Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 23 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 07 Mar 2016 22:34 

Rejestracja: 10 Sie 2011
Posty: 470
Loty: 12
Kilometry: 12 344
niebieski
Dużo ostatnio relacji z Ameryki Południowej, więc mam trochę obaw przed wrzucaniem kolejnej. Być może jednak komuś się przyda relacja z wyprawy z dwójką maluchów (16 m-cy i 4,5 roku) - w końcu w naszej społeczności też coraz więcej dzieci, które być może za kilka lat wypowiedzą się w temacie "czy to już uzależnienie" lub podobnym, zarażeni pasją rodziców :lol:
Na początek jeszcze raz podziękowania za super wrzutę - deal do Chile zarzucił @JIK tutaj http://www.fly4free.pl/forum/mediolan-chile-362-88-eur,232,80219, a uzupełniła @Niva wrzutą do Buenos.
Jako że marzyło mi się Chile z czasów jeszcze bezdzietnych, długo się nie zastanawiałam i złożyłam trasę MXP-AEP/SCL-LHR. Mój pierwszy chyba open jaw w historii mojego latania. Nie mówiąc o tym, że "double" ;)
Jako że z urlopem u mojego męża zawsze krucho, postanowiliśmy lecieć na max. 3 tygodnie z dolotami, bilety kupiłam na 8-24/02/2016. Na 2 osoby dorosłe, dziecko 4 -letnie i niemowlaka wyszło 713 euro. Przyjemna cena :)
Oba długodystansowe loty nocą, więc dzieciaki powinny spać :)

PRZYGOTOWANIA

Schody zaczęły się już, jak zaczęłam opracowywać trasę z Buenos do Santiago :lol: Okazało się, że ceny transportu w Argentynie są, delikatnie mówiąc, wysokie. Od początku nie brałam pod uwagę wodospadów, jako że mamy w planach Brazylię i na pewno wtedy zahaczymy o wodospady, a ceny transportu w Brazylii wydają się być na niższym poziomie. Poza tym, trasa i tak była dość długa jak na wyprawę z dwójką maluchów. Brałam pod uwagę pokonanie części trasy lotami za aviosy, dokupiłam nawet trochę punktów na hiszpańskim grouponie, jednak anulowano moją transakcję - podejrzewam, że z tego względu, że się połasiłam na polecenie i kupiłam też punkty mojemu mężowi z tego samego IP, płacąc tą samą kartą walutową :D No nic, punktów mieliśmy ok. 15 000, co starczało na 1 lot za 4500 aviosów (niektóre loty jak np. na wodospady czy do Salty z uwagi na odległość wpadają w przedział 7500 aviosów), jednak po sprawdzeniu wysokości dopłat okazało się, że koszt wyniesie nas niemal tyle, co przejazd autokarem. A że o sławnych, wygodnych autokarach już czytałam przy okazji wielu relacji, zdecydowaliśmy się wypróbować ten środek transportu.

Teraz co do samej trasy - w przypływie euforii spełnianego od dawna marzenia, pomyślałam, że jest to doskonała okazja na odwiedzenie Salar de Uyuni z Salty, następnie powrót do Atacamy i stamtąd już na samolot do Santiago :) Przez chwilę upajałam się wizją naszej rodzinki nad solnym lustrem i wtedy dopadła mnie pewna wątpliwość - przecież Błażejek nie da sobie założyć okularów przeciwsłonecznych. Zaraz potem druga wątpliwość - przecież to jest mega wysoko (ponad 3600 m n.p.m.), a Błażejek nie umie mówić, co będzie jak dostanie choroby wysokościowej, a my źle zinterpretujemy jakieś sygnały? Ponieważ atrakcje Atacamy leżą jeszcze wyżej, porzuciłam szybko projekt tej trasy. Przyjdzie jeszcze na nią czas :) Dodatkowo, w internecie znalazłam info, że organizatorzy nie chcą brać niemowlaków i małych dzieci na wycieczki grupowe, z tej prostej przyczyny, że w razie choroby wysokościowej malucha zawracają całą wycieczkę. Na indywidualne owszem, wezmą, ale te są dużo droższe. Tak więc, moje marzenie zostanie zrealizowane w bliżej nieokreślonej przyszłości :lol:
Postanowiliśmy więc jechać grzecznie i w niespiesznym tempie z Buenos w kierunku Mendozy, odbijając do Salty, jeśli dzieciaki będą w dobrej formie. Autokarami chcieliśmy jeździć nocami z uwagi na to, że Błażejek jest bardzo aktywnym dzieckiem i trudno go utrzymać 5 minut na miejscu. Mimo że na trasie Buenos - Salta czy Buenos - Mendoza kursują bezpośrednie autobusy, to jadą po kilkanaście godzin, a tego chcieliśmy uniknąć z dziećmi. Maksymalnie 8-9 godzina, ot tyle, żeby dzieciaki zdążyły się wyspać.
Dlatego też naszą trasę musieliśmy podzielić na kilka odcinków.

I tak powstał zarys: Buenos - Cordoba - Salta - Catamarca - Mendoza - Santiago - Valparaiso - Santiago.
Z tym, że Salta i Catamarca mogły wylecieć z programu, jeśli podróż okazałaby się zbyt uciążliwa. W najlepszym wypadku dawało to kwotę 750$ na bilety autokarowe, nie wliczając niemowlaka, ale liczyłam na to, że niemowlak nie płaci. Potem w relacji @vamamama przeczytałam, że również dziecko, jeśli jedzie na siedzeniu z rodzicem, to nie płaci za bilet. Postanowiliśmy spróbować w ten sposób choć 1 odcinek.
Co do noclegów - zarezerwowałam 3 noce w Buenos, i ostatnie noce w Chile - 2 w Santiago i 2 w Valparaiso. Resztę miałam zamiar rezerwować na bieżąco z uwagi na niepewność trasy.
Jeśli chodzi o chorobę wysokościową, to postanowiłam się zaopatrzyć w jakieś środki, z uwagi na niepewność trasy. Okazało się jednak, że pediatra naszych dzieci nie ma pojęcia o takich lekach, na forum uzyskałam kilka informacji, gdzie można uderzyć. Tym oto sposobem udało mi się uzyskać namiary na specjalistę, z którym pewnie będziemy się kontaktować w przyszłości, gdy pojedziemy z dziećmi w końcu w wyższe rejony. Jeśli chodzi o nas, to mimo iż udało mi się zdobyć receptę na diuramid, to nie udało mi się jej zrealizować - okazało się, że w hurtowniach nie ma leku, że był wyprodukowany dobrych kilka lat temu, ważny jest do 2019 r. i mogę sobie dzwonić i szukać :D
Odechciało mi się po kilkunastu telefonach do aptek w mojej okolicy. Tym sposobem definitywnie zrezygnowaliśmy z przebywania na wysokości powyżej 2500 m. n.p.m.
Pozostało spakować się, wykupić ubezpieczenie turystyczne i w drogę. Samolot z Gdańska do Bergamo mieliśmy około 10-tej, postanowiliśmy jechać komunikacją publiczną na lotnisko, aby nie zostawiać auta na lotnisku, gdyż nie mieliśmy jeszcze biletów powrotnych z Londynu i nie byliśmy pewni, na którym lotnisku będziemy lądować.
Przed położeniem się spać około 2-gej w nocy postanowiłam jeszcze sprawdzić maile :lol: A tu miła niespodzianka w spamie. Nasz lot z Malpensy do Sao Paolo został przesunięty z godz. 20-tej na 10-ta kolejnego dnia :o
Biorąc pod uwagę liczbę odwołanych lotów, jaka nam się trafia od kiedy mamy dzieci, powinnam zacząć grać w totka - może będę wygrywać z taką samą częstotliwością :)
Postanowiłam jeszcze zasięgnąć porady na forum, bo wiadomo, że tu można znaleźć odpowiedź na każdą wątpliwość. Przez zmęczenie chyba nie wpadłam w pierwszej chwili na to, że linia powinna nam zapewnić nocleg, przeszukałam więc na szybko booking.com, żeby się zorientować w cenach noclegów. Kształtowały się na poziomie 70e w okolicy lotniska Malpensa, więc już uspokojona położyłam się spać.

ZACZYNAMY PODRÓŻ

Spakowaliśmy się w 3 małe "wizzerowe" bagaże podręczne. Na lotnisku w Gdańsku podczas check-in zostałam poproszona o włożenie mojego bagażu (ten niebieski) do sizera.
Na prawdę nie rozumiem dlaczego :lol:

Image

Ten pierwszy z lewej to plecak mojego męża - spakował swoje rzeczy, tablet, aparat i dodatkowy obiektyw.
Mój plecak był chyba największy, ale spokojnie do sizera się zmieścił.
W plecak mój i dzieciaków oprócz ubrań, bielizny, sandałów i kosmetyków, upchnęłam dużą paczkę pieluch (54 sztuki, najpierw chciałam wziąć mniej, ale ciągle był luz w plecaku), 1,5 kg białego proszku, tj. mleka dla Błażejka (6 paczek, paczka starcza mu max. na 2 dni), chusteczki nawilżane, ok. 10 sztuk pieluszek kąpielowych, ręczniki szybkoschnące i akcesoria do pływania. Rano przypomniało mi się o kolorowankach i kredkach, więc dorzuciłam jeszcze to. Do tego jakieś przekąski typu batoniki, gumy, lizaki i żelki dla dzieci.

Image
Niech ktoś powie, że ciężko się spakować w mały bagaż podręczny :mrgreen:
Do koszyka wózka wrzuciliśmy Błażejka torbę, taką niemowlęcą, z mnóstwem przegródek - był to strzał w dziesiątkę, bo torba idealnie mieściła się z tyłu, pod oparciem wózka, było ją bardzo ciężko wyjąć, jak siedzisko było rozłożone do pozycji poziomej, to wyjęcie torby było w ogóle niemożliwe, nie musieliśmy się więc martwić, że ktoś gdzieś nam coś zwinie. Przegródki dawały swobodę w ulokowaniu dokumentów, portfela i schowania paru $$. Izolowane kieszonki na picie dawały wystarczającą ochronę dodatkowemu obiektywowi oraz okularom przeciwsłonecznym.

Po przylocie na lotnisko Orio al Serio, poszliśmy się posilić do pobliskiego centrum handlowego, a z uwagi na 99% pewności co do przesunięcia naszego lotu, także w niezbędną ilość trunku, co by nie przepłacać za barek.
Transport do Malpensy zakupiłam jeszcze zanim się dowiedzieliśmy o przesuniętym locie. Ponieważ mieliśmy sporo czasu, zamiast dojazdu bezpośredniego, wybrałam przejazd z przesiadką na dworcu w Mediolanie, gdzie planowałam wstąpić na jakąś kawę. Z uwagi jednak na przesunięty lot, poszliśmy od razu na kolejny autobus, gdzie bez problemu wpuszczono nas na kurs 40 minut wcześniej. Dzięki temu do odprawy nie było jeszcze kolejek. Szybko dowiedzieliśmy się, że nasz samolot owszem jest, ale nie poleci, bo załoga późno przybyła i muszą odpocząć. Dlatego też nasz lot odbędzie się kolejnego dnia o 10-tej, ale nie mamy się martwić, bo dostaniemy nocleg w hotelu, ze śniadaniem, a na kolację vouchery do lotniskowej restauracji. Jeśli zaś chodzi o nasze połączenie z Sao Paolo do Buenos Aires, to odbędzie się jeszcze kolejnego dnia, bo już na jutrzejszy to nie ma lotów. Ale nie mamy się martwić, bo na pewno nam znajdą lot szybciej, bo jesteśmy z małymi dziećmi.Tak oto godzinę czekaliśmy do kolejnego stanowiska, aby nam ten wcześniejszy lot znaleźli. Mieliśmy szczęście, że tylko godzinę, bo w tym czasie kolejka zaczęła się robić dłuuuga. Okazało się, że mimo iż jesteśmy z małymi dziećmi, to nic innego nam nie znajdą. W ten oto sposób traciliśmy opłaconą nockę w Buenos, za to "zyskiwaliśmy" nockę w Sao Paolo. Na szczęście Pani obiecywała, że tam także dostaniemy zakwaterowanie.
Dzienny lot do Sao Paolo trochę mnie przerażał z Błażejkiem - pierwotnie mieliśmy lecieć nocą, a Błażejek miał smacznie spać :D, ale jak to powiedział Woody Allen: "If you want to make God laugh, tell him about your plans." :lol:
Hotel Sheraton, w którym nas zakwaterowano, znajduje się vis-a-vis lotniska.

Image

Pokój dostaliśmy przestronny, na wyposażeniu były też m.in. szlafroki (nie korzystaliśmy) oraz kapcie, których jedną parę zwinęłam na dalszą podróż. Kapcie były milusie, więc nie miałam żadnych oporów, żeby je ze sobą zabrać - przyznaję się bez bicia, tak a propos niegdysiejszego wątku o wynoszeniu rzeczy z hoteli :D

Image

Śniadanie było fe-no-me-na-lne. Jedno z najlepszych, jakie do tej pory miałam w hotelu. Ogromny wybór wszystkiego w zasadzie, poczynając od płatków i orzechów, jogurtów, przez pieczywo, wędliny, sery, na owocach kończąc.
Co do kolacji zaś, to ponad godzinę błąkaliśmy się po lotnisku w poszukiwaniu naszej restauracji - kilka razy skierowano nas w złe miejsce, potem okazało się, że restauracja o tej samej nazwie znajduje się i na przylotach, i na odlotach. W końcu jednak dotarliśmy, pokazaliśmy kelnerowi nasze vouchery. Ten zaprowadził nas na właściwe miejsca i wręczył menu. No dania w tym menu były różnorodne, ceny także :mrgreen: Już sobie planowaliśmy co by tu zamówić, gdy zjawiła się kelnerka, pokazaliśmy jej nasze vouchery, a ona na to: "Aaa vouchery. Oddajcie menu".
No to koniec rumakowania :lol:
Dzieciaki były już naprawdę głodne

Image

i znudzone

Image

Ale jedzenie było dobre - tyle, że wyboru nie było żadnego, wszyscy dostawali to samo, łącznie z dziećmi. Napoje chociaż pozwolili wybrać :lol:

Image

Jako że był to długi dzień, dzieci szybko usnęły, a rano stawiliśmy się na check-in, aby odebrać naklejkę na wózek. Wszystko poszło bezproblemowo i planowo, w samolocie (układ 3-3-3, modelu nie powiem, nie rozróżniam ich jeszcze :lol:) stewardessa poprosiła starszego Pana siedzącego samotnie w środkowym rzędzie, aby się przesiadł i tym oto sposobem mieliśmy do dyspozycji 6 miejsc. Chwała jej za to, bo Błażejek miał przynajmniej gdzie hasać.

Image

Natalka znalazła sobie zajęcie bardzo szybko.

Image

Dzieciaki dostały gadżety - tym razem były to zegarki.


Image

Jedzenie było bardzo dobre

Image

Image

Image

Tyle, że jakoś mało tego było - pomiędzy jednym a drugim serwisem minęło jakieś 8 godzin, w nocy byłoby to ok, ale w dzień to trochę zgłodnieliśmy, na szczęście, idąc po wodę na mleko, wywęszyliśmy, że można dostać muffinki i kanapki, więc skorzystaliśmy z okazji dwukrotnie ;)
Sam lot jakoś minął. Zaabsorbować dziecko w wieku Błażejka przez tyle godzin jest dość wyczerpującym zadaniem :twisted:
W Sao Paolo staliśmy jeszcze długo na płycie lotniska, ale koniec końców udało nam się dostać nowe karty boardingowe i voucher na hotel, jedzenie i taksówkę do hotelu. Na lotnisko zaś mieliśmy przyjechać hotelowym shuttle bus.
Niestety, na lotnisku przemierzyliśmy niezliczone ilości kilometrów z uwagi na to, że Pani obsługująca taksówki nie chciała przyjąć naszego voucheru. Upierała się, że jest ważny tylko na shuttle bus, które odjeżdżały z innego terminala. Wyruszyliśmy więc na poszukiwania. Na szczęście tam także były stanowiska z taksówkami, więc postanowiłam spróbować szczęścia jeszcze raz - i tym razem zaakceptowano nasz voucher, więc sprawnie znaleźliśmy się w hotelu Bristol.
Dostaliśmy 2 pokoje z pojedynczymi łózkami - nie był to dobry układ, ale recepcjonista twierdził, że innych pokoi nie mają. Ponieważ Błażejek częściej się budzi w nocy niż Natalka, a mój mąż nie zawsze słyszy małego, więc logiczne było, że ja właśnie będę w pokoju z synem, a on z córką. Choć można było jeszcze spróbować dzieci umieścić same. :lol:

Image

Kolacja bardzo dobra, bardzo duży wybór potraw, owoców i ciast. Śniadanie także super pożywne i duży wybór.

Tak więc podróż grupą LATAM możemy szczerze polecić - mimo opóźnienia naszego lotu, zostaliśmy bardzo profesjonalnie obsłużeni, nie musieliśmy się wykłócać, walczyć o swoje prawa etc., zakwaterowanie i transport bardzo na plus.
Kolejny nasz lot przebiegł bez zakłóceń, catering pokładowy - bez szału, dzieciaki znowu dostały zegarki.

Image

Opuściliśmy Sao Paolo.

Image

By w końcu znaleźć się u celu, a zarazem początku naszej podróży - Buenos Aires.

Image

c.d.n.
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 10 Mar 2016 21:57 

Rejestracja: 10 Sie 2011
Posty: 470
Loty: 12
Kilometry: 12 344
niebieski
BOSKIE BUENOS

Na lotnisku chcieliśmy wymienić trochę dolarów (1 USD=14,2 ARS), ale kolejka nas odstraszyła. Ruszyliśmy więc na przystanek autobusowy, który znajduje się po lewej stronie zaraz po wyjściu z budynku.
Zamierzaliśmy złapać tani podmiejski autobus do centrum - 33 albo 45. Młoda dziewczyna, którą zagadaliśmy, zaoferowała, że odbije za nas kartę, mimo że czekała na inny autobus. Poprosiła też kierowcę, by nam powiedział, gdzie wysiąść.
Kartę SUBE, którą odbija się w automatach autobusowych, można kupić w wielu miejscach w mieście. U kierowcy bilet można kupić płacąc tylko monetami. Pojedynczy bilet kosztuje ok. ćwierć dolara. Dzieciaki jechały za friko.
Do hotelu Tritone dotarliśmy bez problemu. Pokój okazał się obszerny, miał spory korytarz, gdzie mogliśmy zostawić swobodnie wózek. Jedynym mankamentem był brak ładnego widoku z okna - wychodziło ono na sąsiednią ścianę. Lokalizacja hotelu bardzo dobra, wszędzie chodziliśmy na piechotę, śniadania były dobre (w tym niesamowite arbuzy), internet też działał bez zarzutu, w pokoju był sejf, więc hotel możemy polecić.

Image

Jeśli chodzi o Buenos, to mnóstwo informacji uzyskałam na forum, zwłaszcza z postów @BusinesClass, szczególnie kwestie co i gdzie zjeść - i tu specjalne podziękowania za mapkę, mimo że ostatecznie nie trafiliśmy do żadnej polecanej knajpy :lol: Niestety, jadaliśmy, jak dzieci nas zaczynały terroryzować: "głodna jestem!", względnie: "am! am! ammmmmm!"
W Buenos jest bardzo dużo atrakcji, myślę, że nawet przy tygodniowym pobycie człowiek by się tam nie nudził. Chodząc ulicami, niektóre miejsca rozpoznawałam z relacji, inne z opisów przewodnika.

67,5 m obelisk z 1936 r. - pamiątka pierwszego, nieudanego założenia miasta.

Image

Avenida 9 de Julio - jedna z najszerszych ulic na świecie.

Image

Piramida majowa - najstarszy pomnik narodowy w Buenos i widok na obelisk:

Image. . . . . . . . . . . .Image

Jest też Peron:

Image

Katedra Metropolitalna - główna świątynia katolicka Argentyny:

Image

Kościół świętego Franciszka:

Image

Niezwykle barwne autobusy:

Image

Image

Image

Image. . . . . . . . . . . .Image

Na mieście widać sporo starych urokliwych budynków w towarzystwie molochów:

Image. . . . . . . . . . . .Image

Najbardziej do gustu przypadła mi dzielnica Puerto Madero, rozciągająca się przy nabrzeżu rzeki La Plata. Mieszczą się tam 4 doki, dawne magazyny zostały zaadaptowane na sklepy i restauracje, pozostałe tereny obszaru portowego zostały odrestaurowane, pobudowano nowoczesne, lśniące w słońcu drapacze chmur, kluby jachtowe oraz hotele. Dzielnica zyskała nowoczesny wygląd. Szeroka promenada była doskonałym miejscem na spacer z dziećmi, dlatego też bywaliśmy tam codziennie :D Natalce się tam też szczególnie podobało z uwagi na niezliczoną ilość kwiecia wszelakiego :lol:

Image. . . . . . . . . . . .Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image. . . . . . . . . . . .Image

Image. . . . . . . . . . . .Image

Image

Widok na Most Kobiety Puente de la Mujer - wiszący most o długości 170m i szerokości 6m, wykonany w Hiszpanii. Most przeznaczony jest dla pieszych. Jedna z sekcji mostu odchyla się o 90 stopni dając możliwość przepłynięcia statkom.

Image

W zamyśle autora, Santiago Calatrave, most miał przypominać tańczącą tango parę :shock: Nie wiem, co on palił jak to projektował, ale musiało być dobre :mrgreen: Mi ten most przypomina most Samuela Becketta w Dublinie, mój mąż jednak ostro zaoponował na to porównanie, stwierdzając, że są kompletnie różne (że niby ten w Dublinie jest wygięty w łuk, jak harfa i inne takie - jak on to pamięta skoro widział go kilka lat temu??) Ja to widzę tak: oba są białe i mają ramię, z którego wychodzą linki, toż podobne :lol: I tak uważam, że bliżej mu do Becketta niż do pary tańczącej tango. :lol:
Ha! szukam fotki, żeby wam pokazać ten dubliński i okazuje się, że projektował go ten sam architekt. Ja to mam nosa jednak :lol:
Sami spójrzcie: dubliński most Samuela Becketta z 2009 r.

Image
źródło: wikimedia.org, most Samuela Becketta w Dublinie, projekt Santiago Calatrave

I jeszcze raz: Most Kobiety z 2001 r.

Image
Puente de la Mujer - Most Kobiety w Buenos Aires, projekt Santiago Calatrave

Spacerując promenadą natkniecie się na 2 okręty: okręt Prezydenta Sarmiento oraz okręt Korweta Urugwaj.
My zwiedziliśmy ten pierwszy. Wstęp jest płatny 5 ARS (podobnie na Korwetę Urugwaj), dzieciaki nie płaciły.

Okręt Korweta Urugwaj:

Image

Image

Okręt Prezydenta Sarmiento:

Image

Image

Image

Fajna atrakcja dla dzieciaków.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wszystko jak z poprzedniej epoki, a telewizory mieli całkiem teges :lol:

Image

Image

Image. . . . . . . . . . . .Image

Kierując się na południe, zrobiliśmy sobie spacer do dzielnicy La Boca. Jest tam wiele opuszczonych i zniszczonych budynków.
Miałam wrażenie, że miejscowi dziwnie nam się czasem przyglądają. Dzieciaki na szczęście łagodziły obyczaje :lol: To jednak tutaj kilka osób zaczepiło nas i mówiło, żeby pilnować czy też schować aparat.
To też tutaj popsuł nam się wózek - popsuł się jakiś zaczep mocujący kółko, byliśmy już zdecydowani wózek zostawić, kiedy zobaczyłam sklep z jakimiś narzędziami. A musicie wiedzieć, że sklepów tam żadnych nie było oprócz może 2 małych spożywczaków, więc uważam to za zrzędzenie losu ;)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

W miarę zbliżania się do turystycznej Caminito, robi się czyściej

Image

Image

Image

i komercyjniej

Image

Image

Image

Image. . . . . . . . . . . .Image

Image

Boski Diego :lol: i Mafalda w tle:

Image

Historycznie, La Boca była dzielnicą, gdzie osiedlali się emigranci, mieszkając w ciężkich warunkach, nawet po kilkanaście osób w pokoju, współdzieląc kuchnię, jadalnię, łazienkę i toaletę z mieszkańcami pozostałych pokoi. Kolorowe domy z blachy falistej malowane były farbami pozostałymi po malowaniu statków. Domy też często były budowane na palach z uwagi na powodzie.

Barwne domy Caminito:

Image. . . . . . . . . . . .Image

Image

Image

Image

Image

Image. . . . . . . . . . . .Image

Zanim ruszyliśmy w drogę powrotną, poszliśmy coś zjeść - i miejsce to możemy polecić. Jedzenie miało przystępne ceny, było świeże i pysznie przyrządzone. Chcieliśmy zamówić więcej, ale kucharz poszedł do domu :lol: Jak uda się wam na niego trafić, na pewno będziecie zadowoleni ;) Restauracja Zairis na skrzyżowaniu ulicy Olavarria i Dr. del Valle Iberlucea, w bliskiej odległości od Caminito.

Image

Żeby nie było tak kolorowo - w La Boca próbowano nas też okraść.
Na jakieś 1,5$ no ale jednak :lol:
A wszystko przez to, że szkoda mi się zrobiło tych sprzedających z dala od Caminito takich śpiących czy naćpanych, kto tam wie. Pomyślałam, że pewnie niewiele osób tam zachodzi, więc kupiliśmy magnesy za 25 ARS. A babka nie chciała mi wydać reszty z 50-tki - najpierw tłumaczyła, że nie ma piątek, mówię ok, wezmę 2 magnesy więcej, koszt był wtedy 30ARS. A ona do mnie "it's ok" i zaszywa się w sklepie. Czekam, czekam, nie wychodzi. Idę do niej a ona "it's ok. It's ok". Proszę jaka cwaniara a mówią, że jak kraść to miliony :lol: W końcu oddała, jak już miałam machnąć ręką. Nie, nie na nią :lol: - na transakcję.
Wracając rzuciliśmy okiem na stadion La Bombonera, gdzie w Boca Juniors swego czasu grał też Diego Maradona.

Image

Image

Image

Zahaczyliśmy o niezły plac zabaw:

Image

Image

Sama miałam ochotę się przejechać za 8 ARS :lol:

Image

Na zdjęciu z prawej strony i poniżej - cerkiew Świętej Trójcy z pięknymi niebieskimi kopułami:

Image. . . . . . . . . . . .Image

Image

Widzę, że @chaleanthite wrzuciła relację - musicie wybaczyć na dziś, idę czytać :)
C.D.N.
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 11 Mar 2016 11:33 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Lut 2014
Posty: 2429
Loty: 168
Kilometry: 266 754
wcięło część zdjęć
_________________
W "relacjach": Filipiny (2018), Armenia(2017), Argentyna(2016), Kazachstan (2016) i Maroko(2015).

Image
Góra
 Relacje PM off
dialam uważa post za pomocny.
 
 
#4 PostWysłany: 11 Mar 2016 11:46 

Rejestracja: 10 Sie 2011
Posty: 470
Loty: 12
Kilometry: 12 344
niebieski
dzięki za info Marcin, ale ja widzę wszystkie :? może wróciły?
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 11 Mar 2016 11:49 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Lut 2014
Posty: 2429
Loty: 168
Kilometry: 266 754
nie widać np. tego co i jak spakowaliście w podręczny, odświeżam, zmieniam przeglądarki. wczoraj było ok. jak wrócą dam znaka
_________________
W "relacjach": Filipiny (2018), Armenia(2017), Argentyna(2016), Kazachstan (2016) i Maroko(2015).

Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 11 Mar 2016 11:51 

Rejestracja: 10 Sie 2011
Posty: 470
Loty: 12
Kilometry: 12 344
niebieski
dzięki Marcin, u mnie widać - jak się wyloguję to także
jak będę jechać na kolosy to zobaczę na telefonie
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 11 Mar 2016 12:16 

Rejestracja: 02 Cze 2014
Posty: 411
niebieski
Marcin , ja tam widzę, co miała w podręcznym....chociaż i tak nie wierzę, że wszystko weszło :lol:
Góra
 Relacje PM off
dialam lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 11 Mar 2016 12:20 

Rejestracja: 10 Sie 2011
Posty: 470
Loty: 12
Kilometry: 12 344
niebieski
w 2 podręczne - mój i dzieciaków :lol:
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 11 Mar 2016 12:26 

Rejestracja: 22 Sie 2012
Posty: 647
Loty: 78
Kilometry: 201 975
kolejna świetna relacja dzisiaj, czekam na więcej!
a i ja też widzę wszystkie zdjęcia
_________________
moje relacje:
http://www.fly4free.pl/forum/sztuka-ame ... ,212,81860
minirelacja-z-maxiwyspy-ilha-grande,212,96928&start=0
Góra
 Relacje PM off
dialam lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 11 Mar 2016 13:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Paź 2014
Posty: 808
Loty: 143
Kilometry: 253 891
srebrny
U mnie również zdjęcia są :) Tak czytam, oglądam, skądś znam tą dziewczynkę...hmm.. aaa!!! Milos bo jest miło :D
Podziwiam za wyjazd z dwójką maluchów (zwłaszcza z tym mniejszym ;) ) i czekam na cd. :) ja już Peru @chaleanthite przeczytałam :lol:
_________________
Moje relacje:
Włochy - Liguria / Indonezja / Malmo+Kopenhaga / Dublin / Sri Lanka+Malediwy / Maroko / Amsterdam / Kaukaz
i: https://www.instagram.com/ola.javv/
Góra
 Relacje PM off  
 
#11 PostWysłany: 13 Mar 2016 11:43 

Rejestracja: 10 Sie 2011
Posty: 470
Loty: 12
Kilometry: 12 344
niebieski
@olajaw dzięki, tak to ta sama - mogę wypożyczyć :mrgreen:
widziałam, że Peru ci się już śni po nocach :lol: też się tam wybieram, przewodnik kupiony prawie 2 lata temu, no ale mały musi jeszcze podrosnąć - dam mu pół roku :lol:
Góra
 Relacje PM off
olajaw lubi ten post.
 
 
#12 PostWysłany: 14 Mar 2016 19:12 

Rejestracja: 10 Sie 2011
Posty: 470
Loty: 12
Kilometry: 12 344
niebieski
Na koniec, znane wam już pewnie z innych relacji, Plac Majowy - główny plac miasta

Image

oraz Pałac Prezydencki Casa Rosada - to z tych balkonów przemówienia wygłaszali Peron i Evita:

Image

Image

Na Plaza San Martin trafiliśmy na uroczystości - okazja dla nas nieznana, ale miło było popatrzeć :mrgreen:

Image

Jeśli chodzi o sławne murale, to jakoś nie rzucały nam się w oczy..

Image

Dworzec kolejowy w dzielnicy Retiro

Image

oraz dworzec autobusowy

Image

Dworzec jest ogromny, jest kilkadziesiąt stanowisk z autokarami, łatwo się jednak we wszystkim połapać dzięki tablicom informacyjnym.

Image

Image

Teraz trochę odnośnie wyjazdu z małymi dziećmi - Buenos jest dość nieprzyjaznym miastem dla rodziców z małymi dziećmi i wózkiem:
rozwalone chodniki są tam normą - jedynym wyjątkiem jest dzielnica Puerto Madero. Jeśli macie jakąś ciężką kolubrynę z pompowanymi kołami, będzie ok, ale jeśli macie lekki wózek z kółkami piankowymi to się namęczycie:

Image

Image

Image

Image

Place zabaw spotykaliśmy w parkach - uwaga na piasek - jest niewyobrażalnie gorący, o wiele bardziej niż ten nad Bałtykiem latem, także metalowe ślizgawki - żar; jest też kilka ciekawych figur dla dzieciaków - nie wiem, dlaczego, ale dzieciaki piszczały jak szalone widząc te postaci:

1Image

Image

Image

Mieszkańcy są sympatyczni, chętnie zaczepiają maluchy

Image

a nawet przygarniają :lol:

Image

Są też liczne parki, które dają schronienie przed palącym słońcem:

Image

Image

Image

Image

Odpocząć można też w rezerwacie Costanera del Sur - choć moim zdaniem wizytę tę można sobie podarować na rzecz jakiś innych parków czy ogrodów. Ponoć są tam liczne gatunki ptaków wodnych i ssaków - jakoś nie mogliśmy nic szczególnego wypatrzeć oprócz licznych krzewów i drzew. Zapewne jest to fajne miejsce dla mieszkańców, pozwalające odpocząć od zgiełku dużego miasta - aż trudno uwierzyć, że w niedalekiej odległości tętni życiem kilkunastomilionowe miasto.

Image

Image

KOMU W DROGĘ.. TEMU CORDOBA

c.d.n.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 15 Mar 2016 09:21 

Rejestracja: 22 Sie 2012
Posty: 647
Loty: 78
Kilometry: 201 975
super! dawaj Cordobę :D
_________________
moje relacje:
http://www.fly4free.pl/forum/sztuka-ame ... ,212,81860
minirelacja-z-maxiwyspy-ilha-grande,212,96928&start=0
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 12 Kwi 2016 09:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2015
Posty: 1053
Loty: 203
Kilometry: 390 087
platynowy
Czy autorka zapomniała, że relację należy napisać do końca ;)
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#15 PostWysłany: 12 Kwi 2016 17:03 

Rejestracja: 10 Sie 2011
Posty: 470
Loty: 12
Kilometry: 12 344
niebieski
a nie, nie zapomniałam, tyle, że dzieciaki chore od ponad 3 tygodni i obowiązki matczyne wygrywają z przyjemnością pisania ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#16 PostWysłany: 12 Kwi 2016 19:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2015
Posty: 1053
Loty: 203
Kilometry: 390 087
platynowy
Wiadomo, są rzeczy ważne i ważniejsze. Mam nadzieję, że dzieciaki szybko wrócą do zdrowia. :)
Góra
 Relacje PM off
dialam lubi ten post.
 
 
#17 PostWysłany: 22 Kwi 2016 21:44 

Rejestracja: 10 Sie 2011
Posty: 470
Loty: 12
Kilometry: 12 344
niebieski
Z informacji praktycznych - dworzec autobusowy w Beunos jest ogromny, ale wszystko jest bardzo dobrze zorganizowane i nie sposób się zgubić.

Image

Image

Kasy biletowe usytuowane są na piętrze i ciągną się chyba wzdłuż całej długości dworca.
Bilety na autobus można też kupić przez internet. Połączenia polecam sprawdzać na stronie http://www.omnilineas.com/
My bilety kupowaliśmy stacjonarnie z uwagi na to, że nie umiałam kupić biletu dla dziecka on-line - wybrać można tylko bilety pełnopłatne dla dorosłych. Jako że dzieciaki jechały z nami na kolanach, opłata wynosiła 20 ARS. O ile za bilet można płacić kartą, to opłatę za dzieci należy uiścić w gotówce.
Powiem wam szczerze, że nie do końca rozkminiłam standardy klas rezerwacyjnych - z całą pewnością mogę powiedzieć, że semi cama to jest coś jak nasz PKS, po 2 siedzenia w 2 rzędach, siedzenia pochylane do 120 stopni. Cama i ejecutivo mają szersze siedzenia, są 3 siedzenia w 2 rzędach i można je rozłożyć do 160 stopni. Jest jeszcze jedna klasa rezerwacyjna, premium - fotele rozkładane na płasko. Ale jaki jest serwis i kiedy się dostaje koc i poduszkę, tego nie udało mi się rozpracować. Pewnie dużo zależy od przewoźnika.
Niejaki pogląd na sytuację oddaje ta grafika:

Image

My jechaliśmy liniami Encon, bilet kosztował 790 ARS i był tylko 15 ARS droższy od biletu bez serwisu. Jedzenie było bardzo dobre, alkohol w cenie, dostaliśmy też koce i poduszki. Dwa minusy w mojej ocenie: - skórzane fotele - znacie to uczucie, jak się przyklejacie do fotela i ten ból, jak się poruszycie? No właśnie, w krótkich spodenkach co chwilę tylko syczałam z bólu :lol: Drugi minus - szerokie podłokietniki, których nie można było podnieść do góry - przez te podłokietniki musiałam Błażejka trzymać na sobie, nie było szans, żeby zmieścił się obok mnie.

Image

Jedzenia było tyle, że nie dało się tego zjeść - na zimno, na ciepło, do tego suchy prowiant.

Image

Image

Cordoba przywitała nas deszczem. Prosto z dworca poszliśmy więc na nocleg (Garden Hotel), niestety musieliśmy kilka godzin poczekać, aż pokój będzie gotowy. Wierzcie lub nie, ale poza McDonaldem nic nie było otwarte, poszliśmy więc na kawę i lody.

Image

Jak grzyby po deszczu, co kilka metrów wyłaniali się sprzedawcy parasolek. Błażejek był zachwycony - pierwszy raz skakał po kałużach i biegał w deszczu.

Image

Po zakwaterowaniu i krótkiej drzemce, poszliśmy zaznajomić się z miastem.

Image

Image

Image

Image

Image

Cordobę założono pod koniec XVI w., dzisiaj jest to ważny ośrodek gospodarczy kraju. Miasto jest dość ładne, miejscami naprawdę urokliwe, ale trochę się tam nudziliśmy. Jedyną "atrakcją", która przyprawiła mnie o szybsze bicie serca, była sytuacja, gdy idąc po bilety na dworzec autobusowy, tuż przed nami ułamała się gałąź drzewa spadając na auto. Szczęśliwie, parę metrów wcześniej przeszliśmy na drugą stronę ulicy.

Image

W Cordobie zapałałam miłością do kanapki o nazwie lomo completo i od tej pory wybierałam tylko ją, ale powiem wam, że wszędzie i tak była inna :lol:

Image

Kolejnego dnia, w niedzielę, okazało się, że praktycznie wszystkie sklepy są pozamykane, nieliczne tylko knajpy były otwarte, nie było więc sensownego wyboru, żeby coś zjeść. Z ulgą więc wsiedliśmy wieczorem do autokaru. Na szczęście pogodę tego dnia mieliśmy piękną i cały dzień spędziliśmy na dworze. Nie braliśmy ze sobą żadnych zabawek, oprócz małej piłki. Natalce zrobiliśmy samolot z kartki papieru - była zachwycona - zabawa przez kilka godzin, aż samolot się wyeksploatował :lol:

Image

W Cordobie znaleźliśmy fenomenalną lodziarnię, jak się później okazało - sieciówkę Grido Helado, nawet w Chile ją znaleźliśmy. Bardzo polecamy, lody pyszne i niedrogie. Dla dzieciaków lody o imponującej nazwie "super gridito" - wielokolorowe lody z czekoladowymi kulkami.

Image

Podobała nam się część miasta zwana Manzana Jesuitica, w 2000 r. wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Znajdują się w niej piękne, XVII-wieczne budynki związane z działalnością jezuitów. Niezwykłe wrażenie robi katedra przy Plaza San Martin.

Image

Image

Image

Kościół Towarzystwa Jezusowego (Compania de Jesus):

Image

Image

Image

Image

Image

Na tyłach katedry znajduje się pomnik założyciela miasta Jeronimo Luis de Cabrera:

Image

Z Cordoby pierwotnie mieliśmy jechać dalej do Salty, przemyślawszy jednak sprawę, stwierdziliśmy, że sobie darujemy tę pogoń. Sama podróż autokarem nie była zła, ba, Natalka była zachwycona. Jednak zupełnie nie wzięłam pod uwagę tego czekania na nocleg przez kilka godzin. Z dziećmi i bagażami jest to dość uciążliwe. Postanowiliśmy więc ruszyć do Mendozy i tam zostać kilka dni dłużej.
Tym razem wybraliśmy przejazd bez jedzenia, bo i tak nie byliśmy w stanie zjeść nawet ćwierci tego, co nam zaserwowano poprzednim razem - jakoś w nocy nie mieliśmy ochoty na jedzenie. Siedzenia okazały się milusie, pluszowe, podłokietniki wąskie, więc Błażejek spokojnie mieścił się obok mnie, dzięki czemu noc była dość komfortowa. Tym razem jechaliśmy liniami San Juan, a bilet w promocyjnej cenie kosztował 714 ARS, dzieciaki standardowo po 20 ARS.

Miało nie być jedzenia, jednak dostaliśmy kanapkę, bez rewelacji. Za to mieliśmy tyle miejsca (mam 170 cm, zobaczcie ile jeszcze miejsca na nogi), że spokojnie dało się wyspać.

Image

Mendoza od razu mi się spodobała, dojechaliśmy koło 5-tej rano, wszędzie pełno ludzi, tłoczących się obok osób sprzedających (chyba) herbatę z termosów i malutkie chlebki, uśmiechających się do nas przyjaźnie. No i ten widok na Andy :) Jak stwierdziliśmy potem w świetle dnia, samo miasto do najczystszych nie należy :lol:
c.d.n.
Góra
 Relacje PM off
tomwie lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 25 Kwi 2016 09:09 

Rejestracja: 22 Sie 2012
Posty: 647
Loty: 78
Kilometry: 201 975
oj tak, te podłokietniki bywały wkurzające... ;)
ps. pisz pisz, bo fajnie się czyta i ogląda!
_________________
moje relacje:
http://www.fly4free.pl/forum/sztuka-ame ... ,212,81860
minirelacja-z-maxiwyspy-ilha-grande,212,96928&start=0
Góra
 Relacje PM off
dialam lubi ten post.
 
 
#19 PostWysłany: 12 Maj 2016 18:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 Lut 2012
Posty: 976
Loty: 613
Kilometry: 675 929
niebieski
A kiedy Mendoza i dalsza część? tak ciekawie się czytało :-)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
dialam lubi ten post.
 
 
#20 PostWysłany: 12 Maj 2016 18:57 

Rejestracja: 10 Sie 2011
Posty: 470
Loty: 12
Kilometry: 12 344
niebieski
Mendozę mam gotową, zaraz wrzucę, a dalsza część w opracowaniu ciągle..
Góra
 Relacje PM off
tomwie lubi ten post.
 
 
 [ 23 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group