Fly4free.pl

Czy lotnisko w Zielonej Górze psuje rynek? „Nie będziemy wiecznie finansować wszystkich przewoźników”

Foto: PPL
– Na pewno nie jest tak, że będziemy wiecznie finansować wszystkich przewoźników. Mamy strategię, w ramach której z części tych dofinansowań będziemy schodzić. W branży lotniczej to normalne, że ponosimy koszty wejścia na rynek przewoźnika. My budujemy potencjał naszego lotniska od kilku lat i choć już widzimy efekty, to wciąż borykamy się z problemami „wieku dziecięcego” – mówi w rozmowie z Fly4free.pl Sławomir Kotylak, dyrektor Departamentu Infrastruktury i Komunikacji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego.

Lotnisko Zielona Góra-Babimost w ostatnim czasie mocno rozwija swoją siatkę połączeń, a o ambitnych planach portu pisaliśmy kilka dni temu na naszych łamach. Jednocześnie lubuski port jest w ostatnich czasach „bohaterem” pewnych kontrowersji, bo bardzo szczodrze dotuje przewoźników, organizując kolejne przetargi na „promocję regionu”. I to nie tylko linie regularne, ale też biura podróży i przewoźników czarterowych, przez co pojawiają się zarzuty o to, że lubuskie „psuje rynek”. Czy tak jest w istocie i jakie są inne plany lubuskiego lotniska? Zapraszamy do lektury wywiadu ze Sławomirem Kotylakiem, dyrektorem Departamentu Infrastruktury i Komunikacji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego.

Sprawdź najlepsze oferty na wczasy
Reklama interaktywna, dane dostarczone 2024-04-23T00:57:00.221Z przez Wakacje.pl

Mariusz Piotrowski: Na najmniejszym lotnisku pasażerskim w Polsce dużo się dzieje, choćby w temacie rozbudowy infrastruktury. Jak wygląda postęp prac związanych z budową nowego terminalu pasażerskiego?
Sławomir Kotylak: Prace mają charakter zaawansowany. Projektant przesłał projekt budowlany do PPL. W ramach spotkań zespołu eksperckiego dokonano analizy dokumentacji i wprowadzono uwagi, ważne z punktu widzenia Zarządzającego. Trwające, ostateczne ustalenia z Zarządzającym, przybliżają nas do złożenia wniosku o uzyskanie pozwolenia na budowę. Liczymy, że taką decyzję uzyskamy na przełomie kwietnia i maja,
a postępowanie na wyłonienie wykonawcy budowy terminalu zakończymy do końca wakacji. Chcielibyśmy, aby prace budowlane rozpoczęły się wiosną 2025 roku, a rok później pierwsi pasażerowie mogliby już korzystać z nowego obiektu.


Co stanie się z obecnymi budynkami terminalowymi?
PPL rozważa wykorzystanie terminalu odlotów dla general aviation oraz swoich służb, żeby poprawić im warunki socjalne. Podobnie z terminalem przylotowym.

Jaka będzie przepustowość nowego terminala?
W założeniach wpisaliśmy przepustowość umożliwiającą odprawianie 2 rotacji samolotów jednocześnie, przy minimalnych parametrach na poziomie obsługi 150 tysięcy pasażerów rocznie.

Jakie będą koszty budowy i czy będzie w nich partycypował PPL?
Mamy zabezpieczone środki na budowę w kwocie 90 mln zł. Jeśli chodzi o zaangażowanie w inwestycję ze strony PPL, to sytuacja zmieniła się w związku z planowanym wejściem na lotnisko wojska. PPL przedstawił swój harmonogram inwestycji w lotnisko, dotyczący m.in. płyt postojowych czy drogi startowej. Do momentu podpisania umowy operacyjnej z wojskiem kwota, jaką na te inwestycje poniesie PPL, nie jest znana.

Foto: Wikipedia

Zeszły rok był dla lotniska w Babimoście rekordowy. Czy ten będzie równie dobry?
W zeszłym roku lotnisko obsłużyło prawie 54 tysiące pasażerów. Prognozy na ten rok zakładają obsłużenie między 60 a 70 tysięcy podróżnych. Zależy nam na tym, aby co roku liczba obsłużonych pasażerów rosła w mniej więcej podobnym tempie. Naszym celem jest osiągnięcie poziomu 100 tysięcy pasażerów w momencie uruchomienia nowego terminalu pasażerskiego, co stanowi ok. 2/3 wypełnienia jego planowanej przepustowości.

Czy tegoroczne wzrosty będą rozwijane w oparciu o ruch regularny czy czarterowy?
Chcemy równolegle rozwijać oba te segmenty. Mamy deklaracje od przewoźników, że gdy dojdzie już do budowy nowego terminalu, chętnie pojawią się na naszym lotnisku. W naszych obecnych warunkach niektórzy przewoźnicy wskazują nam, że operowanie z lotniska w Babimoście jest dla nich utrudnione.

Z którymi liniami rozmawiacie? Z Ryanairem czy Wizz Airem?
Rozmawiamy z obiema największymi tanimi liniami obecnymi na polskim rynku. 

I rozumiem, że tak jak w przypadku czarterów czy połączeń LOT, ewentualne pojawienie się low-costów też będzie się wiązało z przetargami na „promocję regionu”, czyli ukrytymi dopłatami dla przewoźników?
Nie chcę uprzedzać faktów. Ale na pewno nie jest tak, że będziemy wiecznie finansować wszystkich przewoźników. Mamy strategię, w ramach której z części tych dofinansowań będziemy schodzić. W branży lotniczej to normalne, że ponosimy koszty wejścia  na rynek przewoźnika. My budujemy potencjał naszego lotniska od kilku lat i choć już widzimy efekty, to wciąż borykamy się z problemami „wieku dziecięcego”. Jeśli na przykład mamy czarter do Antalyi, który lata stąd od kilku lat, to uważamy, że jest to już połączenie rozpropagowane.

Spotyka się pan z głosami z branży, że psujecie rynek? Bo ja już kilka razy słyszałem od przedstawicieli innych lotnisk, że gdyby płacili za uruchomienie nowych połączeń tyle, co lubuski samorząd, to wszyscy poszliby z torbami.
To ja trochę odwrócę narrację i zadam inne pytanie. Dlaczego duże lotniska korzystają
z przywilejów, których nie mają inne? Dążymy do pełnej obsady wieży kontroli lotów z PAŻP od 4 lat. To są problemy, o których nie pamiętają w Krakowie, Katowicach czy Szczecinie. Jeśli będą równe zasady dla wszystkich, to sytuacja będzie wyglądała inaczej. Dzisiaj jest tak, że musimy dostosować się do godzin dostępności kontrolerów, a gdy ich nie ma, moja elastyczność czasowa dla przewoźnika znacząco spada.


Przypomnijmy, że problem dotyczy przede wszystkim sobót, gdy lotnisko jest praktycznie zamknięte.
Tak, w soboty mamy wyłączone lotnisko. I to był na przykład podstawowy problem dla jednego z tanich przewoźników, który chciał wykonywać operacje z naszego lotniska właśnie w soboty.

Chodzi o Wizz Aira i ten nieudany zeszłoroczny przetarg na loty do Londynu?
Tak, bardzo ubolewamy, że to się nie zmaterializowało, właśnie z uwagi na brak możliwości realizacji lotów w jeden z dni organizacyjnych. Przewoźnik nie miał możliwości zorganizowania samolotu akurat na inny dzień.

Foto: PPL

A jakie widzi pan możliwości, żeby PAŻP przychylił się do waszego wniosku i w końcu umożliwił pełną obsadę na lotnisku?
Już tyle razy wnioskowaliśmy w tej sprawie do PAŻP, że trudno o optymizm. Cały czas słyszeliśmy o brakach kadrowych, o tym, że wyszkolenie nowych kontrolerów trwa. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że gdy znikną ograniczenia operacyjne, związane z przepustowością nowego terminalu i gdy będziemy mogli rotować loty Schengen-Non Schengen, nie będzie tej pełnej obsady.

Wróćmy do siatki połączeń. Jakie nowe trasy zobaczymy w tym roku z Babimostu?
Największy wzrost dotyczy połączeń czarterowych. Nowością jest Albania, do której loty będą realizowane od 1 czerwca do 31 października. Z kolei od 1 kwietnia do 31 października będą realizowane loty do tunezyjskiego Monastyru, od 4 marca do 31 grudnia do egipskiego Marsa Alam oraz oczywiście do Turcji. Prowadzimy też podsumowania postępowanie w sprawie uruchomienia kolejnego połączenia czarterowego do Enfidhy
w Tunezji.


A co z połączeniami regularnymi poza Warszawą?
Pracujemy nad wznowieniem sezonowego połączenia do Gdańska, ale niestety LOT sygnalizuje nam problemy z brakiem floty, więc ponowne uruchomienie tej trasy nie jest pewne. Rozmawiamy też z innymi przewoźnikami.

A te tanie linie, o których pan wspominał? To raczej melodia 2026 roku, gdy uruchomiony zostanie ten nowy terminal.
Zakładam, że uda się nam wystartować z tym projektem wcześniej i przewoźnicy niskokosztowi pojawią się na naszym lotnisku już w 2025 roku, co  też powinno być dla nich korzystne, bo będą mogli się przetrzeć na nowym lotnisku przed uruchomieniem nowej infrastruktury.

A o jakie kierunki walczycie? Na pierwszym miejscu nadal jest Londyn?
Świętym Graalem są oczywiście wyspy, czyli Wielka Brytania czy Irlandia. Z naszych badań wynika, że jest to zdecydowanie najbardziej oczekiwany kierunek. Przy czym musimy też analizować otoczenie konkurencyjne, czyli lotniska w Berlinie, Poznaniu czy Wrocławiu i szukać odpowiednich kierunków. Z tego powodu na przykład nie nastawiamy się na Skandynawię, na którą 2 lata temu było bardzo duże zapotrzebowanie, ale od tego czasu zagospodarowała je poznańska Ławica. Myślimy o takich kierunkach jak południe Europy, Włochy czy Francja – to są destynacje, które według nas z powodzeniem mogłyby być realizowane z lotniska w Babimoście. 

Ale tu znowu wracamy do tematu pieniędzy na promocję i tego czy to jest w ogóle do udźwignięcia dla samorządu?
W budżecie na 2024 r. wpisaliśmy na promocję regionu ponad 30 mln zł, natomiast szacujemy, ile mniej więcej może wynieść nas wsparcie dla określonej destynacji. Mamy oczywiście nad nami sufit, czyli dobrze wiemy, jakiej kwoty nie możemy wydawać. Z pewnością nie wydamy 30 mln zł z uwagi na problemy z uruchomieniem Gdańska czy Londynu w bieżącym sezonie. 

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »