

Na pocieszenie kupujemy ciasteczka belem, nieważne że leżały cały dzień w sklepiku, są pyszne po tak cienkim obiedzie. Zważywszy, że i tak jeszcze nie wiemy jak smakuje ich ideał.
Załącznik:
DSC_3005a (4).jpg

Jeszcze przed zmrokiem wsiedliśmy w auto, by pojechać na drugą stronę miasteczka. Lagos jest podzielone rzeką Bensafrim. Jednak zanim przeprawimy się przez wodę trzeba pokonać te ich wszechobecne ronda.

Parkujemy przy jakiejś knajpie, przechodzimy przez tory i wyłania nam się szeroka plaża. Goście weselni zaczynają pomału zabawę, a para młoda spaceruje po plaży. Słońce się chowa gdzieś w oddali, mewy sobie stoją przy brzegu, a my brodzimy wśród muszli, których tu jest niezliczona ilość. Fajnie, że tu przyjechaliśmy.
Załącznik:
DSC_3008a (3).jpg
Załącznik:
DSC_3008a (4).jpg
Załącznik:
DSC_3008a (19).jpg
Załącznik:
DSC_3008a (24).jpg
Załącznik:
DSC_3008a (27).jpg

Wieczorem nie daję za wygraną, chcę zjeść kolację na starówce. :twisted: Nie wiem na co liczyłam, istny Meksyk ciąg dalszy. Ludzie stoją w długich kolejkach do knajp. Skręcamy w jakąś uliczkę, uff, cudem znajdujemy wolny stolik w Restaurante Navegador. I znowu totalny zachwyt nad krewetkami, świetnie doprawione, coś czuję, że w większości knajp jest to sprawdzona pozycja. A na deser pijane flambirowane naleśniki, które serwuje nam sam kucharz:)
Załącznik:
DSC_3011.jpg

Jutro po śniadaniu opuszczamy Lagos. Właściwie dobrze, że zmieniamy klimaty, bo po pobycie tu mamy mieszane uczucia – ten ogrom turystów i rozczarowanie w wyborze hotelu. Czy można było rozpocząć ten wyjazd lepiej? Kolejne dni pokażą, że tak. Tymczasem jutro uciekamy gdzieś w głąb lądu, na zadupie;-)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image


Ostatnio edytowany przez LaVarsovienne, 27 Sty 2018 12:48, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
dubaj1910 uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 22 Gru 2017 21:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Paź 2014
Posty: 174
niebieski
W taki dzień jak dzisiaj (deszczowy i mglisty), fajnie czyta się
słoneczną relację :)
Czekam na dalszy ciąg :)
Góra
 Relacje PM off
LaVarsovienne lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 22 Gru 2017 21:18 

Rejestracja: 06 Lip 2011
Posty: 2904
złoty
Czekamy, czekamy. Na piątkowy wieczór kolejny odcinek byłyby idealny :)
Góra
 Relacje PM off
LaVarsovienne lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 22 Gru 2017 21:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
Dzięki Panowie:) Obiecuję, że jutro będzie słoneczny ciąg dalszy;-)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
greg1291 lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 22 Gru 2017 21:58 

Rejestracja: 06 Sie 2014
Posty: 326
Loty: 59
Kilometry: 144 206
niebieski
Czekam i ja relacji z Lizbony. Sam jestem tym miastem zachwycony. Powiedz udalo Ci sie dotrzec na cmentarz Prezeres?
_________________
zapraszam serdecznie :-) na nasz ig: Podróżnicy z Kórnika :-)
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 22 Gru 2017 23:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
@Grzes830324 zwiedzanie miast traktujemy zazwyczaj bez planu, o istnieniu tego cmentarza do tej pory nawet nie wiedziałam;-) Intuicja i nogi nas prowadzą, tam nas nie poniosły. Ale zgadzam się w pełni, co do zachwytów nad miastem. Powiem więcej, gdybyśmy w trakcie tego wyjazdu nie odwiedzili Lizbony to nie byłaby to spełniona podróż.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 23 Gru 2017 00:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Paź 2015
Posty: 276
Loty: 30
Kilometry: 45 201
niebieski
W ostatnim czasie zastanawiam się nad wyborem Lizbony na mój następny trip, myślę że dalszy ciąg Twojej relacji zadecyduje o moim wyborze :)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 24 Gru 2017 14:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
Wzdłuż oceanu, w stronę gór Monchique 26-27.08.

Trochę psioczyliśmy na Lagos, więc na pożegnanie wita nas środkowym palcem w postaci deszczyku. :lol:
Jednak na szczęście jest on na tyle niegroźny, że jak tylko po wymeldowaniu wsiadamy do auta to się rozpogadza:-)
Na gpsie nastawiamy Przylądek Św. Wincentego i w drogę! 8-)
Załącznik:
DSCF2567a (6).jpg

Do pierwszego celu mamy ok 40 km. Na tej trasie na pewno jest kilka zjazdów na różne plaże. Nie ulegamy, bo i tak pierwsza połowa dnia będzie poświęcona temu z czego słynie region Algarve czyli...plażom. :D
Dojeżdżamy do Sagres i najpierw zatrzymujemy się przy twierdzy (Fortaleza de Sagres). Jest tu gigantyczny parking, mogący pomieścić tych wszystkich zasiadających w lagoskich knajpach i tych stojących w kolejce również. :D Nie skłamię, jeśli napiszę, że był prawie cały zajęty. :roll:
Twierdza nie była w kręgu naszego zainteresowania, ale widoki rozpościerające się z tego miejsca już tak. Najpierw plaża skierowana w stronę północnym. Dzięki trudnemu zejściu pusta, prawie dziewicza.
Załącznik:
DSCF7258.jpg
Załącznik:
DSCF7263.jpg

I plaże w kierunku południowym. Z tego miejsca widać latarnię i przylądek Św. Wincentego, do którego pozostało nam kilka km.
Załącznik:
DSCF7268.jpg
Załącznik:
DSCF7272.jpg
Załącznik:
DSCF7271.jpg

Cabo de São Vicente jest najbardziej wysuniętą częścią Europy w kierunku płd.-zach.
Tu parkowanie odbywa się wzdłuż drogi, przy której kwitnie niezły biznes. Stoiska z różnymi duperelami i oczywiście z czymś do jedzenia. Mi najbardziej spodobały się kolorowe swetry, które sprzedają specjalnie dla tych, co przyjeżdżają podziwiać zachód słońca. Wtedy ponoć nieźle wieje, więc w sumie jest to zakup całkiem praktyczny. Ale że my tu jesteśmy w pełnym słońcu :D więc mijamy te stoiska niewzruszeni.
Spojrzenie na niekończący się ocean, fota na słynnym dużym krzesełku i w drogę!
Załącznik:
DSCF7280.jpg
Załącznik:
DSCF7281.jpg
Załącznik:
DSCF7282.jpg
Załącznik:
DSCF7285a (6).jpg
Załącznik:
krzesełko.jpg

Ale nie zajeżdżamy zbytnio daleko. Zatrzymujemy się przy plaży Beliche i przy sklepie, który już w tamtą stronę przykuł naszą uwagę. Wydawać by się mogło, że jest tu głównie ceramika, ale w środku znajduje się o wiele więcej. Można tu znaleźć kilka naprawdę gustownych rzeczy do domu, ech i te świetne doniczki po 1 euro. Niestety, ale nie mamy miejsca w bagażu podręcznym na tego typu pamiątki.
Załącznik:
DSCF7298.jpg
Załącznik:
DSCF7296.jpg

Żegnamy się na chwilę z południową częścią regionu. Teraz nasza trasa będzie prowadzić wzdłuż zachodniego wybrzeża Portugalii.
Robimy kilka zjazdów na plaże: Cordoama, z której od razu uciekamy, bo nie było gdzie zaparkować, Amado, na którą patrzymy z oddali, by w końcu na chwilę poplażować na Praia do Bordeira. Wszystkie te plaże są typowo oceaniczne, szerokie, bezkresne. Tutaj woda jest zimniejsza, niż na południu, na dodatek wiatr nieźle wieje.
Załącznik:
DSCF7300.jpg
Załącznik:
DSCF7305.jpg
Załącznik:
DSCF7312.jpg
Załącznik:
DSCF7316.jpg
Załącznik:
DSCF7321.jpg

Właściwie można by tak jechać i zjeżdżać co chwilę na kolejne praias, ale czas płynie nieubłaganie. Poza tym z chęcią byśmy coś zjedli. Miasteczko Aljezur wydawało nam się idealnym miejscem, by zrobić obiadowy postój. Stąd będziemy odbijać w głąb lądu. Niestety przegrywamy tu ze sjestą, a jedyny czynny lokal ma wszystkie stoliki zajęte.:/
Jedziemy zatem w stronę naszego miejsca noclegowego, może po drodze coś się znajdzie. I rzeczywiście zatrzymujemy się w jakiejś gospodzie, ale tu też nie zjemy. Zaczynam być wściekła na Portugalię – jak nie walka o stolik, to teraz nie wydają jedzenia. Na dodatek gps każe nam skręcić w jakąś wąską, zapyziałą drogę pod górę. Wjeżdżamy na rozpędzie, bo inaczej z siłą tego auta byśmy utknęli. Na szczęście przez cały ten odcinek nic nie jedzie z naprzeciwka. Nie jest to urokliwa trasa – chaszcze, krzaczory, a teoretycznie powinniśmy podziwiać łańcuch górski Serra de Monchique, w którym już się znajdujemy.
W końcu coś tam się wyłania.
Załącznik:
DSCF7325.jpg

Jednak dopiero, gdy dojeżdżamy do naszego hotelu czuć górski klimat. Meldujemy się ekspresowo, wygłodniali pędzimy do knajpy, żeby przypadkiem nam nie zamknęli. :lol: Właścicielem hotelu i restauracji jest Włoch. Na powitanie daje nam dzban wina w prezencie. Tu nie ma tłumów, pośpiechu, jesteśmy mile widzianymi gośćmi. Takie przywitanie to ja lubię. :D
Załącznik:
DSCF7327.jpg

Zamawiamy pizzę, a nawet dwie, od razu nazywam ją pizzą portugalską – z kurczakiem i ogniście piekielnym piri piri w oliwie.
Załącznik:
DSCF7329.jpg

Po uczcie czas zapoznać się z hotelem. Położony tarasowo Estalagem Abrigo da Montanha to obiekt z widokowym basenem i zadbaną roślinnością.
Załącznik:
DSCF7330.jpg
Nasz pokój to dopiero szaleństwo. Jest salon z kominkiem i gigantyczny taras, na który możemy wyjść zarówno z sypialni, jak i salonu. Jak się okazuje chyba z braku standardowej dwójki zarezerwowałam suite, stąd te przestrzenie, ale cena całkiem w porządku 75e/noc ze śniadaniem.
Załącznik:
w monchique.jpg

Dosyć późno przyjechaliśmy i dosyć długo biesiadowaliśmy, słońce już się schowało, ale basen trzeba wypróbować.
Załącznik:
DSCF7413a (8).jpg
Załącznik:
DSCF7332a (1).jpg

Nasza dzisiejsza trasa miała ok. 130 km, z Lagos wzdłuż oceanu aż tu - do gór.
Załącznik:
trasa.JPG

Do miasteczka Monchique mamy jakieś 2 km, ale na kolację wybieramy knajpę, którą polecił nam Włoch - oddaloną o 450 m – Luar da Foia. W tej nazwie został zawarty najwyższy szczyt Serra de Monchique czyli Foia, licząca sobie 920 m n.p.m.
Sama restauracja ma dobre oceny w internecie, więc przez chwile powróciły koszmary z Lagos, czy my znajdziemy tu stolik bez rezerwacji? :lol: Pomimo zjeżdżających się samochodów, jest i miejsce dla nas. :)
Odpoczywając od oceanu i owoców morza, idziemy w mięcho i to, co kochamy najbardziej czerwone wino. :twisted: Jest tu pysznie, jak ktoś będzie w okolicach polecam tę restaurację.
W oddali migają światełka miasteczek, a za nimi czarny ocean.
Załącznik:
DSCF7351a (2).jpg
Załącznik:
DSCF7351a (4).jpg


Poranek iście słoneczny. Nasz taras zaprasza do podziwiania widoków.
Załącznik:
DSCF7355.jpg
Załącznik:
DSCF7360.jpg
Załącznik:
DSCF7361.jpg
Załącznik:
DSCF7382.jpg
Załącznik:
DSCF7363.jpg

Śniadanie serwowane w knajpie Piri-Piri, w której wczoraj raczyliśmy się pizzą. Teoretycznie w hotelu jest jakaś jadalnia, ale z tego, co się zorientowaliśmy już dawno nieczynna. W ogóle Włoch chce sprzedać to miejsce, więc pewnikiem dlatego nie inwestuje. Tak, czy siak przejście na drugą stronę ulicy, by zjeść śniadanie, nie stanowi dla nas problemu.:D
Załącznik:
DSCF7376.jpg
Załącznik:
DSCF7365a (1).jpg
Załącznik:
DSCF7365a (5).jpg
Załącznik:
DSCF7365a (6).jpg
Załącznik:
DSCF7366.jpg
Załącznik:
DSCF7372.jpg
Załącznik:
DSCF7378.jpg

Dajemy basenowi czas, by nagrzał się od słońca, więc po śniadaniu jedziemy na wycieczkę do Monchique.
To niewielkie miasteczko na dzień dobry wyróżnia się tym, że ciężko gdzieś zaparkować. Uliczki, schodki, kamieniczki, ruiny górujące nad miastem, a poniżej baseny.
Załącznik:
DSCF7399.jpg
Załącznik:
DSCF7395.jpg
Załącznik:
DSCF7398.jpg
Załącznik:
DSCF7393.jpg
Załącznik:
DSCF7401.jpg

Spacerujemy i wracamy na nasz basen, by napawać się jeszcze tym górskim spokojem przed powrotem nad ocean.
Załącznik:
DSCF7413a (24).jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#9 PostWysłany: 26 Gru 2017 10:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Paź 2014
Posty: 174
niebieski
Cubero4 napisał(a):
W ostatnim czasie zastanawiam się nad wyborem Lizbony na mój następny trip, myślę że dalszy ciąg Twojej relacji zadecyduje o moim wyborze :)

Zgadzam się. Też w przyszłości wybiorę się w te rejony.
Fotki zachęcają. Bardzo inspirująca relacja :)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 29 Gru 2017 00:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
Albufeira i kilka plaż po drodze – 27.08.

Pobyt w Monchique wykorzystujemy do ostatniej minuty. Wymeldowanie jest do 12., więc w południe opuszczamy góry i wracamy nad ocean.
Plan na dziś – zwiedzić kilka plaż, by ostatecznie dotrzeć do Albufeiry, gdzie mamy zarezerwowany nocleg.

