REKLAMA

Europa ich nie znosi, ale to oni własnoręcznie uratują w tym roku turystykę w UE!

Foto: Zulfinho / Wikipedia

Są głośni, wulgarni i często pod wpływem alkoholu wszczynają awantury, ale jednocześnie są… bardzo wygłodniali wakacji. Stereotypowe opinie o brytyjskich turystach z pewnością nie są zbyt pozytywne, ale z drugiej strony wszystko wskazuje na to, że przede wszystkim podróżni z Wielkiej Brytanii będą ratowali w te wakacje PKB wielu krajów żyjących z turystyki.

Gdy w zeszłym tygodniu premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson ogłaszał mapę drogową przywracania kraju do normalności, dla wielu był to słodko-gorzki obrazek. Najlepiej widać to na przykładzie branży turystycznej: z jednej strony brytyjski rząd ogłosił, że restrykcje w podróżach międzynarodowych zostaną zniesione najwcześniej 17 maja, czyli za 2,5 miesiąca! Z drugiej strony: dla uwięzionych w lockdownie Brytyjczyków podanie daty ponownego otwarcia granic (nawet mimo tego, że jest ona bardzo wstępna, odległa i może się jeszcze zmienić) okazało się niezwykle potrzebną dawką optymizmu i nadziei. Tym bardziej, że Johnson podał jeszcze jedną datę: do 21 czerwca ma zostać zniesiona zdecydowana większość restrykcji. Co z tym faktem zrobili Brytyjczycy? To, co zrobiłby każdy wygłodniały wyjazdów człowiek: rzucili się do rezerwowania wakacji, wykupywania biletów lotniczych i wycieczek.

Biuro podróży TUI podało, że w nocy z poniedziałku na wtorek (czyli tuż po przemówieniu Johnsona) liczba rezerwacji wycieczek zagranicznych wzrosła o 500 procent! O 337 procent w stosunku do poprzedniego tygodnia wzrosła z kolei liczba rezerwacji biletów lotniczych w liniach easyJet, a o ponad 630 procent – zainteresowanie lotami do takich miejsc jak Kreta, Faro, Palma de Mallorca, Alicante czy Malaga. Entuzjazm był tak duży, że w zeszłym tygodniu zaczęły nawet dość znacząco rosnąć kursy akcji notowanych na giełdzie linii lotniczych.

Brytyjczycy wpadli więc w szał zakupów i nie przeszkadza im, że niektórzy brytyjscy politycy starają się hamować ich zapędy. Głosy te giną jednak w fali powszechnego entuzjazmu, którą jeszcze dodatkowo podsycają kraje, które zazwyczaj goszczą Brytyjczyków.

Dokąd chcą lecieć Brytyjczycy na wakacje? Byle dalej – chciałoby się odpowiedzieć, czytając relacje w mediach. Weźmy choćby chorwacki dziennik “Jutarnij List”, według którego liczba rezerwacji w Dubrowniku praktycznie “eksplodowała” po ogłoszeniu planu przez premiera Johnsona. To szczególnie ważne, bo choć Chorwacja przyjęła w ubiegłym roku względnie wielu turystów, to akurat Dubrownik przez większą część roku świecił pustkami, o czym pisaliśmy zresztą na naszych łamach.

Podobnie jest w Hiszpanii – “The Sun” cytuje Toniego Mayora, przewodniczącego HOSBEC, czyli stowarzyszenia hotelarzy w regionie Walencji, według którego w minionym tygodniu liczba rezerwacji z Wielkiej Brytanii była największa “w historii turystyki” (cokolwiek miałoby to znaczyć).

– Szacujemy, że dzięki tym rezerwacjom przynajmniej połowa sezonu turystycznego jest już uratowania – mówi Mayor.

Jednocześnie dodaje, że wiele pokojów zarezerwowano już na początek maja, co może oznaczać, że hotelarze rozważą otwarcie obiektów wcześniej niż 17 maja. Ta data wydaje się zresztą datą graniczną dla całej europejskiej turystyki, bo wszystko wskazuje na to, że to Brytyjczycy jako pierwsi wyruszą na wczasy, a dopiero w ślad za nimi podążą przedstawiciele krajów Unii Europejskiej. Z czego to wynika? Odpowiedź jest prosta.

Foto: Daniel Schludi / Unsplash

Szczepienia? Wielka Brytania świeci przykładem

Możecie być koronasceptykami, nie wierzyć w skuteczność preparatów Pfizera czy Moderny i nie planować się w ogóle zaszczepić, ale jedna rzecz pozostaje poza wszelkimi wątpliwościami – tegoroczny sezon turystyczny w Europie będzie w pełni uzależniony od tego, jak szybko będą prowadzone szczepienia w poszczególnych krajach Unii Europejskiej. Jak na razie idzie… tak sobie – dla przykładu w Polsce według stanu na koniec lutego wykonano 3,316 mln szczepień, w tym 2,136 mln pierwszą i 1,18 mln drugą dawką. Na tle krajów UE Wielka Brytania wypada zdecydowanie lepiej – pierwszą dawkę szczepionki przyjęło już ponad 20 mln ludzi (obie dawki – niecałe 800 tysięcy osób). Inna sprawa, że pandemia w Wielkiej Brytanii miała znacznie bardziej gwałtowne przebieg niż gdziekolwiek indziej w Europie – na początku roku w tym kraju notowano grubo ponad 50-60 tys. nowych przypadków dziennie. Z drugiej strony widzimy jednak, że program szczepień jest realizowany bardzo sprawnie: według przedstawicieli rządu do końca lipca wszyscy dorośli mieszkańcy Wielkiej Brytanii będą mieli możliwość zaszczepić się przynajmniej pierwszą dawką szczepionki.

Tu zaś koło się zamyka, bo zaszczepionych Brytyjczyków mocno kuszą przedstawiciele krajów, gdzie przed pandemią masowo spędzali oni swoje wakacje i urlopy. Prześcigają się przy tym w obietnicach: grecki minister turystyki występuje w brytyjskiej TV i obiecuje, że nawet, jeśli jakiś brytyjski turysta się nie zaszczepi, nie będzie musiał przechodzić kwarantanny (jedyny wymóg to zrobienie testu na COVID-19 przed lotem).

Podobne obietnice składa też część polityków z Hiszpanii, ale trudno się dziwić. Brytyjczycy to nacja, która najchętniej odwiedza Hiszpanię, a w 2020 roku liczba turystów z tego kraju spadła aż o 82 procent w skali roku! Szczególnie duży spadek zanotowały Baleary, które w 2019 roku odwiedziło 3,7 mln Brytyjczyków. Dla porównania: w 2020 roku było ich tylko 223 tysiące, co oznacza spadek aż o 93 procent w skali roku.

Desperację poszczególnych krajów szczególnie widać, jeśli spojrzymy na aspekt finansowy: w 2019 roku zagraniczni turyści zostawili w Hiszpanii 14,8 mld EUR, w zeszłym roku zaś było to zaledwie 1,8 mld EUR. A Brytyjczycy zawsze znajdowali się na czele listy krajów, których obywatele płacili największe rachunki.

W tej sytuacji nie dziwi, że właśnie Grecja i Hiszpania są zdecydowanie na czele listy krajów, które chcą wprowadzenia cyfrowego paszportu immunologicznego dla całej UE, dzięki któremu podróże będą łatwiejsze. Także dla Brytyjczyków, którzy również opracowują tego typu rozwiązanie.

W te wakacje należy się więc spodziewać ponownej inwazji rozwrzeszczanych Brytyjczyków. Tych samych, których w poprzednich latach wiele krajów w Europie miało dosyć. I tych samych, którzy teraz – zupełnie paradoksalnie – mogą własnoręcznie uratować branżę turystyczną w całej Europie.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Ja bym chętnie ratował ale testować się nie zamierzam. Czy z UK będą też tacy chętni na testy PCR przed wyjazdem na Wyspy kanaryjskie to się okaże.
lb10, 2 marca 2021, 13:21 | odpowiedz

Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA

Uwolnij świat podróży z Fly4free.pl

Gubisz się w obostrzeniach związanych z koronawirusem? Teraz wszystkie obostrzenia przed podróżą znajdziesz w jednym miejscu. Sprawdź restrykcje przed wyjazdem do Włoch, Grecji, Wielkiej Brytanii, Portugalii, Turcji, Albanii i wielu, wielu innych krajów! Podróżuj bezpieczenie i bądź zdrów!

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.