Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 7 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 26 Wrz 2015 19:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Kwi 2015
Posty: 356
40 godzin w Atenach:

Załącznik:
1.JPG

Przekonaliście mnie ;) - http://www.fly4free.pl/rekordowo-tanie- ... y-ryanair/
Właśnie z powodu tej oferty w pewien lutowy wieczór zadzwoniłam do lubego, który akurat przebywał poza domem z zapytaniem czy chce lecieć do Aten. Chwila konsternacji z jego strony po czym usłyszałam (to co chciałam): OK! Zanim wrócił do domu potwierdzenie rezerwacji przyszło na maila a kasa z karty została pobrana ;).
No i zaczęło się planowanie. Z założenia miał to być wypad krótkoterminowy i – w miarę – niskobudżetowy. Wylot w poniedziałek wieczorem a powrót z Aten w środę po południu (do domu we Wrocku w czwartek rano) w ostatnim tygodniu przed Wielkanocą.
Dało to nam 40 godzin na zwiedzanie Aten (31.03-1.04.2015).
Za dużo czasu to nie jest więc trzeba było jakoś sensownie zaplanować wycieczkę coby nie marnować go niepotrzebnie i jednocześnie nie gonić jak struś Pędziwiatr. Nie jesteśmy na zawodach :) .
W końcu nadszedł ten dzień. Lot z Wrocka do Modlina jak zwykle spokojny, 3 godziny czekania na odlot do Aten, marne pół godziny spóźnienia ateńczyka i można ładować się na pokład. Obsługa tym razem wyjątkowo miła... i diabelnie przystojna ;).

No to lecimy:
Załącznik:
2.jpg

Lądujemy po ok. 3 godzinach, dochodzi północ (czas w Grecji jest przesunięty w stosunku do polskiego o godzinę do przodu).

DZIEŃ 1 – 31.03

Lotnisko - 0:00 (40h do powrotu)

Zaraz po wylądowaniu zaopatrzyliśmy się w darmowe mapki Aten (w hali przylotów są takie specjalne stojaki). Jak się później okazało wystarczająco dokładne jak na nasze potrzeby.
Po półgodzinnym odpoczynku w hali przylotów, sprawdzeniu paru informacji w necie (darmowe WiFi działa bezproblemowo) i parokrotnym pytaniu obsługi lotniska „Are you OK.?”, zarówno do nas jak i pozostałych 3 grupek młodych osób wyszliśmy z hali do części ogólnodostepnej. Z racji tego że nasz wyjazd z założenia miał być krótkoterminowo-niskobudżetowy i nie było sensu jechać do hotelu, wcześniej ustaliliśmy że pierwszą nockę spędzamy na lotnisku. Po zainstalowaniu zatyczek w uszach, położeniu dmuchanych poduszek pod głowę próbowaliśmy chociaż trochę się przespać przy jakże „relaksacyjnej” muzyczce ateńskiego lotniska. Z różnym skutkiem. Komunikat o niepozostawianiu bagażu bez opieki do dziś mogę powtarzać jak mantrę. Mimo że zdarzyło mi się spać w różnych warunkach te były jednymi z gorszych. Na pocieszenie – nie byliśmy jedynymi osobami kimającymi na tym lotnisku ;).
Załącznik:
3.jpg

Ciiiicho, nie budźmy człowieka :lol:
W stronę Pireusu – 5:00 (35h do powrotu)
Załącznik:
4.JPG

Mimo pewnych niedogodności czas do rana dość szybko nam zleciał (dzięki WiFi i czytnikowi ebooków ;) ) i już parę minut po piątej mogliśmy niespiesznym krokiem udać się na przystanek autobusu X96 a po zaopatrzeniu się w bilety (5,00€/os.) w kiosku obok przystanku ruszyć w kierunku portu w Pireusie. Na przystanek podjechał... polski Solaris. Nie powiem, od razu jakoś tak lepiej zrobiło się na duszy :).
Załącznik:
5.JPG

