REKLAMA

All inclusive dla początkujących. Nie daj się złapać w pułapkę

all inclusive
Foto: M DaVidich, Shutterstock

Stary, rozsypujący się budynek, gigantyczne dopłaty na miejscu, zwiedzanie sklepów z pamiątkami czy drinki, które mają w sobie więcej wody niż człowiek w całym organizmie. Oferty all inclusive potrafią przerazić, ale nie brakuje sposobów, by ustrzec się przed wielką wpadką, która może zamienić wymarzony urlop w koszmar.

Chcesz odpocząć. Po prostu nic nie robić, opalać nogi, które przez większą część roku chowają się w długich spodniach, pić drinki z dostawą pod sam leżak, czytać jedną książkę za drugą i martwić się co najwyżej tym, czy do basenu wejść teraz czy za pięć minut. Tak, mniej więcej, wygląda all inclusive w przeciętnym wyobrażeniu o tej formie  wypoczynku. Tymczasem rzeczywistość bywa brutalna i często niestety… z naszej własnej winy.

Podpowiadamy, jak nie dać się złapać na popularne sztuczki biur podróży, na co zwrócić uwagę wybierając ofertę i co przemyśleć będąc już na miejscu.

Plaża? 100 m od hotelu

Najpopularniejszym, a jednocześnie najłatwiejszym sposobem, żeby oszukać przyszłych gości hotelowych jest… Photoshop. Gigantyczny basen, który okazuje się być jedynie nieco większy niż  oczko wodne na działce cioci Ani. Trochę wybielić ściany, nie fotografować tego, co za płotem – nawet jeśli na miejscu stanie się widokiem z balkonu. Wystarczy odpowiednia perspektywa, odrobina obróbki graficznej i nawet najbrzydszy hotel może wydawać się przepięknym obiektem.

Ale są rzeczy, których nawet grafik nie zmieni. Wtedy do akcji wkraczają barwne opisy. „Bogata oferta życia nocnego” może oznaczać, że hotel znajduje się w imprezowym centrum wszechświata, a ciszy w pokoju zaznamy przez godzinę między 6 a 7 rano. „Cicha i spokojna okolica” często okazuje się być odludziem, więc jakiekolwiek wyjście z hotelu zamienia się w wyprawę. „Rodzinna atmosfera” oznacza mokrą piłkę uderzającą w leżak co trzy sekundy, a „100 m od plaży” zgadza się tylko, jeśli mierzyć w linii prostej i zignorować kwestię dwupasmowej, bardzo ruchliwej ulicy. Warto więc przemyśleć, co konkretnie odpowiada naszym oczekiwaniom.

Zawsze można też poszukać zdjęć i opinii wrzuconych do internetu przez innych gości, a jeśli jest taka możliwość, obejrzeć okolicę w Google Street View.

all inclusive
Foto: Olesia Bilkei, Shutterstock

Trzeba jednak pamiętać, że nie można opinii znajdowanych w sieci traktować bezkrytycznie. W parterowych bungalowach, które otacza bujny ogród, owady nie będą niczym dziwnym, a to co dla jednego jest „słabym śniadaniem” dla innego będzie po prostu szwedzkim stołem. No i jeśli wybraliśmy gigantyczny wielopiętrowy hotel, to trudno później narzekać na tłum w trakcie posiłków. Tym bardziej, że na łamach Fly4free opisywaliśmy już kiedyś, jak absurdalne potrafią być skargi polskich turystów.

Soft, ultra i zwykłe all inclusive

Zdecydowaliśmy się już na all inclusive, liczymy, że od rana do nocy będziemy mogli objadać się przekąskami, lodami i przepijać to dowolną ilością alkoholu. Niestety to nie takie proste.

Biura podróży stosują kilka różnych nazw dla ofert „wszystko w cenie”. Możemy więc spotkać zwykłe all inclusive, ale też wersję soft i ultra. Co to właściwie znaczy? Dla każdego hotelu, co innego i na tym polega największy problem.

Z założenia zwykłe all inclusive to zazwyczaj trzy posiłki dziennie w formie bufetu, pomiędzy nimi dwie tury przekąsek – np. kanapki, frytki czy ciasteczka i wliczone napoje – zarówno te bezalkoholowe jak i zawierające procenty. Trzeba jednak pamiętać, że niemal zawsze oferta obejmuje jedynie „lokalne alkohole” i tylko najbardziej podstawowe drinki typu wódka ze spritem, rum z colą itd. Oferta jest też ograniczona godzinami otwarcia barów – standardowo od 10 do 22. Czyli wykrzykiwanie „zapłaciłem i chcę piwo!” o 8 rano może nie przynieść spodziewanych efektów.

Soft all inclusive jest biedniejszą wersją tej oferty – zwykle nie ma przekąsek w ciągu dnia, a bary są czynne krócej. Opcja „na bogato” to ultra all inclusive, czyli coś więcej niż w standardowej ofercie. Zazwyczaj oznacza to bardziej skomplikowane drinki do wyboru, przedłużone godziny wydawania alkoholu – np. do północy, a w najlepszych ofertach nawet całą dobę. Do tego przekąski i możliwość korzystania z dodatkowych restauracji (np. raz dziennie kolacja a’la carte).

Trzeba więc dokładnie sprawdzić warunki umowy – jakie napoje obejmuje all inclusive, w jakich godzinach możemy z nich skorzystać i jak będą wyglądały posiłki. Jeśli hotel ma więcej niż jeden bar, zapytajmy, czy all inclusive obowiązuje we wszystkich. Często zdarza się bowiem, że bary na plaży są wykluczane.

Czy naprawdę wliczone jest wszystko?

Wiemy już, że w ofercie może być mniej lub więcej drinków różnej jakości. Ale choć z założenia w cenie powinny być chociażby wszystkie oferowane przez hotel atrakcje, to niestety w rzeczywistości bywa różnie.

Tak jest choćby ze spa, kortami tenisowymi czy polem golfowym, które choć należą do resortu okazują się być dodatkowo płatne dla gości hotelowych. Dlatego zawsze warto dokładnie sprawdzić ofertę, bo sama informacja o tym, że dodatkowe atrakcje istnieją nie musi oznaczać, że będziemy z nich mogli skorzystać. Zdarzają się nawet oferty, w których dodatkowo płatne są… leżaki. Po prostu trzeba czytać, czytać i jeszcze raz czytać.

Podobnie jest z zatrudnionymi przez hotel animatorami. Jeśli zależy nam na ich obecności, to sprawdźmy czy zajmują się tylko dziećmi, czy mają też ofertę dla dorosłych. Czy aktywności kończą się na wieczornym show tematycznym czy trwają przez cały dzień i są bardzo bogate – od aqua aerobiku po przyśpieszony kurs lokalnego języka. Dla wielu będzie też ważne czy na miejscu jest polski animator opłacony przez biuro podróży czy jedynie ci zatrudnieni przez hotel, którzy nie mówią po polsku.

resort all inclusive
Foto: Kiev.Victor, Shutterstock

Czasami – choć to dotyczy głównie wycieczek typu 7+7, gdzie przez tydzień uczestniczymy w zwiedzaniu objazdowym, a przez drugi tydzień odpoczywamy w hotelu, do ceny trzeba doliczyć gigantyczny „pakiet wstępów i napiwków”. Taka opłata nigdy nie jest uwzględniana w cenie i zawsze pobierana jest dopiero na miejscu, a ich wysokość potrafi osiągać nawet kilkaset USD. Oficjalnie ma ona pokryć bilety do atrakcji turystycznych oraz napiwki dla kierowców, obsługi, pilotów itd. Jeśli nie zauważymy tego przed kupieniem wycieczki, to rozczarowanie może być bardzo bolesne.

Wycieczki fakultatywne

A skoro już o wycieczkach mowa to trudno zapomnieć o mojej ulubionej pułapce czyhającej na spragnionych wrażeń turystów. Wyjazdy fakultatywne – jak uroczo nazywa się po prostu zwykłe jedno- lub kilkudniowe wycieczki organizowane na miejscu.

Z założenia nie ma w nich nic złego. Jeśli lubimy lub potrzebujemy, żeby ktoś zorganizował wszystko za nas, to na pewno są świetną opcją. Problem polega na tym, że te sprzedawane przez rezydentów biur podróży w hotelu są zwykle przynajmniej 30 proc. droższe niż w lokalnych agencjach turystycznych. Ale w skrajnych przypadkach cena potrafi podskoczyć nawet dwukrotnie.

Oczywiście rezydent zawsze przekonuje, że tym lokalnym przedsiębiorcom nie można ufać, że nie mają wycieczek z polskim pilotem (co nie zawsze jest prawdą), ale wystarczy wcześniej podpytać o sprawdzonych organizatorów – chociażby na naszym forum i można sporo zaoszczędzić.

Niestety, czasem okazuje się, że zamiast intensywnego zwiedzania, na które liczyliśmy, zmarnujemy mnóstwo czasu na wizyty… w sklepach. Królują w tym wszystkie oferty typu „objazd miasta”. Później okazuje się, że objazd kończy się 3-godzinną wizytą w perfumerii, 2-godzinnymi odwiedzinami w sklepie z kurtkami skórzanymi i jeszcze godzinkę na lokalną aptekę/sklep z przyprawami/fabrykę dywanów. Dlatego nie zapomnijcie też dokładnie dopytać, jak wygląda program wycieczki, żeby zwyczajnie nie marnować czasu, pieniędzy i nerwów.

Przelicz, czy to się opłaca

All inclusive niewątpliwie jest wygodną formą wypoczynku, gdy nie chcemy zajmować się organizacją wyjazdu. Zwykle jednak za opcję „wszystko w cenie” musimy słono dopłacić. Średnio różnica między dwoma posiłkami bez napojów, a opcją all inclusive wynosi 400-800 PLN. 

Trzeba więc przemyśleć, czy na pewno nam się to opłaca. Na przykład jeśli dużo zwiedzamy i tak naprawdę nie spędzamy zbyt wiele czasu w hotelu – wtedy nie skorzystamy z wielu dobrodziejstw takiej formy wypoczynku . Podobnie jest w sytuacji, gdy ktoś pije niewiele alkoholu. Może się okazać, że wypita cola była warta 100 razy mniej niż dopłata.