W pierwszej kolejności jedziemy na oddaloną o 30 km Praia dos Três Irmãos.
Gdy tylko dojeżdżamy na plażę zaczynają się koszmarki Algarve :lol: – na początek problem z zaparkowaniem.
Ale z drugiej strony trudno się dziwić – pogoda sprzyja plażowaniu. Gorące słońce, błękit nieba, lato w pełni.8-)
Załącznik:
DSCF7415.jpg
Załącznik:
DSCF7420.jpg
Załącznik:
DSCF7423.jpg

Chwila relaksu i jedziemy dalej.
Załącznik:
DSCF7469.jpg

Droga prowadzi nas przez białe urokliwe miasteczko. Nie muszę wypowiadać tego na głos, po prostu wiem, że tu wrócę. Ale póki co kontynuujemy wycieczkę po plażach i oceanicznych widokach.
Załącznik:
DSCF7472.jpg

Zatrzymujemy się kawałek za miasteczkiem przy Algar Seco, gdzie wzdłuż charakterystycznych pomarańczowo-czerwonych skał wytyczona jest ścieżka spacerowa. Nas jednak bardziej zainteresowała znajdująca się tu Restaurante Boneca Bar położona w skałkach.:D Żeby nie robić sobie znowu niepotrzebnych problemów z poszukiwaniem miejsca na obiad, korzystamy z przyjemnością.
Załącznik:
DSCF7475.jpg
Załącznik:
DSCF7476.jpg

Okazuje się, że kurczak piri-piri to nie był tylko wymysł Włocha w Monchique, tu też serwują takie danie. Sama papryczka stosowana jest do wielu dań kuchni portugalskiej, więc jak ktoś lubi ostre to będzie zadowolony. Zamawiamy zatem kurczaka (9,5e) oraz kalmary w cieście (9,5e).
Jeśli nie macie ochoty i potrzeby korzystać z knajpy, warto tu zejść chociażby po to, by popatrzeć na ocean przez "skalne okna".
Załącznik:
DSCF7481.jpg
Załącznik:
DSCF7487.jpg

Następny przystanek to jaskinia Benagil. Słynna grota z plażą w środku i dużym otworem u szczytu, dzięki któremu światło wpada do jaskini. Póki co zaglądamy do niej z góry, wpatrując się ,niczym w studnię. Ponieważ wydaje nam się, że na rejs do groty już jest za późno, wrócimy w te strony jutro.
Załącznik:
DSCF7506.jpg
Załącznik:
DSCF7508.jpg
Załącznik:
DSCF7509.jpg
Załącznik:
DSCF7513.jpg

Jedziemy niespełna 2 km dalej na Praia da Marihna.
Załącznik:
DSCF7503.jpg
Załącznik:
DSCF7518.jpg
Załącznik:
DSCF7522.jpg

Na tej plaży czekała na nas niespodzianka. Grota, do której ochoczo podążało kilka osób, my za nimi. :D A w środku trzeba się chwilę nagimnastykować - wspiąć po skałce, potem zeskok, przy tym użyć latarki, bo ciemno. Chwilę później wyłania się nam mała, kameralna plaża, o tej porze już prawie ocieniona. Niemniej bardzo fajna miejscówka.
Załącznik:
DSCF7536.jpg
Załącznik:
DSCF7529.jpg
Załącznik:
DSCF7533.jpg

Czas w końcu ruszyć w stronę Albufeiry.
Nasza dzisiejsza trasa liczyła w sumie ok. 90 km.
Załącznik:
z gór nad ocean.jpg

Jeśli chodzi o Albufeirę, właściwie nie mieliśmy specjalnych wymagań co do miejsca noclegowego, oprócz w miarę bliskiej odległości do plaży i centrum miasteczka. Ok. 15 minutowy spacer był jak najbardziej akceptowalny. Wybór padł na Apartamentos Sereia da Oura. Za 81e/noc dostaliśmy w pełni wyposażony, jasny, przestronny apartament. Z uwagi na to, że jesteśmy tu tylko jedną nockę, nie potrzebowaliśmy aż tyle i nie przeszkadzało nam nawet usytuowanie na parterze. Jest tu też basen z mini-barem.
Załącznik:
Apartamentos Sereia da Oura.jpg
Załącznik:
DSCF7543.jpg

Po odpoczynku idziemy w stronę plaży, kupujemy po drodze wino i w miłych okolicznościach zachodzącego słońca będziemy się delektować chwilą.
O Albufeirze już napisano tyle złego, że nam nie pozostało nic innego, jak miło się zaskoczyć.:-) I rzeczywiście szeroka piaszczysta plaża przywitała nas bardzo miło.;-) Nieliczni spacerujący, pomarańczowa poświata od słońca, przyjemny wiatr.
Załącznik:
DSCF7546.jpg
Załącznik:
DSCF7549.jpg
Załącznik:
DSCF7552.jpg
Załącznik:
DSCF7575.jpg

Na starówce również same plusy. Od razu znajdujemy fajne miejsce na kolację - Ricardo's Pizzaria. Kelner rezerwuje nam stolik, który będzie gotowy za 15 min., a my możemy jeszcze pospacerować. Bez żadnych kolejek i tłumów. Chociaż nie da się ukryć mieliśmy farta. :D Gdy wracamy o umówionej godzinie przed restauracją utworzyła się niezła kolejka oczekujących.:lol: Nam jednak w Albufeirze wszystko wychodziło.
I potem lody i mohito, wszędzie jako mile widziani goście:)
Załącznik:
DSCF7584.jpg
Załącznik:
Albufeira.jpg
Załącznik:
DSCF7588.jpg
Załącznik:
DSCF7588a (8).jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 29 Gru 2017 14:33 

Rejestracja: 14 Paź 2016
Posty: 65
Loty: 58
Kilometry: 138 396
bardzo lubię Wasze relacje :) to taki trochę mój styl podróżowania na przedłużone weekendy: za słońcem i pysznym jedzeniem, pięknymi krajobrazami ale z komfortem wynajmu auta i dobrymi noclegami ;) A na dodatek jak coś nie wyszło/daliście się naciąć nie koloryzujecie - takie szczere relacje są bardzo fajne! Trzymam kciuki za jeszcze więcej udanych wyjazdów w 2018 (no i więcej relacji ;))
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#12 PostWysłany: 29 Gru 2017 14:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
Dzięki @flower188:-) Wszystkiego podróżniczego na Nowy Rok Ci życzę:-))
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 31 Gru 2017 11:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
Carvoeiro i Faro – 28.08.

Bom dia! Albufeira wita nas słonecznym porankiem.
Tym razem nie mamy wliczonego śniadania w cenę noclegu. Jednak nam to nie przeszkadza. Po wczorajszej ilości % - wino tu, wino tam, mohito, piwo – jakoś nie mamy apetytu :lol:, 2 kosteczki czekolady i kawa z pobliskiej knajpy w zupełności wystarczą.

Dzisiaj ostatni dzień, w którym mamy do dyspozycji samochód.

W pierwszej kolejności jedziemy na Praia da Albandeira.
Dojazd na plażę okazał się niemałym wyzwaniem. Wąska, miejscami wijąca się droga, do tego pusta, co zapowiadało, że w każdej chwili może nam ktoś wyjechać z naprzeciwka. Na szczęście o tej porze powracających z plaży brak, a sam cel okazał się wart chwilowych niedogodności.
Załącznik:
DSCF7590.jpg
Załącznik:
DSCF7592.jpg
Załącznik:
DSCF7598.jpg
Załącznik:
DSCF7599.jpg

Plaża Albandeira to przyjemne miejsce, a nawet bardzo. Jest kameralnie, jedynie fale trochę zniechęciły mnie do kąpieli, ale miło się tu wygrzewać w słońcu. Można by tak leżeć pół dnia, ale kończące się zapasy wody zmusiły nas do ewakuacji.:/ I choć brak jakichkolwiek sklepików jest zaletą, to w tym przypadku w ramach wyjątku jedna budka, czy człowiek z lodówką, by nam się przydał. :D

Jedziemy zatem zorientować się w rejsach do jaskini Benagil.
Przy samej plaży Benagil istny koszmarek, wczoraj było tu znośnie, a teraz parkingi zawalone, korek na dojeździe, na dodatek pod górę, gdzie nasz samochód nie wyrabia. Gdy w końcu udaje się znaleźć jakieś miejsce. idziemy odstać swoje w kolejce do budki z rejsem. I tu niestety dostajemy złą wiadomość. Najbliższy możliwy rejs dla nas to 17.30, o tej godzinie to musimy być w Faro, by oddać samochód.:/

Siadamy chwilę na plaży z poczuciem porażki. Patrzymy na skałki, za którymi znajduje się jaskinia. Tak blisko, a tak daleko.
Załącznik:
DSCF7609.jpg

Można by wynająć kajak, ale fale są dosyć spore. Obserwujemy dziewczyny, które właśnie walczą z kajakiem przy brzegu. Nie mogą wygrać z oceanem. Te fale przekreślają także opcję wpław.
Nic nie poradzimy. Najbardziej turystyczna atrakcja regionu najwyraźniej jest nie dla nas. Jedziemy zatem do białego miasteczka, do którego chciałam wrócić, więc w sumie nie ma tego złego. :)

Do celu mamy raptem kilka kilometrów, a miasteczko nazywa się Carvoeiro.
Gdy patrzę z góry jestem zachwycona, jednogłośnie stwierdzamy, że to tu powinna rozpocząć się nasza portugalska przygoda. Do tego po drodze mijaliśmy hotel położony bezpośrednio w stronę wybrzeża. Wydawał się być idealny w kontrze do miejsca, w którym mieszkaliśmy w Lagos.
Załącznik:
DSCF7615.jpg
Załącznik:
DSCF7616.jpg

