Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 2 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 01 Sty 2015 19:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 Cze 2013
Posty: 43
Loty: 27
Kilometry: 62 305
Zapraszam do przeczytania relacji z naszej wyprawy do Islandii. Jest to tajemnicza kraina zorzy, gejzerów, wodospadów, lodu, Wikingów i wesołych ludzi.

W lipcu z inicjatywy mojej dziewczyny postanawiamy, zimą polecieć na północ, poszukać zorzy polarnej. Początkowo podchodziłem do pomysłu sceptycznie, ale skoro do tej pory to ja wybierałem kierunki podróży, pora była oddać inicjatywę. Na drodze kompromisu, po odrzuceniu północnej Norwegii i Szwecji, powiedziałem - Islandia - nie wiedząc jeszcze, że będzie to nasza największa i najciekawsza wyprawa.
W sierpniu trafiamy bardzo dobrą cenę na bilety: trasa Berlin - Bazylea - Reykjavik - Bazylea - Berlin kosztuje nas około 390 zł, po kilku godzinach namysłu kupujemy dwa bilety, po kilku dniach namysłu dołącza do nas para naszych znajomych - i tak we czwórkę - pełni oczekiwań, żądni przygód ruszamy w kierunku krainy lodu i ognia.
Do Berlina przyjeżdżamy dzień przed wylotem do Bazylei i Reykjaviku. Stolica Niemiec mnie nie zawiodła tylko dlatego, że nie miałem wobec niej praktycznie żadnych oczekiwań. Najbardziej utkwiła mi w pamięci grupa Niemców krzyczących pod Bramą Brandenburską różne hasła, z których zapamiętałem jedynie "Adolf" (ale trzeba im oddać, że w samym centrum stoi pomnik przypominający o niemieckiej agresji na Polskę w 1939 roku). Wieczór spędzamy na spacerze, zwiedzeniu jarmarku świątecznego i okolic centrum, po czym udajemy się do jakiegoś pubu. Kiedy poczuliśmy się wystarczająco zmęczeni obraliśmy azymut na lotnisko Schönefeld, gdzie przespaliśmy jakieś trzy godziny. Chwilę po 6 rano czekał nas wylot do Bazylei, potem po kolejnych kilku godzinach koczowania trwający cztery godziny lot do Reykjaviku.
Image
Image
Po długim i wyczerpującym locie Islandia wita nas śniegiem. Na lotnisku wypożyczamy zaklepany wcześniej samochód -miał być Hyundai "icoś tam", ale wszystkie zamki były w nim zamarznięte, więc dostaliśmy wspaniały, kartonowy samochód, który towarzyszył nam przez cała wyprawę - Skoda Citygo.
Image
Nocleg ogarniamy na airbnb - śpimy u przesympatycznego Gunnara, którego zaraz po wrzuceniu bagaży do pokoju spytaliśmy gdzie możemy szukać zorzy. Poradził, że gdzieś na obszarze Þingvellir. Kawa, prysznic i jedziemy szukać zorzy. Dojechaliśmy do założonego sobie celu, gdzie po godzinie oczekiwania pojawiła się zorza. Niestety ani kompaktowe aparaty, ani lustrzanka, którą robiliśmy większość zdjęć nie radziła sobie z uchwyceniem Aurora borealis. Z pomocą przyszedł "polujący" w okolicy na zorzę Anglik, który dysponował profesjonalnym sprzętem i, po powrocie, chętnie podzielił się z nami swoimi zdjęciami.
Image
Image
Następnego dnia, plany pokrzyżowała nam pogoda, która uniemożliwiła prowadzenie "kartonu" już kilkanaście kilometrów za Reykjavikiem. Stąd pomysł, żeby wrócić i obejrzeć stolicę. Polecam przede wszystkim spacer i podziwianie... Podziwianie kultury, która bardzo różni się od tej z centralnej czy zachodniej Europy. Jeśli chodzi o miasto, to mnie najbardziej zafascynowała architektura no i dzikość wszędobylskiej przyrody...
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Ale dzikość przyrody w stu procentach podziwialiśmy dopiero następnego dnia. Wybraliśmy się w kierunku jednego z największych wodospadów w Europie -Gullfoss, z Reykjaviku to jakieś 115 kilometrów. Widoki po drodze były niesamowite. Widząc to wszystko zrozumiałem dlaczego ponad 60% Islandczyków wierzy w Elfy, zresztą zobaczcie sami.
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Kolejnym, raczej wynikającym z miejsca przesiadki, niż chęci zwiedzenia celem naszej podróży była Bazylea. Jest to niewątpliwie miasto ciekawostek. Z lotniska do centrum miasta pojedziesz drogą, która jest szwajcarska, ale położona na obszarze Francji (coś jak ambasada), za przejechanie autobusem czterech przystanków zapłacisz 8 złotych, za zakupy na śniadanie 120 zł (tyle wydał nasz host na couchsurfingu). Host opowiedział nam więcej ciekawostek, m.in., że bezrobocie w Bazylei wynosi mniej niż 1%, a żeby pozbyć się śmieci należy je umieścić w odpowiednim worku (drogim, w który wliczony jest koszt wywozu śmieci) i wystawić przed klatkę schodową konkretnego dnia o konkretnej godzinie lub... wywieźć do Francji - co robią tam niektórzy.
Image
Image
Image
Image

Bazylea zachwyca porządkiem, czystością, kulturą i klimatem, bo ten jest specyficzny i żeby go poczuć warto się tam wybrać.
Powrotny lot do Berlina i przejazd polskimbusem do Poznania mija nam szybko i przyjemnie. Polecam odwiedzić Islandię zimą. Jestem pewien, że za kilka lat tam wrócę, tyle że latem. Wojciech Cejrowski pisał, żeby sprzedać lodówkę i jechać, parafrazując - sprzedajcie swojego iphone'a 4 - starczy na przeloty, na samochód i na noclegi, a cała reszta to kwestia wygody. Można tanio i daleko, a w dodatku w świetnym towarzystwie.

Koszt na osobę przy czwórce osób:
-bilety: ok. 410 zł (polskibus + pozostałe bilety EasyJet)
-nocleg w Reykjaviku: 150 zł (trzy noce)
-samochód: 100 zł (trzy dni) + 100 zł benzyna
-jedzenie: nie liczyłem dokładnie, ale mając do dyspozycji kuchenkę jedliśmy dużo i tanio


Dla niezainteresowanych relacją, a głodnych lakonicznych informacji o Islandii:
- W grudniu słońce wstaje około godziny 11, zachodzi około 16.
- Główne drogi z reguły są przejezdne, jeździliśmy najtańszym dostępnym samochodem (jeśli nie planujecie dzikich wypraw, a macie doświadczenie w prowadzeniu samochodu, to może być to cokolwiek)
- Benzyna kosztowała niecałe 6 zł
- Tanie zakupy zrobicie w sieci "Bonus", jednak pieczywo jest drogie (od 8 zł za bochenek chleba), a alkohole praktycznie niedostępne
_________________
Spłukani w podróży: https://www.brokeontheroad.pl/
Góra
 Relacje PM off
sevenfiftyseven lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 03 Sty 2015 00:06 

Rejestracja: 05 Sty 2014
Posty: 111
Bardzo fajna fotorelacja ;) Mam nadzieję, ze też kiedyś uda mi się wybrać zimą na Islandię polować na zorzę.
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 2 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group