Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 6 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: 5 dni na Litwie
#1 PostWysłany: 06 Wrz 2015 21:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Maj 2014
Posty: 108
Loty: 92
Kilometry: 111 470
Jest to moja pierwsza relacja, więc wszelkich rad, porad wysłucham, a krytykę przyjmę do siebie. Miłej lektury, oby nie do zamykania się powiek z nudów i wyczerpania! ;)

Czwartek, 27.08.2015r.
5:30, czekamy na naszego Bociana do Wilna, który ruszy o 6:00 z Warszawy. Wiele się naczytaliśmy, wysłuchaliśmy przed wyjazdem, znajomi udzielali nam rady, nieznani porad, a niezawodny internet dostarczał szczegółowych informacji, lecz niestety nie mieliśmy odpowiedzi na większość naszych pytań stawianych przed podróżą na nie-znaną Litwę. Uzbrojeni w mapy, informacje, adresy oraz pełni nadziei wsiadamy do autokary w zasadzie 9 godzinną podróż do naszych wschodnich sąsiadów.

Czy spotkamy tam uprzejmych Litwinów, którzy zechcą nam pomóc?
Czy będą służyć swoją gościną?
Czy wyjazd będzie taki jaki zaplanowaliśmy?
Czy spotka nas coś nieoczekiwanego?

Jedziemy na Litwę, na 5 dni. To będzie aktywnie spędzony czas. Wyruszasz z nami jeszcze raz w tę podróż?
Polski Bus nie grzeszy frekwencją na tej trasie, tak jest i tym razem. Odjeżdżamy z około połową zajętych miejsc do Białegostoku. Zapewne tam wysiądzie większość naszych towarzyszy podróży. Po kilku godzinach jazdy meldujemy się na Podlasiu. Fakt, do Wilna odjeżdża ok. 10 osób. Nasuwa nam się od razu pytanie, czy kurs do Wilna jest rentowy dla przewoźnika? Nie nam nad tym rozmyślać, jesteśmy już coraz bliżej naszego celu podróży. Po drodze mijamy Marijampole, jedziemy wzdłuż jezior, Kaunas, drugie co do wielkości miasto na Litwie, aż w końcu dojeżdżamy do końca trasy – Vilnius Sodu g. 22. Na dzień dobry Litwini zabrali nam godzinę życia, miejmy nadzieję, że w drodze powrotnej nam ją zwrócą z głową pełną wrażeń i wspomnień.
Na zegarkach godzina 15:10. Przyjeżdżamy praktycznie punktualnie. Odbieramy bagaż z luku, oddalamy się od Vilniaus autobusu stotis i kierujemy się ku naszej rezydencji w XIX-wiecznej kamienicy. Meldujemy się, odbieramy klucze do pokoju, zostawiamy rzeczy i głodni idziemy na obiad. W tym przypadku niezawodni byli ludzie z FLY4FREE. Skierowaliśmy się na V. Sopeno g.3 do Kavine Ceburekine. Patrzymy na tablice z menu, lecz stykamy się pierwszy raz z językiem litewskim i nie rozumiemy zupełnie nic. Nasza kolej. Podchodzimy do kasy, zagadujemy Panią po angielsku, na co dostajemy możliwość porozumienia w języku litewskim, rosyjskim bądź polskim. Wybór był oczywiście jasny i bez trudu będziemy mieli przetłumaczenie karty z litewskiego na polski. Obsługa poleca „garnuszek mięsa z ziemniakami” Čenachai.

Załącznik:
IMG_2160.JPG


Specjał dobry, w sam raz… na zimę. W mroźne dni naprawdę do polecenia, lecz w sierpniu przy prawie 30 stopniowym upale rozgrzało to nas do granic możliwości. Niemniej jednak najedzeni, dziękujemy i wychodzimy. Czas wyruszyć na pierwszy popołudniowy spacer po mieście, który jest raczej zapoznawczy z nowym miejscem. Tego dnia nie byliśmy nastawieni na konkretne zwiedzanie, lecz zwykły typowy spacer po okolicy. Trafialiśmy pod wejścia do wielu kościołów.

Załącznik:
IMG_2180.JPG


Przeszliśmy przez Austros Vratai, krążyliśmy po wielu malutkich, wąskich uliczkach miasta czasami czując się jak na południu Włoch.

Załącznik:
IMG_2407.JPG


Drepcząc raz w prawo, raz w lewo dotarliśmy do Vilniaus katedra.

Załącznik:
IMG_2200.JPG


Zachwycamy się budowlą i ruszamy dalej. Po chwilii jesteśmy pod Lietuvos Nacionalinis Muziejus, przekraczamy Wilenkę i docieramy pod zamknięty stadion Żargilio stadionas, który później jak się okazało zostanie na dniach zburzony.

Załącznik:
IMG_2218.JPG


Po drodze wchodzimy do sklepu IKI, kupujemy słodki deser i picie na dalszą wędrówkę po mieście. Ceny nie odstraszają. Chodząc po zakamarkach Senamiestis natykamy się na graffiti, które ozdabia okoliczne budynki.

Załącznik:
IMG_2283.JPG


O zmiechrzu dochodzimy pod pomnik sporów litewsko-polskich, czyli Adama Mickiewicza.

Załącznik:
IMG_2306.JPG


Idząc wzdłuż Maironio g. docieramy, zupełnie przez przypadek do Sereikiskiu Parkas. Park jest otoczony zielenią, z dużą ilością ławek, kolorową fontanną na środku i raczej stanowi jeden z głównych punktów spotkań litewskiej społeczności. Pomimo późnej pory ilość osób była porównywalna do tej, co przy głównych zabytkach Litwy w nocnych godzinach. Siadamy, próbujemy zaczerpnąć chwilę niczym mieszkańcy, przyglądamy się kolorowej fontannie, która „strzela” nam pokaz. W koło młodzi zakochani, starsi na spacerach z dziećmi i najstarsi ludzie historia. Cały przekrój społeczeństwa w jednym miejscu, możliwe, a jednak, da się. Po rozkoszy chwili ruszamy dalej. Rundka po parku, wychodzimy chcąc zdobyć szczyt Giedimino bokstas, który osiąga wysokość raptem 142 metrów. Jest to wystarczająco by przed snem pozachwycać się piękną panoramą miasta i kraju, w którym przyjdzie nam żyć przez najbliższe 5 dni.

Załącznik:
IMG_2349.JPG


Pierwsze co nam się rzuca na myśl po tych kilkunastu godzinach spędzonych w Wilnie, jest to, że pomimo iż koszy na śmieci jest bardzo, bardzo mało wszystko jest utrzymane w czystości, ludzie nie rzucają papierków na ziemię, tylko wyrzucają do śmietników, które bardziej przypominają uliczne donice na kwiatki. Jeszcze jedno spostrzeżenie, nie ma sklepików z typowymi pamiątkami typu badziewny gadżet z wyjazdu. Głównie sprzedawany jest amber, czyli bursztyn.

Załącznik:
IMG_2399.JPG


C.D.N.

@m72
@nosaltres


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
„Tu y yo, somos iguales.”


Ostatnio edytowany przez nosaltres, 08 Wrz 2015 19:43, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: 5 dni na Litwie
#2 PostWysłany: 07 Wrz 2015 17:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Maj 2014
Posty: 108
Loty: 92
Kilometry: 111 470
Piątek, 28.08.2015
Nastał nowy, ciepły dzień. Czas wstać rano. Dzisiaj czeka na nas pociąg do Trakai. Płacimy 0,84 euro za bilet, a w nim mamy zagwarantowane 38 minut w… iście królewskich warunkach. Podjeżdżają 4 jednostki, wsiadamy, jest znacznie szerzej niż w naszych polskich kolejach. Trafiliśmy w posowiecki skład. W drodze do celu towarzyszyć nam będzie jedna rodzina. Podróż przebiega spokojnie, możemy podziwiać widoki litewskich wsi. Po krótkiej, lecz wygodnej podróży koleją wysiadamy jeszcze nie wiedząc, że żegnamy się z takim typem pociągów aż do kolejnej wizyty na Litwie. Opuszczamy peron, widząc drogowskaz, że od zamku dzieli nas 2500 metrów, udajemy się w drogę. Idziemy wzdłuż głównej drogi, bacznie obserwując mijane przez domki, urzędy, kościółki, które położone są na wzniesieniach. Nie mogło się obyć bez żadnej słodkości, w którą się zaopatrzyliśmy w pobliskim IKI. Około kilometra przed główną atrakcją miasta, zaczęły pojawiać się drewniane domki mniejszości narodowej Karaimów. Zamieszkują najbliższą okolicę zamku. Po czym można ich rozróżnić wśród Litwinów? Nie mamy pojęcia. Niemniej jednak, architektura drewnianych budowli pozwala na chwilę zatopić się ówczesnej rzeczywistości, która zapewne jeszcze przypadała na okres rządów Polaków.