Schodzimy na dół i decydujemy, że najpierw idziemy na obiad. Na deptaku wybieramy knajpę z białymi obrusikami. Plażowicze okupują burgerownie/stekownie, a my zamawiamy bacalhau i tagliatelle z krewetkami i pieczarkami – z tym połączeniem spotkałam się już wczoraj, dosyć osobliwe, ale danie jest pyszne. Jeśli chodzi o portugalskiego dorsza – zarówno wygląd, jak i smak tworzą danie bez wyrazu.
Załącznik:
DSCF7619a (2)b.jpg

Po obiedzie idziemy nad ocean. To ostatnie plażowe chwile na tym wyjeździe.
Załącznik:
DSCF7620.jpg
Załącznik:
DSCF7630.jpg
Załącznik:
DSCF7631.jpg
Załącznik:
DSCF7632.jpg
Załącznik:
DSCF7639.jpg

Aż w końcu nadchodzi czas, by wsiąść w samochód i ruszyć autostradą w kierunku Faro.
Załącznik:
DSCF7639a (1).jpg

Do Ibisa Faro dojeżdżamy przed 17. Celowo wybraliśmy hotel sieci Accor, żeby wykorzystać zebrane punkty. Ostateczna cena za pokój dwuosobowy ze śniadaniem wyniosła nas 50e/noc. Miłym zaskoczeniem jest, że basen jest tu czynny 24h.
Ale zanim relaks – żegnamy się z Renault Clio. Dziewczyna z wypożyczalni przyjechała pod hotel, by odebrać od nas auto. Z uwagi na korek na dojazdówce do Faro, nie udało nam się zahaczyć o stację, benzyny trochę oddaliśmy za mało, ale na szczęście dziewczyna machnęła ręką.

Gdy już jesteśmy wolni od auta, idziemy do baru wymienić vouchery na powitalne drinki. Pan się pyta czy to ma być woda. :?: :!: :lol: Pierwszy raz się z tym spotkałam w accorze. Nie, 2 kieliszki wina czym prędzej poproszę. :D
Załącznik:
ibis.jpg

Hotel Ibis Faro położony jest trochę na zadupiu, chociaż do centrum jest ok.5 km, niemniej nie ma dogodnego dojścia do miasta. Jest on "rzut beretem" od dużej trasy i 3km od lotniska, stworzony bardziej z myślą o tych, co dopiero przylecieli lub zaraz będą odlatywać.

Po błogim basenowym lenistwie czas się szykować na kolację.
Zamawiamy taxi, płacimy 8 euro, dojeżdżamy do centrum, a tu taka niespodzianka. Jest pięknie.
Załącznik:
DSCF7648.jpg
Załącznik:
DSCF7655.jpg
Załącznik:
DSCF7658.jpg
Załącznik:
DSCF7659.jpg

Idziemy uliczkami miasta, które sprawia wrażenie bardzo opustoszałego. Pusty deptak, czy tu w ogóle jest jakieś życie? Na szczęście udaje nam się znaleźć klimatyczną knajpkę w zaułku. Nie pytając nas o zgodę, kelner przynosi portugalskie sery na przystawkę. Właściwie jesteśmy mu wdzięczni, bo są pyszne. Natomiast jeśli chodzi o danie główne to wydawało nam się, że zamówiliśmy coś innego.:D Zasugerowaliśmy się menu w języku ang., ech, trzeba było spojrzeć na menu po portugalsku, ja chciałam arroz de marisco czyli portugalską paellę, a zmówiliśmy cataplanę czyli wg nas…kociołek nieszczęścia. :D No cóż, trochę kosztowna ta pomyłka - 34,5e, na dodatek ciężka do przełknięcia. To, co kuchara miała włożyła do tego gara. Żeby krewetki z szynką, boczkiem i innymi mięsiwami? No nie przypadło nam to połączenie do gustu. :lol:
Załącznik:
Faro.jpg
Załącznik:
DSCF7660a (4).jpg
Załącznik:
DSCF7662.jpg


Poranek bolesny, po raz pierwszy na tym wyjeździe budzi nas budzik.
Jemy śniadanko, zamawiamy taxi i kierunek dworzec kolejowy.

Kupujemy bilety (21,20e/2.os.), jest kilka minut po ósmej, nasz pociąg już czeka, a więc konduktorze łaskawy zawieź nas do Lizbony.:-)
Załącznik:
DSCF7671 (2).jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#14 PostWysłany: 31 Gru 2017 12:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Paź 2014
Posty: 174
niebieski
Bardzo klimatyczne zdjęcia :)
Udanych wojaży, pięknych fotek i relacji życzę w Nowym Roku 2018 :)
Góra
 Relacje PM off
LaVarsovienne lubi ten post.
 
 
#15 PostWysłany: 31 Gru 2017 12:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
Dzięki @firley7 :-) i dla Ciebie wszystkiego najlepszego!
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
firley7 lubi ten post.
 
 
#16 PostWysłany: 06 Sty 2018 14:01 

Rejestracja: 27 Lut 2013
Posty: 20
Miłe wspomnienia :) Minęliśmy się! Byliśmy w Lagos 17-24 a w Lizbonie 24-26 sierpnia :) I nawet w Lagos mieszkaliśmy blisko, bo my trochę "nad" wami :D Też blisko do Dona Ana, ale w spokojniejszej ulicy. Bardzo nam przypadła do gustu ta mieścina, ale wieczorami się nie zapuszczaliśmy do centrum,żeby właśnie nie zepsuć sobie wrażeń tym tłumem turystów ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#17 PostWysłany: 09 Sty 2018 17:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
Lisbon story – 29-31.08.

Część 1

Pociąg Inter City punktualnie o 8:24 odjechał ze stacji Faro. Przed nami 3,5 godz. jazdy niestety dosyć skromnym środkiem transportu. Pamiętam jak 3 miesiące wcześniej siedzieliśmy we włoskim IC z La Spezii do Pizy, było tak przyjemnie i przytulnie, że chciało się nim jechać do samego końca, do Salerno. A tu zupełnie inny klimat, nawet baru na kółkach brak:/
Po info nt. połączeń portugalskich kolei odsyłam tu :arrow: https://www.cp.pt/passageiros/en

Zatrzymujemy się w Loule, później Albufeira, gdzie wsiada sporo osób z dużymi walizami, jak dobrze, że my już z tego wyrośliśmy. :D
Jeszcze 2 stacje i żegnamy się z regionem Algarve. Choć było fajnie, nie zachwyciliśmy się. Może Lizbona będzie miała to coś, po co warto przemierzyć z Polski ponad 3000 km.

Gdy jedziemy przez Alentejo pogoda się psuje, niebo zachmurzone, miejscami kropi. Spodziewaliśmy się tego, takie były prognozy pogody dla Lizbony.

Po 12. w końcu dojeżdżamy do portugalskiej stolicy. Wysiadamy na stacji, która wydaje się być najbliżej naszego mieszkania, bierzemy taxi dziadka z równie wiekowym samochodem i ruszamy w stronę dzielnicy Barro Alto.
Nasz cel to Rua do Sol a Santa Catarina. Dziadek krąży, szuka, podpytuje, aż w końcu dojeżdżamy do naszej uliczki. Pochyła, wąska, klimatyczna, wzdłuż której stoją kolorowe kamienice. My będziemy mieszkać w czerwonej.:)
Załącznik:
DSC_3097.jpg
Załącznik:
DSC_3099.jpg

Jesteśmy półtorej godziny przed czasem, zameldowanie teoretycznie od 14-tej, ale sympatyczna właścicielka Ines przysyła do nas swojego przyjaciela z kluczami.
Załącznik:
DSC_3109.jpg
Załącznik:
Lisbon.jpg

Mieszkanko jest superowe, wygląda identycznie jak na zdjęciach w internecie https://www.booking.com/hotel/pt/le-fla ... f4ddca47b7
Do tego na powitanie wino, woda i ciacha.:)
Załącznik:
DSC_3101.jpg
Załącznik:
DSC_3113.jpg

Nasz wybawca przyjechał na rowerze, który w ten oto sposób można złożyć.:D
Załącznik:
DSC_3100.jpg

Rozmawiamy, rozliczamy się – 108e/2 noce i czas rozpocząć nasze Lisbon story.

Niecałe 200 m od naszego mieszkanka trafiamy na punkt widokowy Miradouro de Santa Caterina. Patrzymy na zachmurzone miasto, ale przebijające promienie dają nadzieję na powrót słońca.
Załącznik:
DSCF7686.jpg
Załącznik:
DSCF7689.jpg

Jest tu knajpa Noobai, która kusi, a my ulegamy z rozkoszą. Na nogach jesteśmy od 7-tej, więc w sumie dobra pora na obiad.
Wczorajszy ser na przystawkę w Faro był tak dobry, że zamawiamy sery (13,5e), pieczywko z różnymi pastami (4,5e) i krewetki w mango (8,5e). Jedzenie jest wyśmienite, krewetki wręcz obłędne. Smacznie nas przywitałaś Lizbono!
Załącznik:
DSCF7682a (5).jpg
Załącznik:
DSCF7682a (7).jpg
Załącznik:
DSCF7684.jpg

Szczęśliwi ruszamy w miasto. Poznajemy naszą okolicę, która jest super. Tramwaj 28, uliczka z tramwajem-windą, fajne kawiarnie na śniadanie, podoba nam się tu. Na dodatek rozpogadza się na dobre. 8-)
Załącznik:
DSCF7692.jpg
Załącznik:
DSCF7699.jpg
Załącznik:
DSCF7703.jpg
Załącznik:
DSCF7704.jpg
Załącznik:
DSCF7709.jpg
Załącznik:
DSCF7712.jpg
Załącznik:
DSCF7715.jpg
Załącznik:
DSCF7719.jpg
Załącznik:
DSCF7722.jpg
Załącznik:
DSCF7727.jpg
Załącznik:
DSCF7727a (1).jpg