Zastanówmy się, czy mamy w zwyczaju jeść śniadania, czy będą nam smakować lokalne alkohole albo czy jesteśmy stworzeni do spędzania 8 godzin przy basenie. Jeśli tak – bierzcie i bawcie się dobrze. Bo od czasu do czasu każdy lubi mieć podane pod nos.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Mój komentarz dotyczy śródtytułu na niebiesko o skargach Polaków. W źródłowym artykule został  wykasowany zaraz po publikacji.
Skorp88, 13 maja 2018, 10:28 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Niestety został ponownie wykasowany a nie zawierał obraźliwych sformułowań. 
Skorp88 Mój komentarz dotyczy śródtytułu na niebiesko o skargach Polaków. W źródłowym artykule został  wykasowany zaraz po publikacji.
Skorp88, 13 maja 2018, 10:29 | odpowiedz
Avatar użytkownika
 No tak. Typowy artykuł lewackich mediów ostatnich lat, które za główne zadanie mają opluwanie Polski. Tytuł o kompromitującym zachowaniu Polaków za granicą a większość przykładów dotyczy Anglików.  Może napiszcie jak zachowuje się młodzież z Izr...la na wycieczkach w Polsce demolująca autokary i pokoje hotelowe. Pocięte żyletką  siedzenia w polskich autokarach, łazienki zalane wodą, obciekające wodą ręczniki rzucone na łóżka w pokojach hotelowych, materace popalone papierosami, pozrywane zasłony , pozalewane wykładziny.  A wszystko w zemście za hol......, który im podobno zgotowaliśmy. Tak ich uczą w szkołach. O tym cisza. Teraz jest moda na opluwanie Polaków.A sama informacja, że w hotelu jest dużo Rosjan w czym jest obciachowa??? To nie skarga tylko informacja dla następnych turystów. Może ktoś płacąc nie małe pieniądze nie ma ochoty wysłuchiwać przez całą noc pijackich wrzasków nad basenem w języku rosyjskim lub ukraińskim - i taka informacja jest dla niego cenna. Wysoki poziom obsługi wycieczek, swego czasu, z RFN zawdzięczają tym, że niemieccy turyści byli bardzo wymagający, z wszystkiego niezadowoleni i na wszystko składali skargi. Dochodziło do absurdów, że niemiecki turysta wypoczywający w Hiszpanii lub we Włoszech musiał mieć bawarskie piwo bo lokalnego nie chciał.  To wg  "polskich" mediów jest cool ale tak samo zachowujący się Polak to już wieśniak skazany na potępienie. Wg was samo to, że Polak za granicą odzywa się po polsku to już obciach i buractwo. Najlepiej aby mówił po hebrajsku albo angielsku a koszulkę miał broń Boże nie z orzełkiem tylko najlepiej z flagą USA lub gwiazdą Dawida.W usługach turystycznych typu resorty all inclusive, wiadomo dla specyficznego klienta (nie dla mnie), ma być tak aby polski klient był zadowolony. Za to płaci i to nie mało biorąc pod uwagę oszukańczy standard większości tego typu ośrodków. Jeżeli już to klienci są okradani jak zamiast brandy czy whisky mają nalewany barwiony spirytus techniczny, w pokojach jest robactwo , w łazienkach śmierdzi stara kanalizacja, a produkty do przygotowania nawet ciekawie wyglądających potraw są najtańszej, najniższej możliwej jakości. To jest prawdziwy obciach, że Polak za granica jest oszukiwany i nikt na to nie reaguje.
Skorp88 Niestety został ponownie wykasowany a nie zawierał obraźliwych sformułowań. 
Skorp88 Mój komentarz dotyczy śródtytułu na niebiesko o skargach Polaków. W źródłowym artykule został  wykasowany zaraz po publikacji.
Skorp88, 13 maja 2018, 10:30 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Dopiero po wykropkowaniu pewnych słów przeszedł. Cenzura w "wolnym" kraju.
Skorp88  No tak. Typowy artykuł lewackich mediów ostatnich lat, które za główne zadanie mają opluwanie Polski. Tytuł o kompromitującym zachowaniu Polaków za granicą a większość przykładów dotyczy Anglików.  Może napiszcie jak zachowuje się młodzież z Izr...la na wycieczkach w Polsce demolująca autokary i pokoje hotelowe. Pocięte żyletką  siedzenia w polskich autokarach, łazienki zalane wodą, obciekające wodą ręczniki rzucone na łóżka w pokojach hotelowych, materace popalone papierosami, pozrywane zasłony , pozalewane wykładziny.  A wszystko w zemście za hol......, który im podobno zgotowaliśmy. Tak ich uczą w szkołach. O tym cisza. Teraz jest moda na opluwanie Polaków.A sama informacja, że w hotelu jest dużo Rosjan w czym jest obciachowa??? To nie skarga tylko informacja dla następnych turystów. Może ktoś płacąc nie małe pieniądze nie ma ochoty wysłuchiwać przez całą noc pijackich wrzasków nad basenem w języku rosyjskim lub ukraińskim - i taka informacja jest dla niego cenna. Wysoki poziom obsługi wycieczek, swego czasu, z RFN zawdzięczają tym, że niemieccy turyści byli bardzo wymagający, z wszystkiego niezadowoleni i na wszystko składali skargi. Dochodziło do absurdów, że niemiecki turysta wypoczywający w Hiszpanii lub we Włoszech musiał mieć bawarskie piwo bo lokalnego nie chciał.  To wg  "polskich" mediów jest cool ale tak samo zachowujący się Polak to już wieśniak skazany na potępienie. Wg was samo to, że Polak za granicą odzywa się po polsku to już obciach i buractwo. Najlepiej aby mówił po hebrajsku albo angielsku a koszulkę miał broń Boże nie z orzełkiem tylko najlepiej z flagą USA lub gwiazdą Dawida.W usługach turystycznych typu resorty all inclusive, wiadomo dla specyficznego klienta (nie dla mnie), ma być tak aby polski klient był zadowolony. Za to płaci i to nie mało biorąc pod uwagę oszukańczy standard większości tego typu ośrodków. Jeżeli już to klienci są okradani jak zamiast brandy czy whisky mają nalewany barwiony spirytus techniczny, w pokojach jest robactwo , w łazienkach śmierdzi stara kanalizacja, a produkty do przygotowania nawet ciekawie wyglądających potraw są najtańszej, najniższej możliwej jakości. To jest prawdziwy obciach, że Polak za granica jest oszukiwany i nikt na to nie reaguje.
Skorp88 Niestety został ponownie wykasowany a nie zawierał obraźliwych sformułowań. 
Skorp88 Mój komentarz dotyczy śródtytułu na niebiesko o skargach Polaków. W źródłowym artykule został  wykasowany zaraz po publikacji.
Skorp88, 13 maja 2018, 10:32 | odpowiedz
Avatar użytkownika
wow, gruba paranoja widzę :O :D 
Skorp88  No tak. Typowy artykuł lewackich mediów ostatnich lat, które za główne zadanie mają opluwanie Polski. Tytuł o kompromitującym zachowaniu Polaków za granicą a większość przykładów dotyczy Anglików.  Może napiszcie jak zachowuje się młodzież z Izr...la na wycieczkach w Polsce demolująca autokary i pokoje hotelowe. Pocięte żyletką  siedzenia w polskich autokarach, łazienki zalane wodą, obciekające wodą ręczniki rzucone na łóżka w pokojach hotelowych, materace popalone papierosami, pozrywane zasłony , pozalewane wykładziny.  A wszystko w zemście za hol......, który im podobno zgotowaliśmy. Tak ich uczą w szkołach. O tym cisza. Teraz jest moda na opluwanie Polaków.A sama informacja, że w hotelu jest dużo Rosjan w czym jest obciachowa??? To nie skarga tylko informacja dla następnych turystów. Może ktoś płacąc nie małe pieniądze nie ma ochoty wysłuchiwać przez całą noc pijackich wrzasków nad basenem w języku rosyjskim lub ukraińskim - i taka informacja jest dla niego cenna. Wysoki poziom obsługi wycieczek, swego czasu, z RFN zawdzięczają tym, że niemieccy turyści byli bardzo wymagający, z wszystkiego niezadowoleni i na wszystko składali skargi. Dochodziło do absurdów, że niemiecki turysta wypoczywający w Hiszpanii lub we Włoszech musiał mieć bawarskie piwo bo lokalnego nie chciał.  To wg  "polskich" mediów jest cool ale tak samo zachowujący się Polak to już wieśniak skazany na potępienie. Wg was samo to, że Polak za granicą odzywa się po polsku to już obciach i buractwo. Najlepiej aby mówił po hebrajsku albo angielsku a koszulkę miał broń Boże nie z orzełkiem tylko najlepiej z flagą USA lub gwiazdą Dawida.W usługach turystycznych typu resorty all inclusive, wiadomo dla specyficznego klienta (nie dla mnie), ma być tak aby polski klient był zadowolony. Za to płaci i to nie mało biorąc pod uwagę oszukańczy standard większości tego typu ośrodków. Jeżeli już to klienci są okradani jak zamiast brandy czy whisky mają nalewany barwiony spirytus techniczny, w pokojach jest robactwo , w łazienkach śmierdzi stara kanalizacja, a produkty do przygotowania nawet ciekawie wyglądających potraw są najtańszej, najniższej możliwej jakości. To jest prawdziwy obciach, że Polak za granica jest oszukiwany i nikt na to nie reaguje.
Skorp88 Niestety został ponownie wykasowany a nie zawierał obraźliwych sformułowań. 
Skorp88 Mój komentarz dotyczy śródtytułu na niebiesko o skargach Polaków. W źródłowym artykule został  wykasowany zaraz po publikacji.
DJADKJGU, 14 maja 2018, 8:30 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Panie Skorpo88 dobrze że panu się czcionka w cyrylicę nie zmieniła. A tak w ogóle to ile płacą za taki jeden koment?
andrzeyk, 15 maja 2018, 23:13 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Jeżeli po przeczytaniu mojego tekstu dochodzisz do takiego wniosku to nie wychodź z domu bo drzewo z tramwajem pomylisz. 
andrzeyk Panie Skorpo88 dobrze że panu się czcionka w cyrylicę nie zmieniła. A tak w ogóle to ile płacą za taki jeden koment?
Skorp88, 16 maja 2018, 7:49 | odpowiedz
pattaya plaża
Najlepsza oferta

Pattaya na 9 dni za 2190 PLN

Kamil Walinowicz | 2019-01-18 19:51
REKLAMA
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel