REKLAMA

10 niesamowitych faktów na temat Ryanaira, o których na pewno nie mieliście pojęcia

Foto: Ryanair
Dlaczego Michael O'Leary stracił przytomność podczas pobierania nauk od guru taniego latania? I czy to prawda, że stronę internetową Ryanaira stworzył 17-latek z liceum? Takich mało znanych historii o taniej linii jest znacznie więcej.

1. Ryanair nie zawsze był tanią linią

Gdy przewoźnik powstał w 1984 roku, nosił niezbyt atrakcyjną nazwę Danren Enterprises, a jego pierwszą trasą było połączenie z Waterford na lotnisko Londyn Gatwick. Nazwę Ryanair przewoźnik przyjął dopiero rok później: linia została przemianowana na cześć irlandzkiego biznesmena i jej założyciela, Tony’ego Ryana.

Celem Ryanaira było przełamanie monopolu Aer Lingus i British Airways na trasie z Londynu do Dublina, która była – i wciąż jest – jedną z najbardziej zatłoczonych w Europie. Dowód? W 2016 r. obsłużono 1,751 mln pasażerów.

Plan zaczął się spełniać, gdy Ryanair uruchomił w 1986 roku połączenie z Dublina na lotnisko Londyn Luton.

Pierwszym samolotem, z którego korzystał Ryanair był… Embraer EMB 110 Bandeirante, zabierający na pokład zaledwie… 15 pasażerów. W tym momencie irlandzki przewoźnik był jeszcze taką samą linią jak wszystkie inne, oferując podróżnym pełen zestaw usług w cenie biletu. Efekt? W pierwszych dwóch latach działalności Ryanair tracił odpowiednio 4 i 5 mln GBP netto.

Pierwszy samolot we flocie Ryanaira wyglądał tak. Fot. Wikipedia.

Firmę odmieniło dopiero pojawienie się Michaela O’Leary’ego w 1987 roku. Był on kolegą synów właściciela linii i byłym doradcą w KPMG (jak sam twierdzi, szczerze nienawidził tej roboty), który udzielił kiedyś Tony’emu Ryanowi kilku porad podatkowych. Początkowo O’Leary był jego asystentem, który miał się przyjrzeć nowemu biznesowi i zorientować się, co da się z nim zrobić.

2. Jak Michael O’Leary uczył się taniego latania

O’Leary postanowił pójść śladem Southwest Airlines i stworzyć tanią linię lotniczą, która dzięki maksymalnemu ścięciu kosztów, będzie w stanie oferować najtańsze bilety na rynku. Aby to zrobić, pojechał do USA po naukę do Herba Kellehera, założyciela i ówczesnego prezesa Southwest.

To był dla nas trudny moment, ale też jedyny sposób, by Ryanair zaczął działać. Spotkałem się z Kelleherem i zaczęliśmy pić. O północy straciłem przytomność. Obudziłem się o 3 nad ranem, a ten sk***** wciąż tam był i nalewał sobie kolejnego burbona. Myślałem, że przejmę od niego całą wiedzę i wrócę do Irlandii ze Świętym Graalem, ale następnego dnia nie pamiętałem niczego z naszej rozmowy – wspomina O’Leary.

Dopiął jednak swego i dzięki sprawnemu zarządzaniu zbudował największą linię lotniczą w Europie.

3. Wszystkie samoloty Ryanaira są takie same? Są ciekawe wyjątki

Flota Ryanaira jest identyczna i składa się z ponad 350 Boeingów 737 – każdy z nich zabiera na pokład 189 pasażerów. Od 2019 roku do floty przewoźnika dojdą nowocześniejsze Boeingi 737 typu MAX, w których liczba foteli zwiększy się do 197.

Ale to nie jedyne samoloty, jakimi posługuje się linia. Ryanair dysponuje m.in. jednym samolotem czarterowym tylko z miejscami typu klasa biznes. Jest to Boeing 737-700 z 60 skórzanymi fotelami i konfiguracją foteli 2 x 2. Samolot można wynajmować, a cena wynosi 5 tys. EUR za godzinę.

 

Biznesowy samolot czarterowy Ryanaira w pełnej krasie. Fot. Ryanair.

Ale Ryanair posiada jeszcze jeden, mało znany samolot – zarejestrowany na Wyspie Man Learjet 45 o rejestracji M-ABJA. Maszyna nie jest zarejestrowana na Ryanaira, ale wiadomo, że ten mały statek powietrzny służy do przewożenia techników i zapasowych części do samolotu. Maszyna jest dostępna 24 godziny na dobę na wypadek awarii samolotów Ryanaira w całej Europie.

4. Żaden samolot Ryanaira nigdy nie miał poważnego wypadku

W obiegowej opinii wiele mówi się o kiepskiej jakości usług Ryanaira, czy o tym, że 25 minut postoju na lotnisku to zbyt krótki czas na dobre techniczne przygotowanie maszyny do lotu. Tymczasem samoloty irlandzkiej linii nigdy nie brały udziału w żadnym poważnym wypadku. Najbardziej znaczący incydent miał miejsce w 2008 roku, gdy samolot musiał awaryjnie lądować w Rzymie. Według lokalnych mediów, maszyna zderzyła się z grupą ponad 90 ptaków, co zaowocowało uszkodzeniami dzioba, skrzydeł i silnika. Dodatkowo, podczas lądowania, nie wysunęło się jedno z kół i w efekcie maszyna zetknęła się z pasem startowym. Uszkodzenia maszyny były spore, ale na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało – ośmiu pasażerów i dwóch członków obsługi trafiło do szpitala z lekkimi urazami.

Fot. Aviation Herald

Statystyka robi wrażenie. Tym bardziej, gdy zdamy sobie sprawę ze skali, w jakiej operuje Ryanair i jak mocno eksploatuje swoje samoloty.

5. Samoloty Ryanaira startują przeciętnie co 45 sekund…

…i według oficjalnej strony Ryanaira pokonują średnio 382 605 kilometrów dziennie przelatując przez 33 kraje. Jednocześnie irlandzki przewoźnik bardzo mocno eksploatuje swoje maszyny. Kilka miesięcy temu „Telegraph” opublikował tekst, z którego wynika, że najmocniej obciążone samoloty Ryanaira wykonują nawet 46 lotów w tygodniu, podczas których przelatują 45-50 tys. kilometrów.

Fot. Ryanair

A dokąd Ryanair lata najczęściej?

6. Włochy i cała reszta

Tu pewnym zaskoczeniem może być kolejność. Okazuje się bowiem, że największym rynkiem dla Ryanaira są Włochy (odlatuje stąd 20 proc. wszystkich samolotów irlandzkiej taniej linii), a na podium znalazły się też Wielka Brytania (19 proc.) i Hiszpania (18 proc.). Polska jest dla Ryanaira szóstym największym rynkiem (5 proc. wszystkich operacji) – w zeszłym roku Ryanair obsłużył nad Wisłą ponad 10 mln podróżnych.

Wspominaliśmy już o oszczędnościach, które przyczyniły się do sukcesu irlandzkiej linii. Najbardziej drastycznym ich przykładem jest to, że…

7. …pierwszą stronę internetową Ryanaira zbudowali stażyści

A właściwie jeden – 22-letni student Trinity College z Dublina i jego 17-letni kolega z liceum. Obaj spędzili zeszłe lato na stażu w dziale wsparcia technicznego Ryanaira. Do zrobienia strony internetowej zrekrutował ich Eddie Wilson, dyrektor personalny Ryanaira. Zaproponował im 15,5 tys. GBP. Dużo? To teraz wyobraźcie sobie, że najtańsze oferty na kompleksowe zrobienie strony, jakie otrzymywał Ryanair od firm informatycznych zaczynały się od poziomu 3,5 MILIONA GBP.

Pierwsza strona Ryanaira. Fot. Ryanair.

Thomas Linehan, jeden z twórców pierwszej strony internetowej, wspomina, że atmosfera pracy była bardzo napięta.

– Ryanair chciał mieć tę stronę internetową gotową „na wczoraj”. Wiedzieli, że z każdym dniem tracą ogromne pieniądze. Zwykle taką stronę internetową robi się w około dziesięć tygodni, ale oni chcieli, żeby powstała w trzy – wspomina.

Ostatecznie pierwsza wersja strony internetowej Ryanaira była gotowa w styczniu 2000 roku. To były czasy, gdy Internet nie był jeszcze tak powszechny jak teraz, ale powstanie własnej witryny i tak przyczyniło się do znacznego zwiększenia liczby rezerwacji. Co ciekawe, najbardziej zaskoczony sukcesem strony internetowej był… Michael O’Leary, który przy całym swoim wizjonerstwie nie do końca wierzył w Internet jako miejsce, gdzie można na masową skalę sprzedawać bilety lotnicze.

8. Ryanair lubi uciekać z lotnisk

Oprócz oszczędności, Ryanair słynie też z tego, że bardzo lubi kłócić się z lotniskami. A gdy się kłóci, to często grozi odejściem lub najzwyczajniej w świecie przestaje latać z danego portu lotniczego. Świetny przykład takiej sytuacji mieliśmy niedawno w Warszawie, gdy Ryanair zawiesił dwie hitowe trasy krajowe z Lotniska Chopina do Gdańska i Wrocławia. Ale równie ciekawa jest statystyka, z której wynika, że w ciągu ostatnich 10 lat Ryanair zdecydował się na wyjście z 19 lotnisk. Wśród nich znalazły się takie porty jak: Maribor, Toulon czy Doncaster. Dobra wiadomość dla tych lotnisk jest taka, że Ryanair lubi zmieniać zdanie i wracać do danego portu lotniczego nawet po kilku latach. Tak jest w przypadku takich portów jak szwedzkie Malmo, Hamburg czy nawet wspomniane wcześniej Lotnisko Chopina, gdzie regularne połączenia pasażerskie powróciły po 7 latach przerwy.

9. Król skandali

Szef Ryanaira uchodzi dziś za osobę kontrowersyjną, ale kilka lat temu jego wypowiedzi były jeszcze bardziej szokujące. Przykłady? Proszę bardzo. Na otwarciu trasy Dublin-Rzym O’Leary przebrał się za papieża i spacerował po rzymskim lotnisku z tablicą z napisem „Habemus niskie ceny biletów”.

To tylko kilka z najbardziej kontrowersyjnych słynnych reklam Ryanaira. Fot. Ryanair / The Times

Wielki skandal wywołała też reklama Ryanaira ze zdjęciem Jana Pawła II z zakonnicą. Papież schyla się nad nią i wyjawia jej czwartą tajemnicę fatimską, która brzmi oczywiście tak, że Ryanair ma najniższe ceny biletów.

Agresywny marketing linia stosowała także w Polsce. W 2006 roku Ryanair zwrócił się np. do słuchaczy Radia Maryja, którzy oddali swoje świadectwa NFI na ratowanie Stoczni Gdańskiej. 50 pierwszych osób, które przyznały, że czują się oszukane przez ojca Rydzyka, otrzymało dwuosobowe vouchery na dowolny lot z Polski – czytamy w archiwalnym tekście „Gazety Wyborczej”.

Nie wspominając już o takich kwiatkach jak zapowiedź usługi „beds and blow jobs”, czyli miłość francuska w cenie biletu. Jak miałoby to wyglądać?

– Kiedy będziemy już latać za ocean, zrobię wyjątkowo dwie klasy w samolocie. Business class – full wypas: łóżka, seks oralny, cena 100 tysięcy dolarów – może uważasz, że nie będzie chętnych? Za to w ekonomicznej polecisz do USA za 10 EUR – mówił w 2008 roku w rozmowie z „Wyborczą”.

10. Szef Ryanaira boi się piekła? Szokowanie to dla niego tylko gra

Tamten O’Leary nie krył, że skandale to dla niego tylko forma uzyskania darmowej reklamy. Choć przyznawał, że nawet najbliżsi nie są zachwyceni jego postępowaniem.

– Moja mama dostaje szału za każdym razem, gdy tykam Kościół. Twierdzi, że pójdę do piekła. A po tym seksie oralnym załamała się – zwierzył się w jednym z wywiadów.

Nie wiadomo czy wizja skończenia w piekle tak na niego podziałała, ale faktem jest, że od kilku lat zdecydowanie złagodził swój ton.

O’Leary wciąż jednak lubi szokować. A najbardziej, krytykując innych przewoźników i ich prezesów. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że prywatnie… bardzo się z nimi lubi. Weźmy anegdotkę sprzed kilku lat. O’Leary występował w radio i jak zwykle krytykował konkurentów, zwłaszcza linię Aer Lingus. Jej prezesem był Willie Walsh, obecny prezes IAG, który usłyszał wywiad z O’Learym w samochodzie i postanowił… wprosić się do studia.

Obaj panowie ku uciesze słuchaczy prowadzili zażartą dyskusję, podczas której nie szczędzili sobie złośliwości. A gdy program dobiegł końca, uradowany O’Leary podbiegł do Walsha i… serdecznie go wyściskał.

– To było genialne Willie! Musimy to powtórzyć jak najszybciej! – rzucił do skonfudowanego szefa Aer Lingus.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.