Załącznik:
IMG_2498.JPG


Docieramy do jeziora, z daleka wyłania się zamek. Jeszcze tylko przejść przez most i będziemy u jego wrót. Na pomostach nie brakuje chętnych do wynajęcia rowerków wodnych lub łódek, aby popływać po jeziorze.

Załącznik:
IMG_2526.JPG


Obchodzimy zamek dookoła. Jest starannie utrzymany, w czystości, porządku i ładzie. Mijamy zapewne grupę dzieci z „Lato w litewskim mieście”. Nie decydujemy się na wejście do środka. Nie jesteśmy tym zainteresowani.

Załącznik:
IMG_2541.JPG


Wracamy na stację wzdłuż brzegu po asfaltowej ścieżce. Od razu nasuwa nam się myśl, jaką mają infrastrukturę rowerową na takiej wsi. Trochę zazdrościmy i marzymy o jeździe na rowerze po tak dobrze przygotowanej trasie, ale nie pozostaje nam nic innego jak kontynuować spacer na pociąg powrotny. Po drodze mija nas jeden rower i kilku przechodniów, których spokojnie możemy policzyć na palcach jednej ręki. Dochodzimy na peron, bierzemy za klamkę, a tu informacja, że dworzec i kasa otwarte są tylko godzinę przed odjazdem pociągu i 30 minut po przyjeździe z Vilnius. Zatem nie pozostaje nam nic innego, jak przejść przez jezdnię i spróbować pomoczyć nogi w jeziorze. Jednak skala zimna dała za wygraną! Postanawiamy wrócić w okolice peronu, ostatecznie kładziemy się na świeżo skoszonej trawie jakieś 5 metrów od torów przy stacji.

Załącznik:
IMG_2586.JPG


Chwila wytchnienia, krótka drzemka i zza rogu wyłania się… piętrowy pociąg, który jeszcze niedawno stał na linii produkcyjnej. Za 0,84 euro jedziemy w klasie I. Mamy do dyspozycji całe piętro, rozkładane fotele, stolik, gniazdka do podładowania telefonów i dobrze działającą klimatyzację.

Załącznik:
IMG_2611.JPG


Niech nikogo nie zwiedzie fakt tak taniego biletu. Oficjalnie jedziemy w klasie III.

Na drugą część dnia zaplanowaliśmy sobie spacer na Rasos i Uzupis. Zatrzymaliśmy się oczywiście przy grobie J. Piłsudskiego, J. Lelewela i innych pochowanych tam Polaków. Chwila zadumy, chwila spokoju, chwila przypomnienia sobie, czym każdy zasłynął dla naszego narodu.

Załącznik:
IMG_2641.JPG


W drogę powrotną mamy okazję obejrzeć, na szczęście z zewnątrz, mury wileńskiego więzienia. Z Rasu g. skręcamy w Subaciaus g. i docieramy do punktu widokowego. Ukazuje nam się doskonały widok na dzielnicę artystów.

Załącznik:
IMG_2691.JPG


Na Aukstaiciu g. trafiamy na uliczne Food Trucki z ogródkami nad Vilnią. Kręcimy się po Uzupis, szukając natchnień artystów, wchodzimy w mniejsze uliczki, ale ku naszym oczom niestety nie ukazują się występki artystów. Są pojedyncze graffiti, kilka murali oraz kilkanaście kawiarenek z abstrakcjonistycznym wnętrzem. Czytamy oczywiście główny punkt wszelkich wycieczek po tej dzielnicy, czyli Uzupio Respublika, która bardzo przypada nam do gustu.

Załącznik:
IMG_2707.JPG


Trochę zawiedzieni brakiem kultury ulicznej kierujemy się do naszej XIX-wiecznej kamienicy.

Załącznik:
IMG_2731.JPG


Jutro czeka nas wyjazd wobec, którego mieliśmy najwięcej obaw, co zastaniemy na miejscu. Na żadnych forach, portalach nie znaleźliśmy żadnych konkretnych faktów na temat tego miejsca. Wiecie już, gdzie pojedziemy?

C.D.N.

@m72
@nosaltres


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
„Tu y yo, somos iguales.”


Ostatnio edytowany przez nosaltres, 08 Wrz 2015 19:42, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
tom971 uważa post za pomocny.
 
 
 Temat postu: Re: 5 dni na Litwie
#3 PostWysłany: 08 Wrz 2015 19:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Maj 2014
Posty: 108
Loty: 92
Kilometry: 111 470
Sobota, 29.08.2015
Budzik zadzwonił o 5:15. Dzisiaj jest najbardziej oczekiwany dzień. Pojedziemy do miasta, które jest oddalone o ponad 400 km od Vilnius. Polaków tam nie ujrzymy, za to Białorusinów i Rosjan, jak najbardziej. O 6:41 odjedzie nasz pociąg do Klaipeda. Nadmorskiego miasta, z portem, plażą, statkami i żaglówkami. Jesteśmy pełni optymizmu co do oferowanej klasy, zadbania wagonów oraz samego miasta, czy aby na pewno ten całodniowy wypad nie okaże się jedną wielką klapą. Okazało się – mieliśmy rację. Było fantastycznie! Meldujemy się na stacji 20 minut przed odjazdem naszego pociągu. Wchodzimy na peron, ludzie czekają. W środku konduktorki dopinają wagony na ostatni guzik, aby przyjąć przyszłych podróżnych. Chwile później drzwi się otwierają. Konduktorki stają przy drzwiach swojego wagonu. Przed wejściem sprawdzają bilety, ulgi oraz witają się ze swoimi gośćmi, którymi będą się opiekować przez najbliższe 4 godziny. Dajemy bilety, wszystko się zgadzam, możemy wejść i zająć swoje miejsca. Siedzimy na samym początku.

Załącznik:
IMG_2758.JPG


Od naszej konduktorki Asty dzieli nas pięć kroków. Punktualnie nasza spalinowa lokomotywa rusza i już z minuty na minutę będziemy coraz bliższej długo oczekiwanej plaży w Kłajpedzie. Po drodze będziemy mieli jeden przystanek w Siauliai. Znaczna większość naszych towarzyszy podróży od razu po opuszczeniu przez pociąg Vilnius rozkłada swoje fotele i idzie spać. W końcu na Litwie to jest dość wczesna pora. W czasie drogi Asta każdego pasażera się pyta, czy może miałby ochotę na herbatę, kawę bądź wodę. Na początku grzecznie odmawiamy, ale w końcu konduktorka nas tak skusiła, że już nie mieliśmy serca odmówić. Wzięliśmy kawę i herbatę. Do tego dostaliśmy po firmowej czekoladce. Smakowało! Nikt nas nie otruł, jednak już na wstępie zauważamy, że nie dogadamy się po angielsku. Pozostaje nam kaleczyć język rosyjski. Po polsku nawet nie próbujemy. Droga nad litewskie morze mija w miłej, ciepłej i przyjaznej atmosferze, a to wszystko za 8 euro. Niech nikogo nie zwiedzie fakt, że dojechaliśmy tak szybko. Był to kurs ekspresowy. Mamy ponad 6 godzin, aby nacieszyć się nadmorskim miastem. Od razu ruszamy w stronę portu i starej części miasta, od której dzieli nas odległość ponad 2 km. Pełni zapału ruszamy do przodu. Po drodze mijamy park rzeźb, starą pocztę, konsulat norweski i muzeum zegarków. Wszystko jest utrzymane w portowym klimacie. Pierwsze swoje kroki kierujemy do punktu informacji turystycznej. Ku mojemu zdziwieniu bez problemu dogaduję się ze studentem z Cadiz po hiszpańsku. Chwilę rozmawiamy, szybko wymieniamy się informacjami o sytuacji w Hiszpanii aż w końcu życzymy sobie wszystkiego dobrego na obczyźnie.

Załącznik:
IMG_2798.JPG


Pierwsze swoje kroki stawiamy ku przeprawie promowej na plażę. Kupujemy bilet w automacie za 0,80 euro w dwie strony. Promy pływają co 20 minut. Zazwyczaj są pełne, w oczy rzuca się bardzo duża ilość rowerzystów. Dopływamy na drugi brzeg, wysiadamy i czeka nas około 10-minutowy spacer przez las wprost na plażę.

Załącznik:
IMG_2843.JPG


Po drodze mijamy tablicę według której woda w morzu ma 10 stopni, nie napawa nas to optymizmem. Wchodzimy na plażę, na której siedzi 3 ratowników i kilku spacerowiczów. Wieje niemiłosiernie, jednak zdejmujemy buty i idziemy wzdłuż linii brzegowej mocząc nogi. Faktycznie, woda jest dość zimna w dodatku jest całoroczny zakaz kąpieli.

Załącznik:
IMG_2874.JPG


Po godzinnym spacerze udajemy się z powrotem na prom i do miasta. Droga powrotna przebiega spokojnie. Kontrola biletów przed wejściem na prom, wszystko się zgadza i możemy wracać na ląd. Prom znowu jest pełny. Po niespełna 15 minutach jesteśmy w porcie. Opuszczamy pokład i słyszymy… regionalną muzykę. Kierujemy się ku dźwiękom i naszym oczom ukazuje się piknik regionalny na alei wzdłuż kanału wpadającego do morza.

Załącznik:
IMG_2940.JPG


Jesteśmy miło zaskoczeni. Słuchamy „kawałków” wykonywanych przez wiejskie litewskie amatorskie zespoły muzyczne, które składają się z samych babć i dziadków, którzy w taki sposób spędzają swoją starość. Wkoło jest mnóstwo straganów z regionalnymi potrawami, rybami, miodami, piwami i przyprawami.

Załącznik:
IMG_2937.JPG


Po krótkiej wizycie na pikniku nasze żołądki domagały się porządnego obiadu. Została nam polecona restauracja Forto Dvoras mieszcząca się przy samym głównym rynku Kłajpedy. Wzięliśmy tylko po jednym daniu, co w efekcie było wspaniałą decyzją ponieważ to wystarczyło, aby zapełnić nasze brzuchy.

Załącznik:
IMG_2949.JPG


Załącznik:
IMG_2977.JPG


Patrzymy na zegarki, a tu… za 2,5 h odjeżdża już nasz pociąg w drogę powrotną do Vilnius. Wstajemy i ostatni raz na bardzo długi czas obchodzimy starą część miasta, okolice i wracamy w pobliże stacji. Warto dodać, że po drugiej stronie ulicy od peronów znajduje się IKI i dworzec autobusowy. Przed odjazdem wstępujemy do supermarketu, żeby zaopatrzyć się w jedzenie i picie na drogę ponieważ będziemy wracać ostatecznie prawie 6h.

Załącznik:
IMG_3009.JPG


Wchodzimy do pociągu 10 minut przed odjazdem. Punktualnie o 17:00 nasz pociąg rusza, jak się okaże ku wielkiej przygodzie ze współpasażerami, którzy będą pamiętać czasy LSRR. Po drodze mamy okazje słuchać rosyjskiego disco polo, popatrzeć na litewskie sałatki starszych współpasażerów, pomóc im rozbijać jajka na twardo oraz porozwiązywać z nimi wykreślanki. W wagonach nie jedzie więcej niż 15 osób. Frekwencja dość marna.

Załącznik:
IMG_3066.JPG


Nie ma już kawy, herbaty ani naszej uśmiechniętej i pomocnej konduktorki Asty. Wracała do Vilnius wcześniejszym pociągiem o 16:35. Pożegnaliśmy się machając jej na odjazd. W drogę powrotną wybraliśmy pociąg osobowy, aby zobaczyć trochę litewskich stacji. Klimat tworzony przez współtowarzyszy faktycznie był mocno radziecki. Konduktorki nie były już tak miłe. Opisać je można tylko w jeden sposób. Typowa Pani Krysia z recepcji znająca się na wszystkim najlepiej, ze złowrogą miną i ostrym spojrzeniem spod okularów. Docieramy punktualnie do przedostatniej stacji. Jesteśmy 3 minuty wcześniej. Nikt się nie spodziewał, że spędzimy tu najbliższe… 50 minut. W wagonie wybucha panika, czy będzie podstawiony zastępczy autobus bo ktoś nie zdąży na przesiadkę. Jedna konduktorka uspokaja, że zaraz ruszymy, a druga wyciągnęła mopa i zaczęła… myć podłogi. Dwa zupełnie różne podejścia do pracy. My się śmiejemy, że zabrakło nam węgla i czekamy na dostawę. Ostatecznie puszczamy pociąg towarowy, który dosłownie się przetoczył obok nas i ruszamy do Wilna. Przyjeżdżamy z ponad 40 minutowym opóźnieniem. No cóż, zdarza się. Mieliśmy darmowe siedzenie w pociągu, chociaż nie ukrywam, że już najchętniej bym z niego wysiadł po 3h jazdy. Trafiliśmy na radzieckie wagony. Stare, szerokie, z firanką, którą równie dobrze mogły mieć nasze prababcie w swoich domach. Jednak taki wystrój wagonu i zachowanie miejscowych ludzi sprawiło, że poczuliśmy się, jakby cofnięci do poprzedniej epoki w świecie kolei.

