8 powodów, dla których nie warto lecieć do Gruzji
Jeżeli jesteś na diecie lub stronisz od aktywności fizycznej - nie leć do Gruzji.
Jeżeli głównym celem Twoich wyjazdów jest plażowanie, a za synonim udanego urlopu uznajesz nicnierobienie – Gruzja nie jest miejscem dla Ciebie.
PoprzednieObraz 1 z 8Następne
1. Ślinotoki
Ciągłe ślinotoki na widok przepysznych, pięknie wyglądających i pachnących, przyprawiających o wyrzuty sumienia potraw, spożywanych podczas między innymi tradycyjnej uczty tzw. supry. Permanentnie pełen brzuch i wizja za ciasnych spodni. Khatchapuri, khinkali, lobiani, mtsradi, pkhali, chashushli, mchad, imeruli, churchkhela i inne, to czarodziejskie nazwy dań, które będą się śniły po nocach.
Fot. Ewelina Karpowicz
Ciągłe ślinotoki na widok przepysznych, pięknie wyglądających i pachnących, przyprawiających o wyrzuty sumienia potraw, spożywanych podczas między innymi tradycyjnej uczty tzw. supry. Permanentnie pełen brzuch i wizja za ciasnych spodni. Khatchapuri, khinkali, lobiani, mtsradi, pkhali, chashushli, mchad, imeruli, churchkhela i inne, to czarodziejskie nazwy dań, które będą się śniły po nocach.
Fot. Ewelina Karpowicz
PoprzednieObraz 1 z 8Następne
Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze
Zaloguj się na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
kuchnia gruzińska nie jest na tyle dobra, ile ją chwalą...
Miało być zabawnie?
1. Nie wiem czemu nazwy potraw są po angielsku i w dodatku z błędami, np. mtsradi
2. Dlaczego "Góry" Kaukazu pisane są z wielkiej? Góra to nazwa własna?
3. Kult Stalina tylko w Muzeum? Byliśmy chyba w innej Gruzji. Oni tam mają w niektórych miastach jeszcze ulice jego imienia.
4. Rzekoma jaskinia Prometeusza, to rzeczywiście aż taka zachęta, must see? Chyba Autorka skupiła się na miejscach, w których była podczas kilkudniowego pobytu, nie zgłębiając tematu. Gdzie Wardzia, Dawid Garedża, Signagi, Upslicyche, Uszguli, Bordżomi, nawet Batumi, Lagodechi, cała Swanetia i Tuszetia oraz dziesiątki innych miejsc o wiele bardziej atrakcyjniejszych niż jaskinia?
5. Strasznie powierzchowna "zachęta". Brak klubów i hoteli sieciowych to dwa z ośmiu punktów, które mają zachęcić do wyjazdu? Nic o przebogatej kulturze, zawiłej historii, sławetna "gościnność" to tekst przeklejany z wszystkich folderów turystycznych. Owszem, funkcjonuje, ale to nie co kiedyś. Wiele razy spotykałem Polaków, liczących, że za darmo będą mieli wszystko, bo sprowadzali wszystko do wspólnego mianownika "gościnność". Po tym jak się Gruzja otworzyła na WizzAira, to już nie jest ten kraj, co kiedyś. Gruzini się wycwanili, bo turysta to już nie rzadkość i niemal każda ich uprzejmość jest już podszyta jakąś chęcią zysku a na jelenia z Polski, który dwóch słów po rosyjsku nie potrafi patrzą jak na bankomat. W sumie się nie dziwię, kiedy wpadają tam tacy goście, jak Autorka.
Wiem, że się "przejechałem" po wpisie, ale byłem tam 5 razy w ciągu ostatnich pięciu lat i razi mnie takie powierzchowne podejście do tematu. A uczono mnie, że jak się coś robi, to warto robić to dobrze. Pozdrawiam
Gruzja rules. Kto nie był ten nie wie co oznacza wolność najlepsze wino ludzie i góry na świecie.
W sumie to jest kwestia gustu. Gdzie nie jadłem chaczapuri to było raczej średnie w smaku, po prostu placek z serem. Aczkolwiek jadłem adżarskie chaczapuri w Batumi w knajpie, którą prowadziła Ukrainka i po prostu to było niebo w gębie. Mięciutkie ciasto, ser, jajko i duuużo kalorii. Kto je spróbował to był nim zachwycony. Chinkali z mięsem też jest moim zdaniem spoko, czasami w domu robię i wychodzi bardzo podobne w smaku. Najlepsze chinkali jakie jadłem to w Kazbegi. Tam robili z serem i ziemniakami w środku to brałem dokładki bo takie dobre. Jadłem kababi to się trochę zawiodłem, to było po prostu mocno spieczone mięso (pewnie baranina, albo co innego :/) z świeżo pokrojoną cebulą. Ostri nawet dobre było, taki ostrzejszy gulasz. A co do win to muszę powiedzieć że różnie z tym bywało. Niektóre to po prostu nie dało się pić (mam na myśli przede wszystkim samoróbcze) bo były kwaśne, a niektóre były bardzo dobre. W Kachetii piłem samoróbcze wino w kantynie hotelowej, które nie wiedziałem, czy już jest półsłodkie, czy półwytrawne. Posmakowało mi, mimo że nie jestem smakoszem win. Czurkczele też jadłem, przeważnie trafiały mi się suche i gumowe. Tylko w jednym miejscu natrafiłem na bardzo dobrą czurkczelę, był w środku syrop, sama czurkczela była delikatna i fajnie się ją chrupało. Nie wiem, może trafiałeś/aś w nieodpowiednie miejsca albo po prostu ci nie smakowało ich jedzenie? Ja mam raczej pozytywne odczucia. Ba, w jednym z hosteli (a raczej w kwartirie) był opiekacz do kanapek, więc do rozciętego lawasza wrzucaliśmy ser gruziński oraz warzywa z ziołami, przypiekaliśmy go i wychodziło super żarło.
8 krokow jak obrzydzic ludzia podroz do Gruzji,Ja sie kiedys na pewno tam wybiore i takie artykuly mi w tym nie przeszkodza
Ten artykuł raczej jest ironia podróży do Gruzjii to dla tak
Ciekawy pomysł z ironią. Ja chciałbym jednak zobaczyć też prawdziwe minusy dla turysty w Gruzji i innych państwach. Nie byłem tam jeszcze ale słyszę, że ludzie wychwalają ten kraj. Widziałem ledwie kilka opinii, że Gruzini zaczynają przekrętami wyciągać kasę z turystów ale na razie nic więcej. Może ktoś kto tam był wypowie się na temat prawdziwych minusów tego kraju?
@jaro poczytaj ten wątek
http://www.fly4free.pl/forum/viewtopic.php?f=1133&t=33829&sid=9079085c2b2bf2465f621cf0b943ef38
przekonaliście mnie - nie lecę
czyzis fakin krajst, daruj sobie malkontenctwo... majówka nieudana czy co? hejtery zakichane
Minusy (ale żeby nie przysłoniły plusów :) : Bywa brudno. Nie zawsze i nie nazbyt, ale bywa częściej niż np. w Bułgarii czy Czarnogórze, o Polsce nie wspominając. Standard kwater - trzeba się liczyć, że kwatera z własną łazienką nie jest ani regułą, ani czymś częstym. Bywają. Jazda samochodem - nie bez powodu kraj ten ma relatywnie wysoki wskaźnik wypadków. I tak jak np. Turcy (też wysoki wskaźnik) jeżdżą ostro, ale wydaje się, że myślą za kółkiem, tak Gruzini wykazują się wyjątkową bezmyślnością. Poza tym znaaaaaacznie więcej plusów. Acha. Gruzini są gościnni, ale pieniądze z nieba im nie spadają. Jeśli chcesz wbić się na dobrą suprę - ustal najpierw z gospodarzem (tamadą) kwotę, a on w twoim budżecie dobrze to zorganizuje. I wcale nie uważam tego za przejaw cwaniactwa czy ździerstwa (tak mogą uważać tylko miłośnicy "krzywego ryja":))
A może to był sarkazm ze strony autorki księżniczko
Artukuł z dziedziny spam!
To, że są gościnni potwierdza każdy z kim o Gruzji rozmawiam. Ale spokojnie, nie zamierzam ich wykorzystywać, bo ani nie lubię nadużywać czyjejś gościnności, a i sam preferuję spanie w hotelu.
Byłem w Gruzji, Tbilisi, Batumi, Gori, Wojenna droga, Kachetia, Borżomi itp. Trafiliśmy na fajnego taksówkarza - Chwiczę w Tbilisi. Wszystko nam zorganizował i obwoził po kraju za śmieszne pieniądze. Fakt, że na wsiach jest biednie ale ludzie super. Takiego bimbru (czaczu) nigdzie nie piłem. Dla mnie bomba. Hotel **** jakieś 180 zł/doba za pokój ze śniadaniem.
Już nie warto tam lecieć-za dużo Polaczków-pseudo podróżników znawców tematów
Byłem w Gruzji, bardziej niż na miejscach skupiłem się na ludziach, którzy są fantastyczni. Podróżując samemu poznałem Gruzję od podszewki :) film w częściach z wyprawy https://www.youtube.com/watch?v=BORtmW6Db_s