Po drodze zaglądamy do lodziarni Amorino. Jest ona w wielu miejscach Europy. My trafiamy do niej po raz pierwszy. Za najmniejszą porcję życzą sobie 3,5e.
Mamy lody, lato w pełni. 8-)
Załącznik:
DSCF7727a (6).jpg

Gdzieś nad miastem góruje Zamek św. Jerzego, gdy tylko go zauważamy, staje się celem naszego spaceru.
Załącznik:
DSCF7729.jpg

Ale najpierw schody, schody, schody, wspinaczka okraszona street artem. Dużą frajdę sprawia mi odnajdywanie za każdym razem innych wzorów azulejos czyli portugalskich płytek, które są sztuką samą w sobie.
Załącznik:
DSCF7734.jpg
Załącznik:
DSCF7735.jpg
Załącznik:
DSCF7740.jpg
Załącznik:
DSCF7743.jpg
Załącznik:
DSCF7745.jpg

Oczywiście nie zamek, a to co naokoło było naszym celem. Zaglądamy w uliczki w najstarszej części miasta - Alfamy. Na szczęście nigdzie nie musimy się spieszyć. Mamy jeszcze całe jutro i pół dnia kolejnego.
Załącznik:
DSCF7746.jpg
Załącznik:
DSCF7754.jpg
Załącznik:
DSCF7760.jpg
Załącznik:
DSCF7763.jpg
Załącznik:
Alfama.jpg
Załącznik:
DSCF7767.jpg
Załącznik:
DSCF7769.jpg
Załącznik:
Alfama2.jpg
Załącznik:
DSCF7782.jpg

Znajdujemy windę i zjeżdżamy na dół. Trochę powróciliśmy do innego świata, po którym stąpa tłum ludzi.
W oddali zaprasza nas do odwiedzin Praça do Comércio. Ale to jutro, dziś już mieliśmy sporą dawkę wrażeń. Trochę zmęczeni chcemy dotrzeć do naszego mieszkania.
Załącznik:
DSCF7783.jpg
Załącznik:
DSCF7786.jpg
Załącznik:
DSCF7787.jpg
Załącznik:
DSCF7790.jpg

Kocham ten nasz widok:-)
Załącznik:
DSCF7798.jpg
Załącznik:
DSCF7799.jpg

Gdy udaje nam się trochę zregenerować, idziemy do baru z widokiem, polecanego przez naszą znajomą. A że to 3 min. od nas, nie znaleźliśmy argumentów przeciw :lol: Bar Park sprawia wrażenie miejsca dla wtajemniczonych, jesteś pod adresem, gdzie znajduje się wielopoziomowy parking, nie ma żadnego szyldu, ale wszyscy wiedzą gdzie iść. No to my za nimi :lol: Wsiadamy do windy, ostatnie piętro parkingu, potem na nogach na samą górę i wita nas...mekka hipsterów, lanserów? :roll: Jest multum ludzi, a nastawialiśmy się na spokojne chillowanie. Patrzymy chwilę na widok, który również nie jest spektakularny, bo słońce już zaszło. Hmmm, zatem uciekamy czym prędzej. :lol:
Załącznik:
DSCF7804.jpg

Postawiliśmy zatem na chillowanie w naszym mieszkaniu. Wino już jest, świece są, idziemy po pizzę z pobliskiej knajpki. I tu się pojawił problem :lol: Nie wiedzieć czemu na wieczór zamknięto pizzerię, w ciągu dnia kucharz nęcił i zapraszał, a teraz zamknął. Nastawiam zatem pizzerie na mapie i się zaczęło wieczorne spacerowanie po pizzę :D
Załącznik:
DSCF7804a (12).jpg

I tak idziemy, idziemy, aż w końcu znajdujemy Pizzerię Mezzogiorno. Na dobry wieczór wita nas fajne patio, zawalone ludźmi, do tego kolejka z 30 osób. Hmmm, skądś już to znamy :D Idę do środka załatwić pizzę na wynos, nie ma problemu, czekamy chwilę. 850 metrów później możemy zacząć nasze chillowanie.:)
Załącznik:
DSCF7804a (14).jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 09 Sty 2018 21:43 

Rejestracja: 18 Gru 2015
Posty: 102
Loty: 61
Kilometry: 134 874
Jak zawsze super relacja :D
Góra
 Relacje PM off
LaVarsovienne lubi ten post.
 
 
#19 PostWysłany: 09 Sty 2018 23:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Paź 2014
Posty: 174
niebieski
Narobiliście mi apetytu na Lizbonę :)
Nie tylko zdjęciami pysznego jedzenia, urokliwych tramwajów czy lizbońskich zabytków,
ale przede wszystkim klimatem tej części relacji.
To coś nieuchwytnego, co kryje się w Waszych uśmiechach. Zaprasza do podróży :)
Super.
Góra
 Relacje PM off
LaVarsovienne lubi ten post.
 
 
#20 PostWysłany: 10 Sty 2018 00:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
@bozenak, @firley7 Dziękuję Wam serdecznie

Wysłane z mojego E5823 przy użyciu Tapatalka
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 30 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 4 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group