Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 58 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 25 Wrz 2022 14:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2012
Posty: 184
Loty: 75
Kilometry: 162 765
srebrny
Z perspektywy dwóch tygodni od opuszczenia granic Arabii Saudyjskiej, kiedy udar cieplny powoli opuszcza moje ciało dochodzę do wniosku, że było warto. W trakcie podróży przy temperaturach nie spadających poniżej 40 stopni w dzień, a 37 stopni w nocy, miałem pewne chwile zwątpienia czy wybór sierpnia na podróż w tą stronę świata był mądrym posunięciem :D



W sumie traktuję to jako kolejne doświadczenie, którego skutkiem był permanentny brak powietrza do oddychania, wiecznie mokre koszulki, przypalona skóra na rękach od słońca. Kolejnym skutkiem były przecudowne zachody słońca nad pustynią, przemierzanie autostrad najbrzydszym samochodem w Arabii z otwartym szyberdachem i dobrą muzyką ze Spotify. Zobaczyłem Mekkę, prawie zobaczyłem meczet w Medynie, ale mnie wygoniła z niego policja, widziałem też największy otwieracz do butelek/piwa na świecie. Widziałem też tysiące wojowników ninja...albo to były kobiety – do ustalenia. Było też mnóstwo wielbłądów, były pawiany i była ulewa na środku pustyni. Trochę tego było, a do tego, żeby się dowiedzieć co i jak zapraszam do opowiadania poniżej :idea:

Dlaczego Arabia w sierpniu? Wielokrotnie zadawałem to pytanie żonie w trakcie pobytu i finalnie nie ustaliliśmy żadnej zadowalającej odpowiedzi. Chyba po prostu chciałem w pewien sposób mieć ten kraj odhaczony, wydawał się ciekawy no i dostęp dość sprawny, bo wystarczy zapłacić i dostać na maila e-wizę. Tanio nie jest jeśli o wizy chodzi, ale kiedyś i tak to trzeba było zrobić, więc lepiej późno niż wcale. Dostać się do Arabii można na kilka sposób, my wybraliśmy taki – w moim mniemaniu – dość tani, średnio upierdliwy. Początkiem było lotnisko Chopina, następnie Budapeszt, a z Budapesztu do Dubaju. Dlaczego nie z Krakowa do Abu Dhabi? Powód jest prosty, loty były drogie, a po kalkulacjach wyszło nam, że nawet z przesiadkami i z noclegiem w Budapeszcie (skądinąd bardzo udanym i pozwalającym na dość długie wieczorne zwiedzanie miasta), a następnie lotem do Dubaju i przemieszczeniem się do Abu Dhabi wychodziło sporo taniej.
Jeśli chodzi o sam Dubaj to muszę się przyznać przed sobą i Wami, że coraz lepiej wychodzi mi oszczędzanie w tym mieście. Już nie kombinuję z taksówkami, gdy w ręku mam kartę NOL (do komunikacji miejskiej), metro, a następnie aubotbus E101 do Abu Dhabi 8-)
Załącznik:
arabia119.jpg
Załącznik:
arabia108.jpg
Załącznik:
arabia107.jpg
Załącznik:
arabia043.jpg
Załącznik:
arabia021.jpg
Załącznik:
arabia099.jpg
Załącznik:
arabia121.jpg
Załącznik:
arabia010.jpg
Załącznik:
arabia115.jpg


W Abu Dhabi spaliśmy w najdroższym hotelu podczas całej podróży co osobiście bardzo mnie bolało, ale generalnie stolica Emiratów pod kątem bazy noclegowej jest droższa od swojego bardziej znanego „brata”. Plusem było to, że mieliśmy świetny widok z okien. Rano czekał nas lot już do Bahrainu. Wybrałem ten przelot z dwóch powodów. Ceny (a jak!) oraz, żeby zobaczyć ten malutki kraj. Po dotarciu na lotnisko, wielki zonk. Wizzair odwołał lot. Próby ustalania szczegółów trwały jeszcze godzinę po czym jak za dotknięciem czarodziejskiej różdzki okazało się, że jednak lot się odbędzie... Nie wiem na jakiej zasadzie to działa, czy przesłali pieniądze na benzynę, a może zapłacili pilotom – w sumie nie istotne. Trochę szkoda mi kilku osób, które kupiły już na lotnisku bilety Air Arabia, a dosłownie 10 sek po tym dowiedziały się, że jednak lot się odbędzie.
Do Bahrainu lot trwał godzinę, więc jak najbardziej do przeżycia. No i właśnie w tym miejscu po raz pierwszy tak naprawdę poczułem co to znaczy półwysep arabski w sierpniu. Samą temperaturę da się jakoś znieść, ale w połączeniu z wilgotnością 60-70% jest to mieszanka tak zabójcza, że ciężko to ubrać w słowa. Coś jakbyśmy cały czas siedzieli w saunie i nie mogli z niej wyjść. Plan pierwotny zakładał, że z Bahrainu pojedziemy do Dammamu, czyli pierwszego miasta Arabii Saudyjskiej od granicy takim PKSem SAPTCO. Gdy udaliśmy się do miejsca gdzie mieli siedzibę szef placówki wyłożył nam, że wyjazd mamy za 12h, ale podrzucił alternatywę, że może nas do Dammamu zawieźć prywatny kierowca. Cena za prywatnego kierowcę, a cena za 3 osoby w autobusie różniła się dosłownie 100-150 zł. Za kilka zł więcej powiedział, że mogą nas obwieźć po Bahrainie. Oferta kusząca, ale zawsze tak jest, że w tego typu krajach lepiej dać sobie chwilę na zastanowienie. Łapanie pierwszego taksówkarza czy pierwszej oferty zawsze skutkuje przepłaceniem. Podziękowaliśmy za ofertę, obiecaliśmy (he he he) powrót i udaliśmy się do budy z kebabem. W trakcie jedzenia pracujący tam ludzie podpytali gdzie jedziemy i od słowa do słowa okazało się, że też mają dla nas kogoś kto nas podwiezie w cenie niższej o 40% niż oferta z SAPTCO.

Po krótkiej negocjacji gdzie zbiliśmy jeszcze ze 100 zł ruszyliśmy w drogę fajnym wygodnym SUVem GMC. Kierowca obwiózł nas po trzech najbardziej interesujących nas miejscach w Bahrainie. Pierwsza była forteca Qal At-Bahrain. Była godzina około 14, słońce smażyło niemiłosiernie, a podejście i pobyt w fortecy pamiętam jak przez mgłę przez ten upał :oops: Kolejnym miejsce to coś w stylu Szlaku Poławiaczy Pereł. Muzeum otwarte było tylko rano, więc obeszliśmy się smakiem i pocałowaliśmy tylko klamkę gigantycznych metalowych drzwi. Ostatnie miejsce to Dilmun Burial Mounds. Coś w stylu Kurhanów rozmieszczonych w różnych miejscach. Muszę przyznać, że nic specjalnego wizualnie, ale miejsce historyczne odhaczone. Mogliśmy się udać w stronę upragnionej Arabii Saudyjskiej.
Z Bahrajnu do Arabii prowadzi 25-kilometrowy most Króla Fahda (chyba tak się odmienia), który sam w sobie jest świetną atrakcją turystyczną. Poprowadzony przez wody Zatoki Arabskiej, a dodatkowo mogliśmy podziwiać jednocześnie zachód słońca. Przekroczenie granicy odbyła się z pewnymi problemami. Samo przejście jest sprawne, bo podjeżdza się autem do specjalnych budek, daje wizę, paszport i można jechać dalej. Jako, że jednak byliśmy pierwszy raz to wcześniej musieliśmy zeskanować linie papilarne. Trochę pokręciliśmy się po przejściu, żeby znaleźć odpowiedni barak. W samym baraku jeden wielki rozpizdziec. Na zeskanowanie czekaliśmy ponad godzinę. W międzyczasie kierowca trochę sapał, że dużo czasu to zajmuje. Wkurzył mnie na maksa, bo podjął się tematu i nie moja wina, że śmiem nie wiedzieć jak dokładnie to przebiega, akurat na tej granicy :shock:
Załącznik:
arabia084.jpg
Załącznik:
arabia065.jpg
Załącznik:
arabia023.jpg
Załącznik:
arabia097.jpg
Załącznik:
arabia057.jpg
Załącznik:
arabia077.jpg
Załącznik:
arabia123.jpg
Załącznik:
arabia085.jpg
Załącznik:
arabia069.jpg
Załącznik:
arabia024.jpg
Załącznik:
arabia056.jpg
Załącznik:
arabia104.jpg
Załącznik:
arabia004.jpg


Po zeskanowaniu, reszta drogi przebiegła sprawnie na lotnisko w Dammamie w celu wypożyczenia auta. Przy samym rozstaniu kierowca zaczął płakać, że chce więcej pieniędzy (jak zwykle, albo chcą więcej, albo nie mają wydać). Jako, że powiem szczerze byłem wyprowadzony z równowagi, dałem tyle na ile się umawialiśmy + dodatkowe 80 zł obiecane mu jeszcze na granicy za to oczekiwanie i ani grosza więcej.
Lotnisko w Dammamie okazało się nowoczesne i generalnie przyjemne. Nabyliśmy tam kartę SIM, jedną na 3 osoby. Kosztowała około 80 zł, danych było 20 GB i wystarczyło nam to na cały wyjazd dzieląc się na trzy telefony hotspotem. Kurs jest chyba sztywny, bo na aplikacji pokazywało mi to samo co dostałem w kantorze. Mogliśmy udać się po auto. Nie miałem nic nagranego wcześniej licząc, że jakoś to będzie. Po sprawdzeniu kilku firm wybór padł na AVIS. W mojej opinii biorąc pod uwagę całokształt uważam, że udało się dorwać auto w naprawdę dobrej cenie. 160 zł za dobę, z pełnym ubezpieczeniem i praktycznie bez limitu kilometrów. Haczyk był taki, że prawdopodobnie było to najbrzydsze auto w Arabii :lol: Kolor taki żywy niebieski, w kraju gdzie pewnie 95% aut jest białych, to było coś ;) Generalnie poobcierany, trochę obity, ale miał 4 koła, kierownicę, hamulce jak się okazało były sprawne, no i sam kolor jak się okazało na parkingu pod marketem też jest atutem, bo łatwo było go znaleźć.

No to co, ruszamy w drogę, a droga prowadziła do najbliższego hotelu na odpoczynek. Hotele w Arabii nie są specjalnie tanie, ale też nie są drogie. Ich cechą charakterystyczną, przynajmniej w tych bookowanych przez nas było to, że były przestronne. Wydaje mi się, że dla Saudyjczyków przygotowane są takie rozmiary ze względu na jednak jakby nie patrzeć dużo większą dzietność. Tam jak się ma dzieci to rozumiecie sami nie przebiera się w środkach. Jedno? Dwa? To dobre dla leszczy, bez kozery powiem cztery, pińć, więc i pokoje hotelowe muszą być zdolne pomieścić taką ekipę (nie mylić z Ekipą). Hotel był bardzo fajny, miał 2 sypialnie, kuchnię, 2 kible i salon. Nie wiem tylko dlaczego o 22 przybiegł jakiś typ z recepcji i zamknął jedną sypialnię na klucz...
Dammam jakby nie patrzeć nie ma specjalnie dużo do zaoferowania pod kątem turystyki. Dlatego nasze cztery kółka skierowaliśmy w stronę najbliższego UNESCO Al-Hofuf, czyli gigantycznej oazy. Hyundai palił na dotyk, pewnie dlatego że rano było już spokojnie 41 stopni, więc silnik i wszystkie podzespoły były nagrzane i gotowe do pracy. Do Al-Hofuf, ale też do innych miast Arabii prowadzą autostrady, więc droga jest dosyć komfortowa.
Po niecałych dwóch godzinach dotarliśmy do miejsca przeznaczenia. No dobra to teraz zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie oazę. Trzy palmy majestatycznie wystające ponad krystalicznie czysty „staw”, a wokół pasące się wielbłądy. Brzmi pięknie. W rzeczywistości palm było tam tysiące, ale co z tego jak każda jedna była za murami. Realnie skubańcy otoczyli te piękne drzewa 2-3 metrowymi murami. W całym mieście. Wyglądały pięknie, ale z najwyższego punktu Hofuf na który się udaliśmy. Nie liczyłem, że będę przechadzał się wokół palm i bardzo dobrze, bo nic takiego by nie nastąpiło. Miasto objechaliśmy z różnych stron, ale realnie poza faktem że jest tam starodawna oaza nie przedstawiało jakiejś większej wartości. Decyzja mogła być tylko jedna – kierunek Rijad, czyli stolica kraju.
Załącznik:
arabia030.jpg
Załącznik:
arabia120.jpg
Załącznik:
arabia102.jpg
Załącznik:
arabia110.jpg
Załącznik:
arabia089.jpg
Załącznik:
arabia093.jpg
Załącznik:
arabia124.jpg


Trasa wynosiła trochę ponad 300 kilometrów, a tym co nam towarzyszyło przez całą drogę do stolicy (ale też przez pobyt) był bezkres piasku. Był on ciągle i wszędzie. Ostatnie dni w Arabii były już trochę nużące, ale pierwszego dnia egzotyka tego miejsca była naprawdę wspaniała. Zachód słońca, który mieliśmy okazję podziwiać był naprawdę wspaniały. Żółto-czerwony sypki piasek kontrastował z czerwienią słońca i przestrzenią nas otaczającą. Wystarczyło zjechać z autostrady na 2 kilometry i byliśmy otoczeni zewsząd uschniętymi pustynnymi krzakami i sypkim piaskiem. Temperatura na zewnątrz cały czas oscylowała wokół 40 stopni, ale powietrze było niesamowicie suche, więc odczuwanie tej temperatury w pewien sposób było nawet przyjemne.
Załącznik:
arabia066.jpg
Załącznik:
arabia131.jpg
Załącznik:
arabia134.jpg
Załącznik:
arabia136.jpg
Załącznik:
arabia039.jpg
Załącznik:
arabia133.jpg
Załącznik:
arabia086.jpg


Do stolicy dojechaliśmy dość późno. Hotele są drogie, ale jako że nie ograniczała nas logistyka wybrałem hotel na obrzeżach o wdzięcznej nazwie Quiet Rooms. Jak poprzednio metraż spokojnie oscylował wokół 70 metrów i generalnie była to zacna miejscówa.Wieczorem udaliśmy się do centrum miasta. Muszę Wam powiedzieć, że odległości w Arabii potrafią być mylące. Patrzymy na google maps i wszystko wygląda na dość bliskie, natomiast gdy wbije się trasę to okazuje się, że jest godzina drogi. Tak właśnie było w tym przypadku, jednakże trochę też przez korki. W Rijadzie samochodów jest od groma i jeszcze trochę. Do centrum prowadzi fajna wytyczona jak od linijki autostrada. Zatrzymaliśmy się zaraz obok Kingdom Center.

Na zdjęciach to ten budynek, który przypomina otwieracz do piwa i nikt mi nie wmówi że jest inaczej. Pomyślcie nad genezą projektowania tego budynku. Jesteś w opór znanym architektem, Król zleca Ci odwalić najbardziej kozacki budynek w kraju. Dumasz i dumasz, a oświecenie przychodzi w barze, gdy kelner otwiera podane Ci piwo :o (trochę popłynąłem, ale kto wie...).
Budynek ten jest nienormalnie gigantyczny. Burj Khalifa jest wyższa, ale jest smukła, a to jest tłusty bydlak. Jak jechaliśmy z innej strony i oglądaliśmy go tak jakby z bocznej perspektywy to przed nim stał wieżowiec, myślę, że miał około 30 pięter i przy tym potworze wyglądał jak bardzo, bardzo młodszy braciszek.
Załącznik:
arabia129.jpg
Załącznik:
arabia091.jpg
Załącznik:
arabia001.jpg


Pozwoliliśmy sobie tez wejść do galerii handlowej, której wejście prowadziło przez lobby 5* hotelu. Kingdom Center Mall to galeria jak wiele z tą różnicą, że było tam od groma najbardziej luksusowych marek świata. Nie spędziliśmy tam dużo czasu, bo w sumie co można robić w takim miejscu dłużej? (znaczy jak wygram w Euro Jackpota to na pewno zrobię dłuższą relację z pobytu w takim miejscu, ale narazie musicie poczekać :idea: )
Jako, że zgłodnieliśmy trzeba było poszukać czegoś do jedzenia. Gdy jechaliśmy do Kingdom Center kątek oka zobaczyłem restaurację przy której stały dziesiątki samochodów. Udaliśmy się właśnie do niej i to był strzał w dziesiątkę, gdyż shawarma była naprawdę smaczna. Piszę o tym, bo jedzenie w Arabii było raczej słabe. Momentami tylko zagraniczne sieciówy pokroju McDonalda czy KFC ratowały sytuację. W sumie nie ma co się dziwić, biorąc pod uwagę, że sami nie są w stanie nic wyhodować bo nie mają na czym tego zrobić, a tym bardziej czym podlać.

Kolejnego ranka udaliśmy się do fortu Masmak. Nastąpił tam pewien zgrzyt, bo gdy chcieliśmy wejść do muzeum to jakaś menda wyskoczyła do nas z ryjem i tekstem „get out”. Sprułem się do niego, że jest na tablicy jak wół napisane, że otwarte, ale do tępego wała niewiele dotarło. Mniejsza w sumie o to, gdyż muzeum było dodatkiem do najciekawszego miejsca w tamtej okolicy, czyli placu na którym wykonuje się kary śmierci. Teren ten to zadbany plac z gustownym otworem kanalizacyjnym i otoczony przez sklepy. Żadnej kary śmierci akurat nie wykonywano, więc musiała nam wystarczyć sama architektura miejsca. Tak przy okazji inna nazwa tego placu to Chop-Chop Square (nie wiem dlaczego, ale strasznie mnie ta nazwa śmieszy - plac ciach ciach?) Przez jakiś czas kręciliśmy się po mieście, podziwiając co ładniejsze gigantyczne budynki jak i również lokalne ulice po czym udaliśmy się do UNESCO At-Turaif.
Ta starodawna część położona zaraz za granicami Rijadu jak się okazało jest w totalnym remoncie. Na terenie kilku hektarów prowadzone są tam renowacje i budowy w sumie to totalnie nowego kompleksu skupionego właśnie wokół tego starożytnego dystryktu. Nic nie zobaczyliśmy, bo nie dało się tam wjechać. Wszystko było ogrodzone płotem, a wokół kręciły się setki robotników. Projekt 2030 w Arabii idzie pełną parą.
Nie jestem pewien, ale ochroniarz mówił, że część będzie gotowa za parę miesięcy, ale jaka część nie mam pojęcia. Na tym terenie ma powstać w sumie totalnie nowe miasto z hotelami, muzeuami, zapleczem sklepowym itp.
Załącznik:
arabia019.jpg
Załącznik:
arabia125.jpg
Załącznik:
arabia042.jpg
Załącznik:
arabia025.jpg
Załącznik:
arabia090.jpg
Załącznik:
arabia064.jpg
Załącznik:
arabia054.jpg
Załącznik:
arabia080.jpg
Załącznik:
arabia053.jpg
Załącznik:
arabia126.jpg
Załącznik:
arabia113.jpg
Załącznik:
arabia055.jpg
Załącznik:
arabia071.jpg
Załącznik:
arabia029.jpg
Załącznik:
arabia017.jpg


Trochę zawiedzenie udaliśmy się w dalszą drogę. Celem tym razem było najważniejsze miejsce świata muzułmańskiego. Miasto do którego jeszcze parę lat temu wstęp był surowo zakazany (obecnie zdania są podzielone – jedni twierdzą, że nadal jest, inni że można). Mekka, najświętsze miasto islamu wytworzyło wokół siebie mistyczną aurę, a jak wyglądało to w praktyce już za chwilę :?:
Z Rijadu do Mekki jest 8 godzin drogi trzypasmową autostradą, dobrze zaopatrzoną w stacje benzynowe, sklepy czy restauracje. Droga pomimo, że długa była bardzo przyjemna. W ogóle to benzyna w Arabii kosztowała nas 2,40 zł, także w porównaniu do tego co u nas to jakieś grosze (Obajtek tego nie lubi bardzo). I to jest cena bez dopłat rządowych.
Trasa jak to trasa, nasz niebieski potwór napędzany silnikiem 1.6 bez przeszkód pokonywał kolejne kilometry. Co chwilę też odsłaniał przed nami swoje sekrety. Okazało się, że ma tempomat, więc mogłem ustawić 120 km/h (więcej strach, bo bałem się że coś odpadnie), nogi położyć obok pedałów i cieszyć się jazdą, a także odkryliśmy że posiada szyberdach, który raczej rzadko wykorzystywaliśmy, gdyż wpuszczanie przez niego powietrza nagrzanego do 45 stopni nie jest najlepszym pomysłem :D
Załącznik:
arabia015.jpg
Załącznik:
arabia003.jpg
Załącznik:
arabia022.jpg
Załącznik:
arabia130.jpg
Załącznik:
arabia050.jpg


Późnym wieczorem zbliżyliśmy się do Mekki. Na autostradzie zaczęły pojawiać się tablice informujące, że jako niemuzułmanie mamy zjechać na wskazany pas, który ominie to miasto i poprowadzi nas do Dżeddy. Przez chwilę nawet zwątpiłem i już miałem zjechać, ale wewnętrzny głos kazał w postaci syna kazał jednak jechać spowrotem. W końcu dojechaliśmy do checkpointa. Dwóch policjantów z daleka wyniuchało, że coś z nami nie tak. Zaczęli dopytywać jakiej jesteśmy wiary, więc z rozbrajającą szczerością powiedziałem że chrześcijanie. Policjant, aż się cofnął o pół kroku zszokowany i poinformował nas, że musimy zawrócić.
My jednak przygotowani byliśmy w wiedzę, że jednak możemy tam jechać (przynajmniej tak twierdziła strona rządowa Visit Saudi). Powiedziałem mu, że mamy tam zabookowany hotel i musimy tam jechać. Bardzo go to zafrapowało, więc poszedł po poradę do drugiego kolegi. Dalej szliśmy w zaparte, że możemy wjechać do Mekki i że wiemy, że nie możemy wejść do meczetu i że posiadamy informacje od Ministerstwa Turystyki, że można (tu minąłem się z prawdą, bo nigdy nie pytałem żadnego ministerstwa o to). Po 10 minutach rozmów między policjantami i chyba jakimś telefonem powiedział, że możemy jechać tylko nie możemy wejść na teren Haram (obszar zakazany, na którym znajduje się Czarny Kamień, czyli najświętsza relikwia muzułmanów – coś jak nasza Arka Przymierza z tą różnicą, że nie wiemy gdzie jest lub czy istnieje).
Bardzo późnym wieczorem zameldowaliśmy się w hotelu 5*. W ogóle najtańsze hotele w całej Arabii były właśnie w Mecce, a nawet 5* hotel kosztował w sumie nie dużo bo około 150 zł za 3 osoby.
Z samego rana udaliśmy się na ogląd terenu. Mekka poza terenem Haram nie jest jakoś specjalnie urokliwa. Składa się głównie z hoteli, wieżowców i gigantycznych dróg. Dotarliśmy w okolice Haram. Wiedząc, że nie ma co kusić losu, a także przez to że z daleka wyglądalismy na zachodnich turystów pokręciliśmy się po okolicy. Głównie co widzieliśmy to dworce autobusowe i setki muzułmanów sunących do kamienia. Royal Clock Tower czyli budynek górujący nad Haram wyglądał z dołu fenomenalnie. Dodatkowo w powietrzu unosiła się jakaś mgiełka albo smog i przez co budynki hotelowe i wieża zegarowa wyglądały super. Po jakimś czasie udaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy na wzgórze z którego mieliśmy widok na praktycznie całą Mekkę. Stojąc na wzgórzu (były też tam budynki mieszkalne) zagadałem jakiegoś lokalsa o to co jest na samym szczycie (były jakieś nadajniki i bałem się, że może to być jakaś placówka wojskowa). Okazał się bardzo pomocny, bo poprowadził nas samochodem i pokazał miejsce skąd mogliśmy zrobić zdjęcia. Dodatkowo powiedział nam, że całe kwartały mieszkań idą do wyburzenia i na ich miejsce powstaną hotele, a to wszystko w ramach projektu 2030. Arabia to monarchia absolutna, więc Król może robić co chce, łącznie z wysiedlaniem ludzi.
Załącznik:
arabia051.jpg
Załącznik:
arabia101.jpg
Załącznik:
arabia008.jpg
Załącznik:
arabia058.jpg


Zjechaliśmy na dół, pożegnaliśmy się z naszym nowo poznanym przyjacielem. Gdy wsiadłem do samochodu okazało się, że nie mogę znaleźć paszportu syna. W stresie szybko wrócilismy na wzgórze jako, że tam dużo chodziłem i może mi wypadł z saszetki. Na górze okazało się, że paszport wypadł mi pod siedzenie :? Wracając pokręciliśmy się jeszcze autostradami po mieście jako, że z nich był doskonały widok na wieżę i hotele.
W ogóle to mieliśmy tam śmieszną sytuację. Jechaliśmy samochodem i przy autostradzie stał hotel, który miał taki mini parking z idealnym widokiem do zdjęcia. Stanąłem trochę za parkingiem, troszkę auta było na autostradzie, a trochę na parkingu i wyciągnąłem aparat. Gdy miałem celować już obiektywem w stronę budynków kątem oka zauważyłem, że ktoś stoi przy samochodzie. Okazało się, że to jakiś pracownik hotelu zamiatający parking. Stanął tak przy oknie i patrzył na nas, a jego wzrok wyrażał tak idealny brak inteligencji, że chyba jeszcze nigdy nic takiego nie widziałem. Machnęliśmy mu żeby odszedł, ale on się tylko głupkowato uśmiechnął i stał przy oknie dalej. No i takim sposobem wywarł na mnie taką presję, że zarzuciłem pomysł robienia zdjęć :)
W Mecce poza miejscem świętym nie ma niczego do zobaczenia. Nie przedłużając udaliśmy się pełni nadziei w stronę Dżeddy, czyli miasta nad Morzem Czerwonym, a oddalonym od Mekki o tylko dwie godziny jazdy. Hotel zarezerwowaliśmy blisko wody, żeby mieć możliwość spacerów plażą. Oj jak bardzo się pomyliliśmy co do tego miasta...

Jak wiecie w Arabii było gorąco, ale suchość lądu to równoważyła. No i to się zmieniło w Dżeddzie. Wilgotność była tam na poziomie 60-70%, a temperatura dalej trzymała się w granicach 40-42 stopni. Kurde, nie wiem jak to opisać, miało się wrażenie że można wziąc kubek powoli przesunąć nim w powietrzu i zebralibyśmy do niego wodę. Sauna x3. W hotelu zapytałem recepcjonistkę o jakąś miejscówę z jedzeniem. Oczywiście poradziła i do teraz nie wiem czy wierzyła w to co powiedziała czy była wredna, czy po prostu głupia. I teraz najlepsze. Poszliśmy coś zjeść, ale w poleconej nam restauracji okazało się, że dania są grubo powyżej 100 zł i było pusto, więc podziękowaliśmy, a następnie poszliśmy do Burger Kinga. Tam zapytałem się jakiegoś pracownika gdzie jest jakaś plaża. Był bardzo miły i wskazał nam to miejsce. I wiecie co? Do plaży było 120 km...Byliśmy w nadmorskiej miejscowości, ale bez plaży :lol: Znaczy jakieś były, ale kamienne lub z zamkniętym dostępem od resortów (albo ja czegoś nie wiem i wyprowadzony zostanę z błędu)
Załącznik:
arabia026.jpg
Załącznik:
arabia096.jpg
Załącznik:
arabia009.jpg
Załącznik:
arabia098.jpg
Załącznik:
arabia118.jpg
Załącznik:
arabia049.jpg
Załącznik:
arabia103.jpg
Załącznik:
arabia044.jpg
Załącznik:
arabia063.jpg
Załącznik:
arabia122.jpg
Załącznik:
arabia092.jpg
Załącznik:
arabia082.jpg
Załącznik:
arabia035.jpg
Załącznik:
arabia007.jpg
Załącznik:
arabia036.jpg
Załącznik:
arabia047.jpg
Załącznik:
arabia045.jpg

Aha, bardzo spoko. A teraz robi się jeszcze fajniej. Myślę sobie, dobra, najwyżej jutro podjedziemy do tego miasta - King Abdullah Economic City (tak się realnie nazywa) i tam weźmiemy hotel na kolejną noc. Niestety nie było nam to dane, gdyż ceny pokoi tam kształtowały się w granicach 1000 zł/dobę. Szczerze nie wiem dla jakiego sortu turysty będą te ceny, ale ja bankowo się na to nie piszę.
Za to miasto samo w sobie jest naprawdę spoko. Ma przepiękną „starówkę”, z niesamowicie wyglądającymi w zachodzącym słońcu budynkami. Super się tam spacerowało wieczorem. Promenada wzdłuż morza też jest świetnie wykończona i dająca przyjemne odczucia podczas przechadzek z genialnie wprost wyglądającą fontanną Króla Fahada (strzelała wodą na spokojnie 12 pięter).
Bardzo żałuję, że nie skusiłem się na nurkowanie w pobliskiej rafie koralowej. Może zrobiłem błąd zwłaszcza, że cena nie była zabójcza bo jakieś 300 zł za 6h, ale ten upał tak mocno wysysał z człowieka siły i chęci, że łatwo mi teraz żałować przed monitorem :roll:

Duszno i porno, jedziemy dalej zwłaszcza że kolejny kierunek również w pewien sposób legendarny. Do Medyny prowadzi nowiutka autostrada i samo miasto osiągnęliśmy pod wieczór w czwartek.
Jednak zanim tak się stało spotkały nas dwie najdziwniejsze rzeczy w Arabii następujące po sobie. Jedziemy sobie radośnie, gdy nagle nie stąd nie zowąd przez drogę zaczęły przebiegać pawiany. Myślę, że było ich spokojnie 50-60. Od razu zjechałem na pobocze, tak jak inni kierowcy żeby je oglądać. Tak swoją drogą pawiany nie mają wstydu. Przed samochodem jakiś chyba główny pawian samiec brał bez krępaci od tyłu pawianice (panie pawiany) :lol: Tak to jest jak się jest giga chadem wśród pawianów. Zdążyliśmy odjechać od oglądania małpek, a po 10 minutach na środku pustyni zaczął padać deszcz. Nie były to krople pojedyńcze tylko regularna ulewa. Skąd ona się tam wzięła, nie mam pojęcia, ale widocznie jest to rzadki widok bo wszyscy wyskakiwali z aut i robili filmy :D
Załącznik:
arabia014.jpg
Załącznik:
arabia002.jpg
Załącznik:
arabia132.jpg
Załącznik:
arabia062.jpg
Załącznik:
arabia027.jpg

Jeszcze po jakiś 30 minutach zajechaliśmy na jedzenie do sieciówy arabskiej Al-Baik i w razie jakby ktoś tam miał być to jedzenie tam jest obrzydliwe. Można zjeść, ale tylko na wielkiem głodzie. W ogóle to zabawne bo potem w którymś samolocie w broszurce wyczytałem, że w Arabii koniecznie trzeba do tego Al-Baika zajść na jedzenie (ściemniony marketing :shock: ).
Najpierw udaliśmy się do meczetu Quba, gdyż jest to podobno jeden z najstarszych meczetów na świecie. Muszę przyznać, że robił wrażenie, zwłaszcza że powoli zachodziło słońce i cudownie się prezentował. Następnie skierowaliśmy samochód w stronę meczetu proroka, czyli drugiego najważniejszego miejsca po Mecce.
Generalnie zanim o meczecie to krótki o Medynie. To miasto to jeden wielki hotel. Wokół głównego meczetu są tylko i wyłącznie hotele, dosłownie setki. W sumie wyobrażam sobie co tam musi się dziać w ich główne święta. Hordy ludzi.
Załącznik:
arabia135.jpg
Załącznik:
arabia006.jpg
Załącznik:
arabia031.jpg


Wracają do poprzedniego wątku to ustawiliśmy samochód i poszliśmy w stronę meczetu. Udało się nam ujść kilka kroków przez strefę Haram po czym zgarnęli nas policjanci. Widocznie nie pasowało im coś w nas, bo zawinęli nas na przepytywanie. Pojawiły się pytania o to jakiej jesteśmy wiary (zgodnie z prawdą odpowiedziałem że chrześcijanin, policjant cofnął się jakby dostał lepa w twarz :P) i jakiej narodowości. Troszkę miałem stresa, bo nie lubię dostawać mandatów, ale finalnie po jakimś czasie kazali po prostu sobie iść. Nie przedłużając pobytu jako, że szczerze nic więcej to miasto nie mogło nam zaoferować udaliśmy się w stronę Ha’il.

Autostrada prowadząca do tego miasta jest nowa i bardzo pusta. Nie było żadnych sklepów, stacji benzynowych. Po jakimś czasie zacząłem się poważnie martwić stanem benzyny i czy nie staniemy gdzieś po drodze. Na szczęście gdzieś pośrodku niczego po ujechaniu ponad 100 km i zjeździe 10 km z autostrady udało się znaleźć stację i spokojnie mogliśmy kontynuować jazdę. Autostrada była bardzo pusta i droga dłużyła się niemiłosiernie. Sytuację ratowała muzyka puszczana ze spotify przez bluetooth (tak nasz hyundai miał takie bajery). Z takich ciekawostek to stanąłem sobie na jakimś parkingu, żeby zrobić siusiu. Tak sobie stoję radośnie 20m od samochodu, gdy zauważyłem dziwne cienie poruszające się na skraju wzroku. Bardzo szybko zawinąłem się do samochodu i chyba dobrze zrobiłem, bo jak zaświeciłem w tamtą stronę światłami auta to okazało się, że łaziła tam cała sfora psów, a zwierzaki te niestety nie mają w Arabii łatwego życia, często są wygłodzone i dzikie. Bardzo późno w nocy dotarliśmy do Ha’il.
W ogóle to na tak wielkiej pustyni jaka jest w Arabii spotkało nas ciekawe doświadczenie. Na google maps do celu było 50, gdy już gdzieś w oddali widzieliśmy światła miasta. Autostrada prowadziła nas tak jakby z prawej strony miasta i przez długie kilometry cały czas jechaliśmy wzdłuż niego, my w pustce pustyni, a światła w oddali. W ogóle to dużo miast, które mijaliśmy w trakcie podróży jest jakby wyrysowane w kwadracie, nie tak jak u nas, że zabudowania stopniowo się przerzedzają tylko jest nagłe odcięcie. Dodatkowo odległości są mocno zaburzone i gdy wydaje się, że coś jest blisko okazuje się, że jest tam jeszcze mnóstwo kilometrów do pokonania.
Za to Ha’il trochę nas zaskoczyło. Nie wiem, jakoś ciągle nie utożsamiam tej kultury i religii z zabawą, a w tym mieście panował ogromny ruch i co najśmieszniejsze niedaleko naszego hotelu było działające prężnie wesołe miasteczko, dodam że było już grubo po 1 w nocy :o
Załącznik:
arabia112.jpg
Załącznik:
arabia088.jpg
Załącznik:
arabia105.jpg
Załącznik:
arabia095.jpg
Załącznik:
arabia011.jpg
Załącznik:
arabia075.jpg
Załącznik:
arabia060.jpg
Załącznik:
arabia117.jpg
Załącznik:
arabia016.jpg
Załącznik:
arabia109.jpg


Następny dzień przywitał nas bardzo suchym powietrzem i temperaturą już z rana osiągającą ponad 40 stopni. Całe miasto po nocnej „balandze” było puste i uśpione. Spokojnie mogliśmy zwiedzić to co Ha’il miało do zaoferowania. W samym centrum znajdowała się forteca na niewielkim wzgórzu, którą oczywiście odwiedziliśmy, a w niedalekiej bliskości meczet przy którym stał wóż policyjny. Oczywiście z grzeczności zapytałem czy mogę robić zdjęcia i o ile na początku policjant wydawał się dość zdystansowany to już po chwili jak największy przyjaciel pokazywał nam dobre miejsca na kadry i wskazywał drogę do kolejnych miejsc, oczywiście w języku arabsko-migowym, czyli przez wymachy dłoni jakby to miało coś pomóc :lol:

Ha’il jest też bardzo ważne jeszcze z jednego powodu. W odległości 100 km od miasta znajduje się UNESCO z petroglifami na skałach. Z całej Arabii Saudyjskiej to właśnie te okolice podobały mi się najbardziej. Do Jebbah, czyli miasta zaraz obok rysunków prowadziła droga otoczona przez piękną wydmową pustynię z równym piaskiem. Parę razy zatrzymaliśmy się, żeby przez chwilę popodziwiać ten krajobraz. W pewnym sensie, ale w takim bardzo małym troszkę przypominało to Wadi Rum w Jordanii (taka mini-wersja i mniej czerwona).
Załącznik:
arabia081.jpg
Załącznik:
arabia005.jpg
Załącznik:
arabia037.jpg
Załącznik:
arabia127.jpg
Załącznik:
arabia013.jpg


W Jebbah chwilę nam zajęło zanim znaleźliśmy miejsce gdzie znajdowało się wejście do skał z rysunkami. Okazało się, że musieliśmy poczekać jeszcze godzinę bo otwierali dopiero o 15. Czas ten spożytkowaliśmy na nauce syna jazdy samochodem. Muszę przyznać, że wychodziło mu to dość dobrze. Chyba mogę spokojnie wnioskować do polskich instytucji, żeby dopuścili go wcześniej :D
W ogromnym upale o 15:30 udaliśmy się na oglądanie rysunków. Tutaj to już zależy co kto lubi. Jeden będzie przez długi czas kontemplował to co widać na skałach, a ktoś inny tylko szybko przeleci wzrokiem. Ja zaliczam się chyba do takich pośrodku. Warto nadmienić, że miejsc z rysunkami jest tam kilka, ale przy upale sięgającym 46 stopni wybaczcie, ale nie miałem mocy na długie zwiedzanie.
Wróciliśmy inną drogą powrotną do Ha’il. W połowie drogi na jednym ze zjazdów, które oznaczane są jako „przejście dla wielbłądów” zatrzymaliśmy się i znaleźliśmy super miejsce widokowe, gdzie aż po horyzont rozciągała się czysta równa pustynia. Piasek był tam tak rozgrzany, że w momencie gdy nasypał się do butów parzył bardzo mocno. Udało się tam zrobić kilka fajnych zdjęć, z czego jedno z moich ulubionych z całego pobytu i ruszyliśmy dalej. Drogę umilały nam świetne widoki na wystające gigantyczne skały, piasek po horyzont i mnóstwo w tamtej okolicy wielbłądów.

Załącznik:
arabia079.jpg
Załącznik:
arabia068.jpg
Załącznik:
arabia078.jpg
Załącznik:
arabia067.jpg
Załącznik:
arabia074.jpg
Załącznik:
arabia032.jpg
Załącznik:
arabia116.jpg
Załącznik:
arabia041.jpg


W trakcie jazdy postanowiliśmy, że od razu wracamy do Rijadu i będziemy mieli jeszcze jeden dzień w stolicy. Pierwszy raz w życiu jechałem autostradą, która przez 300 km nie miała nawet najmniejszego odchylenia. Do miasta Burajda była dosłownie odrysowana od linijki. Śmieszne, ale i monotonne uczucie. We wcześniej wspomnianym mieście zatrzymaliśmy się na szybkie jedzenie, czyli kebab, ale za to bardzo smaczny. Do Rijadu zajechaliśmy – jak zwykle – późno w nocy. O ile podczas pierwszego pobytu spaliśmy w hotelu Quiet Room 9 to teraz uznaliśmy że zmienimy na Quiet Room 7 o 10 zł tańszy, a położony 500 metrów od tamtego. Wieczór i następny dzień upłynął nam na rutynowych spacerach i raczej nie ma tu większej historii do opisywania. Po raz kolejny odwiedziłem okolicę otwieracza do piwa i po raz kolejny mocno mnie zachwycił jego rozmiar. Wieczorem natomiast udaliśmy się do Dammamu, gdzie złapaliśmy ostatnią noc w Arabii, a kolejnego dnia pojechaliśmy na lotnisko. O godzinie 11 żona wróciła do Polski, a ja z synem udałem się w kolejną podróż, ale to zostawię sobie na następną relację i myślę, że...będzie dobrze ;)

Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że ta ściana tekstu pozwoli Wam poznać ciut bliżej ten w sumie jakby nie patrzeć jeszcze egzotyczny kraj.
Podsumowując, czy było warto? Myślę, że jak najbardziej. Jest to zupełnie inne doświadczenie, gdyż kraj jest w praktycznie 100% pustynią. Może wybór miesiąca nie był zbyt szczęśliwy, upały często przeszkadzały w spokojnej eksploracji. Kraj jest rozbudowie (zgodnie z projektem 2030) i ciekawy jestem trochę jak to będzie wtedy wyglądało. Myślę jednak, że raczej tego nie zobaczę z tego powodu, że nie jest to miejsce do którego będę chciał wrócić.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Relacja roku 2021 >>https://www.fly4free.pl/forum/irak-z-rodzina-tego-jeszcze-nie-grali-mnostwo-fot,214,161081 < Zapraszam!
Syria > syria-piekna-czy-bestia,214,163045


Ostatnio edytowany przez irae 04 Paź 2022 18:24, edytowano w sumie 3 razy
Góra
 Relacje PM off
56 ludzi lubi ten post.
9 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 25 Wrz 2022 16:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Lis 2016
Posty: 30
Loty: 227
Kilometry: 508 021
niebieski
Relacja super. Fajnie, że się udało zobaczyć Mekkę, choć wiadomo, że wszystko co najfajniejsze to już dawno sobie wyburzyli. Wybieram się w czerwcu i trochę obawiam się temperatury. Byłam kiedyś na Qeshm w sierpniu, więc wiem czym to pachnie. Bardzo bym chciała wjechać na Jabal Khandamah View Point, żeby zobaczyć Mekkę z góry, ale czy to się uda to już loteria. W którym miejscu był ten punkt widokowy o którym Ty piszesz? Bo ze zdjęć widzę, że jest to chyba inny, bo trochę inna perspektywa.
Nie wygonili Was z hotelu w Mekce? Czytałam, że czasami pytają się o jakiś nr pielgrzyma(?), czy jakiś nr z wizy pielgrzymkowej (?). Jak odbyło się bez problemu to może daj namiar na ten hotel.
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 25 Wrz 2022 17:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2012
Posty: 184
Loty: 75
Kilometry: 162 765
srebrny
@Iza N.

lokalizacja to Abu Qubays (tego widoku Mekki),
hotel wziąłem z klucza cena/oceny - M Hotel Al Dana Makkah by Millennium ew. za 800-1000 zł (dobę) były hotele z widokiem na Haram :)
_________________
Relacja roku 2021 >>https://www.fly4free.pl/forum/irak-z-rodzina-tego-jeszcze-nie-grali-mnostwo-fot,214,161081 < Zapraszam!
Syria > syria-piekna-czy-bestia,214,163045
Góra
 Relacje PM off
Iza N. lubi ten post.
Iza N. uważa post za pomocny.
 
 
#4 PostWysłany: 25 Wrz 2022 18:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3664
Loty: 559
Kilometry: 659 970
HON fly4free
Rozumiem, że duszno, ale porno? W Arabii Saudyjskiej? To chyba tylko u Saudów takie rzeczy w pakiecie z cięciem piłą na kawałkiImage

No i "w Mekce" lub "w męce"
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 25 Wrz 2022 18:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2012
Posty: 184
Loty: 75
Kilometry: 162 765
srebrny
@pabien

mieczem tną chyba,
błąd zamierzony z "porno"

Mekka poprawiona, dzięki :o
_________________
Relacja roku 2021 >>https://www.fly4free.pl/forum/irak-z-rodzina-tego-jeszcze-nie-grali-mnostwo-fot,214,161081 < Zapraszam!
Syria > syria-piekna-czy-bestia,214,163045


Ostatnio edytowany przez irae, 25 Wrz 2022 19:43, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
pabien lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 25 Wrz 2022 19:11 

Rejestracja: 21 Mar 2018
Posty: 1090
srebrny
Mieczem to na Chop-Chop Square.
Piłą w konsulatach.

Fajna relacja!
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 25 Wrz 2022 19:41 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 7962
Loty: 911
Kilometry: 876 816
platynowy
Jak zwykle u @irae niesztampowo i niekonwencjonalnie.
A że sam myślę o KSA na przyszły rok, to relacja jak znalazł.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 25 Wrz 2022 19:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2012
Posty: 184
Loty: 75
Kilometry: 162 765
srebrny
@Sudoku

dzięki wielkie :)
Byle nie w sierpniu i będzie dobrze :DD

@meczko

dziękuję ;) Czop-czop :P
_________________
Relacja roku 2021 >>https://www.fly4free.pl/forum/irak-z-rodzina-tego-jeszcze-nie-grali-mnostwo-fot,214,161081 < Zapraszam!
Syria > syria-piekna-czy-bestia,214,163045
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 25 Wrz 2022 22:31 

Rejestracja: 07 Lut 2014
Posty: 615
niebieski
Wisienka na torcie;)
No to czekamy teraz na pakistańską relację, Danielu;)!
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 25 Wrz 2022 22:57 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Wrz 2011
Posty: 2405
Loty: 217
Kilometry: 253 935
irae napisał(a):
Późnym wieczorem zbliżyliśmy się do Mekki. Na autostradzie zaczęły pojawiać się tablice informujące, że jako niemuzułmanie mamy zjechać na wskazany pas, który ominie to miasto i poprowadzi nas do Dżeddy. Przez chwilę nawet zwątpiłem i już miałem zjechać, ale wewnętrzny głos kazał w postaci syna kazał jednak jechać spowrotem. W końcu dojechaliśmy do checkpointa. Dwóch policjantów z daleka wyniuchało, że coś z nami nie tak. Zaczęli dopytywać jakiej jesteśmy wiary, więc z rozbrajającą szczerością powiedziałem że chrześcijanie. Policjant, aż się cofnął o pół kroku zszokowany i poinformował nas, że musimy zawrócić.

Tak się zastanawiam czy oni mają jakąś możliwość żeby to zweryfikować? Bo przecież do Mekki pewnie sporo białych Europejczyków podróżuje zgodnie z zasadą islamu o konieczności pielgrzymki a z tego co pamiętam, to przyjęcie islamu sprowadza się w zasadzie do wypowiedzenia jednej formułki?
Góra
 Relacje PM off  
 
#11 PostWysłany: 25 Wrz 2022 23:11 

Rejestracja: 07 Lut 2014
Posty: 615
niebieski
Tak, ja też czekam, aż może ktoś z naszych forumowiczów w końcu wypowie tam shahadę i zda nam relacje, jak bezproblemowo sobie śmigał wokoło Kaaby;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 26 Wrz 2022 01:31 

Rejestracja: 31 Maj 2013
Posty: 1224
Loty: 703
Kilometry: 1 063 763
srebrny
Świetna relacja!
- ja byłem w styczniu i temperatury były całkiem znośne
- na co dzień chodziłem ubrany w dżelabiję więc aż tak bardzo nie wyróżniałem się w tłumie
- jeżeli osoba pielgrzymująca wzbudza podejrzenia policji, mogą zażądać zaświadczenia od twojego lokalnego imana z muzułmańskiej gminy wyznaniowej
- generalnie lepiej jest deklarować się jako chrześcijanin niż ateista, muzułmanie uważają, że chrześcijanin tylko błądzi a ateista neguje istnienie boga co jest największym grzechem.
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 26 Wrz 2022 07:53 

Rejestracja: 04 Sie 2016
Posty: 32
Loty: 36
Kilometry: 155 398
W końcu jakieś informacje o Arabii!!! Dzięki.
Lecę w grudniu, sama, biała kobieta. I też będę próbowała dostać się do Mekki. Mam w planach zakup burki ;-)
Góra
 Relacje PM off
DMW lubi ten post.
 
 
#14 PostWysłany: 26 Wrz 2022 10:29 

Rejestracja: 31 Sty 2014
Posty: 2894
srebrny
klapio napisał(a):
Tak się zastanawiam czy oni mają jakąś możliwość żeby to zweryfikować? Bo przecież do Mekki pewnie sporo białych Europejczyków podróżuje zgodnie z zasadą islamu o konieczności pielgrzymki a z tego co pamiętam, to przyjęcie islamu sprowadza się w zasadzie do wypowiedzenia jednej formułki?


Też mi to przyszło do głowy .

Niestety mają bardzo prosty sposób i w dodatku widząc białego z kraju nie islamskiego jest niemal pewne że go zastosują - przepytują z zasad wiary, znajomości modlitw, itp.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 26 Wrz 2022 10:55 

Rejestracja: 07 Lut 2014
Posty: 615
niebieski
Wszystko jest do nauczenia;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#16 PostWysłany: 26 Wrz 2022 10:56 

Rejestracja: 21 Cze 2016
Posty: 343
niebieski
Dlaczego tak bardzo chcecie zobaczyć (zwiedzić) Mekkę?

@irae, jak zwykle super relacja i zdjęcia. :)
_________________
Zamiast dziękuję klikamy „Lubię” / „Pomocny post”, jeśli tak jest.

Kochać to chcieć przemierzyć cały świat we dwoje, po to, by nie było miejsca na ziemi wolnego od wspólnych wspomnień.
Góra
 Relacje PM off  
 
#17 PostWysłany: 26 Wrz 2022 11:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 1624
Loty: 781
Kilometry: 1 817 108
złoty
@malawita bo to zakazany owoc ;)
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 26 Wrz 2022 15:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2012
Posty: 184
Loty: 75
Kilometry: 162 765
srebrny
@ciachu25

Haha, Pakistan to jest dopiero super kraj! :)

@klapio

głośna była sprawa, że chyba jacyś brytole chodzili wokół kamienia, ale ich zgarnęli w trakcie robienia sobie zdjęć przy kamieniu, być może jak ktoś się nie wychyla to da radę tam wejść, ale z drugiej strony nie uśmiechałaby mi się wizja mandatu i aresztu w Arabii :)

@dmw

dokładnie z tego powodu w Medynie nie kombinowałem tylko od razu odpowiedziałem, że jestem chrześcijaninem, finalnie i tak bym się nie wybronił z kłamstwa, bo moja wiedza z języka arabskiego ogranicza się do paru słów :)

@kamo1313

jest to pomysł, nawet namawiałem żonę żeby tam poszła (do kamienia), bo jako jedyna jest kryta od stóp do głów :DDD

@SPLDER

o to to właśnie

@malawita, @cart ma rację zakazany owoc, ten dreszczyk emocji :) + dodatkowo świetne widoki z tego punktu w którym byłem zarówno na miasto jak i Royal Clock Tower i bardzo dziękuję :)
_________________
Relacja roku 2021 >>https://www.fly4free.pl/forum/irak-z-rodzina-tego-jeszcze-nie-grali-mnostwo-fot,214,161081 < Zapraszam!
Syria > syria-piekna-czy-bestia,214,163045
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#19 PostWysłany: 26 Wrz 2022 15:15 

Rejestracja: 07 Lut 2014
Posty: 615
niebieski
@irae
Z Pakiem (terytoria plemienne i z Afganem dodatkowo) zgadzam się całkowicie, byłem 2-3 razy co prawda już prawie 20 lat temu, ale wtedy był to obłęd i totalna egzotyka (ryanair dopiero się budził, było mniej więcej na naszym "wejściu do UE" i egzotyczne podróże - takie jakie dziś uskuteczniamy - wciąż nie były na wyciągnięcie ręki. W dodatku fantastyczny stosunek cenowo-usługowy;) Domyślam się, iż nadal tak jest i że wciąż jest super kolorowo;) Dla mnie osobiście obłęd!
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 26 Wrz 2022 15:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2012
Posty: 184
Loty: 75
Kilometry: 162 765
srebrny
@ciachu25

cenowo obłędnie tanio, ludzie fantastyczni, krajobrazowo co kto lubi od zieleni po wielomilionowe miasta z tym całym zgiełkiem, osobiście jestem zachwycony tym krajem :)
_________________
Relacja roku 2021 >>https://www.fly4free.pl/forum/irak-z-rodzina-tego-jeszcze-nie-grali-mnostwo-fot,214,161081 < Zapraszam!
Syria > syria-piekna-czy-bestia,214,163045
Góra
 Relacje PM off
rafapora lubi ten post.
rafapora uważa post za pomocny.
 
 
 [ 58 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group