14.05.2017
Ci Polacy nie chcieli wracać z wakacji. Zostali i założyli własne biznesy
Każde wakacje kiedyś się kończą – a może niekoniecznie? Niektórzy mają odwagę wziąć życie we własne ręce i przeprowadzić się tam, gdzie spodobało im się podczas podróży. Oto dziewięcioro Polaków, którzy zamieszkali w swoich wymarzonych krajach i sami stworzyli sobie źródła utrzymania. Sprawdźcie, na jakie wpadli pomysły.
PoprzednieObraz 1 z 9Następne
Szkoła nurkowania w Indonezji
Ola Liana po studiach nie zdążyła znaleźć pracy w Polsce. Jeszcze się nie dorobiła i nie musiała niczego zostawiać, może dzięki temu było jej łatwiej zacząć własną działalność za granicą. Podczas jednego z wyjazdów nurkowych trafiła na do Indonezji. Dwanaście lat temu to miejsce urzekło ją jako zupełnie nieodkryte. Razem ze wspólnikiem postanowiła kupić ziemię na wyspie Flores, gdzie planowali założyć szkołę nurkowania Aridive. Zaczęli od kupna łodzi, żeby móc dopływać na wyspę. Z działki ostatecznie nic nie wyszło, ale łódź została. Przerobili ją na Ari Jayę, łódź typu safari, która do dziś wozi klientów na rejsy z nurkowaniem. Zakładając firmę Ola nie uniknęła kłopotów z lokalnymi służbami, konkurencją, pracownikami, zawiłościami indonezyjskiego prawa i języka. Mimo to było warto. Kluczem do sukcesu jest według Oli zdolność do przystosowania się do nowego otoczenia i odporność na nieprzewidziane sytuacje.
Fot. Prywatne archiwum
Ola Liana po studiach nie zdążyła znaleźć pracy w Polsce. Jeszcze się nie dorobiła i nie musiała niczego zostawiać, może dzięki temu było jej łatwiej zacząć własną działalność za granicą. Podczas jednego z wyjazdów nurkowych trafiła na do Indonezji. Dwanaście lat temu to miejsce urzekło ją jako zupełnie nieodkryte. Razem ze wspólnikiem postanowiła kupić ziemię na wyspie Flores, gdzie planowali założyć szkołę nurkowania Aridive. Zaczęli od kupna łodzi, żeby móc dopływać na wyspę. Z działki ostatecznie nic nie wyszło, ale łódź została. Przerobili ją na Ari Jayę, łódź typu safari, która do dziś wozi klientów na rejsy z nurkowaniem. Zakładając firmę Ola nie uniknęła kłopotów z lokalnymi służbami, konkurencją, pracownikami, zawiłościami indonezyjskiego prawa i języka. Mimo to było warto. Kluczem do sukcesu jest według Oli zdolność do przystosowania się do nowego otoczenia i odporność na nieprzewidziane sytuacje.
Fot. Prywatne archiwum
PoprzednieObraz 1 z 9Następne
Lubisz nasze okazje?
Dodaj Fly4free.pl jako preferowane źródło w Google, a nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania. Możesz to w każdej chwili zmienić.
Magda Żelazowska Autor artykułu
© obrazka głównego: Archiwum własne
Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze
Zaloguj się na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Piszecie takie pierdoły. Żeby takie coś zrobić trzeba mieć kasę
@Rikky
A czemu zakładasz, że nikt nie ma kasy i każdy jest biedny?
Piekne historie-bravo za odwage i pasje...wtedy pueniadze zawsze sie znajduja;)
Żeby pisano w gazetach pokładowych o jakichś produktach to trzeba im słono zapłacić, możesz robić okropne burgery, a i tak będą o Tobie pisać, bo najwięcej zapłaciłeś za reklamę.
Ale z Ciebie maruda, w ten sposób dostaniesz szybko zmarszczek. Myśl pozytywnie i miej pasje. Kasa.... to tylko jeden ze środków do celu. Jak masz otwarty umysł to zawsze się znajdzie.
Większość tych historii ma wspólny mianownik. Bohaterki zyskały drugi człon nazwiska lub posiadają wyłącznie Polsko brzmiące imię. Oczywiście nic z tym złego, że fajna dziewczyna poznała fajnego obcokrajowca, ale w kontekście pomysłu na życie to już zupełnie co innego. KAŻDY (Polak/Polak)kto otrzyma wsparcie w obcym kraju i now how poradzi sobie z działalnością zarobkową. Nie chcę nikomu umniejszać, ale artykuł jest z czapy.
Bzdura. Zresztą, prosta sprawa: spróbuj BEZ kasy. Da się? Chociażby knajpkę z burgerami, biuro podróży czy szkołę nurkowania? Nie, nie da się bez kasy. Zatem, po co piszesz takie pierdoły?
Zgadzam się w zupełności. Prawda jest taka, ze nie mając tego 'drugiego członu nazwiska', najczęściej jest niesamowicie trudno (albo w ogóle jest to niemożliwe) rozpocząć jakąkolwiek pracę na w innym kraju, zwłaszcza na innym kontynencie (nie mówiąc o własnej działalności). Wiem z doświadczenia, bo kiedyś próbowałam z własną działalnościa w Ameryce Południowej. Zawiłości wizowe są naprawdę nie do przejścia, jeśli nie ma się 'poparcia' w postaci cudoziemskiego małżonka. Zatem - bla, bla, pomysł na życie. Taki rzeczywisty pomysł na życie udaje się bardzo niewielu jednostkom.
A potem Polki po cichu placza,ze dotknelo ich ubogacenie kulturowe ;) a co w Polsce nie mozna podobnych interesow otworzyc.... No duzo latwiej jest prowadzic interesy poza polska mam kilka w swiecie pracuja lokalni i kazdy zadowolony :) wiecej jest Polakow majacych swoje biznesy a te pokazane to najprostsze jak sprzedaz okularow na plazy ;)
Prostytucja w krajach arabskich
ja naliczyłam 5 takich historii, czyli połowa, a w tych pięciu jest też Dorota Katende. Czytałam jej "Dom na Zanzibarze" i wiem, że jej afrykański małżonek jest pochodną, a nie początkiem działań, które podjęła,żeby zrealizować swój plan na życie. Na długo zanim się pojawił, włożyła mnóstwo pracy, samozaparcia i wyrzeczeń w to, żeby zacząć działać w Afryce. I jak już tam była, wtedy poznała swojego męża. Chodzi o to, że każda z tych osób kiedyś musiała zacząć, chociażby wyjeżdżając na wakacje w ulubione miejsce, obserwując, co się naokoło nich dzieje i podejmując działania. Nikt nie mówi, że to proste, i że każdemu się udaje. Artykuł pokazuje, że tacy są i mogą być inspiracją dla tych pozytwnie myślących :)
Karo tez tak myślałam ponieważ Thomas Cook zaproponował nam reklamę za.duże pieniądze w swojej gazetce (burgerownia na Lanzarote est moja i męża) ale po pewnym czasie opisano nas w gazetce Easy Jet bez naszej jakiejkolwiek wiedzy wiec okazuje się ze nie wszystkie linie chcą za to kase... Niektore same potrafia wyszukac i docenic ogromny wysilek i milosc do hamburgerow ;) Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
jak się chce znajdzie się sposób, jak się nie chce znajdzie się powód...
Admin, Zapomnieliście o Marku z Gambii!
Pkt 2 radzę omijać. Zanzi po polsku to sredni pomysł z tą Panią. Umowicie sie na ognisko, zaplacicie za nie, zaprosi na nie swoich znajomych...
Dzięki Pani z pkt 2 wylądowaliśmy na emmigration i zmarnowaliśmy 5 dni wakacji próbując odzyskać nasze paszporty... Polak Polakowi.. wilkiem
Potwierdzam, też bym nie przesadzał z tą propagandą sukcesu. Moralność na pokaz, pseudo biznesmeni, propagatorzy sukcesu z Polski zwalczający się nawzajem, kosztem nieświadomych turystów. Ostatni raz nocowałem u Polaków za granicą!
a moze by tak otworzyc budke z hod dogami np w radomiu na lotnisku
Same Polki! Niezly towar eksportowy :)
Swoja droga, podoba mi sie historia dziewczyny co tuz po studiach, bez pracy jezdzi sobie na nurkowanie do Indonezji.
Gratuluję i mam pytanko na Teneryfie jest Polsko-Hiszpańskie Biuro prawno-podatkowe mdrinversion czy coś wiesz na ich temat . Sam mam zamiar otworzyć firmę na Kanarach i liczę się z koniecznością uzyskania pomocy od znających się na tym .
Ludzie ale jesteście beznadziejni!!!!!! Chyba tych mężów w Polsce nie poznały! Musiały tam najpierw pojechać! I nikt na dzień dobry się nie chajta żeby tylko biznes mieć! Co za bzdury wypisujecie! A poza tym żeby mieć pomoc i poparcie lokalnej społeczności wystarczy być dobrym człowiekiem i otwartym na świat i ludzi. Wystarczy mieć przyjaciół, którzy pomogą i doradzą jak trzeba! A skoro wybrało się miejsce gdzie się chce żyć to i wchodzi się w związki z mężczyznami lub kobietami, tak samo jak wszędzie! Po co masz żonę czy męża? Zastanów się! ehhh ludzie przestańcie sądzić zacznijcie rozumieć!!!!!