Droga do Pireusu nie zapadła nam za bardzo w pamięć, głównie dlatego że przez większą jej część przysypialiśmy, jednak odgłosy wsiadających i wysiadających ludzi są jakieś milsze niż „relaksacyjna” z E. Venizelosa.
Kiedy w końcu dotarliśmy do Pireusu i poza nami w autobusie nie było żadnych pasażerów miły kierowca łamaną angielszczyzną próbował dowiedzieć się dokąd zmierzamy żeby nam pomóc. Ci Grecy to doprawdy bardzo miły naród. Mega szybki powrót do rzeczywistości, ogarnięcie sytuacji i stwierdziliśmy że najlepiej będzie wysiąść tam gdzie aktualnie się znajdowaliśmy (okolice bramy E8). Po podziękowaniu panu kierowcy za zainteresowanie i pomachaniu łapką na do widzenia naszym oczom ukazał się największy grecki port. Ot, port jak port, na nas nie zrobił żadnego wrażenia, osobiście uważam że ten w Zadarze jest o niebo ładniejszy. Kolejne miejsce przeładunkowe osób i towarów, dużo betonu i nic więcej. No ale co kto lubi ;).
Załącznik:
6.JPG

Załącznik:
7.JPG

Załącznik:
8.JPG

Jedyne co przykuło moją uwagę to kościół z niebieskimi kopułami. Fajnie wyróżniał się z szaroburego tła.
Załącznik:
9.JPG

Po godzinnym spacerze po portowym nadbrzeżu stwierdziliśmy że nic tu po nas (może innym razem zabawimy dłużej) i ruszyliśmy w stronę stacji metra. Póki co była to zwykła stacja kolejowa, kolejka metrem miała się okazać później. Zaopatrzeni w bilet 24 godzinny (4,00€/os.) (bilety kasuje się na peronach – stoją tam specjalne automaty) ruszyliśmy w kierunku Akropolu.
Załącznik:
10.JPG

Po wyjściu z metra naszym oczom ukazał się taki oto widok:
Załącznik:
11.JPG


Akropol – 9:00 (31 h do powrotu)
Z racji tego że godzina była młoda (chyba parę minut przed 9), dzikich tłumów jeszcze niet, (oprócz paru starszych osób i wycieczki brytyjskich nastolatków których jedynym zajęciem było robienie sobie selfie) wyposażeni w akropolski sześciopak mogliśmy w spokoju oddać się zdobywaniu akropolskiego wzgórza.
Załącznik:
12.JPG

Po drodze minęliśmy Teatr Dionizosa,
Załącznik:
13.JPG

oraz Odeon Heroda Attyka.
Załącznik:
14.JPG

Widoki ze szczytu zmasakrowały nas:
Załącznik:
15.JPG

Załącznik:
16.JPG

Załącznik:
17.JPG

Czymże byłby Akropol bez Partenonu:
Załącznik:
18.JPG

Niestety budowla została pozbawiona wielu rzeźb – część z nich znajduje się w British Museum, w Luwrze i (prawdopodobnie) w Kopenhadze.
Załącznik:
19.JPG

Propyleje:
Załącznik:
20.JPG

Świątynia Ateny Nike z nieco innej perspektywy:
Załącznik:
21.JPG

Załącznik:
22.JPG

W pewnym momencie gdy mój luby chciał jeszcze ponasycać oczy pięknymi widokami ja przycupnęłam na kamulcu z dala od ludzi i świątyń z zamiarem wszamania czegoś. Już miałam zatopić zęby w bule przywiezionej z Polski (tak na wszelki wypadek gdyby okazało się że knajpy na lotnisku o 1 w nocy podają tylko kawę i ciasteczka) gdy nagle w odległości jakichś 10 metrów od siebie usłyszałam gwizdek a zaraz potem okrzyk: „No food, no food!!!” wypowiedziany przez pracownika Akropolu. Najprawdopodobniej owemu panu nie spodobała się moja polska buła bo do brytyjskich wycieczek opychających się czipsami słowem się nie odezwał. Zazdrosny jakiś! ;)
Z racji tego że późno się robiło a na szczycie coraz więcej ludzi (zdjęcia tego nie oddają ale już parę minut po 10 były tłumy) postanowiliśmy powoli udać się w stronę hotelu. Po drodze trafiliśmy do rzymskiej agory:
Załącznik:
23.JPG

przespacerowaliśmy się także ulicą Ermou
Załącznik:
24.JPG

żeby na koniec trafić na pl. Syntagma i obejrzeć budynek parlamentu oraz gwardzistów pełniących wartę pod Grobem Nieznanego Żołnierza:
Załącznik:
25.JPG


Syntagma – 12:00 (28 h do powrotu)
Byli to ewidentnie początkujący gdyż niekiedy kroczki im się myliły a synchronizację (na razie) diabli wzięli. Mimo wszystkich niedociągnięć i tak fajnie się na nich patrzyło. Żołnierz który był ich przełożonym co chwilę sprawdzał i poprawiał ich ubiór: czy nic się nie przekrzywiło, nie opadło, czy jest po dobrej stronie? Pełna profeska!
Załącznik:
26.JPG

Ale że co? Trzecia noga? :lol:
Załącznik:
27.JPG

Po ćwiczeniach przełożony pozwolił zgromadzonym turystom robić sobie fotki z żołnierzami, jednakże dokładnie wytyczył do jakiej odległości możemy zbliżyć się do „pomponiarzy”, również do robienia zdjęć podchodziliśmy pojedynczo.
Potem udaliśmy się do metra żeby podjechać na Omonię a stamtąd już tylko 2 kroki do hotelu (Soho Hotel, ul. Menandrou).Wszystko pięknie aż tu nagle naszym oczom ukazało się „to”:
Załącznik:
28.JPG

Chwila konsternacji ale idziemy dalej. :lol:
Po dotarciu do recepcji chwilę konsternacji przeżyła miła recepcjonistka. Kombinowała chyba z 5 minut szukając dla nas klucza do pokoju aż w końcu... jest! Wymyśliła! Na miejscu okazało się że nasz pokój 2-osobowy jakimś cudem upgrade’ował się do szósteczki z dwoma balkonami. Nie protestowaliśmy. Byliśmy tak zmęczeni że w tamtej chwili było nam wszystko jedno. Łazienka i łóżko jest, czego chcieć więcej?
Po ogarnięciu się i nastawieniu budzika poszliśmy w kimę. Dobranoc! ;)
Darmowy upgrade (bajzel na łóżku to jak zwykle moja sprawka)
Załącznik:
29.JPG

Widok z balkonu... hm...:
Załącznik:
30.JPG


Hotel – 17:00 (23h do powrotu)
2 godziny później budzik jak zwykle brutalnie przywołał nas do rzeczywistości. Dzień jeszcze w pełni więc nie było sensu marnować go na siedzenie w hotelu. Szybka decyzja – idziemy obejrzeć stadion Kallimarmaro („piękny marmur”) lub jak kto woli stadion Panatenajski. Tym razem na piechotkę coby pooglądać sobie architekturę ateńską:
Załącznik:
31.JPG

W międzyczasie zdążyliśmy zgubić się chyba ze 3 razy. Finał tego taki że podeszliśmy do najbliższej stacji metra i podjechaliśmy na Syntagmę. Stamtąd to już przysłowiowy rzut beretem na Kallimarmaro. Po drodze minęliśmy Świątynię Zeusa Olimpijskiego:
Załącznik:
32.JPG

oraz halę wystawową Zappeion
Załącznik:
33.JPG

W końcu dotarliśmy na osławiony stadion pierwszych nowożytnych letnich igrzysk olimpijskich (Ateny, 1896). Bilet wstępu kosztuje 3,00€/os. Wielkość obiektu robi duże wrażenie.
Niestety przez nasze gapiostwo zapomnieliśmy wejść do muzeum zniczy olimpijskich (na zdjęciu po prawej stronie). No cóż, trzeba będzie nadrobić następnym razem ;).
Załącznik:
34.JPG

Załącznik:
35.JPG

Załącznik:
36.JPG

Słońce powoli zaczęło chować się za horyzontem zatem i my napatrzywszy się już i na stadion, i na Akropol niespiesznym krokiem udaliśmy się z powrotem w kierunku pl. Syntagma po drodze mijając taką oto sympatycznie wyglądającą fontannę:
Załącznik:
37.JPG

Wieczorna Syntagma z fasadą hotelu „Grande Bretagne” w tle:
Załącznik:
38.JPG

Jeszcze tylko mały spacerek uliczkami Plaki coby zjeść kolację i można dreptać w kierunku hotelu. Po drodze nikt nas nie zaczepiał, nie okradł, nie zgwałcił i nie pobił... więc chyba nie było źle ;) pomimo, że przed wyjazdem ostrzegano nas że hotel znajduje się w nieco szemranej okolicy.

-- 26 Wrz 2015 20:18 --

DZIEŃ 2 – 1.04
Hotel – 7:00 (11h do powrotu)

Nowy dzień (oczywiście z pomocą brutalnego budzika) powitał nas takim widokiem:
Załącznik:
39.JPG

Jak mówi stare przysłowie „Kto rano wstaje temu pan Bóg daje” dlatego też szybko wyszykowaliśmy się bo w planach mieliśmy odwiedzenie targu centralnego - Varvakios i okolicznych sklepików, chcieliśmy też zrobić małe zakupy przed powrotem do domu.
Bazar znajduje się przy ulicy Athinas, około 15 minut spacerem od naszego hotelu (na mapie to jakieś 400m). Serce targu stanowią hale: mięsna i rybna.
O ile w hali rybnej da się jeszcze wytrzymać, o tyle hala mięsna może być prawdziwym wyzwaniem dla osób nieco bardziej wrażliwych, zarówno wizualnie jak i zapachowo (bez miętówki w ustach na początku się nie obeszło, potem było z górki) ;).
Hala mięsna (zdjęcia z rodzaju tych normalnych, obcięte łebki jagnięce i koźlęce, wiszące tuszki, flaczki i inne podroby zostawmy sobie na inną okazję):
Załącznik:
40.JPG

Załącznik:
41.JPG

Hala rybna:
Załącznik:
42.JPG

Załącznik:
43.JPG

Załącznik:
44.JPG

Wokół hal pełno jest najróżniejszych stoisk i sklepów:
Załącznik:
45.JPG

Załącznik:
46.JPG

Załącznik:
47.JPG

Załącznik:
48.JPG

Załącznik:
49.JPG

Moglibyśmy tak chodzić i patrzeć godzinami ale niestety czas nas zaczął naglić toteż najedzeni (rożkami z ciasta francuskiego wypełnionymi fetą, pycha!) i zaopatrzeni w niezbędne dobra dla rodziny, znajomych i siebie wyruszyliśmy z powrotem do hotelu.
Po ekspresowym pakowaniu naszych plecaków czekała mała nagroda: ;)
Załącznik:
50.JPG

Kerameikos - 10:00 (6h do powrotu)
Po wymeldowaniu się ruszyliśmy wolnym spacerkiem ulicą Pireuską w kierunku cmentarza Kerameikos
Załącznik:
51.jpg

Po oderwaniu przez miłego pana kolejnego „kuponu” z naszego „akropolskiego sześciopaka” mogliśmy w spokoju oddać się zwiedzaniu.
Załącznik:
52.JPG

Załącznik:
53.JPG

Niestety wygląda na to że nieświadomie zaburzyliśmy spokój innej istocie gdyż owe zwierzątko najpierw na nas nasyczało a potem z wielkim fochem odmaszerowało w stronę pobliskich maków. Na pewno była kobietą! :D
Załącznik:
54.JPG

Następnym punktem naszej wyprawy była grecka agora z Tezejonem (świątynią Hefajstosa) na czele:
Załącznik:
55.JPG

Rzeźby przedstawione na froncie mają ilustrować dokonania Herkulesa a po bokach - Tezeusza:
Załącznik:
56.JPG

Widok ze świątyni Hefajstosa w kierunku Akropolu:
Załącznik:
57.JPG

W drodze powrotnej zajrzeliśmy jeszcze do Stoi Attalosa – budynku w którym prezentowane są m.in. ostrakony, monety i ceramika znalezione na terenie dzisiejszej agory:
Stoa Attalosa:
Załącznik:
58.JPG

Ostrakony
Załącznik:
59.JPG

Załącznik:
60.JPG

Załącznik:
61.JPG

Po wyjściu z agory spacerkiem przeszliśmy przez pchli targ na Monastiraki, dalej ulicą Ermou (na której ceny tych samych produktów co w okolicach targu centralnego są 3-4 razy wyższe, nie polecam)
Załącznik:
62.JPG

Załącznik:
63.JPG

w kierunku.... pl. Syntagma.
Wygląda na to że w naszym przypadku wszystkie ateńske drogi prowadzą na Syntagmę ;). Jedna z nich na pewno miała prowadzić na przystanek autobusu X95 jadącego na lotnisko jednakże wtedy nie było nam dane skorzystać z tego transportu. Kiedy chcieliśmy kupić bilety na autobus w pobliskiej budce, gburowaty pan stwierdził że nie sprzeda nam ich bo X95 w ogóle nie jeździ. Dziwne to było, zwłaszcza że 5 minut wcześniej na własne oczy widzieliśmy jak autobus radośnie pocisnął w kierunku lotniska, na to spostrzeżenie gbur w budce w ogóle przestał się odzywać. Coś tu ewidentnie śmierdziało, o co chodzi dowiedzieliśmy się dosłownie chwilę później jak grupa 5-6 młodych osób chciała również kupić bilety. Prawie natychmiast otoczyli nas taksówkarze z pobliskiego postoju namawiając do skorzystania z ich usług (kurs na lotnisko za 50€ lub coś koło tego). Taaaa!
My nie z tych co dają się naciągać, a na pewno nie w ten sposób, pomaszerowaliśmy do metra (50 m dalej) pokazując gburowi z budki.... a nieważne ;).

Metro na lotnisko - 14:00 (2h do powrotu)
Pozostało nam tylko zorientować się w cenie i o której godzinie odjeżdża metro na lotnisko. Kiedy luby poszedł uzupełnić swoją wiedzę o te informacje ja w kuckach coś majstrowałam przy naszych plecakach (nie pamiętam co). Nagle słyszę nad sobą czyjś głos: „Are you OK.?” Podnoszę głowę a to pan ochroniarz z troską w głosie pyta się czy nic mi nie jest. Grecy to naprawdę przyjazny naród :).
Po zakupie biletów (lotniskowy dwuosobowy za 14,00€), poszliśmy na peron czekać na swój pociąg.
Uwaga: Linia na lotnisko to linia niebieska (linia nr 3) jednakże nie każdy skład dojeżdża do lotniska, większość z nich kończy swoją trasę wcześniej (na stacji Doukisis Plakendias). Składy na lotnisko odjeżdżają co ok. 15 minut, sama podróż trwa koło godziny.
Po dotarciu na lotnisko postanowiłam pobuszować trochę – jak to kobita - w sklepach wolnocłowych, które znajdują się przed kontrolą bezpieczeństwa. Planowałam zaopatrzyć się w coś czego (teoretycznie) nie dane mi było kupić na porannych zakupach bo i tak by nie przeszło kontroli.
Załącznik:
64.JPG

;)
Kontrolę bezpieczeństwa przechodzimy bezproblemowo, mimo dużego ruchu wszystko idzie sprawnie, stanowisk kontrolujących nie brakuje, wbrew pozorom kolejek nie ma.
Dodatkowo przed skrętem w kierunku tych stanowisk stoi miły pan, który pyta się czy ktoś ma w bagażu jakieś płyny i rozdaje bezpłatne przezroczyste torebeczki na nie.
Zaopatrzeni we wszelakie dobra, zarówno te materialne jak i nie, niespiesznym krokiem udajemy się w kierunku naszego gate’u i już parę minut po 16 grzecznie siedzimy w oczekiwaniu na Ryana który ma nas zabrać z powrotem do domu.
Załącznik:
65.JPG

Załącznik:
66.JPG


Podsumowując:
Krótki wypad do stolicy Grecji bardzo nam się udał, zobaczyliśmy praktycznie wszystko co zaplanowaliśmy. Gdybyśmy dysponowali jeszcze jednym dniem to na pewno dodałabym do tego wzgórze Lykawitos, wyprawę do kompleksu olimpijskiego oraz na stare lotnisko ateńskie. Muzea raczej darowałabym sobie.
Chciałabym w tym miejscu podziękować @Zeus -owi – jego poradnik (ateny-w-pigulce,1256,56222&hilit=ateny) oraz porady dotyczące komunikacji miejskiej (lotnisko-ateny-eleftherios-venizelos-miasto,1301,52257&hilit=ateny) baaardzo ułatwiły mi zorganizowanie tej wycieczki. :)
Jeśli ktoś jest nastawiony tylko na zwiedzanie ścisłego centrum to może sobie darować bilet 24 godzinny, wystarczy bilet z/na lotnisko. Wszystkie najważniejsze zabytki da się obejść w 1 dzień niespiesznym spacerkiem.
Do Aten prędzej lub później wrócimy. Fajne miasto, przyjaźni ludzie, atmosfera na pewno milsza niż w Rzymie, gdzie musieliśmy się wręcz opędzać od nachalnych sprzedawców „kijków do selfie” J .
Do następnego!

Poniżej dla zainteresowanych malutki kosztorys naszego wyjazdu (bez jedzenia i zakupów – moim zdaniem to indywidualna sprawa każdego):
-loty – ok. 220,00zł (FR do Aten – 181,00zł + dolot z Wrocławia – 38,00zł),
-komunikacja w Atenach – 16,00 € = ok. 67,00 zł (autobus do Pireusu-5,00€ + bilet 24h-4,00€ + metro na lotnisko-7,00€)
-nocleg w Soho Hostel (1 noc) - 8,50€ (za osobę) = ok. 36,00 zł,
-bilety wstępu - 15,00 € = ok. 63,00 zł (Akropol -12,00€ + stadion Panatenajski - 3,00€)
Razem: 386,00 zł/osoba


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
4 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 27 Wrz 2015 01:26 

Rejestracja: 15 Sty 2014
Posty: 295
niebieski
Super relacja. W kwietniu spedziliśmy 3 dni, praktycznie kierując sie tą samą ścieżką co Ty. Gwizdek na Akropolu też dał o sobie znać gdy stanąłem na jednym z murków by zrobić zdjęcie. Od tamtej pory czułem się obserwowany z każdej strony przez panów pilnujących porządku .


Ostatnio edytowany przez kucharjb, 27 Wrz 2015 17:16, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
Clementiaa lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 27 Wrz 2015 10:32 

Rejestracja: 17 Lut 2015
Posty: 0
kucharjbSuper relacja. W kwietniu spedziliśmy 3 dni, praktycznie kierując sie tą samą ścieżką co Ty. Gwizdek na Akropolu też dał o sobie znać gdy stanąłem na jednym z murków by zrobić zdjęcie. Od tamtej pory czułem się obserwowany z każdej strony przez panów pilnujących pożądku .
"porządku"
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 30 Wrz 2015 01:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Kwi 2015
Posty: 356
@kucharjb Dzięki piękne. Ta wycieczka była taka trochę niezapowiedziana, w stylu: tanie bilety są, jeszcze tam nie byliśmy, no to lecimy :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 21 Paź 2015 14:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Cze 2012
Posty: 265
Ciekawa relacja, dobrze się czyta :) Też po głowie mi chodzi taki wypad do Aten (zdecydowanie poza sezonem ;) ) Wskazówki na pewno się przydadzą. Dziękować! :)
_________________
'The journey is what brings us happiness... not the destination'
Góra
 Relacje PM off
Clementiaa lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 21 Paź 2015 17:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Kwi 2015
Posty: 356
Nie ma za co :). Ja również dziękuję. Do tej wycieczki dodałabym jeszcze jeden dzień i wtedy już na spokojnie zwiedzić można jakieś muzeum, kompleks olimpijski i wzgórze Lykawitos. A jak podziwiać panoramę Aten ze wzgórza to tylko wieczorowonocną porą - widoki niesamowite sprawdzone osobiście 2 tygodnie temu :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 21 Paź 2015 18:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Cze 2012
Posty: 265
dzięki za wskazówkę. nie omieszkam zapamiętać i wykorzystać ;)
_________________
'The journey is what brings us happiness... not the destination'
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 7 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group