Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 1 post ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 28 Lut 2021 14:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Mar 2017
Posty: 85
niebieski
Dwa Orły na Szlaku Orlich Gniazd.

Image

Jakie miejsce w Polsce chciałbyś zobaczyć w tym roku? – zapytałem Tatę w dniu jego 62. urodzin. Z wiadomych przyczyn ograniczyłem obszar do ram Kraju nad Wisłą.

Nigdy nie było mi po drodze ze Szlakiem Orlich Gniazd – usłyszałem z ust Ojca.

Mnie również – odpowiedziałem.

Cel podróży mieliśmy wiec już gotowy.

Podtrzymując tradycję męskich wyjazdów Ojca z Synem zacząłem opracowywać szczegóły wyprawy w rejon Jury Krakowsko-Częstochowskiej.

Orle Gniazda

Orle Gniazda funkcjonowały jako system średniowiecznych zamków, niegdyś strzegących granicy Królestwa Polskiego. Powstały na terenie Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej, prawdopodobnie z polecenia króla Kazimierza Wielkiego. Większość z twierdz została wybudowana na trudno dostępnych wapiennych skałach na podobieństwo orlich gniazd, stąd ich nazwa.
Wycieczkę dwóch pomorskich rycerzy po zamkach zlokalizowanych między Częstochową a Krakowem zaplanowaliśmy na początek września 2020 r.
Naszym rumakiem była „srebrna strzała”, zbroję stanowiła odzież do trekkingu, bronią były aparaty.

Wiedząc, że sporą część podróży spędzimy w aucie, poprosiłem Tatę o zabranie jego ulubionych muzycznych płyt CD. Wybór repertuaru mnie nie zaskoczył, okazały się nim krążki (kiedyś taśmy) przy których dorastałem.

Dzień I

Niczym dwa orły wylecieliśmy z gdańskiego gniazda, w kierunku południa Polski. Przed nami do pokonania było niemal 500 km. Wreszcie znalazł się czas, by porozmawiać w cztery oczy. Na co dzień dzieli nas odległość 200 km, teraz jedynie szerokość skrzyni biegów. Idealny moment, by powspominać rodzinne historie. Mijaliśmy kolejne kilometry a w tle słychać było Mothership – Led Zeppelin, składankę będącą kompilacją najlepszych utworów zespołu z Londynu. Płyta – „kompromis” między odwiecznym dylematem, które z wydawnictw Zeppelinów jest najlepsze i dlaczego IV album?

Zmiana CD. Przy dźwiękach grupy „King Crimson” dojechaliśmy w okolice Częstochowy. Z za strugów deszczu dostrzegliśmy wynurzającą się wieżę.

Nie był to jednak „Dwór Karmazynowego Króla” a ruiny zamku Olsztyn.

Image

Pierwsze wzmianki o budowli sięgają końca XIII w. O rozwój zamku początkowo dbała dynastia Piastów, później Jagiellonów, ale nie Szwedzi, którzy podczas potopu zrujnowali ją. Zrobili z zamkiem co to Ikea z meblami przed złożeniem (dodatkowo nie dając instrukcji).

Pod koniec XVI w. zamek był świadkiem legendarnych scen. Wtedy to armia Starosty Olsztyna – Kaspra Karlińskiego broniła twierdzy przed pragnącym polskiej korony – Maksymilianem Habsburgiem.

Image

Bezowocne próby zdobycia warowni przez austriackiego arcyksięcia skłoniły go do porwania syna K. Karlińskiego. W kolejnym ataku na zamek, potomek Kaspra wystąpił w roli żywej tarczy. Nie powstrzymało to jednak Starosty Olsztyna przed użyciem broni. Karliński wypowiadając słowa: „Wpierw byłem Polakiem niż ojcem” odpalił działa skierowane w wojska M. Habsburga. Szturm został powstrzymany, a armia austriackiego arcyksięcia wycofała się. Niestety syn Karlińskiego zapłacił za to najwyższą cenę.

Do wydarzenia w swej twórczości nawiązali polscy poeci, Aleksander Fredro czy Władysław Syrokomla. Patrząc na fortyfikację przypomniał mi się utwór "Nie pokonasz miłości" – R. Gawlińskiego i G. Ciechowskiego.



Historycy twierdzą, ze naz­wa Olsz­tyn może na­wią­zywać do nie­miec­kich słów hohl (pus­to) lub höhle (pie­cza­ra) o­raz stein (ka­mień). To tłu­ma­czyło by fakt, że o­sa­dzo­ny na ska­le zamek, kry­je pod so­bą ogromną gro­tę.

O tajemniczych pracach archeologicznych prowadzonych na zamku dowiedzieliśmy się dopiero kilka dni później.

Image

Góra Cegielnia z pasmem skał.

Image

Image

Image

Następnym naszym celem był Ostrężnik. Śladów po dawnym zamku praktycznie nie ma. Zarówno tu jak i w kronikach. Ostały jedynie fragmenty wież i budynku mieszkalnego. Zamek prawdopodobnie powstał w XIV w. i przypuszcza się, iż jego budowa została nieukończona. Wiele wskazuje, że obiekt pełnił funkcję więzienia dla przestępców oraz królewskich przeciwników politycznych. Żywe są legendy o ukrytych na terenie twierdzy skarbach, które schować tu mieli rozbójnicy.

Image

Skała na której powstała średniowieczna forteca, kryje w sobie Jaskinię Ostrężnicką z korytarzami o długości niemal 100 metrów. Stanowią one dom dla licznie występującej tu populacji naj­bar­dziej ja­do­wi­te­go pa­ją­ka za­miesz­ku­ją­ce­go te­re­ny Pol­ski – Sieciarza Jaskiniowego (Meta Menardi). Wejście do Jaskini przypomina przegrodę nosową. Mekka laryngologów grotołazów.

Image

W sąsiedztwie znajduje się najdłuższa jaskinia Jury Krakowsko-Częstochowskiej – Jaskinia Wierna z korytarzami o długości ponad 1 km.

W drodze na kolejny zamek zatrzymaliśmy się przy „Bramie Twardowskiego”. Nazwę 4-metrowej formy skalnej wymyślił sam wieszcz – Zygmunt Krasiński.

Image

Image

Legenda mówi, iż słynny czarnoksiężnik Jan Twardowski, uciekał stąd przed diabłem. Szlachcic miał dosiąść koguta, odbić się od stojącej tu skały, wybić w niej dziurę i poszybował na Księżyc, gdzie przebywa do dziś. Z pobliskich Diabelskich Mostów lucyfer miał obserwować przebywającego na księżycu Twardowskiego.
Z harcami mitycznego bohatera na obszarze Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej związanych jest wiele legend. Nieoczekiwanie motyw Twardowskiego wielokrotnie towarzyszył nam podczas podróży.

Dotarliśmy do Mirowa. Tutejszy zamek powstał w połowie XIV wieku. Budowla nie miała szczęścia do właścicieli, przechodziła z rąk do rąk. Twierdza była we władaniu wspomnianego wcześniej Maksymiliana Habsburga, który zdobył ją pod koniec XVI w.

Image

Jak niesie wieść fortyfikacja połączona jest tunelem z sąsiednim zamkiem w Bobolicach, gdzie się udaliśmy.
Według legendy dwaj bracia rycerze, właściciele zamków w Mirowie – Mir i w Bobolicach – Bobol, wybudowali między warowniami podziemny korytarz, gdzie składowali swe precjoza. Skarbów pilnować miała wiedźma, która wyglądem odstraszała złodziei.
Przyjaźń dwojga rycerzy trwała do momentu kiedy Mir nie zakochał się w lubej Bobola. Pod nieobecność Wiedźmy (miała konferencję „Sabat” na Łysej Górze) para kochanków spotkała się w tutejszych lochach. Świadkiem tego było Bobol, który w akcie zemsty zabił brata, a kobietę zamurował w podziemiach. Duch pięknej białogłowy ma do dziś straszyć na zamkowej baszcie.

Image

Image

Image

Król Stanisław z głową w chmurach.

Image

Zbudowany w połowie XIV wieku podzielił los innych zamków zrujnowanych podczas Potopu Szwedzkiego.

Image

Sposób i styl w jaki odbudowano w 2011 r. twierdzę wzbudza wiele wątpliwości. Specjaliści zwracają uwagę na wiele uchybień architektonicznych w porównaniu do dawnego wyglądu zamku. Obiekt określa się wręcz Disneylandem.

Wąską asfaltowa drogą doprowadziła nas do leśnego Ośrodka Wczasowego w Morsku, na terenie którego znajduje się…Zamek Bąkowiec. Zagospodarowanie terenu to efekt kontrowersyjnych decyzji z połowy ubiegłego wieku. Ruiny XIV zamku sąsiadują tu z wyciągiem narciarskim, kortem czy basenem. Z daleka przyjrzeliśmy się temu co pozostało z warowni.

Image

Pod wieczór niczym „Orły” z The Eagles dolecieliśmy do Hotelu California w Zawierciu, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg.

II

Dzień rozpoczęliśmy od wyjazdu do Podzamcza, gdzie usytuowany jest zamek Ogrodzieniec. Miejsce to od dawna znajdowało się na mojej liście podróżniczych marzeń, z adnotacją „na późnej”. Od rana w aucie grała grupa „Pink Floyd”. Barwa ich dźwięków pozwalała dodać nieco koloru tej szarej aurze.

Image

Image

Image

Wyidealizowany obraz zamku, który miałem w głowie, zmąciła nieco droga prowadząca do twierdzy. Smutna sceneria składająca się z zamkniętych straganów, opuszczonego parku rozrywki i miniatur oraz kolorowych reklamowych płacht odwracały uwagę od zabytku.

Image

Murowana forteca powstała w połowie XIV w. z inicjatywy Kazimierza Wielkiego, który zastąpił nim niszczony, drewniany gród zwany Wilczą Szczęką. W połowie XVI w o rozbudowę twierdzy zadbał pochodzący z wpływowego i majętnego rodu Bonerów – Seweryn. Właściciel wzorując się na planach wawelskiego zamku przekształcił gotycki obiekt w renesansową warownię. W XVI i XVII w. Szwedzi zrujnowali zamek pozostawiając go w falach ognia.
W komnatach zamku znajduje się wiele historycznych eksponatów. Sala tortur prezentuje m.in. krzesło czarownic. Wartownię otaczają interesujące formacje skalne. Jedna z nich przypomina brodacza inna zaś wielbłąda.
Zamek wielokrotnie gościł na srebrnym ekranie m.in. w „Zemście”, „Janosiku” czy "Wiedźminie".

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Z Ogrodzieńca ruszyliśmy do Pilicy, gdzie znajduje się zespół pałacowo-parkowy z XVII w. Częściowo opuszczony, zapomniany, zdewastowany obiekt byłby idealnym tłem dla filmowego horroru.

Image

Image

Budynek nie miał szczęścia do właścicieli. Nie oszczędzał go również los. Najazd Szwedów, czy ogromny pożar pozostawiły trwałe ślady w architekturze kompleksu. Podczas II wojny Światowej stacjonował tu pluton zmotoryzowanej żandarmerii, pod koniec XX w. znajdował się tu dom dziecka a następnie zakład poprawczy. Trwające lata rozprawy spadkowe doprowadziły obiekt do ruiny.

Image

Image

Zabytek dysponuje prawdopodobnie największym w kraju kolumnowym wnętrzem pałacowym. Wewnątrz budynku mieści się około 40 pomieszczeń. Zwiedzanie kompleksu jest zabronione. Wejścia strzegą dwa sfinksy czekające na lepsze czasy.

Image

Image

10 hektarowy ogród zdobi lipa Królowej Elżbiety (nazwana na cześć żony W. Jagiełły). Drzewo ma aż 7 metrów średnicy.

Image

Choć zabytek lata świetności ma za sobą to potrafi przykuć wzrok.

Następnym przystankiem na naszej trasie był rezerwat Smoleń, gdzie położony jest Zamek Pilcza. Z badań archeologicznych wynika, że wzgórze było zamieszkane już przed naszą erą. W XIII w. wybudowano tu drewnianą warownię, w połowie XIV wieku powstała nowa, murowana budowla, która ucierpiała znacznie w czasie potopu szwedzkiego. W połowie XIX w. ówczesny właściciel prowadził tu fabrykę „Batawia” produkującą śrut strzelniczy. Inny z pomysłów by urządzić w tym miejscu winnicę, skończył się odnalezieniem znacznej ilości ludzkich kości wraz z pozostałościami broni białej oraz wyposażenia wojennego.
Naszą uwagę przykuła wystająca ponad korony drzew wieża warowni. Podczas wejścia na zamek przyglądaliśmy się czy aby nie ma tu ukrytych skarbów. W latach 90. znaleziono tu naczynie wypełnione monetami pochodzącymi sprzed kilku wieków.

Image

Image

Image

Bydlin to kolejne miejsce, gdzie usytuowane są ruiny niewielkiego zamku leżącego na Szlaku Orlich Gniazd.
Początki warowni sięgają XIV w. Po rozbudowie w XVI, zamek przez długi czas pełnił funkcję obiektu sakralnego. Podczas Potopu Szwedzi zburzyli kościół. W XIX w. na stokach góry zamkowej istniała kopalnia galeny (minerału z gromady siarczków). Pozostałe ruiny przypominają figurę zwierza.

Image

Miejsce było świadkiem scen rozgrywanych podczas I wojny Światowej. Bitwę do której tu doszło, Józef Piłsudski nazwał „krzywopłockimi legionowymi Termopilami”.

Image

Następnie udaliśmy się do Zamku Rabsztyn. Nazwa twierdzy pochodzi z j. niemieckiego „Rabestein” i oznacza kruczą skałę. Pierwsze wzmianki dotyczące warowni znajdującej się na Wzgórzu Rabsztyńskim sięgają XIII w. To jeden z tych obiektów, które Kazimierz Wielki zamienił z drewnianych w murowane. U podnóża góry znajdują się fragmenty renesansowego pałacu z XVII w. tworzące zamek dolny.

Image

Warownię najpierw zrujnowały wojska szwedzkie (1657 r.), a kilka wieków później grupy poszukiwaczy skarbów.

Image

Rabsztyn co roku zamienia się w arenę turnieju rycerskiego.

Pustynia Błędowska to drugie z miejsc na mojej liście marzeń, które odwiedziliśmy podczas tego wyjazdu.

Image

Jak głosi legenda „Polska Sahara” powstała w czasach kiedy Pan Twardowski podpisał cyrograf z diabłem. Wtedy to wysłannik piekieł, na życzenie czarnoksiężnika, ukrył bogactwa ziemskie w pobliżu Olkusza.

O tajemniczym procederze jakimś cudem dowiedzieli się okoliczni mieszkańcy i zaczęli intensywnie wydobywać drogocenne kruszce spod ziemi. To nie spodobało się diabłowi, który postanowił zasypać kopalnie piaskiem. Lucyfer po drobny kruszec wybrał się nad Bałtyk. Wracając zahaczył jednak ogromnym workiem o wieżę kościelną w Kluczach przez co cały piach rozsypał się na okolicę i tak powstała Pustynia Błędowska. Jednak to nie zniechęciło „księcia ciemności” do realizacji pierwotnego planu. Do zalania kopalń posłużyła lucyferowi pobliska rzeka Baba, stąd wzięło się powiedzenie „Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”.

Drugi, bardziej przyziemny scenariusz powstania pustyni mówi, iż to na potrzeby lokalnych kopalni srebra i ołowiu wykarczowano tutejszy las. Działo się to w XIII w, a pozyskane drewno wykorzystano do wzmocnienia podziemnych korytarzy. Dodatkowo zintensyfikowano pobór wód gruntowych. Na efekty nie trzeba było długo czekać, odsłonięte podłoże stanowiące żwiry i piaski, utworzyło pustynię o pochodzeniu antropogenicznym.

Image

„Największa piaskownica Europy” zajmuje teren około 33 km2 (dawniej nawet 150 km2). Naturalną granicę dzielącą pustynię na część północną i południową stanowi rzeka Biała Przemsza.
Od początku XX w. obszar wykorzystywany był jako poligon. W połowie ubiegłego wieku Pustynię Błędowską obsadzono wierzbą i sosną. Zabieg ten m.in. spowodował znaczne zmniejszenie się powierzchni odkrytych piasków, których temperatura po nagrzaniu dochodzi nawet do 60 stopni! Jeszcze na początku wieku występowały tu piaskowe burze, ruchome wydmy, fatamorgany. Miejsce udawało Egipt w „Faraonie” W. Kawalerowicza. Kręcono tu również zdjęcia do „W pustyni i w puszczy”.
Teren można podziwiać z kilku punktów widokowych, my udaliśmy się na Różę Wiatrów.

Na deser zostawiliśmy sobie wizytę w leżącej w Podlesicach – Jaskini Głębokiej.

Image

Rzutem na taśmę zdążyliśmy przed zamknięciem. Wraz z przewodnikiem mieliśmy okazję podziwiać ten niemal 200 metrowy podziemny labirynt pełen nacieków, form, uskoków oraz niestety widocznych śladów działalności człowieka. Eksploracja przez górników, celem wydobycia m.in. szpatu (minerału wykorzystywanego w przemyśle szklarskim) wpłynęła nieodwracalnie na stan groty. Swoje zrobili też „turyści” odłamujący formy skalne „na pamiątkę”. Jaskinia stała się więc pomnikiem ukazującym nadmierną ingerencję człowieka w naturę.

Image

W Jaskini Głębokiej panuje stabilny mikroklimat z temperaturą nieprzekraczającą 8 stopni. Wykorzystują to nietoperze, które od wiosny do jesieni traktują miejsce jako dzienne schronienie. Kiedy nadchodzi najchłodniejsza pora roku jaskinia zamienia się w hibernakulum tj. stanowi kryjówkę dla latających ssaków, na czas snu zimowego.

„Słyszeliście, że na Zamku w Olsztynie odkryto ślady Neandertalczyka? Znacie program Owca+?”. Przewodnik zasypywał nas ciekawostkami dotyczącymi J. Głębokiej jak i samego Szlaku Orlich gniazd. Świetnie jest słuchać człowieka opowiadającego z pasją o swej…pasji.

Nad jaskinią górują wapienne skały zwane Kruczymi Skałami i Dwoistą Basztą.

Image

Wsłuchując się w „Ciemną stronę księżyca” grupy Pink Floyd wróciliśmy do Zawiercia.

III

Tego dnia, pojechaliśmy wraz z Ojcem do…Ojcowa. W głośnikach Deep Purple, a nad nami chmury w kolorze głębokiej purpury. Na początek odwiedziliśmy Zamek Ojców zwany też zamkiem Kazimierzowskim.

Image

Warownię wzniósł Kazimierz Wielki w XIV w. na cześć swojego Taty – Władysława Łokietka. Ostatni król z dynastii Piastów miejsce wybrał nieprzypadkowo, okoliczne jaskinie miały stanowić schronienie dla W. Łokietka. Zamek w połowie XVI w. przejęła Bona Sforza. Budowla jako jedna z nielicznych warowni w regionie nie została zniszczona w czasie potopu szwedzkiego.

Obiekt złożony jest z m.in. z wieży bramnej, dziedzińca ze studnią i kamienistej baszty. W tej ostatniej części podziwiać można artefakty związane zarówno z zamkiem jak i miejscowością.

Image

Z tarasu rozpościera się widok na Dolinę Prądnika.

Image

Podczas spaceru po dawnym uzdrowisku przyglądaliśmy się zabudowie oraz licznym formom skalnym.

Image

Image

Image

Brama Krakowska wzięła swą nazwę od szlaku handlowego Kraków-Wrocław, który w przeszłości przebiegał przez wrota Doliny.

Image

Jedna z kilku znajdujących się tu jam – Jaskinia Krowia, w której kręcono m.in. sceny do filmu „Ogniem i mieczem”.

Image

W sąsiedztwie mieści się Grota Łokietka. Jak mówi legenda ukrywał się w niej Król Władysław, przed wojskami czeskiego monarchy – Wacława II. Życie polskiemu władcy uratować miał pająk, który tworząc gęstą sieć pajęczyn, zasłonił otwór jaskini. W ten sposób armia zgubiła trop.

Rzut oka na „Rękawicę”.

Image

Nazwa skały nawiązuje do legendy. Podczas jednego z najazdów tatarskich okoliczna ludność schronić się miała w pobliskiej Jaskini Ciemnej, a wejście do groty zasłoniła ręka Boga, ratując ludzi od pewnej śmierci. Rękawica wznosi się ponad 80 m powyżej dna doliny i najlepiej widoczna jest z punktu obserwacyjnego. Początek szlaku znajduje się przy wejściu do Jaskini Ciemnej.

Ojców od dawna cieszył się popularnością wśród artystów. Malowniczą Dolinę Ojcowską odwiedzali m.in. Fryderyk Chopin, Julian Ursyn Niemcewicz, Franciszek Wężyk, Klementyna Tańska-Hoffmanowa, Wojciech Gerson, Stanisław Staszic, Wojciech Jastrzębowski, Jadwiga Łuszczewska (Deotyma). Od pseudonimu tej ostatniej, nazwę wzięła kolumna skalna – Igła Deotymy, upamiętniająca wizytę poetki w Ojcowie w połowie XIX w.

Image

Kaplica „Na Wodzie” usytuowana jest w miejscu dawnych łazienek zdrojowych, które przerobiono na obiekt sakralny na początku XX w. Wiszącą nad potokiem budowlę wspierają betonowe podpory. Sposób umiejscowienia kaplicy, był sprytnym ominięciem zarządzenia cara Mikołaja II, zabraniającego budowy obiektów sakralnych na ziemi ojcowskiej.

Image

Opuściliśmy z Ojcem Ojców i pojechaliśmy w kierunku kolejnego punktu na naszej mapie. Zza zakrętu wyłoniła się 25 metrowa „Maczuga Herkulesa”.

Image

Stoi ona na niższej skale zwanej…”Fortepianem”. Kamienny kolos dawniej nazywany był Maczugą Kraka, Sokolą Skałą, Czarcią Skałą, Skałą Twardowskiego. Jak mówi legenda, czarnoksiężnik Twardowski podpisując cyrograf z diabłem zlecił czortowi trzy zadania. Jednym z nich było przeniesienie ogromnej skały do Doliny Prądnika i ustawienie jej w taki sposób, by cieńszy koniec był u dołu. Lucyfer bez problemu zadanie wykonał, a skałę można podziwiać do dziś.

Ścieżką wzdłuż drogi udaliśmy się do drugiego z zamków zlokalizowanych na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego. Zamek Pieskowa Skała powstał za czasów króla Kazimierza Wielkiego jako gotycka strażnica. Składał się z dwóch części, z czego górna, niezachowana, usytuowana była na sąsiedniej skale.

Image

Nazwa Pieskowa Skała najprawdopodobniej pochodzi od niem. terminu Peskenstein. Według części badaczy kształt zamkowej skały, rzekomo miał przypominać psa. Na początku XVIII w. pożar strawił obiekt, zamek zdecydowano się odbudować 60 lat później. Obecnie obiekt stanowi filię Muzeum Zamku Królewskiego na Wawelu.

W Pieskowej Skale udostępnionych jest wiele sal tematycznych. Podziwiać można kolekcje rzeźb, artystycznych mebli, naczyń, sprzętu codziennego użytku czy zbiór malarstwa z wielu epok. Do zabytkowego obiektu przylega ogród zamkowy.

Image

Image

Zamek w Pieskowej Skale był tłem dla wielu filmów i seriali m.in. "Stawka większa niż życie", "Reich", "Podróż za jeden uśmiech", "Janosik", "Potop", "Ogniem i mieczem".

Image

Image

Z Ojcowskiego Parku Narodowego ruszyliśmy w kierunku stolicy polskich Tatr. Na moment zatrzymaliśmy się przy Zamku w Korzkwi. Budowla z początku XIV w. mieści dziś m.in dziś hotel i restaurację.

Image

Późnym popołudniem zameldowaliśmy się w Zakopanem. Korki drogowe, tłumy ludzi, w głośnikach Jimi Hendrix - Crosstown Traffic.

Image

Image

Image

Image

Image

IV

Prognoza pogody ostudziła nasz zapał na zdobycie jednego z tatrzańskich szczytów. Zapowiadał się czwarty, deszczowy dzień z rzędu.

„Kilka lat temu podczas pobytu z Mamą w Szczawnicy nie starczyło nam czasu na przejście Wąwozu Homole” – usłyszałem z ust Taty. Mieliśmy więc odpowiedź, na to co dziś robimy. Wdrożyliśmy plan B.

Udaliśmy się w kierunku Szczawnicy. W głośnikach King Crimson, choć do aury bardziej pasowaliby The Doors - Riders on the storm.

Mało nam było zamków więc zatrzymaliśmy się w Niedzicy. Początki zamku leżącego na obszarze regionu zwanego Polskim Spiszem sięgają XIV w.

Image

Jak mówi jedna z pienińskich opowieści pod koniec XVIII wieku na zamku rezydowali Inkowie, uciekający przed hiszpańskimi prześladowaniami. Na terenie warowni mieli oni ukryć część swego skarbu. Kosztowności nikt jednak nigdy nie odnalazł. Precjoza podobno chronione są potężnym zaklęciem, które czyni je niedostępnym. Istnieje też wersja, że skarb zakopano gdzieś w okolicy Sromowiec.

Image

Szukając bogactw Inków, straciłem Tatę z pola widzenia. Jak na prawdziwego morsa przystało czekał na tutejszej przystani.

Image

Image

Z perspektywy zapory przyglądaliśmy się Zamkowi w Niedzicy oraz w Czorsztynie. W głowach grał nam kawałek „Kiedy pęka tama” – Led Zeppelin. Nuciliśmy utwór do momentu kiedy ujrzeliśmy, zamglony samotną chatę na wzgórzu. Skojarzenie było jedno piosenka Budki Suflera – Jest taki samotny dom.

Image

Image

Image

Image

Image

W poszukiwaniu skarbu Inków, ruszyliśmy w kierunku Sromowiec Niżnych.

Przechodząc przez kładkę wiszącą nad Dunajcem, znaleźliśmy się u naszych słowackich sąsiadów. Pogoda zaczęła nam sprzyjać. Idąc wzdłuż rzeki zatrzymaliśmy się w pobliskim Czerwonym Klasztorze.

Image

Budowa sakralnego kompleksu sięga XIV w. a datki na jego powstanie złożyli mi.in. Królowa Jadwiga oraz Kazimierz Wielki. Nazwa obiektu nawiązuje do koloru nieotynkowanych początkowo ścian, które stanowiły czerwone cegły. W XVIII z klasztorem związał się Brat Cyprian. Mnich specjalizował się w botanice i aptekarstwie. Leczył zarówno braci jak i okolicznych mieszkańców. Brat Cyprian został autorem najstarszego zachowanego zielnika z okazami tatrzańskich i pienińskich roślin, który podziwiać można w Muzeum Narodowym w Bratysławie.

Image

Duchowny spełniał się również w roli wynalazcy. Jak głoszą legendy, skonstruował on skrzydła dzięki którym miał dolecieć ze szczytu Trzech Koron, do Morskiego Oka w Tatrach, innym razem do Czerwonego Klasztoru czy na wysoką turnię, którą na cześć tego wydarzenia nazwano Mnich.

Image

Image

Wracając do Sromowiec, mieliśmy wreszcie okazję przyjrzeć się schronisku Trzy Korony oraz samemu szczytowi. Wreszcie też wyszło słońce.

Image

#5

Image

Image

Image

Image

Image

Pojechaliśmy w kierunku Wąwozu Homole. Tato mijając miejscowości przyglądał się jak zmieniła się okolica od jego ostatniej wizyty w Szczawnicy.

Image

Pomnik Janosika

Image

Z parkingu w Jaworkach rozpoczęliśmy wędrówkę prowadzącą przez Wąwóz Homole. Jar tworzą sięgające ponad 100 metrowe kamienne ściany, pomiędzy którymi płynie potok Kamionka. Po drodze przyglądaliśmy się efektownym kaskadom przykrytymi drzewami i głazami, które osunęły się z okolicznych szczytów. Latem schodzą tędy turyści, zimą natomiast niewielkie lawiny śnieżne. Legendy mówią, iż w XVI w. znajdował się tu tajemniczy zamek, a wąwóz przyciągnąć miał poszukiwaczy złota i skarbów.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wieczorem wróciliśmy do Zakopanego. Kolejnego dnia czekał nas „odlot” do domu.

Dzień V

Nadszedł czas opuścić zimową stolicę Polski. Z samego rana ruszyliśmy w kierunku Pomorza. Po 7:00 zameldowaliśmy się w Krakowie. O tej porze miasto powoli budziło się do życia.

Image

Zamek Królewski na Wawelu był ostatnią warownią na naszej Trasie Orlich Gniazd.

Image

Image

Image

#1B

Początki budowli sięgają X wieku, a jej konstrukcja była wtedy drewniana. 300 lat później za sprawą W. Łokietka i jego syna K. Wielkiego zamek nabrał prawdziwego królewskiego charakteru. Za czasów Zygmunta Starego i Królowej Bony budowla nabrała renesansowego kształtu. W połowie XIX fortyfikacja pełniła rolę koszar wojskowych.

Image

Mijając dawną kamienicę Mistrza Twardowskiego (przy ul. Wiślnej) dotarliśmy na Rynek. Tkwiący na Księżycu czarnoksiężnik, do dziś wysyła tu swego pająka Maćka, po ploteczki od krakowskich kwiaciarek.

Image

Image


Kto wie, może wieści o naszej wizycie dotarły do Mistrza. Tutaj pożegnaliśmy się z Krakowem i Panem Twardowskim, pisząc przy okazji kolejny rozdział rodzinnej legendy.


#5

Czesław Śpiewa – Tato, wyjedź


„Tato, Tato, o co chodzi? Teraz wracaj do Warszawy, do Krakowa, Gdańska, Łodzi.”
_________________
Więcej o nas na http://www.pinezkiz3city.travel.blog
Góra
 Relacje PM off
16 ludzi lubi ten post.
eskie uważa post za pomocny.
 
 
 [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group