C.D.N.

@m72
@nosaltres


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
„Tu y yo, somos iguales.”
Góra
 Relacje PM off
tom971 lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: 5 dni na Litwie
#4 PostWysłany: 08 Wrz 2015 22:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Cze 2014
Posty: 115
Loty: 29
Kilometry: 34 491
Byliśmy w tym roku na Litwie 5 dni w wilnie i w Trokach, co prawda w marcu, i pogoda nie była taka ładna, ale było cudownie :)

Mieliśmy tez okazję podjechać na Litwę w lipcu :) byliśmy na weekend na Suwalszczyźnie, a stamtąd to już rzut beretem :)

Osobiście pokochałam chleb litewski, sałatki , które można kupić w supermarketach, piwo Svyturys Baltas, jedzenie w knajpach , cepeliny <3 mmmm batoniki Pupa :D mniam....
_________________
OdwiedziłamAlbania,Austria,Belgia,BiH,Bulgaria,Chorwacja,Czarnogóra,Czechy,Anglia,Francja,Macedonia,Niemcy,Gibraltar,Litwa,Luxemburg,Holandia,Norwegia, Portugalia, Słowacja, Słowenia, Hiszpania, Szwecja,Kosowo
czarnogora-albania-macedonia-i-kosowo-17-dni-w-raju,209,79465
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: 5 dni na Litwie
#5 PostWysłany: 09 Wrz 2015 17:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Maj 2014
Posty: 108
Loty: 92
Kilometry: 111 470
Zasmakowałem się w tym samym piwie co Ty oraz w Ceburekai z kurczakiem i serem.

-- 09 Wrz 2015 17:42 --

Niedziela, 30.08.2015
Po dość aktywnej sobocie nad morzem, nadszedł czas na leniwą niedziele w Vilnius. Spaliśmy do oporu, dopiero ok. 11:00 zdecydowaliśmy się pójść na pobliską Halę Targową. W środku znajduje się kilka stoisk z mięsem, kilkanaście z serami, jedna piekarnia i jedna polska babcia sprzedająca miody. Starsza Pani sama do nas zagadała. Zaczęła odkręcać po kolei każdy ze swoich słoików dając nam na spróbowanie wszelkiego rodzaju miód. Po długiej degustacji wybraliśmy już odpowiedni dla nas. Ja wziąłem miód biały, a kolega pszeniczny. Po uiszczeniu rachunku babcia zaczęła nam opowiadać, w jaki sposób jej mąż robi miody, gdzie jej wnuczek pójdzie do pierwszej szkoły, aż w końcu dyskutowaliśmy o sytuacji gospodarczej na Litwie po wprowadzeniu euro i stosunku Litwinów do Polaków. Słowa kobiety były wypowiadane z sercem, dało się wyczuć radość, ale wewnętrznie słychać było, że ich sytuacja jest ciężka ponieważ od 1 stycznia 2015 roku ceny żywności znacząco poszły do góry. Po krótkiej pogawędce przybiliśmy „piątki” i udaliśmy się do wyjścia. Odkładamy miody do pokoju i wyruszamy dalej. Plan na dzisiaj? Zaczerpnąć trochę wileńskiego tempa życia, które w porównaniu z polskim jest bardzo spokojne i powolne. Kupujemy bilet dobowy na całą komunikację miejską za 1,75 euro. Głównie będziemy jeździć starymi trolejbusami, na których wszędzie widać rdze. Na Gedimino Prospektas trafiliśmy w miejski dzień sportu. Ulica została zamknięta, aby rozstawić boiska do gier zespołowych. Była zumba dla Pań, uliczny hokej dla Panów, koszykówka, warcaby i szachy w wersji XXL dla najmłodszych., natomiast na samym końcu odbywał się turniej tenisa ziemnego dla wszystkich chętnych.

Załącznik:
IMG_3136.JPG


Mieszkańcy chętnie brali udział w akcji, pojawiło się sporo osób, które z uśmiechem na twarzy i zapałem trenowały różne dyscypliny sportu bądź aktywnie kibicowały małym i dużym sportowcom. Po krótkiej wizycie na dniu sportu pospacerowaliśmy do Genocido auku, czyli muzeum ofiar ludobójstwa NKWD i Gestapo mieszczącego się przy Auku g. Wstęp 1 euro. Taniocha. Na parterze i I piętrze mieszczą się sale wystawowe poświęcone walce Litwinów z wrogami.

Załącznik:
IMG_3190.JPG


Wszystko zostało dokładnie opisane, zamieszczone są fotografie, na ekspozycji jest wiele mundurów, karabinów, notatek oraz wiele innych pamiątek z tamtego okresu. Zapewne wystawa by nie powstała dzięki ludziom, którzy donosili te cenne przedmioty. A wszystko po to, żeby pokazać przyszłym pokoleniom, jak ich dziadkowie, ojcowie, babcie i matki walczyły o ich wolność i spokojne, beztroskie życie w wolnym kraju.

Załącznik:
IMG_3188.JPG


Natomiast w podziemiach można przez chwilę zamknąć się w izolatce, poprzebywać w celi, skorzystać z więziennej łazienki oraz wejść do klatki tortur przeznaczonej dla księży i osób wyznania żydowskiego. Wychodząc tylnymi drzwiami natrafiamy jeszcze na otwarty dla zwiedzających spacerniak przeznaczony dla skazanych.

Załącznik:
IMG_3228.JPG


Wszystko robi niesamowite wrażenie i przez chwilę można się poczuć jak na wojnie. Zadowoleni, pełni nowych wiadomości historycznych wpisujemy się w księgę gości i opuszczamy budynek, który w dodatku niegdyś był siedzibą NKWD i Gestapo.

Załącznik:
IMG_3265.JPG


Piękny gest! ;)

Pozostałą część dnia spędzamy na wałęsaniu się po mieście, zakupach i jeździe zabytkowymi trolejbusami.

Załącznik:
IMG_3306.JPG


Załącznik:
IMG_3375.JPG


Hola, hola! To nie koniec dnia. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie weszli na Górę Trzech Krzyży w nocy. Na górze nie ma zbyt wiele osób. Udaje się dosłyszeć jedynie język litewski. Miejscowi zakochani wchodzą w nocy i obserwują panoramę miasta. Jest niesamowita! Całe Wilno w zasięgu ręki. Widok nie z tej ziemi!

Załącznik:
IMG_3421.JPG


Polecamy wszystkim będącym w Vilnius. Schodząc decydujemy się obejść całe miasto pieszo, żeby się pożegnać z nocną aurą Litwy. Dzisiaj kładziemy się spać z myślą, że jutro o 16:00 usiądziemy w Bocianie i jedynie cały wyjazd pozostanie w naszych wspomnieniach, a jedyną najcenniejszą pamiątką będą zdjęcia i spotkani ludzie, których już pewnie nigdy nie spotkamy.

C.D.N.

@m72
@nosaltres


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
„Tu y yo, somos iguales.”
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: 5 dni na Litwie
#6 PostWysłany: 12 Wrz 2015 21:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Maj 2014
Posty: 108
Loty: 92
Kilometry: 111 470
Poniedziałek, 31.08.2015
Jak spędzić ostatnie 4h w Wilnie? Na pewno zjeść porządny obiad przed podróżą. Rano wyruszyliśmy w ostatni spacer po wileńskiej starówce. Nie ukrywam, trochę z nostalgią, trochę ze smutkiem, a trochę z radością. W końcu wracamy do domu. Te 5 dni, które przyszło nam spędzić na Litwie będziemy z całą pewnością bardzo dobrze wspominać. Ten czas był aktywnie spędzony, nawet bardziej niż myśleliśmy. Poznaliśmy wielu wartościowych ludzi, którym dziękujemy za okazany nam uśmiech, pomoc, dobre słowo i mnóstwo opowiedzianych historii z dziejów Litwy, ale i anegdot. Na zawsze pozostaniecie w naszych wspomnieniach i opowieściach. Dziękujemy!

Załącznik:
IMG_2501.JPG


Załącznik:
IMG_2636.JPG


Załącznik:
IMG_2721.JPG


Załącznik:
IMG_3492.JPG


Załącznik:
IMG_3359.JPG


@m72
@nosaltres


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
„Tu y yo, somos iguales.”
Góra
 Relacje PM off
kasiadookola lubi ten post.
 
 
 [ 6 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group