Fly4free.pl

Airbnb powoli znika z europejskich miast! Tysiące mieszkań wyparowało z ich oferty

Foto: Gabriela Clare Marino / Unsplash

Pandemia skutecznie “czyści” najbardziej atrakcyjne turystycznie miasta w Europie z mieszkań dostępnych na wynajem na platformie Airbnb. W Pradze czy Budapeszcie liczba ofert zmniejszyła się o połowę! Czy to dobrze? Każdy medal ma dwie strony.

Pandemia przeorała branżę turystyczną w całej Europie, ale jeśli turystykę podzielimy na sektory to wydaje się, że największe straty zanotowały duże turystyczne miasta, które od lat żyły z podróżnych. Turyści ci zaś odwiedzali te miasta tak tłumnie, że w wielu miejscach w Europie, np. Barcelonie, Amsterdamie, Dubrowniku czy Wenecji, mieszkańcy zaczęli się buntować, a władze miejskie – opracowywać plany mające na celu… ograniczenie liczby podróżnych. To ironia, prawda? Słowo “overtourism” było jeszcze 2 lata temu jednym z najczęstszych pojęć w rozmowach o branży podróżniczej w Europie, a dziś mało kto pamięta o tym terminie.

Dziś turystów w dużych miastach nie ma i nieprędko wrócą. Dlaczego? Bo pandemia zmieniła też nasze turystyczne nawyki. Prezesi linii lotniczych sami przyznają, że ich klienci umęczeni wielomiesięcznymi lockdownami są raczej zainteresowani “ciepłymi krajami”, morzem i plażowaniem, więc to tam kierują lwią część swojej oferty (dobry przykład to choćby LOT). Mamy też liczne restrykcje wjazdowe, obowiązek robienia testów i kwarantanny, które sprawiły, że praktycznie zniknęły wyjazdy służbowe (skutecznie wyparte przez pracę zdalną i spotkania odbywające się teraz w formule on-line), ale też turystyczne. Zamykająca się jesienią Europa sprawiła, że zainteresowanie popularnymi city breakami stało się marginalne. I trudno się dziwić, bo mało kto uważa za atrakcyjny wypad na 3-4 noce do jakiegoś miasta, jeśli do kosztów biletu trzeba doliczyć jeszcze np. test PCR, by na miejscu uniknąć kwarantanny, a często i drugi (by – tak jak w Polsce – uniknąć kwarantanny przy powrocie do kraju). A skoro nie ma turystów, opustoszały hotele, a mocno po nosie dostał też główny beneficjent turystyki miejskiej, czyli Airbnb. Jak mocno? Z raportu firmy analitycznej AirDNA wynika, że bardzo.

AirDNA przeanalizowała system rezerwacyjny Airbnb w 50 największych miastach Europy i okazało się, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy liczba mieszkań i ofert w tych miejscach zmniejszyła się aż o 21,9 procenta w stosunku do 2020 roku! W niektórych miejscach te spadki są jednak znacznie bardziej drastyczne. W Pradze liczba dostępnych mieszkań i ofert na Airbnb skurczyła się z ponad 14,5 tysiąca do poniżej 8 tysięcy ofert.  W Lizbonie Airbnb zanotowało spadek aż o 5 tysięcy ofert w skali roku.

Z zestawienia AirDNA wynika, że liczba dostępnych ofert na Airbnb najmocniej spadła w Pradze (o 50 procent mniej), w  Budapeszcie i Dublinie (spadki o 47 procent), a na kolejnych miejscach znajdują się Amsterdam, Edynburg, Nowy Jork i Kopenhaga. Znaczący spadek odnotowała też Barcelona (w ciągu roku zmniejszenie liczby ofert o 35 procent), Rzym (spadek o 29 procent), a nawet Paryż (mniej o 23 procent).

Powód jest prosty. Właściciele mieszkań na krótkoterminowy wynajem w czasie pandemii głównie do nich dopłacali, więc nie licząc na rychły powrót koniunktury, postanowili wycofać swoje oferty, kierując się w stronę wynajmu długoterminowego. Czyli czegoś, co daje im mniejsze pieniądze, ale jest jednak pewnym, comiesięcznym przychodem.

– Traciłem 20 tys. USD miesięcznie, a regulacje sprawiały, że sprawy zaczęły się bardzo komplikować – mówi w rozmowie z Reutersem Ondrej, który sprzedał właśnie swoje 2 mieszkania, które wynajmował na Airbnb i zrezygnował z najmu 3 kolejnych, które także wystawiał w serwisie rezerwacyjnym.

Masowe znikanie ofert z Airbnb ma też jednak dobre strony. Okazało się bowiem, że… bardzo szybko zaczęły spadać czynsze i stawki za wynajem mieszkań w dużych miastach, co wcześniej było poważnym problemem. W Lizbonie średnia stawka wynajmu spadła o 15 procent w okresie od grudnia do marca 2020 roku. Z kolei w Pradze średnia stawka wynajmu zmniejszyła się o około 8 procent.

To bardzo ważne, bo w okresie turystycznej prosperity wiele miast miało poważny problem z rynkiem wynajmu, bo… właścicielom mieszkań nie opłacało się wynajmować ich długoterminowo, skoro mieli możliwość wyciągania znacznie większych pieniędzy z wynajmu turystom na kilka dni. Tak było choćby w Berlinie, który właśnie z tego powodu już kilka lat temu wprowadził przepisy ograniczające działalność Airbnb i innych serwisów rezerwujących noclegi.

Ale znana platforma noclegowa to dla wielu miast znacznie poważniejszy problem…

Foto: Linda Gerbec / Unsplash

Czy życie wróci do centrów miast?

Oczywiście, brak dochodów z turystyki to może być poważny problem dla wielu ludzi, ale z drugiej strony – być może centra dużych miast zostaną w końcu odzyskane dla mieszkańców. Gdy kilka lat temu uniwersytet w Sienie zrobił badanie na ten temat, okazało się, że aż 1/5 wszystkich mieszkań w historycznym centrum Florencji jest wystawiona na Airbnb. W efekcie centrum tego przepięknego miasta zaczęło stopniowo wymierać i przypominać Disneyland.

W Polsce taki problem (nie na taką skalę, ale jednak) też istniał. Na naszych łamach pisaliśmy o tym, że centrum Krakowa zaczyna wymierać z powodu masowego wzrostu liczby nieruchomości na wynajem dla turystów, co sprawia z kolei, że mieszkańcy śródmieścia zaczęli wyprowadzać się na obrzeża.

– Już teraz pojawiają się głosy, że centrum Krakowa staje się bardziej makietą miasta, a nie miastem. Wielu ludzi wyprowadziło się i albo swoje mieszkania sprzedało, albo je wynajęło. W ostatnim czasie kilka ważnych gmachów w okolicy Rynku Głównego sprzedały dwa banki i  Poczta Polska. Powstaną w nich najprawdopodobniej hotele, a to oznacza, że tendencja do wyludniania się rejonu Plant będzie się pogłębiać – mówił w rozmowie z nami Aleksander Gurgul, dziennikarz “Gazety Wyborczej”.

Brak turystów może się więc okazać dla wielu miast zbawieniem, choć z drugiej strony wraca tu stary jak świat dylemat – jak pogodzić ogień z wodą, czyli mieć tętniące życiem centrum miasta bez tłumu turystów i jednocześnie być atrakcyjnym miejscem spędzania czasu dla miejscowych.

Co na to Airbnb? Serwis dostosował się do nowych trendów

Sam serwis podchodzi do spadku liczby ofert spokojnie, twierdząc, że wynika on ze zmiany sposobu podróżowania, jaka dokonała się u wielu ludzi w czasie pandemii. Zamiast dużych miast, klienci Airbnb częściej mają teraz wybierać małe miasteczka, przedmieścia czy miejscowości położone np. nad morzem.

– Na koniec 2020 roku mieliśmy w sumie więcej ofert w Niemczech, Francji, Portugalii, Hiszpanii i Czechach niż na koniec 2019 roku – mówi Andreu Castellano, rzecznik prasowy Airbnb.

– Nasi goście nie chcą już mieszkać w centrach dużych miast. Wolą wynajmować całe domy, a platforma Airbnb adaptuje się do tego, gdzie aktualnie jest popyt. Dostosowujemy się do potrzeb naszych gości – dodaje.